Drodzy miłośnicy poezji. Do waszych rąk trafia kolejny po Czerwono i zielono i Mon expiation. Les images de ma vie. Wyznania. Obrazki z mego życia tomik wierszy Małgorzaty Gołęgiowskiej. (15)cierpiętnicamęczennicastałaś sięjako czarownicaGdzie diabły rajcująSzkodzą, trapiąZdrowie szczęście odbierają.Wciąż główkująJak odebraćSzczęście dane namOd BogaI coś ty zrobiła najlepszegoNieboga? (23)bies się zbiesiłposłał swego pomocnikaczartaby zaniósłstarą babę do diabłaplotkował, plotkowałakażdą przyjaźń obmawiałanie licząc się z niczymani z nikimbędziesz złym człowiekiem.
A nam kusa sukmana to zbiór felietonów powstałych w latach 2023-24, które w znacznej części ukazały się na łamach czasopism.
Kurza stopa!
Tytułowa „kurza stopa” to chyba najłagodniejsze z przekleństw, jakie cisną się na usta, gdy słucha się prezesa naszego banku centralnego, a zwłaszcza, gdy potem konfrontuje się jego słowa z realiami, innymi niż te tworzone na użytek TVP. Wprawdzie jest jeszcze przekleństwo „kurka wodna”, ale ponoć zarezerwowano je dla literatów, więc zwykłym zjadaczom chleba pozostaje kurza stopa. To taka hipotetyczna stopa NBP.
Nasz prezes centralnego banku jest z jednej strony mało skomplikowanym osobnikiem, bo wiadomo, iż powie, jak nam dobrze; pomacha przy tym rękoma, popuka się w głowę niezbyt mocno, byśmy nie usłyszeli, że jest pusta. Wszyscy mogliśmy się o tym przekonać wielokrotnie, bo jest przewidywalny, czego nie należy mylić z przewidującym. Nawet kierunków rozwoju sytuacji w zakresie spadku wartości złotego nie przewidział: kiedy mówił, że grozi nam zbyt niska inflacja, okazało się, że ta hydra zaciska nam pętlę na szyi, z mocą, której nie doświadczaliśmy od lat; a młode pokolenie – to już w ogóle nigdy. Szczególny popis jako stand-uper dał prezes na spacerniaku, chyba gdzieś nad morzem, skąd – gdyby nie jego nadzwyczaj rezolutna żona – musiałby ulotnić się chyba chyłkiem i biegiem.
Na swoich konferencjach prasowych, na których pewnie nikt obok niego wystąpić nie chce (jak to było w zwyczaju za poprzednich prezesów NBP), opowiada więc o tym, jak nam jest dobrze. I jeszcze o tym, że tylko głupcy tego nie dostrzegają. Nie widzą na przykład „wungla” w składach opałowych, którym są one – te składy – wręcz zawalone. Prezes głównego banku kraju został namaszczony na to stanowisko przez – a jakżeby inaczej – prezesa naczelnego, prezesa wszystkich prezesów, ba! wszystkich Polaków. À propos tego namaszczenia: prezes namaszcza, co jest przejawem wielkiej miłości do danej osoby, ale też odbiera namaszczenie, co oznacza z kolei kłopoty wcześniej namaszczonego. Prezes albo kocha, albo nienawidzi, nie zna stanów pośrednich, przy czym kłopoty osobnika z cofniętym namaszczeniem, niczym klątwa, rozciągają się na całą jego rodzinę i następne pokolenia. Mógł się o tym przekonać szef NIK-u, który dość szybko z kryształu przerodził się – w opinii prezesa – w szwarccharakter.
Prezes nie jest w NBP sam. Dostał do pomocy wiernych kompanów, co skutkowało tym, że do niedawna wszyscy głosowali jak szef. Pod dyktando naczelnego, można to łatwo sprawdzić, zapoznając się z protokołami z głosowań wychodzącymi po pewnym czasie na światło dzienne. Większość z drużyny prezesa to partyjni nominaci, których nazwiska nic nie mówią znawcom zagadnień bankowych, albo też osoby słynne z zupełnie innych, czyli politycznych, wcześniejszych aktywności. Ostatnio pojawili się w Radzie Polityki Pieniężnej ludzie, którzy mają odwagę – a ta odwaga wynika z kompetencji, jakie posiadają w zakresie polityki pieniężnej – by głosować inaczej, niż wskazuje prezes. Ostatnie oświadczenia najnowszej członkini RPP wskazują, że może być ciekawie, choć prezes i partyjni nominaci zachowują większość.
