Poruszająca opowieść o tym, jak naprawdę wygląda uzależnienie od kokainy, autorstwa dziennikarza Filipa Chajzera. O tym, jak organizm stara się powrócić do naturalnego poczucia szczęścia.
O co chodzi z tym tytułem – Szczęście na kreskę? Branie czegoś „na kreskę” oznacza tyle co kupowanie na kredyt, a zbieżność z linią usypanej kokainy, również zwaną potocznie „kreską”, złożyła mi się w głowie w dość spójną opowieść.
Bo ćpanie to branie na kredyt szczęścia z przyszłości. Zaciągasz dług endorfinowy, a narkotyk staje się podstępnym bankierem, który pozwala przelewać środki z konta na konto. Każda wciągnięta krecha to następny przelew szczęścia. Trzeba je brać coraz częściej, bo chociaż długość wciąganej kreski jest taka sama, to drastycznie spada ilość tego, co za nią dostajesz. Przelewy szczęścia stają się coraz mniejsze. To błędne koło. A potem jeszcze pojawiają się lęki i psychoza. Bo ten bankier, który kusił cię dobrą zabawą, ma jeden cel – prędzej czy później cię wykończyć.
Pierwsze, niewielkie pożyczki spłacasz w walucie dni. Potocznie nazywamy to „zjazdem”. Im częściej twój szalony piątek jest w środę, a później również w czwartek, niedzielę i kolejne dni, spirala zadłużenia przyspiesza. Dni zamieniają się w tygodnie, miesiące, lata spłacania tej szatańskiej pożyczki.
Ta książka jest o wychodzeniu z długu endorfinowego. O tym, jak organizm stara się powrócić do naturalnego poczucia szczęścia, spontaniczności czy wręcz pozytywnego szaleństwa.
Ja już swój dług spłaciłem. Ale łatwo nie było.
Filip Chajzer
Prowadził codzienny program śniadaniowy Dzień dobry TVN, a także programy Mali Giganci, Big brother, Big brother nocą, Dom marzeń i Studio TTV. Ma praktykę radiową: prowadził autorską audycję Piątek, piąteczek, piątunio w radiowej Czwórce i Piątek u Chajzerów w Radiu Złote Przeboje. Zdobywca Wiktora (2014) i Telekamery (2018) oraz licznych nagród za działalność charytatywną. Jest współautorem książki Chajzerów dwóch. Zagrał w filmie Patryka Vegi Plagi Breslau. Aktywnie udziela się w mediach społecznościowych. Jego profile śledzi około dwóch milionów osób. Każdy post wzbudza zainteresowanie i wywiązują się pod nim długie dyskusje, a jednocześnie wpisy te bywają siłą napędową wydarzeń, które obserwuje potem cała Polska. Filip Chajzer ma ogromne poczucie humoru i dobre serce. Posiadając spore środki i wpływy, stara się jak najwięcej pomagać potrzebującym, zbiera pieniądze na cele charytatywne, daje wsparcie i uświadamia.
