Książka jest zapisem losów polskich dzieci, które w czasie II wojny światowej padły ofiarą zaplanowanej już w 1938 roku przez Reichsführera-SS Heinricha Himmlera akcji rabunku i bezwzględnej germanizacji.
Uprowadzane przemocą i często z użyciem podstępu były kierowane na badania, a następnie do specjalnych ośrodków. Tam niszczono ich oryginalne metryki urodzenia i zastępowano je nowymi, zmieniano nazwiska na niemieckie, a także dokonywano wstępnej germanizacji.
Selekcji dokonywali niemieccy lekarze. Mierzyli rozstaw oczu i wielkość nosa, badali kształt czaszki. Sprawdzali, czy cechy fizyczne i osobowe kwalifikują je do „rasy panów”. Dzieci, które nie spełniały oczekiwań, były odsyłane lub „likwidowane”.
Zacierano wszelkie ślady pochodzenia. Nazistowscy urzędnicy czynili to tak skutecznie, że dziesiątki tysięcy ofiar zbrodniczej polityki nigdy nie odkryły swojej prawdziwej tożsamości.
Według szacunków, w czasie okupacji około 200 tys. polskich dzieci padło ofiarą tej akcji, uznanej przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze za zbrodnię ludobójstwa. Z tej liczby udało się odnaleźć po wojnie zaledwie 30 tys. osób. Również konferencja UNESCO z 1948 w Szwajcarii uznała proceder rabunku i eksterminacji dzieci za zbrodnię przeciwko ludzkości.
Dzieci, które przeżyły, opowiadają po latach swoje historie: jak odkrywały prawdę? jaki to miało wpływ na ich dorosłe życie? Czy odnalazły swoje rodziny? Książka porusza wiele nieznanych dotąd wątków, jak choćby losy zrabowanych dzieci polskich robotnic wywiezionych do Niemiec. Pozwala tez spojrzeć na poszczególne opowieści z perspektywy psychologicznej i historycznej.
Jaś ma pięć lat, gdy wybucha wojna. Zostaje uznany za „rasowego” i staje się Niemcem. Najpierw Johannem Dobermannem, potem Hansem Gluckiem.
(...)
Z Maksem w domu jest 60-70 dzieci. Wszystkie polskie. Ale nikt po polsku nie mówi. Jest zakaz. Chłopiec wierzy, że jest Niemcem. Mówi po niemiecku, chodzi do niemieckiej szkoły, śpiewa niemiecki hymn.
- fragmenty książki
Przed wojną źle, po wojnie jeszcze gorzej. W dwudziestoleciu Maję Berezowską i jej śmiałe rysunki prześladowały bigotki, po 1945 roku – ideolodzy socrealizmu. Ona sama zupełnie się tym jednak nie przejmowała. Rysowała nawet w Ravensbrück. Jej modelkami były współwięźniarki i strażniczki. Tym pierwszym dodawała ducha, drugie traktowała koniunkturalnie.
Urodzona w belle époque, współtworzyła artystyczny mit dwudziestolecia. Przyjaźniła się z malarzami i poetami. Z Karolem Szymanowskim wymieniali pełne czułości listy. Zawsze otaczała się pięknymi ludźmi, pięknymi przedmiotami i kwiatami. I w twórczości, i w życiu pozostawała wierna sobie i swojej sztuce. Poczucia humoru nie traciła nawet w szarej powojennej rzeczywistości.
Małgorzata Czyńska opisuje kobietę, której los to materiał na porywający serial. Pytanie tylko, czy znalazłby się reżyser odważny na tyle, by pokazać nam Maję bez cenzury.
