Nic nie budzi większych emocji niż one same!
Wydaje nam się, że w dorosłym życiu doświadczyliśmy już wszystkich uczuć i poznaliśmy wszystkie emocje.
Ale czy na pewno potrafimy je wszystkie nazwać?
To tylko kilka przykładów, które w różnych językach znalazła autorka:
umpty – poczucie, że pod każdym względem jest „bardzo źle”,
matutolypea – smutek, jaki ogarnia nas tylko o poranku,
basorexia – nagłe pragnienie pocałowania innej osoby
gezelligheid – błogość, jaka nas ogarnia, kiedy zimną nocą znajdujemy się pod dachem w towarzystwie przyjaciół!
Tiffany Watt-Smith w swojej książce przedstawia aż 156 mniej lub bardziej nam znanych uczuć i opisuje je w bardzo ciekawej formie anegdot i historii!
Tiffany Watt-Smith – antropolożka kultury, specjalizuje się w historii ludzkich emocji. Absolwentka filozofii na Cambridge, na University of London prowadzi badania w Centre for the History of the Emotions. Wcześniej pracowała w teatrach. Publikuje m.in. w „BBC Magazine”, „The Guardian” i „The New Scientist”. W 2014 przyznano jej tytuł BBC New Generation Thinker.
Żyję w Korei Północnej jak mówiący automat, jak człowiek zaprzęgnięty w jarzmo. Moim przeznaczeniem jest świecić w ciemnościach – pisze we wstępie autor. Niewiele więcej o nim wiemy. Nigdy nie stawił otwarcie czoła reżimowi, bo gdyby to zrobił, trafiłby do obozu pracy lub przed pluton egzekucyjny.
Jego opowiadania to krótkie wycinki z życia zwyczajnych mieszkańców Korei Północnej. Ci ludzie zachowują się jak roboty: klaszczą, śmieją się, płaczą na zawołanie. Nie buntują się, nie uprawiają sabotażu, nie drukują ulotek, nie spiskują. Służą państwu ze wszystkich sił, nawet kosztem najbliższych. Przeglądają na oczy dopiero, gdy dotknięci jakąś osobistą tragedią, przekonują się jak bezduszny, okrutny i zakłamany jest reżim, który dotąd wspierali z takim oddaniem.
Klasycznie skonstruowane opowiadania nie są pozbawione rysów satyrycznych, chociaż przy ich lekturze chce się raczej płakać niż śmiać, bo opisywana przez Bandiego paranoiczna rzeczywistość nie jest wytworem wyobraźni autora, ale światem, w którym nadal żyje. Nie tracąc nadziei, że któregoś dnia ponad dwadzieścia milionów jego rodaków ocknie się z letargu, w którym tkwił przez dziesiątki lat również on sam.
Japonia, jeden z najbardziej legendarnych krajów świata!
Kto nie słyszał o cudownie zdrowym japońskim jedzeniu, o samurajach, gejszach, japońskiej precyzji, uprzejmości, japońskich komiksach, grach i gigantycznie wielkich, nowoczesnych miastach? O japońskiej tradycji, kulturze i niezwykłej religii shinto?... O medytacji zen, japońskich drzeworytach i sztuce japońskiego minimalizmu?... O zapasach sumo, sushi i słynnej japońskiej zielonej herbacie?
Ja słyszałam.
Pojechałam do Japonii.
I okazało się, że wszystko jest inaczej!!!!!!
Czyta Beata Pawlikowska.
Książka jest dziennikiem i stanowi opis dwunastu tygodni pobytu na oddziale dziennym w poradni zdrowia psychicznego. Autorka subiektywnie przedstawia zdarzenia, zajęcia oraz uczucia jej towarzyszące, jednak wnioski są ogólne, dzięki temu każdy może zastanowić się nad własnym życiem.Magdalena Bieniek przedstawia leczenie po traumie, jaką było nieodpowiednie traktowanie przez szefa w wielkiej korporacji. Bohaterka nie boi się otwarcie mówić o swoich problemach. Wierna swoim zasadom często nie zgadza się z terapeutami prowadzącymi zajęcia. Krytykuje niektóre formy terapii jest zagorzałą przeciwniczką oddziałowej ,,relaksacji, ale za to uwielbia kontemplować naturę, maszerując z kijkami na zajęciach z nordic walking. Konflikty zawodowe to nie jest jedyna przyczyna jej załamania. W trakcie terapii okazuje się, że bohaterka odkrywa problemy, których wcześniej nawet nie dostrzegała.,,Oddział Dzienny to opowieść napisana prostym językiem, pełna refleksji na temat otaczającego świata tego małego, na oddziale, i tego większego, poza murami szpitala. Książka ta w niezwykły sposób łączy ze sobą te dwie przestrzenie, które składają się na burzliwy, czasem wesoły a czasem smutny, obraz życia głównej bohaterki.
