Panienki. czyli szesnaście opowiadań erotycznych to tekst, którego erotyzm nie jest medycznie dosadny, ale też nie wstrzymuje się przed wstydliwym niedopowiedzeniem. Cielesność nie jest obok uczuciowości - mankament konstrukcyjny zbyt wielu polskich pisarzy; jest ona tak oczywista jak uczucia i, tak samo jak one, uskrzydlająca, a dla uważnego czytelnika - wzbogacająca.
Od redakcji
Dwaj bracia, pisarz i rysownik, pochylają się nad urodą i tajemnicą kobiecości. Sylwetki, opisane i narysowane, kuszące i romantyczne, otoczone podziwem dla ich powabu i uroku, mają jednak więcej niż jedno oblicze. W postaci kobiety, choć elegancko wygiętej i pełnej obietnic, jak klepsydry wypełnionej pokusami w miejsce piasku, bracia odkrywają-ukrywają niedoskonałości, które pospołu z pięknem tworzą fascynującą całość.
Franciszek Maśluszczak
Jak to się dzieje, że znawca i tłumacz poezji amerykańskiej, wielbiciel beatników i nauczyciel akademicki wykładający informatykę, pisze erotyczne opowiadania? Ten podtytuł wprowadza w błąd i w błąd nie wprowadza. Książka jest jakby utopią szczęśliwej zmysłowości i są w niej niemal wyłącznie momenty – tak w pokoleniu autora i moim nazywano sceny erotyczne w filmach. Gdyby jakiś purytanin dopatrzył się w niej pornograficzności, to by przyznał, że to pornograficzność poczciwa. Żadnej tu brutalności, żadnych obscenicznych słów, sama dobra energia, a „panienka” i „nagusek” wzbogacają ubogie polskie nazewnictwo. Będąc hymnem sławiącym kobiecość, a trochę gawędą w duchu oświeceniowym, opowiadania te zarazem mocno zakorzenione są w patriarchalności. Feministki powinny rozszarpać Zalewskiego jak Menady Orfeusza, choć jego narratorowi (i bohaterowi) na myśl by nie przyszło wyrzekanie się kobiet. „Panienki” albo pisane są serio i wówczas można im zarzucić naiwność i parę innych rzeczy, albo są dość przewrotnym żartem, o czym mogłyby świadczyć frazy takie jak „precyzyjnie ułożony bukiet konwalii” czy „butelka grolscha poprawiła mi krążenie krwi w mózgu i zacząłem myśleć”.
Bohdan Zadura
Janusz Zalo Zalewski ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Zygmunta Krasińskiego w Ciechanowie, a w 1979 r. obronił doktorat z inżynierii komputerowej na Politechnice Warszawskiej. Pracował w Instytucie Badań Jądrowych, gdzie automatyzował eksperymenty naukowe, a od 1989 r. przebywa w Stanach Zjednoczonych, gdzie obecnie jest profesorem informatyki na Florydzie. Od kilkunastu lat realizuje swoje hobby, tłumacząc z angielskiego poezję i prozę amerykańskich bitników oraz poetów polskiego pochodzenia. Jest autorem cyklu esejów zatytułowanych Zdarzenia nad Zatoką San Francisco, drukowanych głównie w miesięczniku ODRA oraz serii wspomnień Powroty – ulica Nadrzeczna – w Tygodniku Ilustrowanym.
Marek Zalewski urodził się w Ciechanowie. Ukończył Liceum Plastyczne w Sędziszowie Młp. a studia odbył w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, które ukończył z wyróżnieniem rektorskim w 1980 r. Pracuje w dziedzinach rzeźby, malarstwa, grafiki i architektury wnętrz. Jest twórcą licznych pomników i rzeźb w przestrzeni publicznej wielu miast w Polsce i za granicą. Był inicjatorem powstania i długoletnim dyrektorem Biura Wystaw Artystycznych „Galeria C” w Ciechanowie. Wystawiał swoje prace w różnych miastach Polski i za granicą, w Niemczech, Szwajcarii, Włoszech, Syrii i Francji. Organizował i był uczestnikiem wielu sympozjów rzeźbiarskich w drewnie i ceramice, w Polsce oraz w Europie.
