Czas wolny w PRL. To on w ogóle istniał? A może było go za dużo? Jedno jest pewne: relaks w nieoczywistym świecie minionej epoki to towar nieco wybrakowany.W latach 50. młodzi odkryli uroki podróżowania autostopem i z książeczką autostopowicza w ręku ruszyli w Polskę. Inni dopiero oswajali się z wolnymi dniami i na wakacje wybierali się z Funduszem Wczasów Pracowniczych, a udany turnus zależał od pomysłowości kaowca. W latach 60.,kiedy akurat w ramach czynu społecznego nie trzeba było sprzątać ulic albo budować przedszkola, ludzie gromadzili się w domach przy słuchowisku radiowym W Jezioranach albo przed telewizorami, żeby obejrzeć Bonanzę lub Wojnę domową. W latach 70. Polacy chętnie korzystali z wypoczynku na coraz liczniejszych polach campingowych, gdzie z trudem zdobyte namioty sąsiadowały z przyczepami campingowymi Niewiadów. Podczas festynów organizowanych z okazji świąt 22 lipca i 1 maja zajadali się watą cukrową, którą popijali wodą z saturatora. Gdy sprzyjała pogoda korzystali z nadwiślańskich plaż i uroków ogródków działkowych. W wolnych chwilach odwiedzali bibliobusy, kina (również te objazdowe), kluby prasy i książki czy ośrodki Praktyczna Pani. Młodzież przesiadywała na podwórkowym trzepaku, dziewczynki grały w gumę, chłopcy w kapsle. W latach 80. odkryli komputer i wideo.Czas wolny w PRL miał różne oblicza. Jedni zdawali się na to, co proponowały władze. Inni nie pozwalali się zamknąć w sztywnych ramach peerelowskiego jedynie słusznego relaksu i płynęli osobnym nurtem.Książka Wojciecha Przylipiaka to pełen anegdot reportaż o wypoczynku po pracy i szkole, na co dzień i od święta, słowem o wolnych chwilach obywateli w ich ludowej ojczyźnie.
Jihye mnóstwo czasu i pieniędzy poświęca na to, by dopasować się do kanonu koreańskiego piękna. Jiyoung wiele lat zajęło zrozumienie, że nie musi spełniać oczekiwań mężczyzn. Yoona trafiła w tryby brutalnego świata usług seksualnych. Eunju po dzieciństwie spędzonym na emigracji miała problem z dostosowaniem się do rygorystycznych wymogów rodzimej kultury. Singielka Haesoo realizuje się w branży producentów gier VR.Anna Sawińska, która przez kilkanaście lat mieszkała w Seulu, poznała świat koreańskich kobiet od podszewki. To świat, który zmienia się zaskakująco powoli, jest pełen nierówności i szowinizmu, przemilczanej przemocy domowej i presji, by dostawać się do sztywnych struktur rodzinnych i społecznych. Bywa zaskakujący, z daleka wydaje się też bardzo odmienny od naszego.Jednak jak mówi autorka na poziomie tego, co prawdziwie istotne, jest to książka o o kobietach, bez względu na to, gdzie się urodziły i jakim językiem mówią.
Na targach ,,Młodość - wdzięk - uroda"" stowarzyszenie kosmetyczek demonstruje ,,wzorowy gabinet kosmetyczny"". Maja Berezowska rysuje projekty kreacji, które powstaną z polskich materiałów. Zula Pogorzelska przybywa na bal gwiazd w różowej krynolinie, Vera Bobrowska w sukni-haleczce, a Ina Benita cała w kwiatach. U Hersego pokazy mody odbywają się cztery razy w roku.Manekin w peniuarze to pełna smakowitego szczegółu wyprawa w przeszłość i barwna opowieść o tym, skąd czerpano pomysły i na ile oryginalna była polska moda w międzywojniu. Autorka odkrywa, kto kształtował styl ówczesnych gwiazd oraz jak trendy z wybiegów i żurnali miały się do tego, co nosili obywatele II RP. Przywołuje nazwiska - dziś często już zapomniane - osób, od których zależało, co noszono w danym sezonie, ale też jak wyglądały wnętrza i styl życia. To w tym krótkim czasie między dwiema wielkimi wojnami pojawiły się zupełnie nowe fasony ubrań, a także nowatorskie podejście do prasy i reklamy. To również wówczas dostrzeżono wagę aktywności fizycznej, zdrowego żywienia i pielęgnacji. Czy zatem naprawdę nie było polskiej mody w dwudziestoleciu i rodzimą branżę stać było wyłącznie na kopiowanie Paryża?
