Christopher Berry-Dee, kryminolog i autor bestsellerów o seryjnych mordercach, tym razem stara się wniknąć w głąb psychiki kobiet, które nie tylko zabijały, ale robiły to wielokrotnie.Morderczynie, zwłaszcza seryjne, są znane znacznie mniej niż seryjni mordercy. Z tego powodu nowe studium Christophera Berry'ego-Dee szokuje wyjątkowo. Autor pisze o takich zbrodniarkach jak Lee Wuornos, która zabijała przypadkowych mężczyzn, Beverley Allitt, morderczyni dzieci, czy Suzanne Basso, torturującej inne kobiety.Niektóre morderczynie, na przykład Myra Hindley i Rosemary West, zabijały pod wpływem mężczyzn, a następnie okazywały mrożący krew w żyłach brak poczucia winy. Jednak autor analizuje również psychikę kobiet, które były także ofiarami. Serię zabójstw Aileen Wuornos można bezpośrednio przypisać jej traktowaniu przez mężczyzn.Christopher Berry-Dee nie ma sobie równych jako autor wstrząsających portretów psychologicznych zbrodniarzy, którzy często przez wiele lat chodzą wśród nas nierozpoznani i w wielu przypadkach zdają się postępować wbrew własnej naturze.Książka jest kolejną częścią serii Rozmowy z, w której do tej pory ukazały się: Rozmowy z seryjnymi mordercami. Mrożące krew w żyłach studium zwyrodnialców oraz Rozmowy z psychopatami. Podróż w głąb umysłów potworów. We wrześniu zostanie wydana ostatnia część: Rozmowy z seryjnymi mordercami. Najgorsi z najgorszych.
Dzieciństwo w małym miasteczku, szkoła, pierwsze miłosne doświadczenia, praca, dom, rodzina – z takich elementów zbudował swoje życie Wojciech Borecki – autor książki, w której każdy czytelnik odnajdzie siebie. Bo „Małymi krokami do celu, czyli jak zostałem emigrantem” to opowieść o codzienności – problemach, troskach i marzeniach, będących wspólnym doświadczeniem wszystkich ludzi, żyjących pod każdą szerokością geograficzną; marzących o dobrobycie, dzieciach, dobrej pracy i szacunku drugiego człowieka. Ale jak zbudować siebie i swój sukces? Jak sprostać zawodowym problemom i kłopotom ze zdrowiem? Poddać się? Zrezygnować z planów, które tak misternie snuliśmy już jako małe dzieci? Wojciech Borecki daje nam praktyczne odpowiedzi, pokazując, że życie to nieustanna praca nad sobą, ryzykowanie i zdobywanie doświadczenia. A wszystko to odbywa się stopniowo, małymi, drobnymi kroczkami, czasami stawianymi do przodu, a czasami do tyłu, z namysłem lub odrobiną szaleństwa. Najważniejsze jest, by te kroki stawiać, nigdy się nie zatrzymując. Oto historia wędrówki przez życie.
Wojciech Borecki sam o sobie mówi „chłopak z okolicy”. Urodzony w Łasku w 1976 roku, pochodzi z robotniczej rodziny i mimo, że jest skromny (nie lubi chwalić się swoimi osiągnięciami, twierdząc, że jeszcze niczego tak szczególnego nie dokonał), ukończył kierunek inżynierii na Politechnice Śląskiej w Gliwicach, ale w wyuczonym zawodzie nie pracował dłużej niż rok. Od zawsze marzył o wielkim świecie i w końcu w roku 2005 wyemigrował do Anglii, gdzie podjął naukę języka angielskiego i ukończył z wyróżnieniem Newcastle under Lyme College, pracując jako kierowca ciężarówki w wielu firmach. Nigdy nie przestawał się edukować i tak po 16 latach spędzonych na emigracji postanawia opisać swoje życie w tej właśnie książce, którą trzymasz w ręku, drogi Czytelniku. Czy warto o tym poczytać? Przekonaj się sam.
