Poznańska kamienica, a w niej ciemne mieszkanie, i rzeczywistość, która kurczy się do rozmiarów butelki. Piotr, niegdyś ceniony tłumacz i intelektualista, dziś toczy walkę o każdą minutę trzeźwości. W jego hermetycznym, wyniszczonym przez alkohol świecie, granica między dnem a trwaniem jest cienka jak warstwa farby na starej ścianie. Wszystko zmienia się w chwili, gdy przez próg mieszkania przechodzi bezdomny kot. To nie jest jednak sentymentalna opowieść o uzdrowieniu. To surowy, poetycki zapis walki o resztki godności w obliczu systemowej obojętności i widma eksmisji. Czy jedna krucha relacja wystarczy, by stanąć na nogi i nie osunąć się w wieczny mrok? Dowiesz się, gdy przekroczysz "Próg".
Gdy zabieramy się za "Dzikie poziomki", pojawia się przed nami słowo "smultronstllet", które wprawia nas w osobliwy stan. Nie ma dobrego polskiego określenia na to słowo i chyba właśnie o to chodzi: o miejsce, którego nie da się do końca nazwać, ale które każdy intuicyjnie rozpoznaje. To wiersze o potrzebie znalezienia własnego kawałka podłogi, swojego parapetu, swoich dziesięciu minut ciszy przed resztą świata - i o tym, że to może być właśnie kwintesencja naszego przeżywania. Autorka potrafi postawić obok siebie zachwyt i zmęczenie, bez oceniania ich i kategoryzowania na "ładne"i "brzydkie". Lęk sąsiaduje tu z miłością, a czułość wobec siebie nie brzmi jak gotowa formułka, tylko jak coś, do czego dochodzi się powoli, czasem z oporem, nigdy raz na zawsze. Najlepiej czytać ten tom powoli, jakbyśmy przeżuwali dzikie poziomki, wygrzane w czerwcowym słońcu. Smacznego!
To nie jest książka z odpowiedziami, co ironicznie sugeruje okładka. To arkusz świata, w którym wszystko powoli się rozmazuje. W tych wierszach splatają się pamięć i jej erozja, historia i codzienność, sacrum i procedura. Mit, technologia i instytucje próbują nadać sens temu, co z natury wymyka się porządkowi. Każde "pytanie" odsłania raczej kruchość ludzkich konstrukcji niż pewność wyboru. To poezja o cywilizacji, która wciąż zaznacza kratki, choć nie ma to już żadnego sensu.
Burnettto to powieść o żałobie, emocjonalnym zaniedbaniu i odzyskiwaniu życia krok po kroku. Książka pokazuje, że izolacja daje pozorne bezpieczeństwo, ale prawdziwy wzrost zaczyna się wtedy, gdy ktoś odważy się wyjść poza własny lęk.Wydanie zostało uzupełnione o zadania dla uczniów, które pomagają odczytać powieść we współczesnym kontekście jako historię o samotności, odpowiedzialności i potrzebie relacji.
"Inne światy" biorą poezję za rękę i prowadzą ją tam, gdzie zwykle dostojne wersy nie zapuszczają się w lakierkach: do lochów, na martwe statki, pod miasta w zarazie, na śnieżne respawny, w brudne dialogi i czyste olśnienia. Czasem są to ekfrazy, czasem kryptocytaty, czasem literacka kontrabanda przemycona z ekranu do języka. Jeśli znasz te tytuły, opukasz drugie dno tych wierszy. Jeśli nie znasz - i tak poczujesz, że stawka jest prawdziwa, a ta poezja doskonale radzi sobie sama, bez kroplówki od popkulturowego żywiciela. /Zagrajcie w te frazy/
Kruchość życia w tych wierszach ma wymiar fizyczny: świadomość od nieświadomości dzieli trwałość tętnicy. Autor - lekarz - porusza się w przestrzeni, gdzie istnienie jest materią podlegającą rozpadowi; w nozdrzach czuć formalinę, a ciało zapisuje własny koniec. Życie przypomina tu chodzenie po lodzie cienkim jak kartka papieru, a jedynym spoiwem pozostaje drobna nić relacji - obecność "jej", która na chwilę utrzymuje świat w całości. "Mgnienia" są zapisem momentów pomiędzy trwaniem a zanikiem, na kilka chwil przed prywatnym (i nie tylko) końcem świata.
