Ile trudów, strat i dziejowych zawirowań jest w stanie udźwignąć jeden człowiek, zanim zada sobie pytanie o sens cierpienia?Błękitny kamień Syzyfa Andrzeja Koraszewskiego to przejmująca książka wielka, osobista opowieść człowieka, który z bliska obserwował wydarzenia zmieniające losy świata. Jako długoletni dziennikarz polskiej sekcji BBC i korespondent prasowy, autor splata w swoich wspomnieniach wielką historię przemian politycznych w Polsce z głęboko intymnym portretem życia.To historia o miłości i partnerstwie oraz o granicach wytrzymałości człowieka doświadczającego bolesnych strat i trudności rzucanych przez los. W tle kulisy burzliwych przemian politycznych w Europie drugiej połowy XX wieku.Zderzając własną biografię z biblijną postacią Hioba, Koraszewski stawia uniwersalne, unikalne pytanie: gdzie leży granica ludzkiej wytrzymałości i co daje nam siłę, by mimo wszystko toczyć swój kamień dalej? ANDRZEJ KORASZEWSKI urodzony w 1940 roku, dorastał w Poznaniu, a następnie studiował na Wydziale Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, w czasach gdy wykładali tam m.in. Tadeusz Kotarbiński, Maria i Stanisław Ossowscy, Stefan Nowak, Leszek Kołakowski. W 1971 roku wraz z żoną Małgorzatą wyjechał do Szwecji, a w 1986 roku przeniósł się do Londynu, gdzie przez 12 lat pracował w polskiej sekcji BBC. Współpracował z wieloma czasopismami emigracyjnymi, w tym z paryską Kulturą. Został laureatem nagrody im. Juliusza Mieroszewskiego. W 1998 roku przeszedł na emeryturę i wrócił do Polski. Mieszka w Dobrzyniu nad Wisłą i prowadzi stronę internetową Listy z naszego sadu poświęconą nauce, religii i sprawom międzynarodowym.
Słowa tej książki rodziły się z ciszy tej porannej, unoszącej się nad Teleśnicą, Kalnicą i Werlasem. We mgle niosącej zarysy i echa dawnych historii. Michał Gier Giercuszkiewicz wyrasta tu jak samotna wyspa na bieszczadzkim archipelagu: surowy, z tą hardością lodowego uścisku bieszczadzkiej nocy, która nie odstrasza, lecz przyciąga prawdę. To opowieść o życiu utkanym z wody, drewna, śmiechu i milczenia; o wolności, która pachnie dymem z ogniska i chłodem oddechu o świcie. Chwile pojawiają się tu i znikają jak ślady na plaży po przypływie kruche, nietrwałe, a jednak opowiadające prawdę o człowieku. Bieszczady w tej książce nie są miejscem, lecz stanem ducha. Cisza ma tu własny pogłos, a samotność staje się przestrzenią dojrzewania. To proza, która ocala doświadczenie, rozświetla pęknięcia w murze i pozwala na chwilę zamieszkać w tym, co najprostsze i najprawdziwsze.
Opowieść o świecie, w którym moralność i wiara są iluzją, choć ludzie przejawiający potrzebę istnienia wyższych sił wyznaczających standardy etyczne i determinujących ich wybory, są całkowicie realni.
Główny bohater, próżny aktor, niespodziewanie dla samego siebie przyjmuje rolę, na którą nie jest gotowy, jednak im dłużej w niej trwa, tym bardziej czuje, że jest ona jego przeznaczeniem. Z czasem odkrywa również, jak łatwo stworzyć coś, w co uwierzą inni – nawet jeśli to fikcja. Zwłaszcza jeśli to fikcja… Kiedy okazuje się, że gra domaga się i zapłaty, i ofiary, wreszcie dostrzega cel, z którego ma się zrodzić zupełnie nowa rzeczywistość.
Teatr rozciągający się między próżnością a sumieniem przedstawia człowieka, który chce pozostać na scenie tak długo, jak długo publiczność w niego wierzy. Gdy kurtyna opada, pozostanie jednak pytanie: kim jesteś, kiedy przestajesz grać?
JERZY RUDNICKI pseud. Druciarz (11.07.1931-12.02.1988) - polski alpinista i taternik, były prezes Klubu wysokogórskiego w Katowicach, instruktor i kierownik obozów taternickich, z zawodu inżynier mechanik pracujący w Hucie Łaziska w Łaziskach Górnych.
