Nadzwyczajna publikacja, stanowiąca jedno z najdonioślejszych i najbardziej kompleksowych w polskiej literaturze przedmiotu omówień tego działu filozofii, którym jest teoria poznania. Wyczerpująco przedstawia poszczególne zagadnienia epistemologii oraz rozmaite podejścia, przyjmowane przez ludzi względem poznawanych przedmiotów. Co istotne, oprócz ogromnej erudycji i nowatorskich koncepcji autora, cechuje się ona zarazem wielką przystępnością, pozwalającą skorzystać z tej książki również osobom niemającym ściśle filozoficznego wykształcenia.Książka ukazała się w ramach serii przygotowywanej wspólnie przez Instytut Tomistyczny oraz Wydawnictwo W drodze.
Nadzwyczajna publikacja, stanowiąca jedno z najdonioślejszych i najbardziej kompleksowych w polskiej literaturze przedmiotu omówień tego działu filozofii, którym jest teoria poznania. Wyczerpująco przedstawia poszczególne zagadnienia epistemologii oraz rozmaite podejścia, przyjmowane przez ludzi względem poznawanych przedmiotów. Co istotne, oprócz ogromnej erudycji i nowatorskich koncepcji autora, cechuje się ona zarazem wielką przystępnością, pozwalającą skorzystać z tej książki również osobom niemającym ściśle filozoficznego wykształcenia.Książka ukazała się w ramach serii przygotowywanej wspólnie przez Instytut Tomistyczny oraz Wydawnictwo W drodze.
Główny niemiecki filozof-diagnosta czasów współczesnych Peter Sloterdijk (ur. 1947) rozważa w tym tomie najnowszych tekstów zróżnicowaną tematykę skupioną wokół pytania o koniec historii. Pytanie nie brzmi jednak, jak u Fukuyamy, czy jest nadzieja na koniec historii pojętej jako walka o optymalny kształt życia, lecz czy jest nadzieja, że końca historii nie będzie – czy „statek kosmiczny Ziemia”, którego istnienie odkrył XX wiek, przetrwa wbrew instynktom samozagłady rozpowszechnionym wśród załogi. Tą próbą „krytyki ekstremistycznego rozumu”, jak głosi tytuł głównego eseju tego tomu, Sloterdijk nawiązuje do swojego słynnego traktatu z wczesnej fazy twórczości Krytyka cynicznego rozumu (1983). Znany z takich m.in. publikacji, jak Gorliwość Boga, W cieniu góry Synaj czy Stres a wolność, podejmuje z wysokiej, filozoficznej perspektywy podstawowe kwestie dzisiejszego monogeizmu. Choć trudno wskazać konkretne procesy definiujące XX wiek, jego niewątpliwym odkryciem jest ów monogeizm – świadomość, że Gea, Ziemia, jest jedna i jako taka wymaga poszanowania i ochrony. Filozoficzne problemy globalizacji (od „globusa”, nie od „globalności”) w epoce człowieka – antropocenie – autor rozważa w różnych kontekstach historycznych, od Odyseusza przez Boccaccia, Kolumba po Heideggera i Derridę, od literatury przez ekonomię, geografię, ekologię po prawo konstytucyjne. Sloterdijk, nazywany „alchemikiem ducha”, zapewnia w tym tomie czytelnikowi duchowy destylat najwyższej mocy.