Przejmujący reportaż o tym, jak umieramy i co się dzieje z ciałem człowieka po śmierciJustyna odliczała dni do ślubu. 11 dni do jej wymarzonego ślubu. Nie doczekała go w prowadzone przez nią auto uderzył TIR. Dziewczyna zginęła na miejscu. Jej rodzina i narzeczony postanowili, że podczas ostatniej podróży Justyna będzie wyglądać tak, jak sobie wymarzyła: w sukni zamówionej z Hiszpanii i w ślubnym makijażu. To duże wyzwanie i ciężka praca dla tanatoplastyka, bo ciało dziewczyny jest zniszczone. Trzeba zrekonstruować połowę twarzy, zanim będzie można przygotować pośmiertny makijaż. To wielogodzinny, kosztowny, skomplikowany zabieg.Zaraz po tym, jak założy fartuch, rękawiczki, kalosze i maseczkę, Anna powtarza sobie jak mantrę słowa: Może nie dziś, byle nie dziś. To jej zaklęcie, by jej pacjentem nie było dziecko. Anna pracuje jako laborant sekcyjny, najgorzej znosi sekcje dzieci.Marek pracuje w firmie sprzątającej zwłoki od dwóch lat, mówi, że najgorzej jest z samobójcami, tymi którzy giną od postrzału. Wtedy na miejscu zgonu jest najwięcej pracy. Fragmenty kości, krew, mózg są rozsiane w promieniu kilku metrów, pokrywają meble, ściany, sufit. Czasem mieszkania samobójców trzeba sprzedać, bo śladów nie da się usunąć.Czyż śmierć nie jest równie interesująca, jak życie?Na to pytanie szczegółowo odpowiadają autorzy. W swoim reportażu przedstawiają, jak umieramy i co się dzieje z ciałem człowieka po śmierci. Jesionka dla trupa to książka o końcu ostatecznym i nieodwołalnym. Bez wdawania się w filozoficzne rozważania czy religijne gdybania.
Najbardziej zaskakujące wydarzenie literackie ostatnich lat.Bestseller New York Timesa. Międzynarodowy fenomen.To jest moje życie. Nie chcę innego.James Rebanks powrócił z wielkiego miasta na wieś, aby pracować na farmie, którą jego rodzina prowadzi od sześciuset lat. Z dala od zgiełku wiedzie proste życie w Krainie Jezior, gdzie ludzie od wieków hodują owce. Jego wybór stał się inspiracją dla milionów zabieganych, uzależnionych od smartfonów i poszukujących spokoju ludzi. Rebanks opowiedział im o świecie, w którym najważniejsze wartości wciąż mają sens, a relacje między mieszkańcami pozostały autentyczne, choć nie zawsze są łatwe.Książka Rebanksa to poruszająca historia człowieka, który wbrew trendom odnalazł spełnienie w prostocie życia i pokorze wobec natury. Opowieść o związku z rodzinną tradycją, wyjątkowym regionem oraz z naturą, która wyznacza rytm życia mieszkańców.Autor Życia pasterza szczerością i wrażliwością podbił serca milionów czytelników i zachwycił najbardziej wymagających krytyków. Książka stała się wydarzeniem literackim w Wielkiej Brytanii i USA oraz bestsellerem w Niemczech, Hiszpanii i Norwegii.Urzekająca książka Jamesa Rebanksa () to opowieść o tradycji, znaczeniu korzeni i poczuciu przynależności w erze upływającej pod znakiem mobilności i autokreacji.Michiko Kakutani, The New York Times
Ireneusz Kania to wybitny tłumacz z kilkunastu języków. Jego ogromny dorobek translatorki obejmuje pozycje z zakresu religioznawstwa, filozofii, teorii kultury i nauki, a także literaturę piękną – zarówno prozę, jak i poezję.
Kania jest też frapującym myślicielem i eseistą, otwierającym horyzonty o niespotykanej dziś rozległości. Dług metafizyczny porusza zagadnienia dla niego centralne, skupione wokół buddyzmu i judaizmu, literatury, języka oraz „tęsknoty, utraty”, czyli intuicji świata jako miejsca wybrakowanego, naznaczonego nieusuwalnym cierpieniem.
Marcin Trzęsiok
Praca translatorska Kani przypomina działanie bez mała duchowej natury. Przywraca do istnienia nieznane albo zapoznane połacie rzeczywistego. Pełni funkcję ocalającą.
Przepastna erudycja Kani przeradza się w coś, co w dawnych czasach nazywano mądrością. Jego różnorodne zainteresowania i zatrudnienia tajemnie łączą się ze sobą: buddologia i wiedza o Kabale, teksty Jabesa i rozprawy Benjamina, wiersze Miłosza i poezja Tranströmera, twórczość rebetiko i pieśni fado. Wszystkie te – jak mawiał Wilhelm Dilthey – „obiektywizacje ducha ludzkiego” dotykają na różne sposoby wciąż tego samego. Są – zawsze cząstkowymi i przygodnymi – próbami nazywania życia w jego ciemnym, tajemniczym rdzeniu.
Dariusz Czaja
KULISY DZIAŁANIA NAJWAŻNIEJSZEJ GÓRSKIEJ ORGANIZACJI RATOWNICZEJ W POLSCE
TOPR, instytucja z ponad 100-letnią tradycją, to hermetyczne środowisko ludzi, którzy ""robią swoje"", nie bardzo o tym rozprawiając. Bo kto zrozumie ich strach, gdy zaglądają śmierci w oczy? Kto poczuje to brzemię odpowiedzialności za kolegów i ratowanego? Dla kogo te kilka słów: ""uroczyście przysięgam pod słowem honoru"" będzie życiowym mottem?
