Autor przedstawia genezę zjawiska od ruchów ekologicznych, po fanatycznych ekologów na najwyższych szczeblach władzy, dowodząc, że termin ?efekt cieplarniany? jest mitem stworzonym na użytek polityczny. Ukazuje też jakie techniki używają zwolennicy teorii globalnego ocieplenia do manipulacji opinia publiczną.
Aleksiej Lediajew stoi na czele ruchu "Nowe Pokolenie" od 1989 roku. Przez ten czas dał się poznać jako bezkompromisowy i wpływowy działacz społeczny. Jego stanowisko jest jasne - broni zasad chrześcijańskiej moralności i wartości rodzinnych nie tylko na Łotwie, lecz także poza jej granicami.
Wybór publicystyki zmarłego w 1999 roku Jerzego Turowicza, wieloletniego redaktora naczelnego ?Tygodnika Powszechnego?, autorytetu polskiego dziennikarstwa, a równocześnie jednego z najważniejszych w polskim Kościele świadków minionego wieku.
?O czym pisał Jerzy Turowicz? O tym, o czym trzeba było napisać. Śledził świat, śledził wydarzenia i po prostu wiedział. Tak jak wiedział, gdzie powinien być obecny. (...)
Oczywiście, (...) nie pisał wyłącznie o Kościele i katolicyzmie. Ale ta publicystyka stanowi testament Turowicza. Artykuły te, zebrane razem i ułożone tematycznie - niekiedy nawet z pominięciem chronologii - mówią o Kościele i katolicyzmie, ale przede wszystkim mówią o naszym świecie, w dużej mierze o sprawach polskich. Ich lektura przybliża nam świat Jerzego Turowicza: świat taki, jakim go widział, świat, który chciał budować, świat, który go czasem niepokoił, lecz bardziej niż niepokoił, zachwycał. I dopiero na tym tle - Kościół ze swoją misją...?
Ks. Adam Boniecki MIC, ze Wstępu
Piąta w Muzie pozycja amerykańskiego socjologa, wcześniej ukazały się: "Korozja charakteru" (2006), "Upadek człowieka publicznego" (2009), "Kultura nowego kapitalizmu" (2010), "Etyka dobrej roboty" (2010)
Esej na temat szacunku, znakomite połączenie wątków autobiograficznych ilustrujących poruszane zagadnienia, z wywodem filozoficznym i analizą tekstów socjologicznych.
Książka inspirująca i bardzo oryginalna, czytelnik ma wrażenie, że autor siedzi naprzeciwko niego i z ochotą opowiada o swoich bogatych doświadczeniach.
Czym jest szacunek? Jak umieć go dobrze wyrazić, okazać drugiemu człowiekowi, zwłaszcza gdy jest w gorszej ode mnie sytuacji, a ja nie umiem tego zmienić? W jaki sposób wizja szacunku, którą mamy, wpływa na naszą wizję dobrego państwa i przekonania polityczne? Czy państwo opiekuńcze szanuje swoich obywateli, zwłaszcza tych niezaradnych? - a państwo liberalne? Czym różni się szacunek okazywany ludziom przez pracowników społecznych, wolontariuszy i chrześcijańskie organizacje charytatywne? - wszystkie te pytania przewijają się przez rozważania Richarda Sennetta w jego ostatniej książce, pisanej jako komentarz i rozwinięcie "Erozji charakteru".
Przynajmniej raz w życiu chcę zaryzykować to, co właśnie umożliwia dialog, to znaczy wypowiedź mniej kontrolowaną. Skreślanie to coś w rodzaju autocenzury. Zawsze wystrzegałem się zwierzeń. Poziom, na którym za moment się znajdziemy, sytuuje się dokładnie w połowie drogi od autocenzury i zwierzenia, będzie to zatem forma wypowiedzi pozwalająca uniknąć tego, co sam ze sobą i pustą białą kartką być może skreśliłbym, ale przede wszystkim tego, czego bym nie napisał.
Baśniowe stereotypy płci
Klasyczna baśń uczy dziecko, że dobro zawsze zwycięża, a zło zostaje ukarane. Coraz częściej się pisze, że baśń utrwala patriarchalny obraz świata oraz stereotypy związane z męskością i kobiecością.
