Noam Chomsky (ur. 1928) to chyba obecnie najsłynniejszy amerykański naukowiec, na pewno najczęściej cytowany. Jest lingwistą, psychologiem, filozofem, a także niezwykle zaangażowanym politycznie działaczem lewicowym, Intelektualistą lewicowym, sam deklaruje się jako anarchosyndykalista. Ale jednak przede wszystkim jest najbardziej obecnie wpływowym psycholingwistą, twórcą tzw. gramatyki generatywnej. Noam Chomsky znany jest jako twórca nowoczesnej lingwistyki, współtwórca kognitywistyki i działacz polityczny, ceniony krytyk i komentator współczesnego świata. W rozmowie z Michaelem Alpertem zatytułowanej Nowy świat w naszych sercach Chomsky porusza szeroki zakres tematów, w tym dziennikarstwo, naukę, religię i rasistowskie fundamenty społeczeństwa amerykańskiego, edukację i indoktrynację, problemy klasowe i oporu, kolonializm, imperializm i wiele więcej.Nić, która przewija się przez każdy temat a powyższa ich lista ciągnie się przez około pół książki ukazuje, jak działają systemy społeczne, jaki jest ich wpływ na ludzi i jak są traktowane przez elity, intelektualistów głównego nurtu i ludzi lewicy. Książka ma walor osobisty, teoretyczny i obserwacyjny. Wykłady są użyteczne dla każdego czasu i wielu miejsc, a skalpel intelektualny Chomskyego oraz jego wskazówki moralne są nie do zlekceważenia.
Ta książka nigdy nie powinna powstać.Nikt nigdy nie powinien musieć o tym rozmawiać.To nie powinno się dziać.Ale się dzieje.I musimy o tym rozmawiać.Dlatego ta książka musiała powstać.Według statystyk Światowej Organizacji Zdrowia samobójstwo jest drugą najczęstszą przyczyną śmierci wśród nastolatków na świecie. Być może nawet pierwszą. Tak bardzo dzieci nie chcą żyć. Także polskie dzieci.Marta Guzowska, pisarka i matka, otwiera nam oczy na wiele rzeczy. Pokazuje, jak wielki ból potrafią odczuwać nastolatkowie. Pokazuje ich codzienną walkę o kolejny dzień życia. Pokazuje naszą bezradność. Nasze błędy i nasz strach. Rozmawia z ekspertami, którzy próbują nam wyjaśnić, jak bardzo może boleć życie. I co możemy zrobić, by ten ból złagodzić.Wreszcie o ból spyta nastolatków. I ten ból poczujemy także my.Wszystko po to, by uratować życie dzieci. Być może także naszych.Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Zło nie może mieć ostatniego słowaUrodził się w powojennych Niemczech, kiedy w szkołach i w rodzinach o Holokauście się nie mówiło. Jadąc jako młody pacyfista na wolontariat w Izraelu poprzedzony wizytą w Auschwitz, nie wiedział, jaki wstrząs go czeka. Po latach, już jako ksiądz, wrócił do Oświęcimia. I został do dziś.W poruszającej rozmowie z Piotrem Żyłką ks. Manfred Deselaers opowiada o swojej niecodziennej drodze i o tym, co stara się robić, żeby "ostatnie słowo w Auschwitz nie należało do Hitlera". Dzieli się historiami ludzi - w szczególności byłych więźniów - które stały się dla niego drogowskazami. Próbuje znaleźć osobistą odpowiedź na pytania, z którymi nieustannie się konfrontuje.Dlaczego ulegamy zbrodniczym ideologiom? Jak budować relacje pomimo bolesnych zranień? Gdzie jest Bóg, kiedy cierpią niewinni ludzie? Czy miłość i wiara po doświadczeniu Zagłady są w ogóle możliwe? Jak odnajdywać światło nawet w największych ciemnościach? O czym woła do nas - także dziś, a może szczególnie dziś - ziemia w Auschwitz?