Tomasz Rezydent
Lekarz, mąż i ojciec. Z powołaniem walczący od samego początku z epidemią, wielokrotnie wypowiadający się na ten temat w radiu i telewizji, aktywnie działający w mediach społecznościowych. Orędownik szczepień i przeciwnik teleporad, skupiony na badaniu i leczeniu chorych.
Z sukcesem debiutował książką "Niewidzialny Front", gdzie opisał pierwszą falę walki z pandemią. W swojej nowej publikacji wciąga czytelnika w trudny i bezlitosny świat walki o ludzkie życie w jednym z najcięższych oddziałów covidowych w Polsce. Respiratory, duszący się chorzy, ludzkie dramaty i pacjenci cudem wyciągnięci z pogranicza życia i śmierci. Treści, które publikuje, szokują, wzbudzają podziw, ale i strach.
„WALKA O ODDECH" to książka pisana na bieżąco, wypełniona surową relacją z frontu dwóch najgorszych fal koronawirusa. Wzbudza skrajne emocje - od przerażenia i obrzydzenia po wzruszenie i łzy.
Nigdy nie zdarzyło mi się być tak blisko pola bitwy o ludzkie życie, jak podczas lektury tej książki. Widziałam przerażone oczy chorego, który za chwilę zostanie wprowadzony w farmakologiczną śpiączkę i podłączony pod respirator. Czułam to, co czuje młody lekarz po raz pierwszy samodzielnie intubujący pacjenta, bo nie ma innego wyjścia. Słyszałam złowrogą ciszę COVID-owego oddziału przerywaną co chwilę alarmem aparatury monitorującej parametry życiowe chorych i krzyk pielęgniarek, że właśnie ktoś się zatrzymał.
Doktorze Tomku, dziękuję za uchylenie drzwi do tego tajemnego, przerażającego, a zarazem fascynującego świata.
Katarzyna Koper, dziennikarka pisząca o zdrowiu, m.in. dla „Newsweeka”
- Walczę w domu, walczę w pracy, walczę ze społeczeństwem przyznaje jedna z bohaterek książki Ludwiki Włodek. - To zabiera mnóstwo energii. Ledwo skończyłam 30 lat, a już mam siwe włosy. O włosy zresztą też musiałam walczyć. Jak obcięłam je do ucha, ojciec chciał mnie wyrzucić z domu. Nie mógł zrozumieć, dlaczego nie może mi kazać nosić długich. Kiedy dostałam pierwszą pensję, usłyszałam od niego, że wolałby żeby to mój brat tyle zarabiał. Ale się nie poddałam. Dzięki tej walce jestem silna. Nikt mnie nie zatrzyma.Buntowniczki z Afganistanu opowiada o walce Afganek o niezależność. Pokazuje jaką drogę musiały przejść żeby stać się znanymi polityczkami, artystkami, działaczkami. Włodek rozmawiała z kobietami, dla których udział w modernizacji kraju był rodzinną tradycją, ale też z dziewczynami, które musiały postawić się nawet własnym rodzicom, żeby pokonać stereotypy i ograniczenia narzucane przez patriarchat i specyficznie rozumianą tradycję.Za swoją niezależność płaciły ogromną ceną. Były obiektem ataków i hejtu. Talibowie umieszczali ich nazwiska na listach do odstrzału, konserwatywni mułłowie wytykali je palcem. Atakowane były one same i ich najbliżsi.Włodek zna swoje bohaterki od lat. Z wieloma się przyjaźni. Śledziła rozwój ich karier, towarzyszyła im w sukcesach zawodowych i w życiu prywatnym. Była z nimi w kontakcie gdy w sierpniu 2021 roku talibowie zajmowali Kabul, z niektórymi spotkała się w Polsce. Jej książka pokazuje, że walka o prawa kobiet w Afganistanie (i nie tylko) nigdy się nie kończy, a kobieca solidarność może zdziałać cuda.