Maszkaron (wł. mascherone) motyw dekoracyjny o genezie starożytnej, wywodzący się z greckich masek popularny zwłaszcza w sztuce renesansu. W Krakowie związany przede wszystkim z renesansową attyką Sukiennic; 1557 w księgach miejskich wzmiankowano zakup kamienia w Pińczowie na wykonanie masek do dekoracji attyki; modele masek wykonał prawdopodobnie Santi Gucci; w zwieńczeniu attyki ustawiono wówczas 20 masek (wyobrażających pół ludzi pół zwierzęta) rozdzielonych wazonami. Encyklopedia Krakowa Z attyki Sukiennic czy z nagrobka króla Stefana Batorego renesansowe maszkarony trafiły na fasady XIX-wiecznych kamienic krakowskich. Są przy ulicach Starowiślnej, Sarego, Długiej, Karmelickiej, Basztowej, Szlaku, Tarłowskiej i wielu innych. Mijamy je, często pokryte warstwą stupięćdziesięcioletniego kurzu, brudu i smogu, nieraz spękane i obtłuczone, rzadziej odnowione i aż nazbyt wygładzone. Ale jeśli poświęcimy im choć trochę uwagi, wynagrodzą nam to niezwykłym detalem Ten maszkaron nie dość, że ma ozdobne nakrycie głowy i pięknie ufryzowaną brodę, to na dodatek nosi kolczyki z okazałych pereł. Karolina Grodziska
Saga warszawskiej rodzinyCentralną postacią książki Żabińscy. Cóż to była za rodzina! jest Jan Żabiński - zoolog, pierwszy dyrektor warszawskiego ogrodu zoologicznego, żołnierz wojny polsko-bolszewickiej, uczestnik Powstania Warszawskiego i jeniec niemieckich oflagów. W czasie okupacji wraz z żoną Antoniną, pisarką, ukrywał Żydów na terenie zoo. Po wojnie odbudowywał ogród, był promotorem restytucji żubra w Puszczy Białowieskiej oraz zasłynął jako autor książek i popularnych audycji radiowych.Poznajemy także dzieje jego przodków: dziadka Jana Stefana - urzędnika skarbowego i wolnomularza, ojca Józefa - rejenta i wybitnego szachisty - oraz historię jego silnych, wykształconych i odważnych sióstr: Marii Czerniewiczowej, współtworzącej z mężem życie gospodarcze Kłodawy; Hanny Petrynowskiej, lekarki Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, zamordowanej w 1944 roku na terenie zakładu wraz z najciężej rannymi, których nie zdołano ewakuować po wycofaniu się powstańców, oraz Józefy Zaorskiej, chemiczki i żony zarządcy wielkiego majątku ziemskiego na Kujawach, aktywnej w sprawach społecznych.Autorka Teresa Czerniewicz-Umer, członkini rodziny, prowadzi czytelnika przez dramatyczne i ciepłe zarazem momenty prywatnego życia wielopokoleniowej rodziny, ukazane na tle dwóch totalitaryzmów. Sięga do licznych źródeł - prasy, archiwaliów, dokumentów i wspomnień - tworząc opowieść opartą na faktach, a przy tym żywą i empatyczną.To książka o patriotyzmie i humanitaryzmie, o odpowiedzialności za bliskich, za prześladowanych, za pracę, za zwierzęta, za kraj. O ludziach, którzy nie stali obok historii - lecz żyli w samym jej środku.Sponsor wydania: Fundacja PWPW im. Juliusza KuleszyPartner wydania: Dom Spotkań z HistoriąKsiążka powstała we współpracy z Domem Spotkań z Historią ze środkówWarszawskiego Funduszu Książki Historycznej
Jej marzeniem było zostać sławną poetką. Historia sprawiła, że stała się świadkiem epoki. Przejmujący dziennik polskiej Anny Frank już dostępny w Polsce! Renia jest polską Żydówką z Przemyśla, która zapisuje w zeszytach wiersze, marzenia i emocje pierwszej miłości. Kiedy Niemcy i Sowieci najeżdżają na Polskę w 1939 r., świat Reni rozpada się na kawałki. Oddzielona od matki, obserwuje znikanie kolejnych polskich i żydowskich rodzin wywożonych z miasta przez Sowietów i powstanie przemyskiego getta, do którego ostatecznie trafia. W cieniu wojny rozkwita jej poetycki talent. Renia zakochuje się też w chłopaku o imieniu Zygmunt. Ich pierwszy pocałunek ma miejsce zaledwie kilka godzin przed wkroczeniem nazistów do miasta. Chłopcu udaje się wyprowadzić Renię i swoich rodziców poza mury getta. I to właśnie on dopisze do jej pamiętnika ostatnie rozdzierające