Publikacja przybliża sylwetki ponad 30 polskich podróżników, począwszy od żyjącego w XIII wieku Benedykta Polaka uznawanego za pierwszego polskiego podróżnika i prekursora polskiej geografii do profesora Ryszarda Wiktora Schramma - wybitnego biochemika, polarnika i alpinisty. Co ciekawe z przytoczonych w książce biografii wyłania się obraz podróżnika w nieco innym, niewspółczesnym znaczeniu. Jest to obraz człowieka odkrywcy, badacza, naukowca, który wewnętrzną pasję poznawania nowych miejsc często podporządkowuje wyznaczaniu nowych kierunków, odkrywaniu nieznanych lądów, pracy badawczej z dziedziny biologii, geologii, topografii, antropologii i etnografii. Wymienieni podróżnicy byli niekiedy pierwszymi ludźmi, którzy w ogóle pojawili się w danym miejscu lub którzy dotarli do jeszcze niepoznanych plemion, czasem by wbrew grożącemu im niebezpieczeństwu poznać ich kulturę, sposób życia i otaczające ich bogactwo przyrody. Często, jak na przykład w przypadku badaczy Syberii lub polarników pasja podróżowania była okupiona nadludzkim wysiłkiem i pracą w ekstremalnych warunkach. Co zaskakujące, niektórzy z nich, mimo ich wybitnej, cenionej również na świecie działalności, są w Polsce zapomniani. Warto wymienić choć kilku.
„Człowiek. Kiedy jest człowiek? Tych definicji może być bardzo wiele. Ale ta biologiczna, ten moment, kiedy dochodzi do połączenia się dwóch materiałów genetycznych, dwóch gamet i powstaje nowe, jest nie do podważenia”. „Rodzenie naprawdę boli. Jestem w stanie przychylić się do tezy, że poród naturalny ma dużo wspólnego z nabijaniem na pal Azji Tuchajbejowicza. Są kobiety, które warunkują fakt zachodzenia w ciążę od tego, że nie będą musiały rodzić drogami natury. I ja je rozumiem. Mówię: jeżeli pani uważa, że psychicznie nie dojrzała do tego, by podjąć próbę porodu drogami natury, boi się pani tego porodu i chce mieć pani zrobione cięcie, to proszę bardzo. Ma pani prawo decydować o sobie”. „Niektórzy po takiej rozmowie rezygnują, idą do kogo innego. To nawet dobrze, bo bez zaufania, zrozumienia nie da rady. Ta para została ze mną. Nawet byłam trochę zdziwiona, bo rozmowa była dość ostra. Taki kubeł zimnej wody na głowę, zwłaszcza dla pana. Teraz zachowują się zupełnie inaczej i razem czekamy na dziecko. Na ten cud narodzin. Może banalnie to zabrzmi, zwłaszcza w ustach położnika, ale dla mnie ciągle to jest cud”.
Fragmenty książki
Kiedy w 2013 roku Robb Maciąg jechał do Nepalu, by pokazać dzieciom z małej szkoły na końcu świata kreskówki z Bolkiem i Lolkiem, a także przygody Reksia, nie myślał, że ten projekt rozwinie się w znacznie dłuższą i ciekawszą przygodę. W 2015 roku, jadąc na indyjskim skuterze trasą wzdłuż świętego Gangesu, tworzył jednoosobowe kino objazdowe i w ciągu miesiąca wyświetlał polskie kreskówki, gdzie tylko się dało.
I właśnie o tym jest ta książka.
Trasa przejazdu liczyła dwa i pół tysiąca kilometrów, prowadziła wzdłuż Gangesu, a środkiem lokomocji był zdezelowany skuter, choć pierwotnie miała nim być motoriksza... Po drodze samozwańczego animatora polskiej kultury czekało mnóstwo niespodzianek, spotkań, interesujących ludzi, miejsc, rozmów i krajobrazów.
A przede wszystkim czekały na niego dzieci, żywiołowo reagujące na przygody rysunkowych braci i łaciatego psa. Ta książka jest fascynującą, szczerą, nielukrowaną relacją z jego wyprawy. Zobacz Indie oczami zakręconego outsidera, który próbuje je poznać i zrozumieć, a także wniknąć w ich naturę głębiej, niż jest w stanie zrobić to turysta. I poczuj radość z tego spotkania.
