Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.
Reprint z 1929-1933. "Harcerstwo żywe i radosne (Felietony harcerskie z tygodnika „Iskry” z lat 1929–1933)".
„Iskry” 1929, R. 7, nr 42, 5 października, s. 643.
Ten harcerz miał 13-cie lat.
Pan Prezydent Rzeczypospolitej odbywa obecnie jesienną podróż po wschodnich województwach Rzeczypospolitej. Ludność i władze miast, miasteczek, wsi, któremi przejeżdża Głowa Państwa, starają się przez budowę pięknych bram, uroczyste powitania i manifestacje uliczne dać dowód swego przywiązania i miłości dla Państwa. Taką właśnie uroczystą chwilę przeżywał przed kilkoma dniami Skurcz, przez który miał przejeżdżać Pan Prezydent. Wzdłuż głównej ulicy ustawiły się szpalery dzieci szkolnych, organizacje młodzieży i dorosłych i cała ludność miasteczka. Na przedzie burmistrz i duchowieństwo oczekiwało Dostojnego Gościa z chlebem i solą.
Zbliżała się godzina przyjazdu. Setki ócz niespokojnie wyczekiwało na szosie charakterystycznego kłębu kurzu. Dzieci przestały ze wzruszenia rozmawiać, a policjanci usuwali z drogi przejeżdżające jeszcze prywatne powozy. Już ktoś krzyknął: — Jedzie! — I tłum, jak dotknięty iskrą elektryczną poruszył się niespokojnie. Gdy wtem nieoczekiwanie i nagle stała się rzecz straszna. Ognisty, młody koń ziemianina p. Splitzera, spłoszony nerwowemi ruchami ludzi, stanął dęba, szarpnął się wprzód, a potem wbok i, nim zaskoczony woźnica pojął sytuację, koń runął z błędnym wzrokiem wzdłuż drogi. Wszystko to stało się tak nagle, że publiczność nie zorjentowała się nawet, o co chodzi, i tylko straszny głos jakiejś kobiety: dzieci, dzieci! wskazał grozę sytuacji. Oszalały koń, gryząc wędzidła, z pianą w pysku pędził wprost na gromadkę dzieci szkolnych, stojących na zakręcie w szeregu. Przerażenie wionęło w tłum. Usta, zdawało się, przestały oddychać. Za sekundę stanie się rzecz straszna.
I wtedy — „w ostatniej chwili“, jak podają świadkowie — wyrwał się z szeregu 13-letni harcerz, Leon Rawka, i skoczył naprzeciwko konia. On jeden, malec, brzdąc, trzynastoletni pędrak, gdy mężczyźni stali ze spuszczonemi rękami, a z oczu kobiet wyglądało bierne przerażenie, on jeden w ciągu ułamka sekundy pojął grozę sytuacji, zdecydował się na czyn i chwycił myślą sposób działania. W tej samej sekundzie mały harcerz wisiał już u mordy rozszalałego zwierzęcia, zaciskając kurczowo palce na lejcach, i całym ciężarem ciała szarpał wędzidła. Fizyczny ból i nagłość szarpnięcia musiały wstrząsnąć psychiką konia, gdyż ten w jednej chwili zarył się czterema nogami w ziemię i, drżąc nerwowo na całem ciele, parskał pianą wprost na głowy wylęknionej gromady dzieciaków. Wtedy dopiero ruszyli się mężczyźni, kilku z nich podbiegło na pomoc malcowi, który blady i wyczerpany wysiłkiem uspokajał delikatnemi klapsami rozedrgane chrapy zwierzęcia.
Gazety, opisujące ten wypadek, podają, że: „publiczność zgotowała śmiałemu druhowi spontaniczną owację“.
Czytałem w dziennikach ten opis ze wzruszeniem. Jestem dumny, że należę do tej samej organizacji, której członkiem jest druh Leon Rawka.
Bambaju
Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.
Reprint z 1928-1929. "Wstępuję do harcerstwa (Felietony harcerskie z tygodnika „Iskry” z lat 1928–1929)".
„Iskry” 1928, R. 6, nr 18, 14 kwietnia, s. 295.
Prawdziwe imię.
Jak to się wszystko zmienia na świecie! Spójrz na podpis pod tym artykułem. Widzisz? Nie ma „10“-ki. Zjawiło się nowe indywiduum — „Bambaju“, by też wam opowiadać o tem, co dostrzeże „na tropie harcerskim“.
A z tem „Bambaju“ było tak:
Mój zastęp Psów (byłem wtedy zastępowym) starał się pełznąć jaknajciszej. Wiatr szumiał po lesie, zagłuszając niepotrzebny szmer i trzask gałązek, wieczorny zmrok otulał dobroczynną ciemnością ledwo poruszające się sylwetki. I zresztą — nikczemne, tchórzliwe Wrony zachowywały się jak niemądre żółtodzioby; hałas, śmiechy, żarciki głośnemi krzykami wyrywały się z dwóch wronich namiotów, a jedynej warcie znakomicie udawało się naśladować swój zwierzęcy pierwowzór — gawrona.Gdyśmy byli już zaledwie o parę kroków od Wron, szczeknąłem bojowem szczeknięciem; w jednej chwili wojenne wycie mych Psów zagłuszyło rozpaczliwe wrzaski nieroztropnych Wron.
Obóz wroga został zdobyty!