Antologia poezji węgierskiej adresowana jest nie tylko do Czytelników, którzy fascynują się poezją w ogóle, lecz również i do tych, dla których poezja stanowi literaturę abstrakcyjną. Liczę na to, że lektura pięknej, starej liryki węgierskiej może być dla nich zachętą do pokochania poezji.
Pomysł zebrania Antologii zrodził się trzy lata temu, kiedy w gronie przyjaciół przedstawiłem kilka wierszy poetów węgierskich, oczywiście w języku polskim. Udało mi się ich przekonać, że walory poezji węgierskiej, która jest niezwykle melodyjna i rytmiczna, da się zachować również w przekładzie na język polski. Melodyjność, rytmiczność, dynamiczność węgierskiej poezji wynika nie tylko z jej rytmu, lecz z kontrastu brzmieniowego sylab zawierających samogłoski półotwarte w stosunku do samogłosek wypowiedzianych gardłowo. W tym tkwi melodyjność poezji węgierskiej.
Wybór wierszy poetów węgierskich XIX i XX wieku jest oczywiście subiektywny i daleko niekompletny, ponieważ nie obejmuje utworów kilkudziesięciu poetów, którzy w tym okresie swoimi wierszami wzbogacili literaturę węgierską. Natomiast – mam taką nadzieję – stanowić będzie uzupełnienie dotychczas wydanych antologii poetów węgierskich w przekładzie polskich autorów o wiele bardziej ode mnie zasłużonych. Ich działalność ja, jako Węgier, popieram z całego serca.
Trudno jest w kilku słowach opisać potężne dzieło, z którego na przestrzeni wieków korzystali wielcy intelektualiści, znani jako Worthsmith, co można tłumaczyć następująco – „ci, którzy pracują ze słowem”. Znaleźli się wśród nich: Friedrich Schiller, Voltaire, Adolf Berthold Ludwig Grimme, Denis Diderot, Johann Wolfgang von Goethe, Heinrich von Kleist, George Gordon Byron, Adam Smith, Shelly Kagan czy Friedrich Nietzsche, jak również znani kompozytorzy: Ludwig van Beethoven, Jean-Philippe Rameau włączył Zaratustrę do swojej opery Zoroastre, Wolfgang Amadeusz Mozart w Czarodziejskim flecie i Richard Strauss w symfonii Tak mówił Zaratustra.
Z całą pewnością Święta Awesta należy do niepowtarzalnych w skali światowej pereł literatury filozoficznej i tego, co dziś określa się mianem literatury religijnej.
Mówi o wierze, tradycji i obyczajach naszych przodków, stanowiących nasze materialne i niematerialne dziedzictwo.
To na jej podstawie został sporządzony sławny, przechowywany się w Muzeum Brytyjskim w Londynie Cylinder Cyrusa, który stał się pierwowzorem znanej wszystkim Deklaracji Praw Człowieka.
Na ponadczasowość Świętej Awesty i tym samym natchnienie wskazuje praktyczne wykorzystanie jej porad na przestrzeni historii, a znane większości ludziom określenia, wskazują na to, co powinno być traktowane jako świętość, a co nie.
Ciężko byłoby poruszać się człowiekowi i światu bez mądrości. Zaratustra w swoich poetyckich hymnach, stanowiących podstawę Świętej Awesty, refleksjonuje i wyjaśnia, na czym polega mądrość, a czyni opierając się na Objawieniu się jemu źródła Mądrości, którym jest Ahura Mazda, nazwany przez Zaratustrę Dobroczynnym Duchem i Przyjacielem człowieka.
Ta Księga czyni wyraźny kontrast pomiędzy religijnością a duchowością człowieka, podkreślając wyższość dobrego myślenia, dobrego mówienia i dobrych czynów.
Na czym polega wyjątkowość Świętej Awesty?