Gdzie te czasy, gdy – bez wielkiej przesady – świat wstrzymywał oddech przed wystąpieniem szefa polskiego banku centralnego? Wtedy to wystąpienie miało wartość, coś z niego wynikało. Tak było na przykład w czasach, gdy – jak to można zobaczyć na archiwalnych zdjęciach – obecny szef z prezesem wszystkich prezesów maszerowali z antysystemowym transparentem i palącą się kukłą ówczesnego prezydenta. Tak i dziś prezes NBP stawia się na każde wezwanie na Nowogrodzką, by pokazać swoją zależność, swoje chodzenie na niezbyt długiej smyczy.
Tak, ale na wszystko potrzeba czasu , a ona dopiero od niedawna jest wdową, tym bardziej że bardzo kochała twojego ojca.Wiem, przecież jeszcze nie teraz, j a po prostu chcę ją oswoić z tą myślą.Twoja mama ma tyle lat, że na pewno sama sobie poradzi.Nie, najpierw poznam ją z naszym naleśnikowym szefem,a potem niech robi, co chce. Czuję przez skórę, że się polubią .Na pewno się polubią, ale co dalej?Dalej to oni już dadzą sobie radę! Zobaczysz , że zrobię z nich parę!Ty lepiej szukaj dla siebie, mama w twoim wieku miała już narzeczonego!Ale ty jesteś dziś uszczypliwa, jeszcze trochę i zacznieszmnie swatać. Ja mogę spokojnie być singlem , moje siostry zapewnią mamie wnuki.Chyba że będą tak myśleć jak ty? Jak wnioskuję, bliźniaczki są dość wygodne, więc nie wiadomo , czy założą rodziny?Przerażasz mnie! Ktoś przecież musi te drogocenne geny przekazać dalej!No i sama widzisz, jesteś najstarsza, a to do czegośzobowiązuje!Twoja mama nie wspomina ci nic o wnukach?Cały czas, dlatego już n ie reaguję, tylko że sama chciał abym mieć dzieci to j est mój pięcioletni plan do wykonania mąż i dwójka maluchów, mogą być bliźniaki.Życzę powodzenia! Może dołączę się do ciebie?Po zakończeniu prac polowych, rodzi na przyjechał a do Marzeny, która załatwiła im tutaj noc leg, żeby mieć ich dłużej. Mirka i Magda zaczęły studia i jak na razie były zadowolone ,mieszkały w akademiku jak wcześniej ich siostra. Marysia i mama zostały na gospodarstwie same. Przy pomocy sąsiadów jakoś dawały radę, jednak na dłuższą metę trzeba coś postanowić. Może oddać w dzierżawę trochę gruntu? Marzena byłaza takim rozwiązaniem, bo wiadomo, że mama sama nie podoła temu wszystkiemu. Siostry przyjeżdżały tylko na weekend i niewiele mogły pomóc, tym bardziej że się uczyły. W dodatku, jako młode kobiety, potrzebowały mieć czas dla siebie, dla swojego prywatnego życia. Tutaj bardzo im się podobało, miasto i okolice, przypadli im do gustu przyjaciele Marzeny. Mamamogła być spokojna o swoją najstarszą córkę, widziała, że jest tu lubiana i szanowana. Oczywiście, Marzena zaprowadziła mamę do kuchni, by przedstawić jej mistrza patelni, kolacja była pyszna, a potem po spacerze padły ze zmęczeni a w swoim pokoju. (fragment opowiadania Na Konwaliowej)
— Tak, ale na wszystko potrzeba czasu , a ona dopiero od niedawna jest wdową, tym bardziej że bardzo kochała twojego ojca.
