Trudno chociażby zaprzeczyć, iż kalwiński ikonoklazm rzeczywiście wymiótł ze świątyni wszelką figuralną sztukę i obrazowe zdobnictwo – podobnie przecież (czy też przede wszystkim), jak starał się usunąć z serc oraz umysłów wszystko, co zbędne, a tym bardziej szkodliwe, dla zbawienia ludzkiej duszy. Zostawił jeno Człowieka – w jego kruchej nagości, zbłąkaniu, skażeniu i smutnym wewnętrznym rozbiciu – oraz skierowane do niego Słowo Boga. Ma ono w całej swej mocy i bogactwie wybrzmiewać w bezobrazowej pustce świątyni (duszy), w której pozostał tylko nagi Krzyż – symbol Wszystkiego – oraz Pismo – Słowo, w którym Wszystko tajemnie jest zawarte. […] Pan Zastępów, nie jest kulturalnym koneserem sztuki, łagodnym bywalcem muzeów Jemu samemu poświęconych. Jest natomiast Bogiem pustyni, potarganych namiotów, palącego słońca, pyłu w spierzchniętych ustach i przepaści roziskrzonego gwiazdami nieba; […] Kalwiński radykalny, najściślej monoteistyczny ikonoklazm – jako pewna koncepcja – znosi tedy w końcu nawet sam siebie, ponieważ nie jest on żadną teorią, ale pewną całościową postawą ducha, czyniącego w sobie – poprzez wiarę – pustą przestrzeń dla wkroczenia weń Słowa, które objawia Niewidzialnego, „Nieznanego Boga” (Dz 17,23). […] To, co w kalwinizmie może szczególnie trudne do przyjęcia i zaakceptowania dla współczesnego człowieka – a co jest absolutnie konieczne, by w ogóle go zrozumieć – to radykalna i konsekwentna zmiana perspektywy z antropocentrycznej na teocentryczną. Fragment Wstępu
Antologia twórczości śląskiego autora, który całe życie pozostawał w cieniu swojego brata Gerharta i w przeciwieństwie do niego był polonofilem i cenił kulturę polską. W jego pisarskim dorobku uderza różnorodność formalna przy wyraźnej stabilności ideowej utworów, podejmujących tematykę o znaczeniu uniwersalnym.
Żadne miasto śląskie nie jest może tak fascynujące jak Nysa: typowo katolickie, zwłaszcza jako własność biskupów wrocławskich i jako stolica księstwa nyskiego, jako pruska twierdza od 1741 r., która warunkowała życie miejskie do 1889 r., jako nowoczesne miasto rozwijające się dynamicznie po I wojnie światowej i ważny ośrodek życia religijnego. Tragedia narodowego socjalizmu i wojna położyły kres niemieckiej historii miasta, doprowadziły do wymiany ludności i zmiany urbanistycznego wizerunku, do zniszczenia wielu zabytków, a także do powstania nowych form życia kulturalnego, społecznego i gospodarczego. […] Kultura i pamięć tego wielokrotnie niszczonego miasta, którego ludność została niegdyś całkowicie wymieniona etnicznie, wymaga postawienia pewnych pytań i sformułowania […] kilku sugestii, które wykraczają poza ramy dyskursu o (niemieckiej lub polskiej) tożsamości narodowej, tworząc tym samym podstawę dla produktywnego przyswajania dawnych, tzn. niemieckich, tradycji. Fragment Wstępu
Niniejszy zbiór zawiera teksty liryczne Carla Hauptmanna (1858–1921), które powstały głównie na przełomie wieków i stanowią istotne uzupełnienie twórczości dramatycznej i prozatorskiej pisarza ze Szklarskiej Poręby, wrażliwego myśliciela z trudem podążającego za dynamicznie rozwijającym się ruchem literackim epoki wilhelmińskiej. Wiersze te, pełne filozoficznej refleksji, rozproszone są w poszczególnych wydaniach jego Dziennika i po raz pierwszy prezentowane są w edycji dwujęzycznej. W przeciwieństwie do swojego utytułowanego brata Gerharta Hauptmanna, wieczny Poszukiwacz Duszy i Słoneczny Wędrowiec Carl Hauptmann nigdy nie odniósł przekonującego sukcesu literackiego; jego sława rzadko przekraczała granice Śląska, pozostał wielkim samotnikiem z Karkonoszy, gór, które – jak nikt inny – potrafił ożywić w swoich powieściach, sztukach teatralnych, przede wszystkim zaś w poezji.