Kulisy pracy kreatywnych umysłów
Andrzej Sapkowski siada do pisania już o ósmej rano niczym urzędnik, Jacek Dehnel woli pracować spontanicznie. Bohdan Butenko włącza telefon tylko na dwie godziny dziennie, Jerzy Pilch uważa, że wyłączanie telefonu to nadgorliwość. Katarzyna Bonda zanim zacznie pisać tworzy całe pudła notatek, Joanna Bator po prostu podąża za bohaterami. Przemek Dębowski najbardziej lubi pracować w Ikei, Sylwia Chutnik tylko u siebie w domu. Wanda Chotomska tworzy w łóżku, Marek Bieńczyk przy swoich dwóch biurkach. Michał Śledziński nie potrafi pracować bez muzyki, Beata Chomątowska – bez umytych okien. Papcio Chmiel zaś uważa, że zawsze jest w pracy.
Jednak mimo wszystkich różnic, twórcze umysły łączy jedno: wszystkie te rytuały i zwyczaje mają im pomóc w obróceniu pomysłu w dzieło sztuki. Zebrane przez Agatę Napiórską metody pracy tuzów polskiej literatury, nauki i sztuki są niezwykle ciekawym i cennym wglądem w duszę i życie artystów. Nie mówiąc o tym, że to lektura pełna doskonałego humoru.
Agata Napiórska (ur. 1983) – dziennikarka i tłumaczka. Redaktor naczelna magazynu „Zwykłe życie”. Mieszka w Warszawie.
Pielgrzymki do nieświętych krain. Życie w rytmie latino jest osobistą refleksją o życiu, w którym nie ma miejsca na nudę i bardziej niż korporacyjny szablon liczą się muzyka, miłość i uśmiech. Jest to historia ludzi potrafiących ze sobą rozmawiać, żartować i każdy dzień traktować jak kolejną okazję do świętowania. O miejscu, gdzie wszystko musi być naj. Dlatego jest to opowieść o najbardziej urokliwych wyspach – panamskim San Blas, o najpiękniejszych kobietach świata – Kolumbijkach i o Republice Dominikany – kraju, który sam siebie określa jako maravilloso, to znaczy „cudowny”. Tam, gdzie piękno jest perfekcyjne, a zło jeszcze doskonalsze. Gdzie panują – wszechobecna przemoc, korupcja, pedofilia i kartele narkotykowe najnowszej generacji, a wszystko to wokół bajkowych plaż, cudownej muzyki i seksu.
Ta książka to idealny poradnik na spokojne życie w raju, przewodnik podróżnika, a także zbiór informacji dla miłośników kokainy. Dowód na to, że słynne latynoskie manana może być już dziś, jeśli tylko bardzo tego pragniemy.
Autor – Michał Ostojski, rocznik 1974, absolwent Uniwersytetu Łódzkiego, od dwudziestu lat związany z Ameryką Łacińską. Doktor historii sztuki prekolumbijskiej Universidad de Oriente na Kubie. Wykładowca języka angielskiego, archeologii i historii na uniwersytetach wielu krajów latynoskich.
Prywatnie baczny obserwator ciekawych, choć nie zawsze godnych polecenia aspektów życia. Brak stałego miejsca zamieszkania. Przy wyborze tematu pracy doktorskiej kierował się dostępem do tropikalnych plaż, cenami piwa, muzyką i urodą kobiet.