Czym jest ciemna energia? Jakie obiekty lub cząstki tworzą ciemną materię?Z czego składa się wszechświat? Jeszcze nie tak dawno fizycy sądzili, że dobrze znają odpowiedź na to pytanie, i że potrafią dokładnie zidentyfikować wszystkie obiekty, które dają swój wkład do całkowitej masy wszechświata. Problem pojawił się wtedy, gdy obserwacje astronomiczne dostarczyły dowodów na obecność znacznych ilości dodatkowej, niewidocznej materii i na przyspieszenie ekspansji wszechświata rozpychanego tajemniczą energią, która jest równoważna masie. Po przeprowadzeniu wstępnych oszacowań okazało się, że wszystkie znane do tej pory postaci materii to tylko wierzchołek gigantycznej góry lodowej. Co znajduje się pod powierzchnią wody? Odpowiedź na to pytanie zawarta jest na kartach tej książki.Tadeusz Pabjan - ksiądz katolicki, wykładowca filozofii przyrody i filozofii nauki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Nakładem CCPress ukazały się jego książki Eksperymentalna metafizyka (2011) oraz - wspólnie z ks. prof. Michałem Hellerem - Stworzenie i początek wszechświata (2013) i Elementy filozofii przyrody (2014)
Z satysfakcją oddajemy do rąk Czytelników wznowioną w nieco zmienionej postaci książeczkę wydaną z okazji przyznania Pani Profesor Barbarze Skardze tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w roku 2000. Jak świadczą przytaczane tu recenzje w przewodzie i laudacja, było to wydarzenie dla wielu osób niezwykle ważne. Na sympozjum zorganizowane w przeddzień uroczystości przybyło liczne grono uczniów i przyjaciół Pani Profesor z całej Polski, dla wielu bowiem była i dla wielu pozostała do dziś wzorem humanisty i człowieka.
Z przedmowy Rektora UMK
prof. Andrzeja Tretyna
Pomysł ponownego wydania niniejszej książeczki powstał w gronie osób oraz instytucji zaangażowanych w organizację uroczystości związanych ze stuleciem urodzin Pani Profesor Barbary Skargi. Niemal dwadzieścia lat temu Pani Profesor uzyskała tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Było to bez wątpienia wydarzenie ważne zarówno dla Pani Profesor, jak i dla toruńskiego środowiska filozoficznego. […] Fakt zaś nakładania się różnych czasowości – rocznicy urodzin, niemal okrągłej rocznicy nadania tytułu doktora honoris causa – jest dobrym pretekstem, by zwrócić uwagę na znaczenie tego wydarzenia, a zwłaszcza jego seminaryjnej części udokumentowanej w niniejszym wydawnictwie.
Z przedmowy do drugiego wydania
dyrektora Instytutu Filozofii UMK w Toruniu
dra hab. Krzysztofa Abriszewskiego, prof. UMK
Powstanie dzieła
List do Heinricha Köselitza z 1 lutego 1883, w którym po raz pierwszy Nietzsche wymienił tytuł pisanego dzieła. Jego pierwsza część ukazała się w maju 1883.
Inspiracją do napisania dzieła były dwie wizje mistyczne. Pod wpływem pierwszej z nich, w 1881 w Surlei, Nietzsche stworzył zasadniczy plan dzieła. Druga wizja miała miejsce w Rapallo w 1883. Każda z czterech części tworzona była szybko (każda w ok. 10 dni), w podobnym do mistycyzmu uniesieniu.
Pierwsze trzy części opublikowano oddzielnie w latach 1883–1885, a ich sprzedaż ograniczała się do kilku egzemplarzy. Część czwartą wydano początkowo jedynie w kilku egzemplarzach autorskich. Na 1891 zaplanowano wydanie całości, jednak rodzina wstrzymała druk obawiając się konfiskaty nakładu pod zarzutem obrazy uczuć religijnych. W 1892 wydano część czwartą, a kiedy okazało się, że obawy przed zarzutami były płonne, wydano całość. W tym czasie postępy choroby psychicznej Nietzschego były tak znaczne, że nie był on już tego świadomy.
Ogólna charakterystyka.
Tako rzecze Zarathustra jest dziełem nietypowym w twórczości Nietzschego. W zamierzeniu autora miało to być dzieło popularne, pozwalające mu dotrzeć do szerokiego kręgu odbiorców. Rzeczywiście – jego wysokie walory literackie i spójna forma sprawiły, że stało się ono popularne również poza środowiskiem akademickim i intelektualnym. Jest to najczęściej czytana i tłumaczona praca Nietzschego. Jednocześnie jej forma literacka sprawia, że jest ona otwarta na bardzo różne interpretacje.