Nowe wydanie niezwykłej opowieści o początkach i dziejach chirurgii[...] Książka brutalnie pokazuje, jakim macaniem w ciemności była chirurgia jeszcze w XIX wieku. Narzędzia, z którymi ma do czynienia narrator, ów żądny wiedzy chirurg z nowego świata, to nóż rzeźnicki, piła, żelazo. Opowiada, jak prowincjonalny lekarz z Kentucky, który ulega błaganiom umierającej pacjentki, wycina jej na żywo ogromną torbiel. Dzielna kobieta wyje psalmy, pod oknem gromadzi się tłum, który grozi mordercy pętlą. Pacjentka przeżywa zabieg, co pozwala także przeżyć chirurgowi. Lekarz ten jednak wkrótce umiera, bo nie znalazł się podobny do niego ryzykant, który wyciąłby mu wyrostek. [...] Autor opisuje eksperymenty z narkozą. Jeden z jej pionierów, który wykorzystuje do znieczulania gaz rozweselający, nie wytrzymuje kpin środowiska, popełnia samobójstwo. Opowieść kończy się spotkaniem z Louisem Rehnem, chirurgiem z Frankfurtu. W 1896 r. zszywa on serce zranionego chłopca, chociaż znakomitości wiedeńskie oświadczyły niedawno, że chirurg, który by kiedyś tego próbował, na zawsze straci szacunek kolegów. Rehn z lękiem odsłania ów święty organ i widzi, że nie reaguje on gniewem.- Małgorzata Szejnert, Gazeta WyborczaJurgen Thorwald - niemiecki pisarz, dziennikarz i historyk, szczególnie znany z książek opisujących historię medycyny sądowej i II wojny światowej.
Nie wiadomo, czy John ocalił nerkę i czy nadal mieszka w parku. Śliczna Negin wyjechała do Niemiec, żeby zostać tam policjantką. Merhavi wciąż jest samotny, opiekuje się staruszkami i marzy o miłości. Mahfoud pracuje w Rzymie, w Zarze a w lesie pod Hajnówką umiera właśnie kolejny człowiek, którego imienia nigdy nie poznamy.Trzy miesiące, podróż przez cztery kraje, spotkania z ludźmi dziesięciu narodowości. Wszystko po to, żeby zrozumieć motywacje, lęki i nadzieje tych, których nazywamy uchodźcami. Ostatecznie zaś po to, aby odkryć, że próby zatrzymania ruchów migracyjnych skazane są na porażkę. Nawet jeśli mogą umrzeć w drodze - będą iść. Będą iść - tak samo jak my kiedyś szliśmy."Nawet jeśli umrę w drodze" to książka dla tych, którzy uchodźców chcą potraktować jak ludzi, a nie jak temat polityczny czy narzędzie propagandy. Każdy z nich ma inną twarz, ale to nie oni nam zagrażają. To my sami zagrażamy naszej cywilizacji, odwracając się od jej największych zdobyczy - troski o najsłabszych i równych praw, przysługujących każdemu człowiekowi.Monika Białkowska (ur. 1977) dziennikarka, publicystka, autorka programu "Reportaż z wycinków świata".
Mogłoby się wydawać, że nie ma kraju mniej związanego z dynamicznymi zmianami we współczesnym świecie, niż anonimowy Paragwaj. Tymczasem za każdym razem, gdy kupujemy przecenione mięso w supermarkecie, nasz obiad współfinansują Paragwajczycy i środowisko naturalne, które ich otacza.
Książka "Sprzedani. Reportaże z peryferii" to podróż tematyczna po skutkach globalizacji.
Odwiedzając wioski i prowincjonalne miasteczka, Wojciech Ganczarek portretuje kraj tyleż nieznany, co wyjątkowy. Lider ruchów niepodległościowych i rozwoju przemysłu w regionie, Paragwaj to jedyne miejsce w Ameryce Południowej, gdzie język nieeuropejski zachował się w powszechnym użyciu. W pamięci bohaterów książki powracają wspomnienia dawnej świetności, zniszczonej wraz z wojną z 1864 roku. Znów: jedyną wielką wojną na kontynencie.
Ale dzisiejszy Paragwaj to dokładne zaprzeczenie tamtego Paragwaju sprzed lat. Niezależność gospodarczą zamieniono na ścisłe podporządkowanie cenom z giełdy towarowej w Chicago, populację miejscową — na zagranicznych plantatorów soi. Dawna kolonia hiszpańska stała się kolonią świata, rajem dla land grabberów, rekordzistą w globalnych rankingach nierówności i deforestacji. I chociaż nazwa "Paragwaj" wciąż nie kojarzy się z niczym szczególnym, ta niewielka republika południowoamerykańska znajduje się w samym oku cyklonu monopolizacji handlu żywnością, na celowniku międzynarodowych instytucji finansowych i w awangardzie globalnych zmian, które trudno określić jako pozytywne.
