(…) przyglądam się Ołpinom z każdej strony – od przodu i tyłu, ze środka i od zewnątrz, z perspektywy ptaka i żaby, swobodnie przeplatając opowieść o geografii i historii, obcych i swoich, wspomnienia i dyskurs naukowy, mozolnie rekonstruując związki w czasie i przestrzeni między bohaterami tej książki – ołpinianami, oraz między nimi a współczesnością. Przedstawiam fakty, zadaję pytania, stawiam hipotezy, także z gatunku tych odważnych. Kolejni autorzy – Piotr Kołpak i Marta Raczyńska-Kruk – w ramach swoich dyscyplin – historii i antropologii – karnie już trzymają się prawideł swoich warsztatów badawczych, opisując, analizując i wyjaśniając źródło. Wszystko zaś wieńczy edycja źródła przygotowana zgodnie ze wszystkimi zasadami sztuki edytorskiej. (…) W naszej książce kopiemy w głąb dziejów na względnie niewielkim odcinku historii, ale przez to docieramy do nieznanych dokumentów, pokazujemy konteksty i inne sposoby odczytania znanych, a także korygujemy wcale nierzadkie błędy i nietrafne interpretacje naszych poprzedników, zapewne przy okazji popełniając kolejne błędy lub dokonując niewłaściwych interpretacji. Jest więc i pole do pracy dla naszych następców.
Marcin Wojciech Solarz
(…) Przedstawiona praca nie jest kolejną monografią wsi, takich o Ołpinach powstało sporo. Jest rekonstrukcją ołpińskiej kultury w XVI-XIX w.
Prof. dr hab. Zbigniew Libera
Dotychczas edycje i opracowania dotyczące dawnej wsi i chłopstwa stanowiły zasadniczo dwa
odrębne nurty prac badawczych. Recenzowana książka łamie ten schemat, proponując opublikowanie wspólnie edycji akt sądowych i urzędowych wsi Ołpiny wraz z trzema studiami
dotyczącymi dziejów tej wsi, oglądanych przez pryzmat akt sądowych.
Dr hab. Krzysztof Fokt
Friedricha Schopenhauera zwykło się nazywać twórcą pesymizmu filozoficznego. Jednak ten pesymizm nie miał nic wspólnego z determinizmem katastroficznym, a negacja postępu z zaprzeczeniem rozwoju nauki i techniki. Uczył rezygnacji bez pokory, współczucia bez miłości bliźniego, buntu bez działania. Schopenhauer z jednej strony neguje świat, ale z drugiej strony uznaje ten świat za jedyny z możliwy. I czyni tak z powodu przyjęcia pewnych zasad aksjologicznych. Etyka Schopenhauera jakkolwiek normatywna, nie posługuje się pojęciem obowiązku. Powiada czym jest dobro, ale nie usiłuje nikogo skłonić do dobrego postępowania.
Motto książki: ????,???? Co było zjednoczone, musi ulec rozbiciu, co było rozbite, musi się zjednoczyć To starożytne prawidło rozpala serca i wyobraźnię niezliczonych pokoleń adeptów historii Państwa Środka, w tym współczesnych decydentów politycznych. Ta książka udowadnia, że za pomocą poezji i anegdot historycznych można zrozumieć historię i geopolitykę. Jest zbiorem map historycznych, wyjaśnień kluczowych aspektów cywilizacji i historii Chin, opowieści o kluczowych wydarzeniach oraz przysłów, idiomów i urywków poezji. Zawiera 81 sentencji i maksym, po dziewięć w każdym z rozdziałów. Ich tematy to: chińskie cykle dynastyczne, perypetie wojenne władców starożytnych, najstarsze echa starożytności i mitów. Sentencje zostały dobrane tak, aby niosły jak najwięcej mądrości użytecznej dla nas, ludzi współczesnych. Jednocześnie są świetnymi przykładami do opisania ciekawostek o dawnych Chinach - obyczajach, słynnych postaciach i życiu zwykłych ludzi. Czy da się pokonać Chiny? Czym dla chińskich współczesnych decydentów jest „stulecie narodowego poniżenia”? Jak Chińczycy rozumieją własną historię? Kim byli i jak rozumieli świat ludzie, których czyny ukształtowały historię Chin? Odpowiedzi znajdziesz w tym tomie. Książka wyróżniona w konkursieGeopolityczna książka roku 2020. REKOMENDACJE: Niezwykła, świetnie napisana, nowatorska publikacja. Piotr Plebaniak z niebywałą erudycją i elokwencją Znawcy przedstawia długą historię dziejów, tradycji i życia politycznego Chin. Opierając się na przekazach ówczesnych „świadków historii”, koryguje i przewartościowuje dotychczas pokutujące tradycyjne osądy, burząc współczesne mury ich akademickiej interpretacji. — dr hab. Krzysztof Miszczak, prof. SGH, Instytut Studiów Międzynarodowych, Szkoła Główna Handlowa Chiny to ciągłość kulturowa. Imperia się przewracają, władze i reżimy przemijają, ale Chiny trwają. Państwo można pokonać, cywilizacji — nie. Dlaczego? Przeczytajmy zawarte w tym tomie sentencje, wiekopomne słowa i opowieści osób tę cywilizację kształtujących. Warto. — prof. dr hab. Bogdan Góralczyk, dyplomata, sinolog, autor m.in. książki Wielki Renesans. Chińska transformacja i jej konsekwencje (2018)
Zygmunt Freud (1856-1939), twórca psychoanalizy i wielka postać światowej psychologii, w zbiorze rozpraw i esejów Poza zasadą przyjemności ukazuje podstawowe elementy swojej psychoanalitycznej. W tekście tytułowym dotyka pozornej sprzeczności wystepowania u pacjentów objawów nerwicowych i przymusu powtarzania z dążeniem organizmu do przyjemności.