Z powodu swej nietypowości i literackości Tako rzecze Zaratustra jest znacznie rzadziej czytana i analizowana na akademickich kursach filozofii, aniżeli pozostałe dzieła Nietzschego. Dzieło jest dużym wyzwaniem dla tłumaczy – ze względu na oryginalny styl i język, a także bogatą i niejasną symbolikę.
Dzieło jest opisywane jako „filozoficzna epopeja”
Główna postać dzieła, Zaratustra, jest przedmiotem różnych interpretacji. Postać ta pojawia się po raz pierwszy w 1881 w końcowych fragmentach Wiedzy radosnej. Fragment ten został następnie z drobnymi zmianami powtórzony w Prologu do Tako rzecze Zaratustra.
Swoje imię postać wywodzi od perskiego proroka Zaratusztry, twórcy zaratusztrianizmu, w którym główną rolę odgrywa konflikt pomiędzy dobrem i złem, toczącymi walkę zarówno w świecie, jak i w życiu ludzkim. W XIX w. pojawiły się tłumaczenia na niemiecki pism zaratusztriańskich i idee tej religii były Nietzschemu znane. Znał on osobiście Hermanna Brockhausa, redaktora zaratusztriańskiej Vendidad Sade (1850).
Nietzsche zreinterpretował zaratusztriański konflikt w duchu chrześcijańsko-humanistycznym, wiążąc dobro z altruizmem i życzliwością, zło natomiast z egoizmem i interesownością. W Ecce Homo Nietzsche wskazał, że to Zaratustra zapoczątkował tę opozycję, będącą „fatalną pomyłką moralności”, tak więc jako pierwszy powinien ją też rozpoznać. Nietzscheański Zaratustra naucza nowej moralności, wychodzącej poza dualizm, a jednocześnie nie popadającej w anarchizm moralny czy zwierzęcy prymitywizm.
Zdaniem Armanda Quinota jest to prorok, żyjący dotychczas w niebiańskiej samotności, zstępujący do ludzi, by przekazać im swe posłanie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tako_rzecze_Zaratustra
Niektórzy wierzą, że w niebie mieszka staruszek, który może robić, co chce.Inni myślą, że w niebie jest staruszka albo kilku staruszków i staruszek, żeby było im raźniej. Mają takie imiona jak Jahwe, Tor, Izis, Zeus albo Kali i nazywani są bogami.Jeszcze inni uważają, że bóg jest niewidzialną siłą, która widzi i słyszy wszystko. Albo że bóg jest miłością.Można również nie wierzyć w żadnego boga.Ta książka jest o niewierze w boga.(Fragment książki)Boga przecież nie ma! to doskonały punkt wyjścia do rozmowy i odpowiedzi na podstawowe pytania: Czym jest wiara? Czym jest bóg? Czy każdy musi w niego wierzy?Wiarę narzucają nam inni, bo przecież rodzimy się bez niej. Przychodzimy za to na świat z rozumem i dlatego właśnie każdy może dokonać swojego wyboru. Ta książka jest o tym, dlaczego wielu ludzi uważa, że boga nie ma.Przeczytaj i zastanów się.
