„Mistrzowie słowa” – wielcy aktorzy czytają wielką literaturę.
Każdy z 20 tomów zawiera bogato ilustrowaną książkę przedstawiającą sylwetkę danej aktorki czy aktora oraz krótki opis na temat pisarza i jego dzieła.
20 książek, których nie sposób było lepiej napisać, ale które można było jeszcze lepiej przeczytać.
20 wybitnych interpretacji dzieł literackich nagranych w formacie MP3.
Arthur Moffatt, doświadczony wioślarz, umarł z zimna nad brzegami rzeki Dubawnt, w tundrze na północy Kanady 14 września 1955 roku. Miał trzydzieści sześć lat. Pięciu młodszych uczestników wyprawy ledwo uszło stamtąd z życiem.
Ta książka jest osobistym spojrzeniem jednego z nich na tamte dramatyczne wydarzenia, a także opowieścią o własnej drodze życiowej.
Historię wyprawy z 1955 roku można rozpatrywać z dwóch odmiennych punktów widzenia. Pragmatyzm i zdrowy rozsądek podpowiadają, że wioślarska wyprawa na subarktyczne obszary Kanady była źle zaplanowana i obciążona nieodpowiedzialnymi decyzjami, co w konsekwencji doprowadziło do tragedii.
Jednakże można dostrzec w tej historii głębszy sens. Większość ludzi przemierzających północne pustkowia Kanady została w jakiś sposób duchowo naznaczona przez te wędrówki. W trakcie swojej pierwszej wyprawy w 1969 rokują także przemierzałem rejony rzeki Dubawnt. Lód trzymał wtedy długo i z powodu niedostatku pożywienia była to bardzo wyczerpująca wędrówka. Mimo wszystko wracałem w te same rejony jeszcze pięć razy, by znów doświadczyć duchowego przeżycia, które stało się też udziałem George'a.
George Grinnell napisał, że „prawdziwa podróż to poznawanie własnej duszy". Jego wędrówka przez północne pustkowie była właśnie taką duchową epopeją.
Większość z nas prowadzi życie gwarantujące względne poczucie psychicznego bezpieczeństwa, wybiera utarte i dobrze znane szlaki. Eksplorację odległych i nieznanych obszarów pozostawiamy prawdziwym artystom i niezwykłym indywidualnościom, takim jak George Grinnell, którzy robią to za nas i dla nas. Wędrówka w głąb duszy ludzkiej jest o wiele trudniejsza i bardziej wymagająca niż eksploracja nieznanego lądu. Trudne jest zarówno dotarcie na skraj ludzkiego doświadczenia ku oświeceniu, obszarowi wysublimowanej percepcji i wrażliwości, jak i powrót z tej sfery do rutyny codzienności i zgiełku świata.
Trzymiesięczna wyprawa łodziami przez mroźne odludzie północnej Kanady stała się dla Georgea Grinnella balansowaniem na krawędzi między szaleństwem a normalnością, między życiem a śmiercią. I to właśnie osobista perspektywa narracji decyduje o wyjątkowej sile tej książki.
W rozdziale szesnastym autor opisuje doświadczenie czasowej utraty tożsamości i atak paniki wywołany tym stanem. Poraziło go uczucie, że jego dusza „wyparowała w kontakcie z pustkowiem", z przytłaczającą swoim ogromem przestrzenią, w której pojedynczy człowiek jest tylko pyłkiem. Wszechogarniająca pustka mroźnego lądu była dla psychiki młodego człowieka trudna do zniesienia.
Edward McCourt w książce Jukon i Terytoria Północno-Za-chodnie zadaje retoryczne pytanie: „Dlaczego ludzie ciągną na te pustkowia?", i odpowiada na nie w następujący sposób: „Kanadyjska tundra jest tak rozległa, tak prastara i tak obca zwykłemu doświadczeniu zwykłych ludzi, że skłania do bolesnej autorefleksji. W porównaniu z jej bezkresem jednostka jawi się jak bańka wody na powierzchni ogromnej rzeki, kropla w oceanie; w porównaniu z długością jej istnienia czas ludzkiego życia wydaje się zaledwie mgnieniem. To świat, który nosi tak mało śladów istnienia człowieka, że rozpływają się w nim uczucia, jakie zwykle utożsamiamy z człowieczeństwem - miłość, nienawiść, duma, strach. W tym świecie dokonania człowieka czy jego zaniedbania nikną wobec potęgi natury. Przez swoją pozorną niezniszczalność ten świat wyzwala w młodych buńczucznych sercach pragnienie wielkich czynów, starych zaś utwierdza w przekonaniu, że ich porażki w ostatecznym rozrachunku i tak nie mają znaczenia".
