W napisanym pięknym językiem eseju, Simon Leys szkicuje portret George’a Orwella, skupiając się na zagadnieniu jego niejednoznacznego stosunku do polityki i własnego pisarstwa jako pisarstwa politycznego. Rozwija zwłaszcza myśl o kluczowej w tym względzie roli „wyobraźni socjologicznej” Orwella i, szerzej, znaczenia związku bogatych doświadczeń życiowych, empatii i wyobraźni dla twórczości pisarskiej i dla odporności Orwella na polityczne i ideologiczne uogólnienia, uproszczenia i abstrakcje. Leys z dużą subtelnością rozważa paradoksy postawy i pisarstwa Orwella, owego „konserwatywnego anarchisty” – jak Orwell sam siebie określał – który wyobraźni w literaturze przypisywał funkcję tyleż etyczną, co estetyczną. Omawiając zaś owe paradoksalne aspekty intelektualnej biografii Orwella, nie zapomina o jej egzystencjalnym sednie, zestawiając swojego bohatera z Simone Weil, przywołując Alberta Camusa i Arthura Koestlera, wreszcie odwołując się też do „Zniewolonego umysłu” Miłosza.
Oto Maria, nauczycielka muzyki, która nawiązała romans z nieletnim uczniem. Tuż obok widzimy jej przyjaciółkę, szczęśliwą żonę i spełnioną matkę, podejrzewającą męża o zdradę. Ten w kącie to Filip, początkujący pisarz i niedoszły samobójca. Mija go właśnie Robert, wieczny student i kelner, zakompleksiony na punkcie swojego wzrostu. Dalej - Nicole, paryżanka o żydowskich korzeniach, wraz z partnerem, a jeszcze dalej wykładowca akademicki z córką, oraz para znajomych. W ten kwietniowy wieczór wszyscy wybrali się do winiarni na koncert klezmerski. Za chwilę dojdzie eksplozji, a wtedy okaże się, że drzwi wejściowe są zamknięteOpowieść krąży wokół tego zdarzenia, próbuje odpowiedzieć na pytanie, czy aby na pewno do wybuchu doszło w wyniku zbiegu okoliczności, ale posuwa się też wstecz: przez słowa i gesty ostatniej godziny życia, przez jednostkowe losy, ku mrocznym sekretom rodzinnym i zawiłościom historii. Zestraja ze sobą różne czasy, by przedstawić świat w stanie permanentnego rozpadu.
Henryk Bereza (1926–2012) – legendarny polski krytyk literacki, uznawany za odkrywcę talentów m.in. Marka Hłaski, Edwarda Stachury, Janusza Głowackiego, patronujący „nurtowi chłopskiemu” oraz „rewolucji artystycznej”, przez przeszło półwiecze współpracujący z „Twórczością” – całym życiem udowadniał, że literatura jest wartością najwyższą, jedyną, której warto całkowicie podporządkować całego siebie. Nazywany był, nie bez powodu, papieżem polskiej krytyki – wydał kilkanaście książek krytycznoliterackich, a jego recenzje, omówienia i inne teksty o książkach w czasopismach liczyć można w setkach, jeśli nie w tysiącach. Ten, przez niektórych uważany za kontrowersyjnego, krytyk w pewnym momencie swojego życia, zaskakując wszystkich, postanowił zająć się tworzeniem poezji. "Sprawa wyboru" jest tomem zawierającym wszystkie teksty poetyckie Berezy oraz jeden, nigdy wcześniej niepublikowany, prozatorski tekst z 1956 roku. Uważny czytelnik odnajdzie w tym tomie autobiograficzną opowieść zamkniętą w formie haiku, nieregularne refleksyjno-filozoficzne dwuwersy i jednowersy, a w końcu swoiste epitafia, które Bereza tworzył dla rodziny oraz twórców, z którymi związany był zawodowo lub więzami przyjaźni w XX i XXI wieku.