serce słowa: Trzy strzały! Trzy stracone życia! Słyszę tylko strzały, strzały strzały Fragment książki Najbardziej lękam się cieniGdy rano w biały dzieńprzemknie cieńpo mej drodzeSerce me drży spłoszonei w każdą stronęrozglądam się we trwodze cieniom nie można spojrzeć w twarzcieni nie można uchwycićdotknąć, zapytać, zaglądnąć weńnawet się nie wie czyj to był cieńPełza szarawa się ślizgaw dziwne zygzaki się mienii najbardziej lękam się cieni O książce Renia chciała pisać wiersze, zakochać się i głośno śmiać. Zamiast tego przyszło jej dorastać w cieniu wojny i getta. Jej poetycki dziennik to niezwykle poruszający zapis uczuć dziewczyny, której głos przetrwał, choć jej życie zostało brutalnie przerwane. Współodczuwałam z nią strach, ból, tęsknotę i miłość. Historia Reni poruszyła mnie do głębi i brzmi dziś jak ważne ostrzeżenie przed tym, jak krucha jest wolność i jak łatwo świat zapomina o człowieczeństwie. AGNIESZKA WIĘDŁOCHA O autorce RENIA SPIEGEL urodziła się 18 czerwca 1924 w Uhryńkowcach, gdzie jej ojciec, Bernard Spiegel, pełnił funkcję zarządcy dóbr. Jej młodsza siostra Ariana przed wojną występowała w filmach i dużo czasu spędzała z matką w Warszawie, Renia zaś mieszkała z dziadkami w Przemyślu i tam uczęszczała do Gimnazjum Żeńskiego im. Marii Konopnickiej. W styczniu 1939 roku Renia zaczęła pisać pamiętnik, w którym notowała także swoje wiersze. Po zajęciu Przemyśla przez Niemców trafiła wraz z rodziną do miejscowego getta. Została zastrzelona przez nazistów krótko po osiemnastych urodzinach, 30 lipca 1942 roku.
Jubileuszowa, znacznie rozszerzona edycja książki na 20-lecie zdobycia przez Martynę Wojciechowską Mount Everestu.
W 2006 roku Martyna Wojciechowska - podróżniczka, pasjonatka sportów ekstremalnych i gwiazda telewizji - rzuciła wyzwanie najwyższej górze świata. Impulsem był tragiczny wypadek samochodowy, w którym zginął jej przyjaciel, a ona sama złamała kręgosłup. Wspinaczka na Dach Świata miała być z jednej strony motorem do żmudnej rehabilitacji, odległym celem, który pozwala ,,przesunąć horyzont"", z drugiej próbą przepracowania straty, poczucia winy i żałoby.
Nowa warstwa tekstu pozwala zrozumieć, kim była wtedy autorka i jak wyglądał świat himalaizmu sprzed dwóch dekad - bez GPS-a i smartfonów, z wyzwaniami znacznie większymi dla kobiet niż dla mężczyzn. To też powrót do dzieciństwa autorki, kiedy rodziła się jej miłość do gór i determinacja w pokonywaniu barier, oraz do pierwszych lat jej kariery zawodowej i podejmowanych wtedy decyzji.
Autorka relacjonuje przygotowania do wyprawy i towarzyszące im zwątpienia, pisze o motywacji, która bywa przeceniana. Trzymająca w napięciu niczym film przygodowy opowieść o czasie spędzonym w Himalajach pełna jest lekcji pokory, takich jak załamania pogody, śmierć wspinaczy, konfrontacje z własnymi słabościami czy flashbacki z wypadku na Islandii. To też poruszający hołd dla polskich himalaistów: Jerzego Kukuczki i Wandy Rutkiewicz, oraz osobista relacja z życia w zespole wspinaczkowym, który współtworzyli m.in. Dariusz Załuski, Simone Moro i Artur Hajzer - dobry duch i mentor wspierający autorkę w listach.
,,Przesunąć horyzont. 20 lat później"" to zarówno świadectwo epoki, jak i głęboko inspirująca historia o tym, jak z osobistego kryzysu i odwagi zmierzenia się z własną słabością, lękiem i stratą może zrodzić się siła do przesuwania własnych granic i realizacji marzeń.
,,Decyzja o tej wyprawie zrodziła się w momencie kryzysu, kiedy nie wiedziałam, jak ruszyć dalej. Ta historia nie opowiada o doskonałości, lecz o radzeniu sobie z trudnościami. Nieporadnie, wbrew trendom, czasem nieprofesjonalnie, ale do przodu (...). W tym wydaniu książki jestem z Wami najbardziej szczera. Na tyle, na ile tylko potrafię i na ile mogę sobie pozwolić, nie raniąc ważnych dla mnie osób"" - pisze Martyna Wojciechowska we wstępie.
