Tak, to jest książka dla Ciebie. Wiemy, że śmigasz po Internecie, siedzisz na fejsie, skajpujesz i nigdy nie rozstajesz się z komórką. Jesteś znawcą mediów, znasz wszystkie najnowsze elektroniczne gadżety. To tylko technologia, najważniejsza jest treść przekazu. Każde media czegoś od Ciebie chcą – byś uwierzył w przekazaną wiadomość, kupił reklamowany towar,
zaczął myśleć tak jak oni. Pożeracze mózgów mają twarz popularnego aktora, dziennikarza, eksperta. Za miłym, sympatycznym obliczem kryją się prawdziwe kły i pazury.
Czego chcą? Nic wielkiego. Zabrać Ci wolność i autonomię. Zrobić z Ciebie niewolnika bezmyślnie powtarzającego cudze refleksje i poglądy. Chcą, byś zgodnie z nimi postępował.
Media są naszym naturalnym środowiskiem, w którym żyjemy. Komórki, esemesy, Internet, skype, gadu gadu, facebook, You Tube, gry komputerowe, muzyka, telewizja…
Musisz się nauczyć żyć w tym świecie! Uzbroić się przeciwko pożeraczom mózgów!
Książka jest poświęcona interpretacji pism intymnych S. Brzozowskiego, K.L. Konińskiego i H. Elzenberga oraz zawartej w nich myśli religijnej autorów w szerokim kontekście intymistyki polskiej oraz francuskiej refleksji o dzienniku jako gatunku piśmienniczym. Ukazuje głęboki związek pomiędzy rozumieniem/konstruowaniem własnej tożsamości w dziennikach a oryginalną filozofią religii / teologią tych myślicieli. Poszczególne jej tezy są ugruntowane w badaniu formy, jaką jest dziennik intymny, i jej znaczeń ustalonych nie tylko w refleksji kulturoznawczej, ale także antropologicznej, socjologicznej czy psychoanalitycznej. Próbując uchwycić stosunek autorów do religii – bardzo osobisty i powiązany z całym ich życiem, nie tylko namysłem teoretycznym – autorka posługuje się w pracy kategorią ja dziennika intymnego, rozumiejąc je nie tylko jako „ja” stematyzowane w dzienniku, ale przede wszystkim jako „ja” implikowane tekstu. Taka perspektywa badawcza pozwoliła jej wypracować szereg ciekawych tez na temat roli dziennika w życiu tych autorów i z tej perspektywy zbadać ich rozumienie religii. Jest to perspektywa twórcza i inspirująca, bo pozwalająca wyjść poza to, co w tekście oczywiste, ku interpretacji jego głębokich struktur znaczeniowych.
GAR ANONIM to niezwykła książka, składająca się z tekstów dotyczących kuchni oraz zabawnych wspomnień kulinarnych i przepisów. Napisana i zilustrowana przez znaną malarkę i pisarkę Hannę Bakułę, osobę wiecznie zajętą, która lubi i potrafi gotować. Robi to artystycznie i szybko, tak jak wszystko. Potrawy z tej książki można zrobić w pół godziny, gdy się ma wyobraźnię i przygotowane produkty. Hanna Bakuła ma na wizytówce napis: "osoba kontrowersyjna", ale przepisy są serio, z lekką nutką zabawy. Pochodzą z blogów autorki, które co tydzień zawierają receptę kulinarną. Własną, podsłuchaną na przyjęciu, prezent od przyjaciela kucharza, coś ze starych przepisów domowych czy uznanych książek kucharskich z całego świata, przetłumaczonych i przetworzonych autorsko na polskie potrzeby. Gruszka Idealna dla osób lubiących lekką kuchnię. Dla zabieganej pani domu, bizneswoman, ale i dla pana singla, który lubi gotować. W końcu najlepsi kucharze są rodzaju męskiego. Niezwykle przydatna w sytuacjach podbramkowych.
"Urodził się w 1943 roku w getcie w Święcianach ? tam, gdzie dzieci nie powinny się rodzić. Jak wiele adoptowanych dzieci dowiedział się z czasem, że ci, którzy go wychowali, nie są jego biologicznymi rodzicami. Ale prawda okazała się dużo bardziej skomplikowana?
W 1966 roku otrzymał święcenia kapłańskie. 23 lutego 1978 roku od przybranej matki usłyszał, że jest Żydem. Miał 35 lat. To był dzień jego drugich narodzin.