TOPR to ludzie zwyczajni, a jednak wyjątkowi. Ich życie pełne jest determinacji, bólu, nadziei i cudów. Przy tym ci niezłomni bohaterowie pozostają ludźmi z krwi i kości, którzy na zmianę słyszą: Robicie za mało! i To zdecydowanie za dużo!. Presja środowiska i hejt są ogromne wystarczy wspomnieć głośną akcję w Jaskini Wielkiej Śnieżnej czy masowy turystyczny wypadek na Giewoncie, kiedy to efekty górskiej tragedii dotknęły wielu zwyczajnych ludzi.
TOPR to też dokument - pełen relacji ratowników, świadków i ofiar wypadków, ekspertów. To głos środowisk górskich, także tych za kulisami matek, żon, partnerek. Tych, które jak w dawnych opowieściach czekają cierpliwie na powrót swoich mężczyzn. W ich życiu oprócz miłości na co dzień jest też śmierć, która z romantyzmem nie ma nic wspólnego. Jak radzą sobie ze stratą najbliższych? Co widzą i czują, patrząc na Tatry? A co myślą sami ratownicy, gdy każdy kolejny dzień może być dla nich ostatnim? Kiedy mają prawo powiedzieć Dość. Zrobiliśmy wszystko, co mogło być zrobione?.
Tego wszystkiego dowiedzieć się można z niezwykłej serii Beaty Sabały-Zielińskiej jedynej osoby w Polsce, której udało skłonić się członków TOPR-u do mówienia o sobie.
Beata Sabała-Zielińska - rodowita góralka, publicystka i dziennikarka radiowa, przez lata związana z Radiem ZET. Autorka i współautorka książek o stolicy polskich Tatr, Zakopanem. Zajmuje się głównie tematyką górską. Jej książki ""TOPR. Żeby inni mogli przeżyć"" i ""Pięć Stawów. Dom bez adresu"" przez długi czas nie schodziły z list bestsellerów. Pracuje na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie prowadzi studencką rozgłośnię UJOT FM.
Gwałtowna wymiana ognia i… Moja walka. Opowieść o facecie – notorycznym rebeliancie o sercu jak kolczasta opuncja jest 88 książką Henryka Piecucha. Autor, pisząc o Peerelu przedstawia sytuację w erze „dobrej zmiany”. Czerpiąc z wyżyn kultury, nawiązując do mitologii greckiej i rzymskiej; rozległego kontekstu Starego i Nowego Testamentu, Koranu i Tory; na różne sposoby do światowego dorobku literatury, ale i muzyki klasycznej i malarstwa, do dziedzin mniej wzniosłych, potocznych, aż po rozmowy żołnierzy i polityków, ofiar i katów: dowcipne, ale częściej dramatyczne – ukazuje, w jakim kierunku zmierza współczesny świat.
W Gwałtownej wymianie ognia i…Piecuch przedstawia skomplikowaną grę wywiadów, ale trzeba podkreślić, iż tak naprawdę nie jest to sensu stricte sensacyjna powieść szpiegowska, ale swojego rodzaju reportaż. Moja walka jest książką o miłości, wierności i kłamstwie, o polityce władzy i władzy polityków, o ludziach i osobie ludzkiej, o papieżu i Panu Bogu i trzech największych grach wywiadu.
Pisarz w wątkach fabularnych, retrospekcjach i opisach stara się likwidować białe plamy polskiej historii, stara się przezwyciężać stereotypy i mity historyczne, jakie wciąż pokutują w naszym społeczeństwie. Piecuch upomina się o właściwą – sprawiedliwą pamięć dla tych Polaków, którzy przeżywszy nazizm, stalinizm w końcu znaleźli się pod panowaniem „dobrej zmiany”.
Pierwszoosobowy narrator niesie w sobie wiele wątków autobiograficznych. Jest dobrze wykształcony, ale salonowej ogłady nie wyzbył się nawet na froncie. Jest wysportowany i przyciąga do siebie najpiękniejsze kobiety, a walcząc z różnymi wywiadami staje się podwójnym agentem.
Chyba mało kto zdaje sobie sprawę z takiej gry wywiadów. Taka wiedza jest odległa od obowiązujących – modnych stereotypów. Poza tym w PRL-u była to tajna wiedza, a w III Rzeczypospolitej prawie nikt jej nie wydobył na światło dzienne. Jeśli chodzi o „mody” na fakty historyczne, Zachód najpierw był zły, a następnie dobry. Natomiast Sowiety – odwrotnie.