Projekt zrealizowany przy wsparciu Funduszu Wyszehradzkiego.
Książka powstała równolegle z filmem dokumentalnym "Jestem Paragwajczykiem" (hiszp. Soy paraguayo, 92', 2019).
Polacy wiedzą mniej o Inflantach niż o Sumatrze i Borneo stwierdził już półtora wieku temu Gustaw Manteuffel. Za dawne Kresy Rzeczypospolitej uważa się dziś wyłącznie tereny Ukrainy, Białorusi i Litwy. Mało kto pamięta, że ziemie dzisiejszej Łotwy dzieliły przez ponad dwa stulecia losy naszego kraju, a wielu jego mieszkańców dobrze zasłużyło się dla polskiej historii i kultury. Wiedza o naszych rodakach w Łatgalii, jak obecnie nazywane są dawne Inflanty polskie, wciąż jest znikoma nad Wisłą.Wyprawa do polskich Inflant nie jest kontynuacją naszego cyklu kresowego, a raczej jego uzupełnieniem. Od serii kresowej różni ją przede wszystkim narracja - to zapis naszych współczesnych podróży, wywiadów i rozmów. Zestawia polskie losy Inflant z dzisiejszą rzeczywistością. Opowiadamy o historii Łatgalii, ale pamiętamy, że do Rzeczypospolitej należała także reszta inflanckich krain. Kurlandia stanowiła lenne księstwo naszego kraju i na jej terenie toczyło się nawet powstanie kościuszkowskie. W Dorpacie (obecnie estońskie Tartu) przez ponad stulecie działał znakomity uniwersytet, który ukończyło wielu wybitnych Polaków.Do burzliwej historii polskich Inflant solennie obiecujemy powrócić w jednym z kolejnych tomów serii kresowej.Sławomir Koper Tomasz StańczykZ dziejów rodziny Platerów * Twierdza nad Dźwiną * Zakon Kawalerów Mieczowych * Śledź z owocami i kwas chlebowy * Stefan Batory w Rydze * Katarzyna von Kobro * Śladami triumfów husarii * Requiem dla polskiej Kurlandii * Sprawa seminarium duchownego w Rydze * Uniwersytet w Dorpacie * Estońskie kulinaria * Inflanckie nekropolie
Stigmata oznaczało w starożytnym Rzymie piętno wypalane żelazem na skórze niewolnika lub przestępcy. Dopiero od średniowiecza terminem tym zaczęto określać osoby naznaczone krwawiącymi ranami Chrystusa.W dziejach świata doliczono się ponad 350 stygmatyków, z czego ponad 300 to kobiety. Zdecydowana większość osób dotkniętych stygmatami (321) było wyznania katolickiego, zaś 62 z nich zostało przez Kościół beatyfikowanych i kanonizowanych.Wiele osób traktuje stygmatyków jak nieomylnych chodzących świętych. Należy jednak pamiętać, że Kościół oficjalnie uznał stygmaty tylko u dwóch świętych: św. Franciszkaz Asyżu i św. Katarzyny ze Sieny.Psychiatrzy i psychologowie upatrują w pojawianiu się stygmatów problemów natury neurotycznej, histerycznej i hipnotycznej. Niektórzy biorą też pod uwagę autosugestię czy wizualizację nadjaźni. Choć z drugiej strony, nikomu jak dotąd nie udało się wywołać stygmatów stosując hipnozę.To opowieść zarówno o stygmatykach, którzy już odeszli (m.in. o Wandzie Boniszewskiej, Alicji Lenczewskiej, Świętej Siostrze Faustynie, siostrze Dulcissimie Hoffmann, Wandzie Malczewskiej i Helenie Pelczar), jak i o stygmatykach żyjących współcześnie (ks. James Bruse, ks. Zlatko Sudac).To także historia stygmatyków niemieszczących się w ramach duchowych; Giorgio Bongiovanni i jego kosmiczni aniołowie, Anioł New Age - Elia Cataldo, czy Antypapież stygmatyk, któremu miały pomóc anielskie legiony.