— Wiem, przecież jeszcze nie teraz, j a po prostu chcę ją oswoić z tą myślą.
Andrzej Zawadzki urodził się w 1950 r. w Skarżycach (pow. pułtuski). Z wykształcenia ekonomista rolnictwa, doktor nauk rolniczych, zawodowo związany z bankowością i finansami. Wieloletni nauczyciel akademicki, autor publikacji z zakresu ekonomii i bankowości. Pisze felietony, wspomnienia, ale też opowiadania i teksty kabaretowe. Wydał zbiór felietonów Ela tropi portale (2021) oraz esej o Bogdanie Jańskim Teodor z Pułtuska. Bogdan Jański, mój wielki ziomek (2023). Laureat Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego na Felieton „O Brzytwę Pilcha” (2023). Członek ZAiKS (sekcja M). Jego ostatnia książka Po zawodach (2024) opowiada o zajęciach, których już nie ma.
Książka Witolda Bugajnego, partyzanta Armii Ludowej, zawiera wiele ocen i sformułowań kontrowersyjnych. Publikujemy ją w ramach dyskusji o roli i znaczeniu zbrojnych formacji podziemnych działających na terenie Polski w okresie II wojny światowej, a związanych z różnymi orientacjami politycznymi tworzącymi polityczny krajobraz lat 1939-1945.
POSŁOWIE Niniejsza książka to mój pierwszy autorski tomik haiku, który zawiera utwory napisane w latach 2008-2024. Na przestrzeni tych lat zdobywałam doświadczenie pisząc na forach internetowych i publikując w różnych czasopismach, antologiach i almanachach, a także w dwujęzycznych polsko-angielskich czasopismach i w Japońskim Magazynie Kuzu. Mój zagraniczny debiut miał miejsce w japońskim internetowym ASAHI HAIKUST NETWORK z 15 czerwca 2012 r. A oto haiku z tego numeru: wiśniowe kwiaty -tęsknię za sademmojego ojca Od kwietnia 2016 r. jestem członkiem Polskiego Stowarzyszenia Haiku w Warszawie. W kwietniu 2024 r. wydałam autorski tomik poezji dla dzieci pt. Magiczny świat dzieci, Wydawnictwo EDU-ART.Interesuję się: literaturą, historią, polityką, muzyką i Japonią. Z zawodu jestem technologiem także ekonomistą, a obecnie na emeryturze. Mieszkam i tworzę w Łukowie.Dziękuję Polskiemu Stowarzyszeniu Haiku, za objęcie honorowym patronatem niniejszego tomiku. Teresa Grzywacz ZIMA śniadanie na śniegu -przed kościołem bezdomnakarmi gołębie breakfast on the snow -in front of the church homeless isfeeding pigeons zimowy pejzaż -płatki śniegu na wietrzebiałe motyle winter landscape -snowflakes in the windwhite butterflies
Czy bez domu można czuć się bezpiecznie. Czy bez domu można poczuć czym jest szczęście. Czy dom jest konieczny by żyć. A może wystarczy mieć go w sercu. A może wystarczy kochać. Myślisz, skończę studia, zacznę żyć. Mówisz, zdobędę dobrą pracę, będę szczęśliwy. Jesteś przekonany, że mieszkanie na kredyt, to spełnienie największej z potrzeb. Ale czy oby na pewno. Czy życie musi być wyczekane. Wymodlone. Wymarzone. A może życie jest tu i teraz. A może lepszego nie dostaniemy. Innego nie będzie. Niż ta chwila. Niż ten oddech. Może czas na zegarku z białą tarczą i czerwonym sekundnikiem nigdy nie przestanie płynąć. Nie zatrzymamy chwil. Nie złapiemy szczęścia. Możemy jednak płynąć. Razem z czasem. Możemy pozwolić by nas prowadził jego nurt. Możemy żyć.
Bez pragnień, trosk i celów. Bez wielkich domów i drogich samochodów. Skromnie, bo człowiekowi niewiele jest potrzebne do szczęścia. Tak niewiele. A wciąż chcemy. Tak wiele. Wciąż zapominamy gdzie jest sens. Gdzie jest dom. Ten prawdziwy. Ten duchowy. Chcielibyśmy. A nie możemy. Możemy, ale nie chcemy. Żyć, kochać i śmiać się. Nie udawać. Dawać i brać. Handel wymienny. Miłość za miłość.
