Tomasz Rezydent
Lekarz, mąż i ojciec. Z powołaniem walczący od samego początku z epidemią, wielokrotnie wypowiadający się na ten temat w radiu i telewizji, aktywnie działający w mediach społecznościowych. Orędownik szczepień i przeciwnik teleporad, skupiony na badaniu i leczeniu chorych.
Z sukcesem debiutował książką "Niewidzialny Front", gdzie opisał pierwszą falę walki z pandemią. W swojej nowej publikacji wciąga czytelnika w trudny i bezlitosny świat walki o ludzkie życie w jednym z najcięższych oddziałów covidowych w Polsce. Respiratory, duszący się chorzy, ludzkie dramaty i pacjenci cudem wyciągnięci z pogranicza życia i śmierci. Treści, które publikuje, szokują, wzbudzają podziw, ale i strach.
„WALKA O ODDECH" to książka pisana na bieżąco, wypełniona surową relacją z frontu dwóch najgorszych fal koronawirusa. Wzbudza skrajne emocje - od przerażenia i obrzydzenia po wzruszenie i łzy.
Nigdy nie zdarzyło mi się być tak blisko pola bitwy o ludzkie życie, jak podczas lektury tej książki. Widziałam przerażone oczy chorego, który za chwilę zostanie wprowadzony w farmakologiczną śpiączkę i podłączony pod respirator. Czułam to, co czuje młody lekarz po raz pierwszy samodzielnie intubujący pacjenta, bo nie ma innego wyjścia. Słyszałam złowrogą ciszę COVID-owego oddziału przerywaną co chwilę alarmem aparatury monitorującej parametry życiowe chorych i krzyk pielęgniarek, że właśnie ktoś się zatrzymał.
Doktorze Tomku, dziękuję za uchylenie drzwi do tego tajemnego, przerażającego, a zarazem fascynującego świata.
Katarzyna Koper, dziennikarka pisząca o zdrowiu, m.in. dla „Newsweeka”
- Walczę w domu, walczę w pracy, walczę ze społeczeństwem przyznaje jedna z bohaterek książki Ludwiki Włodek. - To zabiera mnóstwo energii. Ledwo skończyłam 30 lat, a już mam siwe włosy. O włosy zresztą też musiałam walczyć. Jak obcięłam je do ucha, ojciec chciał mnie wyrzucić z domu. Nie mógł zrozumieć, dlaczego nie może mi kazać nosić długich. Kiedy dostałam pierwszą pensję, usłyszałam od niego, że wolałby żeby to mój brat tyle zarabiał. Ale się nie poddałam. Dzięki tej walce jestem silna. Nikt mnie nie zatrzyma.Buntowniczki z Afganistanu opowiada o walce Afganek o niezależność. Pokazuje jaką drogę musiały przejść żeby stać się znanymi polityczkami, artystkami, działaczkami. Włodek rozmawiała z kobietami, dla których udział w modernizacji kraju był rodzinną tradycją, ale też z dziewczynami, które musiały postawić się nawet własnym rodzicom, żeby pokonać stereotypy i ograniczenia narzucane przez patriarchat i specyficznie rozumianą tradycję.Za swoją niezależność płaciły ogromną ceną. Były obiektem ataków i hejtu. Talibowie umieszczali ich nazwiska na listach do odstrzału, konserwatywni mułłowie wytykali je palcem. Atakowane były one same i ich najbliżsi.Włodek zna swoje bohaterki od lat. Z wieloma się przyjaźni. Śledziła rozwój ich karier, towarzyszyła im w sukcesach zawodowych i w życiu prywatnym. Była z nimi w kontakcie gdy w sierpniu 2021 roku talibowie zajmowali Kabul, z niektórymi spotkała się w Polsce. Jej książka pokazuje, że walka o prawa kobiet w Afganistanie (i nie tylko) nigdy się nie kończy, a kobieca solidarność może zdziałać cuda.
