AzardKiedy w październiku 1923 roku eksplozja niszczy warszawską Cytadelę, w ruch zostaje wprawiona policyjno-wojskowa maszyneria śledcza. Choć z braku dowodów trudno dociec przyczyny wybuchu - czy był to samozapłon, przypadkowe podpalenie, czy długo przygotowywany zamach? - niektórzy za wszelką cenę starają się obarczyć winą komunistów. Paweł Kozioł w swojej polifonicznej powieści, którą czyta się jak wciągający thriller polityczno-sądowy, zdarzenia z tamtego czasu uzupełnia jednak o wątek fantastyczny. Oto bowiem okazuje się, że bohaterowie "Azardu" działają z podszeptu Słowackiego, który pokątnie zawiaduje polskimi dziejami z grobu na paryskim Montmartrze. Po co to robi? Bo pragnie Polski krwawej i okrutnej, państwa pogrążonego w nieprzemijającym stanie wyjątkowym, które bezwzględnie rozlicza się ze swoimi wrogami, tym samym torując sobie drogę do nowoczesności."Azard" to znakomicie skrojona powieść opisująca mało znany wycinek międzywojennej historii, ale przede wszystkim oryginalny głos w dyskusji o długim cieniu, jakim romantyzm kładzie się na naszej - polskiej - współczesności.Fragment powieści:Wypełnił się cykl kolejny, kolejne szczeblowanie. Rodzaj ludzki postawił jeszcze jeden krok na rozciągniętej, lecz nieustępliwie pnącej się w górę spirali, a wtedy poruszyła się i moja truna w wilgotnem łonie cmentarza Montmartre. Ja, com w niej leżał jak na popielisku wypalonego stosu, wzbudziłem w sobie zmysł magnetyzerski, by, wolny od ciężaru ciała, rozejrzeć się po świecie. Przez te lat kilkadziesiąt, przez kilkanaście przebudzeń, doskonaliłem w sobie umiejętność, którą za życia zdradzały sny i poemata. Należało ją tylko skutecznie odwrócić, żeby soki żywotne w kwiat poszły, nie w korzeń, i tym sposobem zacząć pośmiertną pracę.Paweł Kozioł (ur. 1979) - autor pięciu książek poetyckich, kilku prac naukowych, programów grających w szachy i powieści "Wariant la Plata", która znalazła się na krótkiej liście nominowanych do Nagrody Conrada. Tym razem bierze na warsztat historię pewnego wybuchu, zbrodni sądowej i polskiej kolektywnej nieświadomości.
Stajemy właśnie u progu rewolucji w psychiatrii i neuronauce. Po pięćdziesięciu latach zakazów, kryminalizacji i obaw nauka wreszcie pokazuje nam, że psychodeliki nie muszą być ani niebezpieczne, ani szkodliwe. Wręcz przeciwnie: stosowane zgodnie z przetestowanymi, bezpiecznymi i etycznymi zaleceniami stanowią najskuteczniejszy i najbardziej innowacyjny środek leczenia zaburzeń zdrowia psychicznego, od depresji, przez zespół stresu pourazowego, zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, po problemy z odżywianiem, uzależnienia i przewlekły ból.Profesor David Nutt, jeden z najważniejszych dziś neuropsychofarmakologów, poświęcił piętnaście lat na badania substancji psychodelicznych, a także stworzył pierwszy ośrodek naukowy zajmujący się tą tematyką. W swojej przełomowej książce wyjaśnia, że odpowiednio stosowane psychodeliki ze względu na swoje niezwykłe właściwości powinny funkcjonować jako substancje lecznicze.Psychodeliki to książka, z której dowiesz się, czym tak naprawdę są magiczne grzyby, ayahuasca czy ketamina; w jaki sposób wpływają one na działanie ludzkiego mózgu i jak przełomowe mogą się stać w medycynie XXI wieku. To również fascynująca podróż w czasie, która ukazuje, jak substancje psychodeliczne wykorzystywali nasi przodkowie zarówno ci sprzed tysiącleci, jak i ci, których najbardziej z psychodelikami kojarzymy: z szalonych lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku.*Profesor David Nutt jest jednym z naukowców, którzy odegrali kluczową rolę we wskrzeszeniu po kilku dekadach przerwy szeroko zakrojonych badań nad psychodelikami takimi jak LSD czy psylocybina. W niniejszej książce opisuje swoje pionierskie projekty dotyczące ich wpływu na mózg i potencjału w leczeniu depresji, a także wnioski z eksperymentów przeprowadzonych przez inne zespoły, między innymi z udziałem pacjentów cierpiących na uzależnienia, traumy lub inne problemy psychiczne. W merytoryczny, a jednocześnie przystępny sposób ukazuje zarówno obiecujące możliwości, jak i zagrożenia związane z użyciem tych substancji.Psychodeliki to lektura obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych miejscem psychodelików we współczesnej nauce i medycynie. MACIEJ LORENC, autor książki Czy psychodeliki uratują świat?