Tom Złote czasy składa się z trzech nowel: Złote czasy; Trzydzieści lat, Wiek dojrzałości oraz Lata płyną jak woda. Opisują one bohatera w kolejnych dekadach życia jako nastolatka zesłanego na wieś w okresie rewolucji kulturalnej, jako trzydziestolatka pracującego na uczelni i jako dojrzałego czterdziestoletniego mężczyznę, który wraca myślami do czasów niespokojnej młodości. Choć wszystkie dotykają okresu obłędnej przemocy, Wang Xiaobo obiera bardzo szczególną perspektywę okrucieństwo wielkiej chińskiej utopii zostaje u niego podważone przez nieokiełznaną naturę ludzką, która szuka sposobu na wyrażenie siebie, a groza zyskuje absurdalny wymiar.
Kazimierz Wierzyński (1894-1969) jest bez wątpienia jednym z najważniejszych polskich poetów XX wieku. Choć legendzie nie da się zaprzeczyć, przez wiele lat jego dzieła nie były wznawiane i na nowo przybliżane kolejnym pokoleniom czytelników. Po Pamiętniku poety (PIW 2018) przyszła więc pora na monumentalne dzieło - Poezje zebrane. W tej dwutomowej edycji (opracowanej przez Pawła Kądzielę, który przygotował również szczegółowe noty, i poprzedzonej wstępem Anny Nasiłowskiej) współczesny odbiorca znajdzie wszystkie tomy wydane przez Wierzyńskiego, wraz z wierszami rozproszonymi i przekładami poezji obcej.
Wynalazca lampy naftowej i pionier przemysłu naftowego Ignacy Łukasiewicz wreszcie doczekał się pełnej biografii. Ten farmaceuta z Galicji, z oleju skalnego wydobył energię, która w kolejnych dziesięcioleciach diametralnie zmieniła rytm życia człowieka. Ropa naftowa została najważniejszym naturalnym surowcem rozwoju cywilizacji, ukształtowała oblicze współczesnego świata. Sam Łukasiewicz pisał: Ten płyn to przyszłe bogactwo kraju, to dobrobyt i pomyślność dla jego mieszkańców, to nowe źródło zarobków dla biednego ludu i nowa gałąź przemysłu, która obfite zrodzi owoce. I robił wszystko, by tkwiący w ropie potencjał gospodarczy jak najlepiej wykorzystać.Książka zabiera czytelnika w podróż do dziewiętnastowiecznych początków świata przemysłu naftowego, a więc na ziemie polskie, które wówczas funkcjonowały jako odległa od Wiednia północna prowincja imperium habsburskiego, a także do Baku, gdzie o pokolenie młodszy od Łukasiewicza Karol Zglenicki, konstruktor platformy wiertniczej, udostępnił bogate zasoby ropy z dna morskiego.To też wciągająca lektura ukazująca wzorce postępowania przedsiębiorcy. Bardzo aktualne wzorce.
Nie sposób przecenić znaczenia Mencjusza (IV/III w. p.n.e. ) dla myśli chińskiej. Uznawany oficjalnie za drugiego Mędrca (pod względem ważności) po Konfucjuszu miał ogromny wpływ na kulturę nie tylko Chin, ale całej Azji Wschodniej. Włączony do kanonu najważniejszych pism filozoficznych (tzw. Czteroksięgu) stanowił przez niemal tysiąc lat podstawę wykształcenia chińskich elit. Prezentowany tu pierwszy przekład na język polski obejmuje poza tekstem Mencjusza klasyczne komentarze chińskich filozofów ? Zhao Qi i Zhu Xi oraz obszerne wprowadzenie tłumaczki ? dr Małgorzaty Religi.