Polsko-niemiecka pisarka Eleonora Kalkowska (1883–1937) jest autorką między innymi głośnego lirycznego manifestu antywojennego Der Rauch des Opfers z 1916 roku oraz odnoszących sukcesy sceniczne sztuk z nurtu teatru społecznego niepokoju: Sprawy Jakubowskiego (1929) i Doniesień drobnych (1932). Urodziła się w Warszawie, lecz po licznych migracjach przez większość życia związana była z Berlinem okresu Republiki Weimarskiej, który stał się sceną dla jej poetyckich i dramatopisarskich sukcesów. Po dojściu Hitlera do władzy, w 1933 roku była deportowana i ostatnie lata spędziła w Paryżu oraz Londynie. Do entuzjastów jej twórczości należeli między innymi Karin Michaëlis, Heinrich Mann, Emma Goldman i Zbigniew Herbert. Choć została zapamiętana głównie jako niemieckojęzyczna zaangażowana dramatopisarka, debiutowała jako młodopolska prozatorka wydanym w Warszawie zbiorem opowiadań Głód życia (1904).
Na tle całego dorobku Kalkowskiej Głód życia stanowi dzieło wyjątkowe – jako jedyna książka prozatorska i jedyna napisana po polsku. Poruszane przez autorkę tematy i stawiane pytania (o sens życia, o twórczość, o dylematy „nowej kobiety”), a także dobrana metaforyka stanowią o tym, że jest niezaprzeczalnym dziełem swojej epoki. Jednocześnie w młodzieńczym debiucie pisarki dostrzegalne są próby przekroczenia panującej konwencji. „Prawdziwy, stający się talent” – napisał w recenzji Stanisław Brzozowski. Niniejsza edycja staje się szansą, by odkryć go na nowo.
Czy w męskim świecie nauki jest miejsce dla kobiet?Czy miłość może w nim przetrwać?Jesień 1896 roku. Mileva ma dwadzieścia jeden lat i jako jedna z pierwszych kobiet rozpoczyna studia fizyczne na uniwersytecie w Zurychu. Uważa, że jej kalectwo przekreśla szanse na miłość. Postanawia w pełni poświęcić się nauce. Jest nieprzeciętnie inteligenta, ambitna i zamierza wiele osiągnąć. Studiujący z nią Albert zakochuje się w jej niezwykłym umyśle i niedoskonałym ciele. W ich małżeństwie jest miejsce nie tylko na miłość, ale też na wspólną pasję.Kilkanaście lat później świat zachwyca się odkryciami Einsteina. Nikt nie pyta jak ich dokonał, nikt nie wspomina o Milevie.Wciągająca i poruszająca historia żony Einsteina, genialnej fizyczki, której wkład w naukę został zapomniany. Kim była i dlaczego nic o niej nie wiemy?
Białystok. Według rankingu „Guardiana” żyje się tam lepiej niż w jakimkolwiek innym polskim mieście, lepiej nawet niż Wiedniu czy Barcelonie. To na Podlasiu mieszkali obok siebie Polacy, Ukraińcy, Białorusini, Żydzi i Tatarzy. To tu narodził się język esperanto i tutaj przyszło na świat pierwsze polskie dziecko z in vitro. Jak doszło do tego, że w medialnym przekazie dominują płonące mieszkania, swastyki na murach, antysemityzm, rasizm i kibolskie porachunki?
Marcin Kącki szuka śladów wymordowanych sąsiadów, przygląda się krwawiącej hostii z Sokółki, czyta tablice pamiątkowe i akta prokuratorskie. Rozmawia ze społecznikami, z przedstawicielami władzy i Kościoła, z mieszkańcami wsi i bloków, z młodymi neofaszystami.
Z tego wielogłosu wyłania się złożona historia „miasta bez pamięci”. Mocna książka pisana w bezlitosnym świetle reporterskich reflektorów, bez taryfy ulgowej, ale i bez jednoznacznych ocen.
„Myślałem, że po „My z Jedwabnego” Anny Bikont nic więcej o polskim antysemityzmie powiedzieć się nie da. Marcin Kącki udowadnia, że jest inaczej. Białystok z jego wstrząsającego reportażu to miasto ogarnięte zbiorową amnezją, miasto, które wyspecjalizowało się w sztuce zapomnienia o żydowskiej przeszłości, wreszcie miasto, w którym przez lata swastyki kwitły bez przeszkód.
A obraz kirkutu ukrytego w całości pod grubą warstwą ziemi i gruzu, na których powstał radosny park, zmienia się w piekielnie celną metaforę nie tylko stolicy Podlasia, ale wszystkich miejsc napisanych po wojnie na nowo, „bez menory i mezuzy”.
