Fragment:
Z życiem moim związany jest nierozłączalnie jeden z najważniejszych rozdziałów dziejów ludu górnośląskiego i Polski. Nastały czasy i okoliczności, że muszę zabrać głos publicznie w własnej sprawie. Czytelnicy wybaczą mi, że sięgam w daleką przeszłość, ale nie zaszkodzi przypomnieć stare dzieje.
Fragment:
Kościół, jako najwyższy stróż moralności, od początku istnienia swego ma w swoim skarbcu odwieczne zasady, określające odpowiedzialność moralną i obowiązki moralne wszystkich czynników w życiu publicznym i społecznym. Działalność gospodarcza i społeczna człowieka, niemniej jak i jego praca zawodowa i życie prywatne kierować się powinny zawsze pewnymi zasadami moralnymi. Tak samo ma się z działalnością polityczną każdego obywatela. Patrząc na te sprawy pod tym kątem widzenia, nikt się nie zdziwi, że i kościół – jako najwyższy stróż moralności chrześcijańskiej – musi się interesować zagadnieniami politycznymi.
Nowa książka autora nagrodzonej Pulitzerem „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki”! Charlie LeDuff, ekscentryczny amerykański dziennikarz, wraz z ekipą telewizyjną rusza w podróż po Stanach Zjednoczonych, oddając głos tym, których na co dzień nikt nie chce słuchać. Biali mężczyźni ciężko pracujący przy wydobyciu ropy, meksykańscy imigranci docierający do USA wpław przez Rio Grande, czarnoskórzy mieszkańcy Baltimore i Detroit żyjący na marginesie społeczeństwa, samotne matki płacące krocie za wodę niezdatną do picia i wielu innych, których poza LeDuffem wysłuchała tylko urna wyborcza. Ostatnie wybory prezydenckie w USA nie należały do elit z Nowego Jorku, Los Angeles czy Waszyngtonu. Należały do ludzi, jak pisze autor, mieszkających w samym butwiejącym środku, w miejscu, którego nie widać z gabinetów na obu wybrzeżach ani z drapaczy chmur, gdzie ulokowały się medialne elity. Te wybory nie należały do garniturów. Należały do flaneli. LeDuff nie przebiera w środkach i przekraczając niejedną granicę, obnaża to, co w polityce najgorsze – łapówkarstwo, bezczelność, oderwanie od rzeczywistości i bezkarność. Pokazuje też ignorancję mediów, które zamiast pochylać się nad najsłabszym, poklepują po plecach najsilniejszych. A więc, Panie i Panowie, zapraszamy! Przed wami niespotykany pokaz pychy, arogancji i głupoty. Degrengolada, cyrk na kółkach, burdel, kipisz… Krótko mówiąc – prawdziwy shitshow!
„LeDuff to typ faceta, który wpakuje się w każdą kabałę, aby napisać prawdę. Ta prawda jest bolesna. Stany Zjednoczone są w tarapatach dużo poważniejszych, niż może nam się wydawać tutaj, w Europie. Z tej książki dowiecie się, dlaczego Trump wygrał i dlaczego Trump to wcale nie najgorsze, co jeszcze może się wydarzyć za oceanem.” Jakub Żulczyk
Zrzucają dżinsy i garnitury, na głowy wkładają pióropusze, na kostki grzechotki. Lekarze, biznesmeni, wykładowcy uniwersyteccy gromadzą się w stolicy na placu Zócalo, by przez pięć godzin wykonywać taniec dla przedhiszpańskich bogów. Nie są Indianami, ale jak sami mówią, pragną odtwarzać wiarę azteckich przodków. Tymczasem Indianie na południu Meksyku w swoich rytuałach wykorzystują coca-colę, którą uważają za święty napój. Tradycyjni czarownicy z Catemaco też dostosowują się do realiów XXI wieku i mają swoje strony na Facebooku. Ola Synowiec pokazuje, jak Meksyk stopniowo odchodzi od przywiezionego z Europy pięćset lat temu katolicyzmu. Pisze