Skoczkowie. Tajemnice mistrzów to barwna, wciągająca opowieść dla małych i dużych pasjonatów sportu lub tych, którzy pasjonatami dopiero planują zostać. Poznajcie bliżej dawnych i współczesnych mistrzów : Stanisława Marusarza, Wojciecha Fortunę, Adama Małysza i Kamila Stocha oraz pozostałych członków medalowej drużyny Stefana Hulę, Dawida Kubackiego, Macieja Kota i Piotra Żyłę, a także kilku z ich zagranicznych kolegów. Kolorowe zdjęcia urzeczywistniają opisywane historie, zabawne rysunki pobudzają wyobraźnię, a słynne skocznie, nowe technologie, szczegóły techniczne lotu i magiczne właściwości bułki z bananem tylko czekają na to, żeby je odkryć? Kiedy wiatr jest przyjacielem, a kiedy wrogiem skoczka?Jak uzyskać najwyższe oceny za styl i czym jest telemark? Kto walczy w technologicznej wojnie? Co to znaczy lekka głowa i dlaczego trzeba ją mieć, żeby dobrze skakać? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w środku.
Nie oceniałem jego obrazków, były taką samą częścią mojej codzienności jak meble w mieszkaniu, firanki w oknach czy kolor ścian. Jednak słuchając mimochodem tego, co ojciec mówił o różnych wydarzeniach czy faktach artystycznych, zacząłem orientować się, jak ważne jest rozróżnianie tego, co brzydkie, a co ładne. Nie potrafię powiedzieć, czy wieloletnie obcowanie ze sztuką, którą tworzył, ukształtowało mój gust, ale z całą pewnością pozwoliło mi docenić to, co robił. Jakby na przekór oficjalnie dominującej szarzyźnie i braku fantazji tamtych lat, jego obrazy uderzały feerią kolorów i śmiałością ich zestawiania. Mam to szczęście, że mimo dość lekceważącego podejścia Kazimierza Manna do archiwizacji swoich prac, udało mi się część z nich uratować i wszystko, co wisi u nas na ścianach, to właśnie jego dzieła. Kim był? [fragment książki] Kazimierz Mann (1910–1975) był artystą, lwowiakiem, więźniem stalinowskiego więzienia, bywalcem SPATiF-u, synem, mężem, ojcem. Ze wspomnień jego syna Wojciecha wyłania się postać człowieka niezależnego, zbuntowanego wobec peerelowskiej rzeczywistości, żyjącego po swojemu, ale zawsze na pierwszym miejscu stawiającego najbliższych. Artysta to wzruszająca i zabawna opowieść nie tylko o niezwykłym człowieku, jego talencie i poruszających wyobraźnię dziełach, ale także o sile pamięci i rodzinnych więzi.
W 2014 roku, Jack Sparks – kontrowersyjny dziennikarz i celebryta – zginął w tajemniczych okolicznościach.
Wcześniej zasłynął książkami o gangach i narkotykach, teraz zaś pisał książkę o zjawiskach nadprzyrodzonych. Wywołał nawet burzę w mediach społecznościowych, kpiąc z egzorcyzmów, które obserwował w kościele na włoskiej prowincji.
Potem był filmik – czterdzieści sekund przerażającego materiału, od którego Jack wielokrotnie się odcinał, twierdząc, że nie ma z nim nic wspólnego. A jednak został on opublikowany na jego kanale YouTube.
Nikt nie wiedział, co działo się z dziennikarzem w kolejnych dniach. Aż do teraz. Książka, którą trzymacie w rękach, ujawnia mrożące krew w żyłach szczegóły ostatnich dni i godzin Jacka Sparksa.
RECENZJE
Omen czasów internetu.
Pozycja obowiązkowa dla fanów Lyncha, Tarantino i serialu Czarne lustro.
…wspaniale oddaje koszmarną rzeczywistość XXI wieku…
Czyta się jednym tchem.
Zabawne, przerażające, zwariowane.
Nie można się oderwać.
Przekonujący obraz współczesnego okultyzmu.
—
JASON ARNOPP to brytyjski pisarz, dziennikarz i scenarzysta. Obecnie wraz ze znanym amerykańskim reżyserem Ronem Howardem (Piękny umysł, Inferno) pracuje nad filmową adaptacją Ostatnich dni Jacka Sparksa.
