Nie, nie o poświęceniu, nie o szczęściu powinien człowiek myśleć czy mieć je na uwadze w życiu, ale o spełnieniu w nim swojego obowiązku. Moją powinnością była opieka do samego końca nad mamą i obowiązkiem był ślub z Wandą, a teraz dbanie o całą rodzinę. W przeciwnym wypadku nie tylko nie miałbym spokojnego sumienia i nie mógłbym beztrosko żyć, ale musiałbym siebie uważać za człowieka niskiego, upadłego, na którego nie mógłbym bez wyrzutu patrzeć w lustrze każdego dnia. Byłbym tą kurą, która nigdy nie dotknie swoim skrzydłem chmury. I nie byłoby nawet mowy, aby cieszyć się swoimi osiągnięciami, sukcesami, słowem ? nie mógłbym normalnie żyć. Przecież tam na górze wszystko to widzą i wiedzą, nawet jeżeli stamtąd słychać tylko tajemną ciszę. Jest wiele takich chwil w życiu, kiedy prawda zagląda nam w oczy i pyta, co my z nią zrobimy. Nasza młoda natura ciągnie do swobody, często bierze nad nami górę jak wiosna nad zimą, ale później zaczynamy doskonale rozumieć, że najważniejsze w życiu jest spełnienie swojego obowiązku. Nieraz jest to bardzo trudne i żeby go spełnić, trzeba wielu wyrzeczeń, czasem nawet trzeba poświęcić królową.Ryszard Wójtowicz (1953) debiutował w roku 2016 powieścią ""Potrójny układ"".Pisze głównie na podstawie własnych przeżyć i doświadczeń. W jego książkach występuje mnóstwo prawdziwych miejsc i wydarzeń, fikcyjnych imion, autentycznych nastrojów. Te bolesne przeżycia, a także utwory, m.in. Manna, Hessego, Iwaszkiewicza, są inspiracją dla jego przemyśleń i uczuć zawartych w napisanych powieściach.""Potrójny układ"" stał się jego najpopularniejszą książką. Jej bohater egzystujący między rodziną, pracą i kochanką zmuszony jest dokonywać w życiu trudnych wyborów, próbując wszystko ze sobą pogodzić. Pomimo wielu starań wychodzi z tych zmagań okaleczony na zawsze.W kolejnej książce ""Miłość Witolda"" nieśmiały bohater przegrywa z pewnym siebie mężczyzną, ale po klęsce umie się podnieść, ponieważ w końcu zrozumie, że najważniejsze w życiu jest to, żeby kochać, nawet gdy samemu nie jest się kochanym.""Droga do szczęścia"" to powieść o życiu młodych ludzi, którzy wchodząc w dorosłość, wierzą, że mogą w życiu osiągnąć szczęście. Kochają, marzą, przysięgają sobie wierność. Ale życie okazuje się bardziej skomplikowane i umie narzucić im swoje prawa, które dopiero poznają. Wójtowicz porusza w niej takie problemy, jak miłość, wierność, poświęcenie. Bohaterowie zmuszeni są wybierać między marzeniami a obowiązkami. Główny bohater Marian dokonuje życiowego wyboru, który całkowicie odmienia jego życie.Tak jak w każdej powieści Wójtowicza, odnajdziemy tu specyficzną atmosferę, wspaniały opis uczuć, elegancki styl.
Od wielu już lat codziennie rano czytam Ewangelię i stale znajduję w niej coś nowego. Niemal każdy epizod mnie inspiruje, każe się zatrzymać, zmusza pióro do zapisania napływających myśli. Nazbierało się tych refleksji tak dużo, że pomyślałam, iż przyszedł czas, aby je zebrać, uporządkować wedle chronologii wydarzeń ewangelicznych i podzielić się nimi z Czytelnikami.
Dzieło przepisane przez wydawnictwo z języka staropolskiego na język nowożytny polski! Dzieło napisane przez Heinricha Krammera i Jacoba Sprengera, przetłumaczone przez Stanisława Ząbkowica. Oryginał użyty do przepisania książki pochodzi z 1614 r. Jedno z ważniejszych dzieł na temat czarów i demonologii, w którym autorzy połączyli dawne wierzenia ludowe związane z czarną magią z kościelnym dogmatem herezji. Książka została nazwana podręcznikiem dla łowców czarownic. Doczekała się wielu wznowień, teraz- w tłumaczeniu na język polski nowożytny. Książka w oryginale podzielona jest na 3 części. Pierwsza część mówi o konieczności zrozumienia przez rządzących istoty zbrodni czarnoksięskich. Druga część zawiera opisy praktyk czarownic i metody walki z nimi. Trzecia część zawiera zasady postępowania prawnego przeciwko czarownicom, czyli krótko mówiąc, wymierzanie kary przez ówczesny wymiar sprawiedliwości. Wersja z 1614 roku jest to okrojona przez tłumacza S. Ząbkowica wersja - nie posiada trzeciej części napisanej przez H. Krammera i J.Sprengera, gdyż nie została ta część przetłumaczona na język polski, i jest wierną kopią oryginału z tegoż roku.
