Prowadzenie biznesu jest zawsze wielkim wyzwaniem. Rozwijanie firmy poprzez fuzje i przejęcia to już biznesowa sztuka. wymagająca różnorodnych umiejętności oraz ogromnej wiedzy. Najnowsza książka Leszka Czarneckiego stanowi prawdziwe kompendium wiedzy teoretycznej i praktycznej dotyczącej zarządzania trudną materią transakcji kapitałowych. Pokazuje również kiedy warto zainwestować i rozwijać się organicznie, zamiast kupować firmę już istniejącą,.Została napisana przez doświadczonego praktyka-przedsiębiorcę, który w ciągu ostatnich kilkunastu lat przeprowadził w Polsce i Europie ponad trzydzieści skomplikowanych transakcji na rynku giełdowym i poza nim, ryzykując, inwestując i pomnażając swój kapitał. Przykłady i szczegółowe opisy najciekawszych transakcji własnych oraz światowych, zastosowanych rozwiązań prawnych i organizacyjnych, a także analizy sukcesów i popełnionych błędów, stanowią unikalny walor tej pozycji. Jeśli jesteś przedsiębiorcą, prezesem firmy, dyrektorem finansowym, nawet jeśli dopiero podjąłeś studia związane z biznesem - pamiętaj, że dla Ciebie to lektura obowiązkowa!Piotr CzarneckiPrezes ZarząduRaiffeisen Bank Polska S.A.Najnowsza książka Leszka Czarneckiego to unikalna propozycja dla wszystkich zainteresowanych fuzjami i przejęciami. Autor, jeden z najwybitniejszych i najbardziej interesujących przedsiębiorców w naszej części Europy, posiadający ogromne doświadczenie w opisywanej materii, w sposób jasny, a zarazem praktyczny osadził opisywane procesy w polskiej rzeczywistości biznesowej.To właśnie praktyczny walor przekazywanej wiedzy odróżnia tę pozycję od typowych podręczników na temat fuzji i przejęć zorientowanych na wiedzę teoretyczną ilustrowaną co najwyżej niezbyt aktualnymi "case studies" z odległych rynków. Ta sama wiedza osadzona w środkowoeuropejskich i specyficznie polskich doświadczeniach biznesowych staje się niezwykle ciekawa i przydatna dla wszystkich, którzy mieli, mają lub będą mieli do czynienia z transakcjami kapitałowymi na naszym rynku. Leszek Czarnecki udowodnił bezspornie: po dwudziestu latach rozwoju rynku kapitałowego w Polsce nasze rodzime doświadczenia są już na tyle bogate, że mogą być cenną i kompleksową ilustracją procesów, o których dotychczas mogliśmy uczyć tylko z zagranicznych przykładów.. Autor udziela niezwykle przystępnych rad i cennych wskazówek dotyczących harmonogramu transakcji, strukturyzacji oraz elementów umów sprzedaży akcji, pokazuje, w jaki sposób prowadzić proces przejęcia lub sprzedaży spółki Trudno doprawdy wyobrazić sobie lepszego doradcę niż Leszek Czarnecki. który od lat dzieli się swoim doświadczeniem i przekazuje wiedzę studentom, przedsiębiorcom i menadżerom. Pamiętajmy: nikt nie jest bardziej wiarygodny niż ten, kto ryzykuje swoim własnym majątkiem, stawiając sobie za cel tworzenie nowych wartości.Tomasz Czechowicz,Managing Partner, MCI Management S.A.
Wojciech Giełżyński, niezrównany gawędziarz i podróżnik, tym razem zaprasza na wyprawę po jego własnym życiu, ciekawym i barwnym jak końce świata, które przemierzał i opisywał.
Wojtek Jagielski
Wznowienie wydanych w 1966 r. wspomnień mariańskiego misjonarza z Harbinu i więźnia sowieckich łagrów w latach 1948-1955. Te dzieje niewoli, przetłumaczone oprócz języka polskiego także na języki hiszpański i włoski, napisane są w żywej, zwięzłej i pogodnej formie, tak obrazowo, ciekawie i dowcipnie, z takim znawstwem charakterów, że czyta się je jednym tchem. Czytelnik odbywa z autorem tragiczną wędrówkę po komunistycznym piekle i przeżywa z nim jego kłopoty i niedolę, ale nie wpada w zniechęcenie czy apatię i nie traci nadziei na lepsze jutro. W 1964 jeden z krytyków literackich w Australii tak pisał o wspomnieniach ks. Hermanowicza, pisarza i poety: ,,Wspomnienia napisane są ciekawie, żywą białoruską mową. Co zaś najciekawsze, że o. Józef Hermanowicz na całe zabójcze śledztwo NKWD, na sowieckie więzienie i łagry spogląda okiem duchownego i humorysty... Autor wspomnień należy do duchowieństwa z powołania i dlatego wszelkie nieszczęścia przyjmuje jak karanie Boskie, do cierpień wciąż się gotuje i znosi je ze spokojem, mężnie. A do tego o. Józef przeplata to wszystko swoim talentem humoru i dlatego, gdy czytasz o tym piekle czerwono-moskiewskiej inkwizycji, często chwytasz się za boki od jego dowcipów. Niewątpliwie, w sowieckim piekle tylko takim trzeba być człowiekiem jak o. Józef Hermanowicz.