Autor wspomnień, jako nastoletni chłopak, mieszkając przy słynnym warszawskim bazarze Kercelego, poznał środowisko tamtejszych handlarzy, cwaniaków, ale też ludzi ciężkiej pracy. Tak jak całe społeczeństwo, w 1939 roku stanęli oni w obliczu wojny. Specyfika środowiska, przejawiająca się pewną brawurą, ale też jasnymi zasadami przyjaźni i współdziałania, w czasie wojny nie zniknęła, zmieniły się tylko warunki już nie bazar, ale granica getta stała się najważniejszym terenem działania. Sam Bernard Konrad Świerczyński ocalił życie co najmniej kilkunastu osobom. W 1972 roku został uhonorowany medalem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata.
Nasz ukochany Papież wciąż o nas pamięta
Wielu z nas znało go osobiście, wielu pamięta jego pielgrzymki do Polski i słowa, które wypowiedział. Jest nam bliski. W sytuacjach trudnych i kryzysowych często zwracamy się do niego z prośbą o pomoc, a on nas wysłuchuje i ciągle nam towarzyszy, o czym mówią świadectwa zawarte w niniejszej publikacji.
Dwadzieścia cztery godziny po operacji – 25 marca, w Dzień Świętości Życia – stan zdrowia Uli poprawił się. Znikł obrzęk mózgu i ustało krwawienie. Dzień później wnuczka otworzyła oczy i natychmiast rozpoznała mamę. Kiedy synowa zapytała ją: „Czy wiesz, kim jestem?”, odpowiedziała z lekkim zniecierpliwieniem w głosie: „No pewnie, moją mamusią”. Dużo i wyraźnie mówiła, powróciło jej czucie w lewej nodze. Fragment wstępu
Modlitwa
Pan Jezus obiecał, że o cokolwiek w Jego imię poprosimy, to otrzymamy. Dlatego i ja, Panie, pełen ufności, proszę Cię o potrzebne mi łaski za wstawiennictwem świętego Jana Pawła II. Wysłuchaj mnie, Panie. Amen.
W książce znajdziesz świadectwa cudów, życiorys Jana Pawła II, a także drogę krzyżową i inne modlitwy za wstawiennictwem tego świętego.
Kazimierz Kord, światowej sławy dyrygent, napisał swoją autobiografię nie tylko po to, by zostawić po sobie ślad ale także po to, by lepiej zrozumieć swój zawód, któremu poświęcił całe życie. W książce opisuje swoją drogę do sławy: edukację muzyczną, początki kariery, pracę w WOSPRiT, Metropolitan Opera House, Filharmonii Narodowej. Pisze o dyrygenckiej codzienności polegającej na ciągłym analizowaniu i obserwowaniu wszystkiego co z muzyką związane, aby jak najpełniej wypowiadać się w jej języku, o podróżach i spotkaniach z wyjątkowymi ludźmi: muzykami, śpiewakami, reżyserami, kompozytorami. Dużą część książki poświęca dyrygenckiemu warsztatowi: panowaniu nad dźwiękiem, nauce partytury, współpracy z zespołem i wielu innym zagadnieniom, które są kluczem do jak najlepszego wykonania utworu.Sztuka nie wybacza, wszystko podsumowuje. Nie wystarczy raz osiągnąć doskonałość, bo nawet u największych powtarzające się niedostatki będą się nawarstwiać i wpływać na ocenę ich dokonań. Tak właśnie, podstępnie, wkrada się bylejakość i warto mieć świadomość tego zagrożenia już na początku kariery. Pojawia się wówczas przymus pracy na najwyższych obrotach, co musi stać się standardem obowiązującym trwale, naturalnym. Jeśli ponadto utrzymamy surowe kryteria oceny produkcji muzycznej, równe lub wyższe od wymagań stawianych przez kolegów, znajdziemy się w gronie profesjonalistów fragment książki
Książka opowiada o losach niewielkiej grupy zawodowej lekarzy weterynarii aktywnych zawodowo w 1939 r. Poznajemy biografie ludzi niezwykłych, patriotycznych i bohaterskich, których postawy są godne naśladowania.