Wielka, choć skromna książka.” Michał Olszewski
Edmund de Waal, znany brytyjski ceramik i pisarz, zabiera czytelnika w intymną podróż tropem porcelany, obsesji swojego życia. Aby poznać tajemnice „białego złota”, początkowo planuje odwiedzić „trzy białe wzgórza”: w Chinach, Niemczech i Anglii. Z czasem jego poszukiwania zmieniają się w podróż dookoła świata, podczas której artysta odwiedza nie tylko warsztaty i fabryki, ale także komnaty alchemików; poznaje nie tylko losy filiżanek i porcelanowych figurek, lecz również dzieje ludzkich namiętności, pragnienia bogactwa, doskonałości i czystości.
De Waal ma ogromny dar odnajdywania piękna – zarówno w przedmiotach, jak i w słowach. O tym właśnie jest jego książka: to bardzo plastyczny, liryczny i intrygujący zapis historii poszukiwania piękna.
„W „Zającu o bursztynowych oczach”, swojej pierwszej książce, de Waal zrekonstruował rodzinną historię, posługując się opowieścią o kolekcji japońskich bibelotów. W „Białym szlaku” droga prowadzi do źródeł porcelany, bliskiej sercu autora, z zawodu garncarza, którego „domeną” są „białe miseczki”. „Biały szlak” zaczyna się i kończy w Jingdezhen, chińskiej kolebce porcelany. Zataczając krąg, autor ewokuje kształt garncarskiego koła i swojej „białej miseczki”. Wszystko jest bowiem na tym świecie ciekawe, ale musi się nam trafić przewodnik pokroju de Waala, fachowiec i pasjonat, piszący o sobie i przemierzanej drodze tak bezpretensjonalnie i żwawo, że ożywają wspomnienia o własnych wojażach i budzi się tęsknota za nowymi podróżami. Nową książkę de Waala polecam miłośnikom porcelany i podróży szlakiem własnych namiętności, amatorom bieli i minimalizmu w sztuce oraz entuzjastom rzemiosła. Jego czas kończy się nieubłaganie, bo w dobie wirtualnej giną manualne zawody i zdolności. „Biały szlak” to nostalgiczny znak epoki – pożegnalne elogium na cześć rzemiosła.” Ewa Kuryluk
„Historia porcelany opowiedziana w „Białym szlaku” zaskakuje i zdumiewa, łącząc sztukę, rzemieślnictwo, politykę i religię z poczuciem narodowej tożsamości oraz dzikiej, czasem destrukcyjnej obsesji.” Geoff Nicholson, „Los Angeles Times”
„„Biały szlak” to wyjątkowa książka napisana przez wyjątkowego człowieka. Poliglota, erudyta, pasjonat sztuki, literatury i historii, bezgranicznie ciekawy świata i niewiarygodnie staranny, a także obdarzony głębokim zmysłem moralnym – taki właśnie jest de Waal, który jak nikt inny potrafi opowiadać z pasją o małych porcelanowych dziełach.” Ben Downing, „The Wall Street Journal”
„De Waal jest mistrzem opowiadania historii niewielkich przedmiotów. Tylko on potrafi tak przenikliwie spojrzeć na porcelanową zastawę. To jego mała obsesja – bo w końcu ilu jest na świecie ludzi, którzy przed snem nie liczą baranów, lecz porcelanowe filiżanki?” Thessaly La Force, „The New Yorker”
„Proza de Waala, elegancka i zmysłowa, ukazuje nie tylko historię ceramiki, ale również głęboką miłość autora do porcelany.” Kevin O’Kelly, „The Christian Science Monitor”
„Liryczne połączenie historii sztuki, wspomnień i filozofii. W swojej metaforycznej prozie de Waal wprowadza nas w zawiły i fascynujący świat porcelany, a także opisuje historię swojego małego szaleństwa.” „Kirkus Reviews”
„Niezwykłe rozmyślania nad tym, co się dzieje, gdy odpowiednio zmieszana glina trafi do rozżarzonego pieca […]. Podróżując od Jingdezhen, przez Drezno i Anglię, aż po Karolinę Południową, de Waal odkrywa historie eksperymentatorów pragnących uchwycić sedno porcelanowej magii, opanowanej przed stuleciami przez Chińczyków.” „Library Journal”