Zachęca do rozwoju wewnętrznego, umysłu i sprawiedliwości. Buduje i wspomaga społeczeństwo, udziela wskazówek, które mogą być wszechstronnie wykorzystane, na przykład w prowadzeniu handlu. Zawiera informacje z zakresu medycyny i zdrowego żywienia, życia rodzinnego, praktykowania wiary, osobistej godności, walki o sprawiedliwość oraz wielu innych zagadnień. Wypowiada się na temat dbałości o przyrodę i zachęca do troszczenia się o nią. Jest jasna i zrozumiała dla każdego człowieka.
Nie nawołuje do przemocy i wyzyskiwania, w zamian proponuje trzeźwe podejście do wielu sytuacji życiowych. Poucza władców i rządzących, aby nie uciskali ludzi prawami, których sami nie przestrzegają. Niczego nie narzuca, a zachęca, aby jej rady zastosować w życiu osobistym.
Mam nadzieję, że każdy poznawszy jej treść, wyniesie wiele osobistych korzyści.
Ratu
Strażnik wiary i tradycji Zoroastrian Słowiańskich
W książce opisano początki rozwoju odzieży konfekcjonowanej, noszonej dziś powszechnie, która w XIX wieku zaczynała dopiero podbijać rynek mody. Konfekcja, czyli odzież projektowana i produkowana metodami przemysłowymi, dostępna dla szerokiej klienteli jako modele seryjne, stawała się coraz większą konkurencją dla tradycyjnego ubioru szytego od wieków na miarę — na indywidualne zamówienie. Historia damskiej odzieży gotowej to nie tylko opowieść o sukniach, bluzkach czy żakietach dostępnych od ręki. To przede wszystkim fascynująca podróż przez rozwój przemysłu, nowych technik produkcji materiałów odzieżowych, seryjnego szycia oraz ekspansji nowych metod handlu i promocji zdolnych zaspokoić rosnące potrzeby kształtującego się społeczeństwa konsumpcyjnego. Ciekawa narracja w połączeniu z obfitością unikatowych ilustracji, przeprowadzą czytelnika przez mało odkryty dotychczas fragment historii ubioru.
Co wspólnego z konfekcją miała elektryczność? Jak wyglądały seryjnie produkowane modele? Jak funkcjonowały pierwsze szwalnie? Gdzie można było nabyć gotowe stroje? Czy kobiety bezkrytycznie przyjęły modę na konfekcję oraz co do naszych czasów przetrwało z początków seryjnego wytwarzania odzieży.
Dr Przemysław Faryś: specjalista z zakresu wzornictwa i materiałoznawstwa tekstyliów. Główny nurt zainteresowań naukowych skupia na historii ewolucji ubioru i analizie budowy oraz komfortu użytkowania zarówno współczesnej, jak i dawnej odzieży. Współautor wystaw poświęconych historii kobiecego stroju, głównie z przełomu XIX i XX wieku. Kolekcjoner odzieży. Jego dorobek obejmuje także publikację pt. „Ubiór kobiecy i jego tajemnice 1780—1930. Styl—rzemiosło—produkt”.
PATRONI: Sztukater.pl, Przegląd Włókienniczy, Mówią Wieki, Novaedita
Sądziłem, że świat jest taki, jaki jest, i nic tego nie zmieni, na pewno nie ja. Znajdowałem się na rozstaju własnej drogi i nie miałem pojęcia, jak i dokąd iść. Moje życie było na zakręcie, za którym wydawało mi się, że już nic nie ma, tylko przepaść. Mijał dzień za dniem, jeden podobny do drugiego. Każdego ranka budziłem się po przespanej nocy, ale tak bardzo zmęczony swoim życiem. Kolejny następny poranek wydawał się mi bezsensownym rozpoczęciem następnego dnia, który i tak nic nie przynosił…
Tymi słowami Grzegorz Gretkowski wprowadza czytelnika do Kodeksu Małego Rycerza. Bohater powieści rozpoczyna kolejny dzień, który jest smutnym ciągiem życia pozbawionego celu. Jawi mu się ono jako pasmo nic nieznaczących minut, godzin, dni, lat… Pewnego dnia na swojej drodze spotyka chłopca o perłowych włosach. Mały Rycerz, jak go nazwał, otworzył jego umysł na zdawałoby się oczywistą prawdę – że życie ma sens „teraz”, a nie wczoraj czy jutro. To właśnie „teraz” trwa ono naprawdę.
