Czy współczucie to temat na książkę? Jedni mówią: "Tak, tego nam dziś potrzeba! Nie przymusu poprawnej politycznie empatii, lecz konsekwentnej nieobojętności wobec cierpienia". Drudzy odpowiadają: "Ile można!? Współczucie nie jest sexy, zróbcie coś o przemocy czy relacjach damsko-męskich, to się sprzeda!".Małgorzata Bilska i jej rozmówcy pokazują, że współczucia nie da się zamknąć w ścisłych ramach. Każdy musi tu iść swoją drogą. Nauczyć się dostrzegać konkretnego człowieka, zrozumieć, że ważna jest osoba, a nie wyobrażenia o niej, stereotypy czy instytucje. Kogo stać na taką postawę? Kogoś, kto szuka w sobie "talentu współczucia", zamiast kierować się litością, której nikt nie chce.
Po zeszłorocznym znakomitym debiucie literackim („Przeciw uzbrojonym analfabetom”) Jan Majchrowski daje nam tym razem opowieść o… książkach, zwłaszcza (choć nie wyłącznie) zanurzonych w politycznym sosie swojej epoki. Stąd jej intrygujący tytuł. Jednocześnie jest to opowieść o ludziach: tych nieznanych i tych bardzo znanych, z którymi autor zetknął się jako wojewoda, jako profesor na Wydziale Prawa UW, jako sędzia Sądu Najwyższego, albo znacznie wcześniej. Jego bohaterowie, jak u dobrego malarza, są uchwyceni za pomocą kilku kresek, które pozwalają im ożyć na kartach „Polidruków” z ich istotnymi - aczkolwiek przeważnie komicznymi - cechami. Jan Majchrowski nie oszczędza przy tym i swojej osoby, choć z ofiarami swych dygresji obchodzi się raczej dobrodusznie. Mimo że „Polidruki” mogą rozśmieszyć do łez, to jednak barwny i lekki język autora, którym bawi siebie i czytelnika, służy dotknięciu spraw arcyważnych i poważnych. Nie tylko politycznej historii Polski i jej dnia dzisiejszego, kondycji polskiej inteligencji i sądownictwa, ale także losu Europy, zagadnień rasizmu, odpowiedzialności za czyny i słowa, a nawet stosunku do prawdy i spraw dotykających metafizyki. Nie ukrywa przy tym własnego zdania i własnych ocen.
Świętuj pięćdziesięciolecie kultowej łamigłówki! Poznaj historię najsłynniejszej kostki na świecie.Jak szybko kostkę Rubika potrafi ułożyć robot? Jak kostka wygląda w środku? Ile jest metod jej ułożenia? Z czego zrobiony był jej prototyp? Ile kosztuje najdroższa kostka, gdzie można znaleźć największą? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdą czytelnicy w oficjalnej, pełnej ciekawostek książce "Rubik's Cube. 50 lat najsłynniejszej kostki świata".Kiedy węgierski profesor architektury Ern Rubik stworzył swoją układankę w 1974 roku, nie przypuszczał, że jego "Magiczna Kostka" stanie się jedną z najsłynniejszych łamigłówek wszech czasów, zyska popularność na całym świecie, stając się zarówno zabawką, jak i narzędziem do rozwijania umiejętności logicznego myślenia i pamięci. Kostka pojawiła się w filmach, serialach i teledyskach, stając się ikoną lat 80. oraz symbolem intelektualnego wyzwania. Dzisiaj obchodzi swoje 50 urodziny, ale wcale nie wybiera się na emeryturę i cieszy się niesłabnącą popularnością.