Cesarz Ameryki"" to fascynująca opowieść o wielkiej fali emigracji, która ruszyła z Galicji pod koniec XIX wieku, pchając w nieznane setki tysięcy Żydów, Rusinów, Słowaków i Polaków spragnionych lepszego życia. Trwające do 1918 roku masowe wyjazdy do USA i Brazylii były rozpaczliwą ucieczką przed nędzą, głodem i powołaniem do wojska, ale przede wszystkim - pielgrzymką do Ziemi Obiecanej. Do cudownej krainy obrosłej mitami, gdzie Statua Wolności jako królowa Polski otwiera szeroko ramiona na przyjęcie ukochanych Polaków i Rusinów, a cesarz Ameryki osobiście wyraża zgodę na osiedlenie się chłopów z Galicji.""Co znaczą ""srebrne łyżki"", ""bele jedwabiu"", ""wątrobianka"", ""mąka"", ""dywany ze Smyrny"", ""worki kartofli"" To słowa z szyfrowanej mowy handlarzy ""delikatnym mięsem"". Co znaczy ""delikatne mięso"" To jedno z haseł, które wywołuje Martin Pollack, reporter i pisarz, znawca i pasjonat dziejów Galicji, by przedstawić ucieczkę nędzarzy z tej części Europy w dziewiętnastym i w początkach dwudziestego wieku. Rozpaczliwe określenie ""ucieczka"" bardziej tu pasuje niż administracyjne - ""emigracja"". Uciekinierzy doznają na swej drodze oszustw, wyzysku, przemocy i upokorzeń. Poznajemy obszar wilczych praw, mało nam znany (chociaż jego część znajdowała się kiedyś w polskich granicach), zdumiewające życiorysy i dokumenty. Czasem, rzadko, znajdujemy pocieszenie, gdy dzielność i odwaga odnoszą zwycięstwo. Książka o piorunującej aktualności, jeśli słuchamy wieści ze świata.""Małgorzata Szejnert""Cechą dobrego reportażu jest to, że po przeczytaniu kilku akapitów warto zamknąć oczy i wyobrazić sobie, o czym pisze autor. Reportaż genialny ma to do siebie, że obrazy wypływają z pojedynczych słów i ze zdań, są ukryte między akapitami; nie tylko czytamy, ale też widzimy, czujemy, dotykamy, wąchamy. Martin Pollack napisał reportaż fantastyczny. O nędzy, upokorzeniu, podłości, wyzysku zamkniętych w sformułowaniu ""galicyjska bieda"". A także o marzeniu, które miało ziścić się w Ameryce, ale z tym też różnie bywało. Wszystko to działo się ciut więcej niż sto lat temu. Dzięki pisarstwu Pollacka nie tylko wiemy, jak cuchnęła galicyjska nędza, taka sama dla Polaków, Rusinów, Żydów, Słowaków. Wiemy również, że powinniśmy dziękować Bogu za przywilej późnego urodzenia.""Paweł Smoleński""W swej książce, będącej zbiorem opowieści o ludziach, którzy wyemigrowali z Galicji pod koniec XIX wieku, Pollack stawia sobie za cel odmalowanie brutalnego zderzenia zacofanej prowincji z globalizującym się światem. Pisząc z właściwą sobie delikatnością, bezlitośnie rozprawia się z dwoma nostalgicznymi mitami: galicyjskiego sztetlu i amerykańskiej ziemi obiecanej.""Timothy Synder
Jak przezwyciężać trudności? Jak udowodnić sobie swoją wartość? Jak odnaleźć swoją własną drogę? Autor książki w skomplikowanym momencie swego życia zdecydował się na pielgrzymkę szlakiem jakubowym do Santiago de Compostela.Kredencjał to przede wszystkim opis drogi osobistego wzrastania, do którego prowadzą trud pielgrzymowania, pokonywanie słabości własnego ciała i swej psychiki oraz napotkani na szlaku ludzie. Poszczególne dni skrywają liczne refleksje na temat życia, pokonywania siebie, relacji z ludźmi i wiary. Czytelnik staje się partnerem pielgrzymki, zachęcanym do przebycia własnej drogi do wnętrza i przezwyciężania własnych słabości.
Wystarczy wyjść z domu, żeby nie móc przestać się dziwić. Nie trzeba mieszkać w Puszczy Białowieskiej – wystarczy rozejrzeć się przed blokiem, w parku, nad strumykiem. Rosną tam rośliny pozornie banalne – lebiodka, babka, macierzanka. Mieszkają zwierzęta, na które na co dzień nie zwraca się uwagi – mrówki, winniczki, trzmiele. Simona Kossak jak nikt potrafi o nich opowiadać: poznajemy ich historię, ciekawostki, a czasem to, że gdyby nie one, to kto wie, co by z nami było...