Wtedy, w triumfie zwycięstwa, rozstawiłem szeroko nogi, wzniosłem zaciśnięte pięści wysoko w górę, a z piersi, dumą rozpieranej, uderzył w drzewa trzykrotny zwycięski hymn. „Bambaju!.. Bambaju!.. Bambaju!..“
I odtąd zostałem „Bambaju“. Niezrozumiałe, tajemnicze „bambaju“ stało się mojem imieniem harcerskiem.
Bracie drogi, siostro kochana! Chcę ci coś powiedzieć — i boję się. Boję się, żeby nie wynikła stąd jaka herezja harcerska. Powiem wreszcie — ale pamiętaj: ani mru-mru drużynowemu i drużynowej!
Oto jeśli już masz trzeci stopień — to jeszcze niczego nie masz; jeśli masz drugi stopień — to posiadasz niewiele. Dopiero gdy zdobędziesz imię harcerskie, swój własny totem indyjski, wtedy dopiero będziesz w prawie przechadzać się wśród braci harcerskiej jak paw.
Ale imię harcerskie, puszczańskie, zdobyć niełatwo, oj, niełatwo. Mnie się jakoś wyjątkowo udało je okupić jednem zwycięstwem. Od ciebie twoi współtowarzysze będą więcej wymagali, będą żądali jakichś wyjątkowych zasług i czynów bohaterskich. Imię trzeba będzie wywalczyć i wypracować.
W czasie minionych wakacyj byłem w obozie, w którym na dwudziestu czterech harcerzy zaledwie dwóch dostąpiło tego zaszczytu, że zostało przyjętych do „kręgu synów puszczy“, t. j. otrzymało imiona harcerskie.
Starzenie się jako proces i starość jako faza życia są przedmiotem zainteresowania wielu dziedzin nauki, które ukazują je w perspektywie doświadczania jednostkowego i zbiorowego, na poziomie indywidualnym i demograficznym, z wieloma odniesieniami do humanistycznych i społecznych nauk, które rozpatrują je w skali mezo, makro i mikro. Z tą fazą życia łączą się liczne aplikacje do teorii i praktyki, zrealizowanych i wdrażanych projektów, zadań z pola polityki społecznej, pracy socjalnej, ochrony zdrowia, ekonomii itp.
Zwykle prowadzone analizy i sposoby poznania oraz opisu starzenia się i starości lokuje się na linii charakterystyki tez i antytez odnoszących się do zachodzących wraz z wiekiem zmian biologicznych, psychologicznych, społecznych, demograficznych i kulturowych w życiu człowieka, które to zmiany – w zależności od ich kierunku i natężenia – decydują o przebiegu starości.
Struktura publikacji
Niniejsza praca porządkuje omawiane zagadnienia w dwóch częściach. Część pierwsza poświęcona jest rozważaniom teoretycznym, druga natomiast ma charakter empiryczny. Opracowanie teoretyczne podzielono odpowiednio na tematykę starości i przemocy.
Rozdział pierwszy Starość w wymiarze historycznym, indywidualnym i społecznym omawia wybrane aspekty starości istotne z punktu widzenia podjętego tematu. Zaprezentowano periodyzację starości, sporo miejsca poświęcono ukazaniu znaczenia człowieka starszego/starego na przestrzeni dziejów oraz postrzeganiu starości i ludzi starszych współcześnie. Przedstawiono także wybrane stanowiska teoretyczne w perspektywie psychospołecznej. Omówiono również rolę pedagogiki społecznej wobec osób starszych oraz miejsce człowieka starszego w rodzinie. Na tym tle podjęto próbę ukazania znaczenia relacji międzypokoleniowych, a także wskazano na potrzeby osób w tym okresie życia.
Rozdział drugi Przemoc – jej źródła, manifestacje i rola w relacjach międzyludzkich rozpoczyna się od ustaleń definicyjnych związanych z przemocą, także w kontekście różnorodnego nazewnictwa stosowanego w różnych krajach. Następnie dokonano przeglądu badań nad przemocą wobec osób starszych prowadzonych zarówno w Polsce, jak i na świecie. Zaprezentowano teoretyczny model wykorzystywany dla wyjaśnienia przemocy stosowanej wobec osób starszych na podstawie podejścia opracowanego w 2011 roku przez Kerry Burnight i Laurę Mosqueda. W kolejnych podrozdziałach omówiono mechanizmy przemocy i czynniki ryzyka, które zwiększają prawdopodobieństwo jej występowania. Nieco uwagi poświęcono charakterystyce sprawców oraz omówiono procedurę Niebieskiej Karty w polskim systemie przeciwdziałania przemocy domowej.
Część empiryczną pracy rozpoczyna rozdział trzeci, zatytułowany Osoby starsze w sytuacji przemocy domowej – studium przypadku. Zawarto w nim rezultaty badań jakościowych – opis i analizę siedmiu przypadków. Podstawę stanowił materiał empiryczny obejmujący wywiady autobiograficzno-narracyjne przeprowadzone z osobami starszymi doświadczającymi przemocy domowej. Dążąc do rozpoznania procesów trajektoryjnych, podjęto próbę osadzenia narracji w fazach trajektorii cierpienia Fritza Schützego. Toteż układ analizy w części pierwszej tego rozdziału ukazuje traumatyczne doświadczenia osób starszych w perspektywie biograficznej (ujęcie podłużne), w części drugiej odnosi się zaś do perspektywy problematycznej (ujęcie poprzeczne).