Agnieszka Suchowierska dowodzi słuszności tej tezy. Posłużyła się bardzo prostym zabiegiem: zmieniła płeć bohaterów kilku najbardziej znanych baśni. I oto widzimy, jak Czerwony Kapturek – chłopiec nieco niemrawy – wędruje przez las do dziadka, Królewicz Śnieżek sprząta w chatce siedmiu krasnoludek i zostaje uratowany przez dzielną królewnę, a Kopciuszka, młodzieńca pracowitego i zahukanego, szuka po balu zakochana w nim Prezeska.
To, co z tego wynikło, może niektórych wręcz wprawić w osłupienie. Dlatego Autorka zaprosiła do rozmowy psychoterapeutę Wojciecha Eichelbergera i razem z nim komentuje treść zarówno klasycznych baśni, jak i ich wersji na opak. Wspólnie omawiają stereotypy związane z płcią. Obalają utarte wizerunki kobiety i mężczyzny w społeczeństwie. Zmuszają do refleksji nad życiem i wychowaniem następnych pokoleń.
Agnieszka Suchowierska jest z zawodu nauczycielką, a także autorką materiałów edukacyjnych, m.in. dwóch książek do nauki języka polskiego. Od kilkunastu lat interesuje się psychoterapią (humanistyczną i egzystencjalną). Pisuje teksty do pism i portali internetowych. Wspólnie z Wojciechem Eichelbergerem napisała dwie książki Bajka to życie albo z jakiej jesteś bajki i Królewicz Śnieżek. Baśniowe stereotypy płci.
Wojciech Eichelberger psycholog, psychoterapeuta i trener. Współtwórca Laboratorium Psychoedukacji i Instytutu Psychoimmunologii – IPSI, specjalizującego się w szkoleniach i coachingu antystresowym. Autor i współautor wielu popularnych książek, m.in. Kobieta bez winy i wstydu, Zatrzymaj się, Zdradzony prze ojca, Quest, Bajka to życie albo z jakiej jesteś bajki (wspólnie z Agnieszką Suchowierską).
Fragment książki
Królewicz Śnieżek
Tym razem historia zaczyna się na pałacowym korytarzu. Jest on długi, przestronny i ciemny. Rozjaśniają go prostokąty światła płynącego z wielu otwartych drzwi Pójdźmy tym korytarzem. Zajrzyjmy do mijanych komnat -niezwykle harmonijnie urządzonych. A kiedy napatrzymy si> do woli, zauważmy, że długi korytarz nie kończy się ścianą Są tam ostatnie drzwi, uchylone najwyżej na pół centymetra Wyziera zza nich wąziutki, ostry promyk porannego słońca
Za tymi drzwiami znajduje się prywatna komnata kro la, do której nikt nie może wejść bez jego pozwolenia. Na wet królowa. Nawet jego syn. Pod drzwiami stoją cichutki trzy służące. Próbują oddychać jak najciszej. Co tu robią' Podglądają!
- Boże! Jaki on męski! - szepcze bezgłośnie pierwsza i pa trzy na króla jak na największą tęczę świata.
Król stoi nagi przed lustrem. Wie, że ktoś jest za drzwia mi i patrzy na niego z głodnym zachwytem. Tak jest prawi> codziennie. To miłe. Król ogląda z pewnym siebie zadowolę niem swoje odbicie. W jego oczach błyszczy siła. Ma wspa niałe ciało. Sprawne, imponujące. Ciało namagnesowani męskością, którym przyciąga nie tylko królową. Żeby mu sl oprzeć, trzeba być chyba z drewna.
Król patrzy na siebie, mruży uwodzicielsko oczy, poten przechyla jedno ze skrzydeł lustra, żeby zobaczyć swój muskularne, twarde pośladki (i nie tylko). Staje tyłem. Pręży* ramiona, plecy, uda...
- Co w nim jest najwspanialsze? Sama nie wiem - poMB jówka porusza bezgłośnie ustami, nabiera powietrza i znów nieruchomieje w niemym zachwycie.
- Nie wiesz? - prycha trochę za głośno druga. - Cały pałac wie, tylko ty jedna nie? Biedactwo...
Naraz król poważnieje. Patrzy w lustro intensywnie, zef skupieniem. Jakby chciał mu coś rozkazać.
- Zwierciadełko, powiedz przecie, kto najbardziej męski, w świecie? - pyta śmiertelnie poważnie. Głos ma władczy i zniewalający.
