Chcemy coraz więcej wiedzieć na temat świata, który nas otacza. Jesteśmy w tym zamiarze niezwykle zachłanni i łapczywi to powód do dumy, bo świat oddaje nam swoje tajemnice jakby coraz szybciej i bardziej obficie. Ale razem z tym sukcesem wzmagają się autorefleksja i zwykła wątpliwość: czym jest to, co wydaje nam się, że wiemy? Jakie są mechanizmy wytwarzania się wiedzy? I w końcu: czym owa wiedza jest? W książce tej Rafał Maciąg pokazuje, że wiedza jest uwikłana w skomplikowane uwarunkowania. Jej monolityczna spoistość okazuje się mrzonką, wyłaniającą się z odmętów skomplikowanej i fascynującej opowieści. W tym świetle początkowy entuzjazm blednie i zwraca się ku sobie z głębokim wyrazem zdziwienia i niepewności. Autor dostarcza jednak nie tylko analizy tego zabłąkania, ale także wskazówek, jak poradzić sobie w wyrastającym przed nami gąszczu. Świata i wiedzy o nim.[...] uważam, że nie tylko książkę należy wydać, ale też wszyscy rektorzy uczelni wyższych w Polsce powinni ją rozesłać jako lekturę obowiązkową wszystkim swoim doktorantom, niezależnie od dziedziny, w jakiej prowadzą badania.dr hab., prof. ucz. Sławomir Magala[...] interesująca propozycja o bardzo autorskim charakterze polemicznym z czołowymi koncepcjami, eseistyczna w stylu i niezwykle metaforyczna w formie wyrazu własnych poglądów.prof. dr hab. Marek HetmańskiRafał Maciąg profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, pracownik Instytutu Studiów Informacyjnych, dramaturg, twórca teatralny, autor książek: Deus ex machina. Nowe media i ich projekt poznawczy (2012), Pragmatyka Internetu. Web 2.0 jako środowisko (2013), W stronę cywilizacji Internetu. Zarządzanie w naukach humanistycznych (2016), Transformacja cyfrowa. Opowieść o wiedzy (2020). Zajmuje się następującymi zagadnieniami: teoretyczne modele wiedzy zbudowane na podstawie teorii złożoności, teoria sieci, informacja w kontekście technologii, sztuczne sieci neuronowe, zwłaszcza w obszarze przetwarzania języka naturalnego, systemy cyber-fizyczne.
Jolanta, córka Ireny, wnuczka Bronisławy, prawnuczka Ludwiki gdy na okładce pierwszego wydania tej niezwykłej, filozoficznej opowieści o człowieku zamiast tradycyjnego imienia i nazwiska pojawiły się imiona przodkiń Jolanty Brach-Czainy, zapanowały zdumienie, konsternacja i zachwyt. Dopiero odkrywaliśmy w Polsce herstorię, a ludowa historia kobiet dopiero zaczynała być opowiadana.Niewiele jest książek równie przełomowych dla polskiej filozofii i literatury jak dzieła Jolanty Brach-Czainy. Wielokrotnie cytowane i dyskutowane stały się kluczowe dla zrozumienia tego, kim jesteśmy.W rozważaniach zebranych w Błonach umysłu Brach-Czaina przypomina podobnie jak w legendarnych Szczelinach istnienia o rytuałach, które wypełniają naszą codzienność. Ale co wynika z faktu, że żyjemy? I jak żyć w świecie, który ciągle się przeobraża?Zdaniem filozofki ludźmi stajemy się poprzez relacje. Jestem wśród innych tak, jak oddycham, pisze. Błony umysłu są zaproszeniem do przyjrzenia się na nowo światu ludzi, zwierząt, roślin i pojęć. Zaproszeniem nieustannie aktualnym, bo zawsze w swojej zachłanności kurczowo ściskamy okruchy świata, żebrząc o życie.
W 2014 roku Reni Eddo-Lodge, brytyjska dziennikarka i blogerka, opublikowała na Facebooku post zatytułowany „Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry”. Napisała w nim, że ma już dość wyjaśniania białym ludziom, jak czują się osoby o innym kolorze skóry, ma dość ich reakcji – od znudzenia i niezrozumienia po agresję. Ci, którzy sądzą, że biały kolor skóry jest „naturalny”, nie są w stanie pojąć, na czym polega rasizm, zwłaszcza ten ukryty, strukturalny. Po opublikowaniu postu Reni Eddo-Lodge została zasypana odpowiedziami. Jedni jej dziękowali, że otworzyła im oczy, inni, że wypowiedziała to, co sami czują. Książka Reni Eddo-Lodge jest próbą opisania tego doświadczenia w szerszym kontekście – kolonialnej historii Wielkiej Brytanii, ale też różnych współczesnych form dyskryminacji rasowej. Autorka pisze o własnych doświadczeniach, przytacza prace badaczy, nie pomija żadnego z ważnych aspektów rasizmu; pokazuje jego korzenie, pisze o uprzywilejowaniu białych, rasizmie strukturalnym i o czarnym feminizmie.