Romuald Jakub Weksler-Waszkinel ? ksiądz katolicki i Żyd. Niezwykła historia człowieka o podwójnym nazwisku i podwójnej tożsamości, zakorzenionego w dwóch ojczyznach, choć w żadnej z nich nie jest tak naprawdę u siebie."
Historia chrześcijaństwa obfituje w życiorysy wybrańców Boga, którzy żyli na styku widzialnego z niewidzialnym. Natuzza Evolo ma stygmaty i wizje, prorokuje, walczy z diabłem, zapada w transy, podczas których zmarli i aniołowie używają jej głosu, rysuje krwią na chusteczkach przykładanych do jej skóry, przemieszcza się bez ograniczeń w przestrzeni. I już samo to wystarczyłoby, żeby określić ją jako niezwykłą.
Tym razem jednak Pan Bóg jakby „przesadził”, bo… jej koza zdaje się rozumieć ludzki język, okazuje uprzejmość wobec ciężarnej Natuzzy, a raz nawet wypisuje kopytem na piasku pochwałę Maryi…
Bajka?!
Nie. Mocne świadectwo o istnieniu innego, Bożego świata, opowiedziane słowami najbliższej przyjaciółki Natuzzy, Italii Diodati Giampa, która spędziła z nią ponad 60 lat życia.
Inni świadkowie tych niesamowitych zdarzeń zabierają głos w pierwszej książce Luciana Regola Stygmatyczka Natuzza Evolo.
"Książkę niniejszą należy traktować jako drugą część trylogii, której pierwszą częścią jest książka "Neoliberalizm jest schizofrenią społeczeństwa", ostatnią zaś "Filozofia diabła". Książki te zaliczają się do dziedziny wiedzy, której nadaję miano "Psychiatrii politycznej", a dokładniej, do jej subdyscypliny, o nazwie "Krytyczna psychiatria polityczna".
W przeciwieństwie do dwóch wcześniejszych książek, wchodzących w skład trylogii, tj. "Neoliberalizm jest schizofrenią społeczeństwa" i "Schizofrenia jest neoliberalizmem umysłu", wywód, jaki zawiera się w "Filozofii diabła", nie jest i - w moim zamierzeniu - nie miał być linearny. Charakteryzująca go tu i ówdzie impresyjność jest nie tyle jego wadą, ile zaletą. Składające się na niego argumenty przypominają szereg zaskakujących, trudnych do odtworzenia uderzeń. Ich siła perswazyjna i precyzja, z jaką docierać mają do celu, jest na ogół ważniejsza, niż zrozumiałość oraz zgodność z regułami tej lub innej naukowej metodologii. Niektóre z nich nadchodzą pojedynczo, inne w seriach, stanowiąc elementy złożonych kombinacji. Ani ekonomia, ani psychiatria nie wysuwa się w nich na plan pierwszy. Zamiast starać się dziedziny te od siebie wyraźnie odgraniczać, "napuszczam" je na siebie wzajemnie.
Niczym czarownica, wrzucam je do wspólnego kotła, a następnie mieszam i podgrzewam. W ten sposób przyrządzony wywar, ma na celu pobudzenie Czytelnika do krytycznego myślenia, w tym również poprzez uprzednie oszołomienie go.
Ze Wstępu
„Mistrzowie słowa” – wielcy aktorzy czytają wielką literaturę.
Każdy z 20 tomów zawiera bogato ilustrowaną książkę przedstawiającą sylwetkę danej aktorki czy aktora oraz krótki opis na temat pisarza i jego dzieła.
20 książek, których nie sposób było lepiej napisać, ale które można było jeszcze lepiej przeczytać.
20 wybitnych interpretacji dzieł literackich nagranych w formacie MP3.
Tybet – niedostępna, bezkresna kraina otoczona najwyższymi górami świata. Pogrążeni w modlitwie mnisi i pasterze pędzący swoje stada przez pustynne wyżyny. Czy wybierając się do tego kraju można jeszcze odkryć coś nowego, tylko dla siebie? Dlaczego nie?!
Autor książki Campa w sakwach, czyli rowerem na Dach Świata pokazuje, że z perspektywy rowerowego siodełka świat wygląda zupełnie inaczej, że nie ma takich problemów, z którymi nie można sobie poradzić, ani takich miejsc, których nie można odwiedzić. To książka o niezależności, jaką daje podróżowanie rowerem, o samodzielnym odkrywaniu nowych, nieprzetartych szlaków i przypadkowych spotkaniach z życzliwymi ludźmi.
