Jeździłem i pisałem. Tłukłem się po Europie jak diabeł po piekle. Jeździłem tyle, że krok mi się zmienił, po chodniku chodzę tak jak w korytarzu pociągu, szeroko, na rozstawionych nogach. Stałem się urządzeniem przenośnym, podłączyć mnie można do każdego gniazda. Tak Rudnicki mówi o swojej nowej książce. I faktycznie, co kilka stron każe jej bohaterowi przenosić się z miasta do miasta, z kraju do kraju, w końcu z kontynentu na kontynent. Gnać od tematu do tematu i od awantury do awantury. A także przeskakiwać z teraźniejszości w przeszłość, do dzieciństwa, które im odleglejsze, tym częściej każe do siebie wracać.Co z tego wynika? Znakomita literatura. Szalony język i dziki humor idealnie równoważą tu gorycz dojrzałości i samotność. Obrazki z głębin PRL-u nakładają się na kolorowe prospekty Wspólnej Europy. Co i rusz na horyzoncie pojawia się śmierć.Arcypolski, europejski i ogólnoludzki, wstrząsający i rozbrajający, jedyny w swoim rodzaju: Rudnicki.
Tom Hodgkinson, ojciec trojga dzieci, dzieli się swoim życiowym doświadczeniem. W poprzednich książkach pokazał, jak być leniwym i jak być wolnym. Teraz udowadnia, że wcale nie trzeba zapełniać dzieciom czasu od rana do wieczora, żeby wychować je na szczęśliwych i samodzielnych ludzi. Przeciwnie! Trzeba im dać święty spokój i dużo przestrzeni.
Autor pisze między innymi o niepotrzebnych zabawkach, bezsensownych wypadach rodzinnych i ogłupiających programach telewizyjnych. A także o alternatywnych formach edukacji i o tym, dlaczego warto jak najczęściej przebywać z przyjaciółmi, śmiać się i po prostu cieszyć się życiem, zamiast zamartwiać się kolejnymi problemami.
Hodgkinson nie byłby sobą, gdyby nie podparł się autorytetami. Nawiązuje do Locke'a, Rousseau i Lawrence'a, których poglądy na wychowanie okazują się zaskakująco aktualne. Przytacza też anegdoty z własnego życia rodzinnego. A wszystko to przedstawia z ogromnym poczuciem humoru i dystansem.
Ta książka jest nade wszystko zapisem moich niepowodzeń, klęsk i pomyłek. Przyjaciele śmiali się, kiedy mówiłem, że piszę poradnik wychowawczy: widzieli na własne oczy, jak się miotałem, gdy przyszło mi zajmować się maluchami. [...]
Antidotum na izolację jest proste - więcej przyjaciół, więcej zabawy, więcej imprez. W kupie weselej. Zauważyłem, że rodzicom jest tym łatwiej, im większa gromada otacza ich dzieci. Nie zawracają wtedy głowy. Dziecko w pojedynkę będzie marudzić: „Nuuudzi mi się". [...] Sprawy od razu mają się lepiej, kiedy dzieciaków jest dwójka. Jak zbierze się trójka lub więcej, właściwie znikają z oczu - i o to nam chodzi. Zostawiamy je w spokoju, a co więcej, one nas też.
fragment
Ta odkrywcza książka kwestionuje ortodoksyjne rodzicielstwo i zachęca do szukania własnych metod wychowawczych. Zgodnie z „leniwą" filozofią autora, opartą na idei D.H. Lawerence'a, im mniej robimy dla dzieci, tym lepiej.
„Parent Guide"
Rodzicielstwo z powrotem staje się frajdą!
Oliver James, psycholog
Być rodzicem i nie skonać
Spis treści:
Wstęp
1. Przywróćmy wyzysk nieletnich!
2. Koniec z marudzeniem!
3. Pułapki perfekcjonizmu, czyli co źli rodzice robią dobrze
4. Potęga przyrody
5. W kupie weselej
6. Precz ze szkolą!
7. Mit zabawek
8. Szlaban na telewizję
9. Dajcie nam pospać
10. Potęga muzyki i tańca
11. Zamiast zajęć dodatkowych - odrobina dzikości
12. Po co komu rodzinne wypady?
13. Rozkosze stołu i dobre maniery
14. Niech się tym zajmą zwierzaki
15. Radosna twórczość
16. Powiedzmy TAK
17. Dzieci jako nauczyciele życia
18. Książki dobre i złe
19. Nie bójmy się komputerów, czyli Tao rodzicielstwa
Podziękowania
Przypisy
Czterdziestokilkuletnia Cecylia jest pracownikiem szwedzkiej ambasady na Filipinach. Katastrofa ? wybuch wulkanu Pinatubo, zmienia gwałtownie jej życie i skłania do rozrachunku z przeszłością ? latami dzieciństwa i młodości w szwedzkim miasteczku, nieudanym małżeństwem, pracą charytatywną w Indiach, śmiercią matki. Tłem tej doskonale skomponowanej, zaskakującej głębią psychologiczną powieści jest skomplikowana sytuacja społeczna i polityczna Filipin oraz losy uwikłanych w nią ludzi. Droga do piekła, wydana po raz pierwszy w 1994 roku, to powieściowy debiut Axelsson, nagrodzona między innymi prestiżową nagrodą Moy Martinson.
I wydanie powieści Droga do piekła w W.A.B. ukazało się pod tytułem Daleko od Niflheimu.
Anna, świeżo upieczona studentka polonistyki, podczas spaceru po promenadzie w Hastings zostaje zagadnięta przez starszego mężczyznę - Sergiusza Piaseckiego. To nazwisko niewiele jej mówi, ale przypadkowe spotkanie wpłynie na jej dalsze życie. Po pięciu latach ponownie przyjedzie do angielskiego kurortu, by zebrać materiały do biografii pisarza. Autor początkowo niechętny temu pomysłowi, z czasem otwiera się przed swoją rozmówczynią, a tuż przed śmiercią przekazuje jej tajemniczy zielony zeszyt, w którym znajdują się zapiski dotyczące szokującej zagadki z przeszłości, w którą zamieszani byli utalentowany poeta i piękna kobieta... Sergiusz Piasecki i Czesław Miłosz nigdy nie darzyli się sympatią. Czy jednak wpływ na ich stosunki miały tylko odmienne poglądy? A może między pisarzami stanęła kobieta? W swojej najnowszej książce Maria Nurowska bada, co mogło podzielić Piaseckiego i Miłosza, nie boi się krytycznie spojrzeć na swoich bohaterów, pisze o wydarzeniach, o których inni biografowie ledwo napomykają. Odważna, bezkompromisowa powieść, która pokazuje obu pisarzy w nowym świetle.
Pierwsza książka dla dorosłych autora słynnego cyklu o przygodach Artemisa Fowla. Na pozór Daniel McEvoy to zwykły ochroniarz w podrzędnym kasynie w New Jersey. Dni mijają mu na utarczkach z uciążliwymi klientami i kłótniach z psychotyczną sąsiadką, a sen z powiek spędza rzednąca czupryna. Kiedy jednak ktoś zabija jego przyjaciółkę, a lekarz zajmujący się przeszczepem jego włosów znika w tajemniczych okolicznościach, Daniel przypomina sobie, że w poprzednim życiu był żołnierzem irlandzkich sił porządkowych na Bliskim Wschodzie. I ci, którzy weszli mu w drogę - bez względu na to, czy są skorumpowanymi policjantami, czy bossami narkotykowej mafii - nie powinni spać spokojnie. Nie wiedzą bowiem, z kim zadarli... Skrzące się humorem dialogi godne Raymonda Chandlera, nieoczekiwane zwroty akcji, pościgi i strzelanina sprawiają, że książka trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Wspaniałe mroczne ulice. Wspaniała historia. Jaka świetna książka! Harlan Coben Rozrywka, niespodziewane sceny seksu i mnóstwo bezczelnych dialogów. ""The Guardian"" Skrajnie nieprzyzwoita powieść. ""Kirkus Reviews"" Nietypowy kryminał przesiąknięty subtelnym komizmem. ""Leipziger Volkszeitung"" Przetrząsam kieszenie Barretta w poszukiwaniu kluczyków do samochodu, telefonu, zegarka i portfela. Czyli wszystkich tych rzeczy, które padłyby łupem złodzieja. Przeszukanie zostaje wynagrodzone dobrami z wyższej półki. Kluczyki do lexusa, telefon Prada, zegarek Omega i plik pięćdziesiątek grubszy od hamburgera. Wykładzina z łatwością odrywa się od podłogi, tylko kilka przylepców zabezpiecza ją przed ślizganiem. Typowy Zeb. Oszczędzać na wszystkim. Wyszarpuję wykładzinę z całej poczekalni, po czym zawijam Barretta w trzy warstwy. Taśma wokół wykładziny, potem worki na śmieci, znów taśma. Z tego, co widzę, na płytkach pod wykładziną nie ma krwi, ale na wszelki wypadek przecieram je szmatą ze środkiem dezynfekującym. Nawet bandziory korzystają teraz z różnego rodzaju detektorów. Nie ma takiej rzeczy, której nie mógłbyś kupić na eBayu. I oto mam Kleopatrę w dywanie, którą muszę stąd wynieść. Barrett okazuje się piekielnie ciężki, ale w przeszłości zapieprzałem już z kilkoma ciałami, choć akurat nie były to ciała osób, które sam zabiłem. (fragment)
Dzięki Zzyzxowi, więzieniu demonów, w którym zamknięto niezliczone hordy najpotężniejszych istot ciemności, świat od tysiącleci był bezpieczny. Teraz jednak Sfinks, przywódca Stowarzyszenia Gwiazdy Wieczornej, jest od krok od zebrania wszystkich pięciu kluczy-artefaktów. Jeśli wiezienie zostanie otwarte, cała ziemia pogrąży się w chaosie. Kendra, Seth oraz Rycerze Świtu podejmują ostatnią, desperacką próbę pokrzyżowania planów wroga. Tym razem muszą podróżować po całym świecie, by uprzedzić Sfinksa, zdobyć brakujące artefakty i uratować kilkoro Wiecznych, których śmierć to warunek oswobodzenia demonów. Jeśli im się nie powiedzie, pozostanie już tylko rozpaczliwa konfrontacja z uwolnionymi bestiami na Bezbrzeżnej Wyspie. Jakich sprzymierzeńców znajdą Rycerze Świtu w decydującej walce o losy świata?