Obszerny zbiór rozproszonych dotąd dzieł i wywiadów Gustawa Herlinga-Grudzińskiego opatrzony dodatkiem krytycznym.Tom 15. uzupełnia kolekcję Dzieł zebranych Gustawa Herlinga-Grudzińskiego o utwory reprezentujące różnorodne gatunki literackie. Oprócz eseistycznego dziennika z podróży (Podróż do Burmy) znajdziemy tu nietuzinkową próbę autobiografii, w której autor dokonuje wnikliwej autoanalizy (Najkrótszy przewodnik po sobie samym). Poznamy wiele fascynujących rozmów pisarza, a także genealogię jego rodziny (Żydowska rodzina Gustawa Herlinga-Grudzińskiego) przygotowaną przez Włodzimierza Boleckiego.Herling-Grudziński bezkompromisowo rozprawia się z historią tak prywatną, jak narodową czy powszechną na różne sposoby, sięgając po rozmaite (niekiedy zaskakujące) literackie formy. Przenikliwym spojrzeniem prześwietla mity i ideologie, które niejednokrotnie doprowadziły człowieka XX wieku do katastrofy. Potrafi opowiadać o sobie jak nikt inny, a jego wariacje na rozliczne tematy niezmiennie zaskakują niesamowitą erudycją, życiową mądrością, humorem.Każdy człowiek jest nawet dla siebie istotą bardzo trudną do przeniknięcia i zrozumienia. Nie ma dnia, w którym można by sobie powiedzieć: dosyć, zrobiłem wszystko. Dlatego ciągle pochłania mnie mnóstwo spraw. To jest codzienna walka ze światem. Piszę, bo mam wewnętrzną potrzebę zmierzenia się z jakimiś problemami. Jest się żywym, dopóki się czymś żyje, dopóki się spełnia swoje powołanie () Bardzo bym chciał, żeby coś po mnie pozostało, ale piszę wyłącznie dla siebie. Piszę, bo mi to sprawia przyjemność.Gustaw Herling-Grudziński, Najkrótszy przewodnik po sobie samymWybór i układ tekstów: Włodzimierz Bolecki, Zdzisław Kudelski oraz Aleksandra Siwek. Całość w opracowaniu: Włodzimierza Boleckiego, Joanny Jurewicz, Zdzisława Kudelskiego, Grzegorza Przebindy, Aleksandry Siwek, Anny Wasilewskiej.15-tomowa edycja dzieł zebranych jednego z największych pisarzy XX wieku Gustawa Herlinga-Grudzińskiego (1919-2000) ukazuje się w Wydawnictwie Literackim w jednolitym opracowaniu, opatrzona komentarzem krytycznym pod redakcją prof. Włodzimierza Boleckiego historyka literatury, teoretyka, krytyka, edytora i przede wszystkim wybitnego znawcy twórczości pisarza.
Teksty zebrane w tej książeczce zostały nie tyle napisane, co wykrzyczane z rozpaczy, gniewu i bezsilności. Są owocem bardziej reakcji fizjologicznej niż operacji intelektualnej. Nie angażując się bezpośrednio w politykę, tylko w ten sposób mogłem wyrazić swój bunt i niezgodę, na to, co dzieje się w naszym kraju.Próbowałem w nich powiedzieć, co czuję, opisać skalę zniszczeń, wyrazić ból i niedowierzanie, że z cieszącego się wolnością, podziwianego za swe osiągnięcia kraju mogliśmy w ciągu kilku zaledwie lat stać się zapyziałą dyktaturą i pośmiewiskiem Europy. Niech teksty te będą zapisem toczącej nas choroby. Oby mogły też być lekarstwem aplikowanym jako odtrutka.Jerzy Illg
Spoiwem dla 27 esejów zawartych w książce jest naświetlenie współczesnych realiów percepcji liberalizmu w jego zderzaniu się z różnorakimi myślowymi czy mentalnościowymi barierami, często głęboko zakodowanymi w człowieku, które utrudniają – od zawsze lub we wzmożony sposób ostatnio – umacnianie liberalnych postaw i odnoszenie przez ideę
kolejnych sukcesów w politycznych starciach z konkurencyjnymi sposobami myślenia.
Kluczem do przezwyciężenia kryzysu liberalizmu może się okazać nie zmiana idei liberalnej na chwilowo bardziej modną, lecz zmiana mentalności ludzi, wraz z przetaczaniem się jednych kryzysów, pojawianiem innych, zmianami pokoleniowymi.
Wydaje się, że liberałowie potrzebują odwagi. Po to, aby z większą determinacją bronić własnych wartości przed nacjonalistami, socjalistami, klerykałami i populistami.
Ale potrzebują także odzyskać zdolność wle- wania w serca ludzi otuchy, odwagi i optymizmu. Zebrane w tej książce teksty mogą pomóc tej odwagi poszukiwać.
Piotr Beniuszys jest politologiem i socjologiem z Gdańska. Specjalizuje się w zakresie historii myśli liberalnej i programowej ewolucji zachodnioeuropejskich partii liberalnych.