Arthur Moffatt, doświadczony wioślarz, umarł z zimna nad brzegami rzeki Dubawnt, w tundrze na północy Kanady 14 września 1955 roku. Miał trzydzieści sześć lat. Pięciu młodszych uczestników wyprawy ledwo uszło stamtąd z życiem.
Ta książka jest osobistym spojrzeniem jednego z nich na tamte dramatyczne wydarzenia, a także opowieścią o własnej drodze życiowej.
Historię wyprawy z 1955 roku można rozpatrywać z dwóch odmiennych punktów widzenia. Pragmatyzm i zdrowy rozsądek podpowiadają, że wioślarska wyprawa na subarktyczne obszary Kanady była źle zaplanowana i obciążona nieodpowiedzialnymi decyzjami, co w konsekwencji doprowadziło do tragedii.
Jednakże można dostrzec w tej historii głębszy sens. Większość ludzi przemierzających północne pustkowia Kanady została w jakiś sposób duchowo naznaczona przez te wędrówki. W trakcie swojej pierwszej wyprawy w 1969 rokują także przemierzałem rejony rzeki Dubawnt. Lód trzymał wtedy długo i z powodu niedostatku pożywienia była to bardzo wyczerpująca wędrówka. Mimo wszystko wracałem w te same rejony jeszcze pięć razy, by znów doświadczyć duchowego przeżycia, które stało się też udziałem George'a.
George Grinnell napisał, że „prawdziwa podróż to poznawanie własnej duszy". Jego wędrówka przez północne pustkowie była właśnie taką duchową epopeją.
Większość z nas prowadzi życie gwarantujące względne poczucie psychicznego bezpieczeństwa, wybiera utarte i dobrze znane szlaki. Eksplorację odległych i nieznanych obszarów pozostawiamy prawdziwym artystom i niezwykłym indywidualnościom, takim jak George Grinnell, którzy robią to za nas i dla nas. Wędrówka w głąb duszy ludzkiej jest o wiele trudniejsza i bardziej wymagająca niż eksploracja nieznanego lądu. Trudne jest zarówno dotarcie na skraj ludzkiego doświadczenia ku oświeceniu, obszarowi wysublimowanej percepcji i wrażliwości, jak i powrót z tej sfery do rutyny codzienności i zgiełku świata.
Trzymiesięczna wyprawa łodziami przez mroźne odludzie północnej Kanady stała się dla Georgea Grinnella balansowaniem na krawędzi między szaleństwem a normalnością, między życiem a śmiercią. I to właśnie osobista perspektywa narracji decyduje o wyjątkowej sile tej książki.
W rozdziale szesnastym autor opisuje doświadczenie czasowej utraty tożsamości i atak paniki wywołany tym stanem. Poraziło go uczucie, że jego dusza „wyparowała w kontakcie z pustkowiem", z przytłaczającą swoim ogromem przestrzenią, w której pojedynczy człowiek jest tylko pyłkiem. Wszechogarniająca pustka mroźnego lądu była dla psychiki młodego człowieka trudna do zniesienia.
Edward McCourt w książce Jukon i Terytoria Północno-Za-chodnie zadaje retoryczne pytanie: „Dlaczego ludzie ciągną na te pustkowia?", i odpowiada na nie w następujący sposób: „Kanadyjska tundra jest tak rozległa, tak prastara i tak obca zwykłemu doświadczeniu zwykłych ludzi, że skłania do bolesnej autorefleksji. W porównaniu z jej bezkresem jednostka jawi się jak bańka wody na powierzchni ogromnej rzeki, kropla w oceanie; w porównaniu z długością jej istnienia czas ludzkiego życia wydaje się zaledwie mgnieniem. To świat, który nosi tak mało śladów istnienia człowieka, że rozpływają się w nim uczucia, jakie zwykle utożsamiamy z człowieczeństwem - miłość, nienawiść, duma, strach. W tym świecie dokonania człowieka czy jego zaniedbania nikną wobec potęgi natury. Przez swoją pozorną niezniszczalność ten świat wyzwala w młodych buńczucznych sercach pragnienie wielkich czynów, starych zaś utwierdza w przekonaniu, że ich porażki w ostatecznym rozrachunku i tak nie mają znaczenia".