Miłość? Ludzka rzecz. Ale, jak twierdzi Wanda, przytrafia się tylko raz, i to nie każdemu. Zawiść? Jeszcze stary piekarz całkiem nie ostygł, a już jego żona z Jankiem w izbie harcuje, wstyd i hańba. Wojna? Z łobuza uczyni bohatera. Śmierć? Kto wie, dla kogo dziś Kazimierz karawan zaprzęga? Kiedy wojenna zawierucha dociera do Piórkowa, Jasiu, zwany Smyczkiem, chowa się w krostkowskich lasach i tworzy oddział partyzancki. Za wywiad będzie odpowiedzialny ksiądz Morga, pseudonim ""Pasterz"", łącznikiem zostanie miejscowy niemowa, ""Gaduła"", logistyką zajmie się Kazimierz, ""Luter"" - wszak w spadku po ojcu, duńskim konstruktorze, otrzymał karawan, którym powieziono na cmentarz samego arcyksięcia Ferdynanda. W oddziale nie zabraknie dziedzica Grzegorza, ""Szoguna"". Ich znakiem rozpoznawczym będzie klucz wiolinowy. ""Ludzka rzecz"" to napisana z epickim rozmachem powieść o burzliwych losach mieszkańców Piórkowa i okolic. Ludzkie słabości i namiętności, dowcip i mądra zaduma nad fenomenem życia, pięknego a ulotnego - świetny debiut! ""Zdumiewająca książka. Oryginalny, precyzyjny język pełen, stylistycznych i emocjonalnych niespodzianek. Globalny obszar naszego życia. Zaskakująca znajomość wielu epok naszego bytu. Kilka minipowieści, kilka przewrotnych minitraktaktów. A wszystko w ciekawej metaforze opisującej współczesność. Nowy głos w dzisiejszej literaturze. Ludzka rzecz, ale nie banalna."" Tadeusz Konwicki
Jeden z najwszechstronniejszych twórców XX wieku
Dla termitów człowiek stanowi intrygujący obiekt badań. Jak udaje mu się utrzymać postawę pionową? Czemu po pewnym czasie zostaje złożony pod ziemią w pozycji horyzontalnej? Do czego służą mu zapiski sporządzane na celulozie i tajemnicze okrągłe przedmioty z czterema dziurkami?
Charakterystyka homo to temat wykładu profesora Mmaa – zapalonego naukowca o szerokich horyzontach, przenikliwym umyśle i oszołamiającej wiedzy. Czasy są jednak niespokojne, osiedlu grozi wojna, służby porządkowe węszą spisek, do głosu dochodzą niebezpieczni populiści, następują niespodziewane aresztowania, królowa przestaje składać jaja… Społeczność termitów stoi na skraju wielkich zmian, a w takich chwilach mało kto słucha mądrych naukowców.
Wykład profesora Mmaa pokazuje, jak ograniczona nasza wiedza i jak złudne może być to, co uznajemy za obiektywne. Z perspektywy termitowej nierozstrzygalne dylematy etyczne czy filozoficzne ludzkości zyskują zupełnie nowy wymiar, a postępowanie człowieka wydaje się dużo mniej racjonalne i logiczne, niż zwykliśmy sądzić. W swojej alegorycznej powieści Themerson nawiązuje do największych myślicieli, takich jak Nietzsche, Freud czy Schopenhauer, by zgłębiać ograniczenia języka i poznania. Najwznioślejsze idee humanistyki przenikają się tu z sensacyjną akcją i ostrą krytyką społeczną, a wszystko to zostaje okraszone groteską, purnonsensem i wyrafinowanym, choć niezwykle kąśliwym poczuciem humoru.