Tak książka to piękny i praktyczny poradnik dla wszystkich, którzy chcą odbyć podróż w inne wymiary by doświadczyć duchowego wzrostu. To propozycja podróży ze świata ograniczonego przez nasze ego, wprost do Światła. Napisana w duchu słynnych książek Roberta Monore, jest zapisem indywidualnej podróży duchowej, ale zarazem uniwersalnym poradnikiem dla wszystkich.
Do twoich drzwi zapukało wyzwolenie i, być może po raz pierwszy w twojej historii, coś w tobie postanowiło otworzyć się na jego prośbę... zanim nawet dowiesz się, co czeka cię po drugiej stronie. Możesz nie wiedzieć dokąd się udasz, ale zaufaj mi, gdy mówię - może być tylko lepiej niż tu. To może wydawać się przerażające, ale nic nie jest w stanie powstrzymać cię przez zrobieniem tego kroku. To jest pojawienie się najwyższego celu w życiu - narodziny rzeczywistości napędzanej duchem, bez odrzucania czy unikania własnego człowieczeństwa. Dzięki przedstawionym 10 Złotym Regułom, teraz jest czas, żeby pozwolić odejść temu, co już niepotrzebne - gdy wokół ciebie nabiera kształtów wspaniały nowy świat.- Matt Kahn,,Wszechświat zawsze ma plan"" nie przypomina niczego, co dotąd widziałam czy czytałam. Matt Kahn wyraził i wypowiedział podstawy nowej oraz bardziej współczującej duchowości, która - w końcu - obejmuje nasze emocje i nasze człowieczeństwo na równi z naszą boskością. Jego Złote Reguły zmieniają zasady gry i mają moc, żeby odmienić sposób w jaki postrzegasz siebie i swój świat - wnosząc miłość, współczucie, uzdrowienie, radość i poczucie humoru - tam, gdzie wcześniej był wstyd, wina i krytycyzm. Uwielbiam tę książkę.- Christiane Northrup, M.D, bestsellerowa autorka New York Times'a, napisała m.in. Ciało Kobiety, Mądrość Kobiety,,Wszechświat zawsze ma plan"" to piękna książką, która jest prawdziwą wizytówką empatycznej pracy Matta Kahna. Zabiera cię w podróż, podczas której poznajesz i zgłębiasz 10 potężnych Złotych Reguł, którym towarzyszą silne mantry oraz proste ćwiczenia, prowadząc cię w podróży transformacji, wewnętrznego spełnienia oraz wolności emocjonalnej - tworząc życie pełne radości i znaczenia. Bardzo polecam tę książkę każdemu, niezależnie od tego w jakim jest miejscu swojej duchowej ścieżki.- Anita Moorjani, autorka bestsellerów New York Times'a, napisała m.in. Umrzeć, by stać się sobą
Myśl o tym, aby przygotować cykl konferencji Miłość w czasach zarazy nadawanych na YouTube, narodziła się spontanicznie, kiedy stanęliśmy wobec sytuacji, która stała się udziałem niemal całego świata u progu wiosny 2020 r. Nagle zostaliśmy odcięci od siebie nawzajem, zamknięto kościoły, ludzie znaleźli się na pustyni. Było to tak nagłe i bezwzględne, że trudno było pozostać obojętnym. Zostaliśmy zamknięci w naszych domach, ograniczając się do kontaktu tylko z najbliższymi, przez co musieliśmy się zmierzyć z naszymi słabościami, z nierozwiązanymi konfliktami a ostatecznie także i z Panem Bogiem.Czy w tak trudnej dla wszystkich sytuacji można zostać obok?Nie. Trzeba się dzielić tym, co dobre, modlić się wspólnie, umacniać wzajemnie. Spotykając się ze słuchaczami przez kolejne dni, sam doznawałem niewysłowionego pocieszenia dzięki modlitwie i rozważaniu słowa Bożego. Chciałem, abyśmy razem uczyli się odczytywać rzeczywistość przez pryzmat Mszału i czytań liturgicznych, a nie naszych lęków i nierealnych pragnień.Chociaż epidemia się nie skończyła i musimy się uczyć z nią żyć, to jednak jesteśmy mądrzejsi i bardziej pokorni siłą miłości. Jeśli ktoś po przeczytaniu niniejszej książeczki sięgnie po modlitwy mszalne z każdego dnia, wówczas napisze sam kolejne karty tego dziennika, za co niech Bogu będą dzięki.Szymon Hiżycki OSB
Ta książka powstała przypadkiem. Przeglądałem w komputerze różne porozpoczynane szkice, sięgnąłem również do materiałów już opublikowanych, i wtedy niejako automatycznie narzucił mi się pomysł dokończenia rozpoczętych i przeredagowania już skończonych tekstów na temat Reguły św. Benedykta.