Do zespołu redakcyjnego „Liberté!” należy od początku istnienia pisma. Publikował także na łamach „Gazety Wyborczej”, tygodnika „Polityka”, „Dziennika Gazety Prawnej”, „4Liberty.eu” oraz na stronach Instytutu Obywatelskiego.
Frymografia jest wielowątkowym esejem o postrzeganiu świata i osobistym przeżywaniu fotografii. Korzystając z pretekstu, jakim są zdjęcia, autor opisuje subiektywną relację z rzeczywistością za pośrednictwem aparatu. Kieruje obiektyw na rzeczy duże i małe. Na miejsca i na człowieka. Także na siebie. Prawdziwym bohaterem książki jest życie.W swej ascetycznej prozie Bogdan Frymorgen przenosi nas w czasie i przestrzeni, żongluje historią i współczesnością, opowiada o rytuale przejścia z fotografii amatorskiej do dojrzałej. Frymografia śledzi powstawanie stylu i towarzyszy zdjęciom w ich wielorakich odsłonach. W kilkudziesięciu skromnie ilustrowanych opowieściach wyłania się obraz fotografa pełniącego misję. Frymorgen służy fotografii tak sam siebie określa.Jest dziennikarzem z wieloletnim stażem, londyńskim korespondentem radia RMF FM. Ma na swoim koncie kilka wystaw i albumów. Zajmuje się też nadzorem projektów fotograficznych i literackich. Ojciec i mąż, od niedawna dziadek, ciekawy świata podróżnik. Wszystkie te aspekty znajdują odzwierciedlenie w tekstach. Zdjęcia i proza Frymorgena uniwersalizują człowieka. Opisują jego kondycję w różnych kontekstach. Miejsce akcji nigdy nie jest wyłącznie miejscem. Czas przestaje być linearny. Fotograf tylko pozornie fotografuje. W rzeczywistości porządkuje świat na swoich zasadach.Aparat to młotek, a zdjęcie to gwóźdź podkreśla Frymorgen, stroniąc od fetyszyzowania technicznego aspektu współczesnej fotografii. Unika stereotypów w tej książce nie znajdziecie wiele informacji o sprzęcie. Autor wprowadza natomiast pojęcia kadru pierwotnego i pre-wizualizacji które pomagają mu w uzyskaniu twórczej konsekwencji. Fotografia jest też dla Frymorgena formą terapii. To narzędzie do godzenia się lub rozliczania z przeszłością. To także kryształowa kula, o czym dowiadujemy się często dopiero po latach.Frymografia opowiada również o szukaniu kontaktu z przeszłością: to Lanckorona widziana oczami prababki czy Chorwacja rozliczana z wojennych grzechów surowym obiektywem dziennikarza. To Londyn miasto Frymorgena które sam nazywa potworem i tak je fotografuje. Plac w Marrakeszu staje się dla niego partią szachów, a mazurska wioska opowieścią o nieuchronnych zmianach. Frymorgen, zabiera nas także dosłownie w podróż dookoła świata, choć robi to przewrotnie. Różnicuje swój styl poetycka proza opowiadań przeplata się z reportażowym spojrzeniem. W tle zawsze jest obraz zawsze inny tętniący muzyką, ogłuszający pustką czy ociekający terrorem.Frymorgen umiejętnie dobiera słowa. Podobnie jak w swojej fotografii, także w pisarstwie wyznaje zasadę: mniej to więcej. W końcu rozlicza się sam ze sobą, pisząc o kosztach, jakie z uwagi na jego pasję poniosła cała rodzina. To szczera i odważna proza, w której dużo jest światła i cienia.
Tako rzecze Zaratustra to najczęściej czytane i tłumaczone dzieło niemieckiego filozofa Friedricha Nietzschego. Jego wysokie walory literackie sprawiły, że zyskało popularność również poza środowiskiem akademickim. Utwór wyróżnia się oryginalnym stylem i językiem, a także bogatą i niejasną symboliką. Jest opisywany jako epopeja filozoficzna i składa się z czterech części, z których każda powstawała w zaledwie 10 dni.W Tako rzecze Zaratustra można znaleźć najbardziej znane motywy twórczości Nietzschego: chrześcijańsko-humanistyczny konflikt dobra ze złem oraz krytykę kultury i dotychczasowego systemu wartości, motyw woli mocy, ideę wiecznego powrotu czy w końcu utopijną ideę nadczłowieka jako określenie ideału indywidualnej osobowości.