W rozdziale czwartym Przemoc domowa wobec osób starszych w świetle analizy dokumentów policyjnych – dualna perspektywa zaprezentowano wyniki badań ilościowych na podstawie analizy dokumentów policyjnych, które pogłębiono badaniami jakościowymi. Zamierzeniem było ukazanie rozmiarów i przejawów zjawiska oraz typu relacji rodzinnych między sprawcą a ofiarą. Dążono do poszukiwania istotnych zależności między cechami społeczno-demograficznymi ofiar i sprawców a występowaniem przemocy i różnorakimi zachowaniami. Na podstawie zebranych danych dokonano scharakteryzowania ofiary i sprawcy, konstruując statystyczny profil osoby starszej krzywdzonej w rodzinie oraz osoby stosującej przemoc.
Czy harcerstwo powinno wyrabiać w chłopcach indywidualizm?
Na pytanie to nieraz słyszeliśmy taką odpowiedź:
— Nie! Naszym celem jest wychowanie młodzieży na dobrych obywateli, a więc ludzi o ile możności jak najbardziej uspołecznionych. Indywidualista nie nadaje się do życia społecznego. Kieruje się on zawsze swojemi zapatrywaniami, nie umie się nagiąć do poglądów i potrzeb ogółu. Drużyna czy zastęp, to właśnie małe społeczeństwo. Chłopiec powinien w niem się uczyć poświęcenia nietylko swoich przyjemności, ale także swych zapatrywań dla dobra całości.
Stanowisko takie wypływa, jak sądzę, z faktu, że jak bardzo wiele innych wyrazów, tak i wyraz „indywidualizm“, „indywidualny“ etc. nie mają ściśle określonego znaczenia, są raczej pojęciem dość rozciągliwem. Dla uniknięcia niejasności w ciągu dalszego rozważania, postaram się podać o ile możności dokładne (choć oczywiście nie jedyne) określenie indywidualisty.
Indywidualnym (mojem zdaniem) jest człowiek postępujący zawsze w myśl swego prawdziwego wewnętrznego przekonania. Będzie on spełniał to, co uważa za dobre, będzie unikał tego, co uważa za złe, bez względu na to, co ogół ludzi o tem sądzi.
Ogólnie przyjętym jest pogląd, że jednostka indywidualna jest równocześnie bardzo ambitna. I znów słyszy się różne zdania: Jedni przestrzegają przed rozwijaniem u chłopców zbyt wielkiej ambicji, inni przeciwnie dowodzą, że chłopiec bez ambicji nic nie wart. I tu znów nieporozumienie skutkiem rozciągliwości pojęcia ambicja. Jeżeli za ambicję uważamy pęd do wywyższania się nad innych, do imponowania im za każdą cenę, jeśli to wywyższanie się staje się celem samo dla siebie, to taką ambicję można uważać tylko za złą. Chłopiec któremu zależy jedynie na osiągnięciu odznaki II lub I stopnia, nie osiągnie pełni harcerskiego wyrobienia, podobnie jak harcerz, którego dążeniem jest tylko osiąganie coraz to wyższych „szarż“, nie będzie nigdy pożytecznym nabytkiem grona instruktorskiego. Praca harcerska staje się dla niego środkiem do popisu, powierzeni mu harcerze są jedynie szczeblami do wspięcia się na wyższe stanowisko w hierarchii związkowej. Działalność takich instruktorów powoduje nieraz pozorny rozkwit harcerstwa na ich terenie; na dalszą metę będzie zawsze szkodliwa... więcej w książce
Wstęp.
Celem niniejszego wydawnictwa było zebranie wszystkich obowiązujących w Związku Harcerstwa polskiego przepisów, dotyczących obozów i kolonij letnich drużyn męskich.
Nie uwzględniono tutaj wcale wycieczek ani obozów wędrownych, które staną się przedmiotem następnych opracowań.
Urzędowe przepisy, ujęte w tekście w gwiazdki *.....*, uzupełniono praktycznemi wskazówkami, opartemi na doświadczeniu wielu instruktorów-obozowników i tradycji drużyn obozujących. Prawie wszystkie ujęto przedewszystkiem z technicznego punktu widzenia i dlatego pominięto szczegóły programu, jak i zagadnienia wychowawcze... więcej w książce
Rozkaz Naczelnika Głównej Kwatery M. Z. H. P.
l. 9, z dn. 12 kwietnia 1930 r.
„Letnie obozy i kolonje harcerskie“, instrukcja obowiązująca w opracowaniu Harcmistrza Rzeczypospolitej Tadeusza Maresza, Warszawa 1930, jest oficjalnem wydawnictwem Głównej Kwatery M. wchodzi w życie z dniem wyjścia z druku.
(—) St. Sedlaczek, Hm Rp.
Naczelnik Głównej Kwatery M.
Diagnoza interdyscyplinarna rozumiana jako proces stanowi szereg profesjonalnych i wielospecjalistycznych zamierzonych i ustrukturyzowanych czynności, których podstawowym celem powinna być identyfikacja zdolności poznawczych oraz określenie możliwości rozwojowych, a także wskazanie przyczyn zachowań odbiegających od normy i utrudniających jednostce funkcjonowanie w przestrzeni edukacyjnej i społecznej. Natomiast diagnoza interdyscyplinarna, która jest efektem końcowym (wynikiem) tego procesu, powinna mieć na uwadze szerokie poznanie jednostki, osadzone wielokontekstowo i ujmowane z różnych perspektyw, oraz uwzględniać analizę zebranych danych, będąc warunkiem koniecznym najlepszego i optymalnego wykorzystania potencjału oraz ilorazu rozwojowego jednostki.