Aby odkryć tę prawdę i ją zrozumieć, udał się w drogę przez pustynię; prowadził go Mały Rycerz. Po pokonaniu 20 etapów w nagrodę wrócił do swojego starego - nowego życia z nowym prawdziwym imieniem, które było ukryte na dnie serca. Już wiedział, że jest to możliwe dzięki wierze, uporowi i miłości.
Afryka… Czarny Ląd… Egzotyczny Eden… Każde z powyższych określeń charakteryzuje ten niezwykły kontynent, ale żadne z nich w pełni nie oddaje jego specyficznego czaru, sprzeczności i paradoksów występujących obok siebie i wzajemnie się dopełniających. Bo Afryka ma różne oblicza: bogactwo natury stanowi tu kontrast w stosunku do ubóstwa mieszkańców, slumsy znajdują się nieopodal ekskluzywnych hoteli, a pustynny krajobraz dopełnia zieleń sawanny. W dodatku wszędzie czuje się niezwykłego ducha tego miejsca: w górach, gwiazdach na migotliwym ciemnym niebie czy odgłosach dzikiej przyrody, a także w wierzeniach i tradycjach przekazywanych z pokolenia na pokolenie, dzięki czemu ludzie odnajdują tu spokój i utracony niegdyś raj. Jerzy Machura w krótkich reportażach niczym w kadrach próbuje uchwycić te sprzeczności – pozostając pod urokiem tego miejsca, unaocznia zarówno jego piękno, jak i brzydotę, sytuacje zaskakujące, niemal oniryczne i własne rozczarowania powstałe na skutek zestawienia wyobrażeń z rzeczywistością. Nie ucieka od prawdy, ale stara się zrozumieć pewne mechanizmy, które kształtują mentalność i zwyczaje mieszkańców tego kontynentu. Uwiecznia obraz Afryki, która ciągle się przeobraża, a która mimo to niezmiennie fascynuje ludzi ją odwiedzających.
JERZY MACHURA. Prawnik i dziennikarz, a z zamiłowania podróżnik. Fascynuje się historią, kulturą i przyrodą Czarnego Lądu. Często podróżuje po krajach basenu Morza Śródziemnego, a zwłaszcza po Bałkanach, które pokochał i które zjeździł wzdłuż i wszerz.
PATRONI MEDIALNI: MIESIĘCZNIK POZNAJ ŚWIAT, MIEJSKI OŚRODEK KULTURY W OLKUSZU, SZTUKATER.PL, NOVAEDITA
Tylko dzięki pytaniom można znaleźć uniwersalną metodę obudzenia umysłu i odtworzenia sieci informacyjnej swego myślenia. W starożytności poznawczą metodę pytań stosował Sokrates (469–399 p.n.e.), którego technika konwersacji okazała się tak bardzo skuteczna, że jego oponenci nie potrafili pokonać go wprost w dyskusji. Dlatego też woleli go zabić…
Główny motyw tej metody opierał się na założeniu „Do myślenia potrzebne są myśli”. Jeśli w umyśle jest pustka, to trzeba ją wypełnić pierwszym pytaniem: „dlaczego?” i iść dalej po logicznej nitce, a potem dobierać inne metody. Włączając pytania w badawcze myślenie, można wyrazić wszystko. Autor jest przekonany, że w tej książce każdy może znaleźć „swoje pytanie” i jeżeli ono trafi do refleksji innych osób, to już jest o czym mówić… Właśnie o to chodzi, jest to początek nowej integracji społecznej. Dobrze skonstruowane pytanie daje czasem zaskakujące sugestie. Na przykład: „Jakie trzy myśli ukryte są w zdaniu «Gdyby nie szkoła, byłbyś mądrym człowiekiem»?”. Odpowiedź w całości wcale jest nie taka prosta, pytanie bowiem sugeruje stwierdzenie:
– że „on” nie jest mądry,
– że jest to wina szkoły,
– że „on” jest usprawiedliwiony.