o ruchu New Age, psychodelicznych turystach oraz meksykańskiej stolicy grzybów halucynogennych. Opowiada o Meksyku mało znanym, a także o tym, jak uniwersalna jest ludzka potrzeba religijności. „Meksyk jako żywy, zmieniający się mit, który przyciąga uwagę swoją jakże meksykańską innością. Miejsce, w którym agent 007 i zaklinacz deszczu stoją koło siebie, nie wchodząc sobie w paradę. Kraj, który lepi swą duchową tożsamość, zerkając na okruchy prekolumbijskiej świetności. Razem z Olą Synowiec idziemy przez Meksyk żywiołowy i pełen paradoksów.” Paweł Drozd, Trójka
Kiedy w czteroosobowej rodziniepojawił się Emil, dziecko z zespołemPfeiffera, rozpoczęła się walka o jegożycie i lepsze zdrowie, ale też walka zszeroko rozumianym systememopieki medycznej, pomocyspołecznej, przekonaniami innychludzi.Codzienne zmagania, przedstawioneze sporym dystansem i humorem, sążywym dowodem na to, że prywatnejest bardzo polityczne; niestety w tymwypadku ani lewica ani prawica niemają dobrych propozycji.Magdalena Moskal - redaktorka inauczycielka akademicka,publikowała m.in. w dwutygodnikuoraz Tygodniku Powszechnym
W swoim dorobku ma legendarny projekt znaku LOT-u, a także dziesiątki innych, m.in. Rometu, identyfikacji wizualnej hotelu Victoria i warszawskiego metra. W książce opowiada o swojej pracy w Polsce, we Francji i w Stanach Zjednoczonych.
Opisuje szczegóły powstania swoich najważniejszych projektów. Mówi o tym, co go inspirowało, jak sobie radził z nowymi wyzwaniami, na czym polega specyfika projektowania pojedynczych znaków czy okładek i całych systemów, na ile warsztat pracy wpływa na ostateczny kształt projektów.
Opowiada też o pułapkach, jakie czyhają na twórców, i o tym, na czym jego zdaniem polega dobry dizajn. Świetne wprowadzenie w arkana pracy projektanta, a zarazem kawał historii tej dziedziny widzianej przez pryzmat dzieł jednego z jej mistrzów.
"W jaki sposób istnieją nasi zmarli? Belgijska filozofka i antropolożka próbuje odpowiedzieć na to pytanie, odrzucając zarówno chrześcijańską, jak i laicką perspektywę. Jej zdaniem pięcioetapowy proces żałoby, nakazujący ostatecznie zerwanie więzów ze zmarłym, nie tylko dla wielu jest trudny do przyjęcia, ale często po prostu nie działa. Ci, którzy stracili bliskich, znajdują inne sposoby radzenia sobie ze śmiercią. Wykorzystując warsztat antropologii nauki, Despret przygląda się temu, jak ludzie pozostają w relacji ze swoimi zmarłymi, ale też sposobom, w jaki zmarli są obecni – lub pojawiają się – w ich życiu. Sny, przywidzenia, zbiegi okoliczności, przeczucia, znaki – wszystko to, co długo ograniczano do subiektywności i lekceważono – stanowi dla Despret materiał badawczy. W trakcie pisania sama poddaje się pewnemu eksperymentowi – wyznając, nad czym pracuje, przez rok stosuje się do zaleceń osób dotkniętych stratą, i bada, jak te „instrukcje” na nią wpływają, do jakich prowadzą wniosków. Sama swoją pracę umieszcza w obszarze ekologii – bo przecież bada środowisko, w jakim istnieją nasi zmarli, i relacje, jakie z nimi tworzymy. Absolutnie niezwykła książka, która burzy mnóstwo stereotypów i pokazuje, jak inaczej można patrzeć na to, co wydawało się oczywiste.
Vinciane Despret jest autorką kilkunastu książek poświęconych antropologii nauki, m.in. Que diraient les animaux si… on leur posait les bonnes questions?, Le Chez-soi des animaux, Habiter en oiseau."