"Pieśniarz" to zbiór sześciu opowiadań osadzonych we współczesnych, realistycznych przestrzeniach: szkole, parku, mieszkaniu czy odległej wsi. Ich bohaterowie - dzieci i dorośli - trafiają w sytuacje, które z pozoru wyglądają niewinnie, lecz stopniowo odsłaniają swój mroczny, zdeformowany rdzeń. Szkolna legenda zaczyna żyć własnym życiem, fascynacja zamienia się w obsesję, relacja w pułapkę, a strata w impuls do przemocy. Nad tymi historiami unosi się tytułowy "Pieśniarz" - postać na granicy mitu i rzeczywistości, pojawiająca się jako grajek, kochanek lub echo, zawsze związana z przyciąganiem, muzyką i niepokojem.Klimatem zbiór przywodzi na myśl duszną, psychologiczną grozę Edgara Allana Poe oraz mroczne opowieści balansujące między realizmem a fantazją znane z prozy Neila Gaimana. To historie prowadzone klasycznie, z wyraźną fabułą i narastającym napięciem, w których groza rodzi się z emocji, relacji i powracających motywów, a nie z tanich efektów. "Pieśniarz" jest propozycją dla czytelników szukających niepokojącej, lekko baśniowej prozy - takiej, która zaczyna się cicho, a kończy się tam, gdzie codzienność traci swoje bezpieczne kształty.
Czy człowiek naprawdę może się zmienić? Ebenezer Scrooge wierzy wyłącznie w liczby, bilanse i chłodny rozsądek. Święta są dla niego zbędnym rytuałem, a drugi człowiek - kosztem. Jednej nocy zostaje jednak zmuszony do konfrontacji z własnym życiem: tym, kim był, kim jest i kim może się stać."Opowieść wigilijna" Charlesa Dickensa to klasyczna historia przemiany, która nie traci aktualności w świecie pośpiechu, presji i nieustannego liczenia zysków oraz strat - także tam, gdzie w grę wchodzą relacje między ludźmi. To opowieść o odpowiedzialności za własne wybory i o tym, że żadna decyzja nie dotyczy wyłącznie jednostki. Dickens pokazuje, że zmiana zawsze ma swoją cenę - ale jej brak kosztuje znacznie więcej.Niniejsze wydanie zostało uzupełnione o zadania dla uczniów umieszczone na końcu książki, które pomagają odczytać sens opowieści w dzisiejszym kontekście. Dzięki nim tekst przestaje być wyłącznie szkolną lekturą, a staje się punktem wyjścia do rozmowy o współczesnych postawach, relacjach i odpowiedzialności. Dickens wraca tu nie jako pomnik literatury, lecz jako autor, który wciąż trafnie opisuje ludzkie lęki i mechanizmy obronne.
"Światło" nie prowadzi do jasnych konkluzji i nie chce nikogo ratować. To tom o świecie po instrukcjach obsługi - pełnym napięć, pustych obietnic i drobnych przebłysków sensu. Wiersze Moniki Telki są precyzyjne, uparte i odporne na łatwe porywy serca. Ta poezja nie świeci dla ozdoby - raczej sprawdza, co jeszcze da się zobaczyć w mroku codzienności.
Ta książka mówi o intymności jako o przestrzeni, w której można być sobą. Bez masek, bez udawania, bez potrzeby tłumaczenia się ze swoich emocji. Wiersze Agnieszki Walczak skupiają się na relacji między dwojgiem ludzi, na tym, jak bliskość zapisuje się w ciele i pamięci - w dotyku, oddechu, napięciu chwili. Obok krótkich, skupionych wierszy pojawiają się tu także fragmenty prozy poetyckiej, bardziej rozbudowane, sensualne, pozwalające wejść głębiej w obraz i zostać w nim na dłużej. Autorka uważnie (i pożądliwie) przygląda się temu, co dzieje się między ludźmi, gdy są razem wystarczająco długo, by zostać ze sobą na zawsze.