Kultura europejska jest uwięziona w przekonaniu o linearnym postępie. Ma to wiele plusów, ale i nie mniej minusów. Wydaje się nam, że ustawami albo perswazją zmienimy ludzką mentalność. Mądrzy Persowie wcześnie zdali sobie sprawę, że walka dobra i zła w nas samych nigdy nie ustanie. Bóg Mitra miał tysiąc oczu i uszu. Nigdy nie spał. Poruszał się uzbrojonym w strzały, topory i maczugi szybkim rydwanem. W walce wspomagali go herosi, wśród nich do dziś wszechobecny w Iranie Rustam, pogromca smoków, wiedźm i pięknych kobiet czyhających na głodnych miłości samotnych wędrowców. Razem odnosili zwycięstwa, póki z Północy nie przybyła Nausz, centkowana mucha roznosząca kłamstwo. Fałsz i pożądliwość, raz zasiane, mnożyły się jak chwasty. Choć stanowiły truciznę, przyjmowano je, zwłaszcza wśród elit, jak największą słodycz. Zwodzeni kłamstwem i pożądaniem ludzie stawali się nieomal marionetkami przeznaczenia. A mimo to kolejne pokolenia z pomocą Mitry i jego herosów stawały do walki. Wcale nie syzyfowej, jak nie jest pracą syzyfową – patrząc ludzką, a nie boską miarą – pielenie chwastów. Co robić? Wciąż to samo. Robić dobrze, co do nas należy.
Kompromis nie jest zapisany w naszych genach. W cywilizacjach, które nie potrafiły obchodzić się z różnorodnością, każde odstępstwo od zbiorowej normy groziło konfliktem. Jedność wymuszano bez pardonu: kijami, banicją, konfiskatą majątku, w ostateczności gniewem „ludu”, często sterowanym, przed czym nie cofają się nawet demokratyczne rządy. Rozumiano, że zgoda prowadzi do dostatku. Nie wiedziano, jak okiełznać naturalną różnorodność. Starożytny grecki pasterz Hezjod zalecał przede wszystkim szacunek dla prawa (ale też uważne przyglądanie się sędziom), bo bez niego ludzie pożrą się nawzajem jak dzikie zwierzęta. Zaraz za nim na drodze do dobrobytu położył pracę, uczciwość i oszczędność. Nie zapomniał, że przyjazny sąsiad jest skarbem, o który trzeba nieprzerwanie zabiegać, gdyż niezgoda to prosta droga do nieszczęść.
O tym, jak nie otwierać drzwi złu, które samo dobrze wie, którędy wejść, traktują eseje tej książki. Ich wspólnym mianownikiem jest podejście historyczne i zarazem obywatelskie. Dotyczą rządzących i rządzonych, populistów i technokratów (ich role nie zawsze są jednoznaczne, wbrew temu, o czym nas się zapewnia), demonstrantów i policji, uchodźców i pograniczników, pokoju i wojny, realizmu i emocji w polityce, wreszcie kobiet i mężczyzn w sytuacjach ekstremalnych.
JAN M. PISKORSKI – historyk na Uniwersytecie Szczecińskim, długie lata wydawca w Poznaniu, eseista, bywa też tłumaczem. Laureat nagrody Berlińsko-Brandenburskiej Akademii Nauk za całokształt twórczości. Jego książka Wygnańcy. Przesiedlenia i uchodźcy w dwudziestowiecznej Europie (PIW 2010) otrzymała nagrodę ministra nauki i szkolnictwa wyższego oraz nominacje do nagrody „Polityki” za najlepszą książkę historyczną roku oraz nagrody literackiej „Srebrny Kałamarz”. Współpracuje z „Odrą”, „Więzią”, „Kwartalnikiem Literackim Wyspa”, „Gazetą Wyborczą”, „Polityką”, „Rzeczpospolitą”. W ostatnich latach wydał w Bellonie: Polska – Niemcy. Blaski i cienie tysiącletniego sąsiedztwa, Pomeranika, Gorzka sól historii. Migracje i transformacje, w szczecińskiej Książnicy Pomorskiej Spacer między słowem a obrazem (z fotografikiem Timmem Stützem), w Universitasie eseje Bitwy o przeszłość. Nauka, polityka, media, edukacja, a w Oficynie Wydawniczej Atut opowiadania Syrena i profesor.
