Książka zawiera wszelkie informacje, które są niezbędne w pracy Administratora Czasu Wolnego. Praca ta nie jest łatwa i wymaga wielu umiejętności praktycznych. O tych umiejętnościach dowiesz się właśnie ze skryptu. Największą zaletą skryptu są gotowe scenariusze zajęć animacyjnych, które wystarczy wydrukować / skserować i można ich używać praktycznie wszędzie. W skrypcie znajdziesz też bazę gier i zabaw, tak bardzo potrzebnych każdemu animatorowi.
Etiopia to jeden z najbardziej fascynujących krajów świata. Można się tu poczuć jak w niebie odwiedzając wykute w skałach wspaniałe kościoły Lalibeli spowite mistyczna aurą, okrzyknięte 8 cudem świata. Albo zejść do piekła i przeżyć oddech ziejącej ogniem, bulgocącej lawą pustyni Danakil, najgorętszego miejsce na naszej planecie. W Etiopii ukryta jest też podobno Arka Przymierza, tutaj Nil Błękitny tworzy spektakularne wodospady, a w dolinie Omo żyją plemiona, które do dziś w niezwykły sposób ozdabiają swoje ciała. Jest ona wreszcie ojczyzną kawy, bez której nie wyobrażam już sobie, podobnie jak zapewne i wy, udanego początku dnia.
Wyrusz w podróż życia i otwórz swoje serce na serca innych.
Gdy biblijny patriarcha Jakub uciekał przed gniewem swego brata Ezawa, nie zdawał sobie sprawy, że czeka go niezwykła wyprawa. Dramatyczne okoliczności jednak nie przeszkodziły, by właśnie tam, nie w rodzinnych stronach, Bóg objawił się Jakubowi. Dziś podróżowanie może odbywać się w mniej dramatycznych okolicznościach, ale cel pozostał ten sam.
Podróż do Ziemi Świętej Jacka Święckiego to coś więcej niż turystyczna przygoda. To pielgrzymka śladami patriarchów, sędziów i proroków. To wreszcie poszukiwanie siebie, odnajdywanie innych i nadzieja na Spotkanie. Jedyne w swoim rodzaju.
Stanisław Rakusa-Suszczewski urodził się w 1938 r. Studia ukończył w 1961 r. na Wydziale Biologii i Nauki o Ziemi Uniwersytetu Warszawskiego. Doktorat obronił w 1968 r. w Olsztynie. Po trzykrotnym uczestnictwie w radzieckich i amerykańskich wyprawach antarktycznych stopień doktora habilitowanego uzyskał w 1975 r. w Instytucie Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN. Zainicjował i współorganizował pierwszą wyprawę na statkach „Profesor Siedlecki” i „Tazar”, która zapoczątkowała samodzielne polskie badania naukowe w Antarktyce i sprowadziła na łowiska antarktyczne polską flotę rybacką. W 1976/77 r. był inicjatorem i kierownikiem wyprawy, która założyła stację im. Henryka Arctowskiego. Kierował naukowo pięcioma wyprawami morskimi statku r/v „Profesor Siedlecki” do Antarktyki. W latach 1986-88 był doradcą przy budowie antarktycznej stacji Hiszpanii Juan Carols I. Za swoją działalność w kraju i współpracę międzynarodową otrzymał odznaczenia polskie, amerykańskie, hiszpańskie i czeskie. Tytuł doktora honoris causa nadały mu Rosyjska Akademia Nauk i Akademia Rolnicza w Szczecinie. Jest członkiem korespondentem PAN.