„Na gorącym uczynku” Joanny Jurgały Jureczki – znakomitej badaczki i autorki bestsellerów o rodzie Kossaków - to zbiór fascynujących felietonów o ikonach polskiej kultury, bohaterach i autorach lektur szkolnych. Jurgała „przyłapuje” swoich bohaterów w sytuacjach kłopotliwych, ale dzięki temu zostają oni odkurzeni, krew w nich zaczyna krążyć, nabierają barw, budzą sympatię i wzruszenie. Galeria postaci, zestawiona zaskakująco. Tak o nich w szkole się nie mówiło, nie uczyło. Romansujący Mickiewicz, który dziwnym trafem nie może przedrzeć się do Powstania, o czym ponoć marzył, Sienkiewicz, który został zdiagnozowany przez komunistyczną cenzurę jako wstecznik i religiant, cudem uratowany przez Stalina; Julian Przyboś zarozumialec i koniunkturalista, zakochany w uczennicy (dziś miałby może z tego powodu poważne procesy), Asnyk, Iłłakowiczówna, wielka poetka, sekretarka i platoniczna kochanka marszałka Piłsudskiego; Julian Ochorowicz, słynny filozof, wynalazca, wywołujący i fotografujący duchy. Dla jednych geniusz, dla innych szarlatan, który miał ogromny wpływ na znanych pisarzy. Gdyby nie on, być może Reymont nie napisałby „Chłopów” zasługujących na „Nobla”. Dalej demoniczny Przybyszewski, Wyspiański, Konopnicka kokietująca mężczyzn i kobiety „Matka Polka”, Szymborska, król Poniatowski – cała armia nadająca się do odkurzenia. Książka Jurgały-Jureczki to odpowiedź na pytanie Boya - Żeleńskiego: kto lepiej służy sprawie pomnikowych postaci, czy ten, który im daje nowe życie i odnawia ich przymierze z czytelnikami, czy ten, kto bezmyślnie macha kadzielnicą przed starym, zakurzonym posążkiem? Odpowiedź jest oczywista. Są nią teksty pełne finezji, zbudowane z nieznanych, wygrzebanych w archiwach, często wstydliwie zamiecionych pod dywan, faktów.
Żniwiarz zebrał z rozległego pola uprawy polskiego ducha to, co jego zdaniem dla tego ducha najcenniejsze, co go zbudowało i nadal, mimo przeciwności i burz dziejowych, rozwija. Żniwa nie są ukończone ani ostateczne, nie były też systematycznie przeprowadzone, zapewne będą kontynuowane, ale ujawniły odrębną, polską myśl o wspólnocie politycznej, o narodzie i państwie. Jej swoistość ujawnia się już na poziomie przedwerbalnego rozumienia rzeczywistości, a następnie ujmowania rezultatu poznania i refleksji w typowych dla niej pojęciach.
Dzięki tej swoistości ujęć możemy mówić o Polakach jako narodzie, który – wbrew obiegowym dziś przekonaniom – jest organizmem, a więc czymś daleko więcej niż tylko podatnikami, poddanymi władzy centrum fiskalnego i zmasowanymi na terytorium oddzielonym granicami od mas obcych, lecz niemal identycznych. Truizmem jest powiedzieć, że myśl istotnie polska jest przesiąknięta duchem chrystianizmu, że sytuuje się w samym centrum Christianitas – jest bowiem przez tę cywilizację zarówno stworzona, jak i ją współtworzy, i wciąż jeszcze próbuje z niej czerpać, ale i ją wzbogacać.
Przez wieki, idąc ku golgocie swego odkupienia, kolejne pokolenia upadają i powstają wciąż nie tracąc nadziei zbudowania ojczyzny „tych, co mają tak za tak – nie za nie, Bez światło-cienia” – przedsionka Ojczyzny Wiecznej; jak ona, ufundowanej na sprawiedliwości, lecz i miłosierdziu, równoważącej wolność i porządek, równość i hierarchię…
Czy tradycja jest tylko sposobem rozumienia przeszłości, czy może również odpowiedzią na wyzwania współczesności? Czy racjonalizm sprawdza się zawsze, gdy przekraczamy indywidualne granice i wchodzimy w kontakt z innymi? Czy warto jeszcze myśleć o państwie jako organizmie? W zbiorze esejów garściami czerpiących z klasycznych, lecz także mniej znanych tekstów chińskiej tradycji, profesor Lou Yulie stara się pokazać, że być może część odpowiedzi, których szukamy, już gdzieś padła. W czasach polaryzacji i atomizacji społeczeństw zaprezentowane przez Autora holistyczne podejście pozwala nam spojrzeć na wiele istotnych kwestii w innym świetle. O ile do tej pory mieliśmy już wielokrotnie okazję wysłuchać ważnych głosów w chińskiej literaturze i potrafimy dostrzec polityczne role, jakie Chiny odgrywają w świecie, to wciąż mało przestrzeni do wypowiedzi otrzymywali naukowcy i filozofowie. Ta pozycja w twórczy sposób przyczyni się do dyskusji na temat roli tradycyjnej kultury i filozofii we współczesnym świecie.