W tym ujęciu diagnoza interdyscyplinarna jest punktem odniesienia dla działań modyfikacyjnych, edukacyjnych, terapeutycznych i rehabilitacyjnych.
Monografia jest skierowana do szerokiego grona Czytelników związanych ze środowiskiem naukowo-badawczym oraz praktyką pedagogiczną: nauczycieli i specjalistów zajmujących się szeroko pojętą terapią, a także rodziców i studentów pedagogiki zainteresowanych problematyką diagnozy interdyscyplinarnej. Należy podkreślić, że opracowanie może być podstawą do dalszych analiz i naukowo-praktycznych poszukiwań skierowanych na wskazanie rozwiązań odnoszących się do profesjonalno-systemowego wsparcia dziecka z problemami rozwojowo-funkcjonalnymi.
Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.
Reprint wydania I z 1937. Wydanie II ukazało się 1946 r. "Jak dobrze nam...".
Książka jest o miłości, o bliskich, intymnych relacjach partnerskich i małżeńskich, o rodzicielstwie, a narratorami są osoby głębiej niepełnosprawne intelektualnie. Zawiera aktualną wiedzę na temat partnerstwa, małżeństwa i rodzicielstwa osób głębiej niepełnosprawnych intelektualnie. Badania pozwoliły zauważyć, że partnerstwo, małżeństwo i rodzicielstwo dla wszystkich badanych par stanowiło wartość – różnie przeżywaną, w rozmaity sposób postrzeganą, odmiennie realizowaną. Pozwoliły również na analizę w głąb ludzkich przeżyć, pragnień, ograniczeń, frustracji, radości i marzeń.
Partnerstwo i rodzicielstwo osób niepełnosprawnych jest drogą skomplikowaną, niejednoznaczną, ale też pełną pięknych uczuć, nadziei, miłości, odkrywania w sobie najlepszych cech. Życie w diadzie, tak trudne do stworzenia, stało się mimo wszystko udziałem kilkudziesięciu osób, o których napisałem tę książkę, i chcę im podziękować za możliwość udziału przez krótką chwilę w ich codzienności.
Czternastu Autorów, czternaście bardzo różnych ujęć zagadnień związanych z resocjalizacją składa się na niniejszy tom i staje się początkiem dalszych poszukiwań.
Niniejsza publikacja zrodziła się z wielu przemyśleń. Na jej kartach zabrali głos nie tylko wytrawni pedagodzy, ale i ci, którzy stawiają swoje nieśmiałe kroki w pracy z drugim człowiekiem. Poszukują odpowiedzi na wiele pytań i targani są wieloma wątpliwościami, a także dzielą się nimi z Czytelnikiem oraz szukają nowych przestrzeni do pracy z innymi.
Autorzy nie uzurpują sobie prawa do kategorycznych sądów, posiadania i rozpowszechniania gotowych recept. Bardziej pytają, analizują, dokonują przeglądu historycznego zjawisk, zajmują się nie tylko działaniami resocjalizacyjnymi skierowanymi do jednostki resocjalizowanej, ale także osobami resocjalizującymi.
Książkę otwiera tekst Żanety Tempczyk-Nagórki, która pochyla się nad problemem ewangelicznych podstaw wychowania. Autorka analizuje ten problem zarówno od strony praktycznej, jak i teoretycznej. W pierwszej części książki znajdują się ponadto teksty: Katarzyny Czubak, Barbary Gawdy, Mariusza Kuskowskiego, Elżbiety Wulbach. Wszystkie zamykają się w kręgu duchowego i psychospołecznego wymiaru człowieka poddanego resocjalizacji.
Część druga publikacji przenosi nas do historycznego wymiaru omawianego zjawiska. Tacy Autorzy jak: Jacek Kulbaka, Irena Lewicka, Barbara Grzyb, Gabriela Kowalska, Ryszarda Ewa Bernacka dzięki swoim tekstom uświadamiają Czytelnikowi wielowiekowość opisywanych zjawisk i działań oraz ich wymiar psychologiczny.
Kolejne dwie części publikacji skupiają się na prezentacji zagadnień związanych z resocjalizacją jako procesem skupionym wokół profilaktyki i zagrożeniom towarzyszącym środowisku bliższemu i dalszemu osób resocjalizowanych. W tekście Ryszarda Gołębiowskiego odnajdziemy temat migracji i jej wpływu na życie rodziny. Urszula Dzido zajęła się ważnym tematem niedostosowania społecznego osób z niepełnosprawnością, natomiast Małgorzata Starzomska kryzysem egzystencjalnym pacjentów z jadłowstrętem psychicznym. Dwa ostatnie artykuły zamieszczone w czwartej części koncentrują się na problemach osadzonych w cyberświecie i komunikacji międzyludzkiej. Katarzyna Bocheńska-Włostowska poszukuje odpowiedzi na pytanie, jak wesprzeć pracę pedagogów ulicy prawidłami komunikacji i narzędziami edukacji medialnej. Ewa Kopeć zastanawia się nad aktualnym tematem profilaktyki i cyberprzemocy.