Książka zawiera nowe, wcześniej niepublikowane zdjęcia oraz fragmenty dzienników pisanych przez autorkę podczas wyprawy na Everest i inne góry w ramach projektu Korona Ziemi, czyli zdobywania najwyższych szczytów wszystkich kontynentów.
Prawda ocalona w całości. Pierwsze kompletne wydanie arcydzieła
Józef Czapski – arystokrata, malarz i żołnierz – zabiera nas w podróż do jądra ciemności sowieckiego imperium. Na nieludzkiej ziemi to przejmujący zapis walk polskich wygnańców oraz desperackich poszukiwań tysięcy oficerów, zamordowanych w Katyniu. To jedna z najbardziej wstrząsających analiz cierpienia, jakie człowiek może zadać drugiemu człowiekowi, nakreślona z precyzją właściwą oku wybitnego kolorysty.
Tekst bez retuszu
Po raz pierwszy w Polsce czytelnik otrzymuje tekst uzupełniony o niedostępne dotąd rozdziały, które wcześniej ukazały się wyłącznie w edycjach zagranicznych. To prawda odzyskana w jej najsurowszej, kompletnej formie
Lekcja empatii
Klasyk Czapskiego, w przeciwieństwie do doraźnych manifestów politycznych, jest głęboką lekcją przenikliwej obserwacji i współczucia. Autor nie operuje nienawiścią, lecz prawdą, która staje się etycznym fundamentem dla współczesnego humanisty
Hołd dla tych, którym odebrano głos.
Zapis świadka, który potrafił dostrzec godność tam, gdzie system totalitarny próbował ją ostatecznie zgładzić.
Odkryj dzieło, które definiuje polski los w XX wieku
Ramą książki gromadzącej pisma Ewy Pohoskiej jest jej dziennik intymny pisany w latach 1941-1944. Otwiera tom jego krytyczna edycja, z przypisami oraz komentarzami kontekstowymi i edytorskimi autorstwa Izoldy Kiec. Zamyka całość faksymilowa wersja dokumentu, która pozwala Czytelnikom na dalszą, niekończącą się, osobistą rozmowę zaszyfrowaną w odręcznym piśmie Ewy, w skreśleniach, poprawkach, śladach wydartych kartek, wreszcie w pozostałych, niezapisanych, pożółkłych stronach zeszytu w wyblakłe, delikatne, ledwo widoczne linie. Edycję dziennika uzupełniają pisane przez Pohoską w tym samym czasie dramat Schyłek amonitów oraz artykuły publicystyczne ogłaszane w pismach konspiracyjnych. Ocalone przedwojenne utwory sygnowane nazwiskiem Ewy Pohoskiej to pojedyncze wiersze i artykuły oraz najwcześniejsze opowiadania publikowane w piśmie Koniczynka wydawanym przez uczennice gimnazjum Wandy z Posseltów Szachtmajerowej. Tom zawiera także utwory o niepewnym autorstwie które z dużym prawdopodobieństwem napisała Ewa Pohoska. W obszernym wstępie do książki autorka opracowania dzieli się swoimi przypuszczeniami i przekonuje Czytelników do podjętych decyzji. Przede wszystkim kreśli portret swojej bohaterki i opowiada o wadze dla nas, dzisiaj, jej zamilkłego przed ponad osiemdziesięciu laty głosu. Pisma Ewy Pohoskiej uzupełniają reprodukcje jej prac plastycznych. * Kiedy trzy lata temu rozpoczynałam pracę nad edycją pism oraz rekonstrukcją losów Ewy Pohoskiej, obawiałam się przede wszystkim konfrontacji z czasem, który pozacierał ślady, zabrał ludzi, pogubił słowa. Dzisiaj, gdy oddaję do rąk Czytelników pierwszą książkę poświęconą Ewie jej ocaloną spuściznę artystyczną i osobistą jestem bogatsza o wysiłek drążenia warstw spiętrzonych dni, miesięcy i lat w odgrzebywaniu pustego miejsca. Wydłubywania okienka na świat poprzez pokłady przytłaczającego czasu. Uchylania okna należącego do Ewy. Chciałabym, aby książka, którą zatytułowałam zdaniem otwierającym dziennik intymny Ewy Pohoskiej, była oknem do jej świata, by ożywiała jej myśli i emocje, prowadziła przez jej własny pokój. By przekonywała, że puste miejsca są. I fascynują pełnią barw, głosów i zapachów, poruszeń, dotknięć i smaków. Pełnią życia. (Ze wstępu Izoldy Kiec)
Kiedy czternastoletnia Caitlin odpowiada na ogłoszenie znalezione w gazecie – „Poszukujemy modelek” – nie wie, że w ten sposób podpisuje na siebie wyrok. Od tego czasu jest nieustannie kontrolowana, gwałcona, sprzedawana i przekazywana gangom w całej Wielkiej Brytanii. Jej oprawcy wcale się nie ukrywali: często odbierali ją ze szkoły lub z domu i zabierali do swoich mieszkań, domów rodzinnych lub hoteli, gdzie była systematycznie wykorzystywana. „Pozwólcie mi odejść. Wstrząsająca historia ofiary handlu ludźmi” to opowieść Caitlin o piekle, które udało jej się przetrwać.