Od Autora
Autor udowadnia, że znaczenie pytań – zarówno tych, które sobie stawiamy, jak i tych, które słyszymy – jest daleko ważniejsze niż odpowiedź, którą można uzyskać. W tym sensie nie rozpatruje tu metody erotematycznej, a raczej objaśnia sposób, w jaki pytanie inicjuje myślenie oraz dochodzenie do informacji prawdziwej, rzetelnej i samodzielnie pozyskanej. W książce czytelnik znajdzie obszerny katalog pytań – początków myślenia.
Od redakcji
Patroni: Sztukater.pl, Nova Edita
Cichy Zachód to swoisty zapis fascynacji tzw. Ziemiami Odzyskanymi, wsparty przeżyciami autora na tle przed i powojennych fotografii. To historia starszego człowieka, mieszkańca nadodrzańskiej wsi, zaczerpnięta z jego wspomnień, dzięki imaginacji ubarwiona. To opowieść o przyjaźni, samotności i przemijaniu, okraszona pewnym niewiarygodnym wydarzeniem połączonym z morderstwem, w pamiętną mroźną zimę w Świnoujściu, tuż po wojnie dokonanym i z najsłynniejszą historią sprzed dwóch tysięcy lat ściśle powiązanym.
W kuchni przez większość dnia słońce zaglądało przez dziurkę od klucza, znacząc swoją codzienną drogę na drewnianej podłodze. Podłodze, po której on, Cichy, szurał kapciami i mysz przebiegała, znacząc swoją drogę nagimi łapkami. Bezpańskie kapcie i mysie odchody prześwietlone słońcem tworzyły fotografię zapisaną na drewnianej kliszy. Atrybuty współistnienia w prostej, od lat niezmiennej formie. Swoista sublimacja drewnianej podłogi w paroksyzm uniesienia zachodziła samoistnie bez ingerencji obserwatora.
fragment
Cichy Zachód wymyka się jednoznacznym interpretacjom i daje niesamowite pole do popisu naszej wyobraźni. Niemal na każdym kroku intryguje, zadziwia, urzeka swoją wieloznacznością i tajemniczym, nieco psychodelicznym klimatem, a także zmusza do głębszych przemyśleń na temat istoty wiary, złożoności ludzkiej natury i zasad panujących we wszechświecie. Z całą pewnością pozycja warta polecenia.
Krystyna Meszka, www.cyrysia.blogspot.com
Cichy Zachód to powieść, od której nie mogłam się oderwać. Wprowadziła mnie w melancholijny nastrój, który towarzyszył mi jeszcze dość długo po jej przeczytaniu. Uruchomiła moją wyobraźnię i skłoniła do zadumy nad własnym życiem. Zachęcam do przeczytania.
Grażyna Wróbel, www.czytaninka.blogspot.com
Odkłamać Żarnowiec to historia budowy i likwidacji pierwszej w kraju elektrowni jądrowej, mającej cywilizacyjnie pchnąć naprzód całą polską energetykę. Projekt dawał nadzieję na zerwanie z monopolem surowcowym węgla oraz odejście od szkodliwego ekologicznie procesu spalania, zaś skutki jego zaniechania są nadto widoczne zarówno po stronie coraz poważniejszych wydatków na wszelkie projekty związane z poprawą powietrza, jak i coraz wyraźniejszej perspektywy niedoboru energii. W tym sensie zarówno rozwój gospodarczy, jak i zapotrzebowanie na prąd do obsługi urządzeń użytkowników indywidualnych zatem kluczowe kwestie o charakterze cywilizacyjnym obciążone są błędem zaniechań oraz świadomych działań w interesie obecnych monopolistów. Aby móc rzetelnie dyskutować o polskim atomie, konieczne jest odkłamanie historii jego prekursora w Żarnowcu.
Powieść rozgrywa się w Bieszczadach i Beskidzie Niskim pośród Łemków na przestrzeni pierwszej połowy XX wieku. Akcja czasami jednak przenosi się do Wiednia, Wenecji i kilku innych miejsc. Niby mocno trzyma się rzeczywistości, ale pozwala zerknąć w nieznane, gdzie rządzą szeptuchy, uzdrawiacze i bosorki. Myślisz, że świat jest racjonalny? Może się mylisz...