Robb Maciąg ma niesamowitą zdolność skracania dystansu. W trakcie podróży nie pozuje na wielkiego odkrywcę, białego „bwana” w korkowym kapeluszu. Zamiast tego po prostu zanurza się w świecie z szeroko otwartymi oczami, traktując wszystkich spotkanych ludzi jak przyjaciół. Uczmy się tej postawy, warto.
Tomek Michniewicz
W tej książce nie znajdziecie stereotypowych bajek o kolorowych i pachnących Indiach czy postkolonialnych opisów indyjskiej biedy. Robb Maciąg nie robi z siebie najdzielniejszego i wszechwiedzącego arcypodróżnika. On najzwyczajniej w świecie jest opętany ideą podarowania dzieciakom chwil radości. A że należy do pierwszej ligi polskich gawędziarzy, to opowiada nam o swoim opętaniu w taki sposób, że trudno się od niego oderwać.
post-turysta.pl
Rozmowy ze starymi ludźmi są fascynujące. Ponieważ starzy ludzie są szczerzy - uważa Justyna Dąbrowska. Niczego nie rozgrywają, walą prosto z mostu. A ja pytam o sprawy fundamentalne. O miłość, nadzieję, wiarę, sens życia. O to co jest warte starania, a co można sobie darować. O przemijanie. O szykowanie się do ostatniej drogi.
Rozmawiam z moimi autorytetami, m.in. z księdzem Adamem Bonieckim, Julią Hartwig, Krzysztofem Pomianem, Zulą Wielowieyską. Ci rozmówcy to mistrzowie życia. Patrzą do przodu, choć większość życia za nimi. Mimo, że ich dzieciństwo naznaczyła wojna, są pełni optymizmu. Jak to zrobili? Niech czytelnik sam się przekona.
Pracownia artysty to… wciąż brzmi tajemniczo. Przede wszystkim dla laików, ale też dla samych twórców,
dla których to nie tylko miejsce pracy, ale również przestrzeń intymnego kontaktu z własnymi przemyśleniami i samotnego poszukiwania inspiracji. Pomysł albumu pokazującego plastyków w ich pracowniach zrodził się dawno, jednak zgromadzenie materiału zdjęciowego zajęło Arkadiuszowi Ławrywiańcowi aż pięć lat. Bo to nie było fotografowanie na szybko, „na błysk i na newsa”. Żeby oddać charakter tak bardzo nietypowych miejsc, a przede wszystkim pokazać ich gospodarzy, rzadko wystarczała jedna wizyta. Przy okazji owych specyficznych sesji zdjęciowych toczyły się przecież długie, czasem wręcz burzliwe dyskusje. O sztuce w ogóle, o kondycji sztuki współczesnej, a w końcu – o życiu, bo robiło się kameralnie i obydwie strony, fotografa i fotografowanego, zaczynała łączyć nić zaufania i wzajemnej życzliwości. Czasem trzeba było nawet zmienić koncepcję kolejnej serii, gdy okazywało się, że artysta uchylił rąbka jakiejś twórczej tajemnicy i warto było ten rąbek podnieść nieco wyżej. Nie wszyscy bohaterowie zdjęć pokochali pomysł od razu, nawet jeśli na „podglądany” portret wcześniej się zgodzili. Zrazu aparat fotograficzny wydawał im się w pracowni intruzem, a w najlepszym wypadku – oficjalnym gościem. Potem przyzwyczajali się do jego obecności, dlatego zdjęcia nie są pozowane, nawet jeśli czasem takimi się wydają. Od początku album miał mieć charakter dokumentalny, zapisujący „tu i teraz”, czyli portrety artystów w ich pracowniach. W czasie pracy okazało się, że wielu