Jedna z najbardziej niebezpiecznych i nieprzewidywalnych wypraw morskich.
„Micka dosłownie zmyło z siedzenia. Obaj kurczowo trzymaliśmy się wszystkiego, co zapewniało oparcie. W ciemnościach, ogarnięty paniką, ponownie złapałem za koło sterowe i gorączkowo usiłowałem odgadnąć, z której strony uderzy kolejna wściekła fala. Byliśmy jak ślepcy na ringu – samotni, przerażeni, przyjmujący ciosy z każdej strony”.
To wszystko zaczęło się jako starannie przygotowana próba pierwszego pokonania północnego Atlantyku w otwartej łodzi typu RIB bez pomocy z zewnątrz. Wkrótce okazało się, że wyprawa zamieniła się w straszliwą bitwę ze sztormowym wiatrem, potężnymi falami i górami lodowymi wielkości katedr.
Bear Grylls, autor bestsellerowych poradników na temat sztuki przetrwania, zaczął swoją wyprawę z odludnego północnego wybrzeża Kanady, skąd razem z załogą wyruszył na osławione Morze Labradorskie, zmierzając wśród gór lodowych na Grenlandię. Na kolejnym etapie, 400 mil od brzegów Islandii, załoga natrafiła na straszliwy sztorm. Przez jeden bardzo długi dzień i noc życie pięciu mężczyzn wisiało na włosku. Czy im się udało? Oto ich historia.
Pasjonująca opowieść.
„Daily Express”
Grylls to żywy dowód na to, że epoka wielkich odkrywców jeszcze nie minęła.
„Scotsman”
Styl [Gryllsa] sprawia, że czytelnik czuje się tak, jakby siedział przy jego boku podczas wyprawy… W każdym zdaniu czułem smak słonej wody, w każdym akapicie – ziąb, który przenikał mnie do szpiku kości.
„Herald Express”
Fragment książki Bezlitosny ocean
Nie zbliżyliśmy się wcale do bazy, a robi się coraz później. Rozglądam się nerwowo po lodospadzie. Znajdujemy się na wysokości około 5800 m n.p.m., w samej paszczy dzikiego Everestu. Dłoń mi drży, gdy zmagam się z linami w grubych rękawicach. Jestem przerażony.
Dźwięk metalowych elementów sprzętu wspinaczkowego, które brzęczą, uderzając w uprząż, staje się niemal hipnotyczny. Zaciskani powieki, po czym znowu otwieram oczy. Staram się rytmicznie oddychać, wbijam raki w śnieg i czekam. Mick, oddalony ode mnie o niecałe dziesięć metrów, stąpa ostrożnie po lodowych blokach. Mija już dziewięć godzin od chwili, gdy znaleźliśmy się w tej mroźnej, śmiertelnej pułapce, pooranej lodowymi szczelinami. Czujemy zmęczenie.
Staję mocno na nogach i wykonuję kilka ostrożnych kroków, za każdym razem sprawdzając stan lodu. Po chwili słyszę, że pęka. Wstrzymuję oddech. Cały mój świat zastyga w bezruchu. Lód usuwa mi się spod nóg i widzę pod sobą przepaść. Spadam.
Cidy uderzam w szara ścianę szczeliny, która była ukryta pod cienką warstewką zmarzliny, mój świat zaczyna wirować. Gdy kolce raków zahaczają o ścianę, ogromna siła odrzuca mnie w drugą stronę i mocno uderzam barkiem i ramieniem w lód. Wciąż spadam, ale nagle czuję mocne szarpniecie liny, jakimś cudem wytrzymującej ciężar mojego ciała. Słyszę, jak w głębi ciemnej szczeliny rozbrzmiewa echo moich krzyków.
Spadający lód uderza mnie w głowę, odrzucając ją do tyłu. Na kilka sekund tracę przytomność, a gdy ją odzyskuję, widzę, że znika w ciemnej otchłani. Moje ciało kołysze się łagodnie na linie, a wokół zapada niesamowita cisza.
Adrenalina zaczyna działać, więc szarpię się gwałtownie we wszystkie strony. Znów wrzeszczę, a mój krzyk odbija się echem od ścian rozpadliny. Patrzę w górę ku światłu, a potem w dół, gdzie zionie otchłań. Ogarnia mnie panika, więc usiłuję kurczowo przylgnąć do ściany, która okazuje się jednak gładka jak szkło. Walę w nią szaleńczo czekanem, ale ten nie trzyma, a raki ślizgają się po lodzie. W desperacji chwytam kurczowo linę i spoglądam w górę.
