„Człowiek niczego nie obawia się bardziej niż dotknięcia przez coś nieznanego. Chce widzieć, co go dotyka, chce to rozpoznać albo przynajmniej zaklasyfikować. Jak może, unika dotknięcia przez coś obcego. Nocą albo w ciemnościach przerażenie z powodu nieoczekiwanego dotyku może przerodzić się w panikę. Nawet ubranie nie zapewnia dostatecznego bezpieczeństwa; jakże łatwo je rozedrzeć, jak łatwo dobrać się do nagiego, gładkiego, bezbronnego ciała. […] Tylko w masie człowiek wyzwala się od lęku przed dotknięciem. Jest to jedyna sytuacja, w której ów lęk przekształca się w swoje przeciwieństwo. Potrzebna jest do tego masa gęsta, gdzie ciało napiera na ciało, gęsta również w sensie duchowym, gdy nie zważa się już na to, kto na nas napiera. Gdy człowiek raz zaufał masie, nie obawia się już dotknięć innych. W idealnym przypadku w masie wszyscy są równi. Nie liczą się różnice, nawet różnica płci. Ten, kto na nas napiera, jest do nas podobny. Czujemy go, jak czujemy siebie. Nagle wszystko odbywa się jakby wewnątrz jednego ciała. Może jest to jeden z powodów, dla których masa stara się tak mocno zewrzeć: pragnie jak najpełniej pozbyć się lęku przed dotknięciem poszczególnych jednostek. Im mocniej ludzie przyciskają się do siebie, tym silniej czują, że się siebie nie boją. Ta przemiana lęku przed dotknięciem należy do istoty masy”.
Żyjemy w świecie nawiedzanym przez widma przyszłości, które się nie ziściły. Muzyka, film i literatura nieustannie recyklingują estetyki minionych dekad, nie oferując nowych form twórczych. Rzeczywistość późnego kapitalizmu oznacza stagnację.W swych esejach Mark Fisher próbuje zrozumieć, dlaczego współczesność wydaje się zamknięta w pętli nieustających powrotów, a nowe wizje przyszłości stały się niewyobrażalne. Łączy osobiste doświadczenia z refleksją filozoficzną i dowodzi, że wszechobecna depresja jest syndromem społecznym i politycznym. Szuka śladów utraconych przyszłości w dziełach Davida Peace’a, Johna Le Carré, Christophera Nolana, Joy Division, Buriala czy Stanleya Kubricka.
Zaprezentowane tutaj eseje i listy Ericha Auerbacha z lat 1922–1952 przynależą do duchowego horyzontu Mimesis, najsłynniejszego dzieła tego wielkiego europejskiego humanisty.Auerbach, urodzony w Berlinie Żyd, w 1936 roku opuścił Niemcy. Przez dziesięć lat pracował w Stambule i tam właśnie napisał Mimesis. Po wojnie wyjechał do USA, gdzie został profesorem na Uniwersytecie Yale. Jego powstające w mrocznych czasach błyskotliwe eseje wraz z listami do „spowinowaconych w duchu”, np. Thomasa Manna, Waltera Benjamina, Erwina Panofskyego czy Siegfrieda Kracauera, tworzą świecący jasnym blaskiem autoportret.
Tomasz Polak przedstawia uniwersalne wzory skutecznego radzenia sobie z systemową przemocą i zniewoleniem, które dotykają każdą i każdego z nas. Polak wychodzi od przykładu Sycylii - wyspy, której mieszkańcy przez stulecia stawiali opór kolejnym próbom kolonizacji. Posługuje się pojęciem sycylijskości (sicilianita), czyli postawy, która wykształciła się poprzez długotrwałe obcowanie z narzuconą władzą, i polega na przyjęciu tej władzy bez podporządkowania się jej.Wykorzystując kultową sycylijską powieść, Lamparta Tomasiego di Lampedusy, Polak charakteryzuje trzy kategorie ludzi-drapieżników zamieszkujących świat: lamparty, szakale i hieny. Z pomocą tych kategorii opisuje pogarszającą się sytuację geopolityczną i opresyjny porządek społeczny, w które jesteśmy uwikłani. Uwolnienie się od nich byłoby możliwe, gdyby wzorem Sycylii wytworzyć sieć mikro- i makrorozwiązań określanych przez Polaka jako rozproszenie odpowiedzialności oraz pragmatyczna solidarność. Rozwiązania te wydają się utopijne, ale przecież utopia nie oznacza czegoś, czego nie można urzeczywistnić.
Bidet, szklane dildo, kubeczek menstruacyjny. Szpilka do kapelusza, Chanel N 5, spódniczka mini. Malowidła naskalne, figurka Baubo, worek Ashley. Długopis Grety Garbo, broszka Hannah Arendt, pierścionek Kim Kardashian. Maszyna analityczna, maszyna do szycia, maszyna do pisania.Annabelle Hirsch zebrała 101 przedmiotów, które związane są z historią kobiet. Wiele z nich to rzeczy drobne i niepozorne, prywatne, intymne. Autorka snuje wokół nich opowieści o podporządkowaniu i buncie, o patriarchacie i emancypacji. Zawsze pozostając blisko historii konkretnych bohaterek i konkretnych przedmiotów, pisze ogólną historię kobiet.
Historia muzeów staje się prawdziwie światowa w drugiej połowie XIX wieku. Ten okres zaczyna się umownie w 1851 roku, kiedy w londyńskim Pałacu Kryształowym zorganizowano Wystawę Światową. Od tej pory muzeum jest emblematyczną instytucją nowoczesnej cywilizacji. Z wszystkimi tego konsekwencjami. Kolonizuje podbijane kraje i gromadzi ich dziedzictwo. Bierze udział w obu wojnach światowych. Bywa ofiarą i beneficjentem totalitaryzmów. Jest przestrzenią awangardowych działań artystycznych i maszyną propagandową - po obu stronach żelaznej kurtyny. Dzisiaj istnieje ponad sto tysięcy muzeów. Wydaje się, że w państwach demokratycznych są szczególnymi miejscami kultury, życia społecznego i odnawiających się tożsamości. Ich kolekcje rosną, powierzchnie się rozszerzają, a siedziby przybierają nieznane dotąd kształty.Przynajmniej tak było do niedawna. Trzeci tom zatrzymuje się w momencie, kiedy z powodu pandemii muzea na całym świecie zostały zamknięte.Tom 1: Od skarbca do muzeumTom 2: Zakotwiczanie w Europie, 1789-1850Tom 3: Na podbój świata, 1850-2020
Czy warto wracać do kwestii dziadka w Wehrmachcie? Jakie ma dla nas dziś znaczenie, tu i teraz? Czy wnuk odpowiada za to, co robił dziadek? Przez lata wstydliwie pomijana, traktowana instrumentalnie, historia Polaków masowo wcielanych do armii niemieckiej podczas drugiej wojny światowej mimo upływu czasu nadal wywołuje kontrowersje.Barbara Szczepuła odtworzyła historię Józefa Tuska, dziadka Donalda, oraz innych polskich mieszkańców Pomorza przymusowo rekrutowanych do Wehrmachtu. Dawni żołnierze, ich dzieci i wnuki po latach przerwali milczenie na temat dramatycznej przeszłości. Na podstawie ich relacji powstała niniejsza książka. Ta opowieść pomaga zrozumieć ich losy, uniknąć czarno-białych ocen, a wreszcie - budować tożsamość wokół doświadczeń lokalnej społeczności pogranicza.Autorka otrzymała za książkę wyróżnienie Nagrody Głównej Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich za rok 2007.
Dziś można powiedzieć, że być może to Schulz, a nie Gombrowicz czy nawet uhonorowany Noblem Miłosz, jest najbardziej powszechnie znanym i docenianym pisarzem polskim xx wieku, a liczba prac powstających na temat jego twórczości w różnych krajach świata idzie w setki. Jeśli dołączymy do tego wspomnianą już swoistą recepcję jego dzieł i biografii przez literaturę, teatr i kino, ujrzymy obraz twórcy, który w ponad siedemdziesiąt lat po śmierci z młodzieńczą energią zdobywa coraz to nowe umysły.
Jerzy Jarzębski
Wobec zagłady archiwum Schulza wydawca Sklepów cynamonowych nie ma innej możliwości, jak oprzeć ich edycję na wydaniu książkowym z 1933 roku. Istniejące czasopiśmiennicze pierwodruki dwóch opowiadań i początku trzeciego […] mogą (i powinny) być wzięte pod uwagę jedynie jako materiał porównawczy, który rzuca światło na dzieje tekstu, tylko sporadycznie i z zastrzeżeniami podważając wersję książkową. Była ona dla dotychczasowych wydawców jedynym źródłem wiedzy o tekście.
Stanisław Rosiek
Franciszka i Stefan biorą ślub w roku 1931. Razem tworzą pięć filmów, w których wykorzystują eksperymentalne techniki fotograficzne, rozwijane przez Stefana od roku 1928. Jednym z wynalazków Stefana jest „stół trikowy” – statyw do aparatu, który pozwala Themersonom tworzyć ruchome fotogramy. Themersonowie uznawani są za czołowe postacie awangardowego kina w Polsce lat trzydziestych – nie tylko tworzą filmy, lecz także wydają dwa numery czasopisma „f.a.” [film artystyczny]. Tematem pierwszego numeru jest nowe kino angielskie, a drugiego – francuskie. Stefan i Franciszka odwiedzają filmowców w Londynie i w Paryżu, a wybrane prace przywożą do Warszawy.
Zarabiają na życie, tworząc książki dla dzieci – Stefan je pisze, a Franciszka ilustruje. Ich prace nie przypominają książek dla dzieci, które znamy. Nie ma w nich czarodziejów ani wróżek. Magiczne jest w nich to, co możemy znaleźć w codzienności: cegły, elektryczność, alfabet czy poczta.
W 1938 roku Themersonowie wyjeżdżają z Warszawy, by kontynuować pracę w Paryżu.
Współwydawcą książki jest Żydowski Instytut Historyczny
We współczesnej Mongolii, która przeszła przez proces transformacji i ze świata socjalizmu dość gwałtownie wkroczyła w rzeczywistość wolnorynkowej ekonomii, cały czas rodzą się zaskakująco trwałe formy współdziałania. Struktury krewniaczych i rówieśniczych kolektywów pasterskich, związanych z miastem-osadą Bułgan, położonym na południowych stokach Ałtaju, pozwalają na tworzenie nowych, skutecznych sieci handlu i biznesu, sięgających daleko, do stołecznego Ułan Bator, i dalej – za granicę. Ta lokalna forma wspólnoty i współdziałania staje się najskuteczniejszym ośrodkiem przebudowującego się społeczeństwa. Jest to jednak świat, który dopiero się ujawnia, wypełniony ideami wzrostu i samowznoszącego się ruchu, powrotami do ziemi rodzinnej, odruchami samoorganizacji, ciągłymi staraniami o pochwycenie i utrzymanie sił nadchodzącego powodzenia.
Kino na biegunach to nie tyle historia kinematografii niemieckich epoki politycznego podziału Niemiec, ile głównie próba skonfrontowania ze sobą dwóch sąsiednich i jednojęzycznych, a przecież antagonistycznych kultur filmowych RFN i NRD. Zamysł to z dzisiejszego punktu widzenia tym bardziej intrygujący, że jednego z tych państw już nie ma, a drugie nie jest już tym samym, którym było przed zjednoczeniem. Dlatego tak ważne i fascynujące pozostają historie, które filmy te opowiadały od powstania obydwu republik niemieckich w 1949 roku po akcesje NRD do RFN w roku 1990. Historie, które zjawiska te próbują opisać w ramach różnorakich procesów historycznych i kulturowych. Przedmiotem książki są wiec zarówno filmy wybitne, jak i przeciętne, bo i te pierwsze, i te drugie bywają równie istotne ze względu na to, jak kino komunikuje się z widzami i czego oni sami od niego oczekują.
Publikacja dofinansowana przez Uniwersytet Śląski w Katowicach
George Steiner należy do grona nieprzeciętnych intelektualistów ostatniego półwiecza. To uważny badacz literatury oraz równie przenikliwy obserwator wszelkich przejawów kultury wysokiej – muzyki, malarstwa – ale i polityki, przenikającej świat kultury. Jego eseje poświęcone są znaczącym pisarzom, takim jak Jorge Luis Borges, George Orwell, Thomas Bernhardt, Karl Kraus czy Aleksander Sołżenicyn, ale i autorom zapoznanym, takim jak Salvatore Satta, a także postaciom tyleż nieprzeciętnym, co kontrowersyjnym, jak sir Anthony Blunt czy Louis-Ferdinand Céline. Ten pierwszy zasłynął bowiem zarówno jako krytyk sztuki, jak i szpieg na usługach KGB, ten drugi – jako pisarz i zajadły antysemita. W efekcie zebrane w tej książce eseje, napisane w latach 1967–1997 na zamówienie opiniotwórczego „New Yorkera”, ukazują szeroką panoramę kultury Europy i tradycyjnie pojmowanego świata zachodniego.
Klasyczna książka o kotach, opisująca ich historię, naturę oraz obecność w kulturze od starożytności po wiek XIX.
Francuski pisarz i krytyk Jules Champfleury oparł swe dzieło na solidnej dokumentacji – świadectwach historycznych, ikonografii, opracowaniach naukowych, relacjach i zwierzeniach przyjaciół, a także na własnych obserwacjach człowieka żyjącego na co dzień w towarzystwie bohaterów swej książki. Jednakże autor Kotów bynajmniej nie jawi się czytelnikowi jako bezstronny obserwator, przyglądający się kocim sprawom przez lupę realisty. Przeciwnie – nie szczędzi nieprzyjaciołom kotów ostrych reprymend, otwarcie krytykuje tych, którzy wykazują wobec nich okrucieństwo lub stosunek bezdusznie utylitarny, tworząc tym samym swój autoportret jako bezwarunkowego wielbiciela race féline.
Dobierając bogatą ikonografię, Champfleury poprosił paru swych znajomych o ty, by narysowali lub namalowali koty specjalnie dla niego. A były to takie znakomitości, jak Victor Hugo, Eugene Delacroix, Prosper Mérimée czy Édouard Manet, który wykonał też afisz reklamujący książkę.
Sukces Kotów przerósł oczekiwania autora i wydawcy. Dziś, po stu pięćdziesięciu latach od jej publikacji, książka ta należy do kanonu kociej literatury.
Książka prezentuje doświadczenia znanego gdańskiego architekta Andrzeja Macura, związane z konserwacją zabytków na Pomorzu oraz Warmii i Mazurach, a także z ochroną dóbr światowego dziedzictwa kultury w Estonii, Macedonii, Egipcie i Algierii. Autor ukazuje, jak kształtował się jego profil zawodowy, oraz przestawia wybrane projekty, omawiając historię obiektów, wyniki badań architektonicznych, przyjęte zasady i metody konserwatorskie, a także polemiki towarzyszące procesowi konserwacji. Prezentacja wybranych projektów nie ma charakteru rozprawki naukowej na temat doktryn konserwatorskich, ale ukazuje zdarzenia i koncepcje związane z możliwością uratowania niektórych obiektów zabytkowych przed całkowitą degradacją. Dokumentuje także proces poszukiwania najodpowiedniejszych współczesnych funkcji dla zachowanych obiektów zabytkowych.
Znakomity rysownik i rytownik Daniel Chodowiecki urodził się w Gdańsku. Tu został ukształtowany przez wartości kultywowane w jego rodzinnym domu. Stąd przed blisko trzystu laty wyruszył w drogę, która zaprowadziła go na szczyty europejskiej sławy. Po ojcu był Polakiem, po dziadkach ze strony matki Niemcem i Francuzem. Zawodowo i rodzinnie związał się z Berlinem. Pozostawiony przezeń dorobek artystyczny traktowany jest dzisiaj jako fundament wiedzy na temat XVIII wieku.
Książka Kaliny Zabuskiej to próba przedstawienia Chodowieckiego nie tylko jako artysty, ale również jako człowieka, którego życie stanowiło ucieleśnienie ideałów mieszczańskiego oświecenia.
Tom studiów autorstwa wybitnej historyk sztuki, poświęconych rozmaitym aspektom architektury wznoszonej w XIX i XX wieku na Pomorzu i Żmudzi, a zwłaszcza w Gdańsku. Małgorzata Omilanowska pisze między innymi o fenomenie późnej defortyfikacji Gdańska w kontekście zmian zachodzących w urbanistyce miast europejskich w XIX wieku, o problemie interpretacji neorenesansu niemieckiego wobec poszukiwań gdańskiej identyfikacji regionalnej i narodowej w dobie przynależności do cesarstwa niemieckiego, o sprawie wyboru stylu dla gmachu głównego Politechniki Gdańskiej, o translokacji gotyckiego domu z ulicy Chlebnickiej, o dziejach łaźni publicznych w Gdańsku i krematorium we Wrzeszczu, o początkach tworzenia kąpielisk morskich nad Bałtykiem i architekturze uzdrowisk nadmorskich, a także o działalności na Pomorzu niemieckich architektów – Waltera Gropiusa i Gottfrieda Boehma.
Techniki wypracowane w Paryżu do niczego nie przydadzą się nad Wisłą. Inny świat – zupełnie inny świat, inne powietrze, inne przebudzenia od śmierci do życia, odpadania od życia ku śmierci, przejścia inaczej tajemne. Nie mogę chodzić po tym mieście, mogę się tylko przemykać. Ale coś przychodzi do mnie: w Parku Skaryszewskim, na Bliskiej, na Grochowskiej, coś nadciąga z krzaków przy Dworcu Wschodnim, wypluskuje ze ścieków i szpar w chodniku.
To, co nadciąga, jest dawne i – najczęściej – straszne. To, co nadciąga – widzę i opisuję. To, co straszne – słyszę.
Warszawskie pasaże wymagały innej formy niż Paryskie pasaże. Jeszcze bardziej skurczonej, przyduszonej. Formy nasiąkniętej milczeniem, jak skaryszewska ścieżka deszczówką.
Krzysztof Rutkowski
Księga Warszawy otwiera się przed Krzysztofem Rutkowskim w sposób zaskakujący. Znaki najbardziej powszednie, codzienność ulic, domów, parków, przemawiają nieoczekiwanie jako sygnatury zdarzeń historycznych, które mogły się w tych miejscach wydarzyć, oraz zdarzeń kosmicznych, które wydarzają się w nich nieustannie. O Warszawie nikt jeszcze tak nie pisał.
Paweł Mościcki stworzył książkę trudną do zaklasyfikowania. Z jednej strony jest to monografia twórczości Charlesa Chaplina, omawiająca całokształt jego przedsięwzięć, włącznie z kilkoma niezrealizowanymi projektami filmowymi czy próbkami literackimi. Z drugiej strony jest to rozprawa z antropologii obrazu, podejmująca wątki związane z teorią kina, kulturą wizualną czy historią kultury. Wreszcie jest to także książka ze wszech miar filozoficzna, której naczelnym tematem jest skomplikowana sieć relacji między komedią a historią. Wszystkie te wątki i poziomy wywodu łączą się ze sobą w wartką i fascynującą podróż śladami jednego z najbardziej niezwykłych artystów XX wieku. Równolegle toczy się tu również opowieść o minionym wieku, pełnym wydarzeń tak strasznych, że możliwych do opowiedzenia tylko w formie komediowej.
Od Banjo Patersona do Meliny Marchetty to kolejny tom w serii poświęconej adaptacjom filmowym literatur narodowych. Autorzy niniejszego zbioru analizują wybrane utwory literatury australijskiej – zarówno klasycznej, z przełomu XIX i XX wieku, jak i tej bardziej współczesnej – oraz ich filmowe lub telewizyjne adaptacje. Znalazło się tu miejsce zarówno dla powieści Oko cyklonu noblisty Patricka White’a, jak i dla Ptaków ciernistych krzewówColleen McCullough, największego sukcesu komercyjnego literatury australijskiej, dla wybitnych dzieł filmowych, takich jak Piknik pod wiszącą skałą Petera Weira, a także dla najważniejszych bohaterów tamtejszej historii i mitologii. Wiele opisanych adaptacji filmowych zrealizowanych zostało przez czołowych reżyserów kina australijskiego, którzy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych tworzyli słynną australijską Nową Falę (Peter Weir, Bruce Beresford, Gillian Armstrong, Fred Schepisi).
Książka za pomocą licznych ilustracji i przykładów uczy trudnej sztuki odkrywania sekretów charakteru mężczyzny wyłącznie na podstawie kształtu nosa, rysunku ust czy koloru oczu. I choć współcześnie fizjonomika podzieliła los astrologii, spirytyzmu i chiromancji, wciąż jako jedyna obiecuje wgląd za kulisy ludzkiego teatru.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?