"Przywykliśmy do interpretacji rasizmu jako zestawu stereotypów i uprzedzeń. Przemysław Wielgosz proponuje znacznie głębszą analizę tego zjawiska, poszukując jego korzeni w długiej historii narodzin i ekspansji kapitalizmu. W fascynującej książce łączy dwie, rzadko rozpatrywane razem perspektywy: lokalną, odnosząca się do pańszczyzny i późniejszego „urasowienia” klasy ludowej w naszej części Europy, oraz globalną, związaną z rozwojem niewolnictwa i „wynalazkiem rasy” w basenie północnego Atlantyku. Poruszając się swobodnie między historią i współczesnością, odwołując się do badań z zakresu filozofii, socjologii i nauk ekonomicznych oraz – co przydaje książce nerwu – do znanych obrazów filmowych, autor pokazuje, jak kapitalizm „dzieli i rządzi”, wytwarzając hierarchie i tożsamościowe przeciwieństwa, oraz jak antagonizuje grupy, które potencjalnie mogłyby mu się wspólnie przeciwstawić. W skali światowej rolę tę odgrywa, zdaniem autora, europocentryzm – w jego rozmaitych odsłonach i przebraniach: kradzieży historii, oświeceniowej filozofii, orientalizmu, kolonializmu i kulturalizmu.
Przemysław Wielgosz – dziennikarz, wydawca i kurator. Redaktor naczelny polskiej edycji „Le Monde diplomatique” oraz serii książkowych: Biblioteki „Le Monde diplomatique” i Biblioteki alternatyw ekonomicznych. W wydawnictwie RM jest redaktorem merytorycznym serii Ludowa historia Polski. Publikował m.in. w „Wiadomościach Kulturalnych”, „Trybunie”, „Przekroju”, „Piśmie”, „Guardianie”, „Aspen Review” i „Freitagu”. Jest m.in. autorem książek Opium globalizacji (2004) i Witajcie w cięższych czasach (2020), redaktorem i współautorem książek Koniec Europy jaką znamy (2013), TTIP – pułapka transatlantycka (2015), Dyktatura długu (2016), Realny kapitalizm. Wokół teorii kapitału monopolistycznego (2018), Pandemia kapitalizmu (2021), Ekonomie przyszłości (2021). Kurator cykli „Ekonomie przyszłości” w Biennale Warszawa, „Ludowa Historia Polski” w Strefie WolnoSłowej oraz „Historie ludzi bez historii” w Teatrze Ósmego Dnia."
Wydawnictwo EMG ma przyjemność zapowiedzieć Kobiety IV tom notesów do czytania z serii Żydowscy obywatele Krakowa. Teksty publikacji są w języku polskim i angielskim.Premiera odbędzie się podczas Festiwalu Kultury Żydowskiej 3 lipca o godz. 12.00 w Muzeum Etnograficznym w Krakowie (Ratusz, pl. Wolnica 1). O Kobietach i pozostałych tomach serii porozmawiają Joanna Gellner i Wojciech Bonowicz. Liczba miejsc ze względów pandemicznych jest ograniczona ale zainteresowani, którzy nie będą mogli wziąć udziału w spotkaniu na żywo, będą mieli szansę posłuchać transmisji online.
Odważna i bezkompromisowa powieść o Normie Jeane Baker, kobiecie, z której kultura Hollywood zrobiła produkt. Historia narodzin i upadku najbardziej błyskotliwej kariery w kinematografii światowej. W jednym ze swoich najbardziej ambitnych dzieł Joyce Carol Oates odważnie przedstawia wewnętrzne, poetyckie i duchowe życie Normy Jeane Baker – dziecka, kobiety, nieszczęśliwej celebrytki i idealizowanej blondynki, którą świat poznał jako Marilyn Monroe.
Jej życie było naznaczone dramatami, smutkiem i żalem. Oraz ogromną tęsknotą za uczuciem. Lgnęła do mężczyzn, szukała miłości na siłę, wchodziła w trudne, i niszczące związki. Jej życie dalekie było od bajki rodem ze srebrnego ekranu. Była boginią dla tłumów, a tak naprawdę nieustannie szukała akceptacji, piękna i miłości.
Zaskakująco intymnym i bogatym głosem Norma Jeane opowiada własną historię kultowej amerykańskiej artystki – mocno skonfliktowanej i zdeterminowanej – która w pewnej chwili się zagubiła. To poruszający obraz kultury zahipnotyzowanej przez własne mity, a także niepewnej rzeczywistości kruchych żywotów, które kultura ta pochwyciła w swój drapieżny uścisk.
Blondynka to monumentalna epopeja, która jest hołdem dla nieuchwytnej magii i zniszczenia, które stały za kulisami powstania wielkiej amerykańskiej gwiazdy XX wieku.
