Tradycje łacińskiej metropolii lwowskiej sięgają XIV wieku i czasów panowania Kazimierza Wielkiego (13331370), który kontynuując dzieło jednoczenia ziem Królestwa Polskiego, zapoczątkowane przez swego ojca Władysława Łokietka, przyłączył z pomocą Węgier, Ruś Halicką do Korony w 1349 roku. Jednocześnie zwrócił się do papieża Urbana V o ustanowienie na tym terenie prowincji kościelnej. Na przestrzeni wieków granice metropolii lwowskiej ulegały częstym zmianom. Te zmiany determinowane były nie tylko sytuacją polityczną Królestwa Polskiego a od unii lubelskiej z 1569 roku Rzeczypospolitej Obojga Narodów skutkującą fluktuacją granic państwowych, ale także lokalnymi uwarunkowaniami społecznymi czy wyznaniowymi. Biskupi metropolii lwowskiej poprzez umacnianie diecezjalnych i parafialnych struktur Kościoła katolickiego, wnosili wkład zarówno w rozwój życia religijnego, jak i kultury polskiej. Przykładem był Grzegorz z Sanoka (14071477), wybitny przedstawiciel humanizmu i arcybiskup lwowski.Dla biskupów metropolii lwowskiej, lata zaboru austriackiego nie należały do łatwych. Uwarunkowania polityczne, społeczne, narodowościowe i wyznaniowe, nie zawsze sprzyjały misji Kościoła łacińskiego, pomimo że w monarchii habsburskiej religia rzymskokatolicka była wyznaniem państwowym. Na fundamencie uzyskanej w 1867 roku autonomii, szybko dojrzewały kwestie narodowościowo-wyznaniowe, a także społeczne, prowadzące do emancypacji stanu chłopskiego i robotniczego drogą polityczną. Uderzały one w większym lub mniejszym stopniu w struktury Kościoła. Konflikty polsko-ukraińskie koncentrowały się nie tylko na płaszczyźnie walki o rząd dusz, lecz także walki z polskością, której strzegł Kościół łaciński. Natomiast źródłem konfliktów społecznych nie była religia katolicka, ale powszechna bieda i brak perspektyw na lepsze życie.W tej sytuacji, z chwilą nastania XX wieku w trzech diecezjach metropolii lwowskiej objęli rządy biskupi Józef Bilczewski, Józef Sebastian Pelczar, Leon Wałęga, którzy poprzez program odrodzenia religijnego i katolicyzmu społecznego nie tylko skutecznie rozwinęli życie religijne, ale także narodowe. To oni wraz z biskupami pomocniczymi Władysławem Bandurskim we Lwowie, Karolem Fischerem w Przemyślu, do których w 1918 roku dołączył Bolesław Twardowski (następca arcybiskupa Bilczewskiego na stolicy metropolitarnej), przygotowali swoje diecezje pod względem religijnym i patriotycznym do II Niepodległości. Ich biografie, to nie tylko osobiste drogi życia, lecz drogi Kościoła i Polski.Bogato ilustrowaną książkę otwiera wstęp arcybiskupa Adama Szala, a zamyka niezwykle ciekawy rozdział dotyczący losów metropolii lwowskiej, jej kapłanów i kościołów w pojałtańskiej rzeczywistości aż do czasów współczesnych.
Magda, mimo swojego młodego wieku, ma już za sobą bagaż doświadczeń, a najważniejszą osobą w jej życiu jest córka Pola. Choć dobrze sytuowani rodzice zapewniają jej bezpieczeństwo finansowe, nie może realizować swoich pasji i czuje się niczym ptak zamknięty w złotej klatce.Pewnego dnia Magda widzi w gazecie portret córki i pozywa ulicznego malarza Alka o bezprawne wykorzystanie wizerunku dziecka. Spotkanie w sądzie staje się niespodziewanym początkiem wspólnej, siedmiodniowej przygody, która obfituje w paletę emocji i uczuć Czy Magdę i Alka połączy coś więcej, niż sprawa sądowa?Paleta marzeń to pełna emocji książka o trudzie podejmowania decyzji oraz o tym, że życie często toczy się innymi torami, niż to sobie zaplanowaliśmy.