"Nie, prehistoryczne kobiety nie spędzały czasu wyłącznie na zamiataniu jaskiń i pilnowaniu dzieci, czekając, aż mężczyźni wrócą z polowania. Postrzeganie tych kobiet jedynie w kategoriach gospodyń domowych i matek wynika ze stereotypu. One również uczestniczyły w polowaniach na duże ssaki, wytwarzały narzędzia i ozdoby, budowały obozowiska i sięgały po różne formy ekspresji symbolicznej. Nie ma żadnych archeologicznych dowodów na to, że w najdawniejszych społeczeństwach zakazywano im wykonywania pewnych czynności czy uważano je za gorsze i podporządkowane mężczyznom. Taka wizja prehistorii oparta jest na założeniach twórców tej dyscypliny, która narodziła się w XIX wieku. Nadszedł czas, aby ponownie przyjrzeć się historii ewolucji i zdekonstruować procesy przez wieki czyniące kobiety niewidzialnymi".M.P.M.Opierając się na najnowszych odkryciach prehistorii i analizie stereotypów powielanych aż do czasów współczesnych w literaturze naukowej, esej Marylne Patou-Mathis kładzie podwaliny pod inną historię kobiet, wolną od seksistowskich uprzedzeń, a zarazem bliższą rzeczywistości.
Nie chcąc myśleć o logice roślinnego życia poza jego biochemicznymi, komórkowymi czy mikromolekularnymi procesami i układami ekologicznymi filozofowie z łatwością założyli, że w szerokich ewolucyjnych ramach odniesienia istnienie roślin jest słabiej rozwinięte lub mniej zróżnicowane niż istnienie ich zwierzęcych czy ludzkich odpowiedników i że w związku z tym byty roślinne bezwarunkowo udostępniają się nieograniczonemu użyciu i eksploatacji. Tego rodzaju stłumienie najbardziej podstawowego pytania o rośliny legło u podstaw ich etycznego zaniedbania. Choć podobnie jak my są one istotami żywymi, nie potrafimy wychwycić w nich nawet najmniejszych podobieństw z naszym życiem. Marginesy filozofii zamieszkiwane są przez nie-ludzkie i nie-zwierzęce istoty w tym rośliny. Podczas gdy współczesna filozofia raczej wystrzega się ontologicznego i etycznego namysłu nad roślinnym życiem, Michael Marder stawia je na pierwszym planie dokonującej się obecnie dekonstrukcji metafizyki. Autor wskazuje wybrane aspekty istnienia i zachowania roślinnych organizmów oraz roślinnego dziedzictwa ludzkiej myśli. Dowodzi, że rośliny są w stanie oprzeć się totalizującej logice i wyjść poza ciasne granice instrumentalizacji. Rekonstruując życie roślin po metafizyce, Marder skupia się na ich wyjątkowej czasowości, wolności oraz materialnej wiedzy i mądrości. W jego ujęciu myślenie roślin to zarówno niekognitywny, nieideacyjny i nieobrazowy tryb myślenia właściwy roślinom, jak i proces sprowadzania ludzkiej myśli z powrotem do jej korzeni i uroślinniania jej.
W Narodzić się Luce Irigaray – jedna z czołowych filozofek współczesnych, której myśl wykładana jest na uniwersytetach na całym świecie – proponuje nowy sposób rozumienia tego, kim jest człowiek. W swoim namyśle nad istotą człowieczeństwa skupia się w szczególności na pytaniu o początki i pochodzenie. Przełamuje tym samym paradygmat ustanowiony przez androcentryczną tradycję filozoficzną Zachodu, dla której dominującym punktem odniesienia jest przeważnie śmierć. Tymczasem wedle Irigaray kwestią fundamentalną są narodziny, rozumiane z jednej strony jako afirmacja autonomii, z drugiej – jako droga ku relacyjności i rozwojowi istoty ludzkiej. Bez względu na nieznane okoliczności naszego poczęcia pragnęliśmy się narodzić. Nasze istnienie nie może być wynikiem zwykłego przypadku, a nasza chęć do życia objawiła się wyraźnie w chwili naszych narodzin. To my sami mieliśmy wpływ na ten moment. I to my zrodziliśmy siebie za sprawą pierwszego oddechu. Pomimo że mały człowiek, aby przetrwać, długo pozostaje zależny od innych, to on dał sobie życie, by móc przyjść na świat – i dał to życie sobie samemu. Jeżeli nawet został poczęty przez dwoje ludzi i zaczął swoją ludzką egzystencję w ciele innej, to samodzielnie podjął decyzję, by się pojawić w uniwersum tego, co żyjące. – Luce Irigaray