bohaterom cyklu nie zbywało także na własnych pomysłach i ekspresji, dzięki czemu wiele fotografii nabrało zaskakująco osobistego charakteru. Bardzo to było dla autora zdjęć – Arkadiusza Ławrywiańca inspirujące i interesujące doświadczenie. Zdjęcia pokazują plastyków tylko we wnętrzach, bo takie było założenie publikacji, warto więc może dodać, że pracownie znajdują się w zaskakująco różnych miejscach. W blokach na typowych PRL-owskich osiedlach, w starych pofabrycznych przestrzeniach, na wydzielonych piętrach domów jednorodzinnych, a nawet w garażu czy domowej kuchni. Gdziekolwiek by się jednak znajdowały, zaskakują klimatem i wyczuwalną indywidualnością swoich gospodarzy. W każdej, absolutnie w każdej – „na widoku” albo w sekretnych szufladach – rezydują jakieś ważne pamiątki, książki, talizmany czy nawet zwykłe przedmioty, których historia jest jednak dla właścicieli na tyle istotna, że lubią je mieć na podorędziu. Większość bohaterów tej książki tworzy w kilku różnych miejscach, niemal zawsze jedno z nich jest jednak ich portem docelowym. I to jest ta Prawdziwa Pracownia, czyli miejsce, gdzie nie tylko potrafią się skupić, ale wręcz wypreparować z rzeczywistości i tworzyć własne światy. A teraz zaprosili do tych miejsc Czytelników. Z całą serdecznością…
Henryka Wach-Malicka
ROZMOWY BEZ TABU o seksualności, sztuce kochania i naszym codziennym (i niecodziennym) życiu intymnym stały się znakiem rozpoznawczym autorek tej książki - dr Alicji Długołęckiej - jednej z najlepszych i najpopularniejszych polskich edukatorek seksualnych i Pauliny Reiter, redaktorki naczelnej „Wysokich Obcasów”. W swojej drugiej (po „Seksie na wysokich obcasach”) książce rozmawiają
o tym jak odbić się od dna po rozstaniu
o trzeciej bramie czyli pogłębionym kobiecym orgazmie
o życiu i pożyciu w związkach, w których partnerów dzieli duża różnica wieku
o tym, jak poradzić sobie z seksoholizmem i seksoholikiem
o samotności z mężczyzną i bez
o tym, jak rozmawiać o seksie bez lęku i wstydu
o poliamorii bez uprzedzeń i mitów
o seksie na odległość
o seksie osób niepełnosprawnych
o zdrowiu seksualnym i seksie seniorów.
„Seks na wysokich obcasach 2" chłonęłam jak uzdrawiające, kryształowe górskie powietrze. To wspaniałe rozmowy, pełne bezcennych rad i wskazówek, które powinny być biblią każdej współczesnej kobiety, bez względu na wiek. Przeczytanie i „przeżycie" tej książki gwarantuje, że łatwiej nam będzie żyć mądrzej i szczęśliwiej. Polecam z całego serca!
Urszula Dudziak
Co byś zrobił, gdybyś dowiedział się, że Twoje życie zostało policzone na godziny?Napisany przez życie thriller opowiada o odwadze, jakiej potrzeba, by w paranoicznym świecie służb specjalnych stawić czoło własnym winom i lękom. To zarazem dramatyczna historia oficerów polskiego kontrwywiadu, którzy musieli poznać czym jest śmierć, by na końcu drogi zrozumieć, jak żyć. Poznaj prawdę o niewidzialnym świecie, który istnieje tuż pod powierzchnią i ma większy wpływ na otaczająca nas rzeczywistość, niż mogłoby się wydawać.