,,Moje magiczne Bieszczady to jednocześnie tajemnica bolesna i tajemnica radosna.Ze szczytu bliżej do nieba, więc pytam Boga, jak to jest, że któregoś dnia trzeba zostawić rodzinny dom, wioskowy cmentarz, święte ikony i odejść.Przecież wołali w niebo swoją rozpacz. Potem jeszcze ostatni raz obejrzeli się za siebie. Cerkiewne kopuły lśniły w czerwcowym słońcu. Hospody pomiłuj! Hospody***Pośród wysokich zsychających traw zbierałem w zdziczałych sadach opadłe jabłka, wygrzewające do jesiennego słońca swoją czerwień.Smakowałem ich cierpkość. Nieopodal w równinę zapadał się bojkowski cmentarz.Tamte Bieszczady są jak oleodruki z wizerunkami świętych, jakie uratowałem z domu moich dziadków.***Moje Bieszczady, w których mieszkałem kilkanaście lat, przemierzyłem w radosnym korowodzie młodości.Zapewne zbyt pospiesznie, dlatego nie rozumiałem ich, ale podziwiałem.I nieustannie wracam do nich wiedziony nostalgią za utraconym krajobrazem.Bieszczady są jak drabina do nieba, po której się tylko wychodzi w coraz większym zachwycieAndrzej Potocki
Kalendarz wieloplanszowy Tatry 2026 z fotografiami autorstwa Karola Nienartowicza to trzynaście fenomenalnych ujęć tych najwyższych i zarazem najchętniej odwiedzanych przez turystów polskich gór.
Bieszczady to magiczny zakątek Polski. Wspaniałe góry, szumiące trawami połoniny, wciąż dzika przyroda to wszystko sprawia, że kto raz wyjechał w Bieszczady, będzie tam wracał przez całe życie. Fenomenalne fotografie przeniosą nas do tej krainy o każdej porze roku.Fotografie: Karol Nienartowicz, Katarzyna Gubrynowicz, Agata i Mateusz Matysiakowie, Mikołaj Gospodarek
Jedyna pełna, oparta o długoletnie kwerendy archiwalne monografia akcji "Wisła".To książka, która na trwałe zapisała się zarówno w obiegu naukowym, jak i popularnym; zawierająca bogaty materiał fotograficzny, w dużej mierze po raz pierwszy publikowany, a także liczne mapy i schematy z czasów operacji.Problematyka operacji Wisła od lat budzi wiele emocji. [] Pomimo to, jak dotąd, nie powstała monografia, która próbowałaby całościowo zająć się operacją Wisła i prowadzonymi w jej trakcie działaniami wojskowymi (wysiedleńczymi i przeciwpartyzanckimi).Wydane dotąd zbiory dokumentów oraz tomy studiów, mimo ich niekwestionowanej wartości, tylko częściowo zapełniały tę lukę. Rozprawa Jana Pisulińskiego niewątpliwie pozwala więc uzupełnić istniejące braki w naszej wiedzy. Fakt, iż autor wcześniej zajmował się szczegółowo wysiedleniami na Ukrainę w latach 19441946, w sposób naturalny predysponował go do podjęcia również tego wyzwania. Praca została przygotowana w oparciu o szerokie kwerendy źródłowe i gruntowną, budzącą szacunek, lekturę literatury przedmiotu (polską i zagraniczną). [] Autor sprawnie buduje też narrację, tworząc interesującą panoramę wysiedleń i zwalczania oddziałów ukraińskiego podziemia, jakie miały miejsce pomiędzy kwietniem a końcem lipca 1947 roku []. [Z recenzji wydawniczej prof. Grzegorza Motyki]Przez ponad dwa lata władze lekceważyły problem podziemia ukraińskiego. Dopiero wiosną 1947 roku, po rozprawieniu się z podziemiem polskim, zdecydowano o skierowaniu do południowo-wschodniej Polski ponad 20 tysięcy żołnierzy, nie licząc podporządkowanych dowództwu Grupy funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa, milicji i innych służb. Pośpiesznie sformowana Grupa Operacyjna Wisła 20 kwietnia rozpoczęła w południowo-wschodnim krańcu Polski największą po wojnie operację, nazywaną w dokumentach tego okresu akcją specjalną Wisła. Jej celem była likwidacja podziemia ukraińskiego. Jednocześnie, na polecenie rządzących komunistów, przeprowadzono przymusowe przesiedlenie tamtejszej ludności ukraińskiej oraz rodzin mieszanych na poniemieckie tereny na północy i zachodzie kraju, również z obszarów, gdzie podziemie ukraińskie nie operowało. Do 31 lipca 1947 r. przesiedlono ponad 135 tysięcy osób, w tym wielu Polaków. Działania Grupy przeciwko podziemiu doprowadziły do jego znacznego osłabienia i w konsekwencji do demobilizacji. Kilka tysięcy osób umieszczono w Centralnym Obozie Pracy w Jaworznie.Niniejsze wydanie zostało uzupełnione o rozdział poświęcony działaniom wojskowym przeciwko podziemiu ukraińskiemu oraz akcjom przesiedleńczym przeprowadzanym po formalnym zakończeniu operacji.