Joyce Carol Oates (ur. 1938) – amerykańska pisarka, eseistka, poetka, autorka horrorów, thrillerów i książek dla dzieci. Profesorka na Wydziale Nauk Humanistycznych Uniwersytetu Princeton, gdzie zajmuje się nauką kreatywnego pisania. Laureatka wielu nagród, m.in. National Medal of Humanities, National Book Critics Circle Ivan Sandrof Lifetime Achievement Award, National Book Award oraz PEN / Malamud Award for Excellence in Short Fiction. Była kilkakrotnie nominowana do nagrody Pulitzera – w tym za Blondynkę. Od wielu lat jest również uznawana za jedną z głównych kandydatek do Literackiej Nagrody Nobla.
Fragmenty…, odniosły po ukazaniu się w 1977 roku niezwykły sukces rynkowy. Niezwykły i zaskakujący, bo to zakorzenione i w semiologii, i w literaturze dzieło profesora College de France Rolanda Barthes’a (1915–1980) stanowi niejakie wyzwanie wobec intelektu czytelnika. Zarazem jednak urzeknie go świeżością mówienia o sprawach miłości istotnych dla każdego. Książka ma strukturę słownika „pojęć miłosnych” (afirmacja, asceza, czułość, katastrofa…), z których każde stanowi pretekst do minieseju. Patronem jest Goethe między innymi z tego powodu, że autor Cierpień młodego Wertera, wokół których krąży myśl Fragmentów…, napisał swoją powieść, aby zaradzić osobistemu kryzysowi. Również u podłoża książki Barthes’a leży głęboko skrywany dramat osobisty. Być może to przydaje jej autentyczności, a dla „podmiotów miłosnych” jest źródłem inspiracji i cytatów. Fragmenty… wystawiano też na scenie zarówno we Francji, jak i w Polsce. Przede wszystkim jednak książka stanowi pomnik zmagania się naszej mowy z doświadczeniem miłości i odwrotnie. „Dyskurs miłosny” komponuje się mozolnie z fragmentów oświetlających doznania, by się rychło rozłożyć, rozpaść przy pierwszym nieopatrznym ruchu języka. Nie pozwala na budowę spójnej opowieści ani rozprawy, co unaocznia nam zarazem kruchą naturę wszelkiego ludzkiego dyskursu.
Co można osiągnąć do 27. urodzin?Znaleźć przyjaciół, wyzwolić ciekawość, dziwić się, szukać odpowiedzi, stawać w obronie, polubić siebie, rozpoznać swoje mocne strony, czuć, upadać, cieszyć się, płakać, podnosić się, kochać, śmiać się, żałować, złościć, wybaczać, coś zyskać, coś stracićKamila Skolimowska, choć zmarła w wieku 27 lat, doświadczyła tego wszystkiego. I więcej poznała smak triumfu. Nie miała jeszcze 18 lat, gdy zdobyła złoty medal na igrzyskach w Sydney.Ile jeszcze mogłaby osiągnąć? W tej książce nie znajdziecie odpowiedzi na to pytanie. Jej historia kończy się zbyt wcześnie.Nie jest to jednak tylko tragiczna opowieść. Kama (bo tak ją wszyscy nazywali) - dziewczyna z warszawskiego blokowiska, o za dużej posturze i nieco nieokrzesana, stawia wszystko na jedną kartę. Niedoskonałości ciała zmienia w atut, dokłada niezłomność charakteru i nabywa pewności, że sport będzie ważną częścią jej życia.Jest zwyczajną dziewczyną, która ma tę przewagę nad wieloma innymi zwyczajnymi dziewczynami, że doskonale wie, czego chce. Cała reszta to tylko konsekwentne dążenie do celu. Dzięki determinacji, osobowości, łutowi szczęścia i życzliwości najbliższych zdobywa nagrodę należną największym mistrzom.Robi coś jeszcze. Swoją historią zmusza wielu z nas, bez względu na to, ile mamy lat, do odpowiedzi na kluczowe pytanie:A Ty? Czy już wiesz, co chcesz zrobić ze swoim życiem?