Czasami od pytania „Kto zabił?” ważniejsze staje się pytanie „Dlaczego?”… Czy chcesz się dowiedzieć, jak myślą mordercy? Czy planują zbrodnie, czy też działają pod wpływem impulsu? Czy dokładnie zapamiętali swoje czyny? Czy są przewidywalni? John Douglas przez dwadzieścia pięć lat pracował jako agent specjalny FBI, profiler behawioralny i analityk śledczy. W tym czasie nauczył się bezbłędnie odgadywać sposób myślenia przestępców, dzięki czemu pomógł postawić niejednego z nich przed wymiarem sprawiedliwości. Zaskoczony wynikami swojej pracy, zdecydował się odtworzyć rozmowy, które prowadził, siedząc przy stole z najbrutalniejszymi zbrodniarzami. W tej pasjonującej książce przywołującej prawdziwe zbrodnie Douglas przedstawia sylwetki czterech przestępców, z którymi zetknął się w trakcie swojej kariery zawodowej, i wyjaśnia, w jaki sposób pomogli mu oni zrozumieć sposób myślenia psychopatów. Ta książka zabierze cię do pokoju przesłuchań i zademonstruje unikalne techniki, których używał autor, aby zrozumieć działanie najbardziej przerażających i niezgłębionych umysłów. Wybierz się w niepowtarzalną podróż w najciemniejsze zakamarki profilowania kryminalnego i nauk behawioralnych. Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Dlaczego ludzie zabijają?
Czy popełnienie makabrycznej zbrodni czyni z kogoś potwora?
Czy każdy z nas, gdyby miał powód, mógłby zostać zabójcą?
W ciągu dwudziestu sześciu lat praktyki klinicznej psychiatra sądowy Richard Taylor pracował nad ponad setką spraw dotyczących morderstw. I chociaż wszystkie kończyły się ludzką śmiercią, to za zbrodniami stały odmienne motywacje. W swojej fascynującej opowieści autor wspomina najbardziej tragiczne, przerażające i poruszające przypadki. Pojawiają się w niej zarówno oskarżeni, których poznawał podczas przewodu sądowego, jak i pacjenci, których leczył. Ujawnia też sekrety z przeszłości własnej rodziny, które pomagają mu znaleźć odpowiedzi na najbardziej osobiste kwestie, z którymi zmaga się każdego dnia…
Taylor próbuje dociec, co kryje się w umysłach osób, które targnęły się na cudze życie, zastanawia się, jak w ogóle zrozumieć mroczne zakamarki ludzkiej psychik i dlaczego tak ważne jest, abyśmy spróbowali je poznać. Ta książka to niezwykła analiza psychiki zabójców, a także wyjątkowy wgląd w życie i umysł ich lekarza. Znakomita lektura dla fanów trudnych przypadków i wszystkiego, co niejednoznaczne.
Otwórz drzwi nieznanemu.Poznaj prawdziwe, przerażające historie, których nigdy nie udało się wyjaśnić.Choć nauka pozostaje wobec nich bezradna, czy mogą nam powiedzieć coś więcej o świecie i nas samych?Pewnego poranka w 2014 roku w stanie Wisconsin przerażony rowerzysta zauważa wyczołgującą się z leśnej gęstwiny zakrwawioną dziewczynkę. Na jej ciele jest dziewiętnaście ran zadanych kuchennym nożem. Wkrótce okazuje się, że do lasu zabrały ją i zaatakowały dwie dwunastoletnie przyjaciółki. Pytane przez policję, dlaczego to zrobiły, odpowiedziały, że tego chciał od nich Slender Man.Richard MacLean Smith twórca najstraszniejszego podcastu świata opowiada prawdziwe historie, które nigdy nie doczekały się racjonalnego wyjaśnienia. Fascynuje, przeraża i stawia odważne pytania o nasze postrzeganie świata i granice wiedzy.Czy krwawe wydarzenia w hotelu Cecil nie są wystarczającym dowodem, że nawiedzone domy istnieją? Czy Anneliese Michel naprawdę była opętana przez demona? Czy sześćdziesięcioro dzieci rzeczywiście mogło kłamać, że na szkolnym podwórku wylądowało UFO? Czy wraz z rozwojem internetu nasz umysł cofa się do wypełnionego upiorami i przesądami średniowiecza, a może to sieć daje schronienie nadnaturalnym groźnym istotom jak Slender Man?Oto przyprawiająca o dreszcze podróż do granic ludzkiego poznania.Czy odważycie się w nią wyruszyć?Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Czy odkrywanie podwarszawskiej, mazowieckiej wsi i jej okolic może być fascynującą estetyczną i kulturoznawczą przygodą? Czytając „Jarzębią Łąkę” wyruszamy w zadziwiającą, nieoczekiwaną podróż. Już sama nazwa wsi – Jarzębia Łąka i uliczek wokół domostwa autora – Zaściankowa, Kusa, mogą poruszać wyobraźnię, ale tamtejszy mikrokosmos okazuje się mieć wiele wymiarów. Tłem są stara sosna, zdziczała wiśnia, bociany, sikorki i dzięcioły. Ale wokół nich znajdujemy przednie i bardzo osobiste opisy życia we współczesnej wsi z jej obrzędowością religijną i – może przede wszystkim – spotkania z historią: tą tragiczną, związaną ze społecznością żydowską, ale też i romantyczną – gdzie pojawiają się Norwid, Kotarbińscy, Podkowiński.