Wybór tekstów w tym tomie, nieco odmiennym od wcześniejszych, został podyktowany chęcią ukazania bogactwa tematów z zakresu sztuk plastycznych, podejmowanych na łamach "Kultury" przez ponad 100 autorów. Antologię tworzą teksty wybrane po jednym z każdego rocznika, uzupełnione następnie spisem wszystkich innych artykułów poświęconym sztukom pięknym, zamieszczanym w danym roku. W ten sposób czytelnik otrzymuje całościowy obraz wielowymiarowego charakteru publicystyki dotyczącej sztuki i architektury, obecnej na stronach paryskiej "Kultury" przez 53 lata jej działalności wydawniczej.
WITAMY W NOWEJ ERZE, BARDZIEJ TRANSPACYFICZNEJ NIŻ EUROATLANTYCKIEJ
Zebrani w tomie RYWALIZACJA USA VS CHINA, A RESZTA ŚWIATA eksperci analizują wszystkie najważniejsze relacje Chin z innymi podmiotami, a wszystko to w kontekście konkurencyjnych i skomplikowanych stosunków amerykańsko-chińskich.
Marek Budzisz patrzy w tym kontekście na Rosję, Mateusz Chatys na państwa ASEAN, Łukasz Jasiński na Niemcy, Katarzyna Czernik na Arabię Saudyjską i Bliski Wschód, Tomasz G. Grosse na UE, Mariusz Orłowski na Indie. Natomiast Ewa Fronczak i – na koniec – Leszek Ślazyk, próbują analizować rolę USA i Chin na obecnej arenie międzynarodowej, podkreślając spadającą rolę USA i Pax Americana, a równocześnie rosnącą rolę Chin.
Dokonano więc w tej zbiorowej pracy gruntownego przeglądu stosunków chińsko-amerykańskich oraz relacji Chin z ich najważniejszymi partnerami.
Jak zawsze w wypadku prac zbiorowych, jak ta, każdy znajdzie w lekturze jakiś smaczny dla siebie kąsek, w zależności od zainteresowań lub też specjalizacji.
PROF. BOGDAN GÓRALCZYK
Wchodzimy w geopolityce w nowy koncert mocarstw. Przygotowując się do niego, warto lepiej poznać Chiny, Azję i ich międzynarodowe otoczenie. Książka RYWALIZACJA USA VS CHINA, A RESZTA ŚWIATA to must have dla wszystkich interesujących się geopolityką i polityką globalną.
Kto nigdy na nudnym wykładzie, konferencji lub zebraniu nie umilał sobie czasu, ozdabiając brzegi notatnika śmiesznymi rysuneczkami, niech pierwszy podniesie rękę. Nie wstydźcie się! Zdarza się to nawet poważnym profesorom i słynnym pisarzom takim jak Umberto Eco. Jego niewinne żarty tak bardzo spodobały się koleżankom i kolegom, że namówili go, aby dopisał do szkiców krótkie rymowane wierszyki, w których ujmie najważniejsze zagadnienia z historii filozofii. W kolejnych latach do części filozoficznej autor dołożył wierszyki o ulubionych pisarzach Marcelu Prouście, Tomaszu Mannie i Jamesie Joysie - oraz pieśni biesiadne na kongresy naukowe. Tak oto powstała ta błyskotliwa książeczka, która pod warstwą humoru skrywa trafne spostrzeżenia i celne puenty.Polskiemu wydaniu towarzyszą notki filozoficzne autorstwa Tomasza Stawiszyńskiego.