Panny przechylają głowy w oczekiwaniu na tę samą odpowiedź co zawsze.
- Tyś męski jak słońce na niebie. Nie ma bardziej męskie-1 go od ciebie - odpowiada uroczyście lustro.
- A nie mówiłam? - szepcze pokojówka z triumfem, a jej oczy lśnią.
Nagle, nie wiadomo skąd, wyrasta za ich plecami królowa. ;
- Wynocha - mówi krótko.
Przyłapane na gorącym uczynku panny rozpierzchają się posłusznie, a ona nieśmiało pociąga za dzwoneczek.
- Mogę? - pyta i z wahaniem zatrzymuje się w progu. Niepewny uśmiech zastyga na jej twarzy. Stoi w pozie
grzecznej dziewczynki i czeka na pozwolenie... Tyś męski jak słońce na niebie, bardziej męskiego nie ma od ciebie...
- Witaj, moja droga. Za godzinę będę gotowy - ta odpo- ' wiedź to znak, że królowa nie może wejść. Uprzejma forma odmowy.
f
Królowa zawraca. Znowu rozczarowanie uderzyło ją w twarz. Król ma inne plany. A ona musi się zadowolić byciem żoną. Już od dawna nie kochanką... Król jej nie chce. To boli.
- Stara prukwa - słyszy szept kogoś ukrytego za kolumną.
potem do jej uszu dochodzi jakiś prawie dziecięcy siniech... Szelest sukni i ciche kroki? Może jej się zdawało...
Wraca do swoich obowiązków. Wie, że dziś wieczorem znowu będzie płakać.
Dawno, dawno temu w pewnym królestwie żył najbardziej męski król na świecie. Król alfa. Jego życie było pasmem rozkoszy i przyjemności, a jednocześnie zmuszało go do ciężkiej pracy Król wstawał codziennie o świcie, potem ćwiczył trzy kwadranse w pałacowej siłowni. Jadł dietetyczne owocowe śniadanie, po którym rozpoczynał nadzwyczaj staranną dwugodzinną toaletę. Na zakończenie wszystkich zabiegów codziennie zadawał swojemu lustru - najlepszemu przyjacielowi - to samo pytanie:
- Zwierciadełko, powiedz przecie, kto najbardziej męski w świecie?
A ono niezmiennie odpowiadało:
- Tyś męski jak słońce na niebie. Nie ma bardziej męskiego od ciebie.
Król nigdy nie zapomniał zadać lustru tego pytania. Od odpowiedzi zależało bowiem całe jego jestestwo. Bez lustra byłby tylko królem jakich wielu. To dzięki lustru stawał się
wyjątkowy.
Poddani z całego królestwa go uwielbiali. Pisano o nim książki i układano piosenki. Ludzie marzyli, żeby zobaczyć go na własne oczy. Mężczyźni ubierali się jak on, to samo jedli naśladowali jego gust. Mieli cichą nadzieję, że to upodobni ich do idola. Ale stawali się tylko jego karykaturami. „Najbardziej męski jest jeden" - mawiał z niezachwianą pewnością król w czasie przemówień. I tak miało pozostać na zawsze.
Wiele razy miał we śnie koszmary, w których zwierciadło milczało albo mówiło o kimś innym. W takie dni, tuż po prze^i budzeniu, zamiast trzech kwadransów ćwiczył pięć, rezygnował ze śniadania, a po jeszcze dłuższej niż zwykle toalecie zapraszał do siebie trzy służące.
Pewnego dnia jego sen stał się rzeczywistością.
- Zwierciadełko, powiedz przecie, kto najbardziej męski w świecie? - spytał jak zwykle.
Miał świetny humor. Nic nie zapowiadało katastrofy. Katastrofy zawsze przychodzą znienacka. Król umilał sobie czas oczekiwania na odpowiedź oglądaniem swojego imponującego torsu, gdy nagle lustro powiedziało:
- Tyś męski jak słońce na niebie, ale Śnieżek bardziej męski od ciebie.
Król ze zdziwienia zaniemówił na pół minuty, a potem zaczęło do niego docierać, co usłyszał. Wiadomość wlewała się w jego ciało powolną falą gorąca, aż nagle poczuł się tak, jakby go ktoś kopnął w brzuch. Jak to możliwe? Przemijanie, starzenie się, utrata sił i brzydnięcie to coś, co dotykało wszystkich, tylko nie jego.