H. Piecuch zdaje się nam uświadamiać, że ocena nie może być tak jednoznaczna, szczególnie jeśli chodzi o służby specjalne. Wciąż przecież trwa brutalna dyskusja, że polski majątek został wyprzedany. Książka na swój sposób niesie dużą dawkę humoru; dominuje sarkazm, sporo też jest ironii. Główny bohater, który jednocześnie jest narratorem, w tych trudnych czasach musi przecież ratować się – dystansując się do rzeczywistości.
Czy umiesz sobie wyobrazić rzeczywistość, w której jeden przedmiot znajduje się w kilku miejscach naraz, w której dwie cząstki oddalone o tysiąc kilometrów natychmiast na siebie oddziałują, w której ściany nie są barierami… Ten tajemniczy świat, tak sprzeczny z tym, czego doświadczamy na co dzień, odkrywa przed nami fizyka kwantowa, a jej zrozumienie jest wreszcie na wyciągnięcie ręki.
Być może jesteś przekonany, że dziedzina ta jest potwornie trudna i że nie da się jej pojąć bez znajomości skomplikowanych wzorów czy podstaw nauk ścisłych. Nic bardziej mylnego! Francuski fizyk i nałogowy popularyzator mechaniki kwantowej Julien Bobroff udowadnia, że każdy może zrozumieć tę dyscyplinę. W dodatku nie wymaga to przyswojenia trudnych fizycznych reguł ani żmudnego przekopywania się przez opisy dokonań ojców założycieli. Tego wszystkiego nie ma w tej książce!
Uruchom za to wyobraźnię, bo zamiast wzorów (w całym tekście jest tylko jeden!) znajdziesz tu sugestywne analogie - na przykład filmowe czy muzyczne. Oprócz obrazowych opisów zjawisk fizycznych w książce są też przedstawione ich najnowsze zastosowania. Przekonaj się, jak działa komputer kwantowy i na czym polega nadprzewodnictwo w temperaturze pokojowej oraz czym zajmuje się biologia kwantowa. Dzięki błyskotliwym porównaniom Juliena Bobroffa, a także dowcipnym, przejrzystym rysunkom sześciorga wybitnych ilustratorów, którzy współpracowali z autorem podczas pisania tej książki, skomplikowane procesy fizyczne „zobaczy” nawet ten, kto uważał, że fizyka kwantowa to po prostu czarna magia.
Szokująca. Szczera. Prawdziwa. Zakulisowa historia jednej z najpotężniejszych i najbardziej kontrowersyjnych amerykańskich firm – Facebooka. Jako student drugiego roku Mark Zuckerberg stworzył prostą stronę internetową, która miała służyć jako kampusowa sieć społecznościowa. Dziś Facebook jest największą platformą społecznościową na świecie skupiającą prawie trzy miliardy użytkowników, a jej wartość rośnie z dnia na dzień. Facebook to nie tylko niewinna sieć do publikowania postów. To potężne narzędzie, które niewłaściwie używane może przynieść fatalne skutki. Wycieki danych, manipulacja użytkownikami, rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji… Czy Zuckerberg to komputerowy geniusz rzucony w świat polityki, czy wyrachowany biznesmen? Jak firma radzi sobie ze zmianami i kolejnymi skandalami? Jaka przyszłość czeka sieci społecznościowe?
Oparta na setkach wywiadów książka stanowi zapis niesamowitego sukcesu oraz licznych porażek imperium Zuckerberga. „Facebook. A miało być tak pięknie” to opowieść o firmie oraz o ludziach, którzy ją tworzą. To wnikliwy i fascynujący obraz globalnej korporacji, która realnie wpływa na każdy aspekt naszego życia. Steven Levy – pisarz, dziennikarz magazynu „Wired”. Według „The Washington Post” to najważniejszy amerykański dziennikarz z dziedziny technologii. Pracował także jako redaktor w „Newsweeku”. Od ponad trzydziestu lat zajmuje się kwestiami technologii, internetu, kryptografii i bezpieczeństwa w sieci. Jest autorem siedmiu książek, pisał teksty dla wielu czasopism, m.in. dla „Rolling Stone”, „Harper's Magazine”, „Macworld”, „The New York Times Magazine”, „Esquire”, „The New Yorker” i „Premiere”. Levy zdobył wiele wyróżnień, w tym za książkę „Hackers. Heroes of the Computer Revolution”, którą „PC Magazine” uznał za najlepszą książkę sci-tech napisaną w ciągu ostatnich dwudziestu lat, zaś „Crypto. How the Code Rebels Beat the Government” nagrodzono na Targach Książki we Frankfurcie w 2001 roku (grand e-book prize). Publikację „In the Plex”, opowiadającą o wyszukiwarce Google, okrzyknięto w 2011 roku najlepszą pozycją z dziedziny biznes na Amazonie (Best Business Book of 2011).