Z tej książki dowiesz się:Czy jest coś mniej zabawnego, niż tłumaczenie dowcipów?Jakie są różnice między kobietami a mężczyznami w podejściu do humoru?Czy humor łączy się z inteligencją?Co wspólnego ma Sokrates ze współczesnymi pranksterami?Dzięki tej książce wreszcie zrozumiecie dlaczego śmieszą was (lub nie) Przyjaciele oraz jakie są różnice w humorze prezentowanym w najpopularniejszych serialach komediowych. Na końcu każdego rozdziału czekają na was ćwiczenia, które rozruszają te części ciała, które potrzebne są, aby się śmiać mięśnie, i mózgi.Łukasz Jach przez pryzmat psychologii, antropologii i kognitywistyki pokazuje nam jakie istnieją style humoru oraz na jakiej podstawie się wykształciły. Przechodząc od koncepcji najsłynniejszych greckich filozofów, przez wyniki najnowszych badań, aż do rozpracowywania dowcipów dowiecie się dlaczego w ogóle coś was bawi. Bez względu na to, czy śmiejąc się wydajecie dźwięki haha, hehe czy hihi.
Wydaje się, że osiągnięcie sukcesu i zdobycie wielkich pieniędzy wymaga nadludzkiej mocy, pracowitości i niebywałego szczęścia. Obojętnie, czy mowa o wygranej w kasynie, czy o niezwykle zyskownej inwestycji, udaje się to tylko garstce urodzonych pod wyjątkowo pomyślną gwiazdą. Szukanie jakichkolwiek racjonalnych możliwości złamania systemu którejkolwiek gry hazardowej raczej nie daje dobrych rezultatów. A próby zarobienia dużych pieniędzy na giełdzie kończą się często spektakularną porażką. Ostatnimi laty zresztą inwestowanie na giełdzie coraz bardziej upodabnia się do wymyślnej gry hazardowej.
Tymczasem klucz do złamania zasad gry hazardowej czy też gry rynkowej istnieje, a jego skuteczność została udowodniona w praktyce. W tej autobiograficznej książce znajdziesz niezwykłą historię człowieka, który mając za sobą udaną karierę akademicką, postanowił wypróbować swoje teorie w praktyce, dokładniej - na własnej skórze. Przy tym udało mu się zachować prostotę stosowanych strategii. Udowodnił, że dzięki racjonalnym zasadom wywiedzionym wprost z matematyki czy statystyki, niekiedy z wykorzystaniem komputera, można systematycznie wygrywać w kasynie lub na rynku. O wielkości Edwarda O. Thorpa świadczy również jego umiejętność wycofania się ze świata wielkich pieniędzy po to, by zająć się czymś innym oraz cieszyć się życiem i zgromadzonym majątkiem.
W książce Thorp w interesujący sposób opowiada o swoich pasjach i motywacjach, a także o niezwykłej ciekawości świata. Pozwala prześledzić ścieżkę, która doprowadziła go do odrzucenia powszechnie akceptowanych poglądów i skłoniła do poszukiwań. Opisuje, w jaki sposób dochodził do rewolucyjnych rozwiązań dotychczas nierozstrzygniętych zagadnień. Opowieść Thorpa jest fascynującą podróżą intelektualną przez krainę matematyki, gier losowych i rynków finansowych. To książka, która zachęca do logicznego myślenia o pozornie nieracjonalnym świecie.
Oto jak dzięki mocy własnego umysłu pokonać los, oszustów i wielkie korporacje!
O autorze
Edward O. Thorp jest amerykańskim profesorem matematyki i zwolennikiem racjonalnych metod inwestowania. Zajmował się statystyką, hazardem i zarządzaniem funduszami hedgingowymi. Udowodnił, że dzięki matematyce można wygrywać w blackjacka, a za pomocą komputera — w ruletkę. Z wielkim powodzeniem stosował ilościowe techniki inwestycyjne na rynkach finansowych. Obecnie cieszy się życiem na emeryturze. Mieszka w Newport Beach w Kalifornii.
Czy Rosja jest taka, jak kreują ją media, telewizja, stosunki dyplomatyczne i wizja, jaką jesteśmy karmieni z różnych współczesnych wydarzeń? A może są dwie Rosje, jedna oficjalna, państwowa z dwugłowym orłem w godle, a druga – to Rosja prostych ludzi, którzy – tak jak każdy człowiek ukryty w swoim Państwie – chcą żyć, śmiać się, kochać i czasem po prostu spotkać się ze znajomi. A czy my zdajemy sobie sprawę z tego, że żyjąc tak blisko wielkiej Rosji, mało o niej wiemy, a może po prostu nie chcemy za dużo wiedzieć.