GEORGE LUSTE,
POMYSŁODAWCA SYMPOZJUM POŚWIĘCONEGO
WIOŚLARSTWU EKSTREMALNEMU
Dlaczego dotyka nas nieszczęście i gdzie jest wtedy Bóg?
Dlaczego nie odpowiada na zanoszone do Niego prośby? Czemu świat nierzadko wygląda tak, jakby Bóg nie słyszał i nie dostrzegał ogromu rozpaczy, nie ratował, gdy tragiczne zdarzenia podważają zaufanie do Niego? Dlaczego milczy w obliczu zła, które tak często pokonuje dobro?
Dlaczego umieramy? Czy Bóg zabija?
Bestseller numer 1 w Wielkiej Brytanii
Kontynuacja tragicznej autobiografii Tylko nie mów mamie, bestsellera z 1. miejsc brytyjskich list przez wiele tygodni.
Myślała, że wreszcie jest bezpieczna. Że znowu może być dzieckiem. Ojciec, który ją gwałcił przez osiem lat, trafił do więzienia. Teraz wraca do domu…
Książka bogatsza od poprzednich wydań - zawiera 4820 nazwisk w tym 600 nowych. Nowością są też zdjęcia nie tylko nagrobków ale i zmarłych osób. Nie jest to książka o smutku i rozpaczy – z czym kojarzy się na ogół śmierć i cmentarz – ale przede wszystkim jest zapisem różnych przejawów urody życia i smaków epoki, przypomina bowiem biografie ludzi, którzy żyli w pięknym, bogatym, pogodnym mieście, a odchodząc z tego świata zostali pożegnani zadziwiającymi swą urodą nagrobkami, rzeźbami i wierszowanymi epitafiami.
Walorem tej książki jest to, co wyróżnia twórczość prof. Stanisława Nicieji - piękny literacki język, erudycja i potoczysta, sugestywna narracja.
Ze wstępu:
"Czy Cmentarz Łyczakowski we Lwowie to rzeczywiście jeden z najpiękniejszych i najoryginalniejszych cmentarzy europejskich? Czy takie domniemanie to może tylko przejaw polskiej i ukraińskiej megalomanii? Te pytania zadawałem sobie od początku mojej niezwykłej, fascynującej przygody z tą nekropolią [...]
Książka ta zamyka moje ponad 30-letnie badania dziejów Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie. Wracałem tam z różną częstotliwością wielokrotnie. W cieniu cmentarnych drzew spędziłem całe miesiące. Napisałem w tym czasie kilkadziesiąt artykułów naukowych, udzieliłem dziesiątków wywiadów, poświęciłem temu tematowi kilka obszernych książek: „Cmentarz Łyczakowski”, „Cmentarz Obrońców Lwowa”, „Łyczaków. Dzielnica za Styksem”, „Lwowskie Orlęta”, które rozeszły się w dużych nakładach, w sumie ponad 300 tysięcy egzemplarzy. Publikacje te miały setki recenzentów nie tylko z katedr uniwersyteckich oraz w ważnych polskich i ukraińskich czasopismach, ale poddane były ocenie i krytyce rodzin lwowskich rozsianych po całym świecie. Otrzymałem od nich tysiące listów z korektami, uwagami, uzupełnieniami, sugestiami, które miały wpływ na ostateczny kształt kolejnych łyczakowskich książek.
Dzieje Łyczakowa to nigdy niekończąca się opowieść. Każda wyprawa na ten cmentarz to nowe odkrycia. Na tej słynnej nekropolii w ciągu jej ponad 225 lat istnienia pochowano około 400 tysięcy osób, z których szacunkowo ponad 10 tysięcy przekroczyło tzw. próg przeciętności, czyli czymś nadzwyczajnym się wyróżniło -zapisało swoje biografie w pamięci nie tylko swojej rodziny. [...]
Mimo wielu miesięcy spędzonych na Łyczakowie i w archiwach Lwowa, nie dotarłem do wielu tajemnic, nie rozszyfrowałem wielu anonimowych mogił i nie przywołałem wszystkich, którzy na to zasługiwali. Historia jest często niewdzięczna i niesprawiedliwa, zazdrośnie skrywająca sekrety. Człowiek może dokonać rzeczy największych, najwspanialszych, ale jeśli tego ktoś w odpowiednim czasie nie zapisze, nie zarejestruje w jakimś dokumencie, z upływem lat czyny te zanurzą się w ludzkiej niepamięci, pogrążą się w czeluści zapomnienia. A zdarza się, że czyny będą przypisane innym ludziom. [...]