Mam dwadzieścia trzy lata i patrzę śmierci w oczy.
Pięć lat później, we wrześniu 2003 roku, jesteśmy nad Tamiza. Pada deszcz. Spoglądam w niebo z nadzieją, że w dniu chrztu Jessego pogoda jednak się poprawi. Wszystko zostało przecież zaplanowane...
Kapłan stanie na starym drewnianym pokładzie naszej barki, jego szaty będą powiewać w jesiennym wietrze wiejącym znad rzeki. Właśnie w tym miejscu, w obecności naszych rodzin, ochrzci naszego cudownego synka wodą z roztopionego śniegu przywiezionego z Mount Everestu.
No dobrze, ale wcześniej trzeba wypełnić wszystkie formularze, z którymi mozolnie zmagała się moja żona Shara.
- Zawód? -Co?
- Muszę wpisać zawód.
- W porządku.
- No dobrze, ale jaki masz zawód?
Nie cierpiałem tego pytania. Dla większości ludzi odpowiedź jest w tym przypadku oczywista, ale dla mnie niestety nie.
O ile prościej byłoby zostać agentem nieruchomości... Żadnych problemów z wypełnieniem formularza.
Odkrywca? Napuszone.
Wspinacz? No cóż, wspinam się od dziecka.
Mówca motywacyjny? No niby tak, ale to nie wszystko.
Prezenter telewizyjny? Jak mnie przekupią...
Pisarz? Od czasu do czasu, ale nie najlepszy.
W gruncie rzeczy wygląda na to, że jestem z jednej strony bezrobotny, a z drugiej udaje mi się jakoś zarabiać na życie, robiąc to, co wydaje mi się naturalne, a potem opowiadając o tych doświadczeniach. I chyba na tym polega moja praca.
- No dobrze, po prostu wpisz „agent nieruchomości", kochanie.
Dwa przymiotniki, którymi najczęściej opisuje się osoby prowadzące aktywne, pełne przygód życie, to „dzielny" i „ekscentryczny". Muszę szczerze powiedzieć, że żaden z nich mi się nie podoba. Nie jestem szczególnie dzielny - muszę się zmagać z wieloma problemami i jestem zbyt wrażliwy, co obraca się przeciwko mnie. Żyjemy w świecie, którego często się boję i staję wobec niego bezbronny. Gdy rozstaję się z rodziną na dwadzieścia cztery godziny, od razu zaczynam tęsknić. Nie można mnie też określić mianem ekscentrycznego. Owszem czasami podejmuję ryzyko, ale z natury jestem wyjątkowo ostrożny. Zdaję sobie doskonale sprawę z rachunku prawdopodobieństwa - im więcej razy masz szczęście, tym bardziej prawdopodobne, że w końcu noga ci się powinie.
Jedno wiem natomiast na pewno - zawsze próbowałem żyć tak, jak mnie nauczył mój Tata. Zmarł niecałe trzy lata temu. Jego śmierć była niespodziewana, można powiedzieć, że spadła jak grom z jasnego nieba. Przechodził w domu rekonwalescencję po wszczepieniu rozrusznika serca. Czul się dobrze, siedział jakby niby nic na łóżku, aż tu nagle po prostu umarł. To nie tak miało być - miał przecież zaledwie sześćdziesiąt sześć lat. W pewien chłodny lutowy poranek w jednej chwili straciłem ojca. Pozostało mi po nini jedynie to, czego mnie nauczył. Każdego dnia żałuję, że nie zapamiętałem więcej.
Bezlitosny ocean
Spis treści:
Mapa
1. Niebezpieczne marzenia
2. Staranne przygotowania
3. Odliczanie
4. Pierwsza krew
5. Z Nowej Szkocji na północ..
6. Na falach
7. Niewidzialna załoga
8. Ostatkiem sił
9. Dobre i złe wieści
10. Przerażenie
11. Znaleziona zguba
12. Nareszcie spokój
13. U bram bezpiecznej Szkocji
14. W domu
Podziękowania
Na ten luźny zbiór opowiadań złożyło się szereg tekstów o bardzo różnym charakterze. Większość opowiadań oparta jest na faktach, inspirację czerpałam z własnych przeżyć. Niewątpliwą ich zaletą jest ich autentyczność, są to wierne opisy wydarzeń, bez upiększeń i sztucznej dramaturgii. Jedynym wyjątkiem są nowelki sensacyjne, będące fikcją literacką, ale i tu inspiracją były doświadczenia zdobyte w czasie zagranicznych podroży, na przykład niebezpieczny wentylator w hotelowym pokoju na Minorce, gwiżdżący ptak w plażowej restauracji na wyspie Phuket czy luksus rejsów wycieczkowymi statkami po wyspach Karaibskich w połączeniu z notatką prasową o liście pasażerów zaginionych w niewytłumaczalny sposób podczas morskich podróży. Mam nadzieję, że ten zbiorek opowiadań dostarczy czytelnikom pogodnej, odprężającej lektury, wzbogaconej od czasu do czasu lekkim dreszczykiem emocji. Teresa Urban Teresa Urban pochodzi z Warszawy. Z zawodu jest mikrobiologiem. Zrobiła doktorat na Karolinska Institutet. Opublikowała szereg artykułów naukowych i popularnonaukowych z dziedziny mikrobiologii, w języku angielskim, szwedzkim i polskim. Po przejściu na emeryturę zajęła się pisaniem wspomnień, nowelek i wierszy. W 2010 r. wydała swą pierwszą dwujęzyczną (polsko-szwedzką) książkę w formie elektronicznej: ,,Dino i inne opowiadania"" będącą zbiorem tekstów, których większość inspirowana była osobistymi przeżyciami i wspomnieniami z licznych podróży. Kilka humorystycznych opowiadań oraz wierszy zostało opublikowanych na łamach czasopism polskich i szwedzkich. Jest współautorką antologii o Ani z Zielonego Wzgórza, wydanej przez Uniwersytet w Uppsali w 2009 r. z okazji konferencji poświęconej L.M. Montgomery. W roku 2012 ukazała się kolejna książka, tym razem w wersji tradycyjnej, zatytułowana ,,Moja Jurata"", będąca hołdem złożonym ukochanej Juracie w jubileuszowym 80. roku jej istnienia. Są to młodzieńcze wspomnienia z wakacji z lat 50. i 60. ""Ja i inne małpy"" jest zbiorem rozmaitych tekstów, starych i nowych. Autorka wypowiada się swobodnie w różnorodnych formach, czuje się swobodnie zarówno w nowelkach sensacyjnych, esejach humorystyczno-satyrycznych, opowiadaniach o zwierzętach, jak i reportażach z podróży.
Z satysfakcją sięgną po tę książkę wszyscy, których fascynuje postać generała Władysława Andersa - legendarnego dowódcy Armii Polskiej w ZSSR i 2. Korpusu Polskiego. Zawiera ona wiele nieznanych szczegółów jego życia, poglądów, decyzji, pośród nich również i ta najbardziej osobista - o rozstaniu z żoną Ireną.W swych wspomnieniach Anna Anders-Nowakowska przywołuje postać Ojca - sławnego generała, Matki - Ireny z Jordan-Krąkowskich, swego pierwszego męża - rotmistrza Jana Romanowskiego, obrazy młodości zburzonej przez wybuch wojny, która niosła dramat rozstań, uwięzienie Ojca, tułaczkę, niepewność o los najbliższych.
Kanada - kraina kontrastów: tysiąca jezior, bobrów, łosi, dzikiej przyrody, tajemniczych puszczy... i wszechobecnych w wielkich miastach samochodów; wielkiego bogactwa, blichtru, świateł, neonów... i prostoty ludzkiej egzystencji w głębi lasu, na obrzeżach cywilizacji. To świat świetnej historii Indian i ich dzisiejszego, jakże odbiegającego od dawnych dni chwały, życia; świat słynnego myśliwego, Szarej Sowy, który poświęcił życie ochronie bobrów, będąc zarazem być może największym oszustem XIX wieku; świat polskich górników, wydobywających na maleńkiej wysepce na jeziorze Kenawisek złoto, i najsłynniejszego z nich - Stanisława Szyszki, syna włościanina z Nowej Wsi pod Poznaniem, znanego powszechnie jako Sisco, właściciel kopalni Sisco-Gold-Mine; świat Hudson's Bay Company, coureurs de bois (leśnych wędrowców) wszelkich narodowości, polskiej osady Wilno nad brzegiem jeziora Ontario... i wszędobylskich wróbli. Oto Kanada, w podróż do której Arkady Fiedler zabiera tym razem swoich czytelników.