Czy Apokalipsa to początek końca świata?Dlaczego w dziejach Kościoła tak wielu przywódców chrześcijańskich odrzucało Apokalipsę, a nawet chciało usunąć ją z kanonu Biblii? Jak doszło do tego, że w 2022 roku patriarcha Cyryl wzywał rosyjskich prawosławnych do udziału w walce ojczyźnianej przeciwko ruchowi Antychrysta, który może zniszczyć Rosję? Niemalże w tym samym czasie wśród amerykańskich ewangelików nasiliło się przekonanie, że znakiem czasów ostatecznych będzie nowe państwo Izrael wspierane przez Amerykę pod rządami Donalda Trumpa. A może to błędna lektura metafor Apokalipsy leży u podstaw współczesnego myślenia klerykalnego, a utożsamienie świętości z hierarchicznością doprowadziło wielu ludzi Kościoła do niezdrowego duchowo przekonania o moralnej doskonałości duchownych?Tomasz Terlikowski pokazuje Apokalipsę jako oryginalną i jedną z najciekawszych odpowiedzi na pytania o ostateczny sens historii. Sięgając do odważnych tekstów McCarthy'ego, Sołowjowa, Fossego czy Miłosza, zastanawia się, co takiego ma w sobie ta księga, że potrafi zarówno rozpalać serca świętych i mistyków, jak i odbierać umiejętność racjonalnego myślenia oraz zdrową ocenę sytuacji.Tomasz Terlikowski pokazuje, że nasze fantazje apokaliptyczne więcej mówią o nas samych niż o faktycznych losach świata. Ta książka to fascynująca podróż po literackich, teologicznych, filozoficznych i popkulturowych wizjach końca wszystkiego. Czytajmy, póki jeszcze możemy! Bardzo polecam.Tomasz StawiszyńskiApokalipsa Terlikowskiego rozczaruje. Rozczaruje tych wszystkich, którzy szukają w tej książce prostych odpowiedzi na pytania, kim jest Antychryst, rogata Bestia, tysiącletnie królestwo i kiedy ostatecznie nastąpi koniec świata. Natomiast dla tych, którzy nie boją się zgłębiać mechanizmów rządzących współczesnym światem poprzez konfrontację z klasykami wielkiej literatury, jest to lektura wręcz obowiązkowa!prof. Kalina WojciechowskaTomasz P. Terlikowski - doktor filozofii, dziennikarz prowadzący poranki w Radiu RMF24 i rozmowy RMF FM, felietonista "Plusa Minusa". Autor licznych książek dotyczących życia Kościoła oraz podcastu "Wciąż tak myślę" o Kościele i świecie.
Arthura Schopenhauera zwykło się nazywać twórcą pesymizmu filozoficznego.Jednak ten pesymizm nie miał nic wspólnego z determinizmem katastroficznym, a negacja postępu z zaprzeczeniem rozwoju nauki i techniki. Uczył rezygnacji bez pokory, współczucia bez miłości bliźniego, buntu bez działania. Schopenhauer z jednej strony negował świat, ale z drugiej strony uznawał go za jedyny możliwy. I czynił tak z powodu przyjęcia pewnych zasad aksjologicznych. Etyka Schopenhauera, jakkolwiek normatywna, nie posługuje się pojęciem obowiązku. Opowiada czym jest dobro, ale nie usiłuje nikogo skłonić do dobrego postępowania.
"Kwaterka, pionierka, zdobnictwo.Ze wstępu Marka Gajdzińskiego ""Szwejka"":W książce tej czytelnik znajdzie ogromny zasób przydatnej wiedzy umożliwiającej zbudowanie obozu harcerskiego według najlepszych prawideł sztuki obozowania. Autor ma w tym ogromne doświadczenie i dobrze, że się nim dzieli, nie tylko zresztą na kartach książki. Chętnie przyjeżdża na kursy instruktorskie i obozy drużyn, by prowadzić tam bardzo atrakcyjne i efektywne ćwiczenia z pionierki i zdobnictwa. Przywozi ze sobą imponujący warsztat wyposażony w proste narzędzia, przy użyciu których można wykonać praktycznie każde zadanie pionierskie i zdobnicze. To mało powiedziane! Można tworzyć prawdziwe arcydzieła. Przykłady można zobaczyć na przedstawionych w książce fotografiach. Parę razy byłem świadkiem, jak uczestnicy warsztatów "Watry" przeskakiwali o kilka poziomów umiejętności pionierskich, a ich obozy drużyn zyskiwały piękniejszą formę i nowe funkcjonalności. Mam nadzieję, że dzięki tej książce doświadczenie "Watry" upowszechni się i będą mogły z niego korzystać liczne drużyny harcerskie."