GEORGE LUSTE,
POMYSŁODAWCA SYMPOZJUM POŚWIĘCONEGO
WIOŚLARSTWU EKSTREMALNEMU
Bestseller numer 1 w Wielkiej Brytanii
Kontynuacja tragicznej autobiografii Tylko nie mów mamie, bestsellera z 1. miejsc brytyjskich list przez wiele tygodni.
Myślała, że wreszcie jest bezpieczna. Że znowu może być dzieckiem. Ojciec, który ją gwałcił przez osiem lat, trafił do więzienia. Teraz wraca do domu…
…nastoletnia Lukrecja Borgia i jej starszy brat Cesare w karnawałowym przebraniu wędrują po Rzymie… Tak zaczyna się rewelacyjna powieść historyczna, zgodna z najlepszymi wzorami płaszcza i szpady, osnuta na tle losów papieskiej córki i jej brata. Wśród bohaterów papież, rodzina Borgiów, dynastia aragońska i Machiavelli. Atmosfera zagęszcza się, a z wód Tybru wydobywane są kolejne zwłoki. Bohaterowie równie dobrze posługują się sztyletem, jak trucizną. W końcu prawie wszyscy umierają w nagłych okolicznościach. Z życiem uchodzi Lukrecja i jej synek…
Relacja Ojca Leona i Jana Pawła II stanowi pewien wzór, w którym najważniejsze elementy to wzajemna życzliwość, radość z każdego spotkania, pokora wobec ustalonej hierarchii, brak wyniosłości. W tej antologii zebrano trzy książki Ojca Leona, będące świadkami relacji benedyktyna z biskupem Rzymu. Ta bliskość, która trwa nadal pomimo przeprowadzki Papieża Polaka z Watykanu do Nieba, jest obrazem tego jak dwóch mężczyzn potrafi zbudować relację opartą zarówno na szczerości serca, jak i autorytecie Ewangelii. Ponieważ dobro ze swej natury pomnaża się, do tej przyjaźni zaproszeni są wszyscy czytelnicy. Prawdziwa przyjaźń jest wymagająca, toteż dzięki wspomnieniom Ojca Leona jeszcze raz będzie można podjąć próbę zapoznania się z ponadczasowym nauczaniem Jana Pawła II.
Richard Dana studiował prawo na Harvardzie, kiedy nagła choroba oczu uniemożliwiła mu kontynuowanie nauki. Ten młody Bostończyk decyduje się więc radykalnie zmienić swoje życie i w 1834 r. zaciąga się jako zwykły marynarz na statek wyruszający w dwuletnią podróż handlową do Kalifornii wokół przylądka Horn.
?Dwa lata pod żaglami. 1834-1836? jest sprawozdaniem z morskiej podróży, światowym marynistycznym klasykiem, który wciąż, po prawie 200 latach od wydania, czyta się z autentyczną satysfakcją za poruszający i prawdziwy portret determinacji i natury człowieka oraz jego relacji z morzem.
Książka opowiada historię emigracji dziecka. Historię zapisaną słowem i obrazem, nawiązującą do tradycyjnych meksykańskich opowieści snutych na papierze amate (w czasach prehiszpańskich papier amate był ważnym nośnikiem wiedzy o historii, astronomii, medycynie, służył do obrazowego ""spisywania"" kodeksów oraz historii rodów).Na ""papel amate"", tradycyjnym roślinnym ""płótnie"", zapisywano w Meksyku rzeczy ważne! Książka ""Emigracja"" powstała, by nie zapomnieć, że emigrujące dzieci istnieją i często żyją niezauważane tuż obok nas. Co roku setki tysięcy ludzi na całym świecie są zmuszone opuścić swoje domy, ale nie robią tego dobrowolnie. W ""Emigracji"" narratorem jest chłopiec, który prostym, dziecięcym językiem opowiada historię swojej rodziny, natomiast ilustracje dopowiadają szerszy kontekst.Książka składa się w harmonijkę i przewiązana jest wstążką, a po rozłożeniu tworzy obraz - nawiązujący w formie do ""papel amate"".""Emigracja"" otrzymała New Horizons Award na Targach Książki Dziecięcej w Bolonii w 2012 r. Polskie wydanie jest tłumaczeniem z języka hiszpańskiego. Autorami tekstu i ilustracji są Meksykanie. Javier Martinez Pedro, ilustrator, jest Indianinem z Xalitla - miejscowości słynącej z tradycji tworzenia ""papel amate"".