Pewnego razu mój przyjaciel Gary Snyder powiedział, że nie sposób ratować świata, jeśli się nie zrozumie, że nie potrzebuje on zbawienia. Hindusi twierdzą, że zmierzamy do końca Kali Jugi – epoki destrukcji, która powtarza się co cztery miliony lat. Jeśli mają rację, znaczy to, że katastrofa ekologiczna, z którą się mierzymy, to zwyczajna okresowa
śmierć naszego światowego systemu. Z tej perspektywy nie ma w tym nic tragicznego. Tak po prostu się dzieje. I można się z tym pogodzić jak ze śmiercią każdej jednostki. Powiecie, że taki pogląd uczyni nas chłodnymi i obojętnymi, ale to nieprawda. Jeśli wiecie, z czym się mierzycie, i nie walczycie z tym, to się tego nie obawiacie, a jeśli nie kierujecie się strachem, możecie łatwiej poradzić sobie z tą sytuacją. Troska o planetę i życie na niej, dbanie o jej przetrwanie to nie szalony obowiązek. To czysta przyjemność”.
Tak po prostu to pochwała fikuśności życia. Watts opisuje jego kręte ścieżki i namawia nas do tego, byśmy docenili jego niesamowitość i nieprzewidywalność. Rozprawia się z dogmatami, które próbują narzucić sztywne ramy temu, co z natury płynne i wieloznaczne. Postuluje prawdziwy materializm, który nie ma nic wspólnego z kultem abstrakcyjnych pieniędzy, a jest zachwytem nad namacalnością, zmysłowością naszego istnienia. Istnienia będącego wartością samą w sobie.
"Trzeba wciąż do znudzenia powtarzać, że nie ma żadnych "wyższych wartości", które w jakikolwiek sposób mogłyby poświadczyć jakąś przewagę siermiężnej i zapyziałej nieudolności nad tym, co dojrzałe, normalne i racjonalne. [...] Ani moralne przekonanie, ani religijna wiara - bez względu na to, jak bardzo są wzniosłe i budujące - nie potrafią w niczym zmienić tego, że urzeczywistniony w Europie Zachodniej system wolnościowo-demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego z jego praworządnym państwem i oświeconą kulturą jest najpełniejszą realizacją nowoczesnej formy człowieczeństwa i uspołecznienia, i że poza lub ponad nim nie może być nic, co nie byłoby powtórnym upadkiem w chaos głupoty, samowoli i przemocy".
Czy instynkt seksualny rządzi naszym życiem? Trzy rozprawy z teorii seksualnej to niewątpliwie najważniejszy przyczynek Zygmunta Freuda do antropologii. Twórca psychoanalizy po raz pierwszy w tak kompleksowej i spójnej formie wyłożył poglądy dotyczące faz rozwoju seksualnego człowieka, pierwotnej seksualności dziecięcej, wyboru obiektu seksualnego oraz znaczenia stref erogennych. Freud wyróżniał dwie siły, które kierują ludzkim zachowaniem. Pierwszą z nich jest popęd seksualny (libido), drugą natomiast instynkt samozachowawczy. Ww sposób fundamentalny różnią się one swoją istotą. Instynkt seksualny kieruje się zasadą przyjemności, natomiast instynkt samozachowawczy zasadą realnego osądu. Różny jest także stosunek obu tych popędów do lęku – libido ma o wiele silniejsze powiązania z lękiem niż instynkt samozachowawczy. Według wiedeńskiego naukowca instynkt samozachowawczy nie powoduje zaburzeń nerwicowych, w przeciwieństwie do popędu seksualnego. Ta szczególna rola seksualizmu wypływa z faktu, że jest on jedyną funkcją organizmu, która wychodzi poza jednostkę i determinuje jej powiązanie z zachowaniem gatunku. Trzeba też pamiętać, że uleganie popędowi seksualnemu nie zawsze przynosi korzyści jednostce, w przeciwieństwie do innych czynności, lecz często, dla osiągnięcia rozkoszy naraża ją nawet na ryzyko utraty życia...