Helena P. Bławatska (1831-91) rosyjska pisarka teozofka i spirytystka, założycielka istniejącego do dziś Towarzystwa Teozoficznego, autorka kilku książek zarówno o Indiach w których wiele lat mieszkała, jak i przede wszystkim o okultyzmie, spirytyzmie, wiedzy tajemnej. Bodaj najważniejszą z nich jest właśnie Doktryna tajemna.Jak pisze autorka w przedmowie do książki: nauki zawarte w tych tomach nie są własnością hinduskiej, zoroastriańskiej, chaldejskiej czy egipskiej religii, tak samo jak nie przynależą do buddyzmu, islamu, judaizmu czy chrześcijaństwa. Doktryna tajemna jest istotą ich wszystkich. Wytrysłe z niej różne systemy religijne teraz dopiero mogą być ponownie zanurzone w rodzimym żywiole, a którego wyrosły wszystkie tajemnice i dogmaty, rozwinęły się i uległy zmaterializowaniu. Cel tej pracy może być ujęty w następujący sposób chodzi o wykazanie, iż przyroda nie jest przypadkowym zbiorowiskiem atomów, i wyznaczenie człowiekowi przynależnego mu miejsca w schemacie wszechświata; o wybawienie z poniżenia i zapomnienia prastarych prawd, stanowiących podstawę wszystkich religii oraz udowodnienie podstawowej jedności ich źródła; o wykazanie, iż nauka współczesnej cywilizacji jeszcze nie dotarła do ukrytej dziedziny przyrody. Doktryna tajemna jest książką w służbie ludzkości i tylko ona może ją oceniać.
Zapraszam na przejażdżkę. Środkiem transportu będzie winda. Zjedziemy do podziemia, aby zobaczyć sprawy, które rzadko wydostają się na światło dzienne. To tematy przemilczane, konsekwentnie pomijane, a niekiedy celowo zamiatane pod dywan. Aż do dzisiaj.
Rafał Gębura opisał w formie reportaży prawdziwe historie 20 osób, które w trakcie wielogodzinnych rozmów podzieliły się z nim swoimi niezwykłymi doświadczeniami. Ich porażająca szczerość pozwala lepiej zrozumieć i oceniać świat, w którym żyjemy. Książka przekazuje także praktyczne wskazówki od ludzi, którzy żyją w nietypowy sposób lub wykonują niszowe zawody.
Budzisz się rano i okazuje się, że masz dodatkową tożsamość - sobowtóra, który jest prawie tobą, a jednak wcale nie jest. A ten sobowtór zajmuje się tym, co jest twoją specjalnością, ale propaguje wszystko to, przeciw czemu przez całe życie walczyłaś.Coś takiego spotkało uznaną aktywistkę i intelektualistkę Naomi Klein. Stanęła twarzą w twarz z sobowtórką, której poglądy są dla niej odstręczające, ale nosi identyczne imię, a jej publiczny wizerunek jest na tyle podobny do wizerunku Klein, że ludzie zaczęli je mylić.W swojej najnowszej książce Naomi Klein wnikliwie analizuje, co zrobiły z naszymi społeczeństwami i duszami branding, programy oszczędnościowe i spekulacja kryzysem klimatycznym. Spogląda do wewnątrz, na krajobraz naszej psychiki, a także na zewnątrz, wypatrując możliwości, które dawałyby nadzieję w obliczu kryzysów w gospodarce, ochronie zdrowia i polityce. Przywołując na pomoc między innymi Zygmunta Freuda, Jordana Peele'a, Alfreda Hitchcocka i bell hooks, Klein nie stroni od kpiny i ukazywania śmieszności, gdy mierzy się z osobliwymi sobowtórami, które nas nawiedzają i stały się tak znajome i bliskie, jak zniekształcone odbicie w lustrze. Autorka stara się rozbić to lustro, by wytyczyć drogę wiodącą poza rozpacz.Co takiego zaniedbaliśmy, zajęci polerowaniem i doskonaleniem naszego cyfrowego odbicia w lustrze? Czy możliwe jest pozbycie się sobowtórów i przezwyciężenie patologii kultury, która wszystko zwielokrotnia? Czy możemy opracować politykę zbiorowej troski i naprawdę rozliczyć się z historycznymi zbrodniami?Intelektualna przygoda w sam raz na nasze czasy.