Matka to wyjątkowe „urządzenie”, zwane czule mamą, mamusią lub mamunią. To połączenie niezwykłej łatwości obsługi i doskonałej skuteczności. Po przeczytaniu niniejszej instrukcji obsługa matki nie będzie problemem.
Prosimy więc o uważną lekturę instrukcji przed wprowadzaniem zmian w użytkowaniu „urządzenia”. Przestrzeganie zawartych w niej wskazówek uchroni Cię, szanowny Czytelniku, przed niewłaściwym użytkowaniem.
Instrukcję należy zachować i przechowywać tak, aby mieć ją zawsze pod ręką.
Należy dokładnie przestrzegać instrukcji obsługi, aby uniknąć nieszczęśliwych wypadków, konfliktów, kłopotów, braku porozumienia pomiędzy pokoleniami lub też w celu oddalenia uczucia chwilowego braku matczynej miłości (a bez matczynej miłości – jak wiadomo – nie można żyć).
W Anglji powstał niedawno nowy typ wychowania fizy-
cznego, który, przyłączony do systematycznej gimnastyki, uzupełnić ją może znakomicie. Daje bowiem nietylko wszechstronne wyćwiczenie cielesne, tem skuteczniejsze, że prowadzone na wolnym powietrzu, wśród przyrody, zdala od zgiełku miejskiego, ale także wielki zasób podniet umysłowych i moralnych, które, nie wyczerpując tych władz wewnętrznych człowieka, krzepią je i potęgują. Typ ten zabawy jest równocześnie dla młodych tak pociągający, że już nie niektórzy tylko z pośród nich, lecz wszyscy prawie biorą w nim żywy udział. Wyniki zaś kilkoletniej pracy przekonały, że jest on zarazem szkołą charakterów, że wychowuje dla społeczeństwa dobrych obywateli, takich, co będą pracować i do budowy społecznej wnosić zasady ładu, a nie anarchji.
Ruch ten, zwany w Anglji scoutingiem), ogarnął w czasie krótkim niesłychanie szerokie warstwy młodzieży angielskiej, a już w rok po powstaniu przelał się poza granice angielskiego imperjum, budząc zainteresowanie i naśladownictwo u wszystkich prawie narodów europejskich. Dotarł on i do nas także i dość liczne grona osób, na dziedzinie wychowania pracujących, zainteresował. Tu jednak, jak w wielu naszych sprawach, czyn poprzedził poznanie; i nim jeszcze pojawiło się w druku jakiekolwiek przedstawienie scoutingu, nim urobiono sobie o nim bodaj przybliżone pojęcie — już powstały samorzutnie drużyny młodzieży i do swoich ćwiczeń scouting wprowadzać zaczęły.
Praca nad przeszczepieniem scoutingu na nasz grunt jest dziś prowadzona niezależnie przez kilka środowisk. Przygotowuje się do druku kilka tłómaczeń i przeróbek, myśli się o wydawaniu specjalnego pisma w tym celu. Stąd jasne, że Sokół, który pierwszy zwrócił na scouting uwagę, w pracy tej chce wziąć wybitny udział.
W przeszczepieniu organizacji scoutowej na nasz grunt tkwią pewne trudności z powodu różnych warunków naszego i angielskiego społeczeństwa. Dlatego wydaje się najracjonalniejszym, by jeszcze przed nadaniem luźnym dotąd drużynom pewnej organizacyjnej formy, zasady i charakter scoutingu poznać teoretycznie i przerobić praktycznie. Zadaniu temu ma odpowiedzieć kurs scoutowy prowadzony przy »Sokole-Macierzy« i na tym to kursie wykładane rzeczy będą tu streszczane.
Z wielką nieśmiałością i obawą, czy potrafię choć w małym stopniu wywiązać się z zadania — przystępuję do dzisiejszej gawędy. Temat tak piękny i tak wielki, tyleby można znaleźć myśli o nim znakomitych ludzi!
Zadanie krótkiej gawędy musi się ograniczyć do przypomnienia najważniejszych zagadnień, do wskazania potrzeby i pomocy w pracy nad sobą. Resztę — całą istotną, przedmiotową stronę tej sprawy trzeba pozostawić waszej własnej pracy w drużynie, zastępie: samodzielnej, czy w jakiemś kole religijnem, zawsze pod kierunkiem księdza kapelana lub prefekta.
Wywołując w świadomości hasło „dzieciństwo”, budzimy z reguły obrazy pogodne, nawet szczęśliwe. Dzieci nie powinny mieć zmartwień – kłopoty przejmują dorośli. Okres dzieciństwa, w którym w naturalnym procesie uspołeczniania poznaje się wymagania otoczenia, w silnym stopniu kształtuje zręby osobowości podstawowej. Wtedy następuje pierwsze tworzenie się obrazów świata społecznego z jego radościami i smutkami. Powstają wyobrażenia o sobie i swoich możliwościach, a nawet marzenia. Wyobrażenia te są odbiciem doświadczeń dziecięcych, ich intelektualno-emocjonalnych interpretacji zdarzeń, obrazów kulturowych oraz ocen wartościujących, które słyszą i poznają.