To tom wierszy pisanych z potrzeby przyszpilenia myśli, emocji, drobnych obserwacji codzienności. Rymy pojawiają się tu jako narzędzie porządkowania doświadczeń: czasu, relacji, ciała, starzenia się, pamięci i niepokoju. Obok wierszy autotematycznych są tu także teksty o kobietach, rodzinie, depresji, naturze i przemijaniu. Całość układa się w zapis życia widzianego z perspektywy dojrzałości, z powracającymi niczym księżyc motywami i pytaniami.
Poezja lingwistyczno-konceptualna we własnym idiomie staje się znaczącym osiągnięciem. Podziwiam precyzję wyrazu i pomysłowość w operowaniu słowem. Akrostych narzuca ograniczenie, przymusza do zadanej formy, a tymczasem poetka radzi sobie z tymi wymogami z niezwykłą lekkością. Zamysł i spełnienie przypominają Barańczakowe poważne zabawy poetyckie. Podziwiam rozwiązywanie kłopotów z polskimi literami "ę" czy "ń". W przy igrek niejako naturalnie pojawia się Yeti (skądinąd bohater Szymborskiej). Przy czym ludyczność wcale nie bierze górę, gdyż obcujemy z autentyczną liryką. Wprowadzone też zostają tropy kulturowe, malarskie, odwołujące się do Jacka Malczewskiego czy Mehoffera. / Prof. Wojciech Ligęza
"Wesele" to jeden z najważniejszych dramatów w historii polskiej literatury i jednocześnie błyskotliwy portret społeczeństwa przełomu wieków. Akcja rozgrywa się podczas autentycznego wesela poety z chłopką, gdzie przy jednym stole spotykają się inteligencja i chłopi, marzenia o wspólnocie i twarda rzeczywistość podziałów. Wraz z kolejnymi scenami na jaw wychodzą narodowe mity, lęki, ambicje i złudzenia, a realistyczny obraz miesza się z symboliką i wizjami.Stanisław Wyspiański pokazuje Polskę pełną sprzeczności - rozdwojoną między pragnieniem wielkiej zmiany a niemocą działania, między romantycznym gestem a chocholim tańcem. "Wesele" to dramat, który nie tylko opisuje swoją epokę, ale zaskakująco celnie komentuje także późniejsze i współczesne dylematy Polaków.Na końcu książki znajdują się kreatywne zadania, które pozwalają spojrzeć na dramat z nowej perspektywy i samodzielnie zmierzyć się z jego problematyką.
"Świętoszek" to komedia o obłudzie, która zakłada maskę cnoty i bez wstydu rozsiada się w cudzym domu. Tartuffe wchodzi do rodziny jak kaznodzieja - skromny, pobożny, rzekomo bezinteresowny - a krok po kroku przejmuje władzę, pieniądze i sumienia. Wystarczy kilka wielkich słów o moralności, by rozsypał się zdrowy rozsądek, a naiwność zaczęła udawać dobroć. Molire bezlitośnie punktuje społeczną hipokryzję i naszą wieczną skłonność do wierzenia w "świętych na pokaz". "Świętoszek" bawi ostrym dialogiem i precyzyjną intrygą, ale pod śmiechem kryje się coś zdecydowanie niewygodnego: pytanie o to, jak łatwo oddajemy ster myślenia komuś, kto mówi pewnym, moralnym tonem. To komedia, która nie tylko rozśmiesza - ona bez ceregieli obnaża mechanizmy manipulacji. Na końcu tomu znalazły się kreatywne zadania, które otwierają nowe ścieżki interpretacji, prowokują do własnych odczytań i zachęcają, by samodzielnie wejść w spór ze światem przedstawionym - jego moralnością, pozorami i mechanizmami wpływu.