Wybór najlepszych i najśmieszniejszych tekstów Artura Andrusa z jego bardzo popularnego bloga internetowego – swoiste „Dzieła wybrane”. Blog osławiony między niewiastami Artura Andrusa to nie tylko papierowy wybór najlepszych tekstów z jego popularnego bloga, ale także jakby „Dzieła wybrane”. W książce, oprócz przewrotnych, rymowanych i nierymowanych tekstów blogowych, znajdziemy też Andrusa-mniej-znanego (m.in. felietony dla policji i lekarzy) oraz Andrusa-bardzo-popularnego (choćby teksty piosenek, które szturmem zdobywają polskie listy przebojów). Andrus poprosił wydawcę, żeby w książce nie zamieszczać rysunków ani zdjęć. Jest to wyraz jego szacunku dla czytelników. – Ale proszę zostawić trochę wolnego miejsca, tak, żeby każdy mógł sobie sam coś narysować. Nie narzucajmy czytelnikom tego, co mają oglądać, wystarczy, że narzuciliśmy im to, co mają czytać! – mówił wyraźnie poruszony podczas przygotowań do druku. Poruszenie Andrusa zostało utrwalone na pamiątkowym zdjęciu, którego jednak w książce nie publikujemy, bo jest poruszone. Każdą stronę tej książki przenika typowo andrusowska ironia naiwna, Andrus jako rodowity warszawiak z Sanoka jest klasycznym typem sympatycznego cynika, który najchętniej żartuje nie z innych, a z samego siebie. Od niedawna jestem narciarzem. Kolega prawnik (a zimą również instruktor) twierdzi, że biorąc pod uwagę moje umiejętności i styl jazdy, nazywając siebie „narciarzem”, narażam się na proces cywilny o naruszenie dobrego imienia przedstawicieli tej dyscypliny sportu. Fragment książki Artur Andrus – dziennikarz, poeta, konferansjer, radiowiec, autor tekstów kabaretowych, felietonów i piosenek. Współautor jednego z największych bestsellerów minionego roku – wywiadu-rzeki z Marią Czubaszek („Każdy szczyt ma swój Czubaszek”). Jedna z najbardziej rozpoznawalnych i najpopularniejszych postaci na polskiej scenie kabaretowej.
Zbiór esejów, w których punktem odniesienia jest tożsamość literacka Brunona Schulza, rozumiana nie jako ciągłość pamięci, lecz jako migotliwa i nigdy niedokończona gra między stylem, wyobraźnią i egzystencją pisarza.
Sztuka wojenna chińskiego mędrca Sun Zi, pisanego także Sun Tzu, liczy sobie dwa i pół tysiąclecia. Wciąż jednak jest aktualna i może do niej sięgnąć każdy, kto ma głowę na karku. Dzieło Sun Zi to światowy bestseller. Mao zdobył Chiny bo opierał się na strategii Sun Zi. Japończycy przegrali wojnę na Pacyfiku, bo studiując od wieków Sun Zi, nie potrafili słuchać jego zaleceń. Uniwersalną wartośc traktatu Sun Zi bardzo szybko dostrzegł wielki biznes. Przedsiębiorcy korzystając z rad chińskiego mędrca tworzą strategie zarządzania firmą, walki z konkurencją, zdobywania rynku i dobrze na tym wychodzą. . Ksiązkę uzupełniają dwa dodatkowe traktaty poświęcone strategii oraz obszerny esej Roberta Stillera poświęcony traktatowi oraz problemów z jego tłumaczeniem
W targanej kryzysem społecznym i ogromnymi napięciami wewnętrznymi Francji następuje właśnie historyczna zmiana politycznych nastrojów. Zmiana, która nie pozostanie bez wpływu na całą politykę europejską, w tym na Polskę. Po tym jak w wyborach do Parlamentu UE prawicowe Zjednoczenie Narodowe zdobyło nad Sekwaną, Loarą, Garonną i Rodanem ponad dwa razy więcej głosów niż blok prezydenta Emmanuela Macrona, ten ostatni rozpisał przedterminowe wybory. Już 30 czerwca i 7 lipca Francuzi w dwóch turach wybiorą nowe Zgromadzenie Narodowe, a zdecydowanym faworytem do zwycięstwa jest prawica. Jakie jest jej oblicze i ku jakim wartościom skłania się dziś największa część Francuzów? Cennych i błyskotliwych odpowiedzi na te pytania udziela Eric Zemmour w książce Francuskie samobójstwo. Ta wartko napisana publikacja we Francji biła rekordy sprzedaży: 15 tys. egz. dziennie! Równie silne były napaści na książkę i jej autora; nic dziwnego, skoro wieszczy on schyłek Francji, którego główną przyczyną są/będą kobiety-feministki, ruchy gejowskie i wszystkie inne z nimi spokrewnione oraz muzułmańscy imigranci. Za równie niebezpieczne uznaje Zemmour mroczne, podziemne wpływy brukselskich technokratów. W książce bez trudu odnajdziemy symptomy zaraźliwej choroby, która toczy dziś także Polskę i całą cywilizację Zachodu. Publikacja rica Zemmoura zawiera diagnozy, które podzielają dziś miliony jego rodaków. Autor Francuskiego samobójstwa ukazuje prawdziwe, niezafałszowane przez liberalne media oblicze współczesnej narodowej prawicy, której liderzy zdecydowanie odcinają się od przypisywanych im uporczywie sympatii prorosyjskich, otwarcie nazywając je fake newsami. Pochodzący