Ta książka to wyzwanie rzucone spleśniałym stereotypom, zwłaszcza tym, w których totalitaryzm utożsamia się po prostu z "komunizmem" czy nazizmem , kapitalizm z "wolnym rynkiem" i demokracją liberalną, a liberalizm z wolnością i podmiotowością człowieka. Tymczasem - przypomina autor - demokracja liberalna nie jest demokratyczna dla wszystkich, nawet u siebie, a cóż dopiero dla narodów kolonizowanych czy utrzymywanych w niekolonialnej zależności. Zaś formalny pluralizm ideologiczny, medialny i partyjny bynajmniej nie wyklucza uniformizacji, wszechkontroli i tłumienia ludzkiej podmiotowości, choć służyć temu może np. nie przemoc dosłowna, ale ta nazywana symboliczną. To mocny bodziec do myślenia, gdy autor zaskakuje czytelnika dowodząc, że alienacja wypalenie zawodowe, nerwica okopowa, desperacja dezerterów, stres pourazowy żołnierzy, upokorzenie i apatia bezrobotnych, depresja i autodegradacja bezdomnych to nie zjawiska osobne, lecz komponenty pewnego syndromu. Co więcej, że mają one wspólny mianownik z klasycznym niewolnictwem i ekstremalną sytuacją więźniów obozów koncentracyjnych czy gułagów. Jaki? Jest nm mechanizm wyzysku i uprzedmiotowienia człowieka. Właśnie o tym jest ta książka. Prof. dr hab. Mirosław Karwat
„Trzeci Punt Widzenia” to nietypowa książka, która jest zapisem rozmów trzech filozofów Marka A. Cichockiego, Dariusza Gawina i Dariusza Karłowicza. Ponad pięćdziesiąt tekstów zawartych w V tomie serii Teologii Politycznej „Życie codzienne idei”, bo właśnie w niej ukazała się ostatnia książka trzech Panów, jest wyborem z ponad 400 audycji telewizyjnych, przeprowadzonych w latach 2007 – 2010 na antenie TVP Kultura. Książka, jak również program telewizyjny, to komentarz filozoficzny do bieżących wydarzeń społecznych, politycznych i kulturalnych, które jak to określili autorzy, wstrząsnęły nimi i światem. Od marca 2016 roku program „Trzeci Punkt Widzenia” powrócił na antenę telewizyjną.
O książce napisali:
"Trzeci Punkt Widzenia" pokazywał, jak fascynująca może być rozmowa. Pośrodku telewizyjnej pogoni za kolejnymi atrakcjami, trzech intelektualistów spokojnie omawia wydarzenia polityczne, społeczne i kulturalne, książki, filmy, spektakle. Zjawiska, o których mówią twórcy programu to rozmaite obrazy naszego świata. Pogłębiona analiza odsłania ich nieoczekiwane związki, a tropiąca je rozmowa staje się przedsięwzięciem wręcz sensacyjnym.
Bronisław Wildstein, pisarz, publicysta
Pośród wielu audycji, z których jako dyrektor TVP Kultura byłem dumny, szczególne miejsce zajmował „Trzeci Punkt Widzenia”. Cotygodniowe zasiadanie przed kamerą tych, jak ich nazywano w kuluarach TVP, „trzech muszkieterów”, pośród papierowej, trącącej nieco myszką scenografii, nawiązującej swoją skromną szlachetnością do klasyki telewizji, przynosiło zawsze sporą dawkę humoru, wiedzy i nieoczekiwanych rozpoznań otaczającej nas rzeczywistości. Panowie potrafili bowiem rozmawiać i o fenomenie Kubicy, i o nowych książkach strasznie trudnych i skomplikowanych w lekturze filozofów, i o wydarzeniach z pogranicza polityki i socjologii. Wiem, że „Trzeci Punkt Widzenia” miał swoich zagorzałych wielbicieli. Nie ma co ukrywać, należałem do nich. Bo w dobie pędzącego w nicość przekazu telewizyjnego audycja firmowana przez Panów Karłowicza, Cichockiego, Gawina przenosiła nas w zupełnie odmienną od telewizyjnej rzeczywistość poważnej, choć w żartobliwej formie podawanej refleksji nad światem.
prof. Krzysztof Koehler
Dzieło domaga się wyjścia ku innemu, a więc ku światu, który nadchodzi, ku rzeczom odległym,przyszłym, choćby współczesność powątpiewała w ich sens. W dziele jest to, co inne, gdyż nie pozwala myśleć zgodnie z panującymi stereotypami i wybiega ku innym, tj. ku problemom dotądniedostrzeganym lub inaczej postawionym, zawsze o najwyższym znaczeniu.Pisma rozproszone z lat 19892000 obejmują teksty i wywiady publikowane w tomach zbiorowych, czasopismach naukowych i prasie codziennej. Bodaj najpełniej ujawnia się tu wielość zainteresowań Barbary Skargi niezmienna natomiast pozostaje perspektywa precyzyjnego i pogłębionego namysłu.