Wiele lat temu umówił się z życiem, że będzie zawsze młody, zdrowy i gotowy na przyjęcie wielu darów. Patrzył z politowaniem na desperackie wysiłki żony walczącej ze swoim ciałem, które bezradne kapitulowało w walce z czasem, hormonami i grawitacją. Była w tej walce godna pożałowania i jak ktoś, kto wierzy, że uda mu się namówić spadającą kroplę deszczu do lotu. „Trzeba umieć starzeć się z godnością" '
- mawiał król i wtedy budził się w nim diabelski śmiech. Na szczęście jego to upokorzenie omijało. Nie był tak żałosny jak większość ludzi.
- A któż to taki ten Śnieżek? - zapytał szeptem.
- Twój syn - odparło beznamiętnie lustro.
Król był wstrząśnięty. Miał wrażenie, że Ziemia usunęła mu się spod nóg. Poczuł się tak, jakby przestał na chwilę istnieć. „Rozpacz to smutek, z którego nie ma wyjścia" - pomyślał. Poczuł ją pierwszy raz w życiu. Bardzo bolała.
- Ale przecież to jeszcze dziecko... chłopiec. To nie mężczyzna - wyjąkał.
- Tyś męski jak słońce na niebie, ale Śnieżek bardziej męski od ciebie - powtórzyło nieubłaganie lustro.
Nie bało się króla. Nie kochało go i nie podziwiało, nie starało się o jego względy.
Następnego poranka trzy pokojówki stały na końcu innego, jeszcze dłuższego korytarza i próbowały podglądać przez uchylone drzwi. W komnacie spał nago królewski syn. Kołdra, którą się okrywał, spadła na ziemię i służące z zachwytu nie mogły wydusić z siebie słowa. A on, nieświadomy niczego, spał. Rozgrzewał ich krew. Uderzał im do głów. Przenikał do ich jutrzejszych snów. Oczami wyobraźni unosiły jego śpiące dłonie do swych piersi, pochylały jego ciało nad swoim, przesuwały jego ustami po swojej skórze, przywierały do jego gorącego brzucha. Tęskniły, stojąc tak blisko. Biła od niego nowa, młoda siła. Siła życia i miłości. Siła ognia.
- Sama nie wiem, co w nim jest najwspanialsze - wykrztusiła w końcu jedna z nich i podniosła dłoń do twarzy.
- Ani ja - szepnęła druga, przytulając się do framugi drzwi.
- Musimy na siebie uważać - powiedziała trzecia, bezwiednie dotykając piersi. - I to bardzo.
Kiedy wracały długim korytarzem do swych komnat, milczały zatopione w myślach. Każda w swoich marzeniach była tą jedyną.
Lustro miało rację.[...]
Królewicz Śnieżek
Spis treści:
Czerwony Kapturek i Czerwony Kapturek
O oryginalnej baśni
Czerwony Kapturek
O wersji na opak
Śpiąca Królewna i Śpiący Królewicz
O wersji oryginalnej baśni
Śpiący Królewicz
O wersji na opak
Księżniczka na ziarnku grochu i Książę na ziarnku prochu
O oryginalnej baśni
Książę na ziarnku prochu
O wersji na opak
Dziewczynka z zapałkami i Chłopiec z petardami
O oryginalnej baśni
Chłopiec z petardami
O wersji na opak
Królewna Śnieżka i Królewicz Śnieżek
O oryginalnej baśni
Królewicz Śnieżek
O wersji na opak
Nowe szaty cesarza i Nowe życie cesarzy
O oryginalnej baśni
Nowe życie cesarzy
O wersji na opak
Kopciuszek i Kopciuszek
O oryginalnej baśni
Kopciuszek
O wersji na opak
Ze wstępu: "Przedstawiana praca stanowi próbę zwrócenia uwagi na przebieg podstawowych kierunków przemian zachodzących w życiu rodzinnym. Jest próbą pokazania uwarunkowań samego zjawiska przemian, zarówno starych (wcześniejszych), jak i współczesnych aspektów dokonującego się procesu. Wraz z przemianami rodziny współwystępuje zjawisko alternatywnych form życia małżeńsko-rodzinnego, form które częściowo wyrosły z krytyki burżuazyjnej rodziny."