Czyta: Sławomir Holland
Niezwykła podróż do świata ultra maratonów i zdrowego odżywiania
Od niemal dwóch dekad Scott Jurek jest najważniejszą postacią i gwiazdą biegów ultramaratońskich. To niezwykle trudna, ale wciąż zyskująca na znaczeniu dyscyplina sportu. W 1999 roku będąc właściwie nikomu nieznanym biegaczem, Scott Jurek niespodziewanie wysunął się na prowadzenie w Western States Endurance Run - słynnym stumilowym (a więc ponad stusześćdziesięciokilometrowym!) wyścigu szlakiem z czasów gorączki złota przez kalifornijskie góry Sierra Nevada. Jurek wygrał go siedem razy z rzędu, ustanawiając również nowy rekord tej trasy. Dwukrotnie zwyciężył w Badwater Ultramarathon, a więc w biegu na ponad dwieście siedemnaście kilometrów przez Dolinę Śmierci. Ustanowił rekord Stanów Zjednoczonych w dwudziestoczterogodzinnym wyścigu, przebiegając w tym czasie dwieście sześćdziesiąt sześć i sześć dziesiątych kilometra, czyli sześć i pół maratonu! Znalazł się w grupie najlepszych biegaczy, którzy w Meksyku wzięli udział w wyścigu z udziałem Indian Tarahumara, znanym z bestsellerowej książki Urodzeni biegacze. Te osiągnięcia należą do absolutnie wyjątkowych, a niezwykłości dodaje im fakt, że Jurek dokonał ich, jedząc wyłącznie produkty pochodzenia roślinnego.
W "Jedz i biegaj" Scott Jurek szczerze opowiada o swoim życiu weganina i o karierze wybitnego sportowca. Jego historia może być natchnieniem dla biegaczy na każdym poziomie zaawansowania, pokazuje bowiem, jak silna potrafi być ludzka wola. To inspirująca opowieść o dzieciństwie Jurka, początkach biegania (z którym nie zaprzyjaźnił się od razu) i o powolnej przemianie w weganina i ultramaratończyka błyskotliwie wygrywającego zawody rozgrywane na całym świecie.
Ta historia obala stereotypowe poglądy na temat tego, co powinien jeść sportowiec, myślący o dobrych wynikach!
"Jedz i biegaj" jest pełne niezwykłych opowieści o wytrzymałości i współzawodnictwie, naukowych ciekawostek i praktycznych porad - w tym wielu przepisów na ulubione dania autora. Ta książka zainspiruje do działania każdego, kto po nią sięgnie: do pierwszego biegu, poszerzenia horyzontów żywieniowych albo wręcz do poznania granic własnych możliwości.
Pisane piękną frazą portrety wyjątkowych kobiet układają się w ciepłą, nostalgiczną opowieść o świecie, którego już nie ma: pełnego zapachów, smaków i słów zapamiętanych z dzieciństwa.Każdy, kto był dzieckiem, z całą pewnością musi wiedzieć, że wakacje były czasem szczególnym, kiedy świat zaczynał wyglądać inaczej, a wiele rzeczy niemożliwych stawało się możliwymi.Czytelnik, który potrzebuje dziś ukojenia i chwili wytchnienia w zabieganych życiu z przyjemnością zanurzy się w tej rodzinnej historii, dowcipnej i pełnej ciepła.
FASCYNUJĄCA, OSOBISTA OPOWIEŚĆ CZŁOWIEKA, NA KTÓREGO ŻYCIE I POSŁUGĘ PRZEMOŻNY WPŁYW WYWARŁY WIZJE JEZUSA! Wstrząsające spotkania ze zmartwychwstałym Panem "Usłyszałem kroki kogoś zbliżającego się do mojego [szpitalnego] pokoju. Skierowałem wzrok na drzwi, żeby zobaczyć kto to, ponieważ było dopiero wpół do siódmej rano - za wcześnie na wizyty gości. Do środka weszła osoba ubrana na biało. W pierwszej chwili myślałem, że to pielęgniarka. Dopiero gdy się uważniej przyjrzałem, spostrzegłem, że przyszedł do mnie Jezus! Włos mi się zjeżył na głowie. Przez moje ciało przebiegły zimne dreszcze. Nie mogłem z siebie wydobyć ani słowa. Jezus podszedł do mojego łóżka i usiadł na krześle. Miał na sobie białe ubranie i sandały". Oto, jak Kenneth E. Hagin opisuje początek szóstej spośród najważniejszych wizji Jezusa, jakie otrzymał. Wydarzenie to miało miejsce w roku 1959 i trwało półtorej godziny. W książce Wierzę w wizje Kenneth E. Hagin opowiada o fascynujących szczegółach wszystkich swoich najistotniejszych wizji - spotkań z Chrystusem, które wywarły przemożny wpływ na kolejne półwiecze posługi tego kaznodziei.
Pierwsza na polskim rynku książka poruszająca problem transplantacji od dawców żyjących niespokrewnionych z biorcą. Olbrzymi postęp w transplantologii – a zwłaszcza nowa generacja leków – spowodował, że w Stanach Zjednoczonych od niedawna można przeprowadzać tego rodzaju zabiegi. W Polsce, z obawy przed handlem organami, są one zabronione. Slavenka Drakulić, która przeszła operację przeszczepu nerki, zapragnęła poznać swoją wybawicielkę. W jej głowie kłębiły się pytania: Kim jest dawczyni? Co nią kierowało? Czy nie miała żadnych obaw? Co na to jej rodzina? Aż wreszcie: Jak można podziękować człowiekowi, który w taki sposób uratował ci życie?