Książka stanowi zapis filozofii i pogląd na strukturę rzeczywistości najwybitniejszego polskiego jasnowidza. Stefan Ossowiecki potrafił odczytywać przyszłość, odnajdywać zaginione osoby, czytać listy znajdujące się w zamkniętych kopertach, a także lewitować i przesuwać przedmioty siłą woli. Był przyjacielem Marszałka Piłsudskiego. W książce znaleźć można również protokoły doświadczeń przeprowadzanych z udziałem S. Ossowieckiego przez ówczesnych naukowców (m.in. prof. Charlesa Richet - laureata Nagrody Nobla).
„Planeta dobrych myśli” powstała znienacka. Podczas letnich popołudni, kiedy chwytałam za pióro i rysowałam. A na innych kartkach ołówkiem notowałam to, co samo układało się w akapity i zwrotki. Zaczęłam publikować te myśli na Facebooku. Dwieście lajków. Pięćdziesiąt udostępnień. Tydzień później tysiąc lajków i pięćset udostępnień.
I wszyscy pytali: kiedy to się ukaże jako książka?
Proszę bardzo – oto jest.
Planeta dobrych myśli.
Wszystko to, w co wierzę i czego jestem pewna. To, co uznaję za 100% prawdę na podstawie wszystkiego, co wiem o życiu i o świecie.
A ponieważ długo szukałam mojej drogi i sposobu, żeby stać się szczęśliwym człowiekiem, naprawdę wierzę w to, co piszę i wiem to z najlepszego źródła – czyli z mojego własnego doświadczenia.
Warto zmieniać swój sposób myślenia na pozytywny.
Warto ćwiczyć pozytywne myślenie.
Warto nauczyć się żyć bez strachu, uwolnić się od przesądów, uprzedzeń i ograniczeń.
Warto być dobrym i uczciwym.
To, co myślę o sobie i o świecie, który mnie otacza, przekłada się na to, jak wygląda moje życie.
Beata Pawlikowska
Opowieść o metamorfozie z kobiety w matkę.
I z matki w kobietę.
Najpierw strategiczne inwestycje: studia, staże, kursy. Praca. Ślub. Kredyt. Kalkulacje, analizy. Kolejne, coraz bardziej ambitne projekty. A projekt „dziecko”? Nie teraz, może później, nie w tym kwartale. I tak bez kwalifikacji? „Święty Mikołaju, daj mi na próbę trzylatkę. Od osiemnastej do dwudziestej, w dni robocze. Przymierzę się”. Aż któregoś dnia budzisz się i masz dzieci, dom, pracę.
Za krótką dobę. Tylko dwie ręce. Tylko jedną głowę. I coraz mniej siebie.
Książka Małgorzaty Łukowiak nie jest zapisem wyidealizowanego macierzyństwa, ale i nie martyrologii pieluchowo-smoczkowo-słoiczkowej. To reportaż o (r)ewolucji od bezdzietności do wielodzietności, rejestracja stanów ducha i ciała kobiety, z której wykluwa się matka. Ze wzrostem liczby dzieci rośnie nie tylko zmęczenie narratorki, ale i jej samoświadomość; zmienia się postrzeganie świata.
Niestereotypowa i bardzo prawdziwa opowieść wielomatki o macierzyństwie i ocalaniu siebie każdego dnia.
Książka dla mężczyzn i dla kobiet. Dla singli i matek.
Dla tych, które Nigdy Nie Mogą Odpuścić, Matek Mnie Nikt Nie Zastąpi, Matek Zaraz Oszaleję, Matek Po Co Mi To Było, Matek Dziergaczek Rzeczywistości, Matek Polek i zbuntowanych Superbohaterek Dnia Codziennego. Dla wszystkich.