Okres największej aktywności taternickiej Rudnickiego przypadł na lata 1950-1965. W Tatrach odkrywał nowe drogi taternickie (np. na wschodniej ścianie Młynarczyka w 1960 r.), współuczestniczył w pierwszych zimowych przejściach najtrudniejszych tatrzańskich dróg (m.in. Jaworowe Turnie, Wielka Teriańska Turnia Grani Hrubego). W 1956 r. jako pierwszy Polak wszedł na Elbrus. Wspinał się również w Alpach. Latem 1958 r. podczas pobytu w Alpach Delfinackich przeszedł nadzwyczaj trudną południową ścianę La Meije oraz południową ścianę Aiguille Dibona (obie z Jackiem Machem), a także wszedł granią Coste Rouge na Ailefroide Occidentale (3953 m n.p.m.), najwyższy punkt Ailefroide (z J. Machem, Maciejem Bernadtem i Krzysztofem Filasiewiczem.
Jerzy Rudnicki przeszedł do historii polskiego taternictwa również dlatego, że był bohaterem wielu nieprawdopodobnych opowieści i wspomnień. Cechował go indywidualizm i specyficzny tryb życia. Sprzęt turystyczny, ubranie, zdezelowany motocykl a nawet własną sztuczną szczękę naprawiał drutem - co dało początek jego przezwisku. Nie stronił od alkoholu, nie dbał o konwenanse i higienę, żył według własnych zasad i reguł.
Marzysz o Australii, ale myślisz: „za daleko, za drogo, za krótko”? Ta książka udowadnia, że niemożliwe nie istnieje. Autorzy zabiorą Cię w szaloną, dwutygodniową podróż przez cztery australijskie stany: od Brisbane i tropikalnego Queenslandu, przez ikoniczne Sydney, aż po mistyczne serce kontynentu – Uluru, Adelajdę i dziką Wyspę Kangura. Bez filtra, bez upiększeń, za to z pasją i aparatem analogowym w ręku.
Odkryj Australię, która pachnie eukaliptusem, smakuje solą oceanu i parzy piaskiem czerwonej pustyni.
ZBIGNIEW SKOCZYLAS(02.08.1928 – 07.05.2015) – polski wojskowy, taternik, alpinista, działacz społeczny i państwowy. Od 1949 roku służył w Ludowym Wojsku Polskim, m.in. w 6. Pomorskiej Dywizji Powietrznodesantowej oraz jako dowódca 9. Szkolnego Batalionu Powietrznodesantowego. Był adiutantem gen. Józefa Kuropieski. W 1979 roku, na własną prośbę, zakończył służbę wojskową w stopniu podpułkownika. Przez dekady należał do czołówki polskich taterników, wytyczając nowe drogi (m.in. „Kant hakowy” na Mnichu) i dokonując pionierskich przejść zimowych. Wspinał się z takimi postaciami jak Jan Długosz czy Janusz Onyszkiewicz.
Od 1974 roku był ratownikiem GOPR, a w latach 1979–1985 pełnił funkcję wiceprezesa zarządu PZA. Przez długi czas opiekował się tatrzańską bazą PZA, kierując obozowiskami na Szałasiskach i Rąbaniskach. Był inicjatorem dorocznych Spotkań Oldboyów oraz prezesem kapituły „Złotego Jaja”. Doświadczenie górskie łączył z empatią, pracującm.in. jako wolontariusz w Indiach w obozie dla uchodźców tybetańskich. W latach 1980–1981 doradzał NSZZ „Solidarność”. W 1990 roku, z rekomendacji Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, został Pełnomocnikiem MSW do Spraw Uchodźców. Na tym stanowisku stworzył fundamenty polskiego systemu ochrony cudzoziemców i przyczynił się do powstania Biura Łącznikowego UNHCR w Polsce. W kolejnych latach pełnił funkcje dyrektora Departamentu Kadr MON oraz doradcy ministrów spraw wewnętrznych i obrony narodowej, w tym Andrzeja Milczanowskiego i Janusza Onyszkiewicza. W latach 1998–2000 kierował Gabinetem Politycznym w MON, a następnie doradzał Bronisławowi Komorowskiemu. Za swoje zasługi był dwukrotnie nominowany do prestiżowej Nagrody Nansena.