Przyszła pora by ruszyć w świat i porzucić swój dach po to, aby uchwycić to, co mam przed oczami, kraj tak bliski, że żadne jego sekretne miejsca nie są mi znane , o sieci wiejskich dróg otwartych na tajemnicę, zanurzonych w głębokiej ciszy, cudownie pustych.Tutaj nikt wam nie mówi jak się macie zachowywać, co myśleć ani nawet jaki obrać kierunek.2014. To był ciężki rok. Spadłem z dachu, na którym robiłem z siebie błazna. Upadłem na krawędź nocy, rozbiłem się na Ziemi. Wystarczyło 8 metrów, żebym połamał żebra, kręgi, czaszkę. Upadłem na stos kości. Długo żałowałem tego upadku, ponieważ do tej pory dysponowałam fizyczną maszyną, która pozwalała mi żyć na pełnej petardzie. Dla mnie godna egzystencja przypominała tablice rozdzielcze syberyjskich ciężarówek: wszystkie wskaźniki bezpieczeństwa palą się na czerwono, ale maszyna pruje dalej. Wspaniałe zdrowie? Prowadzi do upadku, przez dziesięć metrów przybyło mi pięćdziesiąt lat. W szpitalu wszyscy się do mnie uśmiechali. Francuski system opieki zdrowotnej ma tę cudowną cechę, że nikt nie czyni cię odpowiedzialnym za to, co się stało. Nikt mi niczego nie wypominał, po prostu mnie ratowano. Medycyna na najwyższym poziomie, troska pielęgniarek, miłość moich najbliższych, czytanie Villona-punka to wszystko mnie ocaliło. Drzewo za oknem wdmuchiwało mi swoją wibrującą radość i cztery miesiące później byłem już na zewnątrz, koślawy, obolały, z cudzą krwią w żyłach, ze zniekształconą czaszką, porażonym brzuchem, zagojonymi płucami, kręgosłupem poskręcanym śrubami, zdeformowaną twarzą. Życie już mniej swingowało. Powinienem teraz okazać się wierny mojej przysiędze z nocy boleści. Uwięziony na wąskim łóżku głośno sobie powiedziałem: Jeśli z tego wyjdę, przejdę Francję na piechotę. Widziałem siebie na kamienistych, dzikich ścieżkach! Pragnąłem wędrować po ukrytych dróżkach, okolonych żywopłotami, po darni z jeżyn i śladach kolein otaczających porzucone wsie. Daleko od głównych dróg istnieje Francja ukryta w cieniu, chroniona przed zgiełkiem, której oszczędzone zostało planowe zagospodarowanie, niszczące każdą tajemnicę. Ciche wsie, jarzębina i przestraszona sowa. Mógłbym wymienić dziesiątki powodów wędrowania po wsi. Na przykład ten, że spędziłem dwadzieścia lat na podróżowaniu między Ułan Bator a Valparaiso, a jest absurdem poznawanie Samarkandy, gdy istnieje Indre-et-Loire. Ale prawdziwy powód tej ucieczki na wieś trzymałem schowany w formie zwitka papieru na dnie mojej torby.Wędrując piechotą przez Francję, między kwietniem a listopadem 2015 r. Sylvain Tesson poznaje kraj dziki, dziwny i nieodkryty. Ta wędrówka jest też dla niego okazją do ponownego wejrzenia w głąb siebie po strasznym wypadku, który o mało nie zakończył jego życia w kwietniu 2014 r. I oto widzimy go wędrującego ścieżkami, którymi prawie nikt więcej nie chodzi, przez rozległe, zapomniane tereny, które cudownie uniknęły ataku urbanizmu i technologii, za to pod jego piórem jawią się przepełnione namiętnym, niespokojnym i fascynującym życiem.