Dr n. med. Krzysztof Saturnin Schreyer urodził się w Warszawie w r. 1940 z ojca Saturnina i matki Heleny z domu Krasińskiej. Po powrocie z obozu koncentracyjnego w Mauthausen jego ojciec z rodziną, której UB odebrało mieszkanie, przeniósł się do Wrocławia . Tu skończył Liceum Ogólnokształcące nr II i studiował na Akademii Medycznej do drugiego roku studiów włącznie, po którym to czasie wraz z rodziną powrócił do rodzinnego miasta. Po ukończeniu Akademii Medycznej w Warszawie pracował w Szpitalu Bielańskim, a następnie w I Klinice Chorób Wewnętrznych Akademii Medycznej, gdzie uzyskał II stopień specjalizacji i doktorat. Od roku 1981 do 1987 pracował jako lekarz na Malcie.Po powrocie i wygraniu odpowiednich konkursów prowadził jako ordynator oddział chorób wewnętrznych w Pruszkowie. Jest działaczem Izby Lekarskiej, tłumaczem literatury anglojęzycznej, członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Przełożył kilkanaście książek wybitnych autorów anglosaskich. Publikował i publikuje własne wiersze w różnych czasopismach literackich. Wydał pięć tomów poezji.Kto kogo maAch któż mi powie, może ktoś wie,czy ja mam pieska, czy piesek mnie?Kto komu rozkaz zwykle wydaje,na przykład kiedy zaspany wstaję?Za oknem zamieć, nie wyjdę, nie!Lecz pies oznajmia, że bardzo chcei choć pogoda mi to odradza,piesek na spacer mnie wyprowadza.Zanim do zadań poważnych ruszę,nieraz zmęczony odpocząć muszę,Chciałbym się zdrzemnąć na krótką chwilę,a tutaj piesek łasi się mile,Więc kto kim włada w tej sytuacji?Nie wolno przyznać się do frustracji,piesek miłości żąda od pana,choć głowa ciężka, sprawa przegrana.Różnych wymagań piesek ma sporoRaz porą dzienną, raz nocną porą.Nic się nie zmienia, dylemat trwa.Pytam poważnie kto kogo ma?25 IV 2016
Oto zbiór wierszy wygrzebany z czeluści zapomnianej szuflady. Owe wiersze przeleżały w tej lub podobnej szufladzie 17 lat. Poetka kilkukrotnie zbierała się na odwagę, aby przesłać je do oceny innym z nadzieją na swój własny tomik poezji. Do dnia dzisiejszego nie miała na to odwagi. Strach minął i do rąk Czytelników trafia ten zbiór mądrych pełnych wrażliwości wierszy. Strach Boję się światła,które rani me oczy.Boję się mrokuco mrozi me serce.Boję się śpiewuwzniecającego moje uczucia.Boję się ciszy,bo jest taka smutna.Boję się ciebie,gdyż możesz mnie skrzywdzić.Dlatego wciąż uciekam.Biegnę, stoję i znowu biegnę.Ale mam już dość.Nie chcę się ciągle bać.Chcę być samai opatrzeć swe krzyżowe rany. Do ciebie Do ciebie,co cię noszę pod sercempiszę ten wiersz.Choć ciężki los powstania twegoradością wypełniasz me ciało.Jesteś skarbem całej mnie.Tyś lekarstwem wielkiego świata.Żadne zło mnie nie dosięgnie.Jesteś nadzieją moją.Tyś ciepłem, którego mi brak.Wypełnieniem istnienia mego.Kocham cięty, co cię noszę pod sercem.