Black metal, najbardziej skrajny odłam muzyki ekstremalnej, pożera żywcem. Książka ta to bogato ilustrowana podróż przez trzy dekady historii gatunku spisana na blisko pięciuset stronach wypełnionych zdjęciami i wywiadami z muzykami zespołów:
Venom · Mercyful Fate · Bathory · Hellhammer / Celtic Frost · Vulcano · Blasphemy · Samael · Rotting Christ · Necromantia · VON · Tormentor · Master’s Hammer · Beherit · Mayhem · Thorns · Darkthrone · Thou Shalt Suffer / Emperor · Gehenna · Gorgoroth · Trelldom · Cradle Of Filth · Dimmu Borgir · Mütiilation · Marduk · Funeral Mist · Shining · Graveland / Infernum · Behemoth · Enslaved · Isengard / Storm · Ulver · Windir · Negură Bunget · Hades · Primordial · Arcturus · Manes · Fleurety · Sigh · Dødheimsgard · Mysticum · Aborym · Blacklodge · Fen · i wielu innych!
Być może poznaliście black metal za sprawą "Władców chaosu". Tutaj znajdziecie całą resztę.
Teksty i zdjęcia DAYALA PATTERSONA publikowane są w brytyjskich magazynach Metal Hammer, Record Collector i Terrorizer.
Na język polski książkę przełożył Bartosz Donarski, wieloletni współpracownik serwisu muzycznego INTERIA.PL i magazynu Mystic Art, autor tłumaczeń m.in. „Slash”, „Pearl Jam - Twenty”, „Szwedzkiego death metalu” i „Władców chaosu”.
„Dayal to doskonały autor o wręcz nerdowskim (w najbardziej pozytywnym sensie tego słowa) zapale oraz wyczuleniu na wszelkie szczegóły i niuanse. Lektura tego, co udało mu się tutaj zebrać, począwszy od naszej rozmowy o początkach mojego zespołu, była autentycznie poruszająca. Jeśli pozostałe rozdziały napisano z tą samą dbałością (a podejrzewam, że tak), mamy tu do czynienia z najrzetelniej opracowaną encyklopedią black metalu” – Kristoffer Rygg (Ulver).
Islandia - odległa wyspa na północy Europy, kraina lodu, gigantów i wulkanów - urzekająca i budząca fascynację, chociaż mało znana. Rozległe bezleśne obszary, pola lawy, niezwykłe skalne formacje, gejzery i wiele osobliwości przyrodniczych - wszystko to stanowi o wyjątkowości tej wyspy.Hubert Klimko-Dobrzaniecki był nią zafascynowany od wczesnej młodości, a właściwie już od dzieciństwa. W pościgu za tym zauroczeniem, dotarł na Islandię bynajmniej nie jako turysta. Spędził tam wiele lat, studiował, imał się różnych zajęć (pracując m.in. w domu spokojnej starości), zawierał liczne znajomości i przyjaźnie.Dzięki temu Czytelnik może spojrzeć na Islandię niejako od wewnątrz, odkrywając to, co dla wielu turystów i przygodnych obserwatorów pozostaje ukryte. Poznać nie tylko jej unikalną przyrodę i krajobrazy, ale także życie codzienne Islandczyków, ich charaktery, specyficzne, często zaskakujące obyczaje.Opowieść autora wzbogacają liczne fotografie przedstawiające ten niezwykły kraj.
Niniejsza kronika dokumentuje najważniejsze wydarzenia kulturalne w Polsce w dekadzie rządów Edwarda Gierka - od początku roku 1971 do lata 1980. Wraz z poprzedzającym je piętnastoleciem okres ten stanowi ćwierćwiecze w dziejach polskiej kultury szczególnie owocne, oznaczające w naszej powojennej historii najwyższy jej wzlot. Budzi też wówczas polska kultura wyjątkowe zainteresowanie i zdobywa szczególną pozycję także poza granicami naszego kraju, czego świadectwem stają się choćby powszechnie funkcjonujące określenia: polska szkoła filmowa, polska szkoła kompozytorska czy polska szkoła plakatu.