Takiej książki o awangardzie jeszcze nie było. Kalejdoskop i eksperymentarium. Ścieżki rozwidlające się, krzyżujące, zapętlające. Wielogłosowe opowieści wysnute ze szczątkowych śladów awangardowego „dziania się” i akademickie analizy najbardziej znanych, najszerzej komentowanych tekstów. Imponujący tekst-kłącze dowodzi wielkiej erudycji autorek, pokazuje odwagę myślenia o kulturze, wprawiania w ruch ustabilizowanych pojęć, szukania nieoczywistych „»punktów wyjścia« sensu”. Iwona Boruszkowska i Michalina Kmiecik wykonały gargantuiczną pracę, wydobywając z głębokiego cienia twórców, grupy artystyczne i teksty o niemałym znaczeniu dla kształtowania się i funkcjonowania polskiej awangardy. Kompozycja swoiście sylwicznej książki znacznie odbiega od tego, do czego przyzwyczaiły czytelników dotychczasowe prace akademickie. Badaczki tworzą labirynt o powtarzających się, choć nietożsamych, modułach. Główne analityczne rozdziały przeplatają ścieżkami prowadzącymi przez „milieu” – przestrzenie dalekie od najczęściej uczęszczanych awangardologicznych traktów. Z recenzji dr hab. Beaty Śniecikowskiej, prof. IBL PAN Współautorska książka krakowskich badaczek jest inspirującą, niezwykle otwierającą próbą przepisania czy reinterpretacji historii polskiej awangardy, ma ona szansę odświeżyć przyjmowane powszechnie sposoby myślenia i opowiadania o międzywojennej awangardzie oraz jej twórcach. O oryginalności monografii stanowi kilka zaproponowanych tu rozwiązań. Pierwsze z nich to wła?czenie w główny nurt tej historii podmiotów, środowisk i artystów w jej kanonicznej wersji marginalizowanych lub nieobecnych, a gest ten podkreśla uczynienie z nich „równoleżnych” bohaterów i bohaterek książki. Drugie to próba odejścia od tekstocentrycznej historii awangardy literackiej i położenie nacisku na sposoby funkcjonowania, stowarzyszania się, strategie działania i komunikowania (się). Oznacza to zarówno płynne przechodzenie przez autorki od poziomu tekstu do kontekstu historycznego – do zjawisk opisywanych zwyczajowo przez socjologię literatury i historię czy antropologię kultury – jak i analizowanie utworów literackich i dzieł w kategoriach „czynnościowych”: gestów, doświadczeń, materialności, sensualności i jej stanów, oddziaływania, wytwarzania tożsamści. Ten aspekt książki uważam za zrealizowany najbardziej precyzyjnie, odkrywczo, z wielkim kunsztem analityczno-interpretacyjnym. Błyskotliwie, trafnie nazwane i uchwycone kategorie z zakresu poetyki awangardowej maja? szanse? wejść zarówno w szerszy obieg (tekst dermoskopowy, dromoskopowy i inne), jak i do podstawowego słownika badaczy awangardy albo zostać wre?cz zuniwersalizowane. Z recenzji dr hab. Agnieszki Karpowicz, prof. UW Artyści awangardy, pokładaja?cy wiarę w relacjach, także od nas – swoich badaczek – domagają się wzajemności, wymiany spojrzeń. Wzajemność staje się więc w tej książce znacznikiem wysiłku i starania. Nie jest dana raz na zawsze, nie jest czymś, co przychodzi samoistnie. Wymaga codziennego wracania do tych samych stronic, fotografii, wspomnień. Wymaga też cierpliwości w wielokrotnym opowiadaniu i słuchaniu czyjejś opowieści, cierpliwości w oczekiwaniu na drugiego człowieka. Tej książki nie mogła zatem napisać jedna osoba; nie mogła powstać bez rozmów, bez rozchodzących się w odmienne strony wrażliwości, bez różnic, jakie nas kształtują. Splatają się w niej bowiem nie tylko rozmaite wątki, ale też rozmaite osobowości, języki, stopnie uważności, pasje i antypatie, niezrozumienia, wyjaśnienia, objawione w cudzym spojrzeniu oczywistości, te wszystkie rzeczy, których nie chciałoby się robić w pojedynkę. Nie byłoby tej książki bez wzajemności. Bez wychodzenia sobie naprzeciw, bez ścierania się ze sobą, bez odwzajemniania potrzeb. Bez szacunku, bez współmyślenia, bez niezgody. Wzajemność jest kluczem do każdej rozmowy, tworzy ją. I ona leży u podstaw wszelkiego poznania. Fragment zakończenia