Książka ta opowiada o doświadczeniach młodego człowieka, który o Rosji wiedział tyle, ile… właśnie, ile? Przeczytajcie i przeżyjcie pięć miesięcy na południu Rosji, podróżując po Kaukazie i odwiedzając Moskwę oraz San Petersburg, jadąc tam kilkanaście godzin najbardziej popularnym i dostępnym środkiem transportu „plackartem”. Co takiego może wydarzyć się każdego dnia? Czy życie tutaj jest proste i nudne, a może niebezpieczne, a może ekscytujące?
Zapraszam do lektury.
Michał Magnuszewski
Obfita korespondencja redaktora paryskiej Kultury Jerzego Giedroycia z Wacławem A. Zbyszewskim (19031985), jednym z najwybitniejszych umysłów powojennej emigracji, doskonałym publicystą i świetnym radiowcem, to lektura fascynująca i pouczająca. Zbyszewski z całą szczerością dzieli się z przyjacielem swymi troskami bezdomnego emigranta, zmuszonego do ciągłej walki o byt, krytycznymi i często bezwzględnymi sądami o rodakach, ale też przenikliwymi analizami procesów społecznych i politycznych. Niektóre jego uwagi i przemyślenia dotyczące polskich losów okazują się zdumiewająco trafne i wciąż aktualne.
n summa qua zbiór prac niemal już zapomnianego uczonego, Tom jest niezwykle wartościowy i zasługuje na publikację. Dodać można, że spuścizna Lisieckiego stanowi cenne testimonium naukowego stylu dwudziestolecia, stojąc pod tym względem on par z niektórymi publikacjami Tadeusza Zielińskiego czy Ignacego Chrzanowskiego.z recenzji wydawniczej dr hab. Joanny Komorowskiej(Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego)Książka ta jest bardziej o Lisieckim, o jego czasach, niż o Platonie i Arystotelesie. Poza tym, jest to też książka o nas i dla nas - dla badaczy myśli antycznej, ponieważ możemy skonfrontować się z tamtymi studiami i przemyśleć na nowo nasz sposób profilowania swoich badań, nasze ramy pojęciowe i nasze priorytety problemowe. Trzeba wyraźnie podkreślić, że rozprawy Lisieckiego rzucają światło na ówczesny dobór zagadnień badawczych związanych z filozofią grecką i pokazują to, co stanowiło dla ludzi tamtego czasu tematy zasadnicze.z recenzji wydawniczej dr hab. Dariusza KubokaUniwersytet Śląski
Jak czytać Zapiski z nocnych dyżurów Jacka Baczaka w świecie śmiertelnych statystyk, w dobie starzejącego się społeczeństwa, a zarazem kultu młodego, pięknego ciała?Zapiski z nocnych dyżurów Jacka Baczaka to pierwsza w Polsce książka wprowadzająca do literatury tematykę Domu Pomocy Społecznej niezwykle aktualna i poruszająca opowieść o starości, chorobie i śmierci. Jacka Baczaka uhonorowano za nią w 1996 roku Nagrodą im. Kościelskich, a książkę uznano za wydarzenie literackie. Zapiski przez wiele lat były niedostępne, osiągnęły jednak status książki legendarnej, kultowej. Dziś książka ukazuje się w nowej edycji i z posłowiem prof. Dariusza Czai.Bohater Zapisków z nocnych dyżurów młody pielęgniarz/pomocnik w DPS-ie w notatkach ze swoich codziennych pobytów w ośrodku próbuje pokazać to, co dotychczas głęboko skrywane, zepchnięte do świata tabu. Opisuje świat Domu Pomocy Społecznej, zakładu dla nieuleczalnie chorych, jako miejsce cierpienia, odchodzenia, samotności.Jacek Baczak pisze z dużą dozą współczucia, ale bez zbędnej emocjonalności. To proza przejmująca i jednocześnie ascetyczna. Na pograniczu formy i literackich rodzajów, spotyka się to, co dla Baczaka najistotniejsze: empatia, uważność, milczenie.Autor tak komentuje Zapiski z nocnych dyżurów: Nie napisałem nic więcej. Nie wiedziałem, dlaczego miałbym