Ale opowiada nie tylko o nich, bo i o żurawiach, sarnach, wilkach, rusałkach czy ropuchach.
Opowiadania o ziołach i zwierzętach to księga dziwów, w której Simona Kossak daje wyraz wrażliwości ujawniającej się w szczególnym widzeniu świata. Fascynacja przyrodą sprawiła, że „córka, wnuczka i prawnuczka” Kossaków sięga po pióro, by ukazać rośliny i zwierzęta w ich naturalnym otoczeniu. Aparat naukowy, jakim dysponuje – jest przyrodnikiem, zajmuje się psychologią zwierząt – nie odgrodził jej od obserwowania rzeczywistych przejawów życia w przyrodzie. Laboratorium naukowym Simony Kossak była bowiem ukryta w głębi Puszczy Białowieskiej leśniczówka pustelnia. Tam koegzystuje na równych prawach z kunami i popielicami, wyznając zasadę, iż należy żyć zgodnie z naturą swojego gatunku
Simona Kossak (1943–2007) – biolog, leśnik, profesor, popularyzator nauki. Znana z bezkompromisowych poglądów i działań na rzecz ochrony przyrody, zwłaszcza Puszczy Białowieskiej, gdzie w starej leśniczówce Dziedzinka mieszkała ponad 30 lat. Urodziła się w artystycznej rodzinie Kossaków, była prawnuczką Juliusza Kossaka i wnuczką Wojciecha Kossaka. Skończyła studia biologiczne na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 2000 otrzymała tytuł profesora nauk leśnych. Pracowała w Zakładzie Badania Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży oraz w Instytucie Badawczym Leśnictwa w Zakładzie Lasów Naturalnych, gdzie od stycznia 2003 pełniła stanowisko kierownika. Była pomysłodawcą unikatowego na skalę światową urządzenia ostrzegającego dzikie zwierzęta przed przejazdem pociągów. Jej dorobek twórczy obejmuje ogółem kilkaset opracowań naukowych, niepublikowanych dokumentacji naukowych, artykułów popularnonaukowych i filmów przyrodniczych oraz trzy książki: Opowiadania o ziołach i zwierzętach, Wilk – zabójca zwierząt gospodarskich? i Saga Puszczy Białowieskiej. Od 2001 prowadziła codzienne audycje (Dlaczego w trawie piszczy) w Radiu Białystok i innych regionalnych oddziałach Polskiego Radia. Radio Gdańsk za popularyzowanie wiedzy przyrodniczej na antenie radiowej przyznało jej nagrodę „Osobowość Radiowa Roku 2003”. W uznaniu zasług na polu nauki i popularyzowania ochrony przyrody w 2000 została uhonorowana Złotym Krzyżem Zasługi.
„Samotne rejsy dookoła świata, samotne wejścia na szczyty gór to doznania ekstremalne. Trudno nazwać je wyprawami podróżników, którzy opisują zazwyczaj wyprawy krajoznawcze. To nie jest zwykła pozycja w regale Podróże. Oto zapis emocji i kwintesencja samotnej wyprawy człowieka, który odniósł sukces zawodowy w Europie jako Szymon Walkiewicz i z powodów nieoczywistych, co pewien czas, na własne życzenie ociera się o życie w drodze, życie na krawędzi jako Lonely Simon. Każdy kraj to przede wszystkim ludzie. Nie morza, góry i doliny. Cepelia i folklor. Odmienność kultur i kuchni. Wszystko to dzieło ludzi, do których, mimo bariery językowej, trudności z dotarciem i niepewnością o własne zdrowie i życie, dociera autor. Książka inna niż wszystkie”. Artur Orzech
„To nie jest przewodnik turystyczny. To nie jest zwykły opis wyprawy do egzotycznego kraju. To książka, w której przedzieranie się przez miejsca dzikie, niedostępne i groźne jest pretekstem do podróży w głąb własnej głowy po to, żeby zobaczyć siebie prawdziwszym niż odbicie w lustrze”. Marcin Prokop
Szymon Walkiewicz – partner w agencji komunikacji zintegrowanej WALK, prezes zarządu Klubu Agencji Eventowych, członek Sądu Koleżeńskiego w Stowarzyszeniu Komunikacji Marketingowej SAR. Od prawie 20 lat w branży reklamowej. Współzałożyciel agencji marketingu zintegrowanego WALK, gdzie kieruje rozwojem biznesu w nowych obszarach. Jego pasją jest event marketing, z którym ma styczność od czasów studenckich. Lonely Simon to koncept na samotne podróżowanie z plecakiem przez świat. Od ponad 10 lat podróżuje po świecie z plecakiem, by w ciszy własnej osoby poszukiwać inspiracji, zjawisk nieoczywistych, objawień i wyzwań. Mówca, pasjonat, prowokator. Radykał, godzący bezkompromisowość z rzadką przy takich przekonaniach zdolnością znajdowania wspólnego języka z innymi.