Najważniejsi nasi filozofowie XIX stulecia zamieszkiwali – w duchowym sensie tego słowa – pogranicze polsko-niemieckie. Libelt był doktorantem Hegla. Cieszkowski napisał pierwsze swe dzieło, Prolegomena zur Historiosophie, po niemiecku. Trentowski mieszkał we Fryburgu Bryzgowijskim, miał niemiecką żonę i rozmawiał z córką po niemiecku. Wszyscy oni w pewnym momencie zrozumieli, że nie mogą być Niemcami – że muszą być Polakami – i to z powodów, które warte są przemyślenia. Były to bowiem powody filozoficzne.Podam tylko jeden. W tradycji polskiej jest słowo z trudem przekładalne na inne języki. Nie z racji swej gramatycznej złożoności, lecz z powodu bagażu doświadczeń, które ze sobą niesie. To słowo „inteligent”. Wynalazł je Karol Libelt i od początku było ono pewnym projektem filozoficznym – kryła się za nim dialektyka różnojedni, inna od analogicznych formuł heglowskich i schellingiańskich. Filozof w Polsce, uważał Libelt, musi być inteligentem.[Spis treści]PREZENTACJETomasz Herbich, Libelt i Pol. U źródeł polskiej filozofii narodowejKarol Libelt, Wstęp. Estetyka uważana jako przejście do filozofii czystejKarol Libelt, Stanowisko sztuki do natury. Różnica między pięknem natury a pięknem sztukiKarol Libelt, Wstęp do Piękna naturyKarol Libelt, Myśl, słowo i czyn. Rzecz filozoficzna o urzeczywiszczaniu się duchaKarol Libelt, Rozbiór krytyczny dzieła Bronisława Trentowskiego Grundlage der universellen PhilosophieWincenty Pol, Pamiętnik do literatury polskiej XIX wieku. Prelekcja XBronisław Trentowski, Kosmozofii dział wtóry. Morfozofia lub filozofia formy świata i morfozykiESEJEMaciej Możański, O pojęciu inteligencji w O miłości Ojczyzny Karola LibeltaKonrad Wyszkowski, O pewnym kłopotliwym fragmencie z Myślini Trentowskiego. Jak wykładać filozofię polską i trochę o logice języka naturalnegoMaksymilian Kornatowski, „Noumenalne moce” w systemach filozoficznych Immanuela Kanta, Friedricha Schellinga i Alfreda Northa WhiteheadaJakub Pyda, Irydion – Syn cieniów. O ewolucji myśli antropologicznej Zygmunta KrasińskiegoKarolina Filipczak, O peryferyjnym uniwersalizmiePOLITYKAWawrzyniec Rymkiewicz, Apologia Andrzeja Leppera. Odpowiedź na pytania „Praktyki Teoretycznej”ANTYKWARIATSadik Dżalal al‑Azm, Orientalizm i orientalizm odwróconyRECENZJE I POLEMIKISzymon Wróbel, Świat wieczystej niedzieli. Na marginesie książki Ivana Dimitrijevicia zatytułowanej Dysputa o dzieleKacper Kutrzeba, „Od tego się wyzwalamy, co umiemy zastąpić”. Czy Mickiewicz i Ern potrafią wyzwolić się od filozofii niemieckiej?ks. Jan Sochoń, Teoria widzenia i jej konsekwencje
Motywem przewodnim książki jest chrystologia Ducha akcentująca nierozerwalną więź Chrystusa z Duchem Świętym w trynitarnym życiu Boga i w historii zbawienia. Syn i Duch stanowią „dwie ręce Ojca”, jak to sugestywnie zobrazował św. Ireneusz. Opisując to misterium, ks. Maciej Raczyński-Rożek wydobywa nowe rozwiązania, jakie daje chrystologii i pneumatologii konsekwentne ukazanie tej więzi. W pierwszej części autor opiera się na myśli S. Bułgakowa, odwołując się także do filozoficznych i teologicznych źródeł poglądów tego wschodniego teologa – F.W.J. Schellinga i W. Sołowjowa. W drugiej części przechodzi do teologii H.U. von Balthasara, jego refleksję umieszczając na tle biblijnych rozważań F.-X. Durrwella. Praca została osadzona na bogatych materiałach źródłowych. Czytelnik odnajdzie w niej wiele zagadnień z zakresu sofiologii, estetyki teologicznej, filozofii klasycznej i teologii dogmatycznej, szczególnie trynitologii, pneumatologii i chrystologii w refleksji teologów Wschodu i Zachodu. Maciej Raczyński-Rożek (ur. 1981) – ksiądz katolicki, doktor nauk teologicznych, wykładowca teologii dogmatycznej na Akademii Katolickiej w Warszawie. W 2015 roku obronił pracę doktorską z zakresu eschatologii na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Jego naukowe zainteresowania koncentrują się na twórczości H.U. von Balthasara, S. Bułgakowa oraz E. Przywary. W swych pracach zajmuje się także tzw. eschatologią nadziei i kwestią miejsca teologii w postmodernistycznym świecie.