"Mundra" to zapis dziesięciu rozmów z położnymi. Najstarsza ma ponad dziewięćdziesiąt lat i pierwsze porody przyjmowała podczas II wojny światowej, najmłodsza - dwadzieścia sześć i pracowała w szpitalu w Tanzanii. Należą do różnych środowisk, mają odmienne doświadczenia i światopogląd. Opowiadają o cudzie narodzin, o ogromnej sile, którą natura obdarzyła każdą matkę, ale także o ciemnej stronie swojego zawodu - poronieniach, aborcjach, powikłaniach okołoporodowych, przemocy wobec rodzących. Poruszają wiele aktualnych i kontrowersyjnych tematów - problem medykalizacji porodu, odejścia od natury, cesarskiego cięcia na życzenie czy zapłodnienia in vitro.To książka o mundrości natury i kulturowej sile kobiety."Kiedy w 1983 roku rodziłam swoją pierwszą córkę, do kobiety, która była przypięta pasami do łoża boleści na sali porodowej po mojej prawej stronie, położne krzyczały: "Ty krowo!" (bo krowa ryczy). Do kobiety po lewej: "Ty świnio!" (bo się spasła). Ja ze strachu byłam cicho, co okazało się złą taktyką, bo nikt się mną nie zajął. Tak wtedy wyglądały polskie szpitale. Pełne odcięcie od rodziny, dziecko na osobnej sali. Ale już wtedy po korytarzu krzątała się niesamowita osoba, która usiłowała pomóc w rozpoczęciu karmienia piersią. Oficjalnie - ledwie ją tolerowano, ale to była jaskółka zmian. Wspominam ją z wdzięcznością do tej pory. W latach dziewięćdziesiątych nastąpiła rewolucja w podejściu do rodzących. Nowe metody, porody rodzinne i domowe, możliwość poruszania się i wyboru pozycji, dziecko razem z matką, nastawienie na pomoc (a nie przemoc). Przez pewien czas wydawało się, że ta zmiana jest jednym z niewątpliwych i wymiernych efektów demokracji. Można było zobaczyć w porodzie kluczowy moment egzystencji. Rola położnej się zmieniła: to już nie jest wykonawczyni odgórnych instrukcji, ale doświadczona przewodniczka, która wie, że potrzebna jest współpraca z rodzącą. Ba! W grę wchodzą nawet uczucia, bo pozwalają pozbyć się lęku, który blokuje otwarcie. Jesteśmy w tej chwili w dziwnym momencie. Z jednej strony - poszukiwania poziomu reakcji instynktownych i nurt ekologiczny. Z drugiej - coraz większa medykalizacja porodu, rosnąca liczba cesarskich cięć. To, co mają do powiedzenia położne, z którymi rozmawia Sylwia Szwed, pozwala wśród sprzeczności odnaleźć pewien ład. Nie bez przyczyny w różnych kulturach tradycyjnych przypisywano akuszerkom mądrość, a nawet dostęp do ciemnych sił. One stoją u początku życia, widzą splot bólu i nadziei." Anna Nasiłowska"Najstarszy zawód świata. Przez całe lata nisko ceniony, zdegradowany, zdewaluowany. Dziś pomału wraca na należne mu miejsce. Położna. Pierwszy człowiek, z którym styka się nowo narodzone dziecko. To na położne Sylwia Szwed kieruje reflektor, rozmawiając z trzema pokoleniami kobiet, które postanowiły przyjmować dzieci przychodzące na świat. Dzięki tym rozmowom dowiadujemy się, że ten zawód wymaga nie tylko wrażliwości, ale również odwagi, niezależności i siły. Dobrze, że ta książka pomaga nam to docenić." Justyna Dąbrowska
W 2008 roku w USA liczba zgonów w wyniku przedawkowania opiatów przewyższała liczbę ofiar wypadków samochodowych. Osób uzależnionych od leków z roku na rok jest coraz więcej, a rynek farmaceutyczny rośnie w siłę. Jak to możliwe, że legalnie dopuszczona do sprzedaży tabletka przeciwbólowa może doprowadzić do epidemii uzależnień?Sam Quinones drobiazgowo rekonstruuje dzieje tej opiatowej katastrofy. Z jednej strony rzetelnie przedstawia kolejne etapy wprowadzania niebezpiecznych leków do regularnej sprzedaży i pokazuje przeraźliwie krótką drogę od ukojenia bólu do nałogu, z drugiej zaś wprowadza nas w świat meksykańskich sprzedawców "czarnej smoły", którzy korzystając z plagi uzależnień od opiatów, zajęli się sprzedażą heroiny, dostarczając ją pod drzwi narkomanów niczym dostawcy pizzy.Szefowie koncernów farmaceutycznych, dilerzy, policjanci, narkomani, rodzice tych, którzy przegrali z nałogiem. Bohaterów Dreamland jest wielu i to ich historie składają się na wstrząsająca opowieść o problemie, wobec którego Ameryka okazuje się bezradna.Książka nagrodzona Amerykańską Nagrodą Krytyków Literackich."Quinones opowiada niesamowitą historię, której bohaterami są narkomani, przemytnicy, dilerzy, policjanci, prawnicy i dziesiątki rodzin dotkniętych problemem narkotykowym. Z wielką wnikliwością łączy i opisuje społeczny, polityczny i ekonomiczny wymiar uzależnienia, które zniszczyło środkowe Stany Zjednoczone, a co gorsza - rozprzestrzenia się dalej." "Booklist""Quinones jest doświadczonym reporterem i doskonałym przewodnikiem po amerykańsko-meksykańskim pograniczu [...]