Świat Patti Smith w „Roku Małpy” olśniewa osobliwością. Tu sen miesza się z rzeczywistością, dobre zjawy z przeszłości spotykają się z politycznymi demonami teraźniejszości, a wszystkiemu przyświeca pochwała codzienności w duchu poezji Williama Carlosa Williamsa. Smith z czułością wspomina tych, którzy już odeszli, rozmyśla nad największymi dziełami literatury i nie boi się pytać o niepewną dla świata przyszłość. „Rok Małpy” to poetycki manifest zaangażowanej artystki i intymny autoportret ikony amerykańskiej popkultury. „Zachwycająca, oniryczna […] niewielka książka pełna melancholii. Wspomnienia punkowej poetki przegląda się jak stertę starych polaroidów w jej nowojorskim mieszkaniu – „kolejne talizmany na naszyjniku bezustannych podróży”.” „Entertainment Weekly” „Sen na jawie pełen wspomnień […]. Smith wszędzie widzi mistyczne powiązania – podążając za jej słowami, zaczną je widzieć także czytelnicy.” „The New Yorker” „Porywająca podróż przez sny i życie Patti Smith. Rzeczywistość miesza się tu z fikcją, przenikają się prawdziwi i zmyśleni bohaterowie. Autorka przegląda się w metalicznej powierzchni tostera i stwierdza: „odkryłam, że wyglądam jednocześnie młodo i staro”. To idealnie ukazuje jej duszę .” Maureen Dowd, „The New York Times” „Smith zaczęła pisać „Rok Małpy” w pierwszym dniu 2016 roku. Rok ten przyniósł jej wiele zmian: artystka poczuła, że się starzeje, straciła przyjaciół, towarzyszyło jej wszechogarniające poczucie zawodu. Autorka zestawia osobistą narrację z opisem krajobrazu. Granica między fikcją a rzeczywistością się zaciera […]. Ta fascynująca opowieść o poszukiwaniu sensu w trudnych czasach pokazuje talent poetycki Patti Smith.” Christian Allaire, „Vogue” „Od 1975 roku Patti Smith zaciera granice między muzyką, poezją a prozą, wyjąc z żalu i krzycząc z radości, czy to na scenie, czy w swoim pisarstwie. „Rok Małpy” jest zbiorem jej najnowszych prozatorskich obrazów […]. W tej cienkiej książce pełnej wizji Smith błąka się po Stanach, odwiedza swoje ulubione miejsca, jeździ z nieznajomymi, stąpa po rozmytej granicy między rzeczywistością a snem i ubolewa nad wynikami wyborów prezydenckich w 2016 roku. Ale gdy tylko popada zbyt głębokie przygnębienie, na niebie pojawia się słońce. Przez chwilę „nie ma w niebiosach niczego na podobieństwo udręki prawdziwego życia”, lecz „już niedługo zdarzy się coś wspaniałego”.” Leigh Haber, „O. The Oprah Magazine” „Rok Małpy to fantastyczny dziennik snów pełen obrazów, rozmów i rozmyślań, także nad tym, co łączyło Smith z dwójką jej najstarszych i najdroższych przyjaciół – dramaturgiem Samem Shepardem i producentem muzycznym Sandym Pearlmanem, który zmarł w czasie, gdy powstawała książka. Autorka nigdy nie była tak blisko połączenia dojrzałości swoich ostatnich dzieł z improwizowaną dzikością wczesnych wierszy i tekstów piosenek.” Andrew Barker, „Variety” „Melancholijny nastrój i poetycki język wyróżniają tę książkę spośród innych dzieł Patti Smith. […] Smith opisuje kawiarnie, wyprawy autostopem, dziwne motele w Santa Cruz i swoje sny. Z wielką czułością opowiada też o wizytach u Sama Sheparda w ostatnich miesiącach jego życia i o pomaganiu mu w ukończeniu jego książki.” Jane Ciabattari, BBC
Niezmiennie najlepszy przewodnik po Pradze, czeskiej historii, literaturze i wyobraźni. Zbiór esejów Aleksandra Kaczorowskiego to barwna opowieść o najważniejszych postaciach literackiego świata XX-wiecznej Pragi – od Franza Kafki przez Jaroslava Haška, Karela Čapka, Jiříego Weila po Bohumila Hrabala, Josefa Škvoreckiego, Milana Kunderę, Otę Pavla i Václava Havla. To także osobista historia pasji znakomitego bohemisty – początków jego fascynacji Czechami, odkrywania mało wówczas znanych pisarzy, pierwszych spacerów po Libni i Žižkovie. Lektura obowiązkowa każdego miłośnika Europy Środkowej. „To nie był mój elementarz, to był mój uniwersytet.” Mariusz Szczygieł „To zapis stanów duszy człowieka, który zachorował na Pragę, i przekonujące wyjaśnienie, że choroba ta nie jest szaleństwem, lecz jak najbardziej zrozumiałą fascynacją, której w mniejszym lub większym stopniu ulega każdy czytelnik Hrabala. Nie wszyscy, rzecz jasna, są tak zdeterminowani, by od razu jechać do Pragi... W zastępstwie powinni więc wybrać się w podróż wirtualną, w której Kaczorowski jest doskonałym przewodnikiem.” Edwin Bendyk „„Praski elementarz” urzekł mnie od pierwszych stron […]. Ta książka to sama esencja „czeskości”.” Aleksander Fiut „To książka nie tylko napisana żywo, zajmująco i z doskonałym wyczuciem pointy, ale wręcz fascynująca. […] Kultura czeska trafiła do kogoś, kto nie tylko z niej czerpał, ale i potrafił się jej odwdzięczyć.” Leszek Engelking „W tle tych wszystkich życiorysów jest i sam Alik – spóźniony trochę, w barze nad kuflem piwa... Ta sytuacja nadaje jego esejom ton łagodności i przyzwolenia w ocenie połamanych losów.” Krzysztof Czyżewski „Ta książka doskonale tłumaczy, dlaczego w ostatnim czasie język polski stał się jednym z najczęściej słyszanych na ulicach czeskich miast.” „Lidové noviny”