Sprawdź, co się wydarzyło przed Zmierzchem! Margo Cook to zwyczajna nastolatka. Pewnego dnia przenosi się razem z rodzicami z Nowego Jorku do miasteczka Wolftown położonego w głębi olbrzymiej puszczy. Od przeprowadzki dręczą ją koszmary, w których ucieka przez las przed groźnym prześladowcą. W szkole poznaje lekko zwariowaną Francuzkę Ivette Reno oraz intrygującego outsidera Maksa Stone’a. Jaki mroczny sekret skrywa Max? Jaki mroczny sekret skrywa Wolftown? Czy sny Margo mają z tymi zagadkami jakiś związek? Być może poznamy odpowiedź, gdy na niebie pojawi się księżyc w pełni…
Książka idealna na chwile wytchnienia, przerwę w szkole lub dzień, w którym trzeba sobie poprawić nastrój.
lubimyczytac.pl
Po raz pierwszy przekład przygotowany specjalnie na potrzeby nagrania audio. Najnowsze, kompletne i wierne tłumaczenie Justyny i Roberta Malinowskich powstało w oparciu o wersję Sir Burtona z 1883 r. W 2010 roku wydanie audiobooka ""Kama Sutra"" w Wielkiej Brytanii odbiło się echem w całej Europie - pisano o tym także w polskich mediach. Teraz dla polskich słuchaczy traktat o sztuce miłości czyta jeden z najlepszych polskich lektorów - Janusz Zadura. Kama Sutra. Kama to treść. Sutra to forma w jakiej nam ją podano. Kama to świadomość przyjemności. Przyjemność - cóż tu tłumaczyć... Świadomość! To na niej zasadza się nasza wyjątkowość. Dlatego przeżywamy więcej i mocniej niż zwierzęta. Sutra to zbiór mądrości. Kama Sutra jest więc o tym, jak z umiejętności danych nam przez naturę wypracować dobry warsztat i jak podnieść to rzemiosło do rangi sztuki. Ale Kama Sutra to także podróż do egzotycznego świata. Traktat nie tylko opisuje szczegółowo teorię i praktykę sztuki miłosnej, lecz przy tej okazji odkrywa wiele aspektów kultury dawnych Indii. Pokazuje zwyczaje, mentalność, seksualność, filozofię życia, zainteresowania, rozrywki, miejsce i rolę w społeczeństwie, a nawet religijność. Od wydawcy: Autorstwo tekstu przypisuje się Watsjajanie (Vatsyayana) żyjącemu prawdopodobnie pomiędzy I a VI wiekiem naszej ery. Kama Sutra (""Aforyzmy o miłości""), spisana przez Nandiego w tysiącu rozdziałów, została streszczona w pięciuset rozdziałach przez Shvetaketu, syna Uddvalaki, a jego dzieło zostało następnie odtworzone w skróconej formie stu pięćdziesięciu rozdziałów przez Babhravyę z kraju Punchala (na południe od Delhi). Następnie owe sto pięćdziesiąt rozdziałów zostało podzielone na siedem części, którym nadano następujące tytuły: Sadharana (kwestie ogólne), Samprayogika (uściski itd.), Kanya Samprayuktaka (zespolenie kobiety i mężczyzny), Bharyadhikarika (o żonie), Paradika (o żonach innych ludzi), Vaisika (o kurtyzanach), Aupamishadika (o sztuce uwodzenia, tonikach, medykamentach). W takiej formie znamy ją obecnie. Czas trwania: 6 godz. 20 min. Czyta: Janusz Zadura
Ostatnia część słynnego cyklu po raz pierwszy w Polsce!
Kiedy Renaud udaje się do sanatorium leczyć początki gruźlicy, Klaudyna postanawia odwiedzić swoją przyjaciółkę Annie w jej posiadłości w Casamene. Jesienna pora sprzyja wspominaniu dawnych romansów, byłych kochanków i niedoszłych skandali. Choć nieco melancholijna, piąta „Klaudyna” jest nie mniej piknatna niż poprzednie. W pewnym momencie do kobiet dołącza Marcel, pasierb głównej bohaterki. Opowieści z przeszłości mieszają się z najnowszymi plotkami z Paryża i paryskiego półświatka. Te rozmowy stają się dla Klaudyny walką z bezlitośnie upływającym czasem. Klaudyna powraca to swego rodzaju postscriptum do słynnej tetralogii Colette, napisana tuż po rozstaniu z Willym, uznawanym przez długi czas za twórcę cyklu. Jest to także pożegnanie autorki z wieloletnim literackim alter ego – szczególnie nostalgiczne, jako że w ostatniej z „Klaudyn” autorka żegna się również ze swoją młodością...