. "Dreamland" to skrupulatne dziennikarstwo śledcze i zajmująca opowieść nie tylko o epidemii uzależnień od opiatów w USA, ale również o "negatywnej symbiozie" między Stanami Zjednoczonymi a ich południowym sąsiadem." "New York Journal of Books""Od losów ćpunów w Portland, przez nielegalne "fabryki recept" w Appalachach, aż po życiorysy przemytników heroiny z małego meksykańskiego miasteczka - Quinones opisuje "katastrofalną synergię" i nieuchronny łańcuch wydarzeń, gdy niewinne przepisanie leku przeciwbólowego prowadzi do uzależnienia od opiatów, a to często kończy się uzależnieniem od tańszej i paradoksalnie lepiej dostępnej heroiny. Jedna z najlepszych książek tego roku." "Boston Globe"
Factfulness: nawyk wygłaszania opinii w oparciu o niepodważalne fakty. Kiedy ktoś zadaje nam proste pytania na temat światowych trendów – np. jaki procent światowej populacji żyje w biedzie; dlaczego liczba ludności na świecie rośnie; jaki procent dziewcząt kończy szkołę podstawową – zwykle udzielamy błędnych odpowiedzi. I to do tego stopnia, że szympans, który wybiera je losowo, uzyskuje lepszy wynik od nauczycieli, dziennikarzy, laureatów nagrody Nobla czy też bankierów inwestycyjnych. W książce Factfulness profesor zdrowia międzynarodowego i wykładowca konferencji TED, Hans Rosling, wraz z dwoma wieloletnimi współpracownikami, Anną i Olem, proponują nowe, choć dość radykalne wyjaśnienie tego zjawiska. Opisują dziesięć instynktów, które zakłócają nasz punkt widzenia – począwszy od tendencji do podziału świata na dwa obozy („my” i „oni”), poprzez sposób, w jaki odbieramy informacje medialne (w których dominuje strach), a kończąc na tym, jak postrzegamy postęp (zwykle zakładamy, że wszystko idzie ku gorszemu). Okazuje się, że nasz świat pomimo swoich niedoskonałości, znajduje się w znacznie lepszym stanie niż się spodziewamy. Nie oznacza to, iż prawdziwe zagrożenia nie istnieją. Jednak gdy nieustannie martwimy się o wszystko, zamiast skupiać się na faktach i na ich podstawie budować sobie obraz świata, możemy nie zauważyć tego, co naprawdę nam zagraża. Inspirująca i rewolucyjna, pełna interesujących anegdot i poruszających historii. Factfulness jest książką, którą należy przeczytać, ponieważ zmieni ona twój sposób postrzegania świata.
To nie dziennik ani relacja z podróży. To fabularyzowane historie, które przybliżają fenomen "ukraińskiej duszy", przedstawiają np. jaką sztuką jest w Kijowie parkowanie, jakie są lokalne rytuały, z jakim rozmachem potrafią bawić się Ukraińcy. Nostalgia, czułość, wyrozumiałość i - przede wszystkim - duża doza autoironii pozwalają autorowi kreślić obrazy 3D. Jest w nich kolor, zapach i smak, a do tego dźwięki, wiele dźwięków.Zamysłem było "rozszyfrowanie" ukraińskiego kodu kulturowego w sposób lekki, bez naukowego nadęcia, za to ze sporą dawką humoru. To opowieść o Ukrainie, która zainteresuje każdego czytelnika.
Gumbo to oficjalne danie Luizjany. To zupa pełna najrozmaitszych składników pochodzących z kilku kontynentów, będąca manifestacją różnorodności, erupcją zagmatwania. Taka też jest Luizjana. Przez stulecia kształtowali ją Afrykanie, potomkowie amerykańskich Indian, osadnicy z Europy, Karaibów i Nowej Szkocji. Zanurz się w tej różnorodności:- Poznaj wizję boga według nowoorleańskiej kapłanki voodoo- Przyjrzyj się życiu łowców aligatorów i dowiedz się, jak zniknąć na bagnach z ,,radaru"" urzędu skarbowego- Spotkaj się właścicielem pierwszej w Nowym Orleanie restauracji z białymi obrusami dla czarnych, w której jadali Martin Luther King, Barack Obama i George Bush- Sprawdź, dlaczego Wietnamczycy przejęli biznes połowu krewetek na Zatoce Meksykańskiej- Przekonaj się, dlaczego mieszkańcy czarnych dzielnic Nowego Orleanu przebierają się w trakcie karnawału za amerykańskich Indian, a mieszkańcy prowincji w tym samym czasie utaplani w błocie ganiają po polu kurczaki - Dowiedz się, za co Korona Brytyjska przeprosiła Cajunów dzięki staraniom jednego z bohaterów tej książki oraz pomocy prezydenta Francji i premiera Kanady.