Nowe wydanie niezwykłej opowieści o początkach i dziejach chirurgii[...] Książka brutalnie pokazuje, jakim macaniem w ciemności była chirurgia jeszcze w XIX wieku. Narzędzia, z którymi ma do czynienia narrator, ów żądny wiedzy chirurg z nowego świata, to nóż rzeźnicki, piła, żelazo. Opowiada, jak prowincjonalny lekarz z Kentucky, który ulega błaganiom umierającej pacjentki, wycina jej na żywo ogromną torbiel. Dzielna kobieta wyje psalmy, pod oknem gromadzi się tłum, który grozi mordercy pętlą. Pacjentka przeżywa zabieg, co pozwala także przeżyć chirurgowi. Lekarz ten jednak wkrótce umiera, bo nie znalazł się podobny do niego ryzykant, który wyciąłby mu wyrostek. [...] Autor opisuje eksperymenty z narkozą. Jeden z jej pionierów, który wykorzystuje do znieczulania gaz rozweselający, nie wytrzymuje kpin środowiska, popełnia samobójstwo. Opowieść kończy się spotkaniem z Louisem Rehnem, chirurgiem z Frankfurtu. W 1896 r. zszywa on serce zranionego chłopca, chociaż znakomitości wiedeńskie oświadczyły niedawno, że chirurg, który by kiedyś tego próbował, na zawsze straci szacunek kolegów. Rehn z lękiem odsłania ów święty organ i widzi, że nie reaguje on gniewem.- Małgorzata Szejnert, Gazeta WyborczaJurgen Thorwald - niemiecki pisarz, dziennikarz i historyk, szczególnie znany z książek opisujących historię medycyny sądowej i II wojny światowej.
Nie wiadomo, czy John ocalił nerkę i czy nadal mieszka w parku. Śliczna Negin wyjechała do Niemiec, żeby zostać tam policjantką. Merhavi wciąż jest samotny, opiekuje się staruszkami i marzy o miłości. Mahfoud pracuje w Rzymie, w Zarze a w lesie pod Hajnówką umiera właśnie kolejny człowiek, którego imienia nigdy nie poznamy.Trzy miesiące, podróż przez cztery kraje, spotkania z ludźmi dziesięciu narodowości. Wszystko po to, żeby zrozumieć motywacje, lęki i nadzieje tych, których nazywamy uchodźcami. Ostatecznie zaś po to, aby odkryć, że próby zatrzymania ruchów migracyjnych skazane są na porażkę. Nawet jeśli mogą umrzeć w drodze - będą iść. Będą iść - tak samo jak my kiedyś szliśmy."Nawet jeśli umrę w drodze" to książka dla tych, którzy uchodźców chcą potraktować jak ludzi, a nie jak temat polityczny czy narzędzie propagandy. Każdy z nich ma inną twarz, ale to nie oni nam zagrażają. To my sami zagrażamy naszej cywilizacji, odwracając się od jej największych zdobyczy - troski o najsłabszych i równych praw, przysługujących każdemu człowiekowi.Monika Białkowska (ur. 1977) dziennikarka, publicystka, autorka programu "Reportaż z wycinków świata".
Mogłoby się wydawać, że nie ma kraju mniej związanego z dynamicznymi zmianami we współczesnym świecie, niż anonimowy Paragwaj. Tymczasem za każdym razem, gdy kupujemy przecenione mięso w supermarkecie, nasz obiad współfinansują Paragwajczycy i środowisko naturalne, które ich otacza.
Książka "Sprzedani. Reportaże z peryferii" to podróż tematyczna po skutkach globalizacji.
Odwiedzając wioski i prowincjonalne miasteczka, Wojciech Ganczarek portretuje kraj tyleż nieznany, co wyjątkowy. Lider ruchów niepodległościowych i rozwoju przemysłu w regionie, Paragwaj to jedyne miejsce w Ameryce Południowej, gdzie język nieeuropejski zachował się w powszechnym użyciu. W pamięci bohaterów książki powracają wspomnienia dawnej świetności, zniszczonej wraz z wojną z 1864 roku. Znów: jedyną wielką wojną na kontynencie.