"Skąpiec" to komedia o pieniądzu, który przestaje być narzędziem, a staje się bożkiem. Harpagon kocha tylko jedno - swoje złoto. Rodzina, miłość, szczęście dzieci? Miłe dodatki, o ile nie kosztują ani grosza. W świecie, w którym wszystko ma cenę, uczucia licytowane są jak na targu, a spryt walczy z chciwością na każdym kroku. Molire pisze bez litości, ale i bez nadęcia. "Skąpiec" bawi do łez, a jednocześnie trafia tam, gdzie boli: w naszą obsesję kontroli, strach przed stratą i w przekonanie, że "mieć" to zawsze znaczy więcej niż "być". Klasyka, która nie grzecznieje z wiekiem - raczej bezwstydnie aktualnieje. Na końcu książki czekają kreatywne zadania, które pozwalają spojrzeć na dramat z nowej perspektywy, wyjść poza gotowe interpretacje i samodzielnie zmierzyć się z jego problematyką - już nie jako widz, lecz współuczestnik tej bezlitosnej gry o pieniądz, władzę i uczucia.
Strużyny to zapis tego, co odpada z człowieka, gdy życie przejeżdża po nim jak traktor. To strzępki dzieciństwa, które miało wyglądać inaczej; obierki teraźniejszości, w której piekiełko to nie zawsze "inni"; ślady świata kruszącego się tak szybko jak my. Budzyński nie próbuje niczego wygładzić - raczej pokazuje, jak te odłupane kawałki człowieka butwieją, pękają, ale wciąż próbują wykrztusić coś spod warstwy gruzu. W tych wierszach nie ma fałszywych wzruszeń, jest tylko surowa materia: pamięć, gniew i to, z czym nie da się wygrać. Wszystko podane z taką szczerością, że nie sposób się wywinąć z tego poetyckiego gradobicia. Nasłuchujmy, jak biją te wersy.
"Przedwiośnie" to powieść o dojrzewaniu w kraju, który sam dopiero uczy się żyć. Cezary Baryka dorasta między rewolucją, chaosem i polskimi sporami o to, jak ma wyglądać nowa rzeczywistość. Dostaje w spadku wielkie idee, ale szybko widzi, jak rozpadają się w kontakcie z realnym życiem. To historia o człowieku szukającym sensu - w szklanych domach, w polityce, w samym sobie - i o Polsce w wiecznym stanie przejściowym. Żeromski pokazuje, że dojrzewanie to nie wybór ideologii, lecz odwaga, by przyznać się do własnych wątpliwości. Wydanie z zadaniami twórczymi pozwala odczytać tę klasyczną powieść bez szkolnego balastu i znaleźć w niej coś nadal aktualnego: napięcie między marzeniem a rzeczywistością, z którego rodzi się nasze prywatne "przedwiośnie".
Co się czuje, gdy się czuje?Sześć opowiadań o tym, jak wygląda Lęk, Radość, Tęsknota, Ekscytacja, Złość i Wdzięczność - widziane oczami dzieci.To książka o uczuciach, które potrafią być jak kot, tygrys, kula w gardle albo złoty duszek na ramieniu.AUTORKA Pomaga je nazwać, zrozumieć i polubić.DZIECI DOŁOŻYŁY DO TEJ KSIĄŻKI COŚ WYJĄTKOWEGO - SWOJE RYSUNKI EMOCJI.
"Dobranoc wszystkim nieżywym" to spowiedź człowieka, który dawno przestał wierzyć, że rozmowa z Bogiem może cokolwiek zmienić. Nie ma tu cudów ani zbawienia - jest tylko zmęczenie, ironia i chłód starego umysłu, który nie potrafi już zasnąć. To powolny monolog o końcu - nie apokaliptycznym, lecz codziennym, cichym i śmiesznie ludzkim. Historia, w której brutalność miesza się z czułością, a dawna przyjaźń ze studiów prowadzi bohatera tam, gdzie kończy się już nie tylko miłość, ale i sens istnienia z drugim człowiekiem. Dobranoc - tym razem już bez obietnicy jutra.
Od autoraTym razem, pozwoliłem sobie zabrać Państwa w podróż po uczuciach związanych z "miłością" i jej odcieniami. Uczucia: nieśmiałe, platoniczne, dzikie, nieokiełzane, nieujeżdżone, smutne, tragiczne, radosne, szczęśliwe, to temat wszystkich utworów od początku świadomego myślenia, od początków pierwszego poznania - do nieskończoności.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?