„Jarzębia Łąka” to także obraz stanu ducha i umysłu dzisiejszego, dojrzałego inteligenta – uciekającego, choć nie w pełni skutecznie, od wielkiego świata ku zaściankom, zakorzenionego, czy tego chce, czy nie, w tradycji i historii, ciągle poszukującego nowych zauroczeń i odkrywającego nowe fabryki rozmaitych lasek spacerowych.
Narrator nastrojowej, refleksyjnej gawędy łączy bliskie widoki z opisami wewnętrznych peregrynacji i strzępami przypominających się lektur. Właśnie stanął przy półce z białą porcelaną. Patrzy przez okno na swoją wieś i na ciągnące się aż po horyzont łąki, za którymi urodził się Norwid. Słyszy stąd dzwony kościoła w Postoliskach, zwołujące wiernych na mszę. Później widzi pałacowy park w Chrzęsnem, gdzie Podkowiński kończy swój pejzaż. A jeszcze dalej majaczy przed nim senny Witebsk z obrazów Chagalla.
Autobiograficzne opowiadania zmarłego pięć lat temu Michała Sytnika to balladowe opowieści o pogmatwanym rodowodzie rodziny ze Śląska Cieszyńskiego, o ojcu – skłóconym z życiem repatriancie spod Lwowa, o licealnych i studenckich latach bohatera przypadających na polityczne kryzysy. Chociaż narrator zapewnia przekornie, że „młodość nie jest niczym pięknym ani radosnym”, to przedstawia tu ją dowcipnie i czule, jako czas, kiedy zawiązują się najważniejsze przyjaźnie, budzi obywatelska świadomość, rodzą zainteresowania sztuką, literaturą i teatrem.
Wciąga nas żywa narracja, groteskowe opisy perypetii, bogaty, obrazowy język, ze świadomie wplatanymi wyrażeniami cieszyńskiej gwary. “Hrabalowskie pióro”, jak trafnie rozpoznaje we wstępie przyjaciel autora. Dystans wobec klęsk i rozczarowań oraz humor wywołujący śmiech przez łzy przywołują prozę jeszcze innego czeskiego autora – „Śmierć pięknych saren” Oty Pavla. W symbolicznym opowiadaniu „Mieszanie” narrator wskazuje na historię jako sprawcę totalnego miksowania: tych wędrówek ludów, porozrywanych rodzinnych i sąsiedzkich więzi, tęsknot na próżno szukających spełnienia, trudnych ludzkich losów z Polską w tle.
W prologu do powieści Ulica Nadbrzeżna John Steinbeck pisze, jak trudne, niemal niemożliwe jest przekształcenie krajobrazu i ludzi w literaturę. Lamornie Ash, której imię pochodzi od nazwy jednej z kornwalijskich zatok i której matka urodziła się w Kornwalii, udaje się to doskonale. Młoda autorka przeprowadza się do rybackiego Newlyn i wrasta w lokalną tkankę, wnikliwie obserwując mieszkańców i uważnie słuchając ich opowieści. Wypływa na morze, patroszy ryby, bierze udział w aukcjach po połowach i upija się z rybakami w pubach. Te codzienne rytuały są dla niej pretekstem do głębszych rozważań o istocie człowieczeństwa i upływającym czasie. Sięgając do wielkiej literatury – Sebalda, Bishop, Woolf czy Conrada – zestawia mit z rzeczywistością i odkrywa przy tym własną tęsknotę za byciem częścią zżytej społeczności. Skryte, jasne, słone to piękna opowieść o poszukiwaniu korzeni i refleksyjna podróż do miejsca, którego fundamentem jest natura, a spoiwem wspólnota.