Wybucha II wojna światowa. Bella, ozdoba międzywojennych salonów Berlina, Paryża i Warszawy, trafia do getta. Dzięki staraniom męża, Jerzego Gelbarda, który przekupuje wpływowego gestapowca, tuż przed likwidacją getta w stolicy zostaje przeprowadzona do otwockiego, które rzekomo ma ocaleć. Wkrótce jednak i tutaj zaczyna się rzeź. Bella, cudem unikając kul, ukrywa się w rowie ciągnącym się wzdłuż kolczastych drutów. Tam dostrzega ją Danusia, córka kowala z pobliskiego Dobrzyńca, i pomaga uciec. Sam kowal daje Belli schronienie i melduje ją pod nazwiskiem swojej warszawskiej siostry, Stefanii Czajki. Gdy zawistny sąsiad kowala rozpozna w niej Żydówkę, obie z Danusią wrócą do Otwocka, by tam doczekać końca wojny. Mimo złowrogiej scenerii książka skrzy się humorem. Bella nie przestaje fantazjować w żadnych okolicznościach. Jest jak Szeherezada – opowiada, aby ocaleć.
Piąty tom kryminalny z lubelskim policjantem!
Zagadkowa śmierć ważnego świadka, seria brutalnych zabójstw, półświatek, podziemie i ubecy…
Zygmunt Maciejewski, komisarz przedwojennej policji siedzi w więzieniu i jest rozpracowywany przez okrutnego ubeka. Wprawdzie major Grabarz nie zdołał skłonić Zygi do kolaboracji, lecz wie, że dopnie swego. Maciejewski, policjant oddany swojej pracy i lojalny wobec prześladowanych kolegów po fachu, zgadza się pomóc nawet ubekowi, gdy ten – zupełnie nieoczekiwanie – żąda, by Zyga zapobiegł… mającemu wybuchnąć pogromowi w Lublinie. Jeśli Maciejewski odmówi, życie jego byłego podkomendnego zawiśnie na włosku, o co Grabarz już się postara.
Komisarz wychodzi na wolność i trafia w środek powojennego zamętu i chaosu. Lublin już nie jest miastem, w którym Zyga znał każdy zaułek i każdą melinę. Dawny gmach gestapo zajmuje NKWD, nową władzę trudno odróżnić od bandytów, a ludzki strach i zniechęcenie łatwo przeradzają się w agresję.
Mimo wszelkich trudności Zyga rozpoczyna nietypowe dochodzenie, rozpoznaje grunt i trafia na trop szmalcowników i delatorów, którzy w czasie wojny wydawali Żydów. Przy okazji rozwikłuje zagadkę seryjnych morderstw, od kilku tygodni spędzającą sen z powiek milicji, i – co najważniejsze – stara się odzyskać utraconą rodzinę. Czy te wszystkie sprawy nie przerosną zagubionego w powojennym świecie sanacyjnego policjanta?
Z recenzji kryminałów Marcina Wrońskiego:
Wroński pisze wartko, soczystym językiem. Kryminalne intrygi podlane są smakowitym, gęstym historycznym sosem. Sprawia, że czytelnik z wypiekami na twarzy zagłębia się w misternie splecioną intrygę i wędruje przez lubelskie zakamarki. Teraz trzeba czekać na kolejny tom, by dowiedzieć się, co Zyga Maciejewski będzie robił w powojennym Lublinie.
Beata Zatońska, tvp.info
[…] przez ostatnie pół roku wgryzał się [Wroński] w detale konstrukcyjne samolotów i szczegółową historię Lubelskiej Wytwórni Samolotów. Wszystko po to, by najnowsza odsłona cyklu o komisarzu Maciejewskim zyskała atrakcyjne tło.
Paweł Franczak, „Kurier Lubelski”
Zemsta po latach, dzieje niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, dramatyczny epizod z czasów III Rzeszy w tle. Głośna powieść Ferdinanda von Schiracha, autora bestsellerowego Przestępstwa oraz Winy!