Stefan „Wiech” Wiechecki był niezwykłym człowiekiem, który całym sercem ukochał warszawską gwarę, w swoich dziełach pielęgnował ją i nieustannie o niej przypominał, czym właściwie uratował ją od zapomnienia. Jego pełne humoru felietony, w których portretował życie codzienne Warszawiaków, bawiły całe pokolenia czytelników. Tadeusz Wittlin, jego serdeczny przyjaciel, prowadzi nas przez życiorys Wiecha, wspomina jego początki, udane i nieudane przedsięwzięcia oraz wspólne przygody, a całość okraszona jest fragmentami jego dzieł, pisanych oczywiście gwarą, czyli wiechem. Lektura książki sprawi, że każdy czytelnik zakocha się w twórczości „Wiecha” i jego barwnej, uroczej Warszawie.
Spotkania przy herbacie to zbiór autentycznych anegdot z życia Jolanty Pachowskiej- Kurzewskiej. Wciągające, opisane żywym językiem historie nie wymagały dodatkowego ubarwiania, a każda z nich faktycznie się wydarzyła. Wątki łączą obyczaje spotkania i rozmowy przy herbacie. Wspomnienia z różnych etapów życia rysują barwny życiorys autorki. Jolanta Pachowska-Kurzewska jest architektem wnętrz, plastykiem, absolwentką Wydziału Projektowania i Malarstwa warszawskiej ASP. Specjalizuje się w projektowaniu wnętrz i tkaninie unikatowej. Projektuje butikowe indywidualne przestrzenie, zarówno dla osób prywatnych, jak i instytucji publicznych w kraju i za granicą. Równolegle prezentuje swoje prace plastyczne na licznych wystawach w Polsce i na świecie. W swojej pracy kładzie szczególny nacisk na poznanie potrzeb zleceniodawcy. Inspiracją są dla niej podróże i poznawani ludzie. Jak sama pisze, spotkania przy herbacie dostarczają jej ciekawych informacji i doznań. W książce dzieli się wybranymi często wielce zaskakującymi sytuacjami.
Wygrać niełatwy wyścig ze śmiercią, z ciemnotą, brudem, zabobonem, znachorstwem - oto zadania, jakie czekały lekarzy w trudnych latach po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Miała im w tym pomóc pierwsza polska ustawa ubezpieczeniowa z 19 maja 1920 roku O obowiązkowem ubezpieczeniu na wypadek choroby". Historię tych zmagań możemy poznać, czytając Pamiętniki lekarzy" z roku 1939, napisane na apel Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, już po wejściu w życie ustawy z 1933 roku, powołującej w miejsce Kas Chorych ubezpieczalnie społeczne. Poznajemy codzienne życie w II Rzeczypospolitej, widziane oczyma tych, którzy jako lekarze ubezpieczalni" opiekowali się wszelką biedotą miast i wsi. Przerażające opisy warunków, w jakich żyli ich pacjenci - nędza ludzi bez pracy, bez dachu nad głową, bez przyszłości - to obrazy, których nie da się zapomnieć. Objęcie robotników na wsi i w miastach ustawą ubezpieczeniową było dla nich przepustką do luksusu. Luksusu leczenia. Ale przecież nie wszystkim było dane z niego korzystać. Co ma zrobić lekarz, kiedy chory jest nieubezpieczony i nie ma pieniędzy? Autorzy pamiętników to prawdziwa armia Judymów, lekarzy - społeczników, którzy traktowali swoją profesję nie tylko jako źródło dochodów, ale też misję społeczną. Spoza kart, opisujących fakty, wyłaniają się portrety ludzi prawdziwych - wrażliwych i współczujących a niekiedy przerażonych własną bezsilnością. Warto sięgnąć po tę lekturę, gdy tak wiele mówi się o reformie służby zdrowia i podupadającym etosie zawodu lekarza.