Historia rozpoczyna się wielkim wydarzeniem, jakim było powstanie Jeziorek Duszatyńskich. Potem pierwsza i druga wojna światowa z ich okrucieństwami i chaosem, a po nich nadzieja na stabilizację. Niespodziewane zwroty akcji, piękne krajobrazy, pełnokrwiści bohaterowie...
To, co tworzę w niejednym rapowym utworze, może być oceniane jako artykuły, gdyż jeśli chodzi o szczegóły, to uważam, iż wokalista może uchodzić też za dziennikarza i cała lista zagadnień, które dokładnie opisuje niejeden żurnalista, to dla mnie sprawa oczywista, że na muzycznych listach mogą powalczyć. Podsumowując notkę o mnie – wystarczy rzec, że warto było długo czekać i doczekać debiutu, bo teraz to już chyba raz-raz pójdzie, jak przechodzenie skrótu przy użyciu wygodnych butów, i odczuję sam, ile żywot ma cudownych atutów. Tymczasem na razie nie jestem ani dzieciaty, ani żonaty i panują u mnie klimaty takie, że dumnie nie mogę się czuć, bowiem jeszcze nic nie osiągnąłem. Dlatego też skoro osiągnąłem już wiek trzydziestu siedmiu lat, może być kiedyś tak, iż powiem: „Życie zaczyna się przed czterdziestką lub po niej – nareszcie” ;-)
"Wyspa najdłuższych nocy" to sensacyjna, pełna pasji, wielkich tragedii i namiętności powieść o wpływie skrzętnie skrywanych tajemnic z przeszłości na teraźniejszość. W długo wyczekiwanej wielowątkowej książce Autorka przedstawia losy mieszkańców rezydencji na klifie na Gran Canarii.
Linda, córka potentata hotelowego Leona Esponozy, po długim czasie przyjeżdża na urlop do rodzinnej posiadłości. Chcąc na nowo ułożyć relacje z ojcem, niespodziewanie dowiaduje się o jego rychłym ślubie z Juaną – wieloletnią partnerką od chwili tajemniczego zniknięcia matki Lindy. Wszyscy domownicy, łącznie ze służbą, są równie zaskoczeni tą wiadomością. Czy decyzja o ślubie była wynikiem wielkiego uczucia, czy perfekcyjnie przygotowanej prowokacji? Zanim jeszcze dojdzie do przygotowań, bohaterowie, błądząc w labiryncie intryg i sekretów, odkryją wiele zaskakujących prawd.
Wyraziste postacie, plastyczne opisy otaczającej przyrody i ognistej salsy dopełniają tę powieść zarówno o rodzinnym, jak i osobistym dramacie, zabójczych sekretach oraz trudnej drodze w poszukiwaniu prawdziwych uczuć.
Alicja Flis, autorka powieści sensacyjnych „Złudzenia”, „Cienie w Dolinie Słońca” i „Wenecka mgła”.
Niniejsza publikacja prezentuje cztery nowele, które mają wspólny mianownik: zaczynają się na „S” lub „Ś”; dotyczą miłości; są mieszanką epiki, liryki i dramatu; wykorzystują szeroką wiedzę autora na temat muzyki.
„Zanzara” wprowadza nas w klimat medyczny, który staje się podłożem do snucia opowieści o miłości, przeważnie trudnej, nieszczęśliwej, ale takiej, która rzeczywiście może spotkać każdego z nas. Fabuła noweli przenosi nas z miejsca na miejsce, niemal przez całą kulę ziemską. Tej swoistej podróży towarzyszy wykorzystanie przez autora rozmaitych gatunków literackich, zupełnie jakby cel i tempo wyprawy wymagały własnego głosu.
Jacek Antoni Jackvill poprzez umiejętne wplatanie w nowele elementów liryki i dramatu oraz liczne odniesienia do muzyki wprowadza nas w fascynujący świat miłości, w której królują one: Boginie.