Książka jest skierowana do szerokiego grona czytelników,a celem jej wydania jest przypomnienie oryginalnej twórczości międzywojennego poety. Pomyślana jest jako pierwsza z trzech części, której kontynuacją będą zbiory wierszy z lat wojny i londyńskiej emigracji oraz utworów rozproszonych.W projekcie odzwierciedlono właściwą dla praktyki Młodożeńca typografię eksperymentalną, która w oryginalnych edycjach pełniła nie tylko funkcję estetyczną, ale miała też wpływ na interpretację wokalną i właściwe odczytanie znaczenia tekstów. Z tego też powodu modernizacja ortografii jest bardzo oszczędna, przeprowadzono ją tylko w sytuacji, gdy nie miała wpływu na zgodność rymu, rytmu i ewentualne wykonanie głosowe. Oprawa graficzna tomu (tytuły, elementy graficzne i typograficzne znajdujące się w polu marginesów), nieco inspirowana awangadową stylistyką, jest niezależna od oryginalnych wydań.Zbiór wierszy uzupełniają reprodukcje kolaży współczesnej plastyczki Małgorzaty Gil inspirowane poezją Stanisława Młodożeńca oraz opracowanie Joanny Kulczyńskiej-Kruk na temat pierwodruków edycji z lat międzywojennych Z przedmowy
Każdy ma jakichś przodków. Dopóki ich wspominamy, dopóty oni żyją. W miarę możliwości, powinniśmy poznawać wspomnienia rodziców i dziadków, żeby znając przeszłość, doceniać teraźniejszość oraz wyciągać właściwe wnioski na przyszłość!
Niewielu może powiedzieć, że wychodząc przed swój dom, widzi cienie przodków. A taką możliwość mają mieszkańcy Rusinowa małej lasowiackiej wsi, położonej na krańcu gminy Majdan Królewski. Przez wiele pokoleń tereny te były jednymi z najbiedniejszych zakątków, nie tylko naszego województwa, ale również całego kraju. Trzeba było kilkudziesięciu lat drugiej połowy XX wieku, żeby stąd zniknęli ludzie stłamszeni z powodu biedy oraz poniżenia. Obecnie, mieszkańcy Rusinowa, znając wartość ciężkiej pracy, jakiej oddawali się przez wiele lat, mogą być dumni ze swoich ogromnych dokonań.
Cel poradnikaPoradnik, został napisany z myślą o osobach szukających podstawowych informacji o haiku, zaś pomysł zrodził się po kilku latach prowadzenia grupy: Warsztaty haiku abc, na facebooku.Proponowana publikacja została przeznaczona dla początkujących autorów i w założeniu dotyczy podstaw kompozycji haiku, zaprezentowanych z punktu widzenia zachodniej miłośniczki gatunku, która dostrzega uniwersalny wymiar haiku oraz preferuje nieortodoksyjne podejście do tematu.Niektóre, ważne zagadnienia, zostaną tylko zasygnalizowane, ponieważ moim zadaniem będzie wyłącznie przecieranie szlaków, zaś pogłębianie wiedzy o haiku zostawiam profesjonalistom.Nie chciałam zamykać się wyłącznie w formule haiku klasycznego, dlatego też drogi Czytelniku, jeżeli poszukujesz nieprzekraczalnych reguł, tutaj ich nie znajdziesz.Nie ukrywam, że to jest subiektywna wizja oparta na doświadczeniu i intuicji. Nikogo nie będę przekonywać co do jej słuszności, ponieważ istnieje wiele opcji i szkół haiku na całym świecie
Prezentowane w tym tomiku opowiadania są dobre dla dużych i małych, dzieci i dorosłych. Napisane są prostym językiem, który nadaje lekkości prezentowanym treścią.
Krótkie i sympatyczne, niczym Bajki Ezopa, opowiadania zawarte w tej książce dają czytelnikowi szansę własnej refleksji na temat tego, co można osiągnąć różniąc się od pozostałych.
Zachęcam do lektury, aby zobaczyć wspaniały świat możliwości, jakie sami posiadamy, lecz czasem potrzebujemy o tym przeczytać.
Andrzej Kamiński
Ślepa koza Zuzanna
W zacisznym gospodarstwie, gdzie słońce rozświetlało zielone pastwiska i dzwonki kwiatów tańczyły na wietrze, mieszkała ślepawa koza o imieniu Zuzanna. Pomimo utraty wzroku, Zuzanna emanowała niezwykłą siłą ducha i zdolnością do czerpania radości z życia.