Ale dzisiejszy Paragwaj to dokładne zaprzeczenie tamtego Paragwaju sprzed lat. Niezależność gospodarczą zamieniono na ścisłe podporządkowanie cenom z giełdy towarowej w Chicago, populację miejscową — na zagranicznych plantatorów soi. Dawna kolonia hiszpańska stała się kolonią świata, rajem dla land grabberów, rekordzistą w globalnych rankingach nierówności i deforestacji. I chociaż nazwa "Paragwaj" wciąż nie kojarzy się z niczym szczególnym, ta niewielka republika południowoamerykańska znajduje się w samym oku cyklonu monopolizacji handlu żywnością, na celowniku międzynarodowych instytucji finansowych i w awangardzie globalnych zmian, które trudno określić jako pozytywne.
Projekt zrealizowany przy wsparciu Funduszu Wyszehradzkiego.
Książka powstała równolegle z filmem dokumentalnym "Jestem Paragwajczykiem" (hiszp. Soy paraguayo, 92', 2019).
Polacy wiedzą mniej o Inflantach niż o Sumatrze i Borneo stwierdził już półtora wieku temu Gustaw Manteuffel. Za dawne Kresy Rzeczypospolitej uważa się dziś wyłącznie tereny Ukrainy, Białorusi i Litwy. Mało kto pamięta, że ziemie dzisiejszej Łotwy dzieliły przez ponad dwa stulecia losy naszego kraju, a wielu jego mieszkańców dobrze zasłużyło się dla polskiej historii i kultury. Wiedza o naszych rodakach w Łatgalii, jak obecnie nazywane są dawne Inflanty polskie, wciąż jest znikoma nad Wisłą.Wyprawa do polskich Inflant nie jest kontynuacją naszego cyklu kresowego, a raczej jego uzupełnieniem. Od serii kresowej różni ją przede wszystkim narracja - to zapis naszych współczesnych podróży, wywiadów i rozmów. Zestawia polskie losy Inflant z dzisiejszą rzeczywistością. Opowiadamy o historii Łatgalii, ale pamiętamy, że do Rzeczypospolitej należała także reszta inflanckich krain. Kurlandia stanowiła lenne księstwo naszego kraju i na jej terenie toczyło się nawet powstanie kościuszkowskie. W Dorpacie (obecnie estońskie Tartu) przez ponad stulecie działał znakomity uniwersytet, który ukończyło wielu wybitnych Polaków.Do burzliwej historii polskich Inflant solennie obiecujemy powrócić w jednym z kolejnych tomów serii kresowej.Sławomir Koper Tomasz StańczykZ dziejów rodziny Platerów * Twierdza nad Dźwiną * Zakon Kawalerów Mieczowych * Śledź z owocami i kwas chlebowy * Stefan Batory w Rydze * Katarzyna von Kobro * Śladami triumfów husarii * Requiem dla polskiej Kurlandii * Sprawa seminarium duchownego w Rydze * Uniwersytet w Dorpacie * Estońskie kulinaria * Inflanckie nekropolie
Stigmata oznaczało w starożytnym Rzymie piętno wypalane żelazem na skórze niewolnika lub przestępcy. Dopiero od średniowiecza terminem tym zaczęto określać osoby naznaczone krwawiącymi ranami Chrystusa.W dziejach świata doliczono się ponad 350 stygmatyków, z czego ponad 300 to kobiety. Zdecydowana większość osób dotkniętych stygmatami (321) było wyznania katolickiego, zaś 62 z nich zostało przez Kościół beatyfikowanych i kanonizowanych.Wiele osób traktuje stygmatyków jak nieomylnych chodzących świętych. Należy jednak pamiętać, że Kościół oficjalnie uznał stygmaty tylko u dwóch świętych: św. Franciszkaz Asyżu i św. Katarzyny ze Sieny.Psychiatrzy i psychologowie upatrują w pojawianiu się stygmatów problemów natury neurotycznej, histerycznej i hipnotycznej. Niektórzy biorą też pod uwagę autosugestię czy wizualizację nadjaźni. Choć z drugiej strony, nikomu jak dotąd nie udało się wywołać stygmatów stosując hipnozę.To opowieść zarówno o stygmatykach, którzy już odeszli (m.in. o Wandzie Boniszewskiej, Alicji Lenczewskiej, Świętej Siostrze Faustynie, siostrze Dulcissimie Hoffmann, Wandzie Malczewskiej i Helenie Pelczar), jak i o stygmatykach żyjących współcześnie (ks. James Bruse, ks. Zlatko Sudac).To także historia stygmatyków niemieszczących się w ramach duchowych; Giorgio Bongiovanni i jego kosmiczni aniołowie, Anioł New Age - Elia Cataldo, czy Antypapież stygmatyk, któremu miały pomóc anielskie legiony.