W 1945 roku Polska znalazła się w otchłani klęski. Stało się tak nie tylko ze względu na zły los, ale też na skutek własnych naszych błędów, błędnej polityki kierowników naszego państwa i błędnych nastrojów społeczeństwa. () Możemy więc załamywać ręce i twierdzić, że zostaliśmy perfidnie oszukani i porzuceni przez sojuszników, i będzie to zgodne z prawdą. Ale to, co się nazywa "rozumem stanu" nie polega na biadaniu ex post nad przewrotnością wspólników, lecz na umiejętności przewidywania, czy układy nam proponowane będą czy też nie będą przez kontrahenta dotrzymane. A ci, którzy podjęli się kierować naszymi losami, nie tylko politycznie przewidywać, lecz politycznie myśleć nie umieli.Stanisław Cat-MackiewiczDo zasadniczych kwestii postawionych przez autora, takich jak oceny polityki brytyjskiej, skuteczność działań podejmowanych przez władze polskie czy celowość polskiego wysiłku wojennego, historycy ciągle wracają i na nowo podejmują o nich dyskusję. () nie można także pominąć faktu, że książka zawiera liczne wartościowe przemyślenia i oceny, jak chociażby ta dotycząca rzeczywistych skutków powstania warszawskiego.Prof. Andrzej Leon Sowa
Bach, największy geniusz muzyczny ludzkości, w swoich utworach mocował się z najważniejszymi tematami ludzkiego życia, takimi jak cierpienie, przemijanie, śmierć, rozpacz, których mu los nie szczędził. Swoją muzyką sięgał dna ludzkich piekieł, zawsze jednak rozjaśniając je światłem nadziei. O tych sprawach traktują eseje zebrane w książce Muzyka w piekle. Józef Majewski ujmuje Bachowskie tematy w perspektywie pięciu głównych pytań: o muzyczną sztukę umierania w rodzinie kompozytora; o tajemnicę niejakiej Biblii Calova, największego bachlogicznego odkrycia XX wieku; o gorący spór wokół religijnej interpretacji czysto instrumentalnej muzyki Bacha; o jej znaczenie dla Żydów w obozie koncentracyjnym; wreszcie o to, dlaczego antyklerykalny Zachód podziwia i kocha religijną muzykę tego kościelnego organisty, który dorabiał do pensji, przygrywając na pogrzebach i ślubach.
Polskie tłumaczenie amerykańskiego bestsellera prawniczego Letters to a Young Lawyer autorstwa prawnika-legendy Alana Dershowitza.
Jako obrońca zarówno sprawiedliwych, jak i tych mniej prawych, Alan Dershowitz stał się jednym z najbardziej znanych i bezkompromisowych adwokatów w Stanach Zjednoczonych.
Brał udział w głośnych procesach broniąc m.in. Natana Szaranskiego, Clausa von Bülowa, Michaela Milkena i Mike’a Tysona. W najbardziej spektakularnym procesie w 1995 r. skutecznie wybronił gwiazdę futbolu amerykańskiego O.J. Simpsona od zarzutu morderstwa jego byłej żony i jej przyjaciela. W 2020 r. dołączył do zespołu obrońców Donalda Trumpa podczas procedury impeachmentu w Senacie, która zakończyła się w lutym 2020 roku uniewinnieniem.
Listy do młodego prawnika to seria 37 esejów, w których Dershowitz z pasją i elokwencją dzieli się bogactwem swoich doświadczeń, pisząc o życiu, prawie i o tym, co naprawdę znaczy być dobrym prawnikiem – i dobrym człowiekiem.
Ze wstępu Alana Dershowitza:
„(…) Pośród najczęściej zadawanych mi pytań padają te dwa: „Jak znalazłeś się tam, gdzie jesteś?” oraz „Jak zaplanowałeś swoją interesującą karierę?”. Uczciwa odpowiedź na nie to: „Zupełnie przez przypadek”. Nie miałem wielkiego planu czy starannego projektu, otrzymałem też niewiele wskazówek od innych. Zaczynałem, mając nadzieję zostać osiedlowym adwokatem na Brooklynie (moja matka miała już wybrany lokal). Potem, kiedy dobrze szło mi na studiach prawniczych, zdecydowałem się zostać profesorem prawa. Następnie podjąłem decyzję o przyjęciu kilku klientów, by poszerzyć swoje zawodowe zaplecze i podnieść poziom umiejętności dydaktycznych. Później postanowiłem pisać felietony i artykuły. Potem zacząłem pisać książki, co nierozerwalnie wiąże się z wygłaszaniem publicznych wykładów. Ostatecznie zdecydowałem, że ta mieszanka mi się podoba. Pracuję zbyt ciężko, obrażam zbyt wielu ludzi, wywołuję za dużo kontrowersji i jestem zbyt prowokacyjny. Słowem: generuję za dużo hucpy. Doświadczyłem dość różnorodności, jakie przynoszą życie i praktyka prawnicza, więc może moje doświadczenie pomoże innym w dokonywaniu ich własnych wyborów. (…)”
Ze wstępu Wojciecha Bergiera:
„(…) Listy Dershowitza wymagały jedynie przekładu, tłumaczenia, ale nie wytłumaczenia. Książka ta, mimo że pisana z perspektywy amerykańskiego adwokata wiele lat temu, nie musi być opatrzona szerszym wyjaśnieniem. Problemy, o których pisze Alan Dershowitz, znane są każdemu z nas.
Gdzie się nauczyć praktyki adwokackiej?