Opowieść o życiu, które nie znało granic
Andrzej ma siedemdziesiąt cztery lata i wreszcie decyduje się opowiedzieć swoją historię - szczerą, nieupiększoną, pełną codziennych cudów i wyborów, które nieraz zmieniały bieg jego losu.
Dorastał na warszawskim Grochowie, wśród podwórek pachnących kurzem i pierwszych marzeń o świecie ukrytym za horyzontem. Z czasem życie prowadziło go przez różne role i doświadczenia - od pracy ratownika po współpracę z artystami - w rzeczywistości, która mimo trudów pulsowała energią i nadzieją.
Prawdziwym przełomem była decyzja o wyjeździe do Niemiec. Tam zetknął się z nowymi kulturami, ludźmi i uczuciami, które na zawsze zmieniły jego sposób patrzenia na świat. Od tego momentu jego życie stało się nieustanną podróżą - między Polską, Niemcami, Ameryką i Turcją.
Szczególne miejsce w tej historii zajmuje jego praca masażysty. To nie tylko zawód, lecz także droga do poznawania drugiego człowieka - poprzez dotyk, uważność i zrozumienie.
To poruszające, pełne ciepła i subtelnego humoru wspomnienia mężczyzny, który miał odwagę żyć na własnych zasadach. Książka, która przypomina, że nigdy nie jest za późno, by wyruszyć w drogę - i odkryć siebie na nowo.
Ta książka jest zbiorem krótkich zapisków: wspomnień z dzieciństwa, snów, zasłyszanych historii oraz szaleństw wyobraźni. Autor opisuje drobne zdarzenia z życia - spacery, rozmowy, nocne odgłosy czy pozornie przypadkowe sytuacje - które z czasem zaczynają nabierać niepokojącej dwuznaczności. Rdzeniem tych tekstów jest próba uchwycenia momentów wymykających się prostemu wyjaśnieniu: dziecięcych lęków, dziwnych zbiegów okoliczności i zdarzeń balansujących na granicy codzienności. Pojawiają się tu nocne głosy, miejsca, do których nie chce się wracać po zmroku, cmentarze oraz obrazy ze snów, które uporczywie wracają w pamięci. Te krótkie historie przypominają zapiski z prywatnego dziennika dziwnych doświadczeń - trochę wspomnień, trochę miejskich legend, trochę osobistego horroru. Zwyczajny świat w tych opowieściach nie rozpada się nagle. On raczej lekko pęka, a przez szczeliny zaczyna prześwitywać coś, czego nie da się już łatwo zignorować.
Ambroise Vollard nie malował obrazów, on tworzył legendy. Choć jego galeria przy rue Laffitte przypominała zakurzony magazyn, to właśnie tam, w półmroku i zapachu starej farby, rodziła się nowoczesność. Udając drzemkę na zapleczu, słynny marszand czujnie nasłuchiwał reakcji otoczenia, wiedząc lepiej od innych, co wkrótce stanie się arcydziełem. To biografia człowieka, który dzięki niezwykłej intuicji odkrył dla świata Cezannea, Gauguina i Picassa. Vollard budował z malarzami relacje trudne i niejednoznaczne dla jednych był wybawcą dającym finansowe bezpieczeństwo, dla innych bezwzględnym graczem. Jego metoda opierała się na chłodnej kalkulacji: kupował tanio całe serie prac od artystów znajdujących się w krytycznej sytuacji, by cierpliwie czekać, aż rynek dorośnie do ich wizji. Dzieje tego wizjonera i stratega są równie zagadkowe, co jego nagła śmierć. Skarby, które zdeponował w bankowej skrytce, czekały na ponowne odkrycie przez blisko czterdzieści lat, stanowiąc dowód na to, że w świecie sztuki cierpliwość bywa najcenniejszą walutą, a czas potrafi zwielokrotnić wartość każdego gestu.