Reportaż z podróży do Caracas i na Kubę, pełen historycznych i politycznych dygresji, malujący społeczno-polityczny pejzaż Wenezueli i Kuby w opozycji do USA.
REPORTAŻ W NAJLEPSZYM STYLU – ANNA BADKHEN ZAPRASZA DO NIEPOZORNEJ WIOSKI, GDZIE SEN O BOGACTWIE TO SEN O ŻYCIU BEZ CIERPIENIA
W samym środku afgańskiej pustyni, we wiosce tak odległej, że nie da jej się zlokalizować nawet w Internecie, przy krośnie siedzą kobiety i wraz z dziećmi ręcznie wyplatają przepiękne kwiatowe wzory. W tym miejscu, w którym heroina kosztuje mniej niż ryż, mieszkańcy wioski wiedzą jedno – Ziemia jest płaska niczym dywan.
Anna Badkhen po raz pierwszy wyjechała do Afganistanu w 2011 roku, jako korespondentka wojenna. Od tamtej pory wraca do tego kraju co jakiś czas, przyciągana krajobrazem, który geografia uczyniła nieustającym polem bitewnym, a także mieszkającymi tu ludźmi, dla których ogromną wartością staje się zachowywanie szacunku dla tradycji. Przywołując symbol czterech pór roku, w trakcie których kobiety i dzieci zamieszkujące wioskę Oka tkają, jak co roku, kolejny dywan, autorka ukazuje blaski i cienie codziennej egzystencji w afgańskiej wiosce.
W czasach, kiedy pisarze zbyt często oglądają Afganistan zza płotu strzeżonego przez amerykańskich żołnierzy, Anna Badkhen robi zupełnie inaczej: postanawia samotnie spędzić cztery pory roku na zupełnym odludziu. Taka perspektywa – zintensyfikowana miłością autorki do kraju i jej gospodarzy – pozwoliła odmalować osobliwe piękno surowej codzienności.
Pięknie napisana książka o sercach złamanych na wieki… To cudowny skarb wydobyty na światło dzienne spod ruchomych piasków pustyni
Anna Badkhen oddaje fatalistyczną atmosferę miejsca, w którym szerzy się uzależnienie od opium, telefony komórkowe uchodzą za niewiarygodny luksus, a talibowie czają się tuż za rogiem.
– The New York Times Book Review
—–
Anna Badkhen od 2000 roku pisze między innymi do „San Francisco Chronicle”, „The New Republic”, „Foreign Policy” i „The Boston Globe”. W swoim dorobku ma reportaże z Bliskiego Wschodu, Azji Środkowej, Afryki Wschodniej, rodzinnej Rosji oraz Kaukazu. Za reportaże wojenne zdobyła w 2007 roku nagrodę Joel R. Seldin Award from Psychologists for Social Responsibility. Autorka publikacji Wędrówka z Ablem, Kałasznikow Kebab i innych książek non-fiction. Mieszka w Filadelfii.