Dlaczego ludzie zabijają?
Czy popełnienie makabrycznej zbrodni czyni z kogoś potwora?
Czy każdy z nas, gdyby miał powód, mógłby zostać zabójcą?
W ciągu dwudziestu sześciu lat praktyki klinicznej psychiatra sądowy Richard Taylor pracował nad ponad setką spraw dotyczących morderstw. I chociaż wszystkie kończyły się ludzką śmiercią, to za zbrodniami stały odmienne motywacje. W swojej fascynującej opowieści autor wspomina najbardziej tragiczne, przerażające i poruszające przypadki. Pojawiają się w niej zarówno oskarżeni, których poznawał podczas przewodu sądowego, jak i pacjenci, których leczył. Ujawnia też sekrety z przeszłości własnej rodziny, które pomagają mu znaleźć odpowiedzi na najbardziej osobiste kwestie, z którymi zmaga się każdego dnia…
Taylor próbuje dociec, co kryje się w umysłach osób, które targnęły się na cudze życie, zastanawia się, jak w ogóle zrozumieć mroczne zakamarki ludzkiej psychik i dlaczego tak ważne jest, abyśmy spróbowali je poznać. Ta książka to niezwykła analiza psychiki zabójców, a także wyjątkowy wgląd w życie i umysł ich lekarza. Znakomita lektura dla fanów trudnych przypadków i wszystkiego, co niejednoznaczne.
Otwórz drzwi nieznanemu.Poznaj prawdziwe, przerażające historie, których nigdy nie udało się wyjaśnić.Choć nauka pozostaje wobec nich bezradna, czy mogą nam powiedzieć coś więcej o świecie i nas samych?Pewnego poranka w 2014 roku w stanie Wisconsin przerażony rowerzysta zauważa wyczołgującą się z leśnej gęstwiny zakrwawioną dziewczynkę. Na jej ciele jest dziewiętnaście ran zadanych kuchennym nożem. Wkrótce okazuje się, że do lasu zabrały ją i zaatakowały dwie dwunastoletnie przyjaciółki. Pytane przez policję, dlaczego to zrobiły, odpowiedziały, że tego chciał od nich Slender Man.Richard MacLean Smith twórca najstraszniejszego podcastu świata opowiada prawdziwe historie, które nigdy nie doczekały się racjonalnego wyjaśnienia. Fascynuje, przeraża i stawia odważne pytania o nasze postrzeganie świata i granice wiedzy.Czy krwawe wydarzenia w hotelu Cecil nie są wystarczającym dowodem, że nawiedzone domy istnieją? Czy Anneliese Michel naprawdę była opętana przez demona? Czy sześćdziesięcioro dzieci rzeczywiście mogło kłamać, że na szkolnym podwórku wylądowało UFO? Czy wraz z rozwojem internetu nasz umysł cofa się do wypełnionego upiorami i przesądami średniowiecza, a może to sieć daje schronienie nadnaturalnym groźnym istotom jak Slender Man?Oto przyprawiająca o dreszcze podróż do granic ludzkiego poznania.Czy odważycie się w nią wyruszyć?Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Czy odkrywanie podwarszawskiej, mazowieckiej wsi i jej okolic może być fascynującą estetyczną i kulturoznawczą przygodą? Czytając „Jarzębią Łąkę” wyruszamy w zadziwiającą, nieoczekiwaną podróż. Już sama nazwa wsi – Jarzębia Łąka i uliczek wokół domostwa autora – Zaściankowa, Kusa, mogą poruszać wyobraźnię, ale tamtejszy mikrokosmos okazuje się mieć wiele wymiarów. Tłem są stara sosna, zdziczała wiśnia, bociany, sikorki i dzięcioły. Ale wokół nich znajdujemy przednie i bardzo osobiste opisy życia we współczesnej wsi z jej obrzędowością religijną i – może przede wszystkim – spotkania z historią: tą tragiczną, związaną ze społecznością żydowską, ale też i romantyczną – gdzie pojawiają się Norwid, Kotarbińscy, Podkowiński.