Partner wydania: Muzeum Tatrzańskie w ZakopanemChodząc w Tatry, można zobaczyć więcej. Nawet jeśli w górach się tylko bywa, każdy, kto w nie idzie, zmierza po skarb - tu zwyczajne sprawy nabierają nowego sensu. Aktywność, wysiłek, zmęczenie stają się czymś więcej niż tylko fizycznym doświadczeniem. Tatry to miejsce nieograniczonych możliwości, ale także lekcja pokory. W Tatrach upływ czasu staje się wyraźniejszy.Chodząc w Tatry to zbiór esejów antropologiczno-filozoficznych o życiu w Tatrach i pod Tatrami pisanych z perspektywy mieszkańca Kościeliska, to próba zrozumienia istoty tatrzańskości i elementów, które się na nią składają. To także osobista opowieść o wieloletniej relacji z górami, o fascynacji wspinaczką i wędrówkami, o obserwacjach zmieniającej się natury - wciąż wspaniałej, mimo że coraz bardziej niszczonej przez człowieka. To także uniwersalna refleksja o przemijaniu i o tym, że w górach mocniej doświadcza się swojego istnienia.Teksty zamieszczone w książce w pierwotnej wersji ukazywały się w piśmie "Tatry" w latach 2006-2018."Kuba Szpilka chodzi w Tatry chyba od zawsze. To jego dom. W swojej najnowszej książce rozkłada miejsce i bycie w nim na czynniki pierwsze, traktuje jak obiekt antropologicznych badań. Widzi więcej i głębiej. Tatry jawią się tu jako centrum wszechświata, punkt, w którym ważny staje się ich wymiar duchowy. Teraz my - ludzie z nizin - mamy szansę również to dostrzec i docenić. Jest coś wspaniałego w tym, że Kuba Szpilka znalazł swoje miejsce na ziemi i chce się zastanawiać, co ono oznacza. "Chodząc w Tatry" to niemal intymne spojrzenie na ukochaną przestrzeń, wyznanie miłości." Aldona Łaniewska-Wołłk, Program 2 Polskiego Radia
Jak to jest być złą matką? Dokąd może zaprowadzić kobietę rozpacz i nuda? A co jeśli własne dzieci zaczynają przypominać spełnienie przepowiedni?Do domu na skraju zagórzańskiej wsi wprowadzają się Wioletta i Jerzy - młode małżeństwo z miasta. On, herpetolog, bada lokalne gatunki płazów. Ona, niespełniona artystka, której studia przerwała ciąża, chłonie zapachy ziół i wmawia sobie, że słyszy i widzi więcej niż inni. Z czasem staje się chłodna wobec męża, jakby ich wspólne życie było błędem. Narodziny trzech córek nie przynoszą ukojenia. Wioletta bywa wobec nich okrutna - wycofana, obojętna, surowa. Nie pomagają ani ludowe rytuały, ani miłość męża.Czy to szaleństwo, czy przemiana w leśnego demona - mamunę odbierającą dzieci? Gdy dochodzi do tajemniczego zaginięcia, na rodzinę pada cień oskarżenia, a granica między zabobonem a rzeczywistością zaczyna się zacierać.Mamuna to mroczna kronika rozpadu rodziny - niepokojąca opowieść o macierzyństwie, zaniedbaniu i sile mitu, który wciąż potrafi pochłaniać żywych.
"Madryt jest pięknym miastem, ale o tym nie wie" - twierdziła pisarka Almudena Grandes. I miała na myśli piękno szorstkie, dwuznaczne. Jak wtedy, gdy różowawa barwa fasady niepokojąco współgra z kolorem świńskich nóg w witrynie mięsnego.Stolica Hiszpanii nie stała się nigdy najnowocześniejszym ani najbardziej turystycznym miejscem na Półwyspie Iberyjskim. I choć reszta mieszkańców Hiszpanii twierdzi, że Madryt jest miastem wymysłem, Klaudia Pieszczoch pokazuje, że jego historia i charakter są co najmniej tak ciekawe jak Barcelony czy Toledo.Autorka prowadzi nas przez place, na których starsze panie w różowych loczkach wygrzewają się, popijając clara con limón. Opisuje Lavapies, najbardziej wielokulturowy kwartał Madrytu. Odwiedza dzielnice, które stały się kolebkami ruchów sąsiedzkich, i gejowską Chuecę, w której sercu stoi Kościół Świętego Antoniego otwarty dla wszystkich - ludzi i zwierząt. Analizuje fenomen madryckiej movidy - najsłynniejszego ruchu kontrkulturowego w Hiszpanii.Z gęstej od faktów i literackich odniesień opowieści wyłania się miasto eklektyczne i pełne kontrastów oraz jego mieszkańcy - gościnni, otwarci, bezpretensjonalni. "Tylko po to, aby być czymkolwiek, będę Madrytczykiem" - mówi oficjalny hymn Wspólnoty Madrytu. Niewiele metropolii może się pochwalić takim dystansem do siebie.Madryt nigdy nie miał w sobie nic z katedry. Jest raczej miastem, które zbiegło ze mszy. Wyrósł odwrócony plecami do Pałacu Królewskiego i jeśli coś tu króluje, to luz i żywotność. I jeśli odciska się w zbiorowej wyobraźni jakimś kształtem, nie jest to zarys do końca realny, związany z konkretną budowlą czy panoramą. Przywodzi raczej na myśl wybujałą formę dworzanki ze słynnego obrazu Velazqueza: przysadzistą, a zarazem śmiałą, nieco przerysowaną.Autorka