Książka Istnienie grać. Portret Ewy Wycichowskiej to przekrojowe i wnikliwe podsumowanie artystycznego dorobku ponadprzeciętnie utalentowanej tancerki-primabaleriny, a z czasem przekraczającej kolejne granice i odkrywającej nowe przestrzenie w tańcu współczesnym choreograf, autorki ponad 70 spektakli, realizowanych w Polsce i na świecie. Biografia to także pełna humoru, dygresji i bon motów opowieść zza kulis, ukazująca nieznane fakty z życia (scenicznego i całkiem prywatnego) świętującej w tym roku 50-lecie debiutu Profesor.Publikacja została zrealizowana we współpracy z Instytutem Muzyki i Tańca w ramach Programu wydawniczego 2018
Biografia najbardziej symbolicznej postaci polskiej awangardy.Portret Tadeusza Kantora, ostatniego wielkiego artysty, twórcy teatru Cricot2, wybitnego malarza, grafika, scenografa, reżysera i performera. Jego biografię symbolicznie znaczą największe historyczne wydarzenia epoki: urodził się po wybuchu I wojny światowej, zmarł,gdy żywa była jeszcze euforia po zburzeniu muru berlińskiego. Jego dzieło, malarskie i teatralne, wyraziło prawdę naszych czasów. Portret tego artysty to jednocześnie portret XX wieku.
Reportaż wojenny z wnętrza kobiecego świata
On był ciągle w drodze, w centrum krwawych wydarzeń. Spotykał się z wojskowymi dowódcami, mordercami i lokalnymi watażkami. Kolekcjonował pamiątki od nich, a po powrocie do kraju otrzymywał dziennikarskie nagrody.
Ona – ciągle w domu; skulona pod kuchenką, we wnęce szafy, w łazience. Tu spotykała się z tymi samymi dowódcami, mordercami i lokalnymi watażkami. Kolekcjonowała w sobie lęki i wyobrażenia śmierci męża, a po jego powrocie – obrazy tortur i gwałtów.
Jej mąż był najsłynniejszym polskim korespondentem wojennym, ale to u niej zdiagnozowano zespół stresu bojowego, z którego leczyła się w klinice. Grażyna i Wojciech Jagielscy – razem przeżyli 53 wojny. Najtrudniejsza okazała się ta ostatnia, rozegrana między nimi. Jej opis, sporządzony przez Grażynę Jagielską, to jedna z najbardziej sugestywnych i poruszających w polskiej literaturze relacji z pogrążania się w chorobie psychicznej i stopniowego z niej wychodzenia.
Inspirując się książką, Ewa Bukowska nakręciła film 53 wojny z niezwykłą rolą Magdaleny Popławskiej.
Janek przejechał się po nim walcem tak komentowano artykuły autorstwa Jana Walca, czołowego publicysty opozycji w czasach PRL. Ta gra słów dobrze oddaje sposób, w jaki potrafił postępować z ludźmi, o których pisał. Ofiarami jego ostrego pióra padali działacze partyjni, milicjanci, prokuratorzy, luminarze polskiej literatury, przywódcy opozycji demokratycznej, dawni i aktualni koledzy, a nawet nauczycielki jego córki. Zawsze stawał w obronie skrzywdzonych, do upadłego bronił swoich racji, nawet za cenę konfliktu z własnym środowiskiem.Jan Walc sekretarz Jarosława Iwaszkiewicza, historyk literatury, opozycjonista, postać barwna i bezkompromisowa odszedł przedwcześnie, na początku polskiej transformacji. Może dlatego jest szanowany przez obie strony obecnego konfliktu politycznego. O czym dzisiaj pisałby, o co i z kim walczył?Książka nominowana do nagrody Książka Historyczna Roku 2019 i Nagrody im. J. Giedroycia.
Polscy żeglarze uznają tę książkę za kultową.
Autor opowiada w niej o polskich statkach, na których pełnił służbę, ciekawych rejsach, marynarskim życiu. To zbiór 37 świetnie napisanych morskich opowieści, rozśmieszających i wzruszających, o wytrawnych wilkach morskich, wspaniałych romantykach, dla których morza, statki i podróże stanowiły sens i treść życia.
Przede wszystkim jednak książka ta jest poświęcona słynnemu kapitanowi żeglugi wielkiej Mamertowi Stankiewiczowi, który był dla autora niedoścignionym wzorem, mentorem i nauczycielem. W pamięci marynarzy pozostał jako doskonały nawigator i człowiek wielkiej klasy, a także przełożony, który nigdy nie zadrasnął ich godności osobistej.
Znaczy Kapitan, jest jedną z najchętniej czytanych polskich książek.