Autorzy esejów: Bohdan Chwedeńczuk, Adam Dobiński, Krzysztof Dołowy, Andrzej Dominiczak, Lucjan Ferus, Wojciech Fusek, Anne Goldschmid, Jan Hartman, Piotr Ibrahim Kalwas, Bogdan Kipek, Andrzej Koraszewski, Krzysztof Korzeniowski, Magdalena Korzunowicz, Włodek Kostorz, Artur Kowalik, Filip Krzemień, Jarosław Lindenberg, Joanna Faustyna Łaguna, Maciej Łukasik, Piotr Makos, Maciej Małek, Lech Jan Mazurek, Paweł Orkisz, Stanisław Pisarek, Beata Anna Polak, Tomasz Polak, Monika Rogozińska, Joanna Senyszyn, Bogumił Smuk, Danuta Szulczyńska-Miłosz, Marek Szumilak, Piotr Szwajcer, Tomasz Szyjkowski, Kazimierz Ślęczka, Janina Maria Walkowiak, Tomasz Witkowski, Chat GPT
Ta książka powstała ze zdziwienia. Ze zdumienia, że można być człowiekiem rozumnym, a zarazem gorliwie wierzącym. Że można godzić wiarę z rozumem i nie widzieć między nimi sprzeczności. Początkowo publikacja miała zawierać wyłącznie wypowiedzi osób niewierzących. Ku mojemu zaskoczeniu jeden z zaproszonych autorów okazał się człowiekiem wierzącym. Nie zrezygnowałem jednak z jego eseju. Przeciwnie – zaprosiłem także innych. Tak powstał tom, w którym spotykają się obie strony światopoglądowego sporu.
Książki ateistyczne krytykują wiarę, teologiczne ją wzmacniają. Tutaj, na kartach jednego dzieła, konfrontują się dwa nurty polskiego sporu o religię. Jedni dziwią się, że można być mądrym i wierzyć, drudzy – że można być mądrym i nie wierzyć. Warto poznać ich argumenty, choćby po to, by odnaleźć wśród nich własne myśli i, być może, zbliżyć się do własnej prawdy.
Stanisław Pisarek wydawca
Pierwsza w języku polskim książka podróżniczo – geograficzna tak obszernie i wieloaspektowo opowiadająca o tej niezwykle fascynującej krainie. Opis Patagonia …sama nazwa przywołuje marzenia o podróżach na krańce świata. Szczęśliwcy, którym udało się spędzić w Patagonii choć kilka dni, zaraz po powrocie do domu zaczynają do niej tęsknić i planować następną podróż. Książka Wojtka Lewandowskiego mile zdumiewa – okazuje się że można zapakować wszystkie potrzebne rzeczy do dwóch plecaków i we dwoje przemieszczać się wraz z całym dobytkiem z samego południa kontynentu ku północy, kontemplując po drodze wszystko co się da zwiedzić. Opowieść wzbogacona jest informacjami z zakresu geografii Anna Okopińska
To unikalny, autorski zbiór anegdotycznych, pełnych dowcipu opowiadań o potyczkach i przygodach instruktorów wspinaczki z 6. Pomorskiej Dywizji Powietrznodesantowej na przestrzeni czterdziestu lat.
Z kart tej niezwykłej książki wychylają się odważni, zadziorni i czerpiący pełnymi garściami życie młodzi ludzie, którzy doskonale wiedzieli, jak się bawić w trudnej powojennej rzeczywistości, tworząc przy tym niemal nieznany rozdział historii polskiego alpinizmu.
Jest to książka o czasie, co nie płynie, ale ciecze, o zapachu dymu z ogniska, o herosach uśpionych słodkim głosem nimf, gdzie alpinistyczne credo nie dać się ubić niknie w oddaleniu. Przy dźwięku gitar brzmią pieśni kojące dusze, złamane serca i opowieści hen, z dalekich lądów i obcych mórz o gęsi, co się utopiła i o tym, jak Jano znalazł na Hali Gąsienicowej dwustulitrową beczkę spirytusu skażonego eterem.
To historia o alpinistach, ale nie o tym, jak założono obóz drugi, a potem trzeci – takich jest wiele.