Stanisław Rakusa-Suszczewski przetłumaczył trzy książki będące dziennikami wypraw polarnych do Antarktyki i Arktyki z początku XIX wieku autorstwa kapitanów F. Bellingshausena, J. Lisiańskiego i O. Kotzebue. Prezentowana pozycja – utrzymana również w konwencji dzienników – opisuje polskie, rosyjskie i amerykańskie wyprawy polarne, w których autor uczestniczył od 1960 do 2009 r. Książka stanowi dokument burzliwych losów, sukcesów i porażek naukowca oraz stanu i roli nauki w dwóch różnych systemach politycznych w Polsce. Jest to historia naszej działalności polarnej pisana w sposób bardzo osobisty, upamiętania wielu ludzi i ogromną liczbę zdarzeń. Barwnym podróżom towarzyszą opisy ciężkiej pracy w warunkach nocy polarnej, w samotności i izolacji. Autor popularyzuje wiele tematów naukowych z wypraw badawczych i związków polskiej nauki, gospodarki i polityki z krajami świata zainteresowanymi eksploracją i eksploatacją zasobów Antarktyki, do których dołączyła Polska dzięki założeniu stacji im. Henryka Arctowskiego i przystąpieniu do Układu Antarktycznego.
Czytelnicy znajdą tu nawiazanie (choć w nieco innej formie) do tematów i klimatów znanych im już z lektury "Ezotrycznego Krakowa". Książka ta, choć jest zupełnie odrębna pozycją, stanowi jego kontynuację. I choć nie ma tu zbyt wiele mistyki i ezoteryki, to obie pozycje łączy baśniowa tematyka. No i oczywiście Kraków - miasto, gdzie łączą się z soba w jedno: rzeczywistość i fantazja, fakty i mity, historia i legenda, i gdzie czasami jawa staje się snem, a sen jawą.
Warto podążać za marzeniami. Moja podróż przez życie to niezwykłe świadectwo wypraw Marka Kamińskiego na krańce świata dosłownie i w przenośni. Autor przedstawia swój dziecięcy rejs do Danii i Maroka, młodzieńczą podróż po Europie, na Spitsbergen, Grenlandię, biegun północny i południowy, Kilimandżaro, Atlantyk, Pustynię Gibsona w Australii, absolutnie wyjątkowy wyjazd z niepełnosprawnym Jaśkiem Melą na bieguny Ziemi, „Z Polą przez Polskę” i zimowy spływ Wisłą. Miłość, wiara i nadzieja, wzloty i upadki, determinacja, siła i słabość człowieka w sytuacjach ekstremalnych – o tym pisze. I jak niemożliwe staje się możliwe.
Marek Kamiński - polarnik, podróżnik, filozof. Pierwszy na świecie zdobył w jednym roku dwa bieguny Ziemi bez pomocy z zewnątrz: 23 maja 1995 roku wraz z Wojciechem Moskalem dotarł na biegun północny, a 27 grudnia 1995 roku zdobył samotnie biegun południowy. Uczestnik wypraw w różne zakątki świata, m.in. na Pustynię Gibsona, Kilimandżaro i Atlantyk. Zasłynął także z podróży na bieguny z niepełnosprawnym chłopcem, Jasiem Melą. Ma w swoim dorobku dziesięć książek.
Otrzymał wiele nagród i wyróżnień, między innymi statuetkę Chopina „Za Sławienie Polski i Polaków”, został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta Lecha Wałęsę. Uzyskał wpis do Księgi Rekordów Guinnessa w dziale „Ludzkie Możliwości”.
2% z każdego sprzedanego egzemplarza książki zostanie przekazane na statutową działalność Fundacji Marka Kamińskiego.
Utrzymana w konwencji bestsellera Candice Millard, River of Doubt, książka Zaginione plemię to opowieść przygodowa o przetrwaniu, poszukiwaniach i odkryciach. Mówi o niezwykłej podróży w najdalsze zakątki Amazonii w poszukiwaniu jednego z ostatnich na Ziemi ?plemion bez kontaktu?. W tej pisanej w pierwszej osobie fascynującej relacji z przygód i walki o przetrwanie, fotoreporter ?National Geographic?, Scott Wallace, podąża razem z 34-osobową grupą w głąb niezbadanych rejonów Amazonii, poznając sekrety lasu deszczowego i równocześnie przybliżając się coraz bardziej do ewentualnego spotkania z tajemniczymi flecheiros ? ?Plemieniem Strzały? ? rzadko widywanym szczepem sprawnych łuczników, o których wiadomo tyle, że bronią swoich ziem deszczem śmiercionośnych strzał, a następnie wtapiają się z powrotem w cienie lasu.