Tajemnice profesji marzeń! Placówka w egzotycznym kraju, eleganckie fraki, smokingi, wytworne kreacje, najdroższe alkohole, rauty, spotkania na najwyższym szczeblu, szepty w kuluarach. Dostępna nielicznym wiedza o zasadach misji dyplomatycznych od wieków tworzyła wokół stosunków międzynarodowych ekscytującą aurę tajemniczości. W jaki sposób przechytrzyć Angelę Merkel? Dlaczego Rosjan, zwłaszcza przy wódce, nie wolno krytykować? Czemu polska ambasada w Algierze mieściła się w dzielnicy domów publicznych, a pierwszy polski konsulat w Grodnie w schowku na szczotki? Jak importować zanzibarskie goździki, nie uznając przy tym niepodległości tej wyspy? Na kartach tej książki dramatyczne szczegóły zamachu na swoje życie odsłania też były ambasador Polski w Iraku Edward Pietrzyk, a były ambasador RP w Afganistanie Piotr Łukasiewicz wspomina spotkania z... Talibami. Jak naprawdę wygląda praca ambasadora? O tym wszystkim opowiadają Marcin Pośpiech i Łukasz Walewski, którzy przeprowadzili fascynujące rozmowy z byłymi oraz obecnymi dyplomatami. O wielu sprawach opisanych w tej książce nie miałeś pojęcia. Teraz możesz zajrzeć za kulisy. *** Ambasador to człowiek, który widzi i słyszy coś fascynującego każdego dnia, ale poza jego szefami nikt o tym nie wie. Wreszcie komuś udało się jednak wyciągnąć z naszych dyplomatów choć trochę z tych tajemnic. Pasjonująca lektura, czekam na drugą część. - Bartosz Węglarczyk Pasjonująca książka o niezwykłym życiu i pracy zwykłych ludzi, którym przypadł w udziale szczególny obowiązek – służba własnemu krajowi za granicą. - Ambasador Ryszard Żółtaniecki, Collegium Civitas Czy ambasadorowie to ważni negocjatorzy strategii państwa, ekscelencje w pałacach, kancelariach i limuzynach, czy raczej klasa próżniacza urzędników o bliżej nieokreślonych obowiązkach poza kontrolą opinii publicznej? Autorzy tej ciekawej książki pozwolą czytelnikowi wyrobić sobie własny pogląd. - Marek Ostrowski, komentator spraw zagranicznych w prasie i telewizji, publicysta „Polityki” Fragment książki - Ambasadorowie. Czego nie powie Ci królowa issuu.com/wydawnictwosqn/docs/ambasadorowie_issuu
Rodzice adopcyjni mówią, że nie są heroiczni. Niczego nie żałują, choć nic – poza samą miłością – nie przyszło łatwo. Czytałam ich opowieści, zazdroszcząc odwagi, nagrodzonej głęboką więzią. Katarzyna Kolska czule i mądrze pisze o wszystkim, co niewyobrażalne, dotkliwe i piękne w spotkaniu z wybranym dzieckiem.
Paulina Wilk
Rzadko mi się zdarza przeczytać książkę jednym tchem. Tak się stało tym razem. Czytałam ją z ogromnym wzruszeniem. Jest to książka o bólu, nadziei, frustracji, radości, ale przede wszystkim o miłości, która „wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”. O miłości rodzicielskiej, która – mimo wszystko – nigdy nie ustaje.
Tessa Capponi-Borawska
Jak dziś żyją Turcy, którzy 13 maja 1981 roku próbowali zastrzelić Jana Pawła II?
Kto zamordował księdza Jerzego Popiełuszkę?
Dlaczego i z czyich rąk zginęli księża Stefan Niedzielak, Sylwester Zych, Stanisław Suchowolec?
Dlaczego prokuratorowi IPN-u nie pozwolono posadzić zabójców na ławie oskarżonych?
Jak funkcjonował nieformalny parasol ochronny nad tymi mordercami?
Ta książka ujawnia szokujące kulisy zbrodni z lat 80-tych, które są zbrodniami teraźniejszości, a nie przeszłości. Bez lektury tej książki nie da się zrozumieć dzisiejszej rzeczywistości politycznej.
A gdybyście pewnego dnia dowiedzieli się, że nie macie szans na naturalne poczęcie? A gdybyście musieli zawalczyć o życie własnego dziecka? A gdybyście musieli nagle sami wychować trójkę dzieci…
To naprawdę się zdarzyło. Bohaterom Trójkowej audycji Joanny Mielewczyk - „Matka Polka Feministka”. Kiedyś opowiadali o tym na antenie, dziś mówią, co zmieniło się w ich życiu od radiowego spotkania.
19 bohaterów, 19 rozmów o rodzicielstwie. O samotności, o trudnych decyzjach, radości, nadziei. O wierze i o tym, co dzieje się, gdy wiary zaczyna brakować. O szczęśliwych zakończeniach. I długim oczekiwaniu na nie.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?