Wielka tradycja Sorbony ucieleśnia się moim zdaniem w osobie Georges'a Canguilhema, następcy Gastona Bachelarda jako dyrektora Instytutu historii nauki i techniki uniwersytetu w Paryżu. Za granicą Francji i być może też w swoim kraju pozostaje wśród powojennych klasyków do czytania najbardziej niedoceniany. [] W moich oczach Georges Canguilhem jest jednym z najważniejszych historyków nauki, których wydała Europa. Charakterystyczna dla jego badań mieszanka oryginalności i precyzji była czymś unikalnym. Ogromnie mnie cieszyła znajomość z epistemologiem, wielkim naukowcem, a jednocześnie człowiekiem prawym, pełnym uczciwości i szlachetności, odważnym członkiem Ruchu Oporu.Wolf LepeniesQu'est-ce qu'un intellectuel europen?, s. 17Biofilozofia rozwijana przez Georges'a Canguilhema pozostaje koncepcją szerzej nieznaną, a jej autor pojawia się raczej na marginesie, gdy mowa jest o innych filozofach francuskich. Bez wątpienia znajomość poglądów Canguilhema wyjaśnia wiele zjawisk w powojennej historii intelektualnej we Francji. Jednakże i bez tego kontekstu oryginalne filozoficzne dokonania Canguilhema posiadają niezwykłą wręcz aktualność w dobie posthumanizmu, transhumanizmu i potrzeby stworzenia filozofii techniki. W tej książce staram się zrekonstruować te elementy Canguilhemowskiej koncepcji, które posłużą mi do odpowiedzi na pytanie: na czym polega i przez co jest umożliwiony rozwój nauki?
Jak nie zagubić się we współczesnym, chaotycznym i pełnym pokus świecie?
Jak w pełni efektywnie wykorzystać swe życie?
Jak nie marnować czasu, nie dać się zaskoczyć nieszczęściu czy uniezależnić nasze samopoczucie od tego, na co i tak nie mamy wpływu?
Odpowiedzi na te i podobne pytania znajdziemy w "Sztuce życia według stoików" Piotra Stankiewicza. Za jej pośrednictwem autor dostarcza czytelnikowi szereg wypracowanych przez Senekę, Epikteta oraz Marka Aureliusza recept, które pomogą nauczyć się "sztuki dobrego życia" i wskażą jak zostać nowoczesnymi stoikami. Dzięki zestawieniu starożytnych cytatów ze współczesnymi realiami, licznym przykładom wziętym z życia i położeniu nacisku na praktyczny aspekt stoicyzmu, niniejsza książka jest nie tylko ciekawą lekcją dotyczącą tej szkoły filozofii, ale też podręcznikiem konkretnego, realnego sposobu myślenia.
Michel de Montaigne (1533-92) - francuski myśliciel, filozof, humanista, pisarz, polityk (był przez dwie kadencje burmistrzem Bordeaux), autor Prób (francuski tytuł: Essais - wyd 1580). Pisał to swoje dzieło życia w zasadzie dla przyjemności. Trudno w tym wypadku mówić o jakimś filozoficznym systemie. Zresztą absolutnie nie o ogólną teorię Montaigneowi chodziło lecz raczej o sztukę życia, o konkret i o z życia wzięty racjonalizm, połączony ze zdroworozsądkowym sceptycyzmem. Zajmował się faktami dotyczącymi życia człowieka, przy czym zycie było dla niego najwyższym dobrem - to nawiązanie do epikureizmu. Jak pisze W. Tatrkiewicz Właściwością poglądów Montaigne'a było: że oparte były na obserwacji i zdrowym rozsądku, nie na spekulacji pojęciowej, tradycji filozoficznej i metodach uczonych. Że zajmował się wyłącznie sprawami doczesnymi i ludzkimi (to był jego humanizm). Że zadania filozofii rozumiał nie teoretycznie, lecz praktycznie: chciał by była sztuką życia. Że założeniem jego było: przyjemnie żyć to jest jedyne dobro (to był jego epikureizm). Że nie należy zagłębiać się w niepewne i niewydajne spory teoretyczne (to był jego sceptycyzm). Że przyroda jest wzorem dla człowieka i jego sztuki życia (to był jego naturalizm). Że ostateczną miarą prawdy jest rozum (to był jego racjonalizm). Że różne prawdy i prawa są tylko rzeczą zwyczaju (to był jego relatywizm). Ta niezmierna pochwała życia, ta radość którą Próby emanują spowdowały, że już za życia autora miały kilka wydań, ale też i to że w nieco późniejszych czasach kontrreformacji trafiły na Indeks Ksiąg Zakazanych
Obietnice socjalistów, że zapewnią robotnikom nie tylko należny im zarobek, ale jeszcze te zyski, jakie ciągną ze swego kapitału akcjonariusze, nie dadzą się urzeczywistnić, gdyż ten zwiększony zarobek byłby bez wartości, gdyby nie miał charakteru mienia mogącego przynosić dochody. Jeśli skasujemy prawo kapitału do zysków, to przez to zniszczymy wartość kapitału, zmusimy tych co go mają do lekkomyślnego roztrwonienia resztek i pozbawimy przedsiębiorstwa tej niezbędnej pomocy, jaką tylko kapitał dać może.