Książka Zaginione plemię, bogata w informacje biologiczne i antropologiczne oraz mogąca pochwalić się gronem conradowskich bohaterów ? każdym z nich kieruje żarliwe pragnienie ocalenia dzikich terytoriów, ale każdego dręczy też strach, podejrzenia i rozpaczliwe pragnienie przetrwania ? ożywia dla nas to ostatnie pole bitwy, jakim stała się Amazonia, wyjaśniając przy tym złożone kwestie dotyczące rdzennych plemion oraz ich znaczenie dla nas wszystkich.
Patron medialny:
National Geographic Polska
Przepis na rower to relacja z podróży, której celem jest zaprojektowanie i skonstruowanie roweru marzeń. Po drodze Robert Penn zgłębia kulturę, naukę i historię roweru. Od Stoke-on-Trent, gdzie w rzemieślniczym warsztacie budują dla niego ramę, przez Kalifornię, ojczyznę roweru górskiego, gdzie Robert szuka idealnego koła, po Portland, Mediolan i Coventry, miejsc narodzin współczesnego roweru - w każdym punkcie podróży snuje opowieść o miłości do jazdy na rowerze. To historia o doskonałych częściach ? takich, które wyznaczają standardy niezawodności, kunsztu i piękna. Książka opowiada o tym, jak rower zmienił bieg ludzkich dziejów, począwszy od wynalazku ?rumaka ludu? po jego rolę w emancypacji kobiet, i od inżynierskiego geniuszu koła ze szprychami po nieprzemijający urok wyścigu Tour de France. To opowieść o tym, dlaczego jeździmy na rowerze i czemu ta prosta maszyna nadal ma tak wielkie znaczenie w naszym życiu.
Route 66 nie istnieje?
Wojciech Orliński przemierza legendarną drogę po wersach i w rytm klasycznej kompozycji Bobby?ego Troupa (Get Your Kicks on) Route 66. Cytaty z piosenki są tytułami kolejnych rozdziałów.
It winds from Chicago... początek Route 66
Now you go through Saint Louis... dawny matecznik Ala Capone w Cicero
Joplin, Missouri... most w Saint Louis: finał Ucieczki z Nowego Jorku
and Oklahoma City looks oh so pretty? Ma Baker
You will see Amarillo... Rzeka czerwona
Gallup, New Mexico... małe breaking bad w Albuquerque
Flagstaff , Arizona (don?t forget Winona)? Archiwum X, IX Księga Tytusa,
Romka i A?Tomka, Dyliżans, 15:10 do Yumy, Złamana strzała
Kingman, Barstow, San Bernardino... Auta studia Pixar
...to LA... Żyć i umrzeć w Los Angeles, Chinatown
Drogowe skrzyżowanie relacji z podróży, przewodnika i popkulturowego reportażu. Książka, której pomysł zrodził się podczas rozmowy Orlińskiego z Larsem von Trierem, tak mówiącym o drodze-matce:
To jak Kraina Czarów ? nikt z nas tam nie był, ale wszyscy wiemy, jak powinien wyglądać Biały Królik.
Zapraszamy do wyprawy na drugą stronę? samochodowego lusterka!
Samotna wyprawa do Indonezji. Miesiąc spędzony w drodze przez wulkany i plaże, pola ryżowe i tropikalne lasy. Świątynie, kadzidełka, spotkanie z szamanem Ketutem i Boże Narodzenie o zapachu dojrzałych durianów. Było bosko!