Latem 2021 roku, gdy po dwudziestu latach obecności Amerykanie opuszczają Afganistan, Jagoda Grondecka jest na miejscu. Relacjonuje zbrojny marsz talibów na Kabul i ich powrót do władzy, panikę wśród mieszkańców, ucieczki żołnierzy afgańskiej armii i rozpad struktur republiki. Rozmawia z talibami, zagląda do opuszczonej bazy Bagram, gdzie porzucony sprzęt przypomina o nagłym odwrocie Amerykanów. Śledzi dramatyczne próby ewakuacji cywilów i tłumy usiłujące dostać się na lotnisko. Na prośbę polskiego rządu pomaga zorganizować ewakuację ponad setki Afgańczyków współpracujących z polskim wojskiem.Czujnie obserwuje pierwsze miesiące nowych-starych rządów i codzienne życie z perspektywy ulic, szkół, domów i posterunków. Szczególną uwagę poświęca sytuacji kobiet, rozmawia z uczennicami i nauczycielkami, które mimo ryzyka próbują stawiać opór, gdy ogranicza się ich dostęp do edukacji, z demonstrantkami, które odważnie wykrzykują: "Chleba, pracy, wolności!"; odwiedza szariacki sąd, by przekonać się, ile warte jest zeznanie kobiety.Tłem jej reporterskiej relacji jest analiza upadku afgańskiej republiki: korupcja elit, bezkarność watażków z Sojuszu Północnego, nocne naloty wojsk specjalnych na domniemanych wrogów reżimu. Właśnie tak zaczyna się historia powrotu talibów do władzy.
Wczesne dzieciństwo ma proustowskie, wypełnione okresami izolacji z powodu choroby i rekonwalescencji. Dorastanie - dickensowskie, rozgrywające się w przeznaczonym do rozbiórki kompleksie mieszkaniowym, gdzie dzieci zapadają na gruźlicę, kolejni sąsiedzi znikają, a po domach grasują szczury. Jako nastolatka poznaje Rimbauda i Dylana, dzięki którym otwiera się na sztukę. Wyrusza do Nowego Jorku i próbuje sił w pisaniu, jednak przyjaciele ze sceny undergroundowej rozbudzają w niej pragnienie artystycznego spełnienia na większą skalę. Ale po pierwszych znaczących sukcesach muzycznych spotyka Freda "Sonica" Smitha i zostawia nowojorskie życie za sobą, by zamieszkać wśród starych wierzb i bujnych grusz nad kanałem w St. Clair Shores.Gdy z biegiem lat kolejni bliscy Patti odchodzą, ratunkiem przed melancholią okazują się, jak wiele razy wcześniej, muzyka i literatura - jedyne stałe w jej życiu napędzanym twórczą wolnością i siłą wyobraźni.Chleb aniołów to wyrafinowana autobiograficzna opowieść jednej z najważniejszych artystek XX i XXI wieku. Smith nie zaleca się do czytelnika, ale z odwagą i charakterystyczną dla siebie wrażliwością się przed nim odsłania. Jej nowa książka jest także listem miłosnym do czasem okrutnego, a czasem pięknego świata.
Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy wyruszyłem, aby uprawiać kłusownictwo na terytorium teologii. A może zawsze tam byłem, jak każdy, kto karmił się od dzieciństwa opowieściami biblijnymi, pieśniami, modlitwami, obrazami, a wszystkie one dotyczyły "istot, które są zawsze. Są, bo są. Wyobrazić sobie po prostu nie mogłem ani [takiej istoty] początku, ani też jej końca. [] Należała do nas, a my do niej, ani my od niej, ani ona od nas nie mogła się odłączyć" (wierzcie czy nie, ale to Maria Konopnicka w Naszej szkapie). Wobec przestrzeni, która nieuchronnie otwierała się tu przed umysłem, wyobraźnia stawała się niezbędna. A tę najlepiej pobudzała literatura. Podziwiana, a później studiowana i badana, okazywała się robić to samo, co umysł nastolatka rozczarowanego abstrakcją dogmatów i monotonią liturgii - konkurować z teologią. To był przez wieki inspirujący spór, który przynosił owoce obu stronom. Ale na naszych oczach przechodzi właśnie do archiwum. Obawiam się, że bez heretyckiej mocy literatury, która przez wieki ożywiała przesłanie ewangeliczne, przyjdzie czas amnezji czy też "erozji wyobraźni religijnej" - jak to nazywał Czesław Miłosz.Zebrane w tej książce eseje to efekt wieloletniej, osobistej spłaty długu, jaki moja wyobraźnia zaciągnęła w spekulującej teologicznie literaturze. Ale jest to również nostalgiczny protest przeciw wymieraniu języków Księgi, które przez wieki współtworzyły wielkie literackie dzieła.AutorW tomie zebrano rozproszone teksty znakomitego literaturoznawcy - znane czytelnikom z jego wcześniejszych książek oraz łamów "Tygodnika Powszechnego". Odczytane razem, układają się w hymn opiewający odwagę wyobraźni i wolność literatury, które są siłą napędową rozważań o ludzkim losie, moralności i miejscu, jakie zajmujemy wobec spraw codziennych i ostatecznych.