Poruszająca historia dziewczyny w dzieciństwie wykorzystywanej seksualnie, zmagającej się ze schizofrenią. Okaleczenia fizyczne, wielokrotne próby samobójcze, nieudane związki, gwałt, pobyty w szpitalach i ośrodkach psychiatrycznych mające na celu wydostanie się z otchłani smutku, rozpaczy i braku sensu życia. Nieoczekiwana ciąża, pojawienie się małej, bezbronnej istoty, stwarzającej mikroświat, nagle pomogła wydostać się z ciemności. Od tego momentu życie bohaterki stąpa po cienkiej linii między zrodzonym uczuciem nadziei i miłości a okrutną chorobą. Co przeważy w tej nierównej walce o przetrwanie? Czy w takich okolicznościach jest jeszcze miejsce na wiarę w siebie?
Nieodłącznym elementem tych wielu tragicznych zdarzeń jest siła rodziny, opiekunów medycznych, którzy pomagają mimo wszystko. Choroba duszy potrafi zabrać wszystko – radość, piękno życia, godność. Wszystko to zebrane w pamiętnikarskiej relacji będącej świadectwem przede wszystkim nieuświadomionej ogromnej siły wewnętrznej.
W ręce czytelników oddajemy pierwszą część tej wzruszającej opowieści, z niecierpliwością oczekując dalszego ciągu tej tragicznej historii.
Nieokreślona przyszłość. Po Wielkiej Globalnej Rewolucji światem rządzi jeden, wielki, wszechpotężny, bezwzględny i totalitarny Koncern X. Ludzie dzielą się na zniewolonych, którzy pracują w Koncernie X, oraz na bezrobotnych: wolnych, ale wegetujących, bo sprzeciwili się monopolowi Koncernu. Teraz żyją w biedzie i upokorzeniu, jednak są dzięki temu wolni - lub przynajmniej tak im się wydaje. Bohaterowie powieści próbują zmienić zastany porządek tak, by przywrócić demokrację i wolną konkurencję. Ważniejsza jest dla nich wolność od socjalnego bezpieczeństwa. Odrzuceni, bo tak siebie nazywają, walczą o siebie i swoją przyszłość. Czy to im się uda? Czy w ogóle mają szansę cokolwiek zmienić? Czy zakazane ludzkie uczucia mogą pokonać odhumanizowaną i absurdalnie zbiurokratyzowaną machinę gospodarczą? Oskar Łukarski, początkujący prozaik. Publikował m.in. w "Śmiertelnie Absurdalnym Zebraniu 2007/2008", Magazynie Materiałów Literackich "Cegła", kwartalniku literackim "Korespondencja z ojcem" oraz na portalach literackich. W 2012 r. zajął III miejsce w XX konkursie literackim im. Marka Hłaski. Jego debiutancka powieść pt. "Koncern X" w 2011 r. była nominowana do nagrody "Literacki Debiut Roku". Urodził się i mieszka w Poznaniu.
Świeżo upieczona nauczycielka dostaje przydział pracy w szkole powszechnej w Wisnej, niewielkiej miejscowości w pobliżu niemieckiej granicy. Młoda kobieta musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości – zupełnie innej od tej, którą dotąd znała. Już od samego początku spotyka się z niechęcią i nieufnością, nie tylko ze strony mieszkańców wsi, ale także kierownika szkoły. Boryka się z problemami dnia codziennego, ale także nawiązuje pierwsze kontakty towarzyskie z rówieśnikami z pobliskiego miasta, Orłowa. Chcąc zaadaptować się do nowej sytuacji, stara się nawiązać bliższe relacje z przedstawicielami nowej społeczności, w której przyszło jej żyć.
Książka kreśli obraz drugiego pokolenia „siłaczek” – nauczycieli szkół wiejskich w okresie Polski Ludowej, którzy w swojej pracy zajmowali się nie tylko edukowaniem dzieci i młodzieży, ale stykali się z wiejską, nie zawsze dla nich zrozumiałą, mentalnością. Autorka w fenomenalny sposób opisuje realia tego zawodu na tle historycznych uwarunkowań.