Trzecie, rozszerzone i poprawione wydanie książki o zabytkach sztuki Bystrzycy Kłodzkiej. Autorka z nieczęsto spotykaną konsekwencją i życzliwością odkrywa świat architektury i sztuki małego dolnośląskiego miasteczka. Zadziwia przy tym pisarską swadą i umiejętnością ożywienia zazwyczaj suchych historycznych faktów. Opracowanie ma charakter popularnonaukowy, wykracza jednak poza przeciętność, wprowadzając Czytelnika przy okazji w tok prawdziwie naukowej analizy.
Zagadki kryminalne nie tylko dla licealistów to książka dla miłośników szarad, którzy lubią dla rozrywki rozwiązywać skomplikowane łamigłówki kryminalne i starają się jeszcze przed końcem lektury powieści sensacyjnych typować sprawców popełnionych w nich przestępstw Jest też ona niezłym treningiem dla szarych komórek. Czytelnik wspólnie z bohaterką książki, Anną Karen, przewodniczącą samorządu szkolnego w jednym z liceów ogólnokształcących w południowo-zachodniej Polsce, może spróbować rozwikłać wiele zagadkowych wydarzeń, do których doszło w jej szkole czy na pobliskim osiedlu. Dolnośląska placówka oświatowa znacząco wpłynęła na statystyki przestępczości w skali województwa... Być może w kolejnym tomie swoich przygód młoda detektyw pomyśli o zakupie kamizelki kuloodpornej. Biorąc do ręki tę książkę, jesteśmy w stanie sprawdzić, czy mamy żyłkę detektywistyczną i czy potrafimy, podobnie jak Ania, wskazać sprawców przeróżnych przestępstw. Jeżeli nie, to wystarczy zajrzeć na ostatnie strony książki, by tam znaleźć rozwiązanie nierozwikłanej przez nas zagadki kryminalnej. Książka może też być świetną grą towarzyską. Jedna osoba czyta na głos zagadkę, a następnie wszyscy zebrani próbują ją rozwiązać.
Książka wpisuje się w prowadzone na świecie działania naukowe, których celem jest kompleksowe ujęcie metodyki oceniania stanu konstrukcji zabytkowych z wykorzystaniem monitoringu, uwzględniające również kryteria bezpieczeństwa ich użytkowników. Jej podstawą jest bogaty zbiór danych doświadczalnych, które udało się autorowi zebrać w czasie wieloletniej pracy z obiektami zabytkowymi i prowadzonych na nich dogłębnych ekspertyz. Przekaz treści i forma prezentacji problemów w książce są przystępne. Monografia z uwagi na wyjątkowe walory praktyczne może spotkać się z dużym zainteresowaniem zarówno projektantów-konstruktorów, administratorów obiektów historycznych, operatorów systemów pozyskiwania danych, jak i środowiska akademickiego.
Książka Bartosza Jastrzębskiego traktuje o tym sekretnym i dziwnym pograniczu, na którym rozumowe, spekulatywne rozważania dotyczące Boga i spraw Boskich są zmuszone zatrzymać się przed tajemnicą Nieskończonego i Wiekuistego. Co się wtedy dzieje? Racjonalny dyskurs truchleje i sam siebie zaczyna pojmować jako słomę beznadziejną i marność – tak jak stało się to w ostatnich miesiącach życia Akwinaty. Teologia zaś powraca do swych najstarszych i najgłębszych źródeł wyrazu – do liryki: pieśni, hymnu, ody, kantyku, psalmu jako jedynych adekwatnych środków ekspresji nie tylko pobożności, ale też ważkich treści teologicznych. Tak było na początku: to w pieśniach rodziła się teologia, dużo wcześniej niż stała się nauką racjonalną, poddaną ścisłym, logicznym rygorom. Ale to nie koniec, to nie wszystko – w którymś momencie w Boskiej ciszy zamilknąć musi także pieśń, przeradzając się w czystą, bezpojęciową tęsknotę za ostatecznym spoczynkiem w Bogu. Albowiem w Duchu Nieskończonego pieśń staje się otchłanną ciszą odpocznienia. Tak mówi Bóg z głębi swej Wieczności – przemawia brzmiącą kosmicznie, choć niesłyszalną i niepojętą dla zmysłów Ciszą, która dla duchów nastrojonych na świętość jest najpiękniejszą Harmonią i Jego Słowem, gaszącymi palące pragnienie Wiekuistego Światła – a przecież nic prócz niego nie jest w stanie przynieść nam prawdziwego spokoju, za którym w głębi jestestwa nieustannie wzdychamy. O tych obszarach i sekretnych pograniczach opowiada książka Bartosza Jastrzębskiego.
Historia kilkudziesięciu lat życia mężczyzny snuta przez autora w pierwszej części książki, przetykana dialogami i komentarzami, jest opowieścią o jednej miłości do trzech różnych kobiet, w różnych miejscach i czasie. W drugiej części powieści historia przedstawiona jest z perspektywy tych trzech kobiet, które podczas wspólnych spotkań po latach próbują opisać to, co przeżyły z bliskim im kiedyś mężczyzną. Jedno życie zawieszone w czasie i mijające się z czasem, pozostawione w pudle wspomnień, intensywnych uczuć i opisu świata. Czytający mają możliwość wyjmowania z przeżyć autora historii nam współczesnych, w książce jednak celowo przedstawiono je bez chronologii.