Oryginalne i intrygujące wierzenia tajemniczego ludu, który w Mezopotamii zbudował jedną z pierwszych cywilizacji świata. Mity sumeryjskie to opowieści o niesamowitych przygodach bogów panujących nad światem i nad ludzkimi losami. Na czoło ich licznej rodziny wysuwają się: niebiański ojciec An, jego syn, bóg ziemi i powietrza Enlil, pan mądrości, wiedzy i wód Enki oraz bogini miłości i wojny Inanna. Niniejsze opowieści przedstawiają sumeryjskie bóstwa niedługo po stworzeniu wszechrzeczy. Po burzliwym początku świata w zgodnej dotąd boskiej rodzinie wybucha konflikt o władzę nad stworzeniem. Sprawiedliwy ojciec An przygląda się dążeniom potężnych braci Enlila i Enkiego do objęcia kontroli nad światem. Podobnie Inanna, gotowa wkroczyć i sprytnie zagarnąć, co tylko zdoła Jednak na skarby bogów czają się zewsząd ponure demony i potworne bestie. Wśród nich są zwiastun burzy, ziejący ogniem orzeł o głowie lwa Anzu, upiorna demonica Lilit czy też wąż, który nie lęka się boskiego słowa. Wierzenia Sumerów odcisnęły piętno na wielu późniejszych mitologiach: akadyjskiej, Babilońskiej i asyryjskiej, a także Greckiej i rzymskiej.
Niezwykłe opowieści z Krymu - miejsca krzyżujących się kultur, krainy baśni i legend. Wyniosłe góry, krystaliczne jeziora, wartkie strumienie, rozległe stepy czy dostojne pałace Krymu - wszystkie one mają własne historie przewijające się w legendach. W niniejszym zbiorze znalazło się ich kilkadziesiąt. Mity i fakty historyczne mieszają się w nich, tworząc rzeczywistość przesyconą magią. Legenda o płaczącym kamieniu. Baśń o chłopcu, który rozumiał mowę ptaków. Opowieść o powstaniu Jałty To swoista wędrówka w czasie do miejsc oglądanych oczami tych, którzy żyli setki lat przed nami. Podobnie jak oni, w ogromnej górze dostrzeżemy niedźwiedzia pijącego słoną, morską wodę, a na horyzoncie będziemy wypatrywać statków zamorskich kupców. Autorką wprowadzenia do zbioru jest Switłana Taratorina, pochodząca z Krymu ukraińska pisarka. Natomiast same historie pięknie zilustrowała Halina Constantine.