Pierwszą myślą, jaką przywodzi lektura książki Dariusza Racinowskiego o brdowskich śladach Poli Negri, jest stare polskie powiedzenie: „cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”. Potwierdza to, że żyjąc w jakimś konkretnym mieście czy miejscowości, słabo znamy jego dzieje i nie bardzo orientujemy się, jakie postacie pojawiały się lub urodziły w jego przestrzeni.
Hasło „Pola Negri” budzi najczęściej jedno, konkretne skojarzenie – Hollywood. Tym czasem ta polska aktorka, która jako pierwsza zrobiła oszałamiającą karierę zarówno w Polsce, jak i w Niemczech oraz Stanach Zjednoczonych, była związana mocno z kilkoma miastami i miejscowościami w swoim rodzinnym kraju. Poza Lipnem, Warszawą czy Bydgoszczą jednym z tych miejsc był Brdów. Niewielka wówczas osada położona w północnej części powiatu kolskiego. Negri bywała tu ze względu na rodzinę jej matki, której korzenie właśnie wyrastają z tej miejscowości.
Tym właśnie korzeniom i związkom poświęcona jest praca Dariusza Racinowskiego. Autor ostatnie kilka lat poświęcił, śledząc te ślady w źródłach różnej proweniencji, a ich efekt przedstawił w niniejszej publikacji. Warto do niej sięgnąć i poznać nieznany, jak się wydaje poza Brdowem może, wątek z życia wielkiej, polskiej gwiazdy, której prawdziwe imię i nazwisko to Apolonia Chałupiec.
Z recenzji prof. nadzw. dra hab. Piotra Gołdyna
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
WIECH jednakowo zachwyca już czwarte pokolenie Polaków. Przedtem dziadków i rodziców. Teraz znów dzieci i wnuków. Pokładamy się ze śmiechu i zarazem ciarki nas przechodzą. Przedwojenne opowiadania. Przedwojenna jakość. Wiech uznany za najbardziej warszawskiego z warszawskich pisarzy. Znawca, a może wręcz współtwórca warszawskiej gwary, choć on sam twierdził, że jedynie wiernie ją odtwarza, ograniczając się jedynie do oszlifowania jej, a czasami nadania jej formy nieco elegantszej, bo w jego ksiązkach nie znajdziemy żadnego grubiaństwa (z ulubionym warszawskim kurwa jego mać na czele), a mimo to oddaje w sposób niezwykły koloryt językowy warszawskiej ulicy. A przy tym te jego opowiadania mają przecież także niezwykle ostry, krytyczny pazur wszak Wiech wytyka nam bezwzględnie nasze wady z pijaństwem i awanturnictwem na czele. O autorze niniejszego tomu pisał Michał Choromański: Uważam Wiecha za jednego z najlepszych polskich pisarzy współczesnych, niewyczerpanego w pomysłach i zajmującego wyjątkową postawę moralną. O Wiechu można nawet powiedzieć, że jest wielkim filozofem. A Maria Pawlikowska-Jasnorzewska dodawała: Wiech to gentleman, szalenie dowcipny, nigdy jadowity, często wzruszający. Jego felietony są wynikiem obserwacji bardzo uważnej, pracy w swoim rodzaju całkiem twórczej i na wskroś oryginalnej. A Antoni Słonimski podsumowując twórczość Wiecha pisał: Wolę książkę, która ma niepoważne zamierzenia i poważne osiągnięcia, od dzieł, które mają poważne zamierzenia i niepoważne osiągnięcia. Tom niniejszy zawiera około 250 większych utworów drukowanych anonimowo na ostatniej stronie dziennika Ekspres poranny w latach 1930-31. W zasadzie wszystkie dotyczą problematyki żydowskiej
Uciekają z brutalnego, ogarniętego wojnami świata i pukają do naszych drzwi - uchodźcy. Dla ludzi za drzwiami - obcy i nieproszeni goście, którzy budzą niepokój i strach. Zjawisko migracji i uchodźctwa jest częścią historycznej dynamiki i jako takie nie jest niczym nowym. Po raz pierwszy jednak mierzymy się z nim w nowej formie - nie tylko bowiem dokonuje się na ogromną skalę, lecz także rozgrywa się na naszych oczach - na ekranach telewizorów i kartach codziennej prasy, co doprowadziło ogólnospołecznej "moralnej paniki". Kryzys uchodźczy uderza w dobre samopoczucie Europy, która po 27 latach względnego spokoju musi zmierzyć się z nowymi wyzwaniami i rosnącą paniką.Zygmunt Bauman w charakterystyczny dla siebie i celny sposób analizuje współczesną panikę migracyjną i pokazuje, jak politycy i media nią zarządzają, kierując swoje wypowiedzi zwłaszcza do tych, których społeczna sytuacja jest już i tak niepewna. Socjolog podkreśla, że polityka separacji to rozwiązanie krótkoterminowe i Europa prędzej czy później będzie musiała znaleźć nowy sposób na wspólne istnienie wielokulturowych i wielonarodowych społeczeństw.Zygmunt Bauman - Jeden z najbardziej znanych na świecie polskich socjologów, którego prace na temat kultury i nowoczesności znajdują się w kanonie lektur każdego socjologa. W latach 1971-1990 kierownik Wydziału Socjologii na Uniwersytecie w Leeds. Autor kilkudziesięciu książek, z których prawie wszystkie zostały przełożone na język polski.