To, że kapitał przynosi zyski, jest korzystne nie tylko dla obecnych kapitalistów, ale dla wszystkich tych, co z czasem jakiś swój kapitał zdobędą własną pracą lub pomysłowością, czyli usługami oddanemi społeczeństwu. Co wynika, gdy ludzi pozbawić tej nadziei, że mogą zostać kapitalistami, to jasno widać w Rosji: powszechny głód, lenistwo, zanik produkcji.
Każdy człowiek pragnie wolności. A prawdziwa wolność jest możliwa tylko wtedy, gdy się nie jest zmuszonym do codziennego zarobku. Więc o ile każdy ma zapewnione swobodne rozporządzenie tem co zarobi, lub udział w tem bogactwie, jakiego przysporzy społeczeństwu, to ma pobudkę do wysiłków, aby zaoszczędzić pewien kapitał. Istniejący kapitaliści są żywym wzorem i przykładem tej wolności ruchów, do której z czasem wszyscy dojdą, jeśli wszyscy zgodnie pracować będą. Robotnicy, wypowiadający jako sztuczna klasa walkę kapitałowi, przedłużają sobie drogę do celu wszelkiej pracy, to jest do prawdziwej wolności osobistej, której nie ma ten, co z dnia na dzień zarabiać musi.
Socjaliści, którzy krzewią zazdrość i nienawiść robotników wobec kapitalistów, mają całkiem inny cel niż dobro robotników. Chcą oni użyć robotników jako swego narzędzia, by zrujnować kapitalistów i zagrabić bez pracy i zasługi kapitały, aby potem w biurokracji socjalistycznej opływać w dostatki i trzymać robotników w niewoli, jak to się dzieje w Rosji. Robotnicy, którzy ufają socjalistom i dają się przez nich użyć jako narzędzie dla pozyskania władzy politycznej, mimo woli gotują sobie daleko gorszą niewolę, niż obecna zależność od konieczności zarobkowania.
Ta sztuczna klasowość i fałszywa walka klas służy zarazem, aby w prawdziwej walce klas zapewnić podstępem zwycięstwo stronie gorszej i słabszej. Istnieją prawdziwe klasy, dawniejsze niż różnice między robotnikiem a fabrykantem, chłopem i szlachcicem, plebejuszem i patrycjuszem, niewolnikiem i człowiekiem wolnym. Najważniejsza taka klasowa różnica, to jest różnica między złodziejami a uczciwymi ludźmi. Do klasy złodziei może należeć robotnik i fabrykant, chłop i szlachcic, biedny i bogaty. Złodziej zawsze chce bez pracy dostać to, co mu się nie należy, gwałtem lub podstępem.
(Fragment tekstu)
Wojciech E. Zieliński zaprasza Czytelnika do niebanalnego świata Aforysek. Z jednej strony zupełnie odmiennego od naszego, a z drugiej - nie tak całkiem odległego. Autor dobiera słowa z ogromną starannością, a równocześnie z lekkością szaradzisty. Wielokrotnie opowiada o codziennych sytuacjach w sposób hiperboliczny, momentami wręcz złośliwy - nie przekraczając przy tym granic przyzwoitości i dobrego smaku.Tematyka ""Aforysek"" skupia się wokół wielu dziedzin dobrze nam znanych z codziennego życia. W tomiku można znaleźć przemyślenia dotyczące zarówno relacji międzyludzkich, jak i obowiązków, przyjemności i czynności, którym człowiek oddaje się w czasie wolnym.Impuls poleca Autor nie pozostawia suchej nitki na licznych, a przy tym dyskusyjnych, obyczajach środowiska akademickiego. Z tomiku wyłania się raczej negatywna wizja uniwersytetu, którą można podsumować słowami Franois de La Rochefoucaulda:Możemy wydawać się wielkimi, piastując urząd poniżej naszej wartości, lecz wydajemy się często małymi, zajmując urząd większy od nas.