Czym jest zwątpienie w sens wykonywanego zawodu?
Jak sobie radzić z porażką na sali sądowej?
Jakie są granice ryzyka podejmowanego w sprawie?
Czy można być uczciwym w zawodzie prawnika?
I najważniejsze pytanie, które przewija się przez całą książkę: jak być dobrym człowiekiem?
Brzmi to znajomo…
Dershowitz obnaża miałkość systemu wymiaru sprawiedliwości, pokazuje, jak trwałym szwem hipokryzji jest ten system połączony: akademicy, sędziowie, adwokaci, prokuratorzy, politycy, biznesmeni.
Nie jest to jednak opowieść frustrata, ale jasny przekaz do tytułowego „młodego prawnika”. Listy pisane sine ira et studio, w których nadawca, profesor Dershowitz, analizuje pułapki zawodu.
Czy po lekturze listów zostaniemy podniesieni na duchu? Chyba nie. Czytelnik prawnik będzie raczej skłonny do refleksji nad miejscem na prawniczej drodze, w którym się wszyscy znajdujemy. (…)”
Przenikliwa… dająca do myślenia… unika utartych frazesów i pompatycznych peanów na cześć zawodu, które dominują w większości książek tego gatunku.
The Weekly Standard
Dershowitz w barwny i przekonujący sposób pokazuje nowicjuszom, z czym tak naprawdę będą musieli się zmierzyć.
The Washington Post
Kwintesencja Dershowitza: błyskotliwy, elokwentny i bezkompromisowo szczery w swoich opiniach.
Kirkus Reviews
Tom XVI "Dzieł zebranych" Feliksa Konecznego obejmuje dwie publikacje wydane pośmiertnie na emigracji. Pierwszą z nich jest książka zatytułowana "Prawa dziejowe", jedna z najważniejszych i ostatnich książek Profesora. Rozpoczął jej pisanie w kulminacyjnym momencie II wojny światowej, a ukończył w realiach państwa komunistycznego. Koneczny starał się w niej odpowiedzieć na pytanie o istnienie praw dziejowych, które rządzą losami państw i społeczności. Jego zdaniem badania historii powinny wznieść się ponad "przyczynkarstwo", a rozpocząć poszukiwania zasad niezmiennych, uniwersalnych w każdej epoce i pod każdą szerokością geograficzną. "Nauka o cywilizacji jest po prostu wyższym piętrem nauki historii stanowiąc jej rozszerzenie, pogłębienie, a zarazem podniesienie. Wartość naukowa historii podniesie się wielokrotnie, gdy z kalejdoskopu zdarzeń i wydarzeń da się wreszcie wysnuć systematycznie syntezę" - pisał Koneczny.Drugą z publikacji zawartych w niniejszym tomie jest książka "Dzieje Rosji (tom III). Schyłek Iwana III (1492-1505)". Profesor pisał ją w okresie dwudziestolecia międzywojennego, gdy naukowo - w ramach pracy na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie - prowadził swoje badania historyczne nad dziejami Rosji. W sposób szczególny uwypuklił w niej losy stosunków litewsko-moskiewskich i konfrontacji pomiędzy oboma krajami.
Nie sposób uchwycić dynamiki chorwackich systemów literackich, kulturowych i społecznych bez uwzględnienia twórczości Miroslava Krley - i to na polu poezji, prozy, biografistyki, dramatopisarstwa, eseistyki, animacji kultury, encyklopedyzmu, wystawiennictwa. We wszystkich tych obszarach zbudował silną pozycję, dokonał jakiegoś przełomu, coś przemodelował, zmodyfikował, tchnął w zastaną rzeczywistość nowe życie.Zbiór esejów o sztuce w wyborze i opracowaniu Macieja Czerwińskiego przybliża polskiemu czytelnikowi tę niezwykłą postać, ukazując nie tylko bogactwo twórczości Krley, lecz także miejsce, jakie zajmuje w pejzażu kultury środkowoeuropejskiej.
Arcydzieło literatury amerykańskiej.
Tajemniczy i niewiarygodnie bogaty Jay Gatsby urządza w swoim luksusowym domu dekadenckie przyjęcia, choć rzadko się na nich pokazuje. Krążą o nim legendy, także o pochodzeniu jego fortuny. Pytań i plotek jest znacznie więcej – na przykład dlaczego wpatruje się w blask okien po drugiej stronie zatoki.