- Luizjana to głębokie Południe naznaczone historią stuleci niewolnictwa, pogromów czarnej ludności i linczów. Przeczytaj relacje ludzi pamiętających czasy segregacji rasowej, potomków niewolników, jak i ich właścicieli. Artur Owczarski, autor bestsellerowych książek ""Droga 66. Droga Matka, o historii, legendzie i podróży"" oraz ""Teksas to stan umysłu"", honorowy obywatel miasteczka Bandera w Teksasie, drugiej najstarszej polskiej osady w USA i światowej stolicy kowbojów. Tym razem zabiera czytelników do Luizjany i pozwala spojrzeć na nią oczami ludzi różnych ras i wyznań, potomków Afrykanów i Europejczyków. Część z nich to osoby publiczne: słynni myśliwi, bohaterowie popularnych seriali telewizyjnych, muzycy uhonorowani nagrodami Grammy, znani kucharze, filmowcy, działacze społeczni. To kolejna żywa i pełna energii książka tego autora o prowincjonalnej Ameryce. Czytelnik może poczuć na twarzy ciepły wiatr wiejący znad luizjańskich pól trzciny cukrowej i zapach haszyszu unoszący się na ulicach francuskiej dzielnicy Nowego Orleanu. Czy jako wegetarianka skusiłabym się, by zjeść gumbo? Hmmm...By zrozumieć osobliwą Luizjanę i niesamowity kolaż jaki tworzą jej mieszkańcy, tak bardzo autentyczni ze względu na swoje korzenie i jednocześnie sklejeni niełatwą niewolniczą historią sięgnęłam po książkę Artura Owczarskiego. I przyznam Wam, drodzy czytelnicy, że choć byłam na każdym kontynencie, to myśląc o wielkich podróżach i nietuzinkowych miejscach Stany nigdy nie były na mojej liście ,,must see immediately"". ...do teraz, do momentu, gdy Artur zabrał mnie w podróż do kolorowej Luizjany. Indiańskie korzenie, tradycja, kultura, wierzenia i tajemnicze voodoo są jak magnes i magiczna delta rzeki Missisipi...A ja nie mam w sobie pewności, że gdybym dziś znalazła się na ulicach Luizjany, to nie spróbowałabym gumbo...Potrawy tak zróżnicowanej i niepospolitej jak różni i wyraziści są mieszkańcy jej stanu.Miłka Raulin -zdobywczyni Korony Ziemi, trzecia i najmłodsza Polka z Trawersem Grenlandii. Z wykształcenia inżynier trakcji elektrycznej, z zamiłowania podróżniczka, autorka książek, miłośniczka gór wysokich, taterniczka oraz pilotka szybowców. Laureatka plebiscytu Forbesa ,,Leaders of the future"", nominowana do Telekamer 2022 za program ,,Ulepieni z pasji"". Organizatorka i pomysłodawczyni Festiwalu Siły Marzeń oraz Rajdu Południe - Północ.
„Nic drobniej nie będzie” to kronika wydarzeń. Sprawozdanie z ostatnich paru lat. Jest tu mowa o rzeczach, które działy się tymczasem i mimochodem. Drobiazgach zwiastujących koniec epoki. O zniczach w kształcie Polski i wojnie z dynią. Ale także o żółwiach, klamkach, hotelach i wizytach u krewnych. O kubełku na zmieszane, emotikonach, przedwojennej złotówce, strategiach oporu, glinianych gwizdkach. O dorastaniu dzieci. O wspomnieniach. I o tym, jak przetrwać tournée literackie. Jest też o prawdziwych wojnach, prawdziwych lękach, nadciągającej przemocy. Czasami poetycki język i humor dają na chwilę odpór brutalności świata.
Na książkę składają się felietony, które Marcin Wicha publikował w latach 2017-2021 na łamach magazynu „Pismo” oraz nowe teksty.
Kupferberg – Miedzianka, niewielkie miasteczko nieopodal Jeleniej Góry, którego nie ma. Tak jak nie ma gospody Ratuszowej, gdzie miejscowe panie, plotkując przy jednym ze stolików, krzywiły się zniesmaczone, gdy ich mężowie śpiewali
„Gdybyś miał jeszcze jedną teściową, to…”. Nie ma zabaw, podczas których Martin Lachmann grał na saksofonie, a dookoła wirowały roztańczone pary. Nie ma również browaru, papierni, zakładu kamieniarskiego, warsztatów rzemieślniczych. Nie ma pani Trenkler, która szyła koszule, pań Assmann i Alex, które zajmowały się pościelarstwem, pani Bräuer, która handlowała masłem i jajkami.
Nie ma cmentarza przy drodze do Mniszkowa z widokiem na Rudawy Janowickie, a w okolicy do dziś wspomina się, jak płyty nagrobne wyciągano z ziemi ciągnikami, a psy rozwlekały po całej wiosce ludzkie kości.
Filip Springer przez ponad dwa lata szukał odpowiedzi na pytanie, dlaczego miasteczko z siedmiowiekową tradycją zniknęło z powierzchni ziemi. Czy stało się tak na skutek zniszczeń spowodowanych rabunkowym wydobyciem uranu przez Rosjan prowadzonym tutaj w latach 1948–1952? Czy też opowieści o szkodach górniczych zostały wymyślone przez władzę jako pretekst do wyburzenia miasta i ukrycia tajemnicy z przeszłości?