„Z wewnętrznego rozdarcia pomiędzy tym co powszechne i indywidualne, konieczne i zmienne rodzi się komunikacja, której celem jest pojednanie pozwalające wydobyć to, co przedpojęciowe. […] Tyle że proces komunikacji wymaga środków pośredniczących, wymaga mediacji […] Gdzie zatem miejsce na bezpośredniość i obietnicę prawdy o bycie? Nadzieje te pokładamy w presemiotyce, której ślady tropimy od początków kształtowania się ludzkiej kultury. […] Bo o cóż innego chodzi uczestnikom komunikacji, jak o osiągnięcie poczucia skomunikowania a ono zostaje powołane do istnienia w przestrzeni między mną, tobą i światem tworząc jedno. Presemiotyka stanowi zatem cenne dopełnienie w rozumieniu tego, czym jest komunikacja oraz tego, jak jest ona możliwa, niezależnie od ostatecznie niejasnego statusu ontologicznego bezpośredniości. Bo zaczynamy rozumieć, że kiedy chcemy w pełni odsłonić istotę komunikacji musimy ujmować ją całościowo, jak mowę dopełnia cisza, znaczenie obrazu towarzyszące mu passpartout, tak konieczne dla komunikacji zmediowanie musi być uzupełniane o co najmniej wyobrażone poczucie jedności w bezpośredniości”. (Fragment recenzji)
Poruszanie się w obecnych czasach może być trudnewszystko ciągle się zmienia i trudno jest nadążyć i się dostosować. Technologia rozwija się w ogromnym tempie i wymaga, byśmy szybko się do niej dostosowali, co u wielu z nas powoduje niepokój. W miarę wzrostu stresu i wymagań łatwo jest poczuć przytłoczenie.Dlatego ważne jest, abyśmy pozostali jak najbardziej ugruntowani i skupieni, jednocześnie rozwijając naszą duchową stronę. Gdy to robimy, zauważamy, że łatwiej radzimy sobie ze światem wokół nas. Książka przedstawia serię przydatnych, łatwych do wykonania ćwiczeń, które poprawią naszą stabilność emocjonalną w tych trudnych czasach. Szczegółowo omawia też, kto i co stoi za tymi zmianami. Czy rzeczywiście zmiany te przynoszą nam korzyści? A jeśli nie, to co możemy z tym zrobić?Gdy walka o kolektywne przebudzenie wydaje się daremna, nadal mamy wpływ na indywidualną świadomość i indywidualne wyzwolenie. Ten Duchowy podręcznik może być ważnym narzędziem, które w tym pomoże.
Wynurzenie Omniwersum może stać się ważnym narzędzi wyzwolenia z naszego przypuszczalnego statusu planety-więzienia dla Dusz w wymuszonym, nieświadomym cyklu narodzin i śmierci. Dokumentują to kosmolog Wes Penre i futurysta Alfred Lambremont Webre, dostarczając potężnych strategii wyjścia z fałszywego matriksa życia po życiu / międzyżycia i pułapki reinkarnacyjnej. Poprzednia książka Alfreda Lambremonta Webrea, Exopolitics, stworzyła naukę o stosunkach między cywilizacjami w multiwersie (wieloświecie). Obecna, przełomowa książka, integruje dane empiryczne dotyczące inteligentnych cywilizacji w multiwersie i inteligentnych cywilizacji dusz w regionach znanych jako życie po życiu, demonstrując nieznaną ogółowi społeczeństwa rzeczywistość w wymiarach Omniwersum (wszechświecie wszechświatów).