Autorka była przedstawicielką naturalizmu pedagogicznego, opowiadała się za tzw. nowym wychowaniem. Swoje poglądy i wizje przedstawiła w książce "100-lecie dziecka",którą wydała w 1900 roku. Jej zdaniem "stulecie dziecka" powinno być nie tylko uszanowaniem jego praw, ale i zabezpieczeniem funkcji macierzyńskiej.
Dzieło Jacka Woźniakowskiego to "książki i eseje, działalność naukowa, dydaktyczna i edytorska, udział w tworzeniu faktów kulturalnych, społecznych i politycznych, współbudowanie kształtu duchowości polskiej inteligencji i naszego kształtu katolicyzmu, zagospodarowywanie wszystkich przestrzeni wolności przez niezależną działalność kulturalną". To Dzieło (pisane z dużej litery) Adam Michnik uznał w 1989 roku za jedną z najciekawszych odpowiedzi udzielonych w Polsce na pytanie, jak być intelektualistą w świecie polityki totalitarnej. Przez ponad dwadzieścia lat, które minęły od publikacji cytowanego tekstu, nie udzielono odpowiedzi na to pytanie. W międzyczasie trzeba by je nie tylko przeformułować: Jak być intelektualistą w świecie polityki w ogóle? - ale podporządkować kwestii nadrzędnej, którą życie i twórczość Jacka Woźniakowskiego uzmysławiają jasno: jak dochować wierności sobie w czasie i marnym, i podniosłym, i boleśnie rozczarowującym; w świecie, który nęci i inspiruje, i w świecie, który niepokoi i martwi?
Ta książka jest inna, dlatego zamiast koić i schlebiać, może drażnić, gorszyć, oburzać, złościć, intrygować nie znajdziesz w niej chłodnej kalkulacji, wyrachowania ani zdystansowanej obojętności, tylko żywą wiarę - drapieżną, nieokiełznaną katolicką poprawnością. Krzysztof z pasją demaskuje puste kaznodziejskie pocieszenia
Ze wstępu ks. Mariusza Pohla
Tak, wierzę w rzeczy, których nie rozumiem. Wierzę, że dzieje się ze mną coś, o czym nie wiem lub czego nie umiem nazwać. Wierzę w życie duchowe. Wierzę, że człowiek jest istotą duchową. I że duchem jest Bóg. Wierzę w rzeczy niewidzialne tak samo, jak w widzialne. Nie są wcale mniej rzeczywiste ani mniej prawdziwe. Co do stopnia ich realności, to być może przysługuje im przewaga. Bo nieśmiertelność, niepodległość wobec rozpadu, wobec czasu stanowi o tej przewadze. O tej rzeczywistości przekonuje cierpienie. Na pytanie o to, co ostatecznie jest rzeczywiste, odpowiadam: ból. Kryterium rzeczywistości jest cierpienie. Dlatego nie poddaję się łatwo diagnozie, że utraciłem kontakt z rzeczywistością.
Krzysztof Pachocki
Mądrość, która daje nadzieję
Alfabet Tischnera to kolejna zachęta do spotkania z wciąż żywą i inspirującą myślą księdza
i filozofa. Miłość i cierpienie, sumienie i wolność, krzyż i nadzieja, góry i górale, komunizm
i demokracja - to tylko niektóre z haseł, jakie się w nim znalazły. Można je czytać jako komentarz do otaczającej nas rzeczywistości lub uniwersalne refleksje wybitnego kapłana. Alfabet... to jednak przede wszystkim książka, która pokazuje, jak iść przez życie, i skłania do rozmowy o tym, co naprawdę ważne.
”Wybór niniejszy bierze pod uwagę sytuację, w jakiej się znajdujemy. Nasze czasy nazywane są niekiedy czasami przełomowymi. W tej „godzinie przełomu” istotną rolę - przynajmniej w naszej części świata - odgrywa chrześcijaństwo i wpisana weń nadzieja. Chodzi o to, by popatrzeć na świat i spróbować go zrozumieć w perspektywie tej nadziei. Czy wolno nam mieć jeszcze „nadzieję na nadzieję”? Tischner był przekonany, że nie tylko wolno, ale że wręcz nie ma innego wyjścia - tylko ta nadzieja może „powiązać” inne, które są w naszym zasięgu. Czy miał rację? Czy byłby dziś w stanie nas o tym przekonać?”