Pierwsze zbiorcze wydanie wspomnień Bohdana Korzeniewskiego, wybitnej osobowości polskiego teatru: naukowca, nauczyciela, organizatora, reżysera i krytyka. W tomie Było, minęło Korzeniewski wraca pamięcią nie do teatru jednak, ale do zdecydowanie mniej znanych kart swojego życiorysu sprzed 1945 roku, m.in. małoletniego obserwatora rewolucji październikowej na Białorusi, więźnia Auschwitz, ratownika Biblioteki Uniwersyteckiej i detektywa, po wojnie tropiącego wywiezione przez Niemców księgozbiory.Niezwykle oszczędna, jakby wykuta w marmurze, proza Korzeniewskiego jest równocześnie świadectwem historii i opowieścią o niezwykłych przygodach. Jerzy Timoszewicz, wieloletni współpracownik Korzeniewskiego z redakcji Pamiętnika Teatralnego uważał, że w ogóle nie powinien zajmować się praktyką teatralną: reżyserią i kształceniem reżyserów, lecz poświęcić się wyłącznie pisarstwu. O literaturze Korzeniewskiego pisał w swoim Alfabecie Czesław Miłosz:() Cała racjonalistyczna zaprawa tego wielbiciela pisarzy osiemnastego wieku zaowocowała znakomitą, oszczędną w środkach i zwartą prozą. Ponieważ rzeczywistość wykraczała poza prawdopodobieństwo, wiernie odtworzone szczegóły można wziąć za pomysły surrealisty, na przykład chłopczyk w mundurze Hitlerjugend, syn komendanta Auschwitz, musztrujący swojego małego braciszka, czy daremne próby ostrzeżenia sowieckich sołdacików, którzy dorwali się do słojów z preparatami w formalinie i wypili, a następnego dnia trzeba było ich pogrzebać. Albo pociąg wyładowany łupem wojennym, same zegary, chodzące i bijące, każdy w swoim rytmie. Tego nikt by nie wymyślił, i proza Korzeniewskiego utrwala niepowtarzalne szczegóły wielkiej historii. Prawdziwość tej prozy przewyższa nawet opisy, na które zdobył się Tadeusz Borowski, bo nie ma w niej sadomasochistycznej delaktacji. Znajdzie się w podręcznikach i będzie trwałą częścią polskiej literatury.Na tom Było, minęło Wspomnienia złożyły niedostępne dziś publikacje: Książki i ludzie, wspomnieniowy cykl Było, minęło i nie wróci publikowany wyłącznie w miesięczniku Znak, opowieść Korzeniewskiego z filmu dokumentalnego Drzewa i ludzie, spisane przez Wacław Borowego wspomnienie Korzeniewskiego z okresu powstania warszawskiego. Całość uzupełniają osobiste eseje o Autorze pióra Anny Kuligowskiej-Korzeniewskiej oraz Andrzeja Kruczyńskiego.Publikacja otrzymała NAGRODĘ HISTORYCZNĄ POLITYKI dla najlepszej książki roku w kategorii wspomnień. Z uzasadnienia: Wśród pamiętników zajaśniało, wręcz zabłysło Było, minęło... Bohdana Korzeniewskiego. Cóż to za znakomite czytadło, jakaż wspaniała proza. I ponad wszystko zmysł obserwacyjny. Każdy opisany epizod życia jest ciekawy: i rodzinny rodowód, i lata szkolne w mieście powiatowym, i ludzie, i atmosfera Paryża późnych lat 30. (pobyt stypendialny), i odkrywcze (również dla mnie) sceny z Auschwitz (był jednym z nielicznych zwolnionych z obozu). Ale wręcz powalają na kolana dwa fragmenty życiorysu. Jeden to historia przedstawienia sztuki Grzech Żeromskiego w Teatrze Kameralnym w Warszawie, gdy Korzeniewski tam dyrektorował, a Biuro Polityczne z Bierutem zechciało obejrzeć ten spektakl. Jeżeli może być jakaś ilustracja do słynnej pracy Milovana Dżilasa Nowa klasa, to jest nią właśnie wspomnienie Korzeniewskiego. Ale jeszcze ciekawsza, wręcz wywołująca dreszcze, jest relacja z odzyskiwania księgozbioru warszawskich teatraliów, wywiezionych przez Niemców na Dolny Śląsk. Jeszcze trwa wojna, Wrocław i Berlin jeszcze nie są zdobyte, a Korzeniewski próbuje już odzyskać bez przesady: z narażeniem życia książki z terenów, gdzie panuje prawo wojny, a panem życia i śmierci jest miejscowy komendant lub szef wywiadu radzieckiego. Marcin Zarembazobacz fragment książkispis treści