HORYZONTY NOWOCZESNOŚCI. Tom 66
Książka poddaje refleksji siły kulturotwórcze, dzięki którym turystyka przybiera zmienne społecznie i historycznie kształty, a mimo to wciąż pozostaje sobą. Opowiada o strategiach, do jakich jednostki oraz społeczności uciekają się, by nadać podróżniczym doświadczeniom znamię autentyczności. Ukazuje też tworzenie się tkanki wyobrażeń, oczekiwań i przekonań, decydujących zarówno o tym, w jaki sposób podróżujemy, jak i o sensach nadawanych temu o przedsięwzięciu. Zmierza do odpowiedzi na pytanie: na czym polega powiązanie zjawisk określanych mianem turystycznych z życiem społeczno-kulturowym.
Henryk Paprocki (ur. 1946), duchowny prawosławny, wykładowca wielu uczelni, autor książek, artykułów i przekładów z dziedziny teologii prawosławnej i filozofii, w niniejszej pracy kontynuuje poszukiwania rozpoczęte w książce Czas. Eseje o wieczności (2018), tym razem w odniesieniu do przestrzeni, pytając, „czym jest przestrzeń?”. Autor przedstawia rozległy obraz problematyki przestrzeni w mitologiach, filozofii, teologii i literaturze. Te fascynujące zagadnienia rozpatruje w kluczu pustki, nicości i niebytu, by ostatecznie dojść do pojęcia bezkresu bezprzestrzennego. Jak sam pisze we wstępie „Rozważania nad przestrzenią zrodziły się podczas lektury zbioru opowiadań Brunona Schulza Sanatorium pod klepsydrą, a konkretnie zdania: «Cały ten ciemny krajobraz, pełen powagi, zdawał się ledwie dostrzegalnie płynąć sam w sobie, przesuwać się mimo siebie jak chmurne i spiętrzone niebo pełne utajonego ruchu». Istotną rolę odegrało też stwierdzenie ks. Pawła Fłorienskiego, że zagadnienie nieskończoności świata w przestrzeni trzeba oddzielić od problemu jego nieskończoności w czasie, co dopiero pozwoli zrozumieć zarówno jeden, jak i drugi problem. Omawiając problematykę przestrzeni, należało poza tym dokonać selekcji różnorodnych poglądów – podobnie jak w pracy o czasie – by nie zamienić jej w rodzaj leksykonu i by przedstawić jedynie te teorie, które odegrały znaczącą rolę w rozwoju myśli”. Autor zaznacza, że „nie jest to koniec wędrówki w poszukiwaniu czasu i przestrzeni. Dotychczasowe badania są potrzebne do opracowania nowej teorii przestrzeni, w tym wypadku teorii pustki”.
Dogłębna analiza kryzysu cywilizacji Zachodu i szczegółowy program społecznej i psychologicznej rewolucji mającej uratować zagrożoną planetę.Fromm wskazuje w tej książce na dwa typy egzystencji właściwe dla współczesnej cywilizacji. Pierwszy to dominujący w nowoczesnym społeczeństwie industrialnym modus posiadania, drugi modus bycia zakorzeniony w miłości i przewadze wartości humanistycznych nad materialnymi.Mieć czy być? stanowi dogłębną analizę kryzysu cywilizacji Zachodu i szczegółowy program społecznej i psychologicznej rewolucji mającej uratować zagrożoną planetę. I choć dzieło to ukazało się po raz pierwszy ponad trzydzieści lat temu, wciąż pozostaje aktualne wobec problemów, z którymi boryka się człowiek XXI wieku jako jednostka i jako członek społeczeństwa, niezależnie od tego, w jakiej kulturze żyje.