W tekstach pełnych humoru i pogodnego zdrowego rozsądku Chesterton odnosi się do wielu współczesnych spraw. Zwyczajne zdarzenia, informacje w gazecie albo listy czytelników służą mu do ukazania, że codzienność, nad którą się nie zastanawiamy, kryje całe pokłady znaczeń, jakich się nie domyślamy.
Międzygatunkowa miłość, czyli jak ludzie pokochali psy. Wiadomo, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Ale skąd się wziął pies? Jak zaczęła się ta międzygatunkowa miłość? Do czego potrzebne były naszym przodkom psy? W jaki sposób udomowiliśmy wilka a później z owczarków i brytanów zrobiliśmy kanapowe ratlerki i mopsy? Relacje ludzi i psów to również ciekawe zjawisko. Jeszcze do niedawna to był klasyczny układ pan i jego pies, dziś czworonogi stają się członkami naszej rodziny i bardziej przypominają układ rodzic – dziecko. Co z tego wynika dla naszych kontaktów? Wszyscy, którzy mają psy wiedzą, że to empatyczne stworzenia - odczuwają ból, miłość, lęk, zazdrość, ale nasi czworonożni przyjaciele mają coś jeszcze – tzw. szósty zmysł, który pozwala wyczuć niebezpieczeństwo, choroby czy złych ludzi. Skąd się wziął i dlaczego nie zaginął w drodze ewolucji? Niestety, człowiek też potrafi zawieść zaufanie psa a wtedy – jak udowodniono psy po traumie chorują na depresje, stres czy lęki. W książce znajdziecie mnóstwo niesamowitych historii o tym, jak ludzie i psy potrafią poświęcać się dla siebie nawzajem: od psa który jeździł koleją, który oddał życie za dziecko, aż po historię posła Lityńskiego, który utonął w Narwii próbując ratować swojego psa z przerębli i Patrona, jednego z bohaterów wojny w Ukrainie. Historie prawdziwe, najbardziej znane pieski, które zapisały się w historii kultury, sztuce i literaturze. A także o tym, skąd wzięło się powiedzenie jak pies z kotem czyli przyjaźnie psów ze zwierzętami innych gatunków. Sporo wiedzy i badania naukowców poparte przykładami z życia. A na koniec rozważania o tym, jakie mogą być dalsze losy ewolucji psa? Katarzyna Burda Dziennikarka specjalizująca się w tematyce naukowej, na stałe związana z Newsweekiem. Laureatka nagrody Dziennikarze dla Klimatu. Pasjonatka nauki. Mieszka na Podlasiu z rodziną oraz dwoma psami i sześcioma kotami. Współautorka książki „Życie seksualne zwierząt”.
Kiedy pojawia się myśl, że nadchodzi starość? I czy w ogóle się pojawia – czy to bardziej proces, który zdarza się przeoczyć? Albo ignorować? Dziewięćdziesięciotrzyletnia aktorka Halina Kwiatkowska powiedziała, że była tak bardzo zajęta pracą, że do osiemdziesiątki nie zdążyła zauważyć, że się starzeje. Czym więc jest owo starzenie się, kiedy głowa wciąż pcha do działania i kiedy chcielibyśmy zrobić jeszcze tak wiele – podróżować, zbudować dom, założyć nowy biznes, zakochać się – a musimy liczyć się z ograniczeniami, jakie pojawiają się wraz z wiekiem? Bohaterowie Minut przyglądają się tym momentom z dużą uważnością i zaskoczeniem. Głębsze zmarszczki, ulgi w komunikacji miejskiej czy coraz większa bateria leków. Starość zwykle zbiega się też z brakiem zainteresowania młodych, z którymi coraz trudniej znaleźć wspólny język. Iza Klementowska towarzyszy seniorom na spacerze, w kawiarni, na potańcówkach, odwiedza ich w pustych ogromnych domach i w maleńkich pokojach wykrojonych z mieszkań ich dzieci lub współdzielonych z innymi pensjonariuszami domu spokojnej starości. Słucha o tęsknocie za miłością utraconą zbyt wcześnie, ale też o miłości odnalezionej dopiero w jesieni życia. Ta książka pomaga oswoić starość, ale pokazuje też, że wbrew pozorom może tętnić życiem bardziej niż za młodu. I że właśnie wtedy można poczuć wolność. Iza Klementowska – reporterka i dziennikarka, publikowała m.in. w „Dużym Formacie”, „Wysokich Obcasach Extra”, „Newsweeku”, „Kontynentach”, „Machinie”, „Sukcesie”, „Bluszczu” i „Nowym Dzienniku” (Nowy Jork). Jej teksty ukazały się również w antologiach Swoją drogą, Pytania, których się nie zadaje, Odwaga jest kobietą. Autorka książek Samotność Portugalczyka (nominacja do Nagrody im. Teresy Torańskiej), Szkielet białego słonia (nominacja do Nagrody Travelery, nominacja do Nagrody Radia Wrocław Emocje), Skóra. Witamy uchodźców (Nominacja do Nagrody im. Beaty Pawlak), Zapach trawy. Opowieści o dzieciach hipisów.