W romantycznym spojrzeniu na dzieciństwo, jakie ukazują antropolodzy kultury odnoszący je do zakładanych celów i form wychowania, jest ono dojrzewaniem do następnych okresów w życiu (Rogers, 2001, s. 202–214). To, co się w tych latach dzieje, ma budować człowieka szczęśliwego, otwartego na ludzi, chętnego zmianom świata na lepsze, twórczego.
Dzieciństwo jest wprawdzie okresem uczenia się potrzebnych umiejętności w życiu dorosłym, ale zakres i formy wybierają z troską dorośli. W dużej części przypadków tak jest, ale zarazem część dzieci z bardzo wielu powodów takiego radosnego dzieciństwa nie doświadcza. Przyczyny są różne: choroby przewlekle, deficyty rozwojowe czy niepełnosprawności, ale i takie, które z tym związane są bezpośrednio i pośrednio, a nawet wynikają całkowicie z innych przyczyn.
O tym jest ta książka? O emocjach dzieci i młodzieży z trudnościami w rozwoju i zachowaniu i o smutnym czasem życiu, negatywnych, traumatycznych doświadczeniach, niezaspokojonych potrzebach, utraconych marzeniach i nadziejach, o braku rozumienia przez bliskich... [...]
Problematyką osobowości nauczyciela zajmowali się głównie psycholodzy. Pierwsze polskie dociekania w tym zakresie odnoszą się nie do osobowości, lecz do „duszy” nauczyciela. Później pojawiły się prace traktujące o jego „instynkcie” i „typie antropologicznym”. Przedmiotem kolejnych rozważań stał się „talent” nauczyciela i wreszcie zaczęto zajmować się nauczycielską „osobowością”. Pojmowano ją zresztą rozmaicie – jako strukturę, w której dominującą rolę odgrywają czynniki biologiczne bądź psychologiczne, pedagogiczne czy społeczne.
W badaniach nad zawodem nauczyciela prowadzonych w ostatnich kilkudziesięciu latach daje się zauważyć zjawisko odchodzenia od badań normatywno-spekulatywnych, opartych na rozumowaniu dedukcyjnym, i podejmowaniu badań empirycznych, opartych na rozumowaniu indukcyjnym. W re?eksji nad nauczycielem mamy do czynienia z przesuwaniem się punktu ciężkości z prób nakreślenia obrazu idealnego nauczyciela w kierunku badań empirycznych czynnych zawodowo rzeczywistych nauczycieli, kończących się z reguły próbami typologii. […]
Jeden z najwybitniejszych twórców polskiej pedeutologii – Jan Władysław Dawid – w swoim dziele O duszy nauczycielstwa pisał, że: „Istotą nauczycielskiego powołania jest miłość dusz ludzkich”. Ta miłość do wychowanków stanowiła dla autora fundament efektywności pracy wychowawczej i motywację do samokształcenia nauczyciela. […]
W ostatnich latach odnotowuje się coraz częściej badania nad rzeczywistym nauczycielem. Analizuje się jego czynności zawodowe i poszukuje czynników warunkujących większą efektywność pracy. W badaniach tych coraz wyraźniej eksponuje się aspekt prakseologiczny. Szuka się odpowiedzi na pytania: co powinien wiedzieć i umieć dobry nauczyciel określonej specjalności? Jak poszczególne czynności związane z wykonywanym zawodem powinien wykonywać, aby działać sprawnie i skutecznie? Jakie kompetencje moralne, społeczne i komunikacyjne powinien posiadać? Przy zastosowaniu w badaniach metody indukcyjnej stwierdzono rzeczywiste cechy konkretnych nauczycieli lub grup nauczycielskich. Pokazano czynniki warunkujące osiąganie sukcesów pedagogicznych, wskazano na zależności między cechami osobowo-zawodowymi i niektórymi czynnikami zewnętrznymi a rezultatami pracy. […]
Jak pisze autor Nauczyciel dokonały publikacji Janusz Bielski cech efektywnego nauczyciela poszukuje się również dzisiaj, ale coraz częściej pojawiają się u badaczy przekonania, że cechy te nie są wrodzone i że można je wykształcić w procesie przygotowania zawodowego. Głównym przedmiotem współczesnych badań staje się rzeczywisty nauczyciel, działający w konkretnych warunkach. Odrzuca się założenie, że nauczyciel jest z natury doskonały. Wytworzył się też „realistyczny” stosunek do jego pracy dydaktyczno-wychowawczej, z pewnym odcieniem krytycyzmu. Nauczyciel, który nie najlepiej wykonuje swoje zadania, może spotkać się z brakiem akceptacji nie tylko ze strony swoich zwierzchników. Powstała swego rodzaju społeczna presja na doskonalenie się w zawodzie. Coraz częściej odrzuca się pogląd o istnieniu jakiegoś jednego warunku decydującego o efektach pracy zawodowej nauczyciela, a przyjmuje się założenie, że rezultaty pracy uwarunkowane są całym zespołem różnorodnych czynników.