"Ze wstępu Krzysztofa Kowalczyka ""Canisa"":Puszczaństwo ma tyle znaczeń, co zwolenników, bo każdy rozumie je po swojemu. Marek definiuje survival, buschcraft i harcerstwo jako odmiany puszczaństwa, które postrzega również jako sposób na życie. W pierwszych rozdziałach przedstawia własną filozofię i swoje duchowe podejście do kontaktu z dziką przyrodą. Warto zgłębić te etyczno-moralne podstawy puszczaństwa, by nie zagubić się w opiniach tych, którzy najczęściej wyrażają je, siedząc wyłącznie w mieście przed klawiaturą.W kolejnych rozdziałach omawia poszczególne elementy i techniki radzenia sobie w lesie. Radzi, jak się przygotować do wyprawy zarówno w leśne ostępy, jak i na zwykłą wycieczkę za miasto. Kolejne porady dotyczą życia obozowego, budowy kuchni polowej, przygotowywania posiłków, organizacji noclegu i obserwacji przyrody. Opisy przygód, w jakich autor uczestniczył, dodają wiarygodności poradom i opisywanym technikom. Jednocześnie książka jest w części autobiografią nie tylko obnażającą poglądy autora, ale również ukazującą sporą część jego życiowej drogi. Opisy roślin i zwierząt zawarte w kilku rozdziałach ukazują złożoność przyrody i zachęcają do zgłębienia tematu poprzez własne obserwacje i dogrzebywanie szczegółów w literaturze. Warto zweryfikować tę wiedzę, skonfrontować z rzeczywistością poprzez własne doświadczenie i poznawanie innych źródeł.Marek ma swoje własne podejście, wyrobione podczas wielu lat praktyki puszczańskiej. Wyraża je w niezwykle malowniczy sposób, by dotarło do każdego czytającego na takim poziomie świadomości, o którym czytający mógł nie mieć nawet wcześniej zielonego pojęcia.Chyba największą wartością tej pozycji jest fakt, że zawarte w niej porady wynikają z praktyki. Autor opisuje swoje przygody, które przeżył podczas samotnych podróży oraz wędrówek i obozów z drużyną harcerzy. Niektóre brzmią wręcz niewiarygodnie, ale Marek zapewnia, że wszystkie są prawdziwe.Książka ta przyda się zarówno harcerzom, jak i innym miłośnikom przyrody. I to tym bywającym w lesie na jeden dzień, jak i wędrującym z plecakiem tygodniami."
Książka Profesor Janiny Kostkiewicz stanowi wnikliwe, całościowe i wielostronne studium zagadnień podejmowanych przez ks. Stanisława Podoleńskiego, które – w sposób kompetentny i rzetelny – autorka poddała analizie i obiektywnej ocenie. Temat opracowania i jego kompozycja ujawniają dogłębną znajomość naukowej spuścizny jezuity oraz umiejętność jej […] prezentacji w płynnym toku narracji. Ksiądz Podoleński należy do reprezentantów katolickiego nurtu pedagogiki. Otrzymał solidne wykształcenie humanistyczne, był uformowany w szkole duchowości św. Ignacego Loyoli. Znał pedagogikę ignacjańską, której zasady zapisano między innymi w słynnej Ratio studiorum. Nic zatem dziwnego, że wykazuje integralne spojrzenie – wypływające z jego chrześcijańskiej wizji – na człowieka jako osobę stworzoną na obraz i podobieństwo Boga (Rdz 1, 27). W wizji tej istotne były: godność osoby ludzkiej, jej podmiotowość, wolność i otwarcie na transcendentalia. Autorka podkreśliła, że prace pedagogiczne ks. Podoleńskiego „mają interdyscyplinarny charakter, tworzą jeden z najszerszych i najoryginalniej wyrażony w warunkach dwudziestolecia międzywojennego obszar pedagogiki społecznej”, cechują się prospołecznym i wspólnotowym wymiarem, a wyjątkowe „zaangażowanie ks. Podoleńskiego we wdrażanie katolickiej nauki społecznej i moralności katolickiej było przede wszystkim wynikiem osobistych decyzji w kwestiach pracy dla dobra wspólnego”. Z recenzji ks. dra hab. Stanisława Cieślaka SJ, prof. UIK Janina Kostkiewicz – pedagog, profesor na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przewodnicząca Rady Dyscypliny Pedagogika UJ, założycielka i redaktor naczelna czasopisma „Polska Myśl Pedagogiczna”. Badaczka konserwatywnego nurtu polskiej myśli pedagogicznej, głównie katolickiej. Jej prace dotyczą pedagogiki ogólnej, historii pedagogiki oraz filozofii wychowania. Autorka, współautorka i redaktorka 23 książek, między innymi: Wychowanie do wolności wyboru. Ponadczasowy wymiar pedagogiki F.W. Foerstera, Kierunki i koncepcje pedagogiki katolickiej w Polsce (1918–1939), Pedagogika humanizmu społecznego Andrzeja Niesiołowskiego, Crime without Punishment… The Extermination and Suffering of Polish Children during the German Occupation 1939–1945, Polski nurt krytyki nazizmu. Aspekty ideologiczne i pedagogiczne.