Fabuła powieści Anna Komorowska. Kobieta pełna tajemnic autorstwa Ludwiki Preger zaczyna się od dwudziestolecia międzywojennego, gdy żyli jeszcze babcia i dziadek Anny Komorowskiej - Estera i Wolf Rojerowie, Żydzi. Dziadkowie przed wojną mieszkali w Warszawie, byli rzeźnikami. Babcia została rozstrzelana w 1943 roku za nielegalny handel, dziadek zmarł rok wcześniej w szpitalu. Mama Anny Komorowskiej, Hana Rojer, została córką Jana i Stanisławy i zmieniła nazwisko na Józefa Deptuła. Do momentu wywozu do Niemiec mieszkała przy ul. Radzymińskiej na Pradze w Warszawie. Już początek książki mówi o tym, że tytułowa bohaterka, to kobieta pełna tajemnic do dzisiaj niewyjaśnionych. Anna Komorowska z domu Dembowska, pierwotnie Dziadzia, urodziła się 11 maja 1953 w Warszawie. Jest córką Jana Dziadzi i Józefy z domu Deptuła, pierwotnie Hany Rojer, którzy w 1954 zmienili nazwisko na Dembowscy. Oboje byli pracownikami Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a potem Spraw Wewnętrznych w 1968 na fali czystek antysemickich zostali wysłani na wcześniejszą emeryturę. Anna już od młodości miała skłonności działacza społecznego. Podczas nauki należała do drużyny harcerskiej im. Romualda Traugutta Czarna Jedynka. Ukończyła filologię klasyczną na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała jako nauczycielka łaciny w szkole średniej. W 1970 poznała w Związku Harcerstwa Polskiego swojego przyszłego męża, Bronisława Komorowskiego. W okresie PRL aktywnie uczestniczyła w konspiracyjnych pracach opozycji, wspierając tym samym męża. Po 1989 pracowała krótko w towarzystwie ubezpieczeniowym, potem poświęciła się wychowaniu pięciorga dzieci i prowadzeniu domu. W wyborach na urząd Prezydenta RP zarządzonych po tragicznej śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wraz z całą rodziną zaangażowała się w kampanię wyborczą, wspierając swego męża. Po wygranych wyborach prezydenckich w 2010 została Pierwszą Damą. Bronisław Komorowski w roku 2015 kandydował także na urząd prezydenta drugiej kadencji. Przegrał na rzecz kandydata partii Prawa i Sprawiedliwości Andrzeja Dudy. Po przegranej męża Anna Komorowska usunęła się w cień ,zajmując się domem rodzinnym. Yaroslaw Yust, autor książki Katastrofa Smoleńska, pisze o niej tak: Myślę - fajna z niej kobieta, wykształcona, rozsądna, wyważona emocjonalnie, ciepła. Bardzo pomaga swemu mężowi. Gdy na nią patrzę, to widzę ostoję wartości i spokój.Ale to może być tylko kreacja autora Yaroslava Yusta, który w swojej nowej powieści pt: Bronisław Komorowski. Człowiek pełen tajemnic porusza ten temat. Zapraszam do lektury tej arcyciekawej powieści.