Wciągająca powieść o pułapkach własnych i cudzych ambicji Ameryka lat sześćdziesiątych, jedna z najlepszych męskich szkół z internatem na Wschodnim Wybrzeżu. Tu liczą się pochodzenie, osiągnięcia i literacki snobizm. Choć cały kraj żyje wyborem JFK na prezydenta, dla chłopców prawdziwymi bohaterami są pisarze: Fitzgerald, Frost, Cummings, Kerouac. Kiedy pewnego dnia dyrekcja ogłasza, że szkołę odwiedzi sam Ernest Hemingway, a ten z uczniów, który napisze najlepsze opowiadanie, zostanie nagrodzony prywatną rozmową z wielkim autorem, rywalizacja między chłopcami staje się jeszcze zacieklejsza. Wszystkie chwyty dozwolone: szkolny kodeks postępowania – honor, lojalność, przyjaźń – przestaje obowiązywać. Stara szkoła Tobiasa Wolffa to pasjonujący portret chłopięcego dorastania. Zawadiacka powieść o uczniach i nauczycielach, marzycielach i mistrzach; o czytaniu książek i ambicji pisania; o kłamstwach i przywdziewanych maskach; o pragnieniu, by zostać kimś, i obawie, że jest się nikim. I wreszcie: o pogmatwanych związkach między życiem a literaturą. Książka była nominowana do Nagrody PEN Clubu i Fundacji im. Williama Faulknera, nagrody literackiej przyznawanej przez „Los Angeles Times” oraz Amerykańskiej Nagrody Krytyków Literackich. Otrzymała również srebrne wyróżnienie w ramach Kalifornijskiej Nagrody Książkowej. „Wyobraźcie sobie „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” skrzyżowane z „Buszującym w zbożu” […]. Misternie skonstruowana i bardzo amerykańska opowieść o dojrzewaniu.” „Esquire” „Powieść przesycona moralną refleksją, napisana ostro, wnikająca głęboko [...]. Wolff przenosi czytelnika w rejony, które przemierzali pisarze tacy jak J.M. Coetzee i Philip Roth, a także – sięgając wstecz – Joseph Conrad i Nathaniel Hawthorne.” „The Washington Post Book World” „„Stara szkoła” należy do tych zwodniczo powściągliwych książek, które zasługują na drugą, niespieszną lekturę. To hołd złożony sztuce opowieści – jej sile, która może wzruszać, wybudzać, a nawet przeobrażać.” „The Plain Dealer” „Łagodna, dyskretna, pełna wdzięku [… ]. Wolff nie po raz pierwszy udowadnia, że jest pisarzem najwyższej próby: po trosze opowiadaczem historii, po trosze filozofem, kimś głęboko zaangażowanym w stawianie trudnych pytań.” „Los Angeles Times” „Na niektóre książki warto czekać […]. „Stara szkoła” to powieść pięknie napisana i bez reszty wciągająca – czego należało się spodziewać po mistrzu pióra, jakim jest Tobias Wolff.” Peter Straus, „Literary Review” „Jest to powieść z gatunku tych, które nie przemijają – mądra, inteligentna, napisana z ogromną empatią.” „The Observer” „Nadzwyczajnie dobra […], porównywalna z dziełami Philipa Rotha. Recenzent miał ochotę wysłać Wolffowi wyrazy uwielbienia.” Blake Morrison, „The Sunday Telegraph” „Przez całe pisarstwo Wolffa prześwieca dbałość o prawdę, a czytelnik nigdy nie wątpi w uczciwość i cierpliwość autora. Książkę zadedykowano „Moim nauczycielom”, czyli również pisarzom, między innymi Hemingwayowi, od którego Wolff nauczył się ważyć każde słowo – tej lekcji nigdy nie zapomniał.” Blake Morrison, „The Guardian” „Jego [Wolffa] powściągliwość miarkuje rozmach tej powieści, ale zarazem wyostrza jej puentę: mówienie prawdy w prozie – czy w ogóle w literaturze – jest zarazem logicznie niemożliwe, jak i moralnie nieodzowne.” A.O. Scott, „The New York Times”
Reportaż śledczy obrawurowej akcji przeciwko zorganizowanej przestępczościPrace nad nienamierzalnym, całkowicie anonimowym systemem komunikacji to podziemny wyścig zbrojeń: kolejne start-upy od lat oferowały środowiskom przestępczym coraz lepsze oprogramowania, a służby infiltrowały je i niszczyły, jednak pozyskane informacje były zwykle szczątkowe, a aresztowania nieliczne. Do czasu.W 2018 roku FBI wpadło na zuchwały pomysł: a co, gdyby przygotować takie oprogramowanie samodzielnie i podsunąć przestępcom, by zaczęli z niego masowo korzystać? Tak powstał Anom - aplikacja do szyfrowanej komunikacji, umożliwiająca pozornie bezpieczną wymianę informacji. Wpuszczono ją na czarny rynek.Rezultat