„Jarzębia Łąka” to także obraz stanu ducha i umysłu dzisiejszego, dojrzałego inteligenta – uciekającego, choć nie w pełni skutecznie, od wielkiego świata ku zaściankom, zakorzenionego, czy tego chce, czy nie, w tradycji i historii, ciągle poszukującego nowych zauroczeń i odkrywającego nowe fabryki rozmaitych lasek spacerowych.
Narrator nastrojowej, refleksyjnej gawędy łączy bliskie widoki z opisami wewnętrznych peregrynacji i strzępami przypominających się lektur. Właśnie stanął przy półce z białą porcelaną. Patrzy przez okno na swoją wieś i na ciągnące się aż po horyzont łąki, za którymi urodził się Norwid. Słyszy stąd dzwony kościoła w Postoliskach, zwołujące wiernych na mszę. Później widzi pałacowy park w Chrzęsnem, gdzie Podkowiński kończy swój pejzaż. A jeszcze dalej majaczy przed nim senny Witebsk z obrazów Chagalla.
Autobiograficzne opowiadania zmarłego pięć lat temu Michała Sytnika to balladowe opowieści o pogmatwanym rodowodzie rodziny ze Śląska Cieszyńskiego, o ojcu – skłóconym z życiem repatriancie spod Lwowa, o licealnych i studenckich latach bohatera przypadających na polityczne kryzysy. Chociaż narrator zapewnia przekornie, że „młodość nie jest niczym pięknym ani radosnym”, to przedstawia tu ją dowcipnie i czule, jako czas, kiedy zawiązują się najważniejsze przyjaźnie, budzi obywatelska świadomość, rodzą zainteresowania sztuką, literaturą i teatrem.
Wciąga nas żywa narracja, groteskowe opisy perypetii, bogaty, obrazowy język, ze świadomie wplatanymi wyrażeniami cieszyńskiej gwary. “Hrabalowskie pióro”, jak trafnie rozpoznaje we wstępie przyjaciel autora. Dystans wobec klęsk i rozczarowań oraz humor wywołujący śmiech przez łzy przywołują prozę jeszcze innego czeskiego autora – „Śmierć pięknych saren” Oty Pavla. W symbolicznym opowiadaniu „Mieszanie” narrator wskazuje na historię jako sprawcę totalnego miksowania: tych wędrówek ludów, porozrywanych rodzinnych i sąsiedzkich więzi, tęsknot na próżno szukających spełnienia, trudnych ludzkich losów z Polską w tle.
W prologu do powieści Ulica Nadbrzeżna John Steinbeck pisze, jak trudne, niemal niemożliwe jest przekształcenie krajobrazu i ludzi w literaturę. Lamornie Ash, której imię pochodzi od nazwy jednej z kornwalijskich zatok i której matka urodziła się w Kornwalii, udaje się to doskonale. Młoda autorka przeprowadza się do rybackiego Newlyn i wrasta w lokalną tkankę, wnikliwie obserwując mieszkańców i uważnie słuchając ich opowieści. Wypływa na morze, patroszy ryby, bierze udział w aukcjach po połowach i upija się z rybakami w pubach. Te codzienne rytuały są dla niej pretekstem do głębszych rozważań o istocie człowieczeństwa i upływającym czasie. Sięgając do wielkiej literatury – Sebalda, Bishop, Woolf czy Conrada – zestawia mit z rzeczywistością i odkrywa przy tym własną tęsknotę za byciem częścią zżytej społeczności. Skryte, jasne, słone to piękna opowieść o poszukiwaniu korzeni i refleksyjna podróż do miejsca, którego fundamentem jest natura, a spoiwem wspólnota.