Esej Alaina Finkielkrauta to rzadki przykład nie tyle historycznego, co filozoficznego podsumowania XX wieku z perspektywy jednego z najoryginalniejszych myślicieli francuskich. Autor nie poprzestaje na opisie niszczącego doświadczenia dwóch reżimów totalitarnych i ich ideologii, lecz z właściwą sobie przenikliwością stawia zasadnicze pytanie o ich konsekwencje – jaką naukę wyciągnęliśmy z XX wieku? Czy nasze zrozumienie historii stało się głębsze? Czy najbardziej krytyczna i samowiednia gałąź humanistyki, jaką jest filozofia pomaga nam w lepszym, mądrzejszym rozpoznaniu w drugim bliźniego? Czy upajając się postępem nie wpadamy jednocześnie w pułapki naiwności i sentymentalizmu? Czy odrobiliśmy lekcję ze zwodniczej (a w efekcie zbrodniczej) apoteozy konieczności, która potrafi przybierać nowe formy? Mimo upływu lat krytyczne spojrzenie A. Finkielkrauta okazuje się wciąż trzeźwiące i inspirujące, a jego esej pozostaje jednym z najważniejszych i najbardziej aktualnych tekstów w obronie radykalnego humanizmu.
"Za pomocą światowej sieci, tworzymy zunifikowane społeczeństwo planetarne. Anielscy, zaangażowani i czujni apostołowie nowego porządku są przekonani, że uosabiają sprzeciw wobec tego, co nieludzkie. Jednakże alternatywność między zachłyśnięciem się możliwościami komunikacji a zmorami przeszłości jest pozorna. Ukrywa ona, pod budującą wizją walki o to, co istotne, roztopienie się przyjaźni w sentymentalizmie. Pod wpływem idei powszechnej turystyki zamazuje się tradycyjny podział na to, co bliskie, i na to, co dalekie. Rozmowa identycznych ludzi odnosi zwycięstwo nad światem wspólnym dla wszystkich, nad ideą człowieczeństwa, jakie byłoby
możliwe, gdyby dopuścić do głosu uczucie wdzięczności.
Sprawy idą swoim torem. Wydarzenia światowe nie są na tyle nieoczekiwane, aby móc wstrząsnąć nowoczesnym człowiekiem. Władza uczucia i klęska ideologii mogą być jedynie pozorne. Nadal rządzi nami uraza. Czyżby wiek XX okazał się bezużyteczny?"
Fragment "Epilogu"
Tomik poezji A po co są komary? swoje narodziny zawdzięcza dwutygodniowej kwarantannie, która niejako pchnęła pisarza do kontemplacji prozy życia codziennego, jakiej jeszcze do niedawna doświadczał. Wiersze nie są jednak wyrazem tęsknoty, a chęcią zrozumienia tego, co działo się za grubą ścianą oddzielającą go od świata. Wszystkie teksty natomiast nie powstały w zamknięciu, które było jedynie zapalnikiem koncepcji wewnętrznej ściany, jaką każdy z nas ma w sobie. Wiersze mimo prostej budowy i nawiązania do problemów codzienności, takich jak chociażby naiwność, motyw kłamstwa i prawdy czy cena sukcesu, potrafią zaskoczyć skłaniającą do refleksji puentą, bo któż więcej powie nam o życiu, jak nie najmniejsze jego jednostki? Sekundy, minuty, godziny i dni, o których tak łatwo zapominamy, a tak trudno wyciągnąć z nich wnioski.