„Skryte, jasne, słone” to niezwykły debiut. Opowieść płynąca z tego, co samodzielnie poznane i przeżyte. Właśnie takie książki potrafią przenieść nas do innego świata. Czytając, poczujesz wilgotne, morskie powietrze, wypełnione zapachem ryb i piwa oraz poznasz pracowitych, niestroniących od kufla mieszkańców, których codzienność nieodłącznie splata się rybackim fachem. Ash stawia pytania o pracę i życie w społeczności, równocześnie zastanawiając się nad własnymi wyborami. Jednak przede wszystkim ukazuje swój własny proces dojrzewania i próbę znalezienia odpowiedzi na pytania o to, co naprawdę ważne.” „The Wall Street Journal” „Pokochałem to miasto i tę książkę – wypełniają je proste lekcje, które wynosimy z trudnego życia.” Mark Kurlansky, autor książki „Dorsz. Ryba, która zmieniła świat” „Wciągający debiut. Ash zgrabnie splata własne przemyślenia z refleksjami takich pisarzy jak W.G. Sebald, Elizabeth Bishop, Walter Benjamin, Virginia Woolf, Simone Weil czy Barry Lopez i zastanawia się nad nierozerwalnym związkiem pomiędzy miejscem iatożsamością. Pełen wdzięku hołd złożony rybackiem miasteczku i jego mieszkańcom.” „Kirkus Reviews”
Początek lat dziewięćdziesiątych nie był łatwy dla dorastających dziewcząt. Feministyczne hasła wydawały się przestarzałe i kojarzyły się z pokoleniem matek, a pop- i kontrkultura wciąż pełne były narcystycznych mężczyzn przekonanych o własnej nieomylności. Amerykańskie nastolatki powiedziały „dość!”. Chcąc zmienić skostniały układ sił, postanowiły rozsadzić system od środka. Tak narodził się punkowy ruch Riot Grrrl, który przez kilka lat z małej lokalnej inicjatywy urósł do rozmiarów subkultury i rozlał się na całe Stany.
Bikini Kill, Bratmobile, Heavens to Betsy i wiele innych dziewczyńskich zespołów grało w końcu tak, jak miały ochotę, sekretnie powielane ziny wypełniały skrzynki pocztowe nastolatek w całym kraju, a nieformalny sojusz kobiet rósł w siłę. I choć wspólnotowe działania ustały, a krąg buntowniczek zaczął trawić wewnętrzny konflikt, zaangażowane reprezentantki Riot Grrrl wciąż stanowią autorytet w sprawach związanych z równością, sprawiedliwością i feminizmem oraz inspirują kolejne pokolenia młodych kobiet do walki o własne miejsce i własny głos.
Do przodu, dziewczyny! to pasjonująca kronika kultowych lat dziewięćdziesiątych oraz niezwykła historia dziewczyńskiej rewolucji, której siła rozwaliła szowinistyczny mur dzielący od dekad alternatywną scenę. „Idziesz na koncert, ale pod sceną kotłują się faceci, którzy uważają, że bez siniaków i wstrząsu mózgu nie ma sensu słuchać muzyki? Dość tego, dziewczyny, do przodu! My też mamy prawo się bawić. Jak wszędzie, tak również w kulturze alternatywnej kobiety musiały walczyć o swoje miejsce, sprzeciwiając się seksizmowi i kultowi macho. Tworząc własne zespoły punkowe lub grupy aktywistyczne, wypracowały powoli własny, również muzyczny, styl. Połączenie wściekłości, feminizmu i refleksji nad osobistym doświadczeniem dało nam Riot Grrrl – warczące pokolenie tych, którym znudziło się już po raz setny tłumaczyć, czemu patriarchalna wizja świata jest po prostu kiepskim pomysłem. Nowa rewolucja na scenie zjednoczyła dziewczyny z ruchu punk, a manifest Riot Grrrl, który powstał na początku lat dziewięćdziesiątych, jest nadal jednym z ważniejszych dokumentów ruchu feministycznego (a Bikini Kill najlepszym zespołem!)” Sylwia Chutnik „Feminizm wydaje się zmieniać co pięć lat. Trudno ten ruch uchwycić. […] „Do przodu, dziewczyny!” to