Już na pierwszej stronie czytelnik poznaje mordercę, na kolejnej widzi narzędzie zbrodni oraz ofiarę, która na trzeciej stronie ginie. Wydaje się, że na tym historia mogłaby się zakończyć. Jednakże młodego prawnika, Caspara Leinena, dużo bardziej od tego, kto i kogo zabił, interesuje sam motyw, ciekawi go, co pcha człowieka do czynów, do których na pozór nie byłby zdolny. Jaki bowiem cel w zabójstwie osiemdziesięciokilkuletniego staruszka, przedsiębiorcy, przykładnego ojca i kochanego dziadka, ma młodszy od niego o dwadzieścia lat mężczyzna, wzorowy obywatel?
Strona po stronie narrator odsłania kolejne tajemnice sięgające czasów II wojny światowej, uświadamiając nam, że litera prawa nie musi mieć nic wspólnego z poczuciem sprawiedliwości. Sprawa Colliniego stanowi więc ważny i oryginalny głos w dyskusji nad historią, na temat odpowiedzialności karnej i moralnej za zbrodnie wojenne.
Znany niemiecki adwokat, Ferdinand von Schirach, w swojej rewelacyjnej pierwszej powieści Sprawa Colliniego opowiada coś więcej niż tylko wciągającą kryminalną historię. Pyta o stosunek niemieckiego wymiaru sprawiedliwości do przeszłości hitlerowskiej i o prawo ofiar do zadośćuczynienia.
Marie-Louise Zimmermann, „Berner Zeitung”
Ten pisarz jest szczęśliwym objawieniem we współczesnej niemieckiej literaturze. Jego wiedza i doświadczenie życiowe wykraczają daleko poza twórczość literacką, potrafi on wspaniale opowiadać i w przeciwieństwie do wielu niemieckich autorów nie popadł w bezgraniczne samouwielbienie.
Uwe Wittstock, „Focus”
Niemal pozbawiona emocji narracja stopniowo podnosi napięcie i sprawia, że nie chce się wypuścić książki z rąk. Ciekawie opowiedziana historia o winie i zemście.
Lisa Timm, „Ruhr Nachrichten”
Kiedy miałem lat sześć, nie chciałem być strażakiem ani żołnierzem, ale gdyby mnie kto spytał, czy chciałbym zostać krytykiem literackim, to z pewnością też bym zaprotestował - pisze Jacek Dehnel we wstępie do swej najnowszej książki. I w rzeczy samej, Młodszy księgowy nie jest tomem krytycznoliterackim, choć znalazło się tu kilka recenzji. To fascynująca opowieść o literaturze pojmowanej najszerzej jak tylko można; zbiór komentarzy, dygresji, anegdot i, last but not least, wyznań estetycznej wiary. Dehnela interesuje prawie wszystko - obyczaje poetów w podróży służbowej, grafomania, perły znalezione w stuletnich sztambuchach, korespondencja pisarzy wielkich i małych. Pisze głównie o innych, ale nie zapomina o sobie - czytelnik będzie mógł towarzyszyć mu w spotkaniach i wyprawach i podejrzeć go przy biurku. Błyskotliwość, rozległa wiedza i swoboda łączenia spraw, zdawałoby się, odległych, dystans do siebie i znakomite poczucie humoru - Dehnel jest równie dobrym felietonistą, jak prozaikiem i poetą.
Dotychczasowym dorobkiem Jacek Dehnel mógłby obdzielić kilku mniej pracowitych i mniej przez los obdarowanych kolegów.
Jan Zieliński, „Rzeczpospolita"
Poznajemy historię syna chłopów, który musiał pokonać długą drogę, pełną mniej lub bardziej szczęśliwych przypadków - poprzez wydalenie ze szkoły, służbę w wojsku, pierwsze pisarskie próby oraz karierę akademicką, aż do statusu znanego i cenionego na świecie autora. W ciągu tych lat Chiny również ulegają poważnym przeobrażeniom, dla Mo Yana pozostają jednak przede wszystkim rzeczywistością zwyczajnych wydarzeń i skromnych czynów. Ostatnie cztery dekady dziejów swojego kraju noblista ukazuje z rzadko spotykanego punktu widzenia - od strony codzienności zwykłych ludzi. Nie ma tu prób rozliczenia reżimu, żalu za cierpienia i brak perspektyw. Jest za to pamięć i prosta, szczera proza życia.