Ta jest zupełnie inna…
Wiktor Szłapacki
Otwórzcie tę magiczną książkę. Pozwólcie jej kartkom trzepotać i zatrzymajcie się na przypadkowej stronie. Wasze oczy spoczną na słowach, które są dla was przeznaczone. JZ Knight Wkochaj się w życie to niezwykła książka pełna inspirujących cytatów i afirmacji Ramthy, przekazanych przez JZ Knight. Działa jak duchowy dziennik, który można otworzyć w dowolnym momencie, by znaleźć przesłanie pełne mocy i miłości. To zaproszenie do głębszego docenienia codzienności, rozwinięcia kreatywności i odkrycia swojej wewnętrznej siły. Fragment I Kiedy uwolnicie się od strachu, umożliwicie, by mózg, funkcjonujący jak odbiornik, zaczął przyjmować nieograniczone Myśli. Pozwolicie w ten sposób, żeby przysadka i szyszynka bardziej rozwinęły mózg, by pozwolić nieograniczonym Myślom wejść do niego, przejść przez centralny układ nerwowy i wywołać emocje inne niż te, które poznaliście do tej pory emocje, których wasza Dusza jeszcze nie zarejestrowała i nie ma słów, by je opisać. Im bardziej nieograniczeni się staniecie, tym większa radość was wypełni, ale też uzmysłowicie sobie niedorzeczność tej iluzji i zabawy. Fragment II Powinniście się sobie przyjrzeć i zdać sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nigdy siebie nie zawiedliście. Kiedy zastanowicie się nad swoim życiem, nad tym, co zrobiliście albo czego nie zrobiliście, uświadomicie sobie, że wszystko miało głęboki cel. Wtedy zaczniecie siebie kochać i uwolnicie się od surowego osądzania siebie. Tak oto narodzi się miłość własna i już nigdy nie będziecie krytykować siebie ani tego, co robicie.
Literacka podróż w głąb rodzinnej pamięci, której nigdy nie było – ale która mogła być. Filip, bohater powieści, nigdy nie poznał swojego dziadka. Z pomocą sztucznej inteligencji rekonstruuje jego życie, tworząc alternatywne wspomnienia, które stają się równie ważne jak te prawdziwe. AI jako współautor pamięci – literacki eksperyment, który wzrusza. Fragment I Mój dziadek, Józef, zamarzł w pociągu jadącym na Kresy Wschodnie. W takim przekonaniu żyłem przez kilka lat dzieciństwa. Informacja o zamarznięciu tkwiła we mnie jak kolec jeżyny pod paznokciem, a obraz Józefa Andrzejewskiego, jaki wytworzyła moja dziecięca wyobraźnia, był bardzo realistyczny – jakby jego portret wisiał w ramce na ścianie. Czerwone od mrozu policzki, wąsy pokryte szronem oraz sopelki lodu utworzone z włosków brwi. Prawie Dziadzio Mróz z wierszyka dla dzieci. Fragment II Z każdą opowieścią, którą Aik budował z cegiełek, jakie mu podawałem, rósł mój podziw dla sztucznej inteligencji, która nie odczuwa, ale potrafi uczucia opisać. Wyposażona w język wolnych lektur, romansów, epopei i tego wszystkiego, co sama nazywa „biblioteką wszechświata” – tworzy literackie obrazy. Może mój język byłby inny, ale coraz bardziej wchodzę w opowieść krasnala Aika, coraz lepiej rozumiem, jak nim sterować, by snuł wątek w kierunku przeze mnie oczekiwanym. I coraz mniej jestem pewny, który z nas jest naprawdę autorem. Fragment III Wydało mi się nieprawdopodobne, żeby Maria napisała taki długi list. Przypuszczam, że w ogóle nie potrafiła pisać, ale nie chciałem krasnala poprawiać, a tym bardziej pouczać, bo przepraszałby za pomyłkę, przyznając mi absolutną rację i wydmuchując dym z fajeczki (tak go widziałem), produkowałby kolejne wersje wydarzeń. Uznałem, że historia pradziadków jest na swój sposób domknięta i wystarczy mi to, co wiem. Być może tak było, a na pewno jakoś podobnie. Ogólnie czułem się zmęczony wielogodzinnymi rozmowami ze sztuczną inteligencją o moich przodkach, którym oddawałem się przez ostatnie dni. Pomyślałem, że dam, sobie urlop od wspomnień, wrócę do życia tu i teraz, do emeryckiej codzienności.