Na kartach tej książki przywołuję setki nazwisk osób, których prochy spoczywają na Cmentarzu Łyczakowskim. Czynię to przy omawianiu pomników artystycznych, inskrypcji i epitafiów, przy opisach uroczystych pogrzebów, manifestacji patriotycznych, obrzędów cmentarnych. Ale pagórki Łyczakowa kryją również prochy wielu ludzi, którzy za życia przekroczyli próg przeciętności, a po śmierci spoczęli pod prostymi mogiłami bądź w grobowcach rodzinnych pozbawionych wartości artystycznych: polityków i wysokich urzędników, sędziów i prawników, uczonych i nauczycieli, architektów, lekarzy, działaczy społecznych i filantropów, twórców kultury – pisarzy, poetów, aktorów i różnego rodzaju artystów, wreszcie duchownych, kupców, przemysłowców i rzemieślników chlubnie zapisanych w dziejach Polski. Nie sposób w monografii Cmentarza Łyczakowskiego pominąć ich nazwisk."
Książka bogatsza od poprzednich wydań - zawiera 4820 nazwisk w tym 600 nowych. Nowością są też zdjęcia nie tylko nagrobków ale i zmarłych osób. Nie jest to książka o smutku i rozpaczy – z czym kojarzy się na ogół śmierć i cmentarz – ale przede wszystkim jest zapisem różnych przejawów urody życia i smaków epoki, przypomina bowiem biografie ludzi, którzy żyli w pięknym, bogatym, pogodnym mieście, a odchodząc z tego świata zostali pożegnani zadziwiającymi swą urodą nagrobkami, rzeźbami i wierszowanymi epitafiami.
Walorem tej książki jest to, co wyróżnia twórczość prof. Stanisława Nicieji - piękny literacki język, erudycja i potoczysta, sugestywna narracja.
Ze wstępu:
"Czy Cmentarz Łyczakowski we Lwowie to rzeczywiście jeden z najpiękniejszych i najoryginalniejszych cmentarzy europejskich? Czy takie domniemanie to może tylko przejaw polskiej i ukraińskiej megalomanii? Te pytania zadawałem sobie od początku mojej niezwykłej, fascynującej przygody z tą nekropolią [...]
Książka ta zamyka moje ponad 30-letnie badania dziejów Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie. Wracałem tam z różną częstotliwością wielokrotnie. W cieniu cmentarnych drzew spędziłem całe miesiące. Napisałem w tym czasie kilkadziesiąt artykułów naukowych, udzieliłem dziesiątków wywiadów, poświęciłem temu tematowi kilka obszernych książek: „Cmentarz Łyczakowski”, „Cmentarz Obrońców Lwowa”, „Łyczaków. Dzielnica za Styksem”, „Lwowskie Orlęta”, które rozeszły się w dużych nakładach, w sumie ponad 300 tysięcy egzemplarzy. Publikacje te miały setki recenzentów nie tylko z katedr uniwersyteckich oraz w ważnych polskich i ukraińskich czasopismach, ale poddane były ocenie i krytyce rodzin lwowskich rozsianych po całym świecie. Otrzymałem od nich tysiące listów z korektami, uwagami, uzupełnieniami, sugestiami, które miały wpływ na ostateczny kształt kolejnych łyczakowskich książek.
Dzieje Łyczakowa to nigdy niekończąca się opowieść. Każda wyprawa na ten cmentarz to nowe odkrycia. Na tej słynnej nekropolii w ciągu jej ponad 225 lat istnienia pochowano około 400 tysięcy osób, z których szacunkowo ponad 10 tysięcy przekroczyło tzw. próg przeciętności, czyli czymś nadzwyczajnym się wyróżniło -zapisało swoje biografie w pamięci nie tylko swojej rodziny. [...]
Mimo wielu miesięcy spędzonych na Łyczakowie i w archiwach Lwowa, nie dotarłem do wielu tajemnic, nie rozszyfrowałem wielu anonimowych mogił i nie przywołałem wszystkich, którzy na to zasługiwali. Historia jest często niewdzięczna i niesprawiedliwa, zazdrośnie skrywająca sekrety. Człowiek może dokonać rzeczy największych, najwspanialszych, ale jeśli tego ktoś w odpowiednim czasie nie zapisze, nie zarejestruje w jakimś dokumencie, z upływem lat czyny te zanurzą się w ludzkiej niepamięci, pogrążą się w czeluści zapomnienia. A zdarza się, że czyny będą przypisane innym ludziom. [...]