przerósł najśmielsze oczekiwania. Anom stał się głównym kanałem komunikacji mafii na całym świecie. Skusili się na niego handlarze ludźmi, narkotykami i przemytnicy - najbardziej poszukiwani kryminaliści, zupełnie nieświadomi, że wpadli w pułapkę. Zaangażowane w projekt służby z USA, Europy, Kanady i Australii korzystały z pozyskiwanych materiałów ostrożnie - chodziło o to, aby uzyskać możliwie dużo informacji o funkcjonowaniu całego systemu. Operację ujawniono dopiero w 2022 roku.Aresztowano ponad osiemset osób, przechwycono osiem ton kokainy, dwadzieścia dwie tony marihuany i haszyszu, dwie tony metamfetaminy i ponad czterdzieści osiem milionów dolarów.Joseph Cox stworzył pasjonujący reportaż o jednej z najbardziej spektakularnych prowokacji w historii, ale i o tym, co można zdziałać, gdy połączone siły międzynarodowe obiorą wspólny cel.""Książka Josepha Coxa natychmiast weszła do kanonu true crime. Ta opowieść o największej w historii tajnej operacji, spisana przez człowieka, który poznał ją od wewnątrz, ukazuje fascynujący obraz nie tylko najnowocześniejszych technologii, lecz także metod działania przestępczości zorganizowanej w XXI wieku. Strony zaludniają gangsterzy i przemytnicy barwniejsi od postaci z filmów. To połączenie ""Miami Vice"", ""Włamywaczy"" i ""Ocean's Eleven"". Będziecie ją czytać, szeroko otwierając oczy ze zdumienia."" Garrett Graff""Zapierająca dech w piersiach, wciągająca lektura, która wprawiła mnie w autentyczne przerażenie. Historia monitorowanej przez FBI aplikacji szyfrującej, wgrywanej na specjalnie zmodyfikowane telefony, zmrozi krew każdemu, komu leżą na sercu takie wartości jak prywatność i wolność."" Julia Angwin""Gęsta, głęboka, pięknie opowiedziana historia, świetnie nadawałaby się na technothriller gdyby nie fakt, że jest prawdziwa."" Cory Doctorow""Cox wykonał imponujący kawał reporterskiej roboty. Zabiera czytelnika tam, gdzie kryminaliści planują i organizują najbardziej zuchwałe przestępstwa, i tam, gdzie agenci FBI śledzą te działania. Książka porównywalna z serialem ""Prawo ulicy"", ale bardziej prawdziwa, mroczniejsza, brutalniejsza."" Andy Greenberg""Jeden z najlepszych thrillerów z gatunku true crime, jaki czytałem w ostatnich latach. Opowieść z szalonymi postaciami i odjechaną fabułą."" Bradley Hope
Kiedy 10 maja 1996 roku trzy ekipy jednocześnie dokonywały ataku szczytowego, nad Mount Everestem zerwała się burza. Zaczęła się mordercza walka o przetrwanie. Jon Krakauer przeżył.Książka Wszystko za Everest trafiła na listy bestsellerów, ale wywołała też wiele kontrowersji. Stała się także źródłem inspiracji dla filmowców. Sama tragedia zaś - mimo że wydarzyła się prawie dwadzieścia lat temu - wciąż budzi emocje. Problemy opisane przez Krakauera przybrały jeszcze na sile: w komercyjnych wyprawach na Everest bierze udział coraz więcej osób, nie bacząc na zagrożenia i skutki ludzkiej ekspansji w najwyższych górach świata.
Rzecz, która nie przestaje zachwycać, to skromne piękno zadrukowanej strony. Książka wydaje się najbardziej ubogą ze sztuk. Fotografia, film, malarstwo, muzyka dysponują nieskończenie bardziej sugestywnymi środkami przedstawiania świata. A literatura? Czarne znaczki na papierze. Ale kiedy wpuścić je w nasze umysły, potrafią tam dokonać cudów. Pracują w naszych głowach najskuteczniej i najciekawiej ze wszystkich znaków, jakimi opisujemy świat - przekonuje w nowym tomie esejów Ryszard Koziołek. Odkrywa w nim przed czytelnikami transformującą moc literatury, która pozwala nam budować i wzbogacać nie tylko nasz własny świat, ale też kształtować mądre, dojrzałe społeczeństwo. Ta polityczna moc literatury - budowanie wspólnoty, otwieranie przestrzeni dyskusji, łączenie doświadczeń - jest dla niego równie ważna, jak jej działanie na wyobraźnię. Na nowo więc opowiada nam o tym, na czym polega kunszt powieściowy Tokarczuk i Pilcha, dlaczego Harry Potter pozwala nam wrócić do dzieciństwa i napełnić świat zasadami moralnymi, a wreszcie jak za pomocą literatury rozmawiać o tym, co politycznie niepoprawne.