Książkę w wersji audio czyta Anna Dereszowska.
Usłyszałem szum morza i rozpocząłem wędrówkę. Obrazy były mocne i bezpośrednie: pozbawione refleksji. Do tej pory lśniły jak światło w lustrze – teraz widziałem samo światło, i to bardzo blisko. Oddech był szybszy, energiczniejszy. Każde tchnienie jest rozkoszą; tu sobie to uświadomiłem. Czułem je jako łagodny dotyk przepony. Ten dotyk był rytmiczny, był ruchem wahadła, które głaskało, ocierało się, delikatnie gubiąc się następnie w bardzo dalekim odchyle. Wróciło i znów się otarło, nieco głębiej i pieszczotliwiej. Kontynuowałem wędrówkę po ziemi, słyszało się szelesty; to było rozkoszne, przyjemne. Wahadło kołysało się i powracało; jego rozmach się zwiększył. Teraz ja wzbijałem się wraz z nim; physis odgałęziła licznik. Wsiadłem do ciężarka wahadła jak do gondoli huśtawki w kształcie statku; miała formę sierpa księżyca. Kil był ostro wyszlifowany, z ledwością dotykał skóry. To powiew ją głaskał. Wrażliwość ulegała spotęgowaniu, gdy huśtawka jechała w górę – na samym szczycie dochodził zawrót głowy. Zmuszał do śmiechu, a później opadał ze świstem. Ruchu nie dało się już zatrzymać, a także kontrolować; osiągnął stopień, w którym grozi (z rozdziału Karp po polsku).
Smutne zabawy żałosnego po utraconych dziatkach rodzica to napisany po śmierci syna Stefana (zm. 1673) i córki Zofii (zm. 1677) cykl zróżnicowanych gatunkowo utworów żałobnych, w których autor rozpamiętuje odejście ukochanych dzieci. Poetycka refleksja to w tym przypadku sposób przeżywania żałoby, próba pogodzenia się ze stratą, próba, która nie przynosi jednak pocieszenia. Zbolałemu ojcu pozostaje jedynie nadzieja na ukojenie w życiu pośmiertnym.
Biblioteka Dawnej Literatury Popularnej i Okolicznościowej, t. 11
Poznajemy historię syna chłopów, który musiał pokonać długą drogę, pełną mniej lub bardziej szczęśliwych przypadków - poprzez wydalenie ze szkoły, służbę w wojsku, pierwsze pisarskie próby oraz karierę akademicką, aż do statusu znanego i cenionego na świecie autora. W ciągu tych lat Chiny również ulegają poważnym przeobrażeniom, dla Mo Yana pozostają jednak przede wszystkim rzeczywistością zwyczajnych wydarzeń i skromnych czynów. Ostatnie cztery dekady dziejów swojego kraju noblista ukazuje z rzadko spotykanego punktu widzenia - od strony codzienności zwykłych ludzi. Nie ma tu prób rozliczenia reżimu, żalu za cierpienia i brak perspektyw. Jest za to pamięć i prosta, szczera proza życia.
Tak niezwykłych świadectw epoki powstało bardzo niewiele. Pochodzące z drugiej połowy XVIII w. pamiętniki Apolonii Heleny Massalskiej są pierwszymi znanymi zapiskami z pobytu na pensji dla dziewcząt. Stanowią interesującą lekturę nie tylko dla badaczy okresu nowożytnego, ale dla wszystkich, których ciekawi życie codzienne kobiet w tamtych czasach.
Apolonia Helena Massalska (1763-1815) była najmłodszym dzieckiem Antoniny z Radziwiłłów i Józefa Adriana Massalskiego, podskarbiego nadwornego litewskiego. Rodzice bardzo wcześnie ją osierocili. Opiekę nad małoletnią przejął brat ojca dziewczynki - Ignacy Massalski, biskup wileński i działacz polityczny. To za jego sprawą znalazła się w Paryżu. Biskup, wmieszany w sprawę konfederacji barskiej, był zmuszony u jej schyłku uchodzić z Rzeczypospolitej. Opuszczając pospiesznie kraj, zabrał ze sobą Apolonię Helenę. Jesienią 1771 r. umieścił ją w klasztornym pensjonacie Abbaye-aux-Bois. Massalska pozostała w nim przez osiem lat, do czasu zamążpójścia w 1779 r.