Czasem tylko wewnętrzny ogień może dać ci siłę, by przeć naprzód Kiedy umysł postanawia podążyć całkiem nieprzewidywalną ścieżką, a diagnoza choroby psychicznej spada na człowieka z dnia na dzień, nie jest łatwo się pozbierać. Alex von Fire wie o tym doskonale. Na szczęście w odpowiednim momencie znalazła sposób, by podsycić swój wewnętrzny ogień i przeć naprzód. Tymi doświadczeniami dzieli się z czytelnikami. Ta książka może poparzyć dłonie tych, którzy nie są na nią gotowi – innym pomoże jednak rozpalić nadzieję. „Idea ognia – by dźwigać życie” to intymny portret i zapis przeżyć ognistej kobiety, która zrobiła to, na co wielu nie ma odwagi. Przemierzyła piekło i zmierzyła się ze swoimi słabościami. Jej opowieść, stawiająca w centrum trudną codzienność osób z zaburzeniami psychicznymi, udowadnia, że przy odpowiednim wsparciu i wierze w lepsze jutro, można wygrać walkę o jakościowe życie. Wystarczy tylko dbać o wewnętrzny ogień.
To opowieść o zmaganiu się z chorobą i losem. O wielkiej miłości przekraczającej kontynenty. O podróżach bardzo małego człowieka. O walce przeciwko systemowi i o trumfie człowieczeństwa. O setkach tysięcy sekund szczęścia i tylu samych rozpaczy. O schodzeniu w najgłębszą ciemność. O wyparciu, nadziei i jeszcze większej sile miłości. O pierwszym i ostatnim uśmiechu. O oczach mojego synka Noah, które zmieniły świat.
„Kroki” są zapisem literacko przetworzonych wspomnień, w których autorka przywołuje obrazy wojny przeżytej przez małą dziewczynkę w wileńskim domu jej dziadków, z rodzicami i liczną rodziną. Po zakończeniu wojny dziewczyna z rodzicami opuszczają Wilno, w którym pozostaje ukochana babcia, i repatriują się do Wołomina pod Warszawą. Wraz z dorastaniem narratorki zmienia się jej perspektywa widzenia i rozumienia otaczającego ją świata oraz dziejącej się na jej oczach historii. Doświadczenia dzieciństwa przeżytego pod dwiema kolejnymi okupacjami (radziecką i hitlerowską) w Wilnie, a następnie dorastania w stalinowskiej Polsce ukazane są w poetyce migawkowych retrospekcji, skupiających uwagę czytelnika na detalach i niuansach codzienności przeżywanej przez wrażliwe artystycznie i etycznie dziecko. W konstrukcji narracji autorka umiejętnie łączy wielką i ważną historię dorosłych z małymi, ale nie mniej ważnymi historiami i przeżyciami dziecka, z jego marzeniami, pragnieniami, nadziejami i niezgodą na zło; splata wątki dramatyczne i zabawne, tka gobelin nićmi pamięci i nadal żywych emocji. Wiedza, nauka, silna wola, prawość to niezbędne elementy życia wolnego i szczęśliwego – takim przesłaniem dla czytelników kończy swoje wspomnienia autorka.