P.S. Dla niewtajemniczonych: durian to najbardziej śmierdzący owoc świata, który wydziela z siebie woń zgniłych jaj, zepsutego mięsa i starego sera. Był akurat szczyt sezonu na duriany!
Chiny są niesamowite! Podczas tej wyprawy odkryłam, że wszystko, co mówi się o Chinach w Polsce to nieprawda. Ciągle więc coś mnie zdumiewało ? chińska kuchnia, sposób parzenia herbaty, styl życia, codzienna rzeczywistość i chiński sposób myślenia. Moimi przewodnikami byli: Konfucjusz, Lao Tse, przewodniczący Mao i Marco Polo.
Beata Pawlikowska ? pisarka, podróżniczka, dziennikarka. Z pasją pisze i opowiada o podróżach. Organizuje wyprawy, fotografuje, pisze książki, felietony i reportaże. W Radiu ZET prowadzi audycję ?Świat według Blondynki?.
Tym razem jeden z największych podróżników wszech czasów dzieli się z nami pełnymi emocji i barw wspomnieniami z podróży po Algierii i Tunezji.
Ossendowski z wnikliwością naukowca i wrażliwością poety wprowadza nas w idyllę egzotycznych lądów, bogactwo kultur i zwyczaje arabskiego świata, uczestniczy w pulsującym własnym rytmem życiu tubylców, zachwyca się tańcem i muzyką. Zagłębia się w labirynt uliczek i zaułków starych miast, wsłuchuje w opowieści i legendy, spotyka wojowniczych potomków Fenicjan.
Tak fascynujący i odległy kontynent, dawniej obcy i nieprzyjazny, dzięki Ossendowskiemu staje się coraz bliższy. Jego magia pochłania bez reszty.
Jedna z najbardziej niebezpiecznych i nieprzewidywalnych wypraw morskich.
„Micka dosłownie zmyło z siedzenia. Obaj kurczowo trzymaliśmy się wszystkiego, co zapewniało oparcie. W ciemnościach, ogarnięty paniką, ponownie złapałem za koło sterowe i gorączkowo usiłowałem odgadnąć, z której strony uderzy kolejna wściekła fala. Byliśmy jak ślepcy na ringu – samotni, przerażeni, przyjmujący ciosy z każdej strony”.
To wszystko zaczęło się jako starannie przygotowana próba pierwszego pokonania północnego Atlantyku w otwartej łodzi typu RIB bez pomocy z zewnątrz. Wkrótce okazało się, że wyprawa zamieniła się w straszliwą bitwę ze sztormowym wiatrem, potężnymi falami i górami lodowymi wielkości katedr.
Bear Grylls, autor bestsellerowych poradników na temat sztuki przetrwania, zaczął swoją wyprawę z odludnego północnego wybrzeża Kanady, skąd razem z załogą wyruszył na osławione Morze Labradorskie, zmierzając wśród gór lodowych na Grenlandię. Na kolejnym etapie, 400 mil od brzegów Islandii, załoga natrafiła na straszliwy sztorm. Przez jeden bardzo długi dzień i noc życie pięciu mężczyzn wisiało na włosku. Czy im się udało? Oto ich historia.
Pasjonująca opowieść.
„Daily Express”
Grylls to żywy dowód na to, że epoka wielkich odkrywców jeszcze nie minęła.
„Scotsman”
Styl [Gryllsa] sprawia, że czytelnik czuje się tak, jakby siedział przy jego boku podczas wyprawy… W każdym zdaniu czułem smak słonej wody, w każdym akapicie – ziąb, który przenikał mnie do szpiku kości.
„Herald Express”
Fragment książki Bezlitosny ocean
Nie zbliżyliśmy się wcale do bazy, a robi się coraz później. Rozglądam się nerwowo po lodospadzie. Znajdujemy się na wysokości około 5800 m n.p.m., w samej paszczy dzikiego Everestu. Dłoń mi drży, gdy zmagam się z linami w grubych rękawicach. Jestem przerażony.