George Byron pisał, że widok Wenecji jest snem, a jej historia romansem. Goethe nazywał ją republiką bobrów, a Napoleon najpiękniejszym salonem świata. Miasto zrodzone z wyobraźni budziło zachwyt i zazdrość, inspirowało, poruszało zmysły. Swoją potęgę przekuwało w piękno, wydając kolejne pokolenia malarzy, od Belliniego przez Tycjana po Canaletta. Ewa Bieńkowska przemierza kościoły i muzea, wyszukuje obrazy wyrażające weneckiego ducha. Pragnie zrozumieć to wyjątkowe Miasto, sięgając po historię jego republikańskiego ustroju, śledzi dzieje nieustannej pracy na rzecz splendoru Serenissimy. Co mówią kamienie Wenecji zajmują miejsce wyróżnione w tradycji europejskiej eseistyki, to książka powstała z tego samego pragnienia, co dzieło Ruskina i Muratowa.Co mówią kamienie Wenecji to autorski przewodnik po weneckich kościołach, galeriach, dziełach sztuki, które najpełniej oddają charakter i historię tego wyjątkowego miasta. Niniejsza edycja to wydanie II, przejrzane i rozszerzone, opatrzone indeksem osób i miejsc.Miasta-klucze do historii, klucze do samego zjawiska społeczeństwa, do zjawiska ludzkiej twórczości. Jest wiele takich wyróżnionych miast Europy, nie są one koniecznie stolicami, czasem są małe, ale uwięziły w swoim planie kartograficznym, układzie ulic i placów, w budowlach świeckich i świętych jakiś sekret. [...] Na dzieła sztuki, na miasta-dzieła sztuki patrzą ludzie również historyczni, uwikłani w swoje pragnienia, w swoją wizję miasta jako matrycy obejmującej całość ludzkiej aktywności. Wenecja w doskonały sposób wyobraża taką formę, jest (było) w niej wszystko, co potrzebne do rozkwitu, zróżnicowania, wielorakości prac, marzeń i ambicji, poczucia przynależności i chęci wyrwania się z obręczy rzeczy zastanych i powtarzalnych. [...] Dzisiaj jeszcze mocniej odczuwam i delikatność, i triumfalność Wenecji, jej tysiącletnie szczęście, niesłychany traf, który pozwolił jej zakwitnąć i trwać, oddzielił ją na rodzinnym półwyspie, przeciwstawiając mu, przydając włoskiej całości coś jedynego, nec plus ultra, które zapierało dech.Ewa Bieńkowska
Z opowiadań rodziców, krewnych i ich znajomych, autor odtworzył w literackiej formie dzieje własnej rodziny, poczynając od lat trzydziestych XX wieku, a kończąc na początku XXI wieku. Ich losy wiodły od wołyńskiej wsi Rudnia Łęczyńska poprzez Dolny Śląsk aż po Pomorze Środkowe. Bohaterowie urodzeni w latach 1918 i 1923, dobrze rozumieli rzeczywistość wołyńskiej wsi, otoczonej większością ukraińską i żydowską.
Trzy światy - polski, żydowski i ukraiński - żyły obok siebie, ale jakby rozdzielone niewidoczną granicą, przenikały się bardzo słabo. Biedne wiejskie bytowanie zostało przerwane przez sowiecką agresję we wrześniu 1939 roku. Latem 1942 roku doszło do mordu berezyńskich Żydów - tylko nieliczni ukryli się w rozległych lasach. Czy przerwało to "wiejski antysemityzm"? Rok 1943 przyniósł niemiecką zbrodnię spalenia i zniszczenia Rudni Łęczyńskiej. Zginęło dziewięćdziesięciu siedmiu członków rodziny autora. Wokół szalały już bandy UPA i trwały mordy polskiej ludności. Uratowani z Rudni spędzili dwie zimy w lesie. UPA darowuje im życie, za to tak zwani partyzanci zamordowali kilku kolejnych krewnych. Kiedy w 1945 roku zaczęły się wysiedlenia do Polski, dla nich to były wypędzenia w nieznane. Dopiero w latach pięćdziesiątych zrozumieli, że do siebie na Wołyń już nie wrócą - rozpoczęły się kłótnie i sądy o domy, ziemie, sprzęty.
Gehenna w stalinowskiej oprawie. Rudni już nie ma, jest tylko las i pomnik upamiętniający pomordowanych pomocników "radzieckich partyzantów" - kolejna historyczna fałszywka. Ten reportaż to opowieść prawdziwa, o prawdziwych nastrojach Wołyniaków.
Jan Kuriata - urodzony w 1958 roku we Wrocławiu, doktor nauk humanistycznych, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Koszalinie. Autor trzech tomików wierszy i opowiadań. W 1995 roku wydana została we Francji jego powieść dla młodzieży "Berlin Express" (wyd. Bayard Presse), a w 2019 roku w koszalińskim Teatrze Propozycji "Dialog" można było obejrzeć inscenizację jego opowiadania "Kłamstwo" (w reż. M. Kroma).
Cały świat należał do nich. Luksusowe jachty, najdroższe hotele, popularne plaże w Dubaju, Cannes czy Saint-Tropez. Kolorowe drinki, narkotyki i seks. Tak wyglądało życie ekskluzywnych prostytutek z Polski.Były wśród nich modelki, celebrytki, finalistki konkursów piękności, artystki. Podczas dwumiesięcznego sekswyjazdu potrafiły zarobić nawet kilkaset tysięcy złotych. Ich klientami byli nie tylko biznes-meni czy arabscy książęta, ale także polscy artyści i sportowcy. Spełniały najbardziej skrywane fantazje seksualne bogatych mężczyzn. Nie wszystkie handlowały ciałem na własne życzenie. Wszystkie prowadziły podwójne życie. Miały partnerów, mężów i dzieci.Dziewczyny z Dubaju odsłaniają świat dobrze prosperującego i świetnie zorganizowanego seksbiznesu. To świat luksusowych prostytutek i ich klientów, bezwzględnych i przebiegłych sutenerek.To nie jest powieść o miłości. To książka o brudnym świecie ekskluzywnego seksu, narkotyków i ogromnych pieniędzy.