Zuzanna jako młode koźlę straciła wzrok w wyniku nieszczęśliwego wypadku, jednak to niefortunne zdarzenie nie przeszkodziło jej w czerpaniu z pełni życia na gospodarstwie. Wzrok w prawdzie był jej zabrany, ale nie odebrano jej ciekawości, radości, ani zdolności do odkrywania świata wokół niej.
Nawet pomimo swojego ograniczenia, Zuzanna stała się nieocenioną częścią społeczności gospodarskiej. Była baczna na dźwięki, znała każdy zakątek pastwiska, a jej zmysły dotyku i węchu były niewiarygodnie rozwinięte. Potrafiła rozpoznać każde zwierzę po zapachu, a jej kroki były pewne, jakby miała w sobie magiczną zdolność poruszania się po świecie bez wzroku.
Zuzanna stała się inspiracją dla innych zwierząt w gospodarstwie. Jej niezłomny duch i radość życia sprawiły, że ludzie i pozostałe zwierzęta nauczyły się widzieć piękno w innych formach niż tylko wizualne. Zuzanna pokazywała, że życie może być pełne pomimo trudności, a każdy dzień jest darem do odkrywania radości życia.
Ta niewidoma koza stała się symbolem siły, wytrwałości i zdolności do dostosowania się do zmieniających się warunków. Jej historia przypominała wszystkim, że każdy, niezależnie od ograniczeń, może znaleźć swoje miejsce w świecie i przynieść radość innym wokół siebie.
(Ze Słowa wstępnego)
Krok za krokiem. Za krokiem krok. Dreptaj mój bracie. Dreptaj na chwałę Pana. Przez życie. Przez las. Pod górę i z góry. Nie straszny Ci wiatr. Nie strasz ny Ci chłód. Deszcz i śnieżyca nie skrzywdzą Cię. Gdy prowadzi Cię Pan, wiesz że idziesz dobrą drogą. Gdy prowadzi Cię Pan, każda przeszkoda zamienia się w błogosławieństwo.
Iść samemu to walka ze światem. Pielgrzymuje się w grupie. Pielgrzymuje się w ławicy. Nie próbuj oddalać się od swoich. Trzymaj z innymi. Taki mi jak Ty, poszukiwaczami. Pielgrzymami na ścieżce. Z plecakiem na ramionach. Ciężkim, ale niezbędnym w wyprawie. Bez plecaka nie ma pielgrzyma. Bez sandałów też. To zbroja pielgrzyma. To jego ochrona. Przed rozgrzanym asfaltem. Przed głodem i chłodem. Plecak, sandały, ciuch i Bóg w sercu. To uczyni rycerza. To sprawi, że staniesz do walki o samego siebie. Każda bitwa zbliża do końca. Każda potyczka umacnia Cię w przekonaniu,że idziesz właściwą drogą. Z odpowiednimi ludźmi obok. Że czujesz ich wsparcie. I jeden cel…
"Smutna zabawa" to trzeci (wcześniej Inna godzina i Czasu nie mam) wydany w Ludowej Spółdzielni Wydawniczej tom poezji Tomasza Jedza. śpiewaka operowego. Zawód ten uprawia od wielu lat. Poezję pisuje znacznie dłużej. Dlatego też tworzy piękne pełne wrażliwości i refleksji nad życiem wiersze, których często zwarta forma jeszcze bardziej oddaje sens ich przesłania.
Zachęcamy do sięgnięcia po wiersze tego Poety.