Jacques L'Aumne mieszka w Rueil pod Paryżem, codziennie odwiedza kino i marzy o innym życiu, o swoich wielu przyszłych wcieleniach. Kto może mu zabronić być generałem w Chinach, piratem, wynalazcą, papieżem? Jak mówi jego ojciec, lubił strategię i sporządzał mapy. Ciągle rysował statki. Jako dwunastolatek wymyślił nowy sposób pompowania opon w rowerze. Miał modelową komunię, opanował łacinę, żeby czytać brewiarz.Podobnie jak w innych powieściach Raymonda Queneau elementy ludyczne splatają się tu z erudycyjnymi, a narracja jest pokrewna narracji filmowej.Przejścia od marzenia do rzeczywistości w obu kierunkach podtrzymują intrygę i pozwalają śnić na jawie. Ironiczny cudzysłów idzie w parze z (czarnym) humorem.Autor posłowia Harry Mathews tak pisze o twórczości Queneau: Faktem jest, że nikt jeszcze nie rozszyfrował do końca żadnej z powieści Queneau, i podejrzewam, że nikomu się to nigdy nie uda. Być może o to, między innymi, w nich chodzi. Być może powieści, w równym stopniu te, jak wszystkie inne, nie po to powstają, żeby je rozszyfrowywać, lecz by stanowić pożywkę dla niekończących się prób rozszyfrowania, co sugerowałoby, że sam proces rozszyfrowywania więcej nam daje satysfakcji niż jego ukończenie. Z pewnością przy lekturze Queneau niewyjaśnione osady znaczenia nie pomniejszają przyjemności czytania, wręcz przeciwnie: skłaniają do zwracania szczególnej uwagi na to, co robi autor, gdyż wiemy, że nie poda nam eksplikacji tekstu na talerzu. On sam napisał gdzieś, że tylko literatura trywialna daje odpowiedzi, poważna zaś stawia pytania. Opublikowane w 1944 roku Daleko od Rueil z pewnością zalicza się do literatury poważnej, a zarazem posługuje się takim nagromadzeniem banałów, które w przypadku innego rodzaju pisarstwa szybko by nas zniecierpliwiło - tymczasem wzbudza tylko radosną ciekawość.
Pieśni o zmierzchu Oskara Miłosza przypominają nie tylko poezję, ale także niezwykłą postać tego poety, wizjonera i mistyka pochodzenia litewskiego, a tworzącego w języku francuskim. Wiersze w tłumaczeniach Czesława Miłosza, Bronisławy Ostrowskiej i głównie Krzysztofa Jeżewskiego poprzedzone są także obszerną przedmową tego ostatniego. Krzysztof Jeżewski zadał sobie trud skomponowania książki z kilkunastu tomów Oskara Miłosza. Oskar Miłosz jest poetą wyjątkowo trudnym do tłumaczenia ze względu na muzyczność swej poezji oraz na konwencję, którą można by nazwać młodopolską. [] Miał on jednak szczęście w Polsce do świetnych tłumaczy: pierwszą z nich była znakomita poetka, Bronisława Ostrowska, która, zaprzyjaźniwszy się z poetą w Paryżu, już w 1919 wydała w Poznaniu wybór jego poezji, w tym przekład jego arcydzieła teatralnego Miguel Manara. Potem tłumaczyli go Czesław Miłosz, Maria Leśniewska, Artur Międzyrzecki. Jerzy Zagórski, Jadwiga Dackiewicz. Tak pisze w przedmowie Krzysztof Jeżewski, dołączając do grona wielkich tłumaczy i wielbicieli pisarstwa Oskara Miłosza.