Format: 330 x 480 mm, 14 stron, 7 kart, spiralaFotografie: Karol Nienartowicz Najwyższe i najchętniej odwiedzane przez turystów polskie góry, urzekają swym pięknem o każdej porze.Wieloplanszowy kalendarz z fenomenalnymi fotografiami Karola Nienartowicza będzie nam o nich przypominał przez cały rok.
Format: 330 x 480 mm, 14 stron, 7 kart, spiralaFotografie: Karol Nienartowicz Wieloplanszowy, autorski kalendarz Góry 2025 z mistrzowskimi fotografiami Karola Nienartowicza zawiera zapierające dech w piersiach widoki z polskich Tatr, peruwiańskiej Kordyliery Białej, włoskich Dolomitów, gór tęczowych w Peru, greckich Meteorów, Wysp Owczych, norweskich Lofotów, szwajcarskich Alp Walijskich, francuskich Alp Delfinackich i amerykańskiego pasma Sierra Nevada.
Wieloplanszowy kalendarz Karkonosze 2025 z wyjątkowymi fotografiami Karola Nienartowicza zawiera ujęcia z tego najwyższego i najbardziej popularnego pasma Sudetów malownicze wodospady, słynne Śnieżne Kotły, świątynię Wang w Karpaczu, usytuowany na szczycie góry średniowieczny zamek Chojnik, zadziwiające formacje skalne, jak Słonecznik czy Pielgrzymy, a także górującą nad nimi Śnieżkę.
Kalendarz wieloplanszowy dla wielbicieli architektury cerkiewnej, Bieszczadów i Pogórza Przemyskiego. Znalazły się w nim fotografie świątyń w Smolniku nad Sanem, Równi, Grąziowej (w skansenie w Sanoku), Piątkowej, Posadzie Rybotyckiej, Łopience, Moczarach, Hoszowie, Krywem, Uluczu, Sokolikach Górskich, Bystrem i Żłobku.Zawiera kalendarium juliańskie. Fotografie: Kamil Paluszek, Agnieszka i Włodek Bilińscy, Katarzyna Gubrynowicz, Marcel Szpieg
Cerkwie są nierozerwalnie wpisane w krajobraz Łemkowszczyzny. W swych wnętrzach kryją często cenne, kilkusetletnie ikony, stanowiąc niezwykłe dziedzictwo kulturowe tej krainy jej dawnych i obecnych mieszkańców. W kalendarzu znajdziemy fotografie cerkwi w Kwiatoniu, Owczarach (Rychwałdzie), Powroźniku, Ropkach (w skansenie w Sanoku), Kotani, Szczawnem, Brunarach Wyżnych, Olchowcu, Daliowej, Bereście, Świątkowej Małej, Turzańsku i Wojkowej.Zawiera kalendarium juliańskie. Fotografie: Kamil Paluszek, Karol. Nienartowicz, Piotr Basałyga, Krystian Klysewicz
Bieszczady to niezaprzeczalnie magiczny zakątek Polski. Wspaniałe góry, szumiące trawami połoniny, wciąż dzika przyroda to wszystko sprawia, że kto raz wyjechał w Bieszczady, będzie tam wracał przez całe życie. Fenomenalne fotografie, zawarte na kartach tego kalendarza, przeniosą nas do tej krainy o każdej porze roku. Fotografie: Tomasz Demko, Mikołaj Gospodarek, Katarzyna Gubrynowicz, Agata i Mateusz Matysiakowie, Karol Nienartowicz, Marcel Szpieg