* * *
szukam
najkrótszej
drogi
na wewnętrzną
emigrację
* * *
nigdy
nie czułem
potrzeby
żeby pies
podawał mi
łapę
* * *
gdybym
miał
skrzydła
nie wiedziałbym
co to
zima
Od autorki Głównym celem niniejszego poradnika jest przedstawienie zasad prowadzących do zachowania zdrowia, urody i sprawności fizycznej przez całe życie. System, w którym każdego dnia spożywamy zdrowe i różnorodne składniki, przyspiesza przemianę materii, a także likwiduje uczucie głodu, co jest idealną propozycją dla każdego, kto dba o swój wygląd i zdrowie. Współpracując z firmami cateringowymi, organizuję prozdrowotne wyjazdy rekolekcyjne praz prelekcje dietetyczne. Rozpisuję idealne specjalistyczne jadłospisy np. zmniejszające nadwagę, poprawiające odporność, wzmacniające system kostny, nerwowy itp. Od wielu lat stosuję zasady tej diety we własnym życzeniu, ciesząc się coraz lepszym samopoczuciem i zdrowiem, czego serdecznie życzę wszystkim Czytelnikom. Sandra Czeszejko-Sochacka
Książka Papierowy Romans, jest adaptacją pamiętników pisanych w latach 1938-46 przez Alinę Szeppe, córkę Stefana Szeppe, znanego działacza społeczno-politycznego i wydawcy lat międzywojennych z Pruszkowa. Alina wychowywana była w patriotycznej atmosferze powstającej na nowo Polski. Patriotyzm przerodził się w rodzinną tragedię, gdy we wrześniu 1939 roku, brat Aliny, Piotr Szeppe, chcąc bronić Warszawy przed niemieckim agresorem zgłosił gotowość do walki i zginął niedługo potem bohaterską śmiercią, broniąc wraz z innymi Fortu Czerniakowskiego. Nie powstrzymało to Aliny od późniejszego wzięcia czynnego udziału w Powstaniu Warszawskim, gdzie działał również jej ojciec, drukując wśród wybuchu bomb powstańczą prasę. Pisane z dziennikarską pasją pamiętniki, zawierają wiele detali historycznych. Tak powstała książka o wartości dokumentalnej, opowiadająca o straconym pokoleniu tamtych lat, które też chciało kochać i normalnie żyć, co wtedy nie było możliwe. Alina Szeppe, po klęsce Powstania Warszawskiego została wywieziona do obozu jenieckiego, w Oberlangen. Po wyzwoleniu wróciła do kraju i zamieszkała w Warszawie. Zmarła w 1989 roku i została pochowana w rodzinnym grobowcu rodziny Szeppe, w Pruszkowie.
Ja feat Eminem
Zazdroszczę tym, którzy pisać potrafią,
przejrzałem miejsca urodzenia tych, co
wpływali na świat. Artykuł w Nature 2022,
June 09. Nie ma mnie w nim. Gówno wart
[They try to shut me down on MTV, but it
feels so empty without me]
Najsmutniejszy jest widok pustej butelki.
Tego, co na dnie. Świat schodzi na psy. Może
dlatego Vasarely malował bryły, a Monet
jakby rozmyty? Dzwonię, zapytać jak dzieci?
[Children, quiet down please. Brian, dont
throw that (shut up!)].
Moje miasto i ty w nim, vis maior. Vis a vis w
aucie ze mną. Nieczysty, dla kogoś, kto
kończył szkołę muzyczną, masz głos. Trochę
jak szept no, dalej, rozbierz mnie.
[I got the hotel room ready. What time are
you gettin off work?]
Ksiądz, jeszcze wczoraj udzielał nam ślubu,
przybity, dziś nowe siły zyskał. Szkoda, że
kazanie przepadnie, bo samograj. Nawet
babka, która jest tu co dnia, Jezu drogi,
[I walk on water. But I aint no Jesus I walk on
water. But only when it freezes (fuck)]
nie wierzy w to, co słyszy. I straszy ją maceba,
jak ciebie viola da gamba. Myślałem o tobie z
czułością wczoraj. Nagie masz palce, oczy
zielone, tańczysz, a ja
[Look out for my next single, its called My
Salsa :). ]
obok słabo kroczę. Gówno warty doktorat,
czy profesura (czcionka nieczytelna deszcz
zalał dyplom w piwnicy). Wiedziałaś, że będą
stąd latać samoloty? Ile waży twój bagaż dziś?
Beze mnie.