Kompletna biografia proroka obecnych nieszczęść politycznychMinęło ponad siedemdziesiąt lat od śmierci George'a Orwella - twórcy o barwnym życiorysie, skandalisty z ogromnym poczuciem humoru, włóczęgi i fana wypraw motocyklowych. Dopiero teraz możemy poznać go jako człowieka z krwi i kości.Syn kolonialnego urzędnika pochodzący z klasy średniej, ale brzydzący się wszelkimi przejawami klasizmu. Uchodzący za antysemitę, choć otoczony grupą żydowskich przyjaciół. Żołnierz i - oczywiście - pisarz, którego książki są czytane nieprzerwanie na niemal całym świecie.W swojej twórczości Orwell zaciera granice między literaturą piękną, dziennikarstwem i komentarzem politycznym. Przepowiadał autorytarne rządy w Europie oraz Ameryce Północnej i prognozował powolną korozję wszelkich unii między państwami. Czy mógł zatem przewidzieć Brexit i odradzające się nacjonalistyczne ruchy w krajach europejskich?Jego Rok 1984 był inspiracją programu Big Brother, który zgromadził przed telewizorami miliony widzów spragnionych podglądania innych. Sprzedaż tej kultowej książki została zakazana w ZSRR, w 1981 roku na Florydzie, a w 2022 roku również w Białorusi.Czy tego też się spodziewał?George Orwell - aktualny jak nigdy dotąd
Głowaccy: Ewa i Janusz. Arka na Manhattanie, czyli ich mieszkanie w Nowym Jorku. Tam w latach 80. i 90. schronić się mogli artyści z Polski, ale nie tylko. Tam autorka spędziła ponad trzydzieści lat. Najpierw z mężem i córką, potem tylko z mężem, a teraz solo. Wśród tych samych obrazów, prawie tych samych mebli i prawie tych samych książek. Jest to bezpieczny i duży – jak przystało na arkę – apartament. A w nim przedmioty więcej lub mniej wartościowe: solidna grzałka z czasów PRL-u i przedwojenne wydanie Historii literatury polskiej profesora Ignacego Chrzanowskiego, wspaniałe prace Andrzeja Czeczota i Andrzeja Dudzińskiego, sióstr Bożeny i Alicji Wahl, Hanny Bakuły i Rafała Olbińskiego, Feliksa Topolskiego i Jana Sawki. Ostatnio do kolekcji dołączył z wizytą czasową oryginalny rysunek Matisse’a. Opis kolekcji państwa Głowackichjest pretekstem do opowieści o życiu autorki na wyspie Manhattan wśród elit intelektualnych i wśród bezdomnych, wśród kolekcji Metropolitan Muzeum i skarbów znalezionych na ulicy. Jest to również opowieść o kłopotach i sukcesach, o małżeństwie i rozpadzie małżeństwa. I wreszcie to głos kobiety niezależnej, pisarki, która założyła korporację i kilkakrotnie zmieniając zawody, przeżyła wśród burzliwych fal Manhattanu. Pracowała jako pomocnik przy produkcji filmowej i jako dziennikarka, jako pisarka i copywriterka, bizneswoman i reżyserka filmowa. Książka jest bogato ilustrowana pracami Jana Glińskiego i zdjęciami dzieł sztuki, mieszkania oraz fotografiami z archiwum rodziny Głowackich. Ewa Zadrzyńska-Głowackajest dziennikarką, reżyserką, autorką opowiadań i słuchowisk. Jej artykuły ukazywały się w „Gazecie Wyborczej”, „Polityce”, „Twoim Stylu”, a także w „The New York Timesie” i „San Francisco Chronicle”. Opowiadania ukazywały się w „Kulturze”, „Literaturze”, „Wezwaniu”, a także w zbiorze opowiadań Lower East Side Portable. W USA wydała dwie książki dla dzieci, przychylnie przyjęte przez recenzentów m.in. „New York Timesa”, „Washington Timesa” czy „School Library Journal”. Jest również autorką wystawy „Polska na pierwszej stronie 1979–1989”. W 2006 zaczęła reżyserować program filmowy pokazujący Polskę oczami fanów poezji: Poezja łączy ludzi. Obecnie współpracując z poetami laureatami różnych stanów w USA, produkuje dla PBS półgodzinne dokumenty o wybranych stanach, kontynuując zaczęty w Polsce program. Za pracę dziennikarską nagrodzono ją stypendium na Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii. W Nowym Jorku mieszka od 1984 roku. Była żona Janusza Głowackiego.