13 lutego 1945 roku alianci zachodni dokonali jednego z najtragiczniejszych nalotów w historii nalotu na Drezno. Zabytkowe miasto, przedwojenna siedziba artystów, perła architektury, zostało kompletnie zniszczone. 796 maszyn zrzuciło na Drezno 2680 ton bomb burzących i zapalających. Dokonano zniszczeń porównywalnych do tych powstałych w wyniku wybuchu bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę. W pożarach i eksplozjach zginęło 35 tysięcy osób, dziesiątki tysięcy odniosły poważne obrażenia. Ściana ognia przez wiele godzin paliła ludzi żywcem.Czy tej masakry dało się uniknąć? Dlaczego pod koniec wojny, gdy klęska Trzeciej Rzeszy była przesądzona, alianckie dowództwo zdecydowało się na taki krok? Gdzie przebiega granica między wojenną koniecznością a terrorem? I wreszcie: czy możemy w tym przypadku mówić o ludobójstwie?Sinclair McKay pokazuje przebieg tej akcji i losy miasta. Oddaje głos naocznym świadkom, którym udało się przetrwać nalot: młodym chłopcom, lekarzowi operującemu w trakcie bombardowania, lotnikom, którzy przeprowadzili atak. Dociera też do amerykańskich jeńców, wśród których znajdował się Kurt Vonnegut, późniejszy autor głośnego manifestu antywojennego Rzeźnia numer pięć.To dzięki ich relacjom oraz wspomnieniom dziesiątek innych osób dostajemy niesamowity obraz wydarzeń, który zostaje w pamięci każdego czytelnika.Dzięki tej książce ludzkie tragedie ujrzały światło dzienne.Financial TimesPogłębiony research i wartka narracja pozwoliły autorowi oddać paniczny strach mieszkańców i tragedię zniszczenia Drezna. Ta druzgocąca relacja na długo pozostanie z czytelnikami.Publishers WeeklyChociaż McKay opisuje makabryczną zagładę, potrafi też pokazać piękno. Znakomicie prowadzona opowieść pozwala czytelnikowi poznać duszę tego niezwykłego miasta, jakim jest Drezno.The TimesPrzejmująca W tym pisaniu widać wściekłość. Książka McKaya porywa pasją i oryginalnością Nikt lepiej nie opisał tych wydarzeń.Max Hastings, The Sunday TimesZniewalająca Sinclair McKay ożywia mroczne wydarzenia tamtej nocy.Keith Lowe, autor książki Dziki kontynent
Nasza Kasieńka to taka śmieszna jest, ta nasza perełka, żywe srebro, ona nas tak zawsze potrafi rozbawić, zawsze ukoi nasze bóle.Przebojowa i utalentowana, ale też wrażliwa i prostolinijna Kaszubka, pieszczotliwie nazywana przez rodzinę Kasieńką (naprawdę ma na imię Katarzyna!), świetnie odnalazła się w filmowym i teatralnym świecie.Silny instynkt przetrwania i zachłanność na życie uczyniły z Joanny Kurowskiej jedną z najciekawszych absolwentek łódzkiej filmówki, cenioną aktorkę, twórczynię ról, które kochają miliony widzów.Nieliczni znają prawdziwą Joannę kobietę skrywająca się pod błazeńską maską, kobietę, której życie nie szczędziło traum i która zawsze podnosi się i idzie naprzód jak taran. Czy kiedykolwiek się zatrzymuje? Czy ma odwagę zajrzeć w głąb siebie?W szczerej rozmowie z Kamilą Drecką aktorka opowiada o tym, jak bez żadnego wsparcia wydarła od życia tak wiele. O wieloletniej terapii, trudnych relacjach z ludźmi, osobistych tragediach, a w końcu o radości i zachwycie nad cudem każdego dnia.
Orient Express to żywa legenda. Trasa wiodąca tysiące kilometrów. Luksus, o którym niegdyś marzyli wszyscy podróżnicy. Od czasu pierwszego przejazdu z Paryża do Konstantynopolu w 1883 roku, jego pasażerowie mogli na własne oczy oglądać niedostępne im wcześniej zakątki świata.
Farovik, norweski pisarz, historyk, dziennikarz i podróżnik, zabiera czytelnika w podróż współczesnym Orient Expressem. Wyruszając wiosną z Londynu, w dwa miesiące przemierza dwanaście krajów, i dwadzieścia dwa miasta – przez romantyczny Paryż, zaskakujące Rumunię i Bułgarię, aż po rajską Samarkandę. Najmniejszy szczegół potrafi uruchomić lawinę, która zaspokoi głód wiedzy i żądzę przygód każdego czytelnika – niezależnie od stacji, na której postanowicie wysiąść.