Nowojorski Greenpoint – przedsionek ziemi obiecanej, do którego od ponad stu pięćdziesięciu lat przybywają Polacy w poszukiwaniu lepszego życia. Budują swoje kościoły, sklepy, kluby. Niektórzy dorobili się milionów, inni poszli na dno. Książka Ewy Winnickiej to wciągająca kronika tego zakątka Brooklynu. Autorka opowiada o historii „Polish neighborhood”, poczynając od XVII wieku, poprzez kolejne punkty zwrotne, fale imigrantów, rewolucje i przełomy. Zagląda przez okna do zatłoczonych „sabłejów”, odwiedza przytułki dla bezdomnych i eleganckie apartamenty, podczytuje listy i pamiętniki, podgląda wesela i pogrzeby. Słucha opowieści o miłości i nienawiści, ambicji i rezygnacji. Razem ze swoimi bohaterami śni amerykański sen, który tylko dla niewielu się ziści. To jest opowieść nie tylko o Małej, ale i o Dużej Polsce. Czy mogliśmy podbić Amerykę? „Z tunelu metra przy Greenpoint Avenue po raz pierwszy wyszłam na powierzchnię w sierpniu 2001 roku i była to fascynacja od pierwszego wejrzenia. Greenpoint nie przypominał żadnego polskiego miasteczka, a jego mieszkańcy – żadnej społeczności między Odrą a Bugiem. Niczego takiego w Polsce nie było. Greenpoint zdawał się po prostu syropem z Polski. Polską zagęszczoną, słabo rozpuszczającą się w nowojorskim roztworze. Dla kogoś takiego jak ja, kto na progu dorosłego życia pragnął rozłożyć, usystematyzować, obejrzeć z kilku stron i odłożyć na właściwe miejsce elementy własnej tożsamości, stał się najlepszym środowiskiem.” Ewa Winnicka „Greenpoint – amerykański sen, polski groch z polską kapustą. Często sentymentalny i ckliwy jak landszaft na ścianie u babci. Każda historia jest tu jak odcinek telenoweli. Czasem bliżej nieba, częściej bliżej piekła. Ewa Winnicka oddaje głos swoim bohaterom i układa z ich świadectw realistyczną, chwilami brutalistyczną opowieść o wyimaginowanej ziemi obiecanej kilku pokoleń emigrantów, która zbyt często okazywała się grajdołem. Wychodzi z tego niezwykła ludowa epopeja – bez znieczulenia.” Artur Domosławski
Zrzucają dżinsy i garnitury, na głowy wkładają pióropusze, na kostki grzechotki. Lekarze, biznesmeni, wykładowcy uniwersyteccy gromadzą się w stolicy na Placu Zócalo, by przez pięć godzin wykonywać taniec dla przedhiszpańskich bogów. Tymczasem rdzenna społeczność Tsotsil na południu Meksyku w swoich rytuałach wykorzystuje Coca-Colę, którą uważa za święty napój. Tradycyjni czarownicy z Catemaco też dostosowują się do realiów XXI wieku i mają swoje strony na Facebooku. Ola Synowiec pokazuje, jak Meksyk stopniowo odchodzi od przywiezionego z Europy pięćset lat temu katolicyzmu. Pisze o ruchu New Age, turystach szukających psychodelicznych doznań oraz o meksykańskiej stolicy grzybów halucynogennych. Opowiada o Meksyku mało znanym, a także o tym, jak uniwersalna jest ludzka potrzeba religijności. „Meksyk jako żywy, zmieniający się mit, który przyciąga uwagę swoją jakże meksykańską innością. Miejsce, w którym agent 007 i zaklinacz deszczu stoją koło siebie, nie wchodząc sobie w paradę. Kraj, który lepi swą duchową tożsamość, zerkając na okruchy prekolumbijskiej świetności. Razem z Olą Synowiec idziemy przez Meksyk żywiołowy i pełen paradoksów.” Paweł Drozd, podcast „Brzmienie świata”
By wyjaśnić działanie mechanizmów rządzących współczesną Rosją, Alice Lugen przytacza historie tak absurdalne, że kojarzą się ze Związkiem Radzieckim opisywanym przez Bułhakowa. Prezydenta Putina tak frapuje los żurawi białych, że udaje się do ich rezerwatu, by jako "żuraw alfa" uczyć młode osobniki latać. Komitet Narodowy +60, powołany z okazji jego sześćdziesiątych urodzin, zwraca się do patriarchy Cyryla z prośbą o przyśpieszoną kanonizację Władimira Władimirowicza. Na głębokiej prowincji chłopak wspina się na drzewo, by skorzystać z internetu - inaczej nie może uczestniczyć w zdalnych wykładach. Według oficjalnych informacji zasięg jest. Tyle że osiem metrów nad ziemią.Imperium gniewu nie jest jednak książką zabawną. Dzisiejsza Rosja to kraj przemocy, nadzoru i bezprawia. Obywatelom radzi się, by próby korupcji zgłaszali na specjalną infolinię Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zarazem wszyscy wiedzą, że łapówkarski rekord kraju padł w Komitecie Śledczym Federacji Rosyjskiej, prowadzącym dochodzenia w sprawach karnych. Dzieciom w przedszkolach daje się do zabawy makietę zrujnowanego ukraińskiego miasta. Z opozycją i niezależnymi mediami walczy się, tworząc wciąż zaostrzane przepisy o "zagranicznych agentach", które niepokojąco przypominają stalinowskie dekrety o "wrogach ludu".Procesy, które sprawiły, że Federacja Rosyjska przekształciła się w patologiczny system, mają korzenie zarówno w czasach radzieckich, jak i carskich. Alice Lugen pokazuje, że powrót do starych metod represji doprowadził do powstania zupełnie nowego tworu - Rosji, którą trudno nawet porównać do znanych nam totalitaryzmów.
Zamach majowy 1926 roku zastał prezydenta Wojciechowskiego w Spale, dokąd wyjechał odpocząć. Wracał stamtąd do Warszawy pospiesznie, zostawiwszy rodzinę, by spotkać się z Józefem Piłsudskim na Moście Poniatowskiego punkt o siedemnastej. Rozmowę skończyli trzy minuty później. "Dla mnie droga legalna zamknięta" - miał powiedzieć mu Piłsudski. Po słynnej wymianie zdań nie było już odwrotu.
Profesor Andrzej Chwalba w ostatniej części trylogii o II RP wnikliwie opisuje duszną atmosferę miesięcy poprzedzających akcję Piłsudskiego oraz sam przebieg najkrwawszego zamachu stanu w Europie od zakończenia I wojny światowej. Tworzy przy tym oryginalną opowieść o budowniczych międzywojennej Polski i ich relacjach z marszałkiem. Pokazuje też, że w polityce najważniejsze bywają dawne urazy i niepowodzenia, osobiste ambicje i kiełkujące nadzieje. Przede wszystkim jednak odpowiada na pytanie, czy do zamachu majowego naprawdę musiało dojść.