Podjęta problematyka w monografii jest trudna, ponieważ dotyczy treści z obszaru filozofii, aksjologii edukacji, sztuki, wychowania oraz psychologii. Przedstawione treści poszczególnych artykułów są trafnie podzielone na trzy obszary tematyczne i interesująco opracowane pod względem obszaru tej problematyki.
Z recenzji dr hab. prof. UŚ Urszuli Szuścik
Bezkompromisowy. Bezwzględny. Bezbożnik. Kościół katolicki przeżywa kryzys: coraz większa liczba skandali, obłuda duchownych, kolejne apostazje. Odpowiedź na to wszystko jest jedna: jeszcze większa opresja, zamach na prawa kobiet, odmawianie praw mniejszościom, nadużywanie własnej pozycji. W tej perspektywie Bezbożnik Piotra Szumlewicza to wezwanie do odwagi i zachęta do krytycznego myślenia. W polemicznym stylu, sięgając do danych, historii czy filozofii, autor rozprawia się z hipokryzją księży i hierarchów. Ta książka to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto zastanawia się nad wyrwaniem spod przemocowej władzy religii.
W najgłębszym sensie wojna to konfrontacja dwóch ludzkich woli.Dlatego zawarty w tej książce przekład traktatu Sztuka wojny, bezpośrednio z języka chińskiego, jest tylko punktem wyjścia, jedną z wielu wizji wojny.Książka ta to unikalne kompendium wiedzy o skutecznym działaniu. To zbiór maksym, spostrzeżeń starożytnych mistrzów i praktyków wojny oraz impresji i analiz współczesnych ekspertów. Ich wizje płynące z przeróżnych wycinków ludzkiego życia układają się w jedna wspólną wizję konfliktów. Życie jest nieustanna walką, a w ostatecznym rozrachunku orężem dającym przetrwanie okazuje się nie miecz, lecz myśl. A w tak rozumianej wojnie percepcja jest wszystkim.Dodatkowym atutem przekładu traktatu Sun Zi Sztuka wojny jest język stylizowany na ten, który znamy z Trylogii Sienkiewicza.Adeptom traktatu Sztuka wojny inspiracje i spostrzeżenie dostarcza trzydziestu ekspertów i mistrzów swoich dziedzin: historii wojskowości, geopolityki, wywiadu, psychologii wojny, dyplomacji, sztuki walki, sił specjalnych, języka, ekonomii.. W kolejności alfabetycznej są to m.in.: prof. Jerzy Bralczyk, amb. Andrzej Byrt, dr Lidia D. Czarkowska, płk Leszek Elak, gen. Jarosław Kraszewski, płk. Andrzej ?Wodzu? Kruczyński, Naval, prof. Witold M. Orłowski, dr Radosław Sikora, dr Wojciech Szewko, dr Tomasz Witkowski.Zapraszamy do odsłuchania podkastu nt. filozofii wojny. Aż czterogodzinną rozmowę z autorem prowadzi Marek Żelkowski i Wiktor Żwikiewicz. Link: https://www.youtube.com/watch?v=oWmj5pfuhtAKomentarze najwybitniejszych polskich specjalistów, a przy tym fascynatów historii wojskowości to wyjątkowo inspirujący dodatek do chińskiego dorobku strategicznego. Gorąco polecam.- dr hab. Bogdan Góralczyk, dyplomata, sinolog, autor m.in. książki ""Wielki Renesans. Chińska transformacja i jej konsekwencje"" (2018)Można by rzec, iż mamy tu do czynienia,choć nie w budynku, a kartach książki,z Akademią Sun Zi.- prof. dr hab. Mirosław Karwat, politolog, specjalista w dziedzinie teorii polityki i socjotechniki, autor licznych książek nt. manipulacji i ludzkich interakcji