Przebywając w przyklasztornej szkole w Paryżu, Apolonia Helena prowadziła zapiski. Kreślone bez literackiej pretensji, dostarczają wielu informacji na temat przebiegu edukacji młodych arystokratek, ich czasu wolnego, zabaw i rozrywek. Rzucają też wiele światła na interpersonalne stosunki panujące w klasztorze. Młoda Polka dowiodła w nich daru obserwacji. Pod jej piórem, na tle dziecinnych problemów i nierzadko naiwnych spostrzeżeń, znakomicie zostały odmalowane konterfekty zarówno pensjonarek, członków ich rodzin, jak i wielu zakonnic.
Prawdziwa historia prawnika, który wyprał setki milionów dolarów dla największych bossów narkotykowego świata!
„Pomagałem im, pilnując, żeby miliony brudnej forsy zarobionej na handlu prochami mogły zostać bezpiecznie wyprane i zdeponowane bez najmniejszego śladu.
Bo tym się zajmowałem: PRAŁEM BRUDNE PIENIĄDZE.
Oferowałem usługi jedyne w swoim rodzaju.
Masz dwa miliony brudnych dolców z narkotyków, z którymi nie wiesz, co zrobić? Służę. Chcesz założyć firmę, by ukryć swój nielegalny biznes przed stróżami prawa? Żaden problem.”
Ken Rijock przez lata balansował na krawędzi. Prał miliony dolarów pochodzące z handlu kokainą, a jednocześnie sypiał z policjantką. Jego życie to narkotyki, przygodny seks, imprezy i miliony dolarów.
Gdy zdradził go jeden z zaufanych klientów, Rijock przyjął rolę podwójnego agenta.
Dziś tropi ludzi, którzy na arenie międzynarodowej piorą pieniądze pochodzące z narkobiznesu. Zna ich metody. Wie, jak celnie uderzyć w czuły punkt.
Thriller dla miłośników Breaking bad, Policjantów z Miami i Chłopców z ferajny.
„Rijock dokonał rzeczy niemożliwej – pokazał, że życie w luksusie i nieustająca zabawa to w gruncie rzeczy koszmar. Szczególnie kiedy bawią się mafiozi".
Artur Górski, redaktor naczelny „Focusa Śledczego”
W kinie
Miłość to jedna wielka komedia, zresztą tak samo jak cale życie, o ile nie bierze się w niej udziału.
Louise Colet w liście do Flauberta
- Jesteś nimfomanką? - pyta Bili.
Siedzimy na mojej kanapie. Na tyle blisko siebie, że mógłby mnie do siebie przyciągnąć - o ile udzielę prawidłowej odpowiedzi. Widocznie uznaje to za bardzo prawdopodobne, bo przysuwa się o kilka centymetrów. Jest przystojnym sześć-dziesięciojednolatkiem (młodszy ode mnie o sześć wiosen). Jest bogaty, nosi kaszmirowe marynarki i spodnie z doskonałej wełny. Oraz jeździ bmw i alfą romeo, oczywiście nie jednocześnie. Przyniósł mi drogie chianti, dobrą książkę oraz kwitnącego kaktusa. Za chwilę znajdziemy się na College Avenue, wybierzemy sobie jakąś restaurację i zjemy kolację. Bili zamówi z karty wszystkie interesujące dania, skosztuje cztery albo pięć rodzajów różnych hors dbevre i entree. Wypijemy butelkę wina, oczywiście francuskiego. Potem wrócimy do mnie, gdzie Bili będzie mógł kontynuować swój quiz na temat mojego życia seksualnego.
Kilka miesięcy temu skończyłam sześćdziesiąt siedem lat. Włosy mam już w zasadzie siwe, z nielicznymi przebłyskami czegoś, co dawniej wyglądało jak blond, brąz i popielaty. Twarz ze zmarszczkami, oczywiście wyrytymi przez mądrość. Oczy wciąż tak samo błękitne patrzą zza okularów. Zęby straciły wprawdzie nieco blasku, ale utrzymały amerykańską jakość: są mocne, proste oraz solidnie wykonane.