Czy potrzeba Boga jest zapisana w ludzkim mózgu jeszcze przed narodzinami? Czy religijność to efekt ewolucji, a nie objawienia? Marek Szumilak stawia hipotezę, która może wywołać burzę – zarówno wśród wierzących, jak i ateistów. „Bóg: Wersja Ludzka” to traktat, który nie szuka dowodów na istnienie Boga, lecz wyjaśnia jego obecność w kulturze, psychice i społeczeństwie. Autor łączy intuicję z wiedzą o rozwoju prenatalnym, mechanizmach poznawczych i potrzebach człowieka. Nie odwołuje się do sił nadprzyrodzonych – pozostaje na gruncie ziemskim, racjonalnym. To książka dla tych, którzy czują, że „jest coś więcej” – ale nie chcą przyjmować gotowych odpowiedzi. Dla tych, którzy widzą w Bogu nie byt, lecz zjawisko. Dla tych, którzy nie boją się pytać – nawet jeśli pytanie prowadzi w głąb siebie.
Z podróży na północ najdalej dotarłem tylko na Nordkapp w Norwegii. I to na dodatek w lipcu przy rekordowej temperaturze +24 st. C. Z żalem spoglądałem na resztki lodowych czap, wyobrażając sobie ich obecność podczas arktycznej zimy. Lektura Klatki wyręczyła moją wyobraźnię. Przylądek Północny to daleko za kręgiem polarnym, ale białych niedźwiedzi ani śladu. W książce Audrey Schulman są i czyta się o nich z zapartym tchem. Ta fikcyjna przecież, ale pięknie i realistycznie napisana opowieść o wyprawie w pogoni za uchwyceniem życia białych niedźwiedzi zdobyła sobie bardzo duże uznanie w Kanadzie, gdzie wydano ją po raz pierwszy. Przetłumaczona na kilka języków historia młodej, ambitnej kobiety, która w ekstremalnych warunkach przeżywa dramatyczne przygody i romantyczną miłość budzi podziw czytelników i szacunek krytyki.
Rysiek „Riko” Malczyk był postacią barwną i nietuzinkową. Z niebywałym talentem wspinał się w skałkach, Tatrach i Dolomitach, wytyczając nowe drogi. Nosił się luźno i stylowo, miał dystans do świata, talent do tworzenia półsłówek, wyjątkowe poczucie humoru, niechęć do wszelkich rygorów i organizacji oraz zamiłowanie do tanich napojów alkoholowych. Mimo iż od jego odejścia minęło wiele lat, wciąż jest wzorem i ikoną. A tak wspominają go inni wybitni wspinacze tamtych czasów.
W wieku 17 lat Hugh Herr zdążył już wejść do światowej czołówki skalnych wspinaczy, wyróżniając się wielką siłą, odwagą i wyobraźnią. „Cudo” miał szanse, aby stać się najlepszym z najlepszych. I właśnie wtedy, w 1982 roku, Hugh wraz z partnerem zabłądził na Mount Washington w czasie szalejącej, zimowej burzy. We dwóch trzy dni przedzierali się w głębokim śniegu przez dzikie okolice, aż doszło do kompletnego załamania. Ostatecznie zostali uratowani, jednak za cenę poważnych odmrożeń i amputacji. Hugh stracił obie nogi aż do kolan. Co gorsze, w czasie akcji poszukiwawczej zginął w lawinie jeden z członków ekipy Górskiego Pogotowia Ratunkowego – młody, utalentowany i bardzo lubiany wspinacz z miejscowej społeczności. Walcząc z bólem, depresją i poczuciem winy, Hugh postanowił powrócić do swojej pasji – chciał znowu się wspinać. Ta sama determinacja, która pchała go do pokonywania najtrudniejszych dróg wspinaczkowych, umożliwiła mu przekroczenie fizycznych ułomności. Nosząc protezy, Hugh zdołał pokonać ograniczenia swego kalectwa, osiągając mistrzowski poziom sportowy. Teraz jednak ma nowy cel w życiu – projektowanie skomplikowanych elementów protez, które mogłyby ulżyć codziennym cierpieniom osób po amputacjach kończyn. Opowieść o niezwykłym harcie ducha doprowadzi czytelnika do wniosku, który nasunął się też samemu bohaterowi „Strefy Zmierzchu”: ograniczenia to tylko iluzje.