Połączyły ich miłość i nazistowskie poglądy. Troje młodych prawicowych ekstremistów z Jeny całymi latami przeprowadzało zamachy bombowe i rabowało banki. Zamordowali dziesięciu imigrantów i przeprowadzili trzydzieści dwie nieudane próby zabójstwa. Znakomity dziennikarz śledczy Jacob Kushner pyta: jak to możliwe, że tak długo pozostawali nieuchwytni?Okazuje się, że początkowo policjanci nie brali nawet pod uwagę, że terroryści mogą być białymi Niemcami. Szukali sprawców wśród Romów, Kurdów, Turków, a ofiary obwiniali o kontakty ze światem przestępczym. Gdy wreszcie zajęto się rozpracowywaniem środowisk skrajnej prawicy, tajni informatorzy służb finansowali działalność terrorystyczną z przekazywanych im publicznych pieniędzy. Nikt nigdy nie odpowiedział za błędy w tym śledztwie.To nie jest historia o banalności zła - tylko o banalnej niekompetencji niemieckiego państwa, które przymknęło oczy na własną historię i okazało się nie tyle bezbronne wobec neonazizmu, ile zwyczajnie słabe."Ta fascynująca książka zawiera w sobie dwie opowieści: pierwszą o tym, jak gang neonazistowskich zamachowców z byłych Niemiec Wschodnich stworzył świetnie zorganizowaną siatkę terrorystyczną; drugą zaś o tym, jak niemieckie władze pozwoliły, by morderstwa uszły jej na sucho. Jacob Kushner przedstawia tę historię z ogromną dbałością o detale, a wszelkie sądy wygłasza w niezwykle wyważony sposób." Michael Scott Moore"Książka, którą przeczytać powinien każdy, kto chce wiedzieć, jak od podszewki wyglądają działania terrorystów i dlaczego ważni politycy je ignorują. Pełen swobody, imponujący styl Kushnera przypomina pisarstwo [...] klasycznych autorów literatury faktu [...]." Eve Fairbanks"Kushner w błyskotliwy sposób obnaża podejrzane relacje łączące niemiecką inteligencję z neonazistowskim podziemiem [] i twierdzi, że mogło to doprowadzić do najstraszliwszej fali morderstw w powojennej historii Niemiec. Jak przekonuje, Niemcy nie mogą sobie pozwolić na popełnienie tego samego błędu i zlekceważyć zagrożenie ze strony białego supremacjonizmu." "The New York Review of Books""Porywający reportaż śledczy Jacoba Kushnera, który ujawnia związki pomiędzy niemieckim ruchem skrajnej prawicy a serią ataków terrorystycznych, do których doszło w Niemczech od 2001 do 2010 roku. Wstrząsająca i niepokojąca lektura." "Publishers Weekly""Wnikliwa i wciągająca analiza przerażającego rozdziału z najnowszej historii Niemiec." "Kirkus Reviews"""Biały terror" to wstrząsająca podróż do jądra ciemności w Niemczech po zakończeniu zimnej wojny, gdzie nadzieja zamienia się w niepohamowany gniew. Porywający true crime z głębokimi podtekstami historycznymi." "Booklist"
Nominacja do Nagrody BookeraLondyn, kwiecień 1984 roku. Studenci Chaled i Mustafa postanawiają wziąć udział w zorganizowanej pod ambasadą Libii demonstracji przeciwko reżimowi Kaddafiego. Protest kończy się tragicznie: z okna ambasady pada seria strzałów, ginie policjantka, jedenaście osób jest rannych. Dla młodych mężczyzn, którzy narazili się dyktaturze, to koniec ich dotychczasowego życia. Odtąd będą ponosić konsekwencje tego feralnego wydarzenia, które zamknie im drogę powrotną do ojczyzny. A jednak okaże się ono również początkiem - niezwykłej przyjaźni. Chaled, Mustafa i Hosam, libijski pisarz również obecny na demonstracji, spróbują odbudować w Londynie swój świat na nowo, wzajemnie się wspierając.Hisham Matar, autor uhonorowany Nagrodą Pulitzera, z niezwykłą wrażliwością kreśli portret ludzi zawieszonych między dwiema ojczyznami. Splatając przeżycia fikcyjnych bohaterów z autentycznymi wydarzeniami, prowadzi czytelnika od lat siedemdziesiątych XX wieku aż po Arabską Wiosnę. Moi przyjaciele to refleksja nad naturą emigracji, lojalności oraz więzi, które definiują nasze życie. To opowieść o tym, jak polityka boleśnie potrafi zmieniać ludzkie losy, o osamotnieniu i potrzebie przynależności, a przede wszystkim o nieustającym poszukiwaniu drogi do domu.""Moi przyjaciele" to wspaniała powieść o niewinności i doświadczeniu, o przyjaźni, rodzinie i wygnaniu. Kolejny raz widać, jak wyjątkowo utalentowanym powieściopisarzem jest Hisham Matar." Colm Tóbin"Zawsze podziwiałam czuły i wyrozumiały, a zarazem mocny i porywający głos Matara." Elif afak""Moi przyjaciele" to najbardziej polityczna powieść Matara, będąca zarazem medytacją nad przyjaźnią, miłością i wszystkim, co pomiędzy nimi. Poruszająca do głębi, bogata i mądra, a oprócz tych wszystkich zalet napisana nadzwyczaj eleganckim stylem. To jeden z tych autorów, którego głosu chciałoby się słuchać do końca życia." Juan Gabriel Vsquez""Moi przyjaciele" opowiadają o życiu wygnańca naznaczonym przemocą, a zarazem [...] podtrzymywanym przez przyjaźń. Powieść, która pozostawia niezatarte wrażenie: mądra, aktualna i głęboka, autorstwa jednego z najwybitniejszych pisarzy