Konsekwentnie rozwijana fenomenologia aktów prowadzi Maxa Schelera zarówno do aktualistycznego ujęcia osoby jako czynu, jak i do wykazania jej solidarnej natury. Towarzyszy temu próba odzyskania aksjologicznego wymiaru rzeczywistości, który nadaje kierunek procesualnej rzeczywistości, realizującej się dzięki solidarnej wspólnocie. Osoba zbiorowa za sprawą noetycznej dynamiki zdwajania aktów staje się żywym organizmem, za którego wzrost i upadek odpowiadamy my wszyscy. Na przestrzeni wieków ten żywy organizm rezonowania aktów oddaje najpełniej siłę i naturę samych dziejów, a także współtworzonej w czasie i ponad nim osoby zbiorowej. Scheler wydaje się uprzedzać swymi intuicjami zarówno szeroko dziś dyskutowaną problematykę intencjonalności kolektywnej oraz zbiorowej podmiotowości, jak i prace psychologii rozwoju (M. Tomasello), eksponując emocjonalny charakter wzajemnej odpowiedzialności i solidarności, także tej ponadgatunkowej.
„Człowiek musi znowu nauczyć się na nowo pojmować wielką niewidzialną, wzajemną solidarność wszelkich istot żywych w całokształcie życia, solidarność wszelkich istot duchowych w wieczystym duchu, jednocześnie zaś solidarność rozwoju świata (Weltprozesses) z kolejami losu (Werdeschicksal) ich najwyższej zasady oraz tejże zasady z rozwojem świata”.
M. Scheler, Człowiek w epoce zacierania się przeciwieństw, przeł. S. Czerniak
Tomasz z Akwinu (1224/25–1274) jako etyk jest kontynuatorem najbardziej tradycyjnej i najstarszej szkoły etycznej, mającej swój początek w nauczaniu Sokratesa (ok. 470 BC – 399 BC) oraz w pismach Arystotelesa (384 BC – 322 BC), który z etyki uczynił systematyczną „filozofię moralną”.
Nie jest więc Tomasz autorem jakieś nowej etyki, wywracającej do góry nogami odwieczne przekonania ludzi o dobru i złu, nie szokuje, nie bulwersuje, ale też nie szasta potępieniami, obcy jest mu elitaryzm moralny, przemawianie do czytelników czy słuchaczy z moralną wyższością. Pozostaje przede wszystkim uczniem Arystotelesa, o którym mówiono, że jest „umiarkowany do przesady”. Właśnie tego filozofa Tomasz wybrał na swego mistrza.
Jednakże, podobnie jak ma to miejsce w innych działach filozofii, także i w etyce Akwinata nie ogranicza się do powtarzania tez Greka, ale stara się je zinterpretować po swojemu i – bardzo wyraźnie to widać w przypadku etyki – wbudować w gmach myśli chrześcijańskiej. Nie jest to jednak – o co często Tomasza oskarżano – prymitywne „przygięcie” myśli Arystotelesa do ortodoksji chrześcijańskiej, ale raczej ukazanie i rozwinięcie punktów zbieżnych obu doktryn. Zbieżności dostrzegał Doktor Anielski bardzo dużo, czego wyjaśnienie jest proste: właśnie filozofię Arystotelesa uważał Tomasz za najbliższą prawdzie, czyli najbardziej adekwatnie opisującą rzeczywistość.
Z kolei w doktrynie katolickiej uznawał prawdę, którą objawił sam Bóg. Nie oznaczało to jednak bezkrytycznego przyjmowania wszystkich tez i poglądów Filozofa. Tomasz bowiem powtarzał, że „studium filozofii nie jest po to, aby poznać to, co ludzie myśleli, lecz jakby to się miało do prawdy rzeczy”. Ta „prawda rzeczy” jest także najważniejsza dla Tomasza w jego etyce. Wszystko to staramy się w tej książce ukazać.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?