Pomimo oznak wieku, gdy jestem odpowiednio ubrana -to znaczy, gdy nie jestem rozebrana - wyglądam całkiem nieźle. Bez ciuchów gorzej. Moje ciało nie ma już dwudziestu pięciu czy czterdziestu pięciu lat. Ani nawet pięćdziesięciu pięciu. I nigdy nie miało kontaktu z chirurgią plastyczną, dlatego to, co było jędrne - obwisa, a to, co sterczało - opada. Oznaki śmiertelności, niestety, już po mnie widać. Ale teraz, gdy całkiem ubrana siedzę obok Billa, świat stoi przede mną otworem. I jestem przekonana, że on ma podobne wrażenie. Mimo wszystko kiepska ze mnie kandydatka do tytułu Miss Nimfbmanii. Jak to się w ogóle stało, że wystartowałam w tym konkursie?
Może zostanę heroiną własnego życia? A może czarnym charakterem? Tego nikt nie wie. Ale do jednego mogę się przyznać: łatwo się podniecam. To w jakimś sensie jest odpowiedzią na pytanie Billa. Podnieca mnie widok łąk, dźwięk szemrzącego strumienia, piękna grafika - niekoniecznie erotyczna. Nawet kiedy leżę na kocu i czytam „Timesa" albo „The American Scholar", czuję czasami znajome łaskotanie pomiędzy nogami. Ale najczęściej podniecają mnie mężczyźni, a właściwie ich fragmenty. Uwielbiam męskie tyłki, nawet te niekoniecznie idealne. I nogi - faceci mają fantastyczne nogi, takie z długimi mięśniami, bez grama tłuszczu. Chodzę latem po ulicach i wgapiam się w nogi mężczyzn w szortach. Podniecają mnie: kark Johna, przedramię Billa, głos Sidneya, dłonie Roberta, nogi Grahama... No i penisy! Uwielbiam je. Mają najrozmaitsze kształty - są proste i zakrzywione, długie i krótkie, grube i cienkie. Fascynują mnie zarówno w postawie na baczność, jak i w stanie spoczynku. Robią ze mną cudowne rzeczy, a ja odpłacam im tym samym. Freud pisał, że mężczyźni pragną kobiet, natomiast kobiety męskiego pożądania. Może i tak jest, ale - na mój rozum -kobiety wiele tracą, jeśli zadowalają się jedynie rozdętymi nozdrzami i chrapliwym oddechem.
Tak, jestem dość bezwstydna. Łatwo mnie zaciągnąć do łóżka. Puszczalska sześćdziesięciosiedmiolatka. Ale nie zawsze taka byłam. Wkrótce się o tym przekonacie.
Psychologowie mówią, że każdą znaczącą zmianę w życiu poprzedza jakieś szczególne wydarzenie albo doświadczenie. Moja historia to potwierdza.
To było jesienią 1999 roku, gdy miałam zaledwie sześćdziesiąt sześć lat. Siedziałam w ciemnej sali kinowej, w papierowej torebce przesuwały mi się kulki emenemsów i gapiłam się na ekran, na którym dystyngowana bohaterka Erica Roh-mera uśmiechała się do siedzącego po drugiej stronie stołu mężczyzny, zdecydowanie od niej młodszego. Rozgryzłam emenemsa i przestałam się łudzić, że opakowanie wystarczy mi do końca filmu. Emenemsy wywoływały we mnie gwałtowne pożądanie, przy którym znikały ostatnie resztki samo-dyscypliny. Wspierana przez mądrość, która przychodzi wraz z wiekiem, nie rozgryzam kuleczek od razu, tak jak wtedy, gdy miałam trzynaście lat. Dziś potrafię cieszyć się nimi dłużej: zaczynam je ssać i czekam, aż same rozpuszczą mi się w ustach. Dopiero w odpowiednim momencie zaciskam zęby (facetowi nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła, oni są „tam" bardzo wrażliwi) i rozkoszuję się delikatnym chrupnięciem. Kulki czekoladowe, podobnie jak wiele innych rzeczy, były dużo lepsze za czasów mojej młodości. Dzisiaj mają kredowy smak i mogłabym przysiąc, że są mniejsze. Wiem, szkodzą mi, ale to tylko kolejny powód, żebym je lubiła. W zasadzie mogłabym napisać historię czekoladowych kulek.