Jestem przekonany, że nasza Reguła zawiera w sobie niezwykły potencjał, który także i dziś może, a nawet powinien być wykorzystany do budowania lepszego, bardziej chrześcijańskiego świata. Przede wszystkim jako tekst, który uczy nas, w jaki sposób mamy służyć Bogu, a zatem spełniać nasz podstawowy ludzki obowiązek. Jeśli zostanie on rzetelnie wypełniony, wszystko inne, co jest nam jeszcze potrzebne, przyjdzie, wraz z Bożym błogosławieństwem. Kiedy zastanawiamy się nad przemianą, która dokonała się wraz z przybyciem na polskie ziemie uczniów św. Benedykta, zasadniczym problemem jest postawienie właściwego pytania. Odpowiedź, nawet jeśli niekompletna, będzie na pewno interesująca, być może nawet wskaże kierunek, w którym powinna postępować dalsza refleksja. Jak zatem sformułować to pytanie dotyczące przemiany?
Myślę, że trzeba zapytać o to, co na ziemiach polskich znalazło się wraz z mnichami, coś im właściwego, przez nich ukochanego, a co potem stało się dziedzictwem, czyli wspólnym dobrem, i przez to w jakimś sensie wymknęło się mnichom spod kontroli. Z pewnością nie jest to architektura (budowano już wcześniej, a kunszt budowniczych grodów zadziwiał przybyszów); nie możemy mówić o uprawie roli, ponieważ Słowianie ziemię uprawiali już wcześniej nawet w sposób prymitywny. Wydaje się, że możemy wskazać na symbol, który markuje zwrot cywilizacyjny, powiedziałbym nawet cywilizacyjny skok. Takim symbolem jest psałterz, który wraz z braćmi dotarł na nasze ziemie i pozostał na niej aż po dzień dzisiejszy. Jak jednak rozumieć słowo „psałterz”? Mylilibyśmy się, utożsamiając go jedynie z księgą biblijną. Mówiąc o psałterzu, jeśli chcemy pozostać wierni Tradycji, mamy na myśli to wszystko, z czego on wyrósł, co wokół psalmów się rozgrywa, co one wyrażają, czemu służą, całą tę rzeczywistość, która dzięki nim nieustannie jest aktualizowana. Psalmy są gramatyką spotkania z Bogiem. Powiedzenie, że zawierają modlitwy, jest nie do końca odpowiednie, ponieważ nie są tylko modlitewnikiem, ale czymś znaczenie bardziej pojemnym - pomagają w obliczu Stwórcy przepracować i na nowo włączyć w pieśń ku Jego chwale całą historię jednostek i narodów, blasków i cieni, radości i rozpaczy. W psałterzu jest wszystko. Nic zatem dziwnego, że ten, który go czyta, wchodzi na nową drogę i wszystko wokół niego ulega totalnej przemianie, skoro wszystko może zostać włączone w hymn Bożej chwały. Psałterz to wszystko, co związane jest z modlitwą, co jej służy, do niej prowadzi, na jej ścieżkach pozwala wytrwać, zatem jest pod każdym względem fundamentem.
Aby zrozumieć lepiej o czym mowa, możemy studiować odpowiednie fragmentu Reguły św. Benedykta, mam tutaj na myśli przede wszystkim jej dziewiętnasty rozdział. Zanim jednak do niego przejdziemy, zastanowić się należy, co będziemy rozumieć przez cywilizację, aby stało się jasne na końcu, dlaczego mowa o cywilizacji psałterza...
Szymon Hiżycki OSB
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?