Znalazł się w wykazie tytułów „Kanonu na koniec wieków” dziennika Rzeczpospolita.
Czyta Adam Szyszkowski
,,Wymieniony reprezentuje wrogą postawę polityczną wobec polityki Partii i Rządu. Wroga działalność Macierewicza datuje się od 1968 r. W wystąpieniach swych jest rzecznikiem zdecydowanej walki z ustrojem PRL nie wyłączając działalności terrorystycznej"". Z charakterystyki SB z 1977 r. ,,Ponad czterdzieści minionych lat to ciągły opór Antoniego [Macierewicza] wobec godzenia się na Polskę ułomną, Polskę skarlałą, okrojoną z Ducha i Dumy, z siły, tożsamości i narodowych symboli"".Piotr Naimski ,,Jest politykiem z krwi i kości. Popełnia błędy, ale cenę płaci przede wszystkim za to, że dotknął najtrudniejszych spraw III RP. Jeżeli ktoś zarzuca mu brak skuteczności, niech zastanowi się, jakie zadania wykonał. To, że nie dostał najwyższych funkcji, nie dorobił się, omijają go medale, a procesów ma prawie tyle, co ja, nie świadczy o przegranych. Polsce trzeba wiele oddać, by coś dla niej uzyskać"".Tomasz Sakiewicz ,,Macierewicz jest jednym z głównych architektów budowania polskiej racji stanu i bezpieczeństwa RP na obecności NATO w Polsce i na strategicznym sojuszu z USA. Realizacja takiego projektu oznacza groźbę rozbicia tworzącego się układu niemiecko-rosyjskiego. Należy przypuszczać, iż próba >>publicznej egzekucjiPiotr Grochmalski ,,O ile jednak wszystkie poprzednie historie uwikłań Wiesława Chrzanowskiego (z lat 1960-1982) możemy uznać za stosunkowo krótkotrwałe (najdłużej prowadzoną operacją w tym okresie była sprawa agenturalna >>Spółdzielca>agenta>liście agentów Sławomir Cenckiewicz
Przez dwieście lat działalności Zakładu Narodowego im. Ossolińskich gromadzono w nim kolekcje, które stanowiły zarówno znaczące zabytki kultury, jak i ważny materiał źródłowy do badań naukowych w podstawowych dziedzinach humanistyki. Niniejsza publikacja zwraca uwagę na nieprzemijającą wartość tej instytucji, jaką tworzą jej zbiory biblioteczne i muzealne; wartość, którą należy doceniać nie tylko w okresie dramatycznych zwrotów historii, ale i w czasie względnej stabilizacji.
Losy ossolińskich kolekcji są materiałem na wiele opowieści – snują je tutaj pracownicy poszczególnych działów i Gabinetu Kartografii. W tomie prześledzić można początki, kształtowanie się i stan obecny najważniejszych zasobów Ossolineum, takich jak: rękopisy, stare druki, wydawnictwa książkowe i prasowe XIX–XXI wieku, dokumenty życia społecznego, kartografia, dzieła sztuki, obiekty numizmatyczne i medalierskie, a wreszcie materiały stanowiące odzwierciedlenie nowych technologii – mikrofilmy czy dokumenty cyfrowe.
Istotnym wątkiem opowieści pracowników jest pamięć o opiekunach owych dóbr kultury, którzy znacząco wpłynęli na dzieje poszczególnych kolekcji.
„Drugiego lipca 1941 roku dr Kai Mühlmann, specjalny komisarz do spraw zabezpieczenia dzieł sztuki w Generalnym Gubernatorstwie, wymusił na Mieczysławie Gębarowiczu pokazanie ukrywanych od początku wojny rysunków norymberskiego artysty, a następnie orzekł konfiskatę 26 obiektów. Po tej grabieży z pierwotnej «dürerowskiej» kolekcji pozostały w zbiorach jedynie cztery dzieła: «Głowa brodatego starca», «Gołąb dwugłowy» oraz «Maria» i «Anioł» ze sceny «Zwiastowania», uznawane wówczas za kopie lub przypisane innym artystom.