Do najważniejszych zadań polityki europejskiej, opartej na poszanowaniu podstawowych praw człowieka, zalicza się zapobieganie przemocy w rodzinie oraz opracowywanie skutecznych procedur w zakresie edukacji, prewencji, ścigania sprawców przemocy w rodzinie i wsparcia jej ofiar. Doświadczenia krajów UE pokazują, że przemoc domową można efektywnie zwalczać tylko na odpowiednim szczeblu krajowym, a każde państwo członkowskie powinno w ramach opracowywania ogólnoeuropejskiej strategii przygotować własny krajowy plan działań na rzecz zwalczania przemocy domowej. Europejskie elity polityczne mają świadomość, że w ciągu ostatnich czterech dziesięcioleci temat przemocy mężczyzn wobec kobiet (szerzej – przemocy domowej) stał się kwestią społeczną, aktywnie dyskutowaną w aspekcie publicznym, kryminalnym i politycznym. […] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 roku w art. 18 i 71 głosi, że rodzina jest objęta szczególną ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej, a jej dobro państwo ma obowiązek uwzględnić w swojej polityce społecznej, zwłaszcza poprzez udzielanie szczególnej pomocy rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji społecznej. […]
W książce, którą oddajemy do rąk Czytelników, zebraliśmy teksty traktujące w sposób interdyscyplinarny o zjawisku przemocy. Naszym celem jest zaprezentowanie wielu płaszczyzn: prawnych, społecznych, psychologicznych, pedagogicznych i kulturowych, tego problemu. […] Dlatego adresujemy ją do stosunkowo szerokiego grona, czyli osób zajmujących się zjawiskiem przemocy zarówno teoretycznie, empirycznie, jak i praktycznie.
Zaproszenie do lektury Proponowana Czytelnikom książka jest dla mnie pozycją dość szczególną. Można powiedzieć, że jest rodzajem prezentu, jaki sobie sprawiłem w związku z okrągłą rocznicą moich urodzin. Osiągnąłem bowiem wiek i dojrzałość (czyli zestarzałem się), w którym dokonuje się pewnych podsumowań. Nawet nie zauważyłem, jak priorytetem stała się dla mnie promocja podopiecznych na stopień doktora. Promocja dużej grupy zdolnych studentów przygotowujących pod moim kierunkiem prace magisterskie. Mówiąc kolokwialnie, z naukowego koguta, zainteresowanego przede wszystkim własnym rozwojem, stałem się kwoką wychowującą pisklaki. W takim wypadku nie może dziwić fakt, że oglądam się wstecz, na ślady, które jako ów metaforyczny kogut po sobie zostawiłem. I taka jest właśnie ta książka. To collage, a mówiąc bardziej współczesnym językiem – rodzaj patchworka. Przeglądając własny dorobek i penetrując twardy dysk w komputerze, odnalazłem sporo tekstów nigdzie nieopublikowanych, zaczętych, a nieskończonych, których pisanie zarzuciłem z powodu albo braku pomysłu, albo zniechęcenia czy też szwankującego niekiedy zdrowia. Z obecnej perspektywy niektóre z nich uznałem za całkiem sensowne i postanowiłem nad nimi jeszcze popracować. Jakkolwiek nie nad wszystkimi i nie od razu. Wracałem do nich, zmieniałem, zostawiałem, wracałem. Każdy z badaczy ma swój warsztat pisarski i własny sposób przelewania myśli na papier.
Diagnoza interdyscyplinarna rozumiana jako proces stanowi szereg profesjonalnych i wielospecjalistycznych zamierzonych i ustrukturyzowanych czynności, których podstawowym celem powinna być identyfikacja zdolności poznawczych oraz określenie możliwości rozwojowych, a także wskazanie przyczyn zachowań odbiegających od normy i utrudniających jednostce funkcjonowanie w przestrzeni edukacyjnej i społecznej. Natomiast diagnoza interdyscyplinarna, która jest efektem końcowym (wynikiem) tego procesu, powinna mieć na uwadze szerokie poznanie jednostki, osadzone wielokontekstowo i ujmowane z różnych perspektyw, oraz uwzględniać analizę zebranych danych, będąc warunkiem koniecznym najlepszego i optymalnego wykorzystania potencjału oraz ilorazu rozwojowego jednostki.
W tym ujęciu diagnoza interdyscyplinarna jest punktem odniesienia dla działań modyfikacyjnych, edukacyjnych, terapeutycznych i rehabilitacyjnych.
W monografii wyodrębniono cztery części poświęcone wybranym zagadnieniom diagnozy interdyscyplinarnej, decydujące o globalnym i wielospecjalistycznym poznaniu dziecka. Pierwsza część Podstawy diagnozy interdyscyplinarnej została poświęcona fundamentom diagnozy interdyscyplinarnej, na którą składa się diagnoza pedagogiczna i psychopedagogiczna oraz medyczna (neurologiczna i psychiatryczna) dziecka. Część druga Diagnoza funkcji podstawowych. Wybrane zagadnienia odnosi się do kierunków diagnozy funkcjonalnej, stanowiącej interdyscyplinarny opis funkcjonowania dziecka, oraz jest diagnozą wyjściową, która daje początek edukacji dla rozwoju. Część trzecia Diagnoza wybranych zaburzeń rozwojowych to opis i charakterystyka procesu diagnozy, który powinien zostać przeprowadzony, aby ocenić i poznać dziecko z zaburzeniami rozwojowo-funkcjonalnymi. Część ostatnia, zatytułowana Wybrane problemy diagnozy logopedycznej, dotyczy rozpoznania logopedycznego, które powinno zostać przeprowadzone w przypadku wystąpienia określonych nieprawidłowości rozwojowych mowy.