[Good, cause youre so fuckin beautiful when
youre angry]
Wiesz co? Przeczytaj to, co napisałem. Ta
przezroczysta sukienka jest ok. Kup ją, jeśli
chcesz
Kielczanka, nauczycielka matematyki (wykształcenie WSP z tytułem mgr), członkini Związku Literatów Polskich oraz Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Przez jedną kadencję pełniła funkcję skarbnika ZLP oddział Kielce.Pisze różne gatunki literackie, miniatury poetyckie, haiku, liryki, aforyzmy, fraszki, limeryki, monodramy, prozę poetycką, poematy, także eseje. Dłuższe poematy to: Poddani światłu odrębna książka, ŚWIĘTOkrzyskie naSTROJE odrębna książka. Poematy zawarte w książce TROPEM CZAROWNICY spod Łysicy: Tren nadziei,... z winy wiosny, Pod nieba czaszą, Siłacze. W 2021 roku wydała poemat 97 stronicowy Z kulą u nogi. ...ubiorę w poezję dzień po dniupełną garścią z wiatrem biegiem strumykaweźmiemy obszernym haustemwydrzemy dla siebie choć na wiatr przymrużam oczya źródło mącą ciężarysłońce prostuje zakrzywioną przestrzeń...... głos aniołaktóry to pióro swego skrzydławszczepił w mą duszę woła i łowi echacieniem litery na podłożusens wybielony drogą mlecznądostrzegam w morzu wątków...płynę w nurcie czasu własnegopióro jak żagiel podmuchem pchany...
„Emily & Elizabeth”, kolejna książka Marii Zagórskiej, to oparta na autentycznych, datowanych wydarzeniach opowieść o dziewczynce z Kresów Wschodnich, która w czasie wojny przez Bliski Wschód i Polskę dotarła z rodziną do Anglii. Drugą bohaterką opowieści jest dziewczyna, córka Polaka urodzona już w Anglii, poznana przez Emily już na obczyźnie. Autorka ciekawie opowiada o ich przyjaźni, radościach, smutkach, o osiągnięciach życiowych, o odejściu jednej z nich i sentymentalnych powrotach do Polski drugiej. Ciekawa i wartościowa książka; trochę smutna, trochę wesoła. Polecamy.
Rozdział
NEWCASTLE
(Newcastle upon Tyne – miasto w północno-wschodniej Anglii na północnym brzegu rzeki Tyne, nieopodal jej ujścia do Morza Północnego. Liczne zabytki. Uniwersytet. Historia miasta sięga czasów panowania rzymskiego (I w. naszej ery). Nazwa pochodzi od wzniesionego tu w 1080 r. zamku (New Castle), który postawił syn Wilhelma I Zdobywcy. Symbolem miasta jest łukowy zielony most nad Tyne z 1928 r., pierwowzór mostu portowego w Sydney. W Polsce miastem partnerskim Newcastle jest Gdańsk).
Rok 1957, wiosna
A co tam! Raz kozie śmierć! Jakoś będzie... Inaczej podda się, nie pójdzie na pierwszą randkę z Brianem. Ale... nie umie się uczesać ani umalować inaczej niż zwyczajnie. Umalować? Nie wariuj, Emily! Wie, że przyjdzie jej umierać ze wstydu w sukience ze zbyt wyciętym dekoltem (chciała go tylko nieco zaznaczyć!), że ośmieszą ją na pewno, pożal się Boże, wszystkie dodatki... Nie miała pojęcia czy duże korale z kości słoniowej, przywiezione z Afryki, pasują do kanarkowo żółtej sukienki, innej nie miała; w ogóle do niej, zagubionej w nagłej, obcej dorosłości, zgiętej teraz przed zbyt małym lusterkiem, w zbyt małej łazience, w przeczuciu tego, że sobie nie poradzi, okaże niezgrabna i drętwa, i że Brian nigdy więcej się z nią nie umówi.
Dlaczego nagle tak się poczuła? Jakby to nie była ona? Przecież, na Boga, Brian był od zawsze!
– Brian był od zawsze – zdziwił się ojciec. – Czemu nagle zachowujesz się tak, jakbyś miała spotkać się z Rudolfem Valentino? Chodziłaś na jakieś tam randki z innymi – bez mojej zgody, niestety – i nic, bez szaleństwa.
To czemu dzisiaj?...
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?