pisać. Wolałem zostać z tyłu, w ciszy. Czym tak istotnym i niezwykle ważnym miałbym zajmować ludziom ich czas? Czytam ten tekst po latach i nadal pamiętam tamtego młodego człowieka jego myśli i zachwyty, jego strach i niedowierzanie, że nasze życie jest tak kruche i tak delikatne. Tamto uświadomienie sobie, jak niewiele znaczymy i bardzo często żyjemy złudzeniami zostało już we mnie. Czasem czuję, że jest we wszystkim, co robię i myślę.Zapiski z nocnych dyżurów Jacka Baczaka to dziś książka niezwykle aktualna. Jak czytać ją w świecie śmiertelnych statystyk, w dobie starzejącego się społeczeństwa, a zarazem kultu młodego, pięknego ciała? Autor choć nie udziela jednoznacznych odpowiedzi stoi po stronie skupienia, współczucia, milczenia.Jacek Baczak (ur. 1967) prozaik, pracownik socjalny. Zapiski z nocnych dyżurów to przejmujący opis życia doświadczanego podczas pracy w Domu Pomocy Społecznej w Komorowicach. Próba zapisu spotkania ze starością, chorobą, samotnością i śmiercią. Książka była określana mianem wydarzenia literackiego, została wyróżniona m.in. Nagrodą im. Kościelskich (1996). Na jej podstawie powstał także spektakl Fragment nieistniejącego świata (2014).
Nie pytałam: Czy powinnam to zrobić?, ale: Jak mam to zrobić?
„Ratowałam od Zagłady”. Wspomnienia Irene Gut-Opdyke, Sprawiedliwej wśród Narodów Świata
Irena Gutówna ma siedemnaście lat, kiedy wybucha wojna, która łagodną, spokojną uczennicę szkoły pielęgniarskiej w Radomiu zamieni w bohaterkę. Od samego początku wojny los jej nie oszczędza, jednakże wraz z kolejnymi doświadczeniami, kolejnym poniżeniem, będzie rosła w niej siła nie tylko by przetrwać, ale również by ratować życie innych.
Angażuje się w działalność konspiracyjną, a kiedy Holocaust staje się faktem – wykorzystuje niemiecko brzmiące nazwisko i aryjski wygląd, by nieść na każdy możliwy sposób pomoc Żydom. Wreszcie pomaga ludziom w ucieczce z getta, ukrywa ich w lesie, a także w piwnicy domu majora SS, w którym pracuje jako gospodyni.
Nadal wierzę, że ludzie są z natury dobrzy – napisała Anne Frank w swoim słynnym dzienniku. Irena Gutówna powtarza w książce: „Pamiętajcie – miłość, nigdy nienawiść”, a jej działania są najlepszym przykładem, jak dobro zwycięża zło. Po przetrwaniu wojny, po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, po wielu latach milczenia i skrywania głęboko tajemnicy wojennych lat w Polsce, Irena pisze wspomnienia. Skłoniły ją do tego opinie zaprzeczające obozom koncentracyjnym i Holocaustowi. Wspomnienia Ireny Gut-Opdyke są świadectwem odwagi „zwykłej polskiej dziewczyny” – jak sama mówi o sobie, heroizmu i sprzeciwu jednostki wobec największego zła, jakiego doświadczył świat. Książka wstrząsnęła czytelnikami, była recenzowana, szeroko komentowana, a na jej kanwie powstała sztuka w nowojorskim teatrze.
11 sierpnia 2021 roku książka „Ratowałam od Zagłady” Irene Gut-Opdyke ukaże się w wydawnictwie Poradnia K.
Wstrząsająca historia Ireny Gut-Opdyke to nie tylko gotowy materiał na kilka filmów. Wciąż zbyt mało znane w Polsce niezwykłe i poruszające przeżycia autorki powinny wejść do ścisłego kanonu tematyki Holocaustu. Opowieść o sile i odwadze wobec tragicznych wyborów moralnych czyta się jak doskonale skonstruowany thriller. Wojna została przedstawiona oczami kobiety i z dala od wybuchów, a jednak jest pełna niuansów i ostrożności pozwalającej bohaterce omijać najbardziej podłe i podstępne pułapki rzeczywistości rozpadającej się na jej oczach.