Monografia jest skierowana do szerokiego grona Czytelników związanych ze środowiskiem naukowo-badawczym oraz praktyką pedagogiczną: nauczycieli i specjalistów zajmujących się szeroko pojętą terapią, a także rodziców i studentów pedagogiki zainteresowanych problematyką diagnozy interdyscyplinarnej. Należy podkreślić, że opracowanie może być podstawą do dalszych analiz i naukowo-praktycznych poszukiwań skierowanych na wskazanie rozwiązań odnoszących się do profesjonalno-systemowego wsparcia dziecka z problemami rozwojowo-funkcjonalnymi.
Skauting
Kawalec należał do tej licznej grupy ówczesnej młodzieży polskiej, która zafascynowała się skautingiem od początku jego powstania i na zawsze pozostała mu wierna. W maju 1911 roku uczniowie klasy Vb c.k. I WSR pod kierunkiem nauczyciela Hermana Mojmira odbyli dwudniową wycieczkę w okolice Melsztyna. W ruinach zamkowych postanowili założyć drużynę skautową. Patrolowym patrolu „Lisów” został najprawdopodobniej Kawalec. We wrześniu 1912 roku samodzielna drużyna połączyła się („nastąpiła fuzja”) z drużynami podległymi władzom skautowym, a tym samym sokolim. Otrzymała numer VI, imię Bartosza Głowackiego i barwę niebieską. W roku szkolnym 1912/1913 w c.k. I WSR działała VI KDS licząca 48 skautów, której kuratorem (w praktyce drużynowym) był Herman Mojmir. W „Raporcie 6 Krakowskiej dr. skautowej za okres 1 XII 1913 do 1 stycznia 1914” Kawalec został wymieniony wśród kadry drużyny: „zawód akad. handl., członek SDS Sokoła”. Aktywnie uczestniczył w pracach Skautowego Komitetu Bojkotowego towarów pochodzących z Niemiec, który powstał we wrześniu 1913 roku. W tym też czasie został mianowany przez Krakowską Radę Drużynowych podchorążym (przybocznym) VI KDS, której drużynowym był Stefan Kuta, późniejszy komendant męskiej Chorągwi Krakowskiej. W roku szkolnym 1913/1914 drużyna miała dwie zbiórki tygodniowo w lokalu „Sokoła”, a ponadto regularnie organizowano wycieczki w okolice Krakowa. Delegatem, czyli opiekunem ze strony szkoły, był dr med. Herman Mojmir, nauczyciel gimnastyki, wielki zwolennik skautingu. Na terenie I c.k. Szkoły Realnej, gdzie działała „Szóstka”, urządzono skautowe warsztaty stolarskie, introligatorskie oraz kramik skautowy i antykwarnie. Od stycznia 1914 roku Kuta równolegle prowadził VII KDS im. Zawiszy Czarnego, działającą na terenie II c.k. Szkoły Realnej w liczbie 15 skautów, na 330 uczniów. Łącznie Kuta dowodził 67 skautami, w pełni umundurowanymi i posiadającymi wyposażenie skautowe. Skauci prenumerowali rekordową liczbę pisma „Skaut” – 60 egzemplarzy, a biblioteczka liczyła 101 książek. Kuta dużą wagę przykładał do wycieczek krajoznawczych oraz ćwiczeń polowych, których celem było zarówno poznawanie kraju, jak i przygotowanie militarne.
Harcerskie prawo, przyrzeczenie i pozdrowienie w przeszłości. I.
Skauting polski powstawał wielkim wysiłkiem zbiorowym. Starano się znaleźć jak najlepsze formy organizacyjne, starano się o jak najgłębsze ujęcie zasad ideologii.
Zasady te, wzorem skautingu angielskiego, i u nas miały być zawarte w zwięzłych punktach Prawa, umocnione w życiu każdego skauta przyrzeczeniem.
Twórcy skautingu polskiego od pierwszej chwili zajęli zdecydowane stanowisko wobec wzorów angielskich:
„angielski skauting jest rzeczą doskonałą i nie można do niej wprowadzać zmiany treści bez obawy skrzywienia tej wspaniałej idei. Tylko formę można w pewnym stopniu zmienić, dostosowując do naszych warunków“ — pisze Małkowski w jednej z pierwszych gawęd obozowych“, drukowanych w r. 1911 w „Skaucie“.
„Pomysły szlachetnego i rozumnego generała angielskiego mają w sobie tyle pierwiastków wszechludzkich, że naogół nadają się dla każdego narodu“ — pisze prof. Piasecki w przedmowie do I wydania „Harców młodzieży polskiej“, których celem było „spolszczenie dzieła Baden Powella w całym tego słowa znaczeniu“.
Polskość ruchu polskiego miała się wyrazić również i w naszym Prawie skautowym, które miało być równie wszechludzkie jak skauting i równie polskie jak nasze stare tradycje i idea, w imię której Harcerstwo budziło się do życia w przededniu ostatniej, zwycięskiej walki o niepodległość.
Prawo tworzono wolno, stopniowo przechodząc od tłumaczenia przez niejednokrotne zmiany do wyrażenia się bardziej polskiego.
W pierwszych latach władze skautowe nie wydawały rozkazów, okólników i t. p. Skauting był o wiele bardziej ruchem, niż organizacją. Dzielono się dorobkiem, podawano przez „Skauta“ i bezpośrednio do wiadomości wszystkich takie czy inne projekty polskich form, dyskutowano z polskiego punktu widzenia różne zagadnienia skautowe.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?