„Skryte, jasne, słone” to niezwykły debiut. Opowieść płynąca z tego, co samodzielnie poznane i przeżyte. Właśnie takie książki potrafią przenieść nas do innego świata. Czytając, poczujesz wilgotne, morskie powietrze, wypełnione zapachem ryb i piwa oraz poznasz pracowitych, niestroniących od kufla mieszkańców, których codzienność nieodłącznie splata się rybackim fachem. Ash stawia pytania o pracę i życie w społeczności, równocześnie zastanawiając się nad własnymi wyborami. Jednak przede wszystkim ukazuje swój własny proces dojrzewania i próbę znalezienia odpowiedzi na pytania o to, co naprawdę ważne.” „The Wall Street Journal” „Pokochałem to miasto i tę książkę – wypełniają je proste lekcje, które wynosimy z trudnego życia.” Mark Kurlansky, autor książki „Dorsz. Ryba, która zmieniła świat” „Wciągający debiut. Ash zgrabnie splata własne przemyślenia z refleksjami takich pisarzy jak W.G. Sebald, Elizabeth Bishop, Walter Benjamin, Virginia Woolf, Simone Weil czy Barry Lopez i zastanawia się nad nierozerwalnym związkiem pomiędzy miejscem iatożsamością. Pełen wdzięku hołd złożony rybackiem miasteczku i jego mieszkańcom.” „Kirkus Reviews”
Po klęsce powstania warszawskiego nazywana niegdyś Paryżem Północy Warszawa zamieniła się w ocean gruzów. Trzeba było mieć wiele wyobraźni, żeby patrząc na sterczące kikuty dawnych kamienic, planować szybkie odrodzenie miasta. A jednak decyzję o jego odbudowie podjęto niemal niezwłocznie. Przed architektami i budowniczymi stanęło trudne zadanie Choć wizytówką powojennej odbudowy Warszawy stała się zrekonstruowana starówka, to reszta miasta nie miała wrócić do dawnej formy, tylko zamienić się w idealną nowoczesną metropolię. To książka o entuzjazmie i optymizmie, o wyobrażaniu sobie najlepszego miasta świata na gruzach starego porządku, o architektach z Biura Odbudowy Stolicy, którzy tworząc miasto swoich marzeń, przykładali rękę do budowy totalitarnego państwa.
Nie jest to kryminał, choć roi się w nim od policjantów. Nie ma tu trupów, choć niektóre sytuacje bywają dość niebezpieczne, a bohaterka często bywa nierozważna. Ale jest przyjaźń, zwariowane pomysły i miłość odnaleziona w samą porę. "Poczułam dotyk na leżącej wzdłuż mojego ciała ręce. Z trudem uniosłam powieki, które jakby były z betonu opadają z powrotem, nie dając szans na to, by zobaczyć cokolwiek. Znów próbuję je podnieść i dostrzegam tuż przy łóżku, na którym leżę, zarys męskiej sylwetki. Przez na wpół otwarte powieki zaczyna docierać do źrenic więcej światła. Oddycham spokojnie, czując jak klatka piersiowa rytmicznie podnosi mi się i opada. Wdech - wydech, wdech - wydech. Coraz wyraźniej dolatuje do mnie dźwięk medycznej aparatury bip... bip.... bip... Otwieram oczy szerzej, by dostrzec twarz mężczyzny, który nic nie mówiąc, stoi cały czas przy mnie i dotyka palcem wierzchu mojej dłoni. Udaje mi się podnieść powieki, ale oczy zakryły napływające łzy, rozmazując całkowicie obraz. W końcu poznaję sylwetkę".