Dźwięk metalowych elementów sprzętu wspinaczkowego, które brzęczą, uderzając w uprząż, staje się niemal hipnotyczny. Zaciskani powieki, po czym znowu otwieram oczy. Staram się rytmicznie oddychać, wbijam raki w śnieg i czekam. Mick, oddalony ode mnie o niecałe dziesięć metrów, stąpa ostrożnie po lodowych blokach. Mija już dziewięć godzin od chwili, gdy znaleźliśmy się w tej mroźnej, śmiertelnej pułapce, pooranej lodowymi szczelinami. Czujemy zmęczenie.
Staję mocno na nogach i wykonuję kilka ostrożnych kroków, za każdym razem sprawdzając stan lodu. Po chwili słyszę, że pęka. Wstrzymuję oddech. Cały mój świat zastyga w bezruchu. Lód usuwa mi się spod nóg i widzę pod sobą przepaść. Spadam.
Cidy uderzam w szara ścianę szczeliny, która była ukryta pod cienką warstewką zmarzliny, mój świat zaczyna wirować. Gdy kolce raków zahaczają o ścianę, ogromna siła odrzuca mnie w drugą stronę i mocno uderzam barkiem i ramieniem w lód. Wciąż spadam, ale nagle czuję mocne szarpniecie liny, jakimś cudem wytrzymującej ciężar mojego ciała. Słyszę, jak w głębi ciemnej szczeliny rozbrzmiewa echo moich krzyków.
Spadający lód uderza mnie w głowę, odrzucając ją do tyłu. Na kilka sekund tracę przytomność, a gdy ją odzyskuję, widzę, że znika w ciemnej otchłani. Moje ciało kołysze się łagodnie na linie, a wokół zapada niesamowita cisza.
Adrenalina zaczyna działać, więc szarpię się gwałtownie we wszystkie strony. Znów wrzeszczę, a mój krzyk odbija się echem od ścian rozpadliny. Patrzę w górę ku światłu, a potem w dół, gdzie zionie otchłań. Ogarnia mnie panika, więc usiłuję kurczowo przylgnąć do ściany, która okazuje się jednak gładka jak szkło. Walę w nią szaleńczo czekanem, ale ten nie trzyma, a raki ślizgają się po lodzie. W desperacji chwytam kurczowo linę i spoglądam w górę.
Mam dwadzieścia trzy lata i patrzę śmierci w oczy.
Pięć lat później, we wrześniu 2003 roku, jesteśmy nad Tamiza. Pada deszcz. Spoglądam w niebo z nadzieją, że w dniu chrztu Jessego pogoda jednak się poprawi. Wszystko zostało przecież zaplanowane...
Kapłan stanie na starym drewnianym pokładzie naszej barki, jego szaty będą powiewać w jesiennym wietrze wiejącym znad rzeki. Właśnie w tym miejscu, w obecności naszych rodzin, ochrzci naszego cudownego synka wodą z roztopionego śniegu przywiezionego z Mount Everestu.
No dobrze, ale wcześniej trzeba wypełnić wszystkie formularze, z którymi mozolnie zmagała się moja żona Shara.
- Zawód? -Co?
- Muszę wpisać zawód.
- W porządku.
- No dobrze, ale jaki masz zawód?
Nie cierpiałem tego pytania. Dla większości ludzi odpowiedź jest w tym przypadku oczywista, ale dla mnie niestety nie.
O ile prościej byłoby zostać agentem nieruchomości... Żadnych problemów z wypełnieniem formularza.
Odkrywca? Napuszone.
Wspinacz? No cóż, wspinam się od dziecka.
Mówca motywacyjny? No niby tak, ale to nie wszystko.
Prezenter telewizyjny? Jak mnie przekupią...
Pisarz? Od czasu do czasu, ale nie najlepszy.
W gruncie rzeczy wygląda na to, że jestem z jednej strony bezrobotny, a z drugiej udaje mi się jakoś zarabiać na życie, robiąc to, co wydaje mi się naturalne, a potem opowiadając o tych doświadczeniach. I chyba na tym polega moja praca.