(ze wstępu Wojciecha Bonowicza).
Szaman Carlosa Castanedy powrócił! Don Juan był ojcem chrzestnym ruchu New Age, Ovo zaś wprowadzi ludzkość w erę Wodnika. Jest jednym z ostatnich szamanów na ziemi. Wielokrotnie wspinał się na najwyższe szczyty duchowe. Potrafi wejść, zostać ile chce na szczycie i bezpiecznie zejść. Korzysta z wiedzy szamańskiej oraz doświadcza i praktykuje szamanizm we wszystkich jego kosmicznych aspektach. Obecnie przebywa w Polsce, w górach Izerskich.
Słuchajcie przede wszystkim Waszego sumienia. Tam jest droga do oczyszczenia. Jak Wasze sumienie Wam dogryza, nie zagłuszajcie go, nie otępiajcie go i nie zabijacie. Zabijając je, popełnicie samobójstwo. A to nie jest dobra droga. Droga do raju to droga, w której sumienie jest przewodnikiem. To jego słuchajcie, nawet gdy będzie Wam kazało na bosaka, na śniegu biegać. Abrahamowi kazało swego syna zabić, a Abraham się nie przeląkł i nie odrzucił jego głosu. Był posłuszny prawu kosmicznemu. Wy też słuchajcie, co ono Wam mówi. Może nie będziecie wystawieni na tak ciężką próbę jak Abraham, ale jeśli Wasze sumienie mówi Wam aby pogodzić się z matką czy ojcem, to nie jest przecież, aż takie wyzwanie...
Niezwykle celne felietony Ojca Leona Knabita. Autor wspaniale sprawdza się w krótkiej, często żartobliwej formie, wydając swoje sądy... o wychowaniu i patriotyzmie, o Unii Europejskiej, o strojach i pornografii, o miłosierdziu i pojednaniu, o szkole i rodzinie, o tolerancji...
Na zbiór składają się felietony z cyklu „Sądy kapturowe” publikowane w tygodniku „Gość Niedzielny”. Teksty zostały zilustrowane rysunkami Joanny Kościukiewicz.
Kot, pies i Oni, ich państwo (bez większego znaczenia). Oto doskonała lekcja, jakiej Colette udziela wszystkim właścicielom zwierząt. Jest ich czworo. Mieszkają pod jednym dachem i dzielą tajemnice. Kto jest górą? A komu się tak tylko wydaje? Oto doskonała lekcja, jakiej Colette udziela wszystkim właścicielom zwierząt ? pupile czasem wiedzą o nas więcej i lepiej nas rozumieją niż nam się wydaje! Toby (buldożek francuski) i Kiki (kot rasy kartuskiej) to główni bohaterowie i uczestnicy rozmów napisanych przez Sidonie Gabrielle Colette w 1904 roku. Oni też bez zbytnich oporów wykorzystują słabości Państwa do sobie tylko znanych celów. Choć przyznać trzeba, że przoduje tu Kiki ? kapryśny i bardzo inteligentny kocur; Toby natomiast ? trochę gapa, a trochę dobry duch domu ? stara się moderować towarzysza w jego zawadiackich poczynaniach. Charaktery mają niełatwe, kłócą się, tłuką zastawę, a potem przytuleni, niczym najlepsi przyjaciele, zasypiają przy kominku. Colette przedstawia tę dwójkę dowcipnie i z czułością. Jako miłośniczka zwierząt i wybitna obserwatorka sugestywnie oddaje specyfikę dwu osobowości, łudząco przypominających nasze, ludzkie charaktery.
Autorzy bestsellerowej książki Przychodzi Platon do doktora wyruszają na nową filozoficzną wyprawę, tym razem aż do bram nieba, by przekonać się, co wielcy filozofowie, teologowie, psychoterapeuci i inni mądrale mieli do powiedzenia o życiu po śmierci i o tym, co jest po drugiej stronie. I w ten sposób tak poważny temat dotyczący spraw ostatecznych, okraszony dowcipami, wywołuje serdeczny uśmiech!
Zbiór klasycznych tekstów Leszka Kołakowskiego
Książka jest zbiorem tekstów z lat 1967-1981. Składa się z czterech części: Kłopoty z kulturą, Kłopoty z chrześcijaństwem, Kłopoty z socjalizmem i Kłopoty z Polską. Wszystkie teksty mają na celu przedstawienie dylematów filozoficznych i politycznych, zmuszających nas do opowiedzenia się za jedną z dwóch opcji, z których żadna nie jest zadowalająca.