TEGO CZŁOWIEKA ROZPOZNAJE SIĘ PO JEDNEJ SYLABIE - BO JEST TYLKO JEDEN CLINT, PRAWDZIWY AMERYKAŃSKI SAMOTNY WILK.Eastwood to jeden z największych sukcesów Hollywood. Pierwotnie znany z grania w westernach - od tego czasu pokazał jednak szeroki repertuar aktorski i udowodnił, że jest nie tylko utalentowanym odtwórcą ról, ale również wybitnym reżyserem. Poza pracą Clint słynie z silnej osobowości, nigdy nie kryje się ze swoimi poglądami. Kiedy ukazała się ta biografia, krytycy chwalili ją za rzetelność zebranych materiałów, a jej bohater wpadł we wściekłość do tego stopnia, że pozwał autora o 10 milionów dolarów; skutkiem pozwu był zakaz rozpowszechniania książki w Stanach Zjednoczonych. Ostatecznie sprawa zakończyła się bez kary.Zaktualizowana książka Clint. Życie i legenda powstała na podstawie wyczerpujących rozmów z osobami bliskimi Eastwoodowi, dokumentów i materiałów o produkcji zarówno jego najsłynniejszych filmów, jak i mniej znanych dzieł. To pozycja obowiązkowa dla szerokiego grona jego wielbicieli oraz dla wszystkich interesujących się historią Hollywood.
Wywiad-rzeka Wiesława Królikowskiego z Tadeuszem Nalepą, liderem zespołu Breakout, szczegółowo przedstawia życie artysty - jego dzieciństwo, karierę, fascynacje i ukochane gitary. Opisuje zakulisowe konflikty, skandale, rozstania, przełomy i nałogi.Wydanie zawiera także wspomnienia najbliższych i współpracowników Tadeusza Nalepy, dotychczas niepublikowane zdjęcia i pierwszy raz upublicznione rysunki. W książce znalazły się również kalendarium dotyczące życia i działalności estradowej artysty oraz omówienie całej jego dyskografii.- Był bardzo uparty, niekiedy despotyczny. Konsekwentny. Dumny. Bardzo dużo miał racji w tym, co mówił. Nie tylko na temat muzyki. Także na temat ówczesnej władzy. Lubiłem go słuchać, bo był to bardzo mądry człowiek. Rozmawialiśmy też o gitarach, o sprzęcie. Sprzęt był dla niego nie tylko wartością materialną. Gitary były dla niego czymś więcej niż tylko instrumentami - powiedział o Tadeuszu Nalepie Jerzy Styczyński z zespołu Dżem.- Nie ćwiczył na instrumencie. Mógł sobie na to pozwolić. Tylko brał gitarę i po prostu sobie grał - wspominał Piotr Nalepa, syn artysty.
Jedna z najgłośniejszych powieści ostatnich dekad uznana za manifest feminizmu i wiwisekcję postkomunistycznej Ukrainy. Wydana po raz pierwszy w 1996 roku powieść, którą sama Oksana Zabużko określiła mianem psychoanalizy narodowej szybko stała się ukraińskim bestsellerem i zyskała międzynarodowy rozgłos. Jej bohaterka, poetka i wykładowczyni, z dystansu amerykańskiego uniwersytetu przygląda się swojej poturbowanej przez historię ojczyźnie, Ukrainie, ale i sobie samej, uwikłanej w trudną relację, przeszłość i własne ograniczenia. W hybrydycznej narracji Zabużko pokazuje jak lata totalitaryzmu odcisnęły piętno na intymnych relacjach, skazując je na bylejakość i stereotypowość ról. Drapieżnym, gęstym od emocji językiem o walce jaką jej bohaterka musi stoczyć by zawalczyć o siebie, a także pracy, jaką musi wykonać jej zdegradowany mentalnie i kulturowo kraj.
Badania terenowe nad ukraińskim seksem budzące liczne kontrowersje w momencie wydania z upływem czasu stały się współczesną klasyką i zapoczątkowały falę nowej literatury pisarek, zwanych „córkami Zabużko”. Do dziś są najchętniej przekładaną, ukraińską powieścią prowokującą do dyskusji o ukraińskich kompleksach i sytuacji kobiet w postsowieckich społeczeństwie.