Zbiór kilkudziesięciu przekazywanych z pokolenia na pokolenie przepisów kuchni łemkowskiej. Ta pięknie wydana, bogato ilustrowana książka zabierze Was do świata smaków i aromatów prostej, ale pysznej kuchni Beskidu Niskiego. To również wyjątkowy skarbiec tradycji, obrzędów codziennych i świątecznych Łemkowszczyzny. Adzymki, meryndia, mastyło, homiłki to słowa brzmiące egzotycznie, ślady udziału Łemków w przebogatym świecie karpackich kultur. Ale za tymi słowami (a także za swojskimi dla naszego ucha kołaczami, plackami, pierogami) kryją się potrawy, w których łatwo zdołamy się nasycić i poczuć w domu, siadając przy piecu Pani Grażyny. Ziemniaki, kapusta, cebula, mąka, mleko, jajka, grzyby z tego wszystkiego zrobicie sobie niejedną bogatą w smaki i wrażenia ucztę, nawet jeśli mieszkacie daleko od Ropek i Swystowego Sadu. [Paweł Bravo, felietonista kulinarny Tygodnika Powszechnego] Jest to niezwykle cenna pozycja kulinarna nie tylko dla Łemków. Pisząc o kuchni, podając przepisy, autorka dzieli się jak chlebem opowieścią o dzieciństwie, swojej rodzinie. Wspomina historię wsi i jej mieszkańców, przywołuje rytuały obrzędowe świąteczne i te codzienne. Doskonale wie, o czym pisze, i robi to w sposób bardzo czytelny i sugestywny. Do tego stopnia, że jest się głodnym i ma się ochotę samemu przygotować każdą zaproponowaną przez nią potrawę. [Julia Doszna, łemkowska pieśniarka ludowa] Niektórzy o Beskidzie Niskim piszą, inni go malują, ale tylko Grażyna potrafi zamknąć Beskid w smaku i zapachu, a potem podarować nam w książce, abyśmy mogli wyczarować go we własnym domu. [Maria Strzelecka, malarka, ilustratorka i pisarka, autorka m. in. książek z serii Beskid bez kitu] Częstujcie się! udowadnia, że kuchnia pomaga nam utrzymać więź z naszymi przodkiniami i uświadamia, jak wiele wysiłku wymagało wytworzenie smacznych, acz prostych dań: przepisy kuchni łemkowskiej, jak wszystkie potrawy chłopskiej kuchni powstawały przede wszystkim z tego, co się samemu uprawiało i wyhodowało. Pod egzotycznymi często nazwami, jak palatka komperiany czy kiesełycia odnajduję również smaki mojego dzieciństwa przenoszone z pokolenia na pokolenie przez moje babki z Lubelszczyzny i Kujaw. Zachęcam do tej kojącej, kulinarnej podróży w czasie. [Joanna Kuciel-Frydryszak, dziennikarka i pisarka, autorka m. in. książki Chłopki. Opowieść o naszych babkach]
Odkryj tajemnice Puszczy. Poznaj jej mieszkańców i fascynujące zależności między nimi. Podążaj tropem największych puszczańskich drapieżników: niedźwiedzi, wilków, żbików i rysi. Spójrz na świat oczyma szybujących ptaków, skrytych płazów i owadów. Wsłuchaj się w szum bukowych liści, stukot dzięcioła i chichot popielicy. Przyjrzyj się sędziwym drzewom, mikroświatom próchniejących kłód, sieci współpracujących grzybów, konstelacjom mchów i porostów. A potem spróbuj odnaleźć je w naturze.
Jola Richter-Magnuszewska, czerpiąc z karpackiego mitu Vincenza, opierając się na informacjach naukowych i obserwacjach, zanurza nas w baśniową opowieść, wypełnioną zachwycającymi, akwarelowymi ilustracjami. Z pietyzmem i czułością opisuje niezwykły, świetnie funkcjonujący organizm, w którym życie toczy się swoim odwiecznym rytmem, wszyscy są tak samo ważni, potrzebni i każdemu należy się szacunek. Ta książka pokazuje, że Puszcza to mądra, czująca istota. Możemy się wiele od niej nauczyć – nie tylko o prawach natury, ale również o nas samych.