”Nie jest prawdopodobne, by diabeł mógł zniknąć z życia ludzkiego; mimo wszystkich przebrań, w jakich się pojawia, i mimo okresowych upadków stał się bodaj trwałym składnikiem kultury. Jeśli religia zawsze była próbą wyposażenia całości życia ludzkiego w sens - żądanie, którego nauka spełnić nie może - diabeł jest zapewne nieusuwalnym składnikiem sensownego świata. Wątpliwe jest także, czy powinniśmy sobie życzyć jego zniknięcia. Obecność jego utrzymuje
w nas wrażliwość na zło; sprawia, że jesteśmy czujni i sceptyczni w obliczu optymistycznych nadziei na totalne zbawienie wszystkiego i na ostateczne pogodzenie wszystkich energii działających w świecie.”
(fragment książki)
Z entuzjazmem pasjonata i skrupulatnością wytrawnego publicysty autor przedstawia sytuacje i warunki w jakich powstawały mity na temat: zatopionej ongiś Atlantydy i jej wspaniałej stolicy Posejdonii, biblijnej arki Noego, wikingów Pacyfiku, wciąż poszukiwanego potwora z Loch Ness, a wreszcie budzącego grozę i nieustanne zainteresowanie trójkąta bermudzkiego. Jest to lektura przybliżająca czytelnikowi fakty mało znane, a jakże ciekawe.
Henryk Mąka jest znakomitym marynistą, od lat upowszechniającym w społeczeństwie wiedzę o morzu, żeglarzach i morskich tajemnicach.
Idę ścieżką mi nieznaną opowiada o różnych formach relacji międzyludzkich, w głównej zaś mierze o miłości. Autor w książce umieścił rozważania o różnych aspektach życia związanych z uczuciem. Mówiąc o poznawaniu się, randkach, małżeństwie, przyjaźni, seksie, miłości, czyli wszystkim, co spotykamy na co dzień, z czym walczymy, do czego dążymy i czego pragniemy, książka pomoże Ci w zmianie biegu życia na lepsze.
Peter C. Whybrow podzielił swoją książkę na trzy niemal równe części (Amerykański temperament, Ponad szczyt, Więcej to za mało). Pierwsza z nich, Amerykański temperament: mania bogactwa, zawiera historyczną analizę rozwoju amerykańskiej wolności i niesprawiedliwego podziału bogactwa oraz tego, jak przyczyniły się one do rozwoju rywalizacyjnego konsumeryzmu. Według Petera C. Whybrowa, z winy rozbudzonych pragnień imigrantów i społecznej zazdrości - wspieranych propagandą polityków i handlowców, którzy zgodnie głosili, że bardziej pożądane i korzystne jest zaspokajanie własnych zachcianek niż ich ograniczanie - społeczeństwo amerykańskie popadło w ogromne zadłużenie osobiste. Została też zachwiana równowaga społeczna: ludzie coraz więcej czasu spędzają w pracy, a coraz mniej z rodziną.
G. K. Chesterton was born in London in 1874. He went to St Paul's School and then on to the Slade School of Art. In 1900, he was asked to write a few magazine articles on art criticism, and from that beginning went on to become not only one of the most prolific writers of all time but, in the opinion of some, the best writer of the twentieth century.
Chesterton, an absent-minded, overgrown elf of a man, standing 6 feet 4 inches tall and weighing around 21 stone, was a well-known figure invariably to be seen in voluminous cape and crumpled hat, with tiny glasses pinched to the end of his nose and swordstick in hand. Despite a chaotic life-style this was the genius who wrote The Everlasting Man, a book which led a young atheist named C. S. Lewis to become a Christian; The Napoleon of Notting Hill, a novel which inspired Michael Collins to lead a movement for Irish Independence; an essay in the Illustrated London News that inspired Mahatma Gandhi to lead a movement to end British colonial rule in India.
He wrote countless books, poems, plays, novels and short stories - most famously those about his creation, the priest-detective Father Brown. In 1909 Chesterton moved with his wife to Beaconsfield, at that time a village near to London, and in 1922 he converted to Catholicism. He died on 14 June 1936, at his home and is buried in the Beaconsfield Catholic Cemetery.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?