Fitzgerald opowiada ponadczasową historię o nierealnych pragnieniach i ludzkich przywarach, o miłości i wyrachowaniu, a także o złamanych przez życie, zdesperowanych i zagubionych młodych Amerykanach w okresie prosperity po pierwszej wojnie światowej. To także portret szaleństw lat dwudziestych, epoki, w której świat szemranych interesów miesza się ze światem bankierów, bieda z bajecznymi fortunami, amerykański sen z Wielkim kryzysem, a namiętne pragnienia zderzają z bolesnym upadkiem.
Ten wielki Gatsby, uznany za jedną z najważniejszych powieści XX wieku, ukazuje się w nowym przekładzie Macieja Świerkockiego, dzięki któremu maestria Francisa Scotta Fitzgeralda wybrzmiewa w pełni.
Nasze spojrzenia na kwestię upływu czasu są, bo muszą być, różne. Pierwsze bardziej jest związane z doświadczeniem rzeczywistego upływu czasu, ocen już ugruntowanych. Drugie uwzględnia przede wszystkim perspektywę wielkiej filozofii i literatury. Biorąc pod uwagę różnicę wieku pomiędzy nami, takie zróżnicowanie wydaje się w pełni uprawnione. Unikamy w ten sposób również zarzutu, który był wobec nas przy innych okazjach formułowany, że nasze teksty są albo za bardzo, albo za mało filozoficzne.Marketingowo rzecz ujmując, moglibyśmy powiedzieć, że "w cenie jednej książki czytelnik będzie miał dwie". Ale, tak naprawdę, mimo odmiennych perspektyw, mamy tu eseje poświęcone tym samym problemom, które są fundamentalnie ważne dla każdej osoby podejmującej refleksję nad własnym życiem i czasem już minionym.
Zbiór felietonów i esejów Piotra Wierzbickiego, który swymi pamiętnymi pracami o Chopinie i Bachu zapisał się w historii krytyki muzycznej. Najnowszy tom podzielony na cztery części (autobiograficzną, recenzyjną, felietonistyczną oraz finałowy esej), stanowi Wierzbickiego podsumowanie 'życia z muzyką'. Książka ukaże się w 90. urodziny Autora. Jest to książka bardzo osobista, wyrastająca z głębokich umiłowań, silnych pasji, właśnie z życia z muzyką autora; zachwytów i olśnień, zarażenia muzyką na całe życie, z odczucia świata w muzyce, z muzycznego światopoglądu (a to coś znacznie więcej niż bycie tylko muzykiem czy tylko muzykologiem!); z ciągłej fascynacji tajemnicą muzyki (pod tym względem zaliczyłbym Wierzbickiego do grona pisarzy urzeczonych i przenikniętych muzyką: Proust, Mann, Broch, Iwaszkiewicz, Gombrowicz...). Ale ów subiektywizm autobiograficzny jest jedynie w punktach wyjścia i stanowi raczej tło czy też kontrapunkt do głównego nurtu i trzonu książki. Przenika ją bowiem silna i stała tendencja pisarza, krytyka, interpretatora do nadawania swoim odczuciom, intuicjom, spostrzeżeniom waloru powszechnego. Książka opowiada o wielkiej pasji i fascynacji, o przygodach z muzyką autora; zarazem jednak pisarstwo Wierzbickiego wznosi się wysoko ponad poziom intymnych wyznań. Bowiem nie samo spotkanie autora z muzyką jest tu najważniejsze, najbardziej istotne, ale rezultat tego spotkania, owych spotkań wieloletnich: opis, charakterystyka, interpretacja tłumaczenie sensów ukrytych muzyki i wewnętrznych powiązań zjawisk muzycznych. Bohdan Pociej
Greckie słowo eros oznacza brak. Pragnienie karmi się pustką i bierze z niej życie, by ustać w momencie spełnienia. Temu paradoksowi erotyzm zawdzięcza swoją obecność w filozofii,sztuce i literaturze. Skoro pochwycenie uciekającego obiektu pożądania oznacza koniec namiętności, myśl musi pozostać w ciągłym pościgu i niekończącej się ucieczce. Eros jest czasownikiem, pisze w swoim eseju Anne Carson, odsuniętą w czasie i oddaloną w przestrzeni rozkoszą, która ukazuje naszą niekompletność. Słodko-gorzki eros próbuje przeniknąć strukturę pragnienia. W mitach, wierszach Safony, dialogach Platońskich czy na antycznych wazach kochankowie pozostają w wiecznym pościgu. Nawet zaćmienie, kiedy pogoń jak gdyby zatrzymuje się w miejscu, trwa tylko krótką chwilę. Zaraz bóg Eros uderzy w księżyc jak w piłkę, niczym w Wyprawie Argonautów po złote runo: A gdybyś ją swymi rękoma podrzucił wysoko, to niby gwiazda w przestworzach świetlisty szlak by znaczyła.