Kevin od maleńkości był bity i głodzony przez biologicznych rodziców. Przeszedł przez piekło, nim wreszcie zareagowała opieka społeczna. Trafił do rodziny zastępczej, ale to nie był koniec jego nieszczęść. Nikt mu nie pokazał, jak z koszmaru dzieciństwa przejść do normalnego i samodzielnego życia.
Odrzucony przez tych, którzy powinni byli mu pomóc, zagubiony i coraz bardziej bezradny, znalazł się na skraju przepaści. Los jednak postawił na jego drodze Julię - kobietę, która nie bała się jego słabości i lęków. Jej miłość pozwoliła Kevinowi odwrócić bieg jego życia.
Na podstawie tej wstrząsającej, lecz dającej nadzieję historii powstał film pod tym samym tytułem.
Szczera, frapująca, prowokacyjna, wzruszająca i niezmiernie ważna - autobiografia Salmana Rushdiego ""skazanego na śmierć"" przez ajatollaha Chomejniego za ""Szatańskie wersety"". 14 lutego 1989 roku, w dzień świętego Walentego, do Salmana Rushdiego zadzwoniła dziennikarka BBC z wiadomością, że autor został ""skazany na śmierć"" przez ajatollaha Chomejniego. Po raz pierwszy usłyszał wtedy słowo fatwa. Jego przewina? Napisał powieść pod tytułem Szatańskie wersety, której zarzucano, że jest ""przeciwko islamowi, Prorokowi i Koranowi"". Tak się zaczyna ta niesamowita historia o pisarzu zmuszonym do ukrywania się, przenoszenia z jednego domu do drugiego, wiecznie w towarzystwie uzbrojonej obstawy. Poproszono go, by wybrał sobie nowe nazwisko, którym mogłaby się posługiwać policja. Pomyślał o pisarzach, których uwielbiał, i kombinacjach ich imion i wtedy zaświtało mu: Conrad i Czechow - Joseph Anton. Jak pisarz i jego rodzina żyją pod groźbą śmierci przez ponad dziewięć lat? Jak mu się udaje dalej pisać? Jak się zakochuje i odkochuje? Jak rozpacz kształtuje jego myśli i działania, jak i dlaczego się potyka i jak się uczy bronić? W tych niezwykłych wspomnieniach Rushdie opowiada tę historię po raz pierwszy historię jednej z kluczowych w naszych czasach batalii w obronie wolności słowa. Pisze o chwilami ponurych, chwilami zaś zabawnych okolicznościach życia pod okiem uzbrojonych funkcjonariuszy i o bliskich więzach, jakie połączyły go z jego stróżami o próbach uzyskania wsparcia i zrozumienia ze strony rządów, szefów wywiadu, wydawców, dziennikarzy oraz innych pisarzy a także o tym, jak odzyskał wolność. Jest to książka napisana ze szczególną szczerością i otwartością, frapująca, prowokacyjna, wzruszająca i niezmiernie ważna. Ponieważ to, co się przydarzyło Salmanowi Rushdiemu, było pierwszym aktem dramatu, który wciąż się rozgrywa gdzieś na świecie każdego dnia.
"Doświadczyłem podwójnego, bo fizycznego i duchowego, uzdrowienia. Są to dwie drogi, które schodzą się w łasce: uzdrowiony z choroby przez Lekarza i uzdrowiony z grzechu przez Zbawiciela. Byłem przykuty do szpitalnego łóżka, a zostałem z niego uwolniony dzięki sakramentowi chorych i mogłem zostać kapłanem. A niech mnie! Tak rzeczywiście było i trzeba o tym zaświadczyć".
Te słowa napisane ręką czterdziestoczteroletniego księdza są spontanicznym wyrazem zachwytu nad życiem, na którym odbił się wyraźny ślad Boga. Benjamin Boisson magister teologii, od 1999 roku kapłan we Wspólnocie Błogosławieństw, jako dwunastoletni chłopiec zapada na poważną chorobę, która uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie. Przy wsparciu najbliższych osób i z właściwym sobie poczuciem humoru próbuje poradzić sobie z dotkliwym cierpieniem. W jego los nieoczekiwanie miesza się... sam Bóg.
Benjamin Boisson jest magistrem teologii, od 1999 roku jest również kapłanem we francuskiej Wspólnocie Błogosławieństw. Jako dwunastoletni chłopiec zapadł na poważną chorobę. Przez wiele lat prowadził audycję radiową na temat humoru chrześcijańskiego, obecnie organizuje specjalne sesje i rekolekcje weekendowe pod nazwą "Śmiech i modlitwa". Jest również autorem wydanej wcześniej książki "Uśmiech Pana Boga"
Kiedy Andrea Gillies wraz z mężem, trójką dzieci i teściami przeprowadzała się do dużego wiktoriańskiego domu położonego w jednym z odległych zakątków na północy Szkocji, nie miała pojęcia, jak niezwykłe czeka ich doświadczenie. Opiekując się chorą na alzheimera teściową, Gillies towarzyszyła jej w szczególnej podróży ? w przejściu z realnego świata do alternatywnej rzeczywistości demencji.