Jak działa ludzki umysł? Wstęp do psychoanalizy należy do najbardziej znanych i najważniejszych dzieł Zygmunta Freuda. Ta rewolucyjna książka zawiera cykl dwudziestu ośmiu wykładów wygłoszonych przez autora w latach 1915–1917 na Uniwersytecie Wiedeńskim przed audytorium składającym się zarówno z lekarzy, jak i osób niezwiązanych z medycyną, którym wyjaśniał podstawowe założenia koncepcji psychoanalizy. Wiedział o zastrzeżeniach, jakie wobec niej wysuwano, więc wykłady te potraktował niezwykle poważnie i przygotował je także w postaci pisemnej. Freud opisuje w nich główne metody psychoanalizy, będące podsumowaniem i wynikiem jego trzydziestoletnich badań. Teorie Freuda od momentu ich pierwszej publikacji do czasów współczesnych nie przestają budzić zainteresowania naukowców różnych dziedzin, znajdując duże grono zwolenników, ale także przeciwników. Niemniej Wstęp do psychoanalizy pozostaje najczęściej tłumaczonym dziełem autora. Psychoanalizy uczy się człowiek przede wszystkim na samym sobie przez studiowanie własnej osobowości.
Publikacja jest pierwszym polskojęzycznym ujęciem historii edukacji filozoficznej w dawnych Indiach. Tytułowy problem zasługuje na szczególną uwagę – sięga bowiem do wspaniale udokumentowanych źródeł tego zjawiska i początków samej hinduskiej myśli filozoficznej, ujawniając korzenie jakże dzisiaj popularnej jogi. Książka, chociaż ma charakter naukowy, to adresowana jest do szerokiego grona odbiorców interesujących się kulturą hinduską. Pokazuje, jak rodziło się zjawisko edukacji filozoficznej i jak w swoich początkach było głęboko zakorzenione w pierwotnych strukturach inicjacyjnych. Omawia zagadnienia związane z (1) właściwym celem edukacji, koncentrując się na problematyce cierpienia człowieka, wyzwolenia od niego, przeszkód, jakie stoją na drodze do osiągnięcia tego celu, i wreszcie potencjału poznawczego człowieka; (2) doborem przedmiotu edukacji, w tym zagadnieniami mitycznych początków, problematyką poznania, atmanem i brahmanen, stanami świadomości i kwestią tożsamości czy prawem karmana; (3) metodami pracy edukacyjnej, uwzględniając problematykę inicjacyjną i kwestię bezpośredniego doświadczenia o charakterze mistycznym, rolę słów w procesie dydaktycznym czy początki tradycji jogi. Z narracji wyłania się bogaty świat poszukiwań filozoficznych, pełen zapału i afirmacji życia oraz wiar w możliwość osiągnięcia niczym nieuwarunkowanego szczęścia. Świat szanujący tradycję, ale i odważnie szukający nowych dróg do jak najlepszego wykorzystania własnego potencjału.
Pośród mgieł i miazmatów zaciemniających koniec tysiąclecia pytanie o subiektywność powraca jak lejtmotyw. Subiektywność nie jest w sposób naturalny dana, nie bardziej niż woda i powietrze. Jak ją produkować, zdobywać, wzbogacać i ciągle wymyślać na nowo, tak by mogła być zgodna z Uniwersami mutujących wartości? Jak pracować nad jej wyzwoleniem, to znaczy resingularyzacją? Psychoanaliza, analiza instytucjonalna, film, literatura, poezja, innowacyjna pedagogika, urbanistyka i architektura - wszystkie te dziedziny będą musiały połączyć swoją kreacyjność, by odeprzeć zarysowujące się na horyzoncie ataki barbarzyństwa, mentalną zapaść i chaosmiczny spazm i by przekształcić je w nieprzewidziane bogactwa oraz rozkosze, których obietnice są zresztą całkiem namacalne. Spis treści Produkowanie subiektywności Maszynowa heterogeneza Schizoanalityczne metamodelowanie Schizochaosmoza Maszynowa oralność i ekologia wirtualności Nowy paradygmat estetyczny Ekozoficzny obiekt Indeks osobowy
Znachor to „ten, kto zna”choroby. To osoba bez wykształcenia medycznego, zajmująca się leczeniem ludzi, Znachorstwo jest często związane z zabobonami.Stosuje się w nim metody irracjonalne, w tym praktyki rytualne, i magiczne, które są rozpowszechnione wśród ludzi niewykształconych,ale niekoniecznie.Sporadycznie w społeczeństwach cywilizowanych. Wiedzę znachor otrzymywał od wykształconych poprzedników i znawców medycyny ludowej.Medyczna wiedza ludowa oparta była i jest na korzystaniu z naturalnych właściwości leczniczych przyrody. Jej główny dział stanowi ziołolecznictwo.Dopiero lata 50. i 60. XX w. zmieniły sytuację, ponieważ na terenach wiejskich pojawili się lekarze. Powieść „ Znachor” Tadeusz Dołęga-Mostowicz napisał w roku 1937. Dzieło to powstało początkowo jako scenariusz filmowy. Kiedy jednak scenariusz odrzucono, autor przerobił go na powieść.