Subiektywny portret dziewięciu wybitnych polskich operatorów: Jerzego Lipmana, Jerzego Wójcika, Witolda Sobocińskiego, Jana Laskowskiego, Mieczysława Jahody, Edwarda Kłosińskiego, Jacka Petryckiego, Piotra Sobocińskiego i Pawła Edelmana.Autor pokazuje twórców, którzy sprawili, że pewne kadry zostaną Mu w głowie do końca życia: Zygmunt Malanowicz biegnący po jeziorze w Nożu w wodzie Jerzego Lipmana i Romana Polańskiego, płonące lampki spirytusu w Popiele i diamencie Jerzego Wójcika i Andrzeja Wajdy, wisielcy z Rękopisu znalezionego w Saragossie Mieczysława Jahody i Wojciecha Jerzego Hasa, piękna, smutna twarz Lucyny Winnickiej w Pociągu Jana Laskowskiego i Jerzego Kawalerowicza, Elżbieta Czyżewska i rozpędzona karuzela we Wszystko na sprzedaż Witolda Sobocińskiego i Andrzeja Wajdy, Krystyna Janda i Bogusław Sobczuk na korytarzu telewizji w Człowieku z marmuru Edwarda Kłosińskiego i Andrzeja Wajdy, Jerzy Stuhr odwracający kamerę na siebie w Amatorze Jacka Petryckiego i Krzysztofa Kieślowskiego, Maja Komorowska i scena dziadów w Lawie Piotra Sobocińskiego i Krzysztofa Kieślowskiego czy Krystyna Janda nad Wisłą i w pustym pokoju w Tataraku Pawła Edelmana i Andrzeja Wajdy.
Europa stanęła w obliczu zalewu islamskich imigrantów, co skutkuje rozszerzeniem się wpływów islamu na całą Europę. Kościoły są wyburzane, zamieniane na meczety. Powstają dzielnice całkowicie niezwiązane z europejskim dziedzictwem kulturowym.
Czy proces islamizacji zaczął się także w Polsce? Stanisław Krajski udowadnia, że jest to proces już wyraźnie dostrzegalny, na który organizacje islamskie łożą ogromne pieniądze. Rozpoczął się także proces przechodzenia katolików na islam. Czy szariat stanie się dominującym prawem, wyznaczającym model życia w Europie i Polsce? Czy prawa kobiet, przy akceptacji i przyzwoleniu środowisk liberalnych zostaną złamane?
Islamizacja Polski to niezwykle ciekawe, ale równocześnie przerażające opracowanie.
W jakim stopniu republikańskie kategorie pomagają nam radzić sobie z fundamentalnymi problemami dotyczącymi natury i uprawomocnienia demokracji liberalnych u progu XXI wieku? Co znaczą dziś pojęcia cnoty, dobra wspólnego i edukacji obywatelskiej? Czy dają się one pogodzić z koncepcją państwa neutralnego (a może stały się przestarzałe lub też zdyskredytowane - jako zbyt ""opresywne"")? Czy demokracje liberalne, choć przejęły od republikanizmu wiele koncepcji i rozwiązań systemowych, nie porzuciły jednocześnie republikańskich uzasadnień i wartości (a jeśli tak, to czy nie jest to jednym z głównych powodów wewnętrznych sprzeczności oraz problemów współczesnych społeczeństw demokratycznych)? Czy liberalno-republikańskie instytucje dają się utrzymać bez towarzyszących im publicznych przekonań i wartości?""Książka Marcina Gajka to pasjonująca próba poszukiwania pomostu między klasyczną myślą republikańską, gdzie poczucie zakorzenienia we wspólnocie politycznej oraz cnoty obywatelskie odgrywają fundamentalną rolę, a wolnościowym etosem liberalizmu z jego wywyższeniem roli jednostki. Wspólny mianownik, jaki autor odsłania w obu tych pozornie przeciwstawnych tradycjach, otwiera szansę syntezy - republikańsko-liberalnej koncepcji państwa jako obiecującego kierunku stopniowej przebudowy istniejących organizmów politycznych."" (prof. Zbigniew Stawrowski)
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?