Opiekunka to nie tylko opowieść o życiu w cieniu alzheimera, to także sprawozdanie z fascynującego śledztwa, które odsłania mechanizmy rozwoju choroby. To książka, która stawia przed nami najbardziej fundamentalne pytania: Kim jesteśmy? Czy nadal będziemy sobą, jeśli zostaniemy pozbawieni wspomnień? Czym jest ludzka dusza?
Ta książka to pamiętnik z kilku lat opieki nad chorą na alzheimera, który daje nam szansę wejścia w świat cierpiącego człowieka i zrozumienia go. To także przejmujący opis prób radzenia sobie z uciążliwymi objawami choroby i emocjami, które pojawiają się w czasie wieloletniej opieki nad bliskim. Dzięki Opiekunce możemy zobaczyć, jak inni radzą sobie w tym nowym, zmienionym przez chorobę świecie.
Alicja Sadowska, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera
To nie jest dziennik młodej Brytyjki z czasu opieki nad teściową pogrążającą się w otchłani choroby Alzheimera. A przynajmniej nie tylko. To też książka o poszukiwaniu człowieczeństwa ? w płatach czołowych mózgu, w hipokampie, bo przecież nie w sercu, choć ? jak zauważa autorka - to ten mięsień zwykło się uważać za mieszkanie duszy. Wszystko w porządnej, niemal popularnonaukowej obudowie. To także książka o poszukiwaniu człowieczeństwa w sobie.
Kiedy tytułowa opiekunka Andrea namawia chorą Nancy do zdjęcia trzech swetrów w upał albo myje ją z ekskrementów, to ważne jest, jak się z tym czuje Nancy, ale ważniejsze, jak się z tym czuje Andrea. Autorka opisuje to bez litości ? dla siebie i dla czytelnika.
To kawał szczerej literatury o problemach, które na początku XXI wieku dotykają miliony ludzi. Naprawdę współczesna literatura.
Wojciech Staszewski, autor książki Ojciec.prl
Książka nie zajmuje się postacią Naczelnika jako polityka, wojskowego czy męża stanu. Opowiada o jego związkach z kobietami, które trwały u jego boku, towarzyszyły mu w życiu i działalności konspiracyjnej i kochały go nawet wówczas, gdy on je odtrącił. Galerię pań ważnych w życiu Marszałka otwiera jego matka, jedyna kobieta, którą kochał naprawdę, a następnie przedstawione zostały sylwetki Leonardy Lewandowskiej, jego ?syberyjskiej ukochanej?, pierwszej żony Marii Juszkiewicz, dla której zmienił wyznanie oraz jego ostatniej małżonki ? Aleksandry Szczerbickiej. Jeden z rozdziałów poświęcony jest Kazimierze Iłłakowiczównie, osobistej sekretarce Marszałka, która także była zafascynowana nim jako mężczyzną. Przegląd dam serca Piłsudskiego zamykają Leokadia Lewandowska, piękna lekarka, towarzysząca mu podczas wyjazdu na Maderę oraz jego ostatnia fascynacja ? Jadwiga Burhardt. Piłsudski, jak wszyscy wybitni ludzie, nie był łatwy we współżyciu, o czym boleśnie przekonały się wszystkie jego partnerki. Biografowie Piłsudskiego zauważają w każdym z jego związków trzy zasadnicze fazy: pierwsze zauroczenie, które przeradzało się w głęboką fascynację, potem następowało pogłębienie więzi uczuciowej oraz intelektualnej, a następnie postępująca obojętność. Kobiety swego życia traktował bardzo instrumentalnie, a one nigdy nie przestały kochać tego nietuzinkowego, fascynującego mężczyznę. Uczucie było na tyle silne, że dwie z nich wolały umrzeć, niż żyć ze świadomością odtrącenia przez niego.
HELL WEEK to finał jednego z najbardziej morderczych szkoleń świata.
PIĘĆ DNI PIEKŁA, które potrafią złamać najtwardszych. 120 GODZIN TORTUR.
PRAWDZIWA PRÓBA CHARAKTERU, która jest przepustką do elitarnych oddziałów Navy SEALs.
Chciałbyś poznać jej smak?
Ta książka pozwoli ci poczuć, czym naprawdę jest hell week. Krótko po jego ukończeniu, David Reid zdecydował się opisać to, czego sam doświadczył. Zrobił to tak szczerze i tak sugestywnie, że udało mu się wyrwać czytelnika z wygodnego fotela i wrzucić w sam środek piekła. Poczujecie niewyobrażalne zimno oceanu, potworny ból i staniecie przed największą z prób.