Treścią jest historia renomowanego chirurga, profesora Rafała Wilczura, który pewnego dnia dowiaduje się, że jego ukochana żona Beata odeszła z kochankiem, zabierając ich córeczkę Marysię. Zrozpaczony włóczy się po mieście i pada ofiarą bandytów. Ciężko pobity doznaje amnezji. Nie wiedząc, kim jest, tuła się po wioskach, chwytając się dorywczych prac. W końcu przyjmuje go pod swój dach wiejski gospodarz i Wilczur, już jako Antoni Kosiba, rozpoczyna swoją znachorską działalność. Po udanej operacji kalekiego syna gospodarza zyskuje sławę wielkiego uzdrowiciela. Miejscowy lekarz, zazdrosny o sukces, grozi mu sądem za nielegalne wykonywanie praktyki lekarskiej...
Sukces powieści zachęcił autora do napisania kontynuacji losów profesora Wilczura. W 1939 roku wydana została powieść „Profesor Wilczur” przedstawiająca jego dalsze losy. W 1936 roku pisarz przebywający w majątku Piwnickich w Sikorzu,odwiedził z gospodarzami w ramach wycieczki oddaloną o 10 km wieś Radostki, w której znajdował się młyn wodny. Przyjmował w nim pacjentów jeden z pracowników młyna, miejscowy zielarz i znachor nazwiskiem Różycki. Liczni pacjenci woleli leczyć się u znachora niż u drogich i mało skutecznych lekarzy.
Krótko wcześniej, w 1935 w dzienniku „ ABC”, z którym Dołęga-Mostowicz współpracował, ukazała się notatka o lekarzu, doktorze Ferdynandzie Dolanim, absolwencie uczelni medycznej w Brukseli, który w małopolskiej wsi Borek został aresztowany za znachorstwo. Dolani zataił posiadanie dyplomu doktora medycyny, ponieważ znachorom powodzi się lepiej niż lekarzom. Historie te zainspirowały pisarza, a Radotki stały się pierwowzorem Radoliszek, które autor przeniósł jednak do północno-wschodniej Polski, na Wileńszczyznę i tereny białoruskie, skąd sam pochodził.
Wątek pobicia doktora Wilczura mógł nawiązywać do przeżyć pisarza, który za krytykę władz został pobity w 1927 roku.
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Znachor
Autor: Tadeusz Dołęga-Mostowicz urodził się 23 września 1900 roku w Głębokiem. Należy do najbardziej poczytnych polskich pisarzy okresu międzywojennego.Popularność przyniosły mu takie powieści jak Kariera Nikodema Dyzmy, Znachor, Doktor Murek czy Pamiętnik pani Hanki, na podstawie których powstały też chętnie oglądane filmy i seriale. Pisarz zmarł w roku 1939 w Kutach.
Po Prouście francuska literatura celebruje szaloną miłość razem z Bretonem i Aragonem, przemienia się w filozofię wraz z Sartrem, staje się polityką z Malraux, moralnością wraz z Camusem czy też spojrzeniem flaubertowskim wraz z minimalizmem Blanchota i Nouveau Roman, i w końcu, wraz z Célinem, rywalizuje z proustowskim poszukiwaniem emocji, choć sprawia wrażenie, jak gdyby odrzucała jego „francusko-jidyszowy” styl i seksualność. Spośród nielicznych autorów zwracających uwagę na Prousta to Blanchot – i jego orfizm – uprzywilejowuje implozję pustki, która powiększa sferę Czasu odnalezionego. Niemniej jednak owa przenikliwość pozostaje zależna od milczenia w kwestii brutalności zła, które u Prousta jest samotnym rewersem niestałości Bytu. Upierać się przy amoralizmie proustowskiego dzieła będzie dwóch podziwiających go pisarzy: katolicki moralista interesujący się rozkoszami piekielnymi, który go opłakuje – czyli Mauriac – oraz badacz doświadczenia mistycznego, który go wychwala – którym jest Bataille. Natomiast poważny Walter Benjamin będzie się zastanawiał nad tym „eleackim” szczęściem tych odmiennych „materii”. Pełnia proustowskiego doświadczenia – zmysłowa, sztuczna, bluźniercza – ciągle nam się wymyka.