Boża ladacznica to spisana z absolutną uczciwością autobiograficzna relacja kobiety, która najpierw była zakonnicą, a potem została prostytutką. Carla dorastała na katolickim południu Holandii. Po traumatycznych doświadczeniach przemocy seksualnej w domu rodzinnym zdecydowała się szukać schronienia w klasztorze. Zamiast spodziewanego wyciszenia i miłości została uwikłana w sieć bezdusznych zasad. Po kilkunastu latach zrzuca habit i oddaje się „powołaniu”, które odnajduje w najstarszej profesji świata. „Tych wyborów uniknąć nie mogłam, musiałam zostać zakonnicą, a potem prostytutką. Były to role, które odgrywałam, a w których wyrażała się bardziej moja nerwica niż moje prawdziwe własne „ja”. Musiałam doświadczyć tego, kim nie jestem, żebym mogła odkryć, kim jestem. Może tak właśnie działa życie; w moim przypadku tak właśnie zadziałało”. Poruszająca historia kobiety, którą życie mocno doświadczyło i która mocno doświadczała życia: skrzywdzonego dziecka, zakonnicy, prostytutki, dwukrotnej żony, matki dwóch córek, terapeutki.
Kilkuletnia Jani wydaje się być zwyczajnym dzieckiem, które może trochę zbyt często fantazjuje. Z czasem rodzice odkrywają jednak, że fantazje dziewczynki nie są tylko wytworem dziecięcej wyobraźni, a objawem poważnej choroby. Jani staje się niebezpieczna dla siebie i swojego młodszego braciszka.
Michael Schofield szczerze i wzruszająco pisze o dramatycznej walce, którą musiał stoczyć o życie swojej córeczki, i opowiada o zmaganiach z jedną z najbardziej tajemniczych chorób umysłu.
Udowadnia, że rodzicielska miłość jest w stanie przezwyciężyć największe przeciwności.
Książka stała się głośnym bestsellerem New York Timesa, a poruszona sprawą Oprah Winfrey zaprosiła autora do swojego programu.
Antonietta Meo, którą rodzina nazywała Nennoliną, umarła po ciężkiej chorobie, gdy miała zaledwie sześć i pół roku. Była jednak obdarzona niesamowitą łaską, dzięki której nie tylko zachowywała niezwykły hart ducha w obliczu cierpienia, ale osiągnęła prawdziwe szczyty życia duchowego.W 2007 roku Benedykt XVI podpisał dekret uznający heroiczność cnót Nennoliny i wyraził nadzieję, że wkrótce zakończy się jej proces beatyfikacyjny. Gdy do tego dojdzie, Antonietta Meo stanie się najmłodszą błogosławioną w historii Kościoła. Bp Jose Redrado z Watykanu przyznał w rozmowie z biuletynem włoskiego episkopatu , że siedmioletnia Antonietta Meo może nawet zostać ogłoszona Doktorem Kościoła. Pamiętnik jej matki opowiada o krótkim życiu tej wyjątkowej dziewczynki. Przejmujące i piękne opowieści matki opisują rozwój duchowy Nennoliny. Książka zawiera także fragmenty listów, jakie Nennolina pisała do Pana Jezusa i Matki Bożej, do Boga i Ducha Świętego. Znajdziemy w niej również wspomnienia innych osób, które towarzyszyły małej mistyczce w jej krótkim życiu. Siła miłości ukazuje nam cuda, jakich Bóg dokonał w Nennolinie (i jej bliskich) i jakich może dokonać także dziś - jeśli będzie w stanie znaleźć tak otwarte dusze...
Maurycy Allerhand 1868-1942, profesor prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, członek Trybunału Stanu i Komisji Kodyfikacyjnej Rzeczpospolitej Polskiej, adwokat.
Po kilkudziesięciu latach odkryto przypadkowo okupacyjne pamiętniki profesora. Prezentujemy ich unikalną treść pokazując, jak prawo może zmienić się w bezprawie. Profesor został zamordowany w sierpniu 1942 roku w Obozie Janowskim we Lwowie.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?