- No dobrze, po prostu wpisz „agent nieruchomości", kochanie.
Dwa przymiotniki, którymi najczęściej opisuje się osoby prowadzące aktywne, pełne przygód życie, to „dzielny" i „ekscentryczny". Muszę szczerze powiedzieć, że żaden z nich mi się nie podoba. Nie jestem szczególnie dzielny - muszę się zmagać z wieloma problemami i jestem zbyt wrażliwy, co obraca się przeciwko mnie. Żyjemy w świecie, którego często się boję i staję wobec niego bezbronny. Gdy rozstaję się z rodziną na dwadzieścia cztery godziny, od razu zaczynam tęsknić. Nie można mnie też określić mianem ekscentrycznego. Owszem czasami podejmuję ryzyko, ale z natury jestem wyjątkowo ostrożny. Zdaję sobie doskonale sprawę z rachunku prawdopodobieństwa - im więcej razy masz szczęście, tym bardziej prawdopodobne, że w końcu noga ci się powinie.
Jedno wiem natomiast na pewno - zawsze próbowałem żyć tak, jak mnie nauczył mój Tata. Zmarł niecałe trzy lata temu. Jego śmierć była niespodziewana, można powiedzieć, że spadła jak grom z jasnego nieba. Przechodził w domu rekonwalescencję po wszczepieniu rozrusznika serca. Czul się dobrze, siedział jakby niby nic na łóżku, aż tu nagle po prostu umarł. To nie tak miało być - miał przecież zaledwie sześćdziesiąt sześć lat. W pewien chłodny lutowy poranek w jednej chwili straciłem ojca. Pozostało mi po nini jedynie to, czego mnie nauczył. Każdego dnia żałuję, że nie zapamiętałem więcej.
Bezlitosny ocean
Spis treści:
Mapa
1. Niebezpieczne marzenia
2. Staranne przygotowania
3. Odliczanie
4. Pierwsza krew
5. Z Nowej Szkocji na północ..
6. Na falach
7. Niewidzialna załoga
8. Ostatkiem sił
9. Dobre i złe wieści
10. Przerażenie
11. Znaleziona zguba
12. Nareszcie spokój
13. U bram bezpiecznej Szkocji
14. W domu
Podziękowania
Anthony Bourdain to marka sama w sobie. Znany z telewizyjnego cyklu programów kulinarnych, w których w co najmniej bezpośredni sposób przedstawia wszystko, co zjeść należy, i to, czego spożywać absolutnie się nie powinno, napisał pamiętnik ze swoich kulinarnych podróży. Książka szybko pojawiła się na liście bestsellerów ""New York Timesa"" oraz zdobyła tytuł 2002 Food Book of the Year, nadawany przez British Guild of Food Writers, a sam autor ugruntował sławę jednego z najciekawszych szefów kuchni. W ""Świecie od kuchni"" Tony Bourdain w znamienny dla siebie energetyzujący sposób otwiera przed Czytelnikiem drzwi najbardziej zaskakujących restauracji świata i opisuje najdziwaczniejsze, często przerażające potrawy. W czasie tej podróży dociera m.in. do Kambodży, Portugalii, Japonii, Wietnamu, Rosji, Francji, Wielkiej Brytanii, Meksyku i wschodniego wybrzeża USA. Czym zaskoczy orientalne menu? M.in. trującą rybą fugu, którą mogą przygotowywać jedynie kucharze ze specjalną licencją, jeszcze bijącym sercem kobry, smażonymi na chrupko baranimi jądrami czy gotowanym embrionem kaczki. A który z nich to, według Tony'egoBourdaina, posiłek doskonały? Tego Czytelnik się dowie z książki.
Laureat Kolosa 2011 w kategorii "Wyczyn Roku" Uhonorowany Nagrodą Publiczności za najlepszą prezentację oraz Nagrodą Dziennikarzy podczas finału Kolosów 2011.