„Najbardziej chciałabym iść teraz do lasu, usiąść pod bukiem i tam poczytać tę książkę. A potem poszukać liści, żołędzi, igieł i posłuchać drzew”. [Aniela, lat 7]
„O lasach jest. Ja bym wziął taką książkę, bo traperem jestem…” [Jędruś, lat 3,5]
„Tę książkę można oglądać i czytać bez końca. Mnóstwo ciekawych informacji i przepiękne ilustracje. Skarbnica wiedzy o przyrodzie”. [Pola, lat 12]
„Chciałbym kiedyś zobaczyć wilka”. [Kuba, lat 6]
„Dobrze, że są takie mądre i ciekawe książki. Nie wiedziałam, że tyle pięknych zwierząt żyje w puszczy”. [Alicja, lat 10]
„Fajna ona jest, o żukach z plamkami i długimi wąsami, zwierzętach i lesie, i ptaszkach”. [Szymek, lat 5,5]
„Chciałabym tak malować. Zwierzęta, cała przyroda są tu jak żywe”. [Paula, lat 7]
Jola Richter-Magnuszewska – ilustratorka, autorka książek dla dzieci. W swoim dorobku ma ich kilkadziesiąt. Niektóre z nich były wyróżniane i nagradzane, jak Dzika książka o dzikach i o ich kuzynach, a także tłumaczone na inne języki, jak Rok na targu. Mieszka zmężem, synami i gromadką zwierząt na skraju Beskidu Niskiego, w drewnianej chacie otoczonej jodłowym lasem. Tutaj na co dzień może obserwować świat przyrody i zależności, jakie w nim zachodzą. Ceni życie w zgodzie z naturą.
Wieloplanszowy, autorski kalendarz Polskie góry 2024 z mistrzowskimi fotografiami Karola Nienartowicza zawiera zapierające dech w piersiach widoki z Karkonoszy, Gór Stołowych, Tatr, Pienin, Bieszczadów oraz Beskidów Niskiego, Śląskiego i Żywieckiego.
Wieloplanszowy, autorski kalendarz Polskie góry 2024 z mistrzowskimi fotografiami Karola Nienartowicza zawiera zapierające dech w piersiach widoki z Karkonoszy, Gór Stołowych, Tatr, Pienin, Bieszczadów oraz Beskidów Niskiego, Śląskiego i Żywieckiego.
Wieloplanszowy, autorski kalendarz Polskie góry 2024 z mistrzowskimi fotografiami Karola Nienartowicza zawiera zapierające dech w piersiach widoki z Karkonoszy, Gór Stołowych, Tatr, Pienin, Bieszczadów oraz Beskidów Niskiego, Śląskiego i Żywieckiego.
Podstawowym celem tej popularnonaukowej monografii jest zaprezentowanie rozwiązań urbanistycznych i architektonicznych zastosowanych w Stalowej Woli mieście zwanym kiedyś perłą Centralnego Okręgu Przemysłowego. Jako znakomity przykład umiejętnego połączenia architektury przedwojennego modernizmu z powojenną architekturą socrealistyczną i socmodernistyczną miasto stanowi atrakcję turystyczną dla odwiedzających je gości oraz buduje tożsamość i poczucie dumy jego mieszkańców. W książce tej autor dzięki swoim wieloletnim badaniom udokumentował postacie kluczowych architektów Stalowej Woli: inż. arch. Bronisława Rudzińskiego (19061994), inż. arch. Jana Bitnego-Szlachtę (19081974) oraz inż. arch. Hannę Szwemin-Pater (19181969).
Bieszczady to niezaprzeczalnie magiczny zakątek, zachwycający o każdej porze roku. Wspaniałe góry, szumiące trawami połoniny, wciąż dzika przyroda - to wszystko sprawia, że kto raz wyjechał w Bieszczady, będzie tam wracał przez całe życie. Fenomenalne fotografie przeniosą nas do tej krainy o każdej porze roku.
Najwyższe i najchętniej odwiedzane przez turystów polskie góry, urzekają swym pięknem o każdej porze. Wieloplanszowy kalendarz z fenomenalnymi fotografiami Karola Nienartowicza będzie nam o nich przypominał przez cały rok.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?