z Algierii ric Zemmour to znakomity publicysta i były kandydat prawicy na prezydenta Francji w wyborach 2022 r. Widząc bezsilność, ale i nieudolność polityków opcji konserwatywno-narodowej, postanowił sam stanąć do pojedynku o najwyższą władzę, a jego charyzma i jasny przekaz dla stęsknionych za normalnością wyborców, tchnęły nowy, potężny wiatr w żagle Zjednoczenia Narodowego. Efektem było zdobycie ponad 31 procent głosów w wyborach do Parlamentu Europejskiego z 9 czerwca 2024 r. i realna szansa na objecie władzy w nadchodzących, przedterminowych wyborach do francuskiego Zgromadzenia Narodowego. Francuskie samobójstwo ukazuje skalę wielorakich spustoszeń, które poczyniła najpierw rewolucja francuska z jej złudnymi hasłami oraz okrucieństwem, a dopełniła potem rewolucja seksualna roku 1968 i kolejne błędy polityków. Także tych po prawej stronie, którzy zamiast bronić wartości, które legły u fundamentów cywilizacji europejskiej, woleli dla tzw. świętego spokoju i ze strachu przed mediami ulec marksistowskiej argumentacji. Chrześcijaństwo zostało wyrugowane z polityki pisze Zemmour łapami chrześcijańskich demokratów, którzy już bardzo daleko odeszli od pierwotnych ideałów swojego ugrupowania. Tak stało się we Francji i innych krajach, tak dzieje się również w Unii Europejskiej. A w Polsce? Tekst Zemmoura skłania do refleksji, dlaczego chadecja nie rozwinęła się w kraju, zdawałoby się, do tego szczególnie predestynowanym. Polityka została przechwycona przez prawo, które już jej nie wypuści pisze ric Zemmour. Dowodzi, że sędziowie aspirują do bycia kapłanami prawa. Wspólnoty całej Europy cierpią na utratę lub poważny uszczerbek narodowej tożsamości i bolesne tego konsekwencje. Autor książki prorokuje, że ideologia globalizacji, antynarodowa i wielokulturowa, będzie w XXI wieku tym, czym był nacjonalizm w XIX, a totalitaryzm w XX wieku.
Świat zmienia się, przekraczając jakąś fatalną granicę pisze Oksana Zabużko, patrząc na Europę trawioną toksycznymi populizmami i opadającą w intelektualną przepaść. W podzielonym świecie baniek informacyjnych jej eseje zdają się kierować czytelnika w stronę ocalenia, którym dla autorki jest szeroko pojęta kultura, a przede wszystkim kultura uważnego czytania. W swoich arcyciekawych, wielowarstwowych esejach daje przykład głębokiej lektury, zwracając się w stronę ważnych dla siebie autorów, których światy usiłuje ochronić przed niezrozumieniem. Z zaangażowaniem przygląda się obecnej Ukrainie, podejmując jednocześnie dialog z innymi kulturami. Tłumaczy Czarnobylską modlitwę Swietłany Aleksijewicz, żegna się z Josifem Brodskim, ogląda nowy film Larsa von Triera i rozmawia z czytelnikami swoich utworów za granicą. Planeta piołun jest także listem miłosnym pisarki do Polski adresowanym do opatrznościowego polskiego współrozmówcy. – Tego współrozmówcę lubię. I za nic nie chciałabym go utracić. I ta książka jest dla mnie po prostu sposobem, by ująć go za rękę. Oksana Zabużko wierzy w kulturę głębokiego czytania, w spotkania narracyjne między ludźmi. Jej eseje potwierdzają własną tezę, iż w sztuce uważności z pisarką nie może się równać żaden wywiad świata. Interpretuje więc dla nas wielkich i zapomnianych – artystki i artystów ukraińskich, odtwarzając wzory na ocalenie, które pomogły im, przydadzą się nam. Pyta też o metody zachowania stabilności psychicznej – narodów, społeczności i osób. Jest eseistką głęboką i przepyszną, intelektualistą przenikliwą. Stylistką idącą z przyszpilającą pewnością od realności, analiz i anegdot ku metaforom. Inga Iwasiów To bardzo potrzebna książka. Jesteśmy tak blisko, a niewiele wiemy. Zabużko, którą ukształtował mit Solidarności i polska kultura, ma poczucie, że nikt nie słucha i nikt nie rozumie głosu z Ukrainy. Ten fascynujący zbiór esejów jest zaproszeniem do rozmowy o literaturze i o uwikłaniach historii. Zabużko naświetla fakty z nieznanej strony, jak wtedy, kiedy opowiada o znaczeniu Czarnobyla dla Ukrainy. A przede wszystkim pokazuje nam niezwykłe postaci: reżysera Andrieja Tarkowskiego, który idzie śladem XVIII wiecznego poety Skoworody, Katerynę Biłokur, genialną artystkę, której system radziecki nie dał rozwinąć skrzydeł czy pisarza i dysydenta Leonida Pluszcza - wszystkie te losy mówią o tym, co najważniejsze: o wolności i jej braku. Czyta się jej eseje z wielkim zaangażowaniem, a to dlatego, że Zabużko pisze z temperamentem, dosadnie, a nawet ogniście. Sprawia, że wreszcie słychać Ukrainę. Justyna Sobolewska
“Marks podpierał swoje utopie jedynie myśleniem życzeniowym, co okazało się mieszanką morderczą. Nie przedstawił żadnych dowodów na skuteczność swojego planu, nie zaproponował ani jednego, podkreślam: ani jednego sensownego i przekonującego argumentu na rzecz teorii, że zlikwidowanie własności prywatnej i eksterminacja dokonana na ludzkiej indywidualności, uczyni świat lepszym miejscem, a ludzi - szczęśliwszymi jego obywatelami.” “Jeśli zbrodnią było rzucanie się w otchłań jednej wielkiej niewiadomej, czyli narzucanie światu marksizmu mimo że nie przetestowano go nawet na myszach, to jak nazwać fakt, że dziś znowu próbuje się narzucić światu ten sam marksistowski eksperyment, mimo że dziś już mamy pełną wiedzę na ten temat i znamy wyniki tego eksperymentu, przeprowadzonego w dodatku nie na myszach, lecz na setkach milionów ludzi...?” “Historia uczy dobitnie, że nie istnieje coś takiego, jak bezinwazyjne 'ubogacenie kulturowe;. To zawsze odbywa się jakimś kosztem, a choć zainfekowani propagandą rzadko zdajemy sobie sprawę ze skali problemu – bywa, że kosztem gigantycznym.” “Wojna ideologiczna zawsze pochłania miliony ofiar – jeśli nie fizycznie, to duchowo. Nikt nie rodzi się marksistą, i nikt sam z siebie nie wzrasta w duchu komunizmu, bo jest to ideologia sprzeczna z ludzką naturą. Machina propagandowa jest coraz potężniejsza, a ludzkie mechanizmy obronne – coraz wobec niej słabsze i coraz bardziej bezradne.” “Marksiści zrozumieli, że muszą sobie poszukać kolejnych frajerów, za plecami których mogliby się schować i których mogliby wykorzystywać jako żywą tarczę w realizowaniu swojej rewolucji, swojej świętej misji niszczenia cywilizacji i stawiania świata do góry nogami, po trupach. A znaleźć grupę kandydatów do roli 'prześladowanych' jest banalnie łatwo.” “Nikt tak skutecznie jak marksizm nie ogołocił ludzi z poczucia przynależności narodowej, z przywiązania do wiary lub choćby poczucia przynależności do cywilizacji łacińskiej, ale i na tym ten ideologiczny nowotwór nie poprzestał – dziś można w milionach liczyć młodych ludzi, którzy wstydzą się swojej heteroseksualnej orientacji, gardzą własną płcią i brzydzą się faktem, że są… biali!” Łukasz Winiarski identyfikuje się jako chrześcijanin, konserwatysta i narodowiec. Popularność zdobył dzięki wpisom na facebookowym profilu ,,Raz prozą, raz rymem - walczymy z propagandowym reżimem", gdzie jego wpisy śledzi 150 tysięcy odbiorców - to jeden z wielu profilów, któremu amerykański monopolista radykalnie obcina zasięgi z powodu prezentowania opinii niepoprawnych politycznie i wychylających się poza "jedyną słuszną", lewicową narrację. Publikował felietony również w dwutygodniku "Najwyższy CZAS!" oraz na portalu wSensie.pl
Współczesność dostarcza nam wielu, niekoniecznie pozytywnych, doświadczeń. Sytuacja pandemiczna wywołała szereg nieoczekiwanych, gwałtownych zmian o charakterze kulturowym i społecznym. Zmiany te są o tyle specyficzne i nowe, że dotyczą człowieka właściwie niezależnie od szerokości geograficznej, kręgu cywilizacyjnego, statusu społecznego, sytuacji materialnej itd. Jedną z nich jest przewartościowanie pojęcia maski, jej form, znaczenia, funkcji i modalności w przestrzeni publicznej. Fenomen ten, rehabilitowany dziś artefakt, poddający się różnorakim interpretacjom, bez wątpienia zasługuje na analizę naukową. Potrzebę tę zaspokaja książka Ewy Głażewskiej i Małgorzaty Karwatowskiej, które podjęły się zadania opisu oraz interpretacji maski w dzisiejszym „czasie zarazy”. Przyjęta perspektywa, odwołanie się do zdobyczy różnych dyscyplin, między innymi językoznawstwa, etnologii, antropologii, historii kultury, legła u podstaw opracowania nowoczesnego, holistycznego, ponadto inspirującego do dalszych badań i refleksji. (…)
Opracowanie to jest niezwykle ważne, ponieważ dotyka problematyki na wskroś aktualnej, współczesnej, zmian dziejących się na naszych oczach. Uchwycenie problemu in statu nascendi należy szczególnie docenić, wszak tego typu badania bezsprzecznie trzeba zaliczyć do pionierskich. (…)
Niezaprzeczalne wartości ocenianej monografii Ewy Głażewskiej i Małgorzaty Karwatowskiej: aktualność poruszanej w niej problematyki, erudycyjność wywodu, inter- i transdyscyplinarny charakter, ponadto znaczący ładunek naukowy, ale także społeczno-kulturowy — wszystko to skłania do wyrażenia podziwu nad wykonaną przez Autorki pracą. Z pełnym przekonaniem i satysfakcją polecam książkę przedstawicielom różnych dziedzin i dyscyplin naukowych, studentom kierunków humanistycznych oraz społecznych, a także wszystkim zainteresowanym współczesnym światem i kulturą.
Z recenzji wydawniczej prof. dr. hab. Artura Rejtera
Gdy Nadia de Vriees miała jedenaście lat zdiagnozowano u niej rzadką chorobę autoimmunologiczną – mastocytozę układową. Według lekarzy zostało jej niewiele lat życia. Pogodziwszy się ze śmiercią Nadia spędza całe dnie przed ekranem telewizora i komputera. Ku zaskoczeniu lekarzy zdrowieje i musi nauczyć się żyć w świecie, w którym nigdy nie nauczyła się żyć.
Zmaga się z depresją oraz myślami samobójczymi. Osobiste doświadczenie pisarki, poetki i badaczki przekształca we wnikliwe studium zależności między chorobą i tożsamością. Autorka otwarcie opowiada o walce z samookaleczeniami, próbami samobójczymi, uzależnieniami czy przemocą seksualną. Przez pryzmat jej doświadczeń możemy zobaczyć, w jaki sposób społeczeństwo traktuje słabszych, „nienormalnych”, zbyt grubych, czy zbyt chudych.
W następstwie mojej próby samobójczej dowiedziałam się, że istnieje różnica między chorobą cielesną a psychiczną, a także, że wobec ludzi należących do tej drugiej kategorii stosuje się zupełnie inne zasady.
Ta książka to przenikliwe i skondensowane studium uczuć, o których mówić nie wolno (tylko poezja zostawia na nie miejsce). Ale to przede wszystkim tekst, który żąda, aby „ranliwość” nie była czymś, co wymaga natychmiastowej naprawy. To jest poetycki manifest o czuciu bardziej, każący redefiniować nam to, co myślimy na temat zaburzeń bądź chorób psychicznych. Żądający szacunku i podmiotowości.
Małgorzata Halber – pisarka, rysowniczka
Ranliwość Nadii de Vries to opowiastka o szczególnej nadwrażliwości, o tym, że życie wewnętrzne ma nie mniej ciemnych zaułków niż to na zewnątrz. Ponieważ jestem facetem, prawdopodobnie nie dostrzegam bądź nie rozumiem wszystkich odcieni tego bólu, który autorka zawarła w swoim wyznaniu. Jednakowoż ją tłumaczyłem, a zatem starałem się oddać im wszystkim sprawiedliwość na poziomie języka. Ta przejmująca książka jest, według mnie, przeznaczona głównie dla młodych kobiet, chociaż i mężczyźni mogą się z niej również wiele dowiedzieć. Nadia uciekła przed demonami i jest dzisiaj uznaną i tłumaczoną poetką oraz akademiczką.
Robert Pucek – tłumacz
Poruszające bolesną szczerością refleksje o utracie córki, starzeniu się i upływie czasu.Joan Didion rozpoczyna Błękitne noce 26 lipca 2010 roku, w siódmą rocznicę ślubu jedynej córki Quintany, która zmarła 26 sierpnia 2005, zaledwie półtora roku po nagłej śmierci swojego ojca, Johna Gregory'ego Dunne'a.Pisarka, wychodząc od wspomnień ze ślubu córki, wraca do czasów jej dzieciństwa, przygląda się swoim myślom, analizuje lęki i wątpliwości dotyczące małżeństwa, adopcji i rodzicielstwa, chorób i starzenia się. Nie unika bolesnych pytań. Czy zawiodła jako matka? Czy coś przegapiła? Czy cokolwiek mogła zrobić inaczej?Błękitne noce, podobnie jak poprzedzający ją Rok magicznego myślenia, to niebywale przenikliwe zapiski zmarłej niedawno wybitnej amerykańskiej pisarki, która w swoich tekstach drobiazgowo analizuje nie tylko wydarzenia, ale i towarzyszące im myśli i emocje.Joan Didion (19342021) amerykańska dziennikarka, eseistka, autorka powieści i scenariuszy. Tworzyła w nurcie Nowego Dziennikarstwa, które wprowadziło stosowanie w reportażu i eseju technik zaczerpniętych z literatury pięknej.Rok magicznego myślenia przyniósł jej w 2005 roku National Book Award, jedną z najbardziej prestiżowych nagród literackich w Stanach Zjednoczonych. Książka znalazła się także w finale Nagrody Pulitzera w kategorii biografii i autobiografii oraz National Book Critics Circle Award.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?