W 365 dni dookoła świata na własnych nogach.
(…) Chodziłem nerwowo po pokoju, znalazłem gdzieś globus i prędko narysowałem na nim okrąg wzdłuż równoleżników. Ta trasa wokół Ziemi to będzie mój ostatni maraton. W Europie nakreśliłem linię przez Niemcy, kawałek Holandii, Belgię, Francję, Hiszpanię i Portugalię. Dalej — przerywaną linią — wyznaczyłem szlak z Lizbony przez Atlantyk do Nowego Jorku w USA. Potem przez stany: New Jersey, Pensylwanię, Zachodnią Wirginię, Ohio, Indianę, Illinois, Missouri, Oklahomę, Teksas, Nowy Meksyk i Arizonę do Los Angeles, a później przez wybrzeże Pacyfiku do San Francisco w Kalifornii. Kolejna przerywana linia wiodła przez Pacyfik do Władywostoku w Rosji. Syberię (w górę rzeki Amur) przecinała linia ciągła, która później zmierzała w kierunku jeziora Bajkał, następnie skręcała do Kazachstanu, by znów wrócić do Rosji. Mijała Ural, Moskwę, dobiegała do granicy z Łotwą, a z Łotwy biegła na południowy zachód do Litwy. Wreszcie przez Wilno docierała do mety — do Augustowa. Stąd wybiegnę i tu wrócę. (…)
Piotr Kuryło rozpoczął Bieg dla pokoju 7 sierpnia 2010 roku w Augustowie, wyposażony jedynie w specjalny wózek z ekwipunkiem i kajakiem. Ta książka jest zapisem jego pieszej wyprawy dookoła świata. Piotr przebiegł 20 tysięcy kilometrów, odwiedził trzy kontynenty, spotkał na swojej drodze wielu ludzi, którzy go wsparli. Bez nich nie ukończyłby misji. Biegł dla pokoju – odwiedził miejsca, którymi w ostatnich latach wstrząsały zamachy terrorystyczne, ufny w to, że dzięki swojej wyprawie skłoni przywódców do zrobienia choć jednego kroku w stronę wykluczenia z naszego życia konfliktów zbrojnych oraz przemocy. Do domu wrócił po roku - 6 sierpnia 2011 ponownie pojawił się na augustowskim rynku. W marcu 2012 za swoje osiągnięcie otrzymał Kolosa 2011 w kategorii "Wyczyn roku".
Piotr Kuryło - maratończyk, długodystansowiec. Zaczął biegać dziesięć lat temu, dziś jest spełnionym czterdziestolatkiem, ojcem dwóch córek. W 2011 roku ukończył roczną samotną podróż dookoła świata. Ziemię przemierzył na własnych nogach i bez żadnego wspierającego zaplecza.
O takiej Afryce marzy chyba każdy z nas. Afryce z książek Karen Blixen albo Ernesta Hemingwaya. Romantycznej i dzikiej, pachnącej przygodą. Obiecującej niezapomniane wschody i zachody słońca nad bezkresnymi sawannami. Gwarantującej bliskie spotkania z najwspanialszymi zwierzętami świata: słoniami, lwami, żyrafami, które będziemy mieć na wyciągnięcie ręki. Marzymy o nocach pod baldachimem z gwiazd, o wspinaczce na Kilimandżaro albo podróży nad Jezioro Wiktorii - największy słodkowodny zbiornik tego kontynentu - czy nad Ngorongoro, jezioro utworzone w kalderze wygasłego wulkanu; albo o Serengeti jednym z siedmiu cudów natury, skąd co roku miliony zwierząt wyruszają na wielką wędrówkę. A jak najlepiej podziwiać takie widoki? Oczywiście z lotu ptaka.