„Czy w tym tyglu, jakim jest życie – z jego brudem, ckliwością, niewiarą, szaleństwem i szarzyzną, gdzie cnoty obrastają szlamem przywar, a wady nie przekreślają ideałów, gdzie każdy czysty nurt ma swój kanał ścieków – czy w tym tyglu ona jedna ma ocalać swoją uczciwość?...” – fragment książki.
Romeo z Warszawy (ur. w Warszawie w 1998 r.): student Archiwistyki i Zarządzania Dokumentacją na Wydziale Nauk Historycznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Lubi papierkową pracę. W przyszłości wobec ogromnego postępu technologicznego społeczeństwa chciałby digitalizować stare dokumenty. Pisze książkę, którą opublikuje w najbliższej przyszłości. Autor ma nadzieję, że jego debiut poetycki pomoże społeczeństwu przekonać się, że osoba z Zespołem Aspergera może być kimś ciekawym, wyjątkowym, jedynym w swoim rodzaju, a rozmowa o wierszach, a nawet sam zakup tomiku jest formą psychicznego wsparcia dla osób dotkniętych ZA.
Książka to rodzaj koralu
Prawdziwa jest z metalu
Z siodła zrzucają mankamenty
Końskie błędy
Czasem wiersz bywa wyuzdany
Jak konina rozbierany
Gdy przeceniam swoją rolę
Wyciąga w pole
Nim słowa nadadzą rangę
Jest dzikim mustangiem
Nie jestem koniokradem
Pochylając się nad tematem
Żadnego nie karmiłem sianem
Nad ranem
Wyglądam jak garbusek
Trzymając pióro za koniuszek
Tylko starym koniom nie sięgnę pięt
Bo nie widzę własnych pęt
Dlatego moje wierszyki
To tylko kucyki
Bez błędu
Wychodzą tylko z kuźni talentu
(fragment wiersza "Koniki")
Jaka jest miłość? Ktoś może powiedzieć, że jest piękna, wymagająca, słodka, a czasem zupełnie odwrotnie – niebezpieczna, niszcząca. Ma tyle obliczy, ile jest ludzi na świecie. A każdy człowiek może ją czytać na wiele sposobów.
Marek Wojdyła prowadzi czytelnika po świecie miłości, widzianym przez niego nie tylko oczyma wyobraźni, ale także po uniwersum, które przyniosło mu wiele doświadczeń. Na swój indywidualny sposób wskazuje jak piękne, a zarazem niebezpieczne może być uczucie łączące dwoje ludzi. Poprzez swoje utwory zdradza nam „Całą prawdę o miłości”.
Każdy utwór wprowadza odpowiedni nastrój zmuszający Czytelnika do zadumy, zastanowienia się choć na chwilę, którą twarz miłość chce nam pokazać.
Bogdan – to był Gość z klasą o poetyckim zacięciu. Z Italii przywiózł południowe słońce, błyszczące na garniturach marki Bytom, choć bardziej na butach marki Moschino. Władał dobrze językiem włoskich dyktatorów mody, zatem wykorzystywał mnie jedynie do oficjalnych spotkań w czasie Zgromadzeń Wspólników, na początek powierzając mi biurową korespondencją z resztą świata i okolic.
(fragment)
„Moje Niebezpieczne związki z filmem, czyli Tłumacz aktorem”. W ręce Czytelników oddajemy pełną pasji i humoru historię łączącą polsko-włoskie akcenty miłosne z biurowymi perypetiami. Opowiedziana wyjątkowo plastycznie i pełna odwołań do filmów i produkcji telewizyjnych będzie doskonałą rozrywką dla tych, którzy połączą wszystkie tropy i nawiązania.
Główna bohaterka, rozpoczynając pracę w pewnej firmie, niespodziewanie zostaje wysłana do Włoch. Poznając obcą kulturę, zgłębia tajniki nowej pracy, która nie do końca mieści się w kręgu jej zainteresowań. Jednocześnie nie może zapomnieć Gościa, z którym cóż – jak to w filmie – wikła się w zawodowo-osobisty układ, coś jakby romans korporacyjny. Ciekawe studium przypadku, które potwierdza zasadę, że życie płaci rachunki. Czy bilans zdarzeń wyjdzie na plus?
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?