Masz dosyć piętrzącej się w koszu brudnej bielizny i zabawek porozrzucanych po całym domu? Drażni cię odpowiedzialność za zachowanie waszych dzieci? Stres związany z pracą sprawia, że obrywa się wszystkim wokół, a szczególnie najbliższym? A seks? Pamiętasz jeszcze w ogóle, co oznacza to słowo? Na podstawie własnego życia uczuciowego, wysłuchawszy par, które borykały się z rozmaitymi problemami, opierając się na badaniach dotyczących amerykańskiej gospodarki i rządzących nią praw oraz odwołując się do opinii kilku światowej sławy ekonomistów – dwie dziennikarki stworzyły oryginalny poradnik. Ze swadą i dużym poczuciem humoru dzielą się spostrzeżeniami na temat sposobów rozwiązywania małżeńskich nieporozumień. Wystarczy przeprowadzić analizę kosztów. Albo odwołać się do teorii gier. I wziąć pod uwagę możliwą asymetrię informacji. Paula Szuchman i Jenny Anderson piszą o tym, że każde małżeństwo posiada własną strefę ekonomiczną z ograniczonymi zasobami, przeżywającą boomy i kryzysy, a sukces albo krach na małżeńskiej giełdzie zależne są od czynników, o których istnieniu wiele par nie miało pojęcia. Aż do dziś.
XIX wiek, mężczyźni dzierżą władzę, kobiety siedzą w domu, grzejąc dłonie przy kominkach.
Jednak nie wszystkie. Lady Hester Stanhope, Alexandrine Tinne, Ida Pfeiffer, Isabella Bird-Bishop, Marianne North, Mary Kingsley, Daisy Bates, Alexandra David Néel oraz inne odważne damy postanowiły wyrwać się z ram konwenansu, poczuć smak niezależności, dać upust swojej prawdziwej naturze, zaspokoić ciekawość - słowem, wyruszyć w daleki świat. I choć wiązało się to z wieloma niebezpieczeństwami - niekiedy większymi od tych, które mogły grozić mężczyznom - wszystkie dokonały wyczynów jak na tamte czasy niewiarygodnych, a przy tym niektóre wniosły znaczny wkład w rozwój nauki. W sukniach i kapeluszach przemierzały pustynie oraz morza, konno i na słoniach podróżowały przez egzotyczne kraje, przebywały wśród kanibali, w murach klasztorów, w indiańskich wigwamach, jadły mrówki i węże. Poznawały obce zwyczaje i rytuały, wykazując więcej tolerancji i zrozumienia niż mężczyźni dokonujący odkryć przeważnie z bronią gotową do strzału.
Wiek XIX był czasem wielkich wypraw w głąb kontynentu afrykańskiego, Azji, Australii i Ameryki. Opisy przygód Stanleya, Livingstone'a, Speke'a, Bakera czy Schweinfurtha wypełniały łamy gazet i czasopism. Mocarstwa wysyłały armie, żeby objąć w posiadanie dopiero co odkryte obszary. [...] Nikt nie przypuszczał, że również kobiety będą zdolne do poszukiwania przygód. A jednak tak się stało. [...] Większość z nich została tak wychowana, że nie tylko biernie poddawała się losowi, ale wręcz głęboko wierzyła w swoje niewolnicze „przeznaczenie". Czasami jednak zdarzało się w ich życiu coś, co sprawiało, że „przeznaczenie" traciło rację bytu. Nie trafiła się odpowiednia partia, albo nagle zmarł małżonek i wdowa mogła dysponować (niekiedy znacznym) kapitałem. Otwierała się brama do kuszącej wolności i niektóre „anioły" odważały się rozwinąć skrzydła. Uciekały z „wyperfumowanej atmosfery cieplarni", pakowały kufry i wyruszały w podróż. Nie do Nicei, Florencji czy St Moritz (tam bywały już dość często z rodzicami), ale do Balla Balla, N'dorko czy K'ang-ting.
Fragment
Przyznaję, gdy zorientowałam się, że jestem w ciąży, nie mogłam w to uwierzyć. Natychmiast pobiegłam do apteki po drugi test i tłumaczyłam nieco zdziwionej farmaceutce, że poprzedni, który mi sprzedała, na pewno źle zadziałał. Drugi pozytywny wynik wywołał lawinę płaczu, a po niej telefon do przyjaciółki. Werdykt ginekologa, do którego mnie zabrała, okazał się jednoznaczny: trzeci tydzień ciąży. Nie muszę chyba wyjaśniać, że nie planowaliśmy dziecka, nie planowaliśmy również, że urodzę je w Nowej Zelandii, odległej od Polski o prawie osiemnaście tysięcy kilometrów, czyli -z mojej perspektywy - położonej na końcu świata.