Gilles Deleuze komentuje tę proustowską koncepcję homoseksualizmu z rzeczowością filozofa, który zrozumiał odkrycie Freuda: odróżnia homoseksualizm „ogólny i ścisły” od homoseksualizmu „lokalnego i nieścisłego”. Ten ostatni opiera się na „współistnieniu fragmentów dwóch płci, cząstkowych przedmiotów, które nie mogą się ze sobą porozumieć”, oraz na „oddzieleniu od siebie płci-narządów”. Całość zmierza tutaj w kierunku „transseksualizmu jako ostatecznego poziomu Proustowskiej teorii”.
Homoseksualista jest produktem społecznego odrzucenia, a jego poczucie winy nie istniałoby bez owego wykluczenia, bez owego ostracyzmu, na jaki skazuje go kontrakt społeczny. Proust podkreślał, jak bardzo homoseksualizm jest społecznym artefaktem, i połączył homoseksualistę z Żydem, jako że oboje są ofiarami normatywnej nietolerancji. Do tego protestu narrator dodaje również szczegółowy opis psychotycznej mocy uniwersalnego transseksualizmu. Wszyscy jesteśmy hermafrodytyczymi roślinami i bąkami, lecz niektórzy są nimi bardziej niż inni, aż do szaleństwa, tak jak Palamed z Guermantes’ów, baron Charlus, książę Brabancki, książę de Carency, książę des Dunes, dziedzic de Montargis, książę d’Agrigente, etc. Pani de Guermantes nie waha się mówić, w jego kontekście, o „szaleństwie”. Szaleństwie, które narrator wydaje się sam znać na tyle, że o nim śni: „Otóż śniło mi się, że pan de Charlus ma sto dziesięć lat i że wyciął właśnie kilka policzków własnej matce; że pani Verdurin kupiła za pięć miliardów bukiecik fiołków”. Nikt nie potrafiłby być bardziej szalony. Jeśli wierzyć Freudowi, w postaci ze snu zawsze jest coś ze śniącego. Zatem Charlus policzkujący swoją matkę Verdurin… Cierpienie i śmiech narratora.
Bezsprzecznie, baron wykazuje osobliwe symptomy. Najpierw jego oczy, „rozszerzone uwagą”, „nadzwyczaj żywe”, rzucają „żarliwe spojrzenie, śmiałe, ostrożne, szybkie i głębokie zarazem”, raz po raz roztargnione „z natrętną przesadą”. Oczy „niby szczelina, niby strzelnica, której nie mógł zatkać”, „spuszczone jezuicko”, zdradzają cechy uwięzionej i rozregulowanej energii bąka albo, jeszcze brutalniej, „maszyny palnej, niezbyt bezpiecznej nawet dla tego, kto, nie będąc całkowicie jej panem, nosił ją w sobie, w stanie chwiejnej równowagi i zawsze gotową wybuchnąć”. Na szczęście najczęściej owemu materiałowi wybuchowemu udaje się znaleźć odpowiednie zastosowanie, np. w „racach jego wymowy”. Lecz niekiedy pewien rodzaj obraźliwej i raniącej werbalnej niewstrzemięźliwości odkrywa nagle „maszynę” rozregulowaną.
Traktat liturgiczny patriarchy Germanosa I należał w Bizancjum do bardzo poczytnych tekstów, o czym świadczą liczne kopie rękopiśmienne, w których się zachował. Wprawdzie nie ułatwiają one ustalenia pierwotnej redakcji - można przyjąć, że ewoluował wraz ze zmieniającą się liturgią - dają jednak pojęcie o jego znaczeniu, polegającym właściwie na pełnieniu roli oficjalnej wykładni kultu. Autor, czczony jako święty, niemal męczennik ikonoklazmu, pozostawił spójne objaśnienie nie tylko poszczególnych czynności, ale także architektury oraz szat i naczyń. W swych tłumaczeniach wykorzystał dwie perspektywy egzegetyczne - aleksandryjską i antiocheńską - uzyskując w ten sposób złożony obraz świętych obrzędów, w którym symbolika jest warstwowa i wieloznaczna. Ten traktat jest istotny dla badań tak nad dziejami przedikonoklastycznej liturgii w Konstantynopolu (nie istnieje bowiem dla niej zbyt wiele źródeł), jak i nad sztuką bizantyńską. Magdalena Garnczarska - pracuje w Zakładzie Historii Sztuki Średniowiecznej i Bizantyńskiej Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jej zainteresowania badawcze dotyczą między innymi estetyki późnoantycznej i bizantyńskiej oraz bizantyńskich tekstów źródłowych odnoszących się do kwestii artystycznych.