Gotowi na HELL WEEK?
„Tylko ktoś, kto przeszedł przez mękę, jaką jest hell week, może pisać w ten sposób. Kiedy czytałem tę książkę, znów zobaczyłem siebie podczas ostatecznego testu wytrzymałości, który autor tak żywo opisał! Obudzić wspomnienia tłumione przez dwadzieścia lat to nie lada wyczyn”
Howard E. Wasdin, autor Snajpera
Siedmioletni Reece został oddany pod opiekę rodziny zastępczej jako ostatni z sześciorga rodzeństwa. W domu Cathy zjawił się po miesiącu ciągłych przeprowadzek, ponieważ czworo kolejnych opiekunów nie poradziło sobie z jego agresywnym zachowaniem. Cathy, mająca doświadczenie w prowadzeniu rodziny zastępczej i znana z dobrego podejścia do trudnych dzieci, przyjmuje Reece’a pod swój dach, choć o historii jego rodziny nie wie prawie nic. Powoli Reece przywiązuje się do Cathy i jej dzieci, a także uczy się ufać osobom w swoim nowym otoczeniu. Z uporem odmawia jednak odpowiedzi na pytania dotyczące jego własnej rodziny, co każe przypuszczać, że za jego zachowaniem kryje się coś, o czym pracownicy opieki społecznej jeszcze nie wiedzą. Kiedy Cathy wreszcie otrzymuje dokumentację Reece’a, odkrywa szokującą prawdę, która przekracza jej wszelkie wyobrażenia…
Walka z anoreksją i bulimią
KochAna to zapis walki z anoreksją młodej studentki ASP, dla której choroba stała się pretekstem do poszukiwań własnego „ja”.
Wyobraź sobie krainę, w której mieszkańcy są anorektycznie szczupli. Sprowadzają jedzenie do minimum. Patrząc w lustra, nie widzą bladych twarzy, ogromnych oczu, wystających żeber, patykowatych nóg, tylko ciała spływające tłuszczem. Ważą się kilka razy dziennie, by upewnić się, że nie przytyli. Wymiotują zbędnymi kaloriami i emocjami.
To kraina, w której Ana (anoreksja) i Mia (bulimia) roztaczają paranoiczny czar. Kolejne Alicje poddają się pod ich panowanie, by uzyskać wrażenie lekkości i przetestować siłę charakteru. Niedożywione ciała buntują się, ale one nie odpuszczają. Stają się adeptkami magii znikania. Odbyłam podobną wędrówkę. Niczym Alicja odkrywałam Krainę Czarów,
aż zamieniła się w Krainę Złudzeń. Przeżycia, których doświadczyłam, stały się inspiracją
do napisania tej książki.
(ze wstępu, Marta Motyl)
Marta Motyl – studentka historii sztuki. Zafascynowana surrealizmem i sztuką awangardową XX wieku, docenia to, co burzy stereotypy i zmienia punkt widzenia. Lubi zbierać wrażenia, emocje i obrazy, zamieniając je w słowa.
Nietykalny ojciec chrzestny.Świat przerażającej przemocy.Córka, która musiała z tego świata uciekać.Księżniczka mafi i - która nie wybacza zdrady...Kiedy trzynastoletnia Marisa poznała swojego ojca, była nim zachwycona. Dla niej Emilio DiGiovine był wspaniały,czarujący i kochający; dla reszty świata - brutalny i bezwzględny. Wiedziała, że zrobi dla niej wszystko, ale nie spodziewała się, jak wiele zażąda w zamian...Porzuciła spokojne życie w Blackpool, gdzie mieszkała z matką Angielką, żeby wrócić do ojca, do Mediolanu. Nie miała pojęcia, że wkracza do najpotężniejszego imperium narkotyków, broni i prania brudnych pieniędzy. Kiedy zakochała się w najbardziej zaufanym żołnierzu ojca, Emilio uznał, że jest gotowa poznać prawdę o rodzinnym biznesie. Wkrótce wciągnęła ją brutalna i mroczna machina przestępczej działalności rodziny. Przemycała pieniądze, broń i narkotyki warte miliony, widziała mafi jne egzekucje. Była świadkiem niejednej śmierci - również najbliższych. Ale pewnego dnia zrozumiała, że jeśli sama chce przeżyć, musi uciekać...W tej szokującej autobiografi i Marisa złamała najświętszą zasadę Cosa Nostry, zasadę milczenia, żeby opowiedzieć swoją niezwykłą historię: dziewczyny z angielskiego miasteczka, która została księżniczką mafii. Jej niewiarygodne wspomnienia wydane w siedmiu krajach i obecnie ekranizowane to najmocniejszy portret mafijnej rodziny, mafijnej codzienności i roli kobiet w mafi i: historia przemocy, zdrady i miłości...
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?