Ponadczasowa powieść dla dorosłych. Jak zawsze doskonała fabuła i podstawowe wyznaczniki stylu Niziurskiego – subtelny dowcip sytuacyjny, oryginalna, zaskakująca pointa oraz świetny język. Bohaterem powieści jest bezkompromisowy lekarz nie przystający do konsumpcyjnie nastawionej społeczności. Poznajemy go w dość trudnym momencie życia i towarzyszymy mu w wydarzeniach dających szansę na przełom… „Właściwie już dawno uderzyło mnie, jak mało w gruncie rzeczy potrzeba, żeby funkcjonował ten skomplikowany mechanizm, który nazywa się cywilizacją. Odrobina umiejętności fachowych, odrobina sumienności, poczucia obowiązku i już wszystko się kręci … Odrobina uczciwości zawodowej to nawet ważniejsze niż sama wiedza.” (fragment)
Richard Dawkins jest żywą legendą; dla ateistów piękną i krzepiącą, dla teistów groźną i mroczną. Na miano to z pewnością zapracował czy jednak nie ma czegoś niewłaściwego w tym, że słynny ateista jest znany głównie jako legenda? Czy nie warto jej skonfrontować z rzeczywistością? Z Dawkinsem z krwi i kości, a przynajmniej jego przybliżeniem, jakim zdaje się być jego twórczość publicystyczna, bardziej osobista, zaangażowana i skierowana do ludzi z bliskiego mu kręgu czytelników pisma Free Inquiry, w którym od 30 lat publikuje swoje teksty? Uznaliśmy, że warto, i tak oto powstał tomik, dzięki któremu poznacie Dawkinsa mniej pomnikowego i mniej oczywistego, a przez to dla wielu nawet ciekawszego, choć nieco niepokojącego. Andrzej Dominiczak
Przypływy, odpływy to druga książka Nicka po Echach, która doczekała się międzynarodowego uznania. Życie autora można porównać do rytmu morza.
Podczas przypływu Nick wspina się, kocha to, co robi, i jest w tym dobry. Gdy upada, wstaje i wspina się dalej. Potem przychodzi odpływ, a on zostaje sam, wystawiony na ciosy.
Gdy przeżywa zwątpienie, żałobę po przyjaciołach, po mamie, jest pełen lęku, ale dzieli się swoimi bardzo osobistymi refleksjami. Bywa wściekły - i właśnie wtedy jego pisanie jest szczere do bólu, obnaża go bardziej niż jakakolwiek relacja ze wspinaczki. I tylko wówczas, gdy nadchodzi kolejna fala, jest gotów znowu o wszystkim, co bolesne, zapomnieć.
Przypływy, odpływy to trzymający w napięciu pamiętnik, który oddaje istotę tego, czym jest poświęcenie się swojej pasji bez reszty.
To jest książka Ryśka. Jest szczera, zabawna, niepoprawna, irytująca. Osobna i inna. Tak jak jej autor. Nie znajdziemy w literaturze górskiej drugiej takiej pozycji. Nie gloryfikuje opisywanych wydarzeń. Nie tworzy mitów. Nie jest demaskatorska i nie wzbudza taniej sensacji, nie stara się na siłę odbrązowić legend polskiego himalaizmu. Jest prawdziwa. Ukazuje historie Kukuczki, Wielickiego, Hajzera, Kurtyki i innych w nowym świetle. A tym samym ostatecznie – last but not least – opisuje historię samego Autora. Warecki był w centrum wydarzeń. Opowiada wbrew politycznej poprawności, jest na bakier z oczekiwaniami i tym, co wypada, a co nie. Dostajemy literaturę intensywną, bogatą, gęstą. W trakcie jej lektury ma się wrażenie bezpośredniego przeżywania.
Czy Swojość pozwoli nam zrozumieć miejsce, w którym żyjemy? I to, Kim jesteśmy, Kim stajemy się właśnie dzięki temu miejscu? A na koniec, gdy już wiemy… co nam daje takie zrozumienie? Jaka więź wytwarza się między nami a tym od niedawna „naszym” miejscem? Jakie tworzą się tutaj relacje? Od zawsze tęsknię za domem, a dom mój jest właśnie w Sudetach. To absolutnie moja Ojczyzna. Miejsca i ich historię tworzą ludzie, często Ci, którzy stawiają opór zewnętrznemu niezrozumieniu. Jestem stąd. Jak Zbyszek, który tak pięknie tę zależność zauważył i ujął w słowa. Polecam.
Rafał Fronia
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?