Dzięki tej książce dowiecie się m.in. co zainspirowało Agathę Christie do napisania Morderstwa w Orient Expressie. Zrozumiecie też, dlaczego niektórzy Brytyjczycy myślą, że Bułgaria to rzeka w Maroku i dlaczego to Turcja, a nie Holandia, powinna kojarzyć się nam z tulipanami.
Autor rysuje przed nami realia i historię odwiedzanych miejsc, a obrazu dopełniają spotykane przez niego barwne postacie. Uzupełnia tym samym naszą wiedzę o społeczeństwach europejskich i bliskowschodnich, o których wciąż – jak się okazuje – niewiele wiemy.
To obowiązkowa pozycja dla miłośników dalekich wypraw i każdego, kto chciałby poznać sekrety kultowego pociągu. W końcu najważniejsze to mieć dobrego przewodnika!
The official illustrated history of Depeche Mode by Dutch artist Anton Corbijn
In November 2020, Depeche Mode were inducted into the Rock & Roll Hall of Fame, and Dave Gahan, accepting the honour, said: “I’d like to thank Anton Corbijn who thank God came in at the right time and actually made us look cool.” Also in the fall of 2020, TASCHEN released the limited edition Depeche Mode by Anton Corbijn (81–18) signed by Depeche Mode and Anton Corbijn, and it became one of the fastest selling collector’s editions in the publishing company’s history. This equally epic, but more wallet friendly XL edition, is a testament to Corbijn’s unique vision, and indeed “cool” as Gahan acknowledged so movingly in his speech; a detailed illustrated history of how Corbijn, who became in 1986 the band’s de facto creative director, and helped cement Depeche Mode’s reputation as the biggest cult band in the world.
Featuring over 500 photographs from Corbijn’s extensive archives, some never seen before, including formal and informal portraits from places such as Madrid, Hamburg, the California desert, Prague and Marrakech (some taken during the making of iconic videos such as “Enjoy the Silence” and “Personal Jesus”); a multitude of off-the-cuff, candid images; and stunning live shots from all their tours since 1988. In addition to the photographs, there are sketches and designs for stage sets and album covers, Corbijn’s handwritten captions throughout the book, placing the reader right in the middle of the shoots, and an extended interview with the Dutch master.
Created with the full collaboration of the band, who share some insights on working with Corbijn, Depeche Mode by Anton Corbijn (81–18) trumpets how one man’s original aesthetic, that has encompassed all of their photography, most of their music videos, album graphics and set designs, helped shape the band’s enduring popularity. Reflecting on his role in Depeche, Corbijn recalls in the book’s introduction: “A lot of it came down to me, and I wanted it to be right for them. I wanted to think for them. To be great for them.” This book is a tribute to the depth and breadth of that greatness, a celebration of one of the most creative and enduring collaborations in rock history.
Mecenas, filantrop, magnetyczna osobowość, ludzie po prostu do niego lgnęli. O Stanleyu Tolkinie w Nowym Jorku mówiło się wiele. Polak, który z powodzeniem prowadził kluby The Dom oraz Stanley's Bar, gdzie gościła śmietanka nowojorskiej bohemy. Andy Warhol wyświetlał tam swoje filmy, The Velvet Underground grali swoje pierwsze performatywne koncerty, najwięksi jazzmani wdawali się w światopoglądowe dyskusje, a afroamerykańscy aktywiści planowali równościowe pikiety. Ale kim tak naprawdę był Tolkin, o którym polskie archiwa uparcie milczą?Jan Błaszczak niczym najlepszy detektyw prowadzi nas nowojorskimi ulicami Lower East Side i próbuje rozwiązać zagadkę Stanleya Tolkina. W śledztwie pomagają mu bitnikowskie poetki, organizatorzy punkowych koncertów z lat 70., artyści wizualni, międzynarodowej sławy kompozytorzy, księża z nowojorskich parafii, afroamerykańscy pisarze i potomkowie polskich emigrantów.A opowieść o Tolkinie jest też przewodnikiem po Nowym Jorku ostatniego półwiecza, gdzie od lat słodki zapach marihuany miesza się z rześkim powietrzem znad East River. Po mieście, którego mieszkańcy, jak niegdyś Stanley Tolkin, próbują realizować swój American dream.Skoro Nowy Jork był sceną dla tylu zjawisk kulturalnych XX wieku, gdzie w tym wszystkim była Polonia? I co jeśli kaowcem, który w przełomowym momencie wpływał na oblicze miasta, był Polak? Jan Błaszczak jest świetnym, uważnym i wnikliwym miejskim przewodnikiem. Na każdym rogu jego Lower East Side kryją się ślady jakiejś wielkiej historii, a na każdej stronie jego książki jakiś zaskakujący fakt. Bartek Chaciński
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?