Do kogo zadzwonili Amerykanie, gdy potrzebowali tajnej pomocy w Iraku? Do Polaków oczywiście!The Washington PostJeśli lubisz prawdziwe historie szpiegowskie splecione z geopolityką, ruszaj do księgarni i kup Pozdrowienia z Warszawy [...] Polecam! Anne ApplebaumFascynująca opowieść o tym, jak u kresu zimnej wojny rozpoczęła się współpraca polskich tajnych służb i CIA.Przez całą pierwszą dekadę XXI wieku Polska pomagała nam się zmagać z niemal każdym poważnym problemem w polityce zagranicznej, jaki mieliśmy mówi były dyrektor CIA Michael Sulick. Współpraca z Polską to jedna z dwóch najważniejszych relacji wywiadowczych, jakie kiedykolwiek utrzymywały Stany Zjednoczone twierdzi z kolei były szef CIA George Tenet.Pozdrowienia z Warszawy to historia sojuszu, który narodził się między ówczesnymi rywalami na początku lat 90. To wtedy dawni komunistyczni szpiedzy w brawurowej akcji wywieźli z Iraku sześciu amerykańskich dyplomatów. Od tamtej pory polski wywiad działał w każdym miejscu, do którego Amerykanie nie odważyli się udać.Jak wyglądały szczegóły operacji Przyjazny Saddam?Czy gdyby amerykański rząd słuchał polskich tajnych służb, nie doszłoby do ataków 11 września?Co polskie władze wiedziały o działaniach CIA w Starych Kiejkutach?Nagradzany dziennikarz John Pomfret kreśli wciągający obraz polsko-amerykańskiej współpracy, ujawnia kulisy tajnych rozmów i akcji oraz zadaje ważne pytania o cenę sojuszu, jaką musiała zapłacić Polska.POZDROWIENIA Z WARSZAWY TO NAJNOWSZA HISTORIA POLSKI POKAZANA PRZEZ PRYZMAT LOSÓW NAJSŁYNNIEJSZYCH AGENTÓW WYWIADU.Prawdziwa i porywająca historia szpiegowska. John Pomfret ujawnia, jak Amerykanie uwiedli Polaków, wyrwali ich z ramion KGB i wciągnęli we własne awantury i nieszczęścia od Iraku poprzez Koreę Północną do ciemnej strony CIA. Pokochałam tę książkę i wiele się nauczyłam. Barbara Demick, autorka Światu nie mamy czego zazdrościćPełna suspensu [] wciągająca opowieść o spotkaniu szpiegów, którzy w czasie zimnej wojny byli po przeciwnych stronach, wypełniona szczegółami wprost od samych uczestników zdarzeń. NPROtwierająca oczy opowieść o relacjach Ameryki z Polską i jej służbami wywiadowczymi [...] Żywe i wnikliwe spojrzenie na niedostrzegany międzynarodowy sojusz. Kirkus ReviewOdsłaniając kulisy zdarzeń, Pomfret kreśli mocne portrety szpiegów i dyplomatów z obu stron i opowiada o ważnych wydarzeniach, w tym o brawurowym uratowaniu sześciu amerykańskich dyplomatów z Kuwejtu w czasie wojny w zatoce. Ważny wkład w badanie stosunków europejsko-amerykańskich. BooklistArcydzieło historycznego dziennikarstwa śledczego. - SpyTalkNie wahaj się i wyrusz w podróż pełną szpiegostwa, odwagi, wielkich ucieczek i wstrząsającej zmiany, jaka dokonała się w rękach polskich i amerykańskich oficerów wywiadu. Pozdrowienia z Warszawy Johna Pomfreta jest niczym przejażdżka kolejką górską z ostatnich lat zimnej wojny w blask światła nowej ery. To odyseja, której nie możesz przegapić. - David E. Hoffman, laureat Pulitzera
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?