Najnowszy "Bestiariusz japoński", napisany i zilustrowany przez Witolda Vargasa, autora bestsellerowych Bestiariuszy słowiańskich, stanowi drugą część opowieści o bóstwach, demonach i duchach z Kraju Kwitnącej Wiśni. Jest to niezwykle rzetelne opracowanie, które w ciekawy sposób przybliża polskim czytelnikom postaci i historie znane z japońskich baśni i legend.Straszący uczniów w szkolnych toaletach aka manto, zręcznie przełamujący bariery między światem żywych i umarłych fudakaeshi, rozbawiający zasmuconych ludzi haradashi, zsyłający koszmary i paraliż senny kanashibari, dające się udobruchać mściwe duchy tatarigami czy mrożąca krew w żyłach japońska królowa śniegu Yuki onna to zaledwie garstka spośród niemal stu nadprzyrodzonych istot przedstawionych na kartach książki. Każda z opisanych postaci jest równie fascynująca, co przerażająca, a śledzenie ich poczynań gwarantuje znakomitą lekturę.To pozycja obowiązkowa dla wszystkich entuzjastów serii Legendarz oraz wielbicieli japońskiej kultury.
Przed stuleciami Tomasz Hobbes opisał państwo jako Lewiatana, biblijnego potwora. Wybitny filozof polityki John Gray twierdzi, że Hobbes nie poznałby dzisiejszych lewiatanów. Państwa zrzuciły z siebie ograniczenia ery liberalnej. Cele nowych lewiatanów są bardziej dalekosiężne i niepokojące. Przyszłość wydaje się niepewna, więc ich misją stało się dostarczenie poddanym sensu życia. Czy nie są to niebezpieczne pokusy? Czy nowe lewiatany nie sięgną znów po ambicje inżynierów dusz? I czym w ogóle jest współczesne państwo? Na te pytania w najnowszej książce brawurowo odpowiada John Gray. Autor bestsellerowych Siedmiu typów ateizmu oraz Kociej filozofii niezmiennie wytrąca nas z utartych przekonań. Drażni, oczarowuje, wreszcie przekonuje.
Wybór tekstów Andersa Bodegarda dokonany przez dwójkę przyjaciół i kolegów po fachu Larsa Kleberga i Jana Stolpego z okazji osiemdziesiątych urodzin autora. Na język polski książkę przełożyło ośmioro tłumaczy i tłumaczek, byłych studentów, znajomych i przyjaciół Bodergarda, towarzyszy na tłumackiej ścieżce. Ze Wstępu Larsa Kleberga i Jana Stolpego Wybór bogaty i wszechstronny, a jednak daje tylko przedsmak jego pracy w roli przewodnika, wykładowcy i językoznawcy w najszerszym znaczeniu tego słowa. Teksty powstały w różnych okolicznościach jako artykuły, wprowadzenia i komentarze do książek. Tytuł książki Kontrabanda kontredans pochodzi z tekstu o karnawalistyczno-barokowej powieści Gombrowicza Trans-Atlantyk. Ale para wyrazów kontrabanda i kontredans tak naprawdę opisuje rozpiętość całej produkcji Andersa. Z jednej strony przekonanie o istotności importowania obcych, budzących lęk zagranicznych myśli, by naszą kulturę utrzymać przy życiu. Z drugiej strony radość wprawiania języka szwedzkiego, przymuszonego obcymi pierwowzorami, w nowy ruch, nowe rytmy.
Friedrich D.E. Schleiermacher (1768-1834) - urodzony we Wrocławiu niemiecki filozof, religioznawca, chrześcijański, protestancki teolog, wybitny tłumacz i komentator dzieł Platona na język niemiecki, uznawany jest za "ojca" nowoczesnej hermeneutyki, a nawet więcej za "ojca" współczenej myśli teologicznej. W jego Mowach o religii znadziemy rozważania o apologii, o istocie religii, o religijnym wychowaniu. o czynniku społecznym w religii czyli o kościele i kapłaństwie i wreszcie o religiach. Troską o duchowość i zachowanie chrześcijaństwa jako fundamentu Europy (świata) łączy często z obawami o stan duchowy elit. Czy nie brzmi współcześnie? Przy czym Mowy o religii także nie wpisują się w jakiś bardzo tradycjonalistyczny sposób rozumienia świata np wg. współczesnego nam polskiego kościoła. To raczej wyraz troski.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?