„Listy 1956–1960” – trzeci tom krytycznej edycji powojennej korespondencji Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów. Zawiera 208 listów, całą zachowaną korespondencję małżonków z tego okresu. Rękopisy listów zostały starannie przepisane i opracowane, opatrzone obszernymi przypisami przez badaczy i edytorów twórczości i spuścizny epistolarnej Jarosława Iwaszkiewicza i Anny Iwaszkiewiczowej. Obszerna przedmowa pokazuje kontekst czasu i najważniejsze wydarzenia, które są tłem dla korespondencji. Tom jest kontynuacją edycji listów z lat 1922–1939 (wydanych przez SW „Czytelnik” w latach 2012–2014) oraz krytycznego wydania dwóch tomów listów z lat 1944–1949 oraz 1950–1955 (Wydawnictwo Akademickie SEDNO 2024). Dokumentuje życie rodzinne i domowe Anny i Jarosława, życie artystyczne i literackie w czasach odwilży poststalinowskiej. Burzliwe wydarzenia społeczne i polityczne tego czasu, zarówno krajowe (powstanie czerwcowe 1956, zwolnienie z więzienia Gomułki i z internowania prymasa Wyszyńskiego) jak i zagraniczne (powstanie węgierskie 1956) są obecne w tle tej korespondencji, dominują w niej sprawy rodziny, domu, publikacji nowych i wcześniejszych utworów Jarosława, redagowania miesięcznika „Twórczość” i pracy translatorskiej Anny. Ekstremalnie intensywny i żywiołowy w charakterze związek Jarosława z Jerzym Błeszyńskim znajduje dużo miejsca w listach i być może są to najciekawsze partie korespondencji z perspektywy badaczy biografii Anny i Jarosława. To kolejny tom korespondencji ważny zarówno dla osób interesujących się życiem i twórczością pisarza, relacjami Anny i Jarosława i dziejami rodziny oraz dla badaczy polskiej kultury okresu PRL-u. Edycja krytyczna zachowanej powojennej korespondencji obejmie lata 1944–1979. Została zaplanowana na sześć tomów, które powinny ukazywać się w odstępach jednego roku. Wydanie korespondencji jest możliwe dzięki grantowi przyzna¬nemu przez Narodowy Program Rozwoju Humanistyki.
Mocna i pouczająca autobiografia, która ukazuje surową i często ponurą rzeczywistość życia influencera. Lee Tilghman znana również jako @LeeFromAmerica była jedną z pierwszych influencerek zajmujących się zdrowym stylem życia. Dla swoich prawie 400 tysięcy obserwatorów była codziennym źródłem inspiracji. Publikowała wszystko: od sekretów dbania o cerę i higienę snu, przez estetyczne smoothie bowls, aż po podróżnicze tipy i zestawy ćwiczeń. Uosabiała #SelfCare. Jej sponsoringi takich marek jak Madewell i Subaru przynosiły jej dochód w wysokości ponad 300 000 dolarów rocznie. Na pierwszy rzut oka jej życie wydawało się idealne. Jednak za starannie wyselekcjonowanymi postami Tilghman przeżywała kryzys, dusząc się pod presją nieustannego utrzymywania swojej internetowej fasady. Jej przyjaźnie uległy zniszczeniu z powodu niemożności cieszenia się jakąkolwiek aktywnością, nawet prostą kolacją, bez robienia setek zdjęć. Zauważyła, że wszystko, co robiła, postrzegała jako potencjalną treść na Instagram. Im więcej udostępniała, tym bardziej jej obserwatorzy pragnęli więcej. Jej romantyczne związki cierpiały z powodu presji twardego startu. Skupienie się w pracy na jedzeniu doprowadziło ją do silnej obsesji na punkcie zdrowego odżywiania. W najgorszym momencie swojego życia rozejrzała się po swoim mieszkaniu i zdała sobie sprawę, że wszystkie przedmioty, które posiadała, zostały jej podarowane przez marki w zamian za publikowanie postów. Po pobycie w ośrodku zdrowia psychicznego, gdzie leczyła zaburzenia odżywiania i pogorszenie stanu psychicznego, Tilghman zrezygnowała z bycia influencerką jako swojej głównej kariery i postanowiła odkryć, kim naprawdę jest. Umrę, jeśli tego nie polubisz to wnikliwe, świadome spojrzenie na życie w świecie influencerów i historia, z którą może się utożsamić każdy, kto zmagał się z nieuzasadnionymi oczekiwaniami internautów. Ponieważ ponad połowa pokolenia Z aspiruje do bycia influencerami, prawie trzy na pięć nastoletnich dziewcząt doświadcza uporczywego smutku i beznadziejności, wspomnienia Tilghman nie mogłyby być bardziej aktualne i potrzebne.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?