Antologie towarzyszą żydowskiej tradycji piśmienniczej od jej zarania. Można zaryzykować pogląd, że odkąd Żydzi zaczęli pisać, zaczęli układać swoje teksty w zbiory. […] Po Zagładzie doszło jeszcze jedno wyzwanie – zbierać, tłumaczyć i komentować, by większa część żydowskiej Atlantydy nie przepadła. Żeby czytały dzieci i wnuki. Wydaje się, że wszystkie te cele przyświecały Belli Szwarcman-Czarnocie, kiedy układała swoją antologię. Jej przekłady żydowskiej prozy i poezji oraz towarzyszące im komentarze ukazywały się przez lata na łamach „Midrasza”. Już wcześniej tworzyły bibliotekę. Teraz, dla wygody, biblioteka jak Biblia staje się pojedynczym tomem. […]. Można ją czytać po kolei i na wyrywki, jak kto lubi. […] Mam dla was historię to żydowskie życiopisanie. Niech trwa i pączkuje. Ze wstępu Piotra Pazińskiego
Szukam siebie w czasie, kiedy nie było mnie jeszcze na świecie. Szukam siebie poprzez miejsce, pierwsze miejsce, w którym przyszedłem na świat, a dziś jest być może najmniej rozpoznanym, z tych w jakich miałem okazję się zadomawiać.Jakie było Węgorzewo i kim byli węgorzewiacy w pierwszej dekadzie powojnia? Chciałbym dorzucić swoją perspektywę, inną w sposobie narracji i interpretacji źródeł niż dotychczasowe. ROBERT TRABA Jak na starych rękopisach, powstających na zapisanym już wcześniej materiale, nakładają się na siebie kolejne warstwy pamięci mieszkańców mazurskiego miasta, z ich odmiennymi biografiami, doświadczeniami, wspomnieniami. Wsłuchanie się w polifoniczny głos, w którym odbija się niejednorodna, złożona tożsamość indywidualna i zbiorowa, pozwala lepiej zrozumieć przeszłość miejsca i ludzi dawniej i dziś związanych z Węgorzewem. HANNA ANTOS
[Jakub] Ciećkiewicz jest jak nieco szalony filmowiec, który poraża nas serią obrazów, zagadkowych, intrygujących, dziwnych i ma ten dar, który w eseju o sztuce fotografii opisał kiedyś Roland Barthes: potrafi w budowanych obrazach umieszczać dla czytelnika punctum, owo ukłucie, które ma przyprawić oglądającego/czytającego o drżenie, a być może i zachwyt. Krzysztof Lisowski
Dziś, kiedy istnieje groźba wybuchu trzeciej wojny światowej należy wypracować nową, narodową, a więc ponadpartyjną strategię dla polskiej polityki zagranicznej, w tym unijnej i globalnej oraz odpowiedzieć na pytania, czego od członkostwa w UE i NATO oczekujemy i co powinniśmy zrobić, aby system euroatlantycki nadal stanowił gwarancje dla bezpieczeństwa Polski, Europy i świata. Należy też zadać sobie pytania, co dało Polsce członkostwo w UE? Jak wyglądałaby Polska, gdyby była poza strukturami Unii Europejskiej? Czy istniała i istnieje lepsza droga rozwoju dla Polski i jej bezpieczeństwa? Na powyższe pytania i wiele innych, związanych z polską obecnością w Unii Europejskiej oraz jej znaczenia dla Polski, próbują odpowiedzieć Autorzy na łamach niniejszej publikacji, która stanowi pokłosie wielu lat badań prowadzonych przez pracowników naukowych Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk i Uczelni Łazarskiego oraz współpracujących z nim naukowców i ekspertów z całej Polski i zagranicy. Jest też efektem ogólnopolskiej konferencji naukowej na temat 20 lat członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Próba bilansu i co dalej?, która odbyła się 23 maja 2024 roku. Jej organizatorami byli: Instytut Studiów Politycznych PAN, Instytut Międzynarodowych Stosunków Politycznych i Gospodarczych Uczelni Łazarskiego, Koło Naukowe Ekonomistów i Dyplomatów Uczelni Łazarskiego oraz Katedra Teorii Polityki i Studiów Wschodnich Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Instytut Europy Środkowej w Lublinie. Z prezentowanych na łamach niniejszej pracy badań i analiz wynika dla wszystkich pozytywny wniosek, a mianowicie, że Unia nie jest dla nas zgubą, odwrotnie, jest wielką szansą na dziś i jutro, i nie wolno jej zaprzepaścić. Jednocześnie Unia Europejska potrzebuje Polski: suwerennej, demokratycznej, silnej, nowoczesnej i rozwijającej się dynamicznie. To zaś w dużym stopniu gwarantuje nam Unia Europejska, bez której dziś trudno wyobrazić sobie przyszłość naszego państwa.