Kapitan Jerzy Radomski od pięćdziesięciu lat żegluje po morzach i oceanach. W latach 1978?2010 na swoim jachcie "Czarny Diament" odbył najdłuższy rejs w historii polskiego żeglarstwa. W tym czasie przepłynął 240 500 mil morskich, odwiedził 82 państw oraz 449 portów. W czasie tej długiej żeglugi towarzyszyli mu czworonożni przyjaciele: Burgas (1978?1991), pies z Bułgarii i Bosman (1990?2009), pies z Południowej Afryki.
Wiele lat temu zapytałam moją, dziś już nieżyjącą, mamę, jakim zwierzęciem chciałaby być. Chwilę myślała. Oczekiwałam odpowiedzi: orłem, delfinem... Usłyszałam: twoim psem.
Ja natomiast mogłabym zostać psem kapitana Jerzego Radomskiego. Oczywiście doszłam do tego wniosku po przeczytaniu książki ?Burgas i Bosman ? psy z Czarnego Diamentu?. Wynika to nie tylko z tego, że kocham wodę. Przede wszystkim kocham dobre książki, psy i wspaniałych ludzi. Wszystko to znajdzie Czytelnik w tej niezwykłej opowieści. W dzisiejszych czasach rzadko spotkać można romantycznych bohaterów z krwi i kości. Kapitan z pewnością do nich należy, a do tego ma prawdziwy talent literacki. Bardzo, bardzo polecam książkę o pięknej przygodzie, choć tak naprawdę o miłości... do psów, morza i życia w ogóle.
Dorota Sumińska
Alfabet podróżnika to pokłosie przygód przeżytych na całym świecie podczas licznych podróży. Jak wygląda najgorszy hotel świata? Czy jajko da się ugotować w gejzerze? Dlaczego nie warto jechać na Hawaje? Jak stać się posiadaczem arbuza na pokładzie kolei transsyberyjskiej? I wreszcie - do czego może prowadzić nieporozumienie w najstarszym browarze Irlandii? Na te i inne pytania Czytelnik znajdzie odpowiedź w najnowszej książce Tomasza Cyrola - autora bestsellerowego Transsibem nad Bajkał.
Ryk silnika zarzynanego przez piasek wciskający się wszędzie, kilka dni bez jedzenia i choćby godziny snu, zmęczenie, którego nie da się opisać, bo brak już siły żeby nawet o nim pomyśleć... A wszystko po to, żeby spełnić marzenie życia - przejechać najtrudniejszy rajd świata przez Saharę do Dakaru i tym samym zostać pierwszą Polką, która tego dokonała.
Automaniaczka jednak to nie tylko książka o tym, jak dziewczyna radzi sobie w świecie zdominowanym przez mężczyzn. To napisana z dużym dystansem do siebie i własnych dokonań auto(moto)biografia, w której Martyna Wojciechowska zdradza kulisy swojej pasji.
Będzie więc o ucieczkach z domu, nocnych eskapadach na Romecie, pierwszych miłościach, próbach bicia rekordów prędkości, jeździe bez prawa jazdy, a wszystko to w realiach PRL-u, kiedy to motocykle kupowało się w sklepie ogrodniczym.
Wombaty, dziobaki, misie koala i kangury. Eukaliptusy, które wybuchają ogniem, bo chcą spłonąć, żeby odrodzić się na nowo. Aborygeńskie czary, inicjacje i pieśni. Pustynie i góry, wielkie miasta i słynna czerwona skała Uluru.
Wiedziałam, że to jest niezwykły kraj. Ale to, co odkryłam, okazało się dużo bardziej zdumiewające, fascynujące i intrygujące, niż mogłam sobie wyobrazić. Prawda o Australii jest brutalna. Pełna magii, sprzeczności i przemocy.
Beata Pawlikowska
Beata Pawlikowska – pisarka, podróżniczka, dziennikarka. Z pasją pisze i opowiada o podróżach. Organizuje wyprawy, fotografuje, pisze książki, felietony i reportaże. W Radiu ZET prowadzi audycję „Świat według Blondynki”.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?