Utrata rysunków Dürera była dla dawnych zbiorów muzealnych w tym czasie stratą najdotkliwszą, ale nie jedyną – z lwowskich muzeów niemieccy urzędnicy wypożyczali do przyozdobienia zajmowanych mieszkań czy biur pojedyncze obiekty (w tym obrazy pochodzące z Muzeum Lubomirskich), które zazwyczaj do tych instytucji już później nie wracały”.
Katarzyna Kenc, „Gabinet Grafiki”
Miliarder obdarzony przez los niezwykłą wyobraźnią i zmysłem marketingowym. Wielokrotny rekordzista świata. Filantrop. Łowca talentów. Charyzmatyczny przywódca. „Doktor Yes”. Reformator przemysłu muzycznego i lotniczego. Ryzykant, który wielokrotnie spoglądał śmierci w oczy. Autor hasła „screw it, let’s do it!”, czyli „chrzanić, zróbmy to!”
Przemytnik. Skandalista. Mąż i ojciec. Właściciel wyspy na Karaibach. Wielbiciel imprez i twórca setek firm skupionych pod szyldem Virgin. Ale przede wszystkim człowiek, który biznes potraktował jak zabawę i zbił na tym majątek. Dzisiaj mówi otwarcie, że „nie ryzykujesz, nie zyskujesz”. Czyżby on sam był szczęściarzem i paradoksem rachunku prawdopodobieństwa, który pomimo podnoszenia stawki i ciągłego ryzyka, zdołał utrzymać się na powierzchni i pomnażać kapitał?
Richard Branson bez wątpienia należy do najbardziej oryginalnych postaci światowego biznesu ostatniego półwiecza. Chłopak z dysleksją, który miał olbrzymie problemy z nauką w szkole, od zera zbudował majątek, którego wartość w 2017 roku magazyn Forbes wycenił na 5,2 mld dolarów.
Czyta Łukasz Konopek
Niezwykły człowiek i wybitny kapłan. Doktor filozofii, kapelan Jana Pawła II, harcmistrz, podchorąży kawalerii Wojska Polskiego II RP, rotmistrz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, kapelan Rodzin Katyńskich i pomordowanych na Wschodzie, Kapelan Naczelny ZHP pgK, patron honorowy Hufca ZHP Ziemi Sanockiej. Jeniec obozu w Kozielsku. Niestrudzony obrońca prawdy o zbrodni katyńskiej i polskiej Golgocie Wschodu
Prof. zw. dr hab. Teresa Grzybkowska, historyk sztuki, zajmuje się malarstwem polskim i europejskim XVI–XXI wieku, dawną sztuką gdańską i malarstwem Jacka Malczewskiego, początkami muzealnictwa, historią ogrodów, związkami malarstwa z muzyką. Autorka 12 książek oraz rozpraw, artykułów i recenzji m.in. współczesnych wystaw artystycznych.
Założycielka studiów historii sztuki (i rocznika „Porta Aurea”) na Uniwersytecie Gdańskim, gdzie pracowała w latach 1989–2002, wicedyrektor do spraw naukowych Muzeum Narodowego w Gdańsku (2000–2002), członek Rady Naukowej Muzeum Narodowego w Krakowie w latach 2009–2015.
Autorka wystaw w Muzeach Narodowych: w Warszawie – „Andrzej Stech – malarz gdański 1974”; w Krakowie (Arsenał, Muzeum XX Czartoryskich) – „Mitologia Jacka Malczewskiego 1996”, w Gdańsku – „Aurea Porta Rzeczypospolitej 1997”. Wspólnie ze Zdzisławem Żygulskim jun. wystawy: w Muzeum Historycznym Miasta Gdańska – „Miecz i kimono. Sztuka dawnej Japonii 2003” i „Gdańsk dla Rzeczypospolitej 2004”, a w Muzeum Narodowym w Gdańsku „Cuda Orientu 2006”; w Muzeum w Wilanowie – „Amor Polonus, czyli miłość Polaków 2010”. Od 2002 związana z Uniwersytetem Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. Członek Polskiego Instytutu Studiów nad Sztuką Świata.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?