Autor bestsellerowej książki Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa, ekspert do spraw AI, były prezes Google China, oraz znany powieściopisarz s.f. połączyli w tej książce siły, żeby odpowiedzieć na pytanie, jak sztuczna inteligencja zmieni nasz świat w ciągu najbliższych dwudziestu lat.Sztuczna inteligencja będzie definicją rozwoju XXI wieku - wygeneruje bezprecedensowe bogactwo, zrewolucjonizuje medycynę i edukację poprzez symbiozę człowiek-maszyna oraz stworzy zupełnie nowe formy komunikacji i rozrywki. Jednak uwalniając nas od rutynowej pracy, zakwestionuje także zasady organizacyjne naszego ładu gospodarczego i społecznego i przyniesie nowe zagrożenia w postaci autonomicznej broni i inteligentnej technologii. W tym prowokacyjnym i oryginalnym dziele w dziesięciu porywających opowiadaniach, osadzonych w przyszłości, autorzy wprowadzają czytelników w szereg pouczających scenerii z 2041 roku.
Dworce w Warszawie i Katowicach, poznański Okrąglak, Obserwatorium Meteorologiczne na Śnieżce, warszawski Pawilon Chemii i Supersam, wreszcie głośne ostatnio Emilia i Cracovia. Zdaniem jednych budynki zasługujące na podziw i uznanie, zdaniem innych ohydne komunistyczne baraki, które należy zrównać z ziemią. Dlaczego budzą takie kontrowersje? Jakie były okoliczności ich powstania i dlaczego niektórych z nich już nie ma?
Źle urodzone to fascynująca opowieść nie tylko o przedziwnych losach budynków, ale też o ich twórcach. Na kartach książki pojawiają się portrety czołowych postaci polskiej architektury, m.in. Marka Leykama, Henryka Buszki i Aleksandra Franty, Jerzego Hryniewieckiego, Zofii i Oskara Hansenów, Mieczysława Króla, Haliny Skibniewskiej, Jerzego Sołtana. Filip Springer przedstawia ich jako ludzi z krwi i kości, stara się zrozumieć ich motywacje i twórcze postawy oraz pokazuje, w jaki sposób realizowali oni swoje pomysły w systemie gospodarki nakazowo-rozdzielczej. Całość ilustruje ponad dwieście kolorowych fotografii archiwalnych oraz współcześnie wykonanych przez autora, dokumentujących obecny stan niegdysiejszych ikon nowoczesności.
Co zostaje po śmierci bliskiej osoby? Przedmioty, wspomnienia, urywki zdań? Narrator porządkuje książki i rzeczy pozostawione przez zmarłą matkę. Jednocześnie rekonstruuje jej obraz - mocnej kobiety, która w peerelowskiej, a potem kapitalistycznej rzeczywistości umiała żyć wedle własnych zasad. Wyczulona na słowa, nie pozwalała sobą manipulować, w codziennej walce o szacunek - nie poddawała się. Była trudna. Była odważna. W tej książce nie ma sentymentalizmu - matka go nie znosiła - są za to czułość, uśmiech i próba zrozumienia losu najbliższej osoby. Jest też opowieść o tym, jak zaczyna odchodzić pierwsze powojenne pokolenie, któremu obiecywano piękne życie.
KIM BYŁA KOBIETA, DLA KTÓREJ KRÓL EDWARD VIII ZREZYGNOWAŁ Z TRONU?Poznali się na przyjęciu. Czterdziestoletni książę Edward przyszedł na nie ze swoją kochanką. Wallis Simpson znalazła się tam przypadkiem. Ta szczupła brunetka o niewyparzonym języku jako jedyna wprost mówiła to, co myśli, nie zasłaniając się przy tym dworską etykietą. Na nieszczęście przyszłego króla i całej Wielkiej Brytanii była mężatką i - o zgrozo - Amerykanką.W życie Edwarda wniosła powiew świeżości i energię, której nie znały przywiązana do tradycji brytyjska monarchia i ród Windsorów.Królowa nie mówiła o niej inaczej niż "ta kobieta". Król nie chciał widzieć jej na swoim dworze i nalegał, by syn zerwał z nią wszelkie kontakty. Książę tymczasem zabierał ją w zagraniczne podróże i obsypywał najdroższą biżuterią.Oskarżana o bycie czarownicą, kobietą lekkich obyczajów, a nawet nazistowskim szpiegiem. Czy naprawdę kochała Edwarda, czy była pionkiem w politycznej intrydze?CO TAKIEGO MIAŁA W SOBIE "TA KOBIETA", ŻE PRZYGOTOWYWANY OD DNIA NARODZIN DO BYCIA KRÓLEM EDWARD WYRZEKŁ SIĘ SWOJEGO PRZEZNACZENIA?Anne Sebba na podstawie wywiadów, dotąd nieznanych listów i niepublikowanych materiałów, a nawet prywatnych notatek króla Jerzego VI przybliża biografię Wallis Simpson i przedstawia kulisy największego skandalu obyczajowego XX wieku.LEKTURA OBOWIĄZKOWA DLA FANÓW SERIALU THE CROWN
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?