Bohaterstwo jest zawstydzająco rzadkie, ale czasem, w najmniej spodziewanym momencie i miejscu, objawia się w całej swojej zaskakującej doniosłości, jakby na przekór nieuchronnemu losowi. Tym razem objawiło się w młodej dziewczynie, która przysięgła sobie, że nie pozwoli zginąć kilku nieznajomym. Wszystko, co się wydarzyło potem, stało się wspaniałą lekcją humanizmu i legendą o tych, którzy ostatkiem sił potrafili pozostać ludźmi w nieludzkich czasach.
Jan Komasa, reżyser filmów „Powstanie Warszawskie”, „Miasto 44”, „Sala samobójców”, „Boże Ciało” i „Hejter”
Wybór pism prawnika, publicysty, wykładowcy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, posła na Sejm RP (1930-1935), uczestnika prac nad Konstytucją kwietniową, czołowej postaci debaty naukowej i publicystycznej w II RP, m.in. na temat filozofii prawa i reżimów totalitarnych, więzionego przez Niemców w czasie II wojny światowej i przez władze komunistyczne w latach 50-tych. Jego analizy komunizmu i nazizmu ukazują nie tylko ich praktyczne przejawy i skutki, ale także ideowe korzenie tkwiące w dokonanej zwłaszcza w XIX wieku przemianie myśli zachodniej, niedostrzegane czy lekceważone przez wielu innych badaczy totalitaryzmu.Ufność w bezwzględną wartość nauki, areligijność, zredukowanie człowieka do splotu jedynie fizjologicznego, walka o dobra materialne, walka bezwzględna, okrutna, próby przetworzenia człowieka w rodzaj maszyny, naoliwianej, czyszczonej i zaprawianej do ruchu według technicznych norm aparatu kolektywy, jakim jest państwo, aparatu prowadzącego przez ludzi, przepojonych trucizną racjonalistycznej i areligijnej kultury Zachodu oto znamiona tego, co nazywamy pokrótce bolszewizmem. (Zatrucie Rosji owocami Zachodu)Wiek XIX odebrał państwu Boga. Odebrał zatem miarę oceny człowieka, gdyż bez Boga człowiek jest znikomym zwierzęciem. Człowieka cenić należy według tego, czym jest. Gdy tylko przemijającym zwierzęciem, ocena jest inna, gdy trwałą wieczną osobowością, ocena rzecz prosta zupełnie inaczej wypadnie. Bolszewizm podchwycił tę koncepcję skarlenia człowieka, którą przygotowali inni na Zachodzie (materializm, darwinizm i pozytywizm) i dał tej koncepcji okrutny wyraz. (Państwo sowieckie)Narodowy socjalizm prawie nazajutrz po objęciu władzy ułożył swe stosunki z Kościołem katolickim w drodze Konkordatu. Wydawałoby się, że podnosząc wysoko godność narodu i usuwając szorstko wpływy destrukcyjne, wejdzie na drogę rozwojową, w której siły dobre znajdą miejsce dla życia i umocnienia duszy narodu. Ale hitleryzm powstał na tym samym tle racjonalistycznym moralnego uziemienia, na jakim powstał marksizm. Całą objętość duszy ludzkiej ma wypełnić ziemia, w danym razie kolektyw narodowy, miejsce zaś fetysza klasy czy proletariatu zajął fetysz rasy i przejaskrawionego nacjonalizmu. Przebudowa duszy ludzkiej idzie analogicznymi do marksizmu drogami: ostre środki propagandy, brutalna walka nieprzebierająca w środkach i nieklasyfikująca ich z moralnego punktu widzenia (dobre to, co da sukces choćby tylko dziś), wykluczenie współzawodnictwa, wykluczenie nawet najskromniejszej krytyki, surowe środki policyjne i prawne, oplątanie człowieka całą rozległą i misterną siecią przymusu i terroru zewnętrzno-policyjnego, rzekoma jednomyślność całej masy narodowej, nieomylność i doskonałość kierownictwa, wieczność i trwałość ruchu (tysiące lat). (Polityka ludnościowa III Rzeszy).Współwydawca: Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?