książka, która strzeże płomienia, ale także doprowadza czytelniczkę do jej własnego ognia.” Kim Gordon „Książka Marcus znakomicie ukazuje reprezentantkom feminizmu drugiej fali, do których sama się zaliczam, jak następne pokolenie chłonęło obietnicę i karę feministycznej świadomości. Mówiąc w skrócie: niezwykle poruszająca opowieść.” Vivian Gornick „To nie tylko dokument opisujący Riot Grrrl – rewolucyjny ruch kontrkulturowy z lat dziewięćdziesiątych, który dał początek feministycznej scenie punkowej DIY – lecz także porywająca inspiracja dla nowego pokolenia buntowniczek: łapcie gitary w garść i przywalcie facetom.” „Vanity Fair” „Świetnie udokumentowana opowieść, na którą ruch Riot Grrrl w pełni zasługiwał. […] Marcus pisze z zaangażowaniem, lekkością i zarazem rozwagą – niczym dobra korespondentka wojenna. […] Jej książka bez wątpienia da inspirację do działania całemu nowemu pokoleniu nastolatek.” „Los Angeles Times” „Efektem sumiennych badań i przemyśleń jest hołd złożony czasom punkowego feminizmu – epoce, którą Sara Marcus najwyraźniej ceni. […] Zasłużyła na pochwałę za niezwykle wnikliwe ukazanie motywacji i sposobu działania ruchu Riot Grrrl.” Allison Wolfe, „New York Press” „Ambitna i przekonująca. […] „Do przodu, dziewczyny!” nadaje narracyjny sens wydarzeniom, które do tej pory były zapisane jedynie w formie mitycznej, niezweryfikowanej i fragmentarycznej.” Johanna Fateman, Bookforum „„Do przodu, dziewczyny!” Sary Marcus to wspaniała, szczera i prawdziwa historia. Dzięki Bogu. Nareszcie!” Eileen Myles „Bezczelna, odważna kronika inspirującej muzyki i ruchu ”
Po klęsce powstania warszawskiego nazywana niegdyś Paryżem Północy Warszawa zamieniła się w ocean gruzów. Trzeba było mieć wiele wyobraźni, żeby patrząc na sterczące kikuty dawnych kamienic, planować szybkie odrodzenie miasta. A jednak decyzję o jego odbudowie podjęto niemal niezwłocznie. Przed architektami i budowniczymi stanęło trudne zadanie Choć wizytówką powojennej odbudowy Warszawy stała się zrekonstruowana starówka, to reszta miasta nie miała wrócić do dawnej formy, tylko zamienić się w idealną nowoczesną metropolię. To książka o entuzjazmie i optymizmie, o wyobrażaniu sobie najlepszego miasta świata na gruzach starego porządku, o architektach z Biura Odbudowy Stolicy, którzy tworząc miasto swoich marzeń, przykładali rękę do budowy totalitarnego państwa.
Nie jest to kryminał, choć roi się w nim od policjantów. Nie ma tu trupów, choć niektóre sytuacje bywają dość niebezpieczne, a bohaterka często bywa nierozważna. Ale jest przyjaźń, zwariowane pomysły i miłość odnaleziona w samą porę. "Poczułam dotyk na leżącej wzdłuż mojego ciała ręce. Z trudem uniosłam powieki, które jakby były z betonu opadają z powrotem, nie dając szans na to, by zobaczyć cokolwiek. Znów próbuję je podnieść i dostrzegam tuż przy łóżku, na którym leżę, zarys męskiej sylwetki. Przez na wpół otwarte powieki zaczyna docierać do źrenic więcej światła. Oddycham spokojnie, czując jak klatka piersiowa rytmicznie podnosi mi się i opada. Wdech - wydech, wdech - wydech. Coraz wyraźniej dolatuje do mnie dźwięk medycznej aparatury bip... bip.... bip... Otwieram oczy szerzej, by dostrzec twarz mężczyzny, który nic nie mówiąc, stoi cały czas przy mnie i dotyka palcem wierzchu mojej dłoni. Udaje mi się podnieść powieki, ale oczy zakryły napływające łzy, rozmazując całkowicie obraz. W końcu poznaję sylwetkę".
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?