Tom z wierszami napisanymi przez dwóch autorów: Janusza Wojciecha Kowalskiego i Piotra Wilczkowskiego. Poznali się rok temu, wsiadając do windy na czwartym piętrze jednego z warszawskich biurowców. Wychodząc z niej na parterze, śpiewali już Okudżawę na dwa głosy. Czytelnik otrzymuje właściwie dwie książki, bo od jednej strony okładki zaczyna się książka pierwszego autora, a od drugiej strony okładki książka drugiego, kończą się zaś obie w środku tomu. Dlaczego tak? Otóż autorzy, mimo wielkiej wspólnoty ducha, poglądów i przekonań, pragnęli jednak zachować daleko idącą samodzielność. Być razem, ale jednocześnie – osobno. Stąd też wziął się tytuł książki: „On i Ja” i jej podtytuł: „w poszukiwaniu właściwej strony bezgraniczności”. Owa bezgraniczność Wilczkowskiego wyrażana jest w strofach pełnych często przystrojonej sarkazmem, humorem i żartem lirycznej refleksji, nawet filozofii. U Kowalskiego dominuje satyra, choć jest też w strofach jego wierszy sporo liryki. Całości dopełniają jedyne w swoim rodzaju ilustracje uznanych artystów plastyków: Jacka Frankowkiego, Andrzeja Ludwika Włoszczyńskiego, Mirosława Andrzejewskiego. Autorką dwóch rysunków jest Asia Kordas, wnuczka Piotra Wilczkowskiego.
Autor opowiada o przejmujących losach małżonków zamieszkujących na krakowskim Kazimierzu. Trudny to adres i trudni współmieszkańcy, sąsiedzi, „czujni” i wrażliwi na wszystko, co nie pachnie swojsko. Wystarczą niepospolite imiona i nazwisko bohaterów, żeby nie dać im szans na wtopienie się w społeczność ulicy. Małżonków: Jaśmina, pisarza, i Hortensję, lekarza, doświadcza los. Żona Jaśmina umiera na raka. Z chorobą przegrywa z powodu niewytłumaczalnego lęku przed diagnozą! Destrukcyjna moc ciemnej strony psychiki triumfuje. Jaśmin, który do tej pory uważał się za niezłego pisarza, przechodzi podwójne załamanie: przeżywa stratę żony, stwierdza też, że jego pisarstwo, czyli to, co zdominowało jego dotychczasowe życie, to okrutna pomyłka. Ulegając podszeptom ducha Hortensji, sprzedaje mieszkanie i rusza w świat szukać nowego celu, który usprawiedliwiałby jego dalszy żywot. W swojej podróży doświadcza wielu nieprawdopodobnych przygód i spotyka ludzi, których nigdy nie napotkałby w swojej wyobraźni ograniczonej czterema ścianami gabinetu. Jednym słowem: Jaśmin Babel rusza w świat to fascynująca opowieść, przykuwająca uwagę czytelnika już od pierwszych stron. Z recenzji Andrzeja Waltera
Powieść Jaworowi ludzie to swoisty hołd, jaki składa autorka bohaterom epoki Bolka II Małego. Powieść Jaworowi ludzie to swoisty hołd, jaki składa autorka bohaterom epoki Bolka II Małego (świdnickiego). Ludziom często zapomnianym, którzy żyli i budowali kulturowe dzieło, jakie – już tylko we fragmentach – jeszcze dziś możemy podziwiać na terenach dawnego księstwa świdnicko-jaworskiego. Ta wyprawa do czasów średniowiecza jest z jednej strony bardzo realistyczna, ponieważ znajdziemy w książce historyczne wydarzenia, z drugiej zaś strony to podróż magiczna, przepełniona średniowieczną symboliką i tajemniczością. Ten odległy świat w powieści jawi się czytelnikowi jako zupełnie bliski i interesujący, a takie miasta i miejsca, jak chociażby Świdnica, zamek Książ i zamek Grodno, będące częścią tej bogatej historii, nabierają symbolicznego znaczenia. Bo przecież, jak mówi jeden z bohaterów książki: „Są miejsca, które pytają, nieraz dają odpowiedzi, dlatego krążymy przy nich niczym planety wokół kosmicznego środka świata (...). Każda ziemia na taki środek, swoje Liber Mundi, dziedzictwo, a nasz, twój jest właśnie tutaj (...) Bez pamięci jesteśmy niczym”.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?