Książka próbuje przybliżyć czytelnikowi jeden z najciekawszych aspektów myśli Jana Dunsa Szkota poświęcony metateologicznym rozważaniom nad naukowym statusem teologii. Pierwszym zagadnieniem podjętym w książce są rozważania nad tym, czym jest nauka w ogóle i co jest jej pierwszym przedmiotem. Szkot analizuje tu zagadnienie statusu nauki jako takiej, ujętej w ramach konfrontacji tradycyjnego chrześcijańskiego modelu z modelem perypatetyckim. Celem jest przy tym wskazanie istoty nauki i wiedzy naukowej (poznania naukowego) w kontekście czterech podanych przez Arystotelesa warunków, które nauka musi spełniać. Szkot rozszerza to zagadnienie o problem statusu teologii jako wiedzy-nauki o Bogu. Ostatecznie, zdaniem Szkota, teologia spełnia podane przez Arystotelesa warunki bycia nauką, choć nie wszystkie, bo bez warunku czwartego, który jednak, jak uzasadnia Szkot, nie jest konieczny, aby formalnie teologię za naukę uznać. Innym podjętym w książce problemem jest wyznaczenie pierwszego przedmiotu nauki. Szkot eksponuje tu podmiotowy charakter przedmiotu wiedzy, który jako pierwszy przedmiot poznania musi wirtualnie zawierać wszystko to, co w danej nauce może być poznane. Po ustaleniu statusu nauki jako takiej i określeniu jej pierwszego przedmiotu odnosi się Szkot do kwestii teologii, pokazując, w jakim sensie jest ona nauką (czy spełnia warunki naukowości), a także co jest (musi być) jej pierwszym przedmiotem. Warunek pierwszego przedmiotu dla teologii spełnia wyłącznie Bóg ujęty w pełni Jego istoty, to znaczy Bóg jako Bóg. Teologia tak rozumiana jest wiedzą absolutną i możliwą wyłącznie dla intelektu proporcjonalnego względem jej przedmiotu - Boga jako Boga. Szkot ogranicza tym samym taką teologię, czyli rozumianą w sensie ścisłym, do intelektu najwyższego, czyli intelektu Boga, gdyż tylko ten intelekt jest zdolny poznać samą istotę Boga. Szkot pyta także, czy Bóg może być poznany w sensie poznania naukowego w ramach treści odmiennych od tych, pod jakimi jest ujęty w swej istocie. Zatem Szkota interesuje zagadnienie istnienia poza teologią w sobie, dostępną tylko Boskiemu intelektowi, jeszcze innej wiedzy o Bogu, dostępnej intelektowi człowieka. Pytanie odnosi się zatem do człowieka i zdolności poznawczych jego intelektu. Teologia w sobie jest dla człowieka niedostępna, nie znaczy to jednak w konsekwencji, że poznanie Boga dla człowieka jest w ogóle niemożliwe. Ostatecznie przedmiotem teologii dostępnej człowiekowi, to znaczy - jak określa ją Szkot - teologii dla nas (pro nobis), nie jest Bóg ujęty w pełni Jego istoty, lecz Bóg ujęty pod pewnym aspektem, w przysługujących Mu właściwościach. W dalszej części książki przedstawione są Szkotowe rozważania nad warunkami teologii w sobie i zarazem teologii dla nas, to znaczy teologii objawionej, dostępnej człowiekowi-pielgrzymowi. Teologia dostępna człowiekowi ma oparcie w Objawieniu i możliwości intelektualnej analizy jego treści. Ludzki intelekt z definicji jest ograniczony, Objawienie z kolei stanowi podstawę zdobycia wiedzy o Bogu. Szkot pyta więc, w jakim zakresie ludzki intelekt jest zdolny poznać treści przekazane na drodze Objawienia. Ostatecznie przyjmuje, że prawdziwa wiedza o Bogu, jeśli ma być nauką, musi się opierać na prawdach zgłębionych na drodze wiary, lecz analizowanych rozumowo. Pozwoliło to wypracować Szkotowi koncepcję teologii ludzkiej wychodzącej od prawd objawionych, które mogą być rozpatrywane i poznawanie przez ludzki intelekt pro statu isto.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?