Na kartach tej książki przywołuję setki nazwisk osób, których prochy spoczywają na Cmentarzu Łyczakowskim. Czynię to przy omawianiu pomników artystycznych, inskrypcji i epitafiów, przy opisach uroczystych pogrzebów, manifestacji patriotycznych, obrzędów cmentarnych. Ale pagórki Łyczakowa kryją również prochy wielu ludzi, którzy za życia przekroczyli próg przeciętności, a po śmierci spoczęli pod prostymi mogiłami bądź w grobowcach rodzinnych pozbawionych wartości artystycznych: polityków i wysokich urzędników, sędziów i prawników, uczonych i nauczycieli, architektów, lekarzy, działaczy społecznych i filantropów, twórców kultury – pisarzy, poetów, aktorów i różnego rodzaju artystów, wreszcie duchownych, kupców, przemysłowców i rzemieślników chlubnie zapisanych w dziejach Polski. Nie sposób w monografii Cmentarza Łyczakowskiego pominąć ich nazwisk."
Zgodnie z zaleceniami Erwina Panofsky’ego autor nie ograniczył swoich rozważań do jednej epoki, ale przestudiował funkcjonowanie motywów i schematów ikonograficznych w różnych czasach, (…) sytuując wizerunki Skargi w rozległej ikonosferze, wykoncypowanej przez Mieczysława Porębskiego, lub w ramach Bildgeschichte Hansa Beltinga. Przywołuję tu te wielkie nazwiska, aby pokazać metodologiczną wnikliwość pracy i nowoczesność zastosowanych w niej ujęć badawczych. (…)
Książka wnosi wiele do badań nad polską ikonografią historyczną, ponieważ na przykładzie przedstawiania Skargi pokazuje dobrze mechanizmy jej kreowania, modyfikowania i instrumentalizacji. Wiele mogą się z niej nauczyć nie tylko historycy sztuki, ale także historycy, historycy Kościoła i antropolodzy kultury.
Piotr Krasny
Okres komunistycznego reżimu zapisał w historii czeskiego Kościoła najciemniejsze karty. Totalitarna władza dążyła do całkowitego rozbicia chrześcijańskiej wspólnoty. Czesi jak nigdy wcześniej potrzebowali silnego i mądrego pasterza. Przez te wszystkie trudne lata prowadził ich arcybiskup Frántišek Tomašek.
Zaprzyjaźniony z Janem Pawłem II arcybiskup wydatnie przyczynił się do rozbicia komunizmu w bloku wschodnim.
Po stronie narodu to sporządzona z kronikarską precyzją sylwetka "ojca biskupa" - jak nazywano Tomaška, a także portret komunistycznej Czechosłowacji.
…nastoletnia Lukrecja Borgia i jej starszy brat Cesare w karnawałowym przebraniu wędrują po Rzymie… Tak zaczyna się rewelacyjna powieść historyczna, zgodna z najlepszymi wzorami płaszcza i szpady, osnuta na tle losów papieskiej córki i jej brata. Wśród bohaterów papież, rodzina Borgiów, dynastia aragońska i Machiavelli. Atmosfera zagęszcza się, a z wód Tybru wydobywane są kolejne zwłoki. Bohaterowie równie dobrze posługują się sztyletem, jak trucizną. W końcu prawie wszyscy umierają w nagłych okolicznościach. Z życiem uchodzi Lukrecja i jej synek…
Czytelniku, trzymasz w ręku książkę niezwykłą. W miarę zagłębiania się w tekst będzie narastać twoje zdumienie i niedowierzanie: więc tacy też mogą być polscy dyplomaci? Rozświetleni, tak jak się pisze w tradycyjnych tekstach, światłem wiary, chrześcijańską pasją współodczuwania? A zarazem przenikliwi w analizach społecznych i politycznych? Może odpowiedź wynika z prostego faktu, że zarówno służba dyplomatyczna, jak i życie człowieka wierzącego realizują się w ruchu, w drodze.
Bo Zdzisław Nowicki był człowiekiem wyjątkowym, charyzmatyczną osobowością, świadomym niezwykłości swojego losu, lecz przede wszystkim - obowiązku rozdawania siebie innym. Choć równocześnie (co za błogosławiona cecha!) wszystko, czego dokonał, zