Ta książka kończy się tam, gdzie się zaczęła. Zamykający ją esej otwierał moją drogę w stronę Bramy, był pierwszym krokiem w dal jej kulis. Kolejne pisałem z myślą o całości, na którą miały się złożyć. Wiedziałem, że utworzą archipelag - rodzaj konstelacji. Wiedziałem, że dotkną jedynie niektórych obrysów dzieła Tomasza Pietrasiewicza. Nie miałem jednak pewności, dokąd mnie zaprowadzą. Teraz widzę, że stoję wraz z nimi w prześwicie Bramy - na krawędzi otchłani, pod migoczącym Orionem. I widzę, że przeplata je ścieg eseju ułożonego z fotografii. Tworzą go trzy przenikające się pasma: biegnące przez czas spojrzenia na Bramę Grodzką w Lublinie, obrazy ze spektakli i misteriów Pietrasiewicza oraz twarze utrwalone na szklanych negatywach, które w Bramie odnalazły schronienie. Również tak - w tym przeplocie spojrzeń, w przemazywaniu się kadrów - widzę prześwit, w którym stoję.Paweł Próchniak"Autor pozwala czytelnikowi zobaczyć to, co prześwieca spoza kart dokumentów gromadzonych w Bramie, fiszek, zapisów, zdjęć, planów i map. Pozwala dojrzeć w odsłaniającej się szczelinie czasu tamten świat, tamtych ludzi, tamte ulice i bruk, i domy zmiecione z powierzchni ziemi. Dokopać się poprzez warstwy pamięci do ulotnej rzeczywistości, która może zaistnieć tylko dzięki woli pamiętania. Strategią pisarską Próchniaka jest medytacyjna interpretacja, próby uchwycenia nieuchwytnego, przekładanie niedostępnych doświadczeń na słowa, które niczego jednoznacznie nie określają, lecz prowadzą czytelnika ku temu, co zawarte "w prześwicie"." prof. Jacek Leociak
Popularny autor i publicysta Janusz Szewczak znany jest od dawna z nieustępliwej walki z wypaczeniami zachodniej cywilizacji, do której przecież i my, Polacy, należymy od tysiąca lat. Ta książka jest tego najlepszym dowodem. Niektórzy twierdzą, że cywilizacja nasza jest w stanie upadku. Autor jest również tego zdania, ale w przeciwieństwie do wielu pesymistów uważa, że z tego upadku można się jeszcze wydźwignąć. Aby jednak to nastąpiło, konieczna jest dogłębna analiza kryzysu, ustalenie jego przyczyn. Jednym z najbardziej rzucających się w oczy skutków załamania cywilizacyjnego jest triumf brzydoty – tak w sztuce, jak i w naszym życiu codziennym.
Wielkim problemem jest nie tylko dewastacja piękna, lecz swoisty kult brzydoty widoczny w publikatorach specjalistycznych oraz w mass mediach, a także w światowych i krajowych galeriach, gdzie bohomazy lub ordynarne prowokacje plastyczne osiągają niebotyczne ceny. Szpetota opanowała teatry, wulgarność przelewa się przez karty nowoczesnych powieści, ekrany epatują przemocą i wyuzdanym seksem, życie publiczne pełne jest wyjątkowej ordynarności. Deptanie piękna odbywa się w rytm ideologii gender i innych lewackich koncepcji życia.
Nie może nam być zatem obojętne, że brzydota, a nawet ohyda, doświadcza swoistego kultu – jest to bowiem wyraz stanu duszy i umysłu wielu ludzi. Ludzi zagubionych, oderwanych od Boga, od tradycji, od sprawdzonych, odwiecznych wartości. Ludzi, których liczba gwałtownie rośnie. Co gorsza, w wielu krajach świat polityki sprzyja temu barbarzyńskiemu, neopogańskiemu kultowi – to już jest bardzo niebezpieczne, to zagraża nie tylko pojedynczym jednostkom, ale całym społeczeństwom i narodom. Książka Janusza Szewczaka uświadamia to zagrożenie, jego skalę i zarazem ostrzega, nawołuje do opamiętania, którego najlepszym przejawem będzie powrót do adoracji piękna i szlachetności. 80 specjalnie dobranych, sugestywnych ilustracji wzmacnia siłę przekazu tej publikacji.
Spis treści:
Rozdział I
Nie dajcie się zwieść
Rozdział II
Kanony piękna i brzydoty
Rozdział III
Historia
Rozdział IV
Kryteria postrzegania
Rozdział V
Słowo i obraz
Rozdział VI
Ludzkie ciała
Rozdział VII
Architektura i ogrody
Rozdział VIII
Moda dawniej i współcześnie
Rozdział IX
Naśladowcy i prześladowcy
Rozdział X
Teatr
Rozdział XI
Dźwięki
Rozdział XII
Co zanika, co triumfuje
Bibliografia
Innowacyjność [Umykania. Pomyśleń z etnografii życia] sprowadza się do dwóch wymiarów. Po pierwsze mamy tu do czynienia z oryginalnym projektem etnografii życia. Po drugie książka w swej zasadniczej części stanowi autobiografię naukową. Poprzez podobne ujęcie jest to praca bez precedensu w polskich naukach humanistycznych, a zarazem wzorcowa. […]
W części głównej tekstu do głosu dochodzi splot pomiędzy rozmaitymi problemami współczesnej humanistyki a wątkami osobistymi. Obu tych wątków – naukowego i autobiograficznego – nie można w tej książce rozdzielić. Oba tworzą bowiem integralną całość pracy. […] Chodzi więc o taki projekt etnograficzny, który buduje napięcie pomiędzy życiem indywidualnym a przestrzenią wspólną, dotyczącą rozmaitych wartości i norm. Można też powiedzieć, że publikacja jest znakomitym przykładem refleksji hermeneutycznej, polegającej na tym, że rozumienie świata, życia i kultury jest jednocześnie samorozumieniem, gdzie rozumienie tego, co ogólne, nie może abstrahować od tego, co indywidualne – i na odwrót.
Prof. dr hab. Michał Januszkiewicz, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
W tym przypadku mamy do czynienia z dziełem szczególnym: to z jednej strony tekst wspomnieniowy, rekapitulacja życia prywatnego i naukowego, swego rodzaju testament Wojciecha J. Burszty, z drugiej – wieloraki komentarz Marcina Kafara, jego ucznia, przyjaciela, a finalnie – redaktora. Czytelnik otrzymuje dzieło hybrydowe, otwarte (w Eco-logicznym rozumieniu), mieszczące się także idealnie w definicji „gatunku zmąconego”. To tekst z oczywistych względów otwarty (tym razem we wszystkich możliwych znaczeniach słowa) i strukturalnie niedokończony, przedwczesna śmierć naznacza ten tekst od początku do końca.
Czy życie i śmierć Wojciecha Burszty były oryginalne? A czy opowieść o tym jest innowacyjna? Zamiast tego odpowiem inaczej: nie mam wątpliwości, że ta książka jest ważna i potrzebna. Potrzebna nie tylko najbliższej rodzinie i przyjaciołom Wojtka, lecz także całej rzeszy uczniów i czytelników […] prof. dr. hab. Wojciecha J. Burszty. A także – jestem tego pewien – szerszej publiczności czytającej, tej zwłaszcza, która wciąż dostrzega wartość w humanistyce naznaczonej prywatną, niepodrabialną sygnaturą. Czyli tym wszystkim, którzy wierzą, że humanistyki nie uprawiają odczłowieczone jednostki (pozbawione uczuć, fascynacji, entuzjazmu, idiosynkrazji i – czemu nie – szaleństw), ale żywi ludzie, których coś realnie obchodzi, fascynuje, którzy dziwią się światu, zanim podejmą się trudnej i niewdzięcznej czasem pracy analitycznej i interpretacyjnej.
Prof. dr hab. Dariusz Czaja, Uniwersytet Jagielloński
W zgromadzonych w publikacji tekstach naukowych padły ważne kwestie – postulaty badawcze, pytania, które mogą stanowić cenne inspiracje do dalszych rozważań. Słuszne jest założenie redakcyjne, zwerbalizowane we wstępie, że książka pozwoli poszerzyć dyskurs naukowy związany z perswazją, manipulacją czy propagandą o nowe interesujące pola badawcze, ale także pomoże uświadomić odbiorcom medialnych przekazów, jak prawidłowo odczytywać działania „producentów kontekstu”, by w pełni świadomie konsumować treści serwowane za pośrednictwem prasy, radia, telewizji czy Internetu.
Z recenzji prof. dr. hab. Dariusza Rotta
Jest to pozycja oryginalna, interesująca, cenna poznawczo, z walorami dydaktycznymi w obrębie nauk o komunikacji społecznej i mediach (komunikacji wizerunkowej, dziennikarstwa, medioznawstwa), socjologii i marketingu komercyjnego.
Z recenzji dr. hab. Arkadiusza Dudziaka, prof. UWM
"Poniższy esej – pod tytułem Perypetie czerwonego jabłuszka i pięściowego tłuka, czyli garść uwag o przekładach poezji Wisławy Szymborskiej na angielski, niemiecki i francuski. (…)
Wydanie przez WL-w okolicach Nobla, niemal jednocześnie – trzech tomów w serii dwujęzycznej (w przekładach St. Barańczaka i Cl. Cavanagh na angielski, K. Dedeciusa – na niemiecki i P. Kamińskiego –na francuski) nastręcza rzadką, przyznajmy, sposobność do symultanicznej oceny porównawczej brzmienia tej niepowtarzalnej poezji w głównych językach Zachodu. Pierwsze analityczne recenzje już się ukazały (w „Literaturze na Świecie” z grudnia 1997). Lekturę tych tomów zacząłem od rozważań poniekąd apriorycznych nad dwiema głównymi kwestiami: a) gdzie tkwi klucz (formalny, intelektualny, estetyczny) do wierszy Wisławy Szymborskiej, klucz, który tłumacz musi odnaleźć, jeśli chce skutecznie porać się z bardzo poważnymi trudnościami, jakie w pracy nad tą poezją przed nim się pojawiają; b) w którym z wymienionych trzech języków poezja ta powinna (czy też ma szanse) zabrzmieć najlepiej – przy założeniu, rzecz· jasna, najwyższego poziomu kunsztu zawodowego tłumaczy.
Ireneusz Kania – tłumacz, poliglota. Przełożył kilkadziesiąt książek z kilkunastu języków przede wszystkim romańskich i azjatyckich także z greki starożytnej i nowożytnej, hebrajskiego i łaciny. Eseista, specjalista w dziedzinie buddyzmu i kabały. W 1995 roku otrzymał Nagrodę Polskiego PEN Clubu za przekłady literatury obcej na język polski.
Miłośnik jazdy na rowerze i pływania. Uprawiał podnoszenie ciężarów w wadze muszej.
"
Pierwszy tom trzytomowego wydania tekstów Michała Pawła Markowskiego, które nie weszły do książek autorskich, zawiera rozprawy, recenzje, eseje, polemiki i glosy poświęcone teorii i praktyce interpretacji, powstałe w ciągu ostatnich 35 lat. Każdy z przedrukowanych tekstów poprzedzony jest pisanym specjalnie dla tej edycji komentarzem, w którym autor odnosi się do swoich dawnych rozpraw, umieszczając je w osobistym i historycznym kontekście. Dzięki temu książkę, która zbiera klasyczne przyczynki do teorii interpretacji, całościowe wykładnie utworów Miłosza, Szymborskiej, Leśmiana, Leca, Gombrowicza, Prousta czy Kafki, oraz rekonstrukcje poglądów na interpretację Nietzschego, Foucaulta, Northropa Fryea czy Umberto Eco, można czytać jako ilustrację ewolucji poglądów autora na zagadnienie interpretacji, jako pokaz interpretacji w działaniu, oraz najlepiej jako anegdotyczny komentarz do dziejów polskiej humanistyki w ostatnich kilkudziesięciu latach, szczególnie zaś ewolucji tak zwanego post-strukturalizmu czy postmodernizmu. Tom zawiera także ważne przyczynki do studiów nad przekładem i krytyką literacką, niepublikowane eseje o związkach interpretacji z egzystencją oraz napisany specjalnie dla niniejszej edycji wstęp, po raz ostatni podejmujący pytanie czym według autora jest, a czym nie jest interpretacja.
Rafał Woś kolejny raz stawia niepopularną i na pierwszy rzut oka niedorzeczną tezę: że dług jest dobry.Że jest użytecznym i pożytecznym narzędziem.Że zadłużać się to nie grzech.Że dług w ekonomicznej i politycznej historii świata był motorem rozwoju i postępu.A wszystko to następnie osadza w praktyce realnego kapitalizmu. W świecie, gdzie prawdziwi ludzie mają prawdziwe problemy.Kredytobiorcy, chwilówkowicze, franczyzobiorcy, ale również mniejsi i więksi przedsiębiorcy to panorama realnych bohaterów naszych późnokapitalistycznych czasów. Ale nie znajdziecie tu moralizatorskich lamentów nad zastaną rzeczywistością. Raczej propozycję systemowej alternatywy, w której dług stanowić będzie węzłowy mechanizm zmiany tej właśnie rzeczywistości. Woś staje poza prostą opozycją neoliberalnej ortodoksji i socjaldemokratycznej ortodoksji, ale dzięki temu może formułować niezależne wnioski. Nawet jeśli wielu się one nie spodobają
W swojej nowej książce Marcin Dymiter – nominowany w 2022 roku do Nagrody Literackiej Gdynia w kategorii esej za debiut „Notatki z terenu” – opowiada o ciszy i przestrzeniach zarówno fizycznych, jak i kulturowych, które jej służą. Przygląda się więc założeniom urbanistycznym i architektonicznym, kompozycjom muzycznym, tekstom i obrazom, dzięki którym możemy się wyrwać ze wszechogarniającego dźwiękowego przebodźcowania i pobyć w ciszy lub cieszyć się jej głęboką iluzją.
Marcin Dymiter – muzyk (gra w projektach emiter, niski szum, ZEMITER oraz innych, efemerycznych formacjach; wcześniej związany z zespołami Ewa Braun, Mapa, Mordy), autor nagrań terenowych, instalacji dźwiękowych i słuchowisk, muzyki do filmów, wystaw i spektakli teatralnych. Prowadzi autorskie warsztaty dźwiękowe oraz działania przybliżające ideę field recordingu. Autor cyklu nagrań Field Notes.
Niezależny kurator związany z festiwalami Wydźwięki/Resonances (Galeria EL w Elblągu) i Control Room (Gdańsk). Wspólnie z Marcinem Barskim był pomysłodawcą i kuratorem „Polish Soundscapes”, pierwszej polskiej wystawy prezentującej zjawisko field recordingu.
W 2022 roku nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia w kategorii esej za książkę "Notatki z terenu".
"Historia czytania" to zbiór esejów, usiana anegdotami wędrówka przez labirynty biblioteki ludzkości, której patronem jest Jorge Luis Borges. Nieprzypadkowo: Alberto Manguel był bowiem lektorem ociemniałego Borgesa i - jak niegdyś Borges - dyrektorem Narodowej Biblioteki Argentyńskiej. To książka o niewyczerpanym bogactwie praktyk czytelniczych. O czytaniu na głos i po cichu. W rozmaitych warunkach. O różnorodności materialnego wymiaru tekstu. O tym, jak niezwykle złożonym doświadczeniem kulturowym jest czytanie. O skomplikowanej, angażującej wszystkie zmysły relacji między czytającym a tekstem. Od Arystotelesa po czasy współczesne, od tabliczek klinowych po ekrany komputerów. Autor tego dzieła, ilustrowanego i inkrustowanego licznymi anegdotami, uświadamia Czytelnikowi, że każdy zmienia się pod wpływem czytania i że każda lektura wpływa na ludzkie życie.
Johann Gottlieb Fichte (1762-1814) - niemiecki filozof, pierwszy z wielkich przedstawicieli idealistycznej filozofii niemieckiej (po nim Schelling i Hegel), acz początkowo pod wpływem filozofii Kanta (z którym zresztą przez pewien czas współpracował i nieco przypadkiem zawdzięczał mu rozwój swojej kariery) zwolennik Rewolucji Francuskiej (w jakiejś mierze predystynowało go do tego pochodzenie; był synem wiejskiego tkacza i tylko dzięki niezwykłym talentom, które dostrzegł miejscowy pastor rekomendując go arystokracie von Millitzowi), zawsze zresztą zajmowały go także sprawy społeczne, jednak celem zmian były dla niego - co wyraźnie przebija w Powołaniu człowieka - rozwój moralny i kultura. Jak pisze Zbigniew Kuderowicz (w biografii Fichtego) Zagadnienie wolności Fichte próbował rozwiązać nie tylko od strony negatywnej, od strony wyzwolenia od świata przedmiotowego. Problem wolności miał u Fichtego również stronę pozytywną. Chodziło bowiem nie tylko o uwolnienie jednostki od wpływów świata przedmiotowego, ale również o nakreślenie przed jednostką możliwości działania w sposób wolny, czyli odpowiedzialny, suwerenny. Dodajmy jeszcze, iż widział także Fichte bolączki świata materialnego i także ich przezwyciężanie upatrywał jako "Powołanie człowieka", przypominając wszakże iż cel główny był jednak moralny. Powołanie człowieka podzielone jest na 3 części: Wątpienie, Wiedza i Wiara. Przytoczmy fragment z tej ostatniej: W przyrodzie każda śmierć jest narodzinami i właśnie w umieraniu widzialnie objawia się uwznioślenie życia. Nie ma w przyrodzie żadnej zasady uśmiercającej, ponieważ przyroda cała jest samym tylko życiem; uśmierca nie śmierć, ale życie bardziej żywe, które ukryte w starym życiu, rozpoczyna się i rozwija. Śmierć i narodziny to tylko momenty, w których życie pasuje się z samym sobą, aby móc objawić się jaśniejszym i bardziej podobnym do samego siebie.
Aldous Huxley (1894-1963) - angielski pisarz, eseista, filozof, jedna z czołowych postaci kontrkultury, autor kilkunastu książek, w tym najsłynniejszej powieści - dystopii: "Nowy wspaniały świat". Napisał także kilka tomów esejów dotyczących kultury, w tym właśnie Tematy i wariacje. Omawia w nich takie tematy jak relacje między wiarą i religią oraz temat kryzysu jaki doświadcza ludzkość (jak pisze Huxley: Ludzkość przechodzi obecnie przez kryzys, a kryzys ów istnieje, by tak rzec, na dwóch poziomach na wyższym poziomie jako kryzys polityczny i gospodarczy, oraz na niższym, jako kryzys demograficzny i ekologiczny.) Wariacje obejmują zaś takie rozważania, jak te o francuskim filozofie Main de Biran, o malarstwie El Greco i Goi, czy wreszcie o barokowym grobowcu czy na temat "Więzień" Piranesiego.
Herbert Marcuse był jednym z najbardziej radykalnych myślicieli dwudziestego wieku. Jego daleko idąca krytyka kapitalistycznej cywilizacji, syntetyzująca Marksa i Freuda, inspirowała antykapitalistycznych aktywistów i przedstawicieli kontrkultury w latach 60. i 70 i ma duże znaczenie także dziś.Psychoanaliza, polityka i utopia ze wstępem filozofa Raya Brassiera łączy w całość pięć wykładów wygłoszonych przez Marcusea pomiędzy rokiem 1956 a 1967 na temat związku między postępem technologicznym, represją i wolnością. Formułuje prowokacyjne twierdzenie, że energie wyzwolone przez automatyzację umożliwią wyobrażenie sobie końca kapitalistycznych relacji społecznych, które wymuszają represje. Ten często pomijany, ale proroczy tom przynosi plan wyzwolenia ludzkości z trudów kapitalizmu.W świecie chwiejącym się na skutek załamania neoliberalnego konsensusu oraz przyspieszonego tempa katastroficznej zmiany klimatycznej, radykalne poglądy w Psychoanalizie, polityce i utopii są dziś ważniejsze niż w 1970 roku, kiedy zostały po raz pierwszy opublikowane.Wbrew kłamstwom i mistyfikacjom cynicznego realizmu, Marcuse nalega na prawdziwą podstawę utopii tego nalegania potrzebujemy dziś bardziej niż kiedykolwiek - jak pisze Jodi Dean, autorka książki Komunistyczny horyzontHerbert Marcuse (1898-1979) był filozofem i krytykiem teorii społecznych. Do jego najbardziej znanych dzieł należą: Rozum i rewolucja (1940), Eros i cywilizacja (1955) oraz Jednowymiarowy człowiek (1964). Jego prace wywarły duży głęboki wpływ na Nową Lewicę i radykalną kontrkulturę w latach 60. i 70. ubiegłego wieku.Ray Brassier jest profesorem filozofii na Uniwersytecie Amerykańskim w Bejrucie oraz założycielem Beirut Institute for Critical Analysis and Reearch (BICAR).
Słowo, sztuka, rzeczywistość - znakomite eseje mistrza opowieści.Salman Rushdie, "mistrz niekończących się opowieści", w tym zbiorze cymeliów z dziedziny literatury faktu łączy eseje, recenzje, komentarze, osobiste wspomnienia i przemówienia, które dotyczą jego związku ze słowem pisanym i szerzej sztuką oraz kwestii społecznych.Języki prawdy to kronika intelektualnego zaangażowania Rushdiego w okresie galopujących przemian kulturowych. Prowadząc czytelnika poprzez różnorodne tematy, autor odkrywa naturę opowieści jako ludzkiej potrzeby, bada, co znaczy dla niego twórczość Szekspira, Cervantesa, Becketta czy Ryszarda Kapuścińskiego. Zgłębia naturę prawdy, związków łączących sztukę z życiem oraz takie problemy jak migracje, wielokulturowość i cenzura.Ożywione charakterystycznym dla Rushdiego dowcipem i olśniewającym stylem Języki prawdy ukazują wnikliwe spojrzenie autora na ewolucję literatury i kultury, a przy tym zabierają nas w ekscytującą podróż po krainie nieustraszonej wyobraźni.
Erich Fromm (1900-80) - amerykański psycholog i filozof pochodzenia niemieckiego, uznawany za jednego z najwybitniejszych humanistów XX wieku, twórca psychoanalizy humanistycznej. Autor kilkudziesięciu książek, w tym tak ważnych jak Ucieczka od wolności, Zapomniany język, Patologia normalności, Zdrowe społeczeństwo, Rewolucja nadziei, Psychoanaliza a religia, Rewizja psychoanalizy, Mieć i być, O sztuce istnienia, O sztuce słuchania, Niech się stanie człowiek, Pasje Zygmunta Freuda, O sztuce miłości, O miłości do życia, Zerwać okowy iluzji Moje spotkania z myślą K. Marksa i Z. Fruda, Miłość, płeć, matriarchat, także autor wieluset artukułów naukowych, często udzielający obszernych wywiadów prasowych, guru pokolenia buntu 1968 roku. Ta wyliczanka jest niezbędna, gdyż książka Życie między Mieć i Być to zebrane przez Rainera Funka (najbliższego asystenta Fromma) kompendium myśli tego wybitnego humanisty, poskładne w formie fragmentów najważniejszych książek i istotnych wywiadów bądź artykułów Fromma. Ukazujące nie tylko jego najważniejsze myśli, jego przesłanie, ale także ukazujące czasem jego osobiste życiowe wybory.
Podległe rządowi służby mają miliony billingów rozmów Polaków. I władzę, która pozwala zrobić z nimi wszystko.
Dziennikarskie śledztwo Michała Kokota obnaża szokującą skalę nielegalnej inwigilacji Pegasusem, która rządowi Prawa i Sprawiedliwości posłużyła do jednego celu: bezwzględnej gry politycznej.
To miał być tajny zakup. 33 miliony złotych z publicznych pieniędzy na narzędzie śledzące terrorystów i szpiegów. Narzędzie, które jednym kliknięciem pozwala całkowicie przejąć zawartość telefonu, łącznie z szyfrowanymi wiadomościami czy hasłami, a jego właściciel nigdy się o tym nie dowie.
Jak to możliwe, że polskie służby zostały uprawnione, by śledzić za pomocą najbardziej zaawansowanego systemu inwigilacji nie groźnych przestępców, lecz polityków opozycji, adwokatów i niezależnych prokuratorów? Tych, którzy mogli przeszkodzić rządzącym w ich politycznej walce, jak inwigilowany co najmniej czterdzieści razy w trakcie kampanii wyborczej w 2019 roku poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza?
Dziennikarz „Gazety Wyborczej” Michał Kokot ostatnie dwa lata poświęcił sprawie Pegasusa. Dotarł do tajnych materiałów służb specjalnych i informatorów, którzy zgodzili się opowiedzieć o kulisach akcji szytej na polityczne zamówienie.
„Nigdy nie chciałem rozsądnej śmierci” ‒ wyznaje Maros, węgierski korespondent wojenny, który na kartach książki Diabeł to czarny pies przemierza Afrykę i Bliski Wschód. Pojawia się wszędzie tam, gdzie konflikt zbrojny nierozłącznie splata się z codziennym życiem, a dotknięci tragedią ludzie tracą rozum, wiarę, wolę życia. Reporterski obiektyw Marosa zawsze jest bowiem wycelowany w jednostkę ‒ doprowadzonego do obłędu żołnierza Legii Cudzoziemskiej, nastoletniego męczennika, zrutyniałych pracowników organizacji humanitarnych, walczącego z przesądem imama, pogodzoną ze śmiercią reporterkę, świątobliwego muzułmanina, który nagle wyrzeka się Boga... I w niego samego, w korespondenta wojennego, który stopniowo osuwa się w amoralność i apatię.Powstałe z połączenia faktów i fikcji opowieści zachwycają pełnokrwistym językiem, świetnie skrojoną fabułą i wyczuloną na szczegół narracją. Kto z nich przemawia? Czy fikcyjny fotoreporter Maros? Czy pisarz Sándor Jászberényi? A może po prostu człowiek, który pewnego dnia ujrzał oblicze zła. Jedna z najsłynniejszych książek węgierskich, tłumaczona na wiele języków m.in. angielski
Tom esejów amerykańskiej pisarki obejmuje teksty o myśleniu pornograficznym, ciszy, Cioranie i Bergmanie. Szczególnie ciekawie rezonuje dziś artykuł będący odpowiedzią na ankietę Co się dzieje w Ameryce przeprowadzoną w 1966 roku przez „Partisan Review”. Sontag pisała tam między innymi: „Nie sądzę, by białej Ameryce zależało na równouprawnieniu Czarnych. Jest to ważne tylko dla wąskiego grona białych Amerykanów, w większości wykształconych i majętnych, z których w dodatku tylko mała część ma jakieś bliższe osobiste kontakty z Czarnymi. To kraj gorliwie rasistowski. I taki pozostanie w dającej się przewidzieć przyszłości”.
W modnym kinie „Iluzja” u zbiegu ulic Mylnej i Śliskiej niebywały tłok. Wyświetlają wielki film w dziewięciu aktach osnuty na tle z gruntu przerobionej powieści Wysockiego „Zabawy mędrców”. Obraz nazywa się „Sanacja”.
(fragment tekstu „Film”)
Tom, który oddajemy w Państwa ręce, zawiera wybór tekstów prasowych Tadeusza Dołęgi-Mostowicza dotyczących zawiłości polskiej polityki po zamachu majowym przeprowadzonym przez marszałka Józefa Piłsudskiego i jego zwolenników. Błyskotliwe aluzje, trafne analizy polityczne okraszone charakterystycznym humorem czy omówienia artykułów ukazujących się w ówczesnej prasie pozwalają zrozumieć, czym Mostowicz naraził się rządzącym w Polsce „pomajowej”.
Tadeusz Dołęga-Mostowicz (1898–1939) – najpoczytniejszy polski autor w XX-leciu międzywojennym. Twórca takich nieprzemijających przebojów czytelniczych, jak „Kariera Nikodema Dyzmy” czy „Znachor”. Wbrew powszechnemu mniemaniu wydana w 1932 roku powieść „Kariera Nikodema Dyzmy” nie była jego debiutem jako człowieka pióra. Na przełomie lat 1924/1925 Dołęga-Mostowicz został felietonistą dziennika „Rzeczpospolita”. We wrześniu 1927 roku za swoje cięte i bezkompromisowe publikacje zapłacił ciężkim pobiciem przez „nieznanych sprawców”.
Dowodzenia (w biznesie) ucz się od najlepszych! Kto stoi na czele organizacji i stara się skutecznie nią kierować, doskonale wie, że wiąże się to z koniecznością pokonywania różnego rodzaju wyzwań. Szefowanie nigdy nie było łatwe, jednak szczególnie ostatnie lata, w których doświadczyliśmy pandemii, wojny, kryzysu energetycznego, masowych zmian w światowej polityce i gospodarce, stały się dla przedsiębiorców i menedżerów prawdziwym poligonem doświadczalnym. W trudnych momentach biznes chętnie sięga po wiedzę i taktyki, jakimi dysponują wojskowi. Doświadczeni dowódcy są więc zatrudniani jako konsultanci i szkoleniowcy w firmach, które stają w obliczu przełomu. Z takimi sytuacjami bowiem wojskowi potrafią sobie radzić, wszak na tym polega ich praca - nie tylko na polu bitwy, ale też przy usuwaniu skutków klęsk żywiołowych, wypadków, awarii. Ten poradnik stanowi efekt kilkuletniej współpracy szkoleniowej i doradczej dwojga autorów: związanej z biznesem Ewy Wilmanowicz i żołnierza sił zbrojnych, pułkownika Krzysztofa Leszczyńskiego. Zgromadzona przez nich wiedza dotycząca taktyk wojskowych i możliwości zastosowania ich w biznesie przyda się zarówno freelancerom, jak i właścicielom mniejszych i większych firm, a także międzynarodowych korporacji. Mamy nadzieję, że opisane przez nas narzędzia, techniki i instrukcje pomogą Ci podnieść wyniki, wypracować nowe rozwiązania, a także budować wartość nazwiska i marki firmy poprzez realne odpowiadanie na potrzeby Twoich interesariuszy.
Lubię podróże. Ale w czasie mojej najdłuższej, pełnej trudów podróży ani nic nie widziałam, ani nie zdawałam sobie sprawy z niebezpieczeństw, które zagrażały mojemu istnieniu. Jeszcze się wtedy nie urodziłam, ale już byłam poczęta. Moja pierwsza podróż rozpoczęła się późną wiosną 1946 roku w Iżewskuna zachód od Uralu, a zakończyła się kilka miesięcy przed moim urodzeniem, latem 1946 roku, w Dzierżoniowie, starym, niedużym mieście na Dolnym Śląsku, skąd niedaleko i do czeskiej, i do niemieckiej granicy. Dzierżoniów po zakończeniu wojny nazywał się Rychbach, a przedtem, kiedy miasto było jeszcze niemieckie, Reichenbach.Podróż ta trwała kilka miesięcy. Odległość miedzy Iżewskiem a Dzierżoniowem w linii prostej wynosi dwa i pół tysiąca kilometrów. Moi rodzice wraz ze mną, niczego nieświadomą, przebyli ją głównie pociągiem, czasem statkiem czy autobusem, a zdarzało się, że i pieszo. Ojciec jako polski obywatel miał prawo do repatriacji, a matka, mimo że była Rosjanką i obywatelką radziecką, jako żona mogła mu towarzyszyć. Mama jako lekarz była odpowiedzialna za transport do kraju polskich sierot z różnych części rozległego imperium sowieckiego z Syberii, Kazachstanu, Uzbekistanu i innych -stanów. Właściwie była dentystką, ale zawsze to lekarz. Nie mówiła ani słowa po polsku, ale to samo dotyczyło większości polskich dzieci, zwłaszcza tych mniejszych.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?