„Doskonałe antidotum na mieszankę dezinformacji, intelektualnego bełkotu i źle ulokowanego „zdrowego rozsądku” – w tych burzliwych czasach aż nazbyt często udających mądrość” – prof. James Alcock.
Poradnik dla współczesnych zagubionych. W zbiorze krytycznych i prowokujących esejów autor analizuje wiele popularnych przekonań dotyczących kultury, nauki, psychologii i psychoterapii. Ta przystępnie napisana książka stanowi antidotum na mieszankę dezinformacji, intelektualnej papki i błędnie pojmowanego „zdrowego rozsądku”, które w tych burzliwych czasach zbyt często podszywają się pod mądrość.
Jest to fascynująca lektura dla wszystkich, którzy interesują się obszarami przenikania kultury, nauki i racjonalnego myślenia – od laików i studentów po naukowców i intelektualistów. Eseje obejmują spectrum tematów: Jak działa dodawanie przez odejmowanie? Kto sprząta w świątyni nauki? Czy złe emocje mają swoją jasną stronę? Dlaczego walczymy z samotnością? Czy Darwin jednak się mylił?
W odróżnieniu od nużących analiz społecznych, autor "Zawracania statków głupców", dzieląc się swoimi przemyśleniami, zabiera nas w urzekającą odyseję pełną różnorodności i nut osobliwości. Na tych stronach, weźmiesz udział w pogrzebach uczonych, przyjrzysz się statkom głupców, odwiedzisz terapeutyczne pit-stopy i zawiniesz do wielu innych portów. Bogactwo cytatów i odniesień umożliwi ci dalszą podróż w głąb tych intrygujących zagadnień.
Książka ukazała się w języku angielskim, pod tytułem „Recipe for a 21st-Century Children's Crusade”.
Opinie o książce:
Prof. Roy F. Baumeister, Uniwersytet Queensland, Australia, autor "Siły woli"
Z charakterystycznym dla siebie zestawem ekscytujących historii, powściągliwego humoru i przenikliwych spostrzeżeń Witkowski bezlitośnie rozprawia się z szerokim wachlarzem wpływowych przekonań, fantazji i postprawd. Dogmatykom ta książka może się nie podobać, ale każdy kto posiada otwarty umysł i żywą ciekawość z uśmiechem i fascynacją przeczyta te eseje Współczesna cywilizacja czerpała korzyści z nauki i myśli wielu minionych wieków — co nie przeszkadza nam gubić się wśród różnorodnej ofercie dezorientujących i wątpliwych twierdzeń. Ta książka to mile widziane wyzwanie dla wielu panoszących się nonsensów.
Prof. James Alcock, York University, Kanada, autor "Parapsychology – Science Or Magic?"
Gorąco polecam tę imponującą kolekcję esejów skoncentrowanych na krytycznej analizie rozległego zakresu współczesnych problemów – od męskości i uważności po psychoterapię i zwodnicze badania nauk społecznych. To doskonałe antidotum na mieszankę dezinformacji, intelektualnego bełkotu i źle ulokowanego „zdrowego rozsądku” – w tych burzliwych czasach aż nazbyt często udających mądrość.
Jakub Jamrozek, dziennikarz Polskiego Radia
Choć świat akademickiej dyplomacji ceni dziś „wyważone sądy” i „złożoność problemu”, Tomasz Witkowski stawia niewygodną tezę – nauka potrzebuje jednoznaczności. Bez niej, stajemy się pionkami w naukowej grze pozorów. Autor zdejmuje aureolę nieomylności z głów autorytetów–celebrytów i uświadamia nam, jak często akceptujemy nonsensy, celebrujemy pseudonaukę i konserwujemy błędy. "Zawracanie statków głupców" pozwala zobaczyć, w jakich sytuacjach naszego życia daje o sobie znać „efekt dostępności” i dowiedzieć się, czego nie da nam mindfulness. Uzmysławia również, że „ci, którzy badają błędy w funkcjonowaniu naszego umysłu i złudzenia, którym podlega, sami również im ulegają”, a bezkrytycznie nie znaczy lepiej. To książka dla tych, którzy nie boją się trudnych pytań i nie zadowalają się wygodnymi odpowiedziami.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?