naszych czasów." Claire Messud"Pokochałam tę książkę jak mało którą. Refleksyjna, wciągająca, czasami niezmiernie czuła, z zaskakującymi zwrotami akcji i olśniewającymi momentami, w których zaczynamy rozumieć rzeczy na nowo. Spacer przez Londyn z King's Cross Station do Shepherd's Bush przywołuje wspomnienia o życiu, którego bieg odmieniła jedna manifestacja. To książka o przyjaźni, wygnaniu, przynależności, życiu, które się przeżyło, i życiu, którego się nie przeżyło, a także o niedawnej przeszłości Libii. Londyn jawi się tutaj jako schronienie, przejściowy dom niebędący do końca domem nawet po trzydziestu latach wygnania, ale też kamień dający oparcie. Gdy tylko skończyłam lekturę, zaczęłam czytać od nowa, z bijącym sercem, urzeczona długimi, wijącymi się zdaniami Matara i ożywiona nowo nabytą wiedzą. "Moi przyjaciele" to najpiękniejsza, najdoskonalsza, mistrzowska powieść; dawno nie czytałam czegoś podobnego." Priscilla Morris"Nie sposób opisać głębi i piękna tej książki. "Moi przyjaciele" zapierają dech w piersiach, każda strona to cud. Jeśli istnieje język wygnania, to właśnie taki, jak w tej książce: piękny i bolesny, współczujący i bezlitosny, który nade wszystko w przejmujący sposób wyraża nadzieję, że i na wygnaniu jest droga do pewnego rodzaju powrotu. Taka, która prowadzi nas do samych siebie. Hisham należy do naszych najwybitniejszych pisarzy; mamy szczęście, że jest wśród nas." Maaza Mengiste
Jedna ze stu najlepszych książek XXI wieku według dziennika "The Guardian""Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?" - słyszy od matki Jeanette Winterson jesienią 1975 roku, kiedy oznajmia, że jest lesbijką. Nastolatka staje przed dylematem: zostać w domu przy 200 Water Street w robotniczym Accrington lub wyprowadzić się z szeregowca, zamieszkać w starym samochodzie i nadal spotykać się z ukochaną dziewczyną. Wybór jest prosty. Winterson nie chce być "normalna" - chce być szczęśliwa.W swojej autobiografii brytyjska intelektualistka w poruszający, a zarazem humorystyczny sposób opowiada o dorastaniu i skomplikowanych relacjach z rodzicami, którzy ją adoptowali. O matce z niecierpliwością wyczekującej Sądu Ostatecznego, jej dwóch kompletach sztucznych zębów i rewolwerze w szafce na środki czystości. O ojcu, cichym robotniku, któremu żona nie pozwala kochać córki. O przemysłowym mieście w północnej Anglii, gdzie rytm życia wyznaczają fabryczne dzwonki i kościelne dzwony. O literaturze, która potrafi być najlepszym schronieniem. I przede wszystkim o nieustających poszukiwaniach - rodziny, miejsca na ziemi i samej siebie.Książka ukazuje się w nowym tłumaczeniu po czternastu latach od pierwszego polskiego wydania."To zdecydowanie najbardziej poruszająca książka w dorobku Winterson. Podczas lektury nie mogłam powstrzymać łez [...]. Jednak najbardziej niezwykłe jest dla mnie to, jak wielką empatię wzbudza autorka wobec swoich bohaterów." Zoe Williams, "The Guardian""Historia, której nie da się zapomnieć. Nie czytałam niczego lepszego o kosztach, jakie ponosimy w trakcie dorastania." Daisy Goodwin, "Sunday Times""Niezwykle przejmująca, a jednocześnie pełna charakterystycznego dla Winterson poczucia humoru." "Elle""Wspomnienia z dzieciństwa naznaczonego surowym wychowaniem, oporem i walką o przetrwanie. Niepokojący portret matki Winterson zostaje zrównoważony błyskotliwym dowcipem autorki." Juliet Nicolson, "The Week""Ta odważna i piękna autobiografia jest świadectwem niezwykłej inteligencji, serca i wyobraźni. Wspaniała książka." "The Spectator"""Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?" to wyznanie miłości do literatury." "Expressen"
Karolina Lewestam chce nam opowiedzieć o wszystkich swoich matkach: o kobietach, które zabierały ją w podróże po dolnośląskich lumpeksach i szpitalach; które na strychu, pijąc domowe wino, przymierzały używane ciuchy i inne możliwe życia; które trwały latami przy wszystkich potrzebujących opieki. O tych, które były dla niej wtedy "starymi babami" i którymi nigdy nie chciała zostać.Dziś, będąc w ich wieku, stawia pytanie o to, gdzie przebiegają granice między byciem dziewczynką, kobietą i "starą babą". I czemu tak trudno się ponad nimi porozumieć.Osią opowieści czyni ubrania - zwornik kobiecych rozmów, rekwizyt tworzenia tożsamości i wehikuł wspomnień. W centrum uwagi stawia kobiece ciało, które z ciała dziewczyny staje się ciałem matki. Które niepostrzeżenie zaczyna być walutą i towarem, by nagle przestać być obiektem pożądania. Które zdaje się być niezwyciężone, a potem nieuchronnie zawodzi.W tej intymnej, pełnej absurdalnego humoru opowieści Lewestam staje obok Miry Marcinów, Elizy Kąckiej i Katarzyny Sobczuk. Poddaje własne życie literackiemu namysłowi, mierząc się z kulturowym obrazem kobiecej młodości i starości.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?