Kiedy udało mi się przejść przez trudny proces usamodzielniania się, otrzepywania z dobrych porad i lekkiej histerii, że moja córeczka Jena roz-padnie się i zepsuje podczas kąpieli lub przytulania, rozejrzałam się dookoła. Zobaczyłam matki w parku: Nowozelandki, Maoryski, Japonki, Filipinki i Angielki. I nie mogłam przestać się zastanawiać, jak to możliwe, że niektóre z nich, niezrażone widmem zapalenia płuc (bez względu na pogodę!), nie zakładają czapek swoim nowo narodzonym dzieciom. Umieszczają je w chustach przymocowanych do pleców i nie obawiają się, że będą miały skoliozę czy deformację bioder. Z kolei dwulatki biegają boso po trawie, gdy ich rodzice chodzą opatuleni w grube swetry. To wtedy zadałam sobie pytanie o moje przekonania dotyczące pielęgnacji i wychowania dzieci. Tak zaczęłam się spotykać z matkami innych narodowości, by dowiedzieć się, jak one radzą sobie z wyzwaniami macierzyństwa.
Asrini z Indonezji w czasie ciąży i przez pierwszy rok życia dziecka nie opuszczała domu po zmroku i co rano trzymała swoją nowo narodzoną córkę do góry nogami. Shweta powiedziała mi, że hinduskie noworodki przychodzą na świat z owłosieniem na całym ciele, dlatego w Indiach peeling to podstawa pielęgnacji niemowląt. Według Sai w Japonii to honor urodzić naturalnie
i bez znieczulenia, podczas gdy w większości krajów Ameryki Południowej cesarskie cięcie uznaje się za bezpieczniejsze od naturalnego porodu.
Bez wątpienia się różnimy, ale z drugiej strony, natura i nasze ciała nadają nam wspólny rytm, który później wtłaczamy w ramy metod, tradycji i wierzeń. Jesteśmy w ciąży tak samo długo, niezależnie od tego, jakich cyfr i kalendarzy używamy do obliczeń. Okres połogu i obowiązujące podczas niego zasady również są dyktowane biologią i w wielu, jakże odległych od siebie, regionach mówi się o czterdziestu dniach odpoczynku po porodzie. Kamienie milowe dziecięcego rozwoju leżą w tych samych miejscach, chociaż opieka nad niemowlętami w każdym zakątku świata wygląda inaczej. Książka ta mówi o ciąży, porodzie, połogu, metodach pielęgnacji i wychowania dzieci w różnych krajach. Jednak przede wszystkim zabiera w podróż po wewnętrznym świecie kobiet, opowiada o ich macierzyńskich doświadczeniach w kontekście zwyczajów i tradycji praktykowanych w ich rodzinnych domach. Moje liczne spotkania z matkami różnych narodowości zaprowadziły mnie do miejsca, w którym zdałam sobie sprawę, że znane mi święte zasady pielęgnacji czy wychowania bywają sprzeczne z tym, co radzi się w innych krajach. Świadomość ta sprawiła, że poczułam się swobodna w swoich wyborach, zyskałam także dystans do własnych przekonań, a to uczucie wolności jest naprawdę wspaniałe. - od autorki
Mama dookoła świata
Spis treści:
Od autorki
Zimne nóżki, czyli opowieści japońskich mam
Skazane na jedynaka, czyli opowieści chińskich mam
Peeling dla noworodka, czyli opowieści hinduskich mam
W jednym łóżku, czyli opowieści filipińskich mam
Łatwiej jest urodzić we własnej pościeli, czyli opowieści ormiańskiej mamy
Nie pytaj mnie, kiedy urodzę, czyli opowieść litweskiej mamy
Saga rodu Siren, czyli opowieści norweskiej mamy
Mój bohater tata, czyli opowieść kubańskiej mamy
Down under, czyli przystanek Nowa Zelandia
Podziękowania
Czego nie słyszał Arne Hilmen to thriller o nietypowej konstrukcji, ponieważ zasadnicze pytanie nie brzmi: „kto zabił?”, ale: „czy w ogóle zbrodnia została popełniona?”. Powieść utrzymuje czytelnika w napięciu wywołanym przez narastające nieznane zagrożenie i nie rozczarowuje rozwiązaniem.
Akcja toczy się w Norwegii, w bogatym mieście przemysłowym, podczas nocy polarnej. Szef małego komisariatu w sennej dzielnicy willowej podczas rutynowych zajęć obserwuje szereg z pozoru błahych zdarzeń, które łączą się ze sobą, stwarzając wrażenie istnienia zagrażającego życiu zjawiska nieznanej natury. Nastrój grozy pojawia się powoli i jak gdyby znikąd, fabuła zaczyna przypominać horror i przechodzi w spekulacje z obszaru technical fiction.
Sens tego śledztwa niemal do końca wydaje się urojony. Wiemy dokładnie tyle co główny bohater…
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?