Czy można zrozumieć krytyczny stan współczesnej Europy i problem jej zagubionego miejsca w świecie bez znajomości europejskiej historii politycznej w XIX i XX wieku? To temat eseju Marka Cichockiego, polskiego filozofa, politologa, historyka idei politycznych. Autor proponuje spojrzenie na Europę, zgodnie z którym historia ma znaczenie dla dzisiejszej tożsamości - przede wszystkim europejskiej kultury. Rozważa współczesną Europę jako konkretną koncepcję nowoczesności w świecie oraz jako istniejący układ ekonomicznych, społecznych i politycznych sił stanowiący rezultat zachodzących przez ostatnie dwa stulecia procesów zmian. Pokazuje, jak w XIX w. rozpoczynał się proces kształtowania coraz mocniej ustrukturyzowanego i zawężonego modelu europejskiej nowoczesnej cywilizacji, rozumianej jako wyraz dokonującego się końca historii. Dochodzę do wniosku, że choć wprawdzie udało się Polakom znaleźć własne miejsce u końca historii, z czego powinni być dumni, to jednak dzisiaj podstawowe pytanie, przed którym stanęli, brzmi: w jaki sposób będą potrafili przeżyć koniec końca historii - pewnej historii europejskiej nowoczesności? Bo przecież ten koniec oznacza, że europejskie narody i państwa będą żyć w jakimś nowym świecie, podług zmienionych zasad, które dopiero zaczynają się wyłaniać i których zarysy wcale nie muszą budzić wielkiego optymizmu. Czy jesteśmy gotowi na tę nową odsłonę?
W 1989 roku na oczach zdumionego świata zawalił się system komunistyczny. Od rozpoczęcia rokowań Okrągłego Stołu w Polsce w lutym, aż po rozstrzelanie Eleny i Nicolae Ceauşescu w grudniu – Europa Środkowa i Wschodnia przeszła przez burzliwy, choć wyjątkowo mało krwawy proces wyzwalania się spod reżimu komunistycznego (totalitarnego). Dziś, ponad 30 lat po tamtych wydarzeniach, wydaje się, iż perspektywa jest wystarczająco odległa, by bez emocji prowadzić badania porównawcze.
Główne wydarzenia omawiane i analizowane przez autorów książki działy się jesienią 1989 roku. Zbiorowymi aktorami tych wydarzeń były niewątpliwie narody wybijające się na niepodległość po 45 latach zniewolenia. Rozważania dotyczące każdego z omawianych państw zostały podzielone na trzy zasadnicze bloki – ostatnie lata komunizmu, bezpośredni proces upadku reżimu oraz efekty tego procesu z perspektywy 30 lat.
W literaturze przedmiotu można się spotkać z wieloma interpretacjami natury przemian 1989 roku oraz następujących później. Badacze zastanawiali się i spierali, ile było w tym elementów reformy, ile rewolucji, a ile jeszcze innych czynników ‒ globalizacji, wpływu zagranicy czy wymiany pokoleniowej. W jakim stopniu były to zmiany polityczne, w jakim gospodarcze, a w jakim społeczne. Wydaje się, że wydarzenia z 1989 roku były połączeniem wszystkich powyższych elementów, które różnie się rozkładały w zależności od lokalnych uwarunkowań.
Tom Janusza Szubera Próbuję być to obszerny wybór ukazujący niemal całą i niestety już zamkniętą twórczość poety. Wyboru dokonał Antoni Libera, który jest także autorem niezwykle wnikliwego, ale także bardzo osobistego „Posłowia”. Pisze w nim: Niniejszy wybór – najobszernieszy z wszystkich, które się dotychczas ukazały – jest próbą podsumowania. Zbiegają się tu wątki z całego dorobku autora. Mamy tu więc i typowe dla niego wiersze-mininowele, i oniryczne obrazy w stylu Chagalla lub Schulza, i pastisz barokowych rytmicznych rymowanek o galicyjskich klimatach, i „kartezjańskie” namysły nad sensem tożsamości, i wreszcie przedsięwzięcia archeologii pamięci. A składa się to wszystko na autoportret człowieka, który niby tkwi tu i teraz, pomiędzy przedmiotami pospolitego użytku, w marnym czasie przełomu wieków i tysiącleci, w istocie zaś przebywa w zupełnie innym świecie, „gdzieś-kiedyś”, „dawno temu”, w czasoprzestrzeni mitu. Ten mit jest i prywatny, wyrosły z własnych przeżyć, i ponadosobisty – tworzony przez pokolenia od niepa¬miętnych czasów. Janusz Szuber zmarł 1 listopada 2020 roku. Jego twórczość zajmuje osobne i niezwykle ważne miejsce w polskiej poezji współczesnej. Te przejmujące wiersze o samotności i śmierci oswajanej przez codzienność, tłumaczone były na wiele języków i publikowane w zagranicznych czasopismach od "The New Yorkera" po "Innostranną Litieraturę".
To wznowienie klasycznej biografii Jana III Sobieskiego pióra jednego z najlepszych znawców epoki prof. Zbigniewa Wójcika. Książka jest owocem dziesiątków lat starannych i dogłębnych badań i przemyśleń autora. Jest to świetny przykład połączenia wytrawnego warsztatu historyka ze swobodą operowania piórem tak, by zawładnąć wyobraźnią czytelnika i wciągnąć go w barwny świat Rzeczpospolitej i Europy końca wieku XVII. Wójcik napisał rzecz jeszcze w początku lat osiemdziesiątych i do dzisiaj nie ma ten obraz króla Jana konkurencji. Nie dziwne zatem, że to już trzecie wydanie.
Chwałą jednych jest, że piszą dobrze, a innych, że się do tego nie zabierają"" stwierdza w swoich Charakterach Jean de La Bruyre, francuski eseista żyjący w epoce Ludwika XIV. A że sam robił to po mistrzowsku, jego książka, będąca zbiorem obserwacji i anegdot z Dworu (Wersalu) i Miasta (Paryża), w ciągu sześciu lat doczekała się ośmiu (!) wydań, a on sam został przyjęty w poczet Akademii Francuskiej. Pisał krytycznie, ale prawdziwie. Jego człowiek jest więc daleki od ideału, to istota, którą znamy z autopsji: zmienna, samolubna, próżna i egoistyczna.W aforyzmach i maksymach de La Bruyre'a potrafił wzbić się na wyżyny uogólnienia, ale w następujących scenkach nie gardził już konkretem z krwi i kości. Dlatego Charaktery zaludniają całe tłumy postaci, w których XVII-wieczni czytelnicy bez trudu rozpoznawali ówczesnych dworzan, bogaczy i innych bywalców salonów. miał niezwykły talent obserwatorski, a jego spostrzeżenia (choćby to o dwóch sposobach odnoszenia sukcesów w życiu: albo dzięki własnej pracowitości, albo przez głupotę innych) zachowują nieprzemijającą aktualność i atrakcyjność. To znak, że mamy do czynienia nie tylko celnym spostrzeżeniem, ale też z literaturą najwyższych lotów.
W tej klasycznej już, fundatorskiej dla filozofii muzyki współczesnej książce Theodor Adorno stawia pytania o istotę twórczych poszukiwań w sztuce dźwięku. Omawiając język artystyczny Strawińskiego i Schoenberga, zestawia ich ze sobą jako reprezentantów dwóch odmiennych dążeń: tendencji do wskrzeszania tego, co już zaistniało w historii, oraz potrzeby rewolucyjnego odrzucenia dawnych wzorców na rzecz wolności wyrazu. Pomimo upływu lat, dziś, wobec nieograniczonej swobody wypowiedzi artystycznej, stawiany przez Adorna problem relacji odbiorcy ze sztuką awangardową zdaje się wręcz bardziej aktualny. Dzieło to niezmiennie stanowi więc istotny punkt odniesienia w socjologicznych i estetycznych dyskusjach o muzyce.
W masowej wyobraźni Inkowie zajmują miejsce szczególne, związane z egzotyką, tajemnicą, bajecznym bogactwem. Równie fascynujące jak materialne pozostałości ich kultury są intelektualne osiągniecia tej cywilizacji. Inkowie z Cuzca (bo byli także inni Inkowie) stworzyli swoje imperium w bardzo krótkim czasie - zaledwie około stulecia - choć nie dysponowali żadną istotną przewagą technologiczną ani militarną. Źródło ich sukcesu tkwiło w zręcznej polityce wspieranej skuteczną propagandą, której jądro stanowiła imperialna doktryna religijna. Właśnie tę doktrynę przybliża czytelnikom książka dwóch największych znawców kultury i archeologii andyjskiej.
Xiao Hong (1911‒1942) to jedna z najbardziej utalentowanych i najprzekorniej wyrastających ponad swoje czasy pisarek chińskich. Jej życie (opisane przez tłumaczkę, Magdalenę Stoszek-Deng w posłowiu) było krótkie, nader burzliwie i przeważnie nieszczęśliwe, ratunkiem jednak okazywała się literatura. To za sprawą wyjątkowego ,,zmysłu obserwacji i nieprzeciętnego pióra"" (Lu Xun), Xiao Hong zaskarbiła sobie przyjaźń i szacunek największych ówczesnych pisarzy chińskich. Pisała bez przerwy, do utraty sił i kosztem sił - powieści, opowiadania, eseje, wspomnienia. ,,Opowieści znad rzeki Hulan"" są jednym z jej ostatnich ukończonych utworów. Mao Dun w przedmowie nazwał je ,,poematem opisowym"", ,,kolorowym pejzażem"" i ,,cyklem melancholijnych pieśni"". Sięgając po oszczędną i liryczną narrację Xiao Hong udaje się w podróż w czasy dzieciństwa, buduje obraz zamkniętego świata rodzinnego domu, ale i miasteczka, w którym czas się zatrzymał, cesarstwo na dobre nie upadło, a tym bardziej nie spustoszyła go jeszcze rewolucja komunistyczna. Są tu wspomnienia okrucieństwa i czułości, brakuje moralizatorstwa, jest za to uważne spojrzenie na człowieka i kierujące nim pobudki.
Czy średniowieczny święty może być ciekawym tematem dla współczesnego czytelnika? Cantarella w swojej świetnie napisanej biografii świętego papieża Grzegorza udowadnia, że zdecydowanie tak. Z kart jego książki schodzi fascynująca postać wielkiego reformatora, człowieka twardego, wizjonera i świadomego wielkiej odpowiedzialności za wiarę i Kościół. A wszystko na tle czasów niezwykle dynamicznych, gdzie Rzym, władza i autorytet przechodzą z rąk do rąk. A wśród tego zamętu cesarz Henryk korzy się przed papieżem w Canossie. I choć to zwycięstwo chwilowe jedynie, to Kościół i Europa po Grzegorzu zostają ujęte w nowe ramy porządku, według wizji tego wielkiego męża stanu na papieskim tronie, i tak trwają do dzisiaj.
Harry Królik Angstrom, niegdyś mistrz drużyny koszykówki w college'u, obecnie pracownik domu towarowego, trudniący się reklamą cudownej maszynki do obierania jarzyn, czuje się zagubiony w otaczającym go świecie. Należy do tej części amerykańskiej klasy średniej lat pięćdziesiątych, która na ogół biernie akceptuje amerykański styl życia. A jednak, pod wpływem impulsu, porzuca żonę, córkę bogatego pośrednika handlu samochodami, i ucieka przed jałową konsumpcyjną egzystencją, przed wegetacją, w której gimnastyka seksualna zastępuje uczucia. Nie jest to ucieczka dla samej ucieczki - Królik szuka innych wartości, potwierdzenia wiary w zasady, dzięki którym jego byt mieściłby się w ramach jakiegoś wielkiego ładu. Przypominamy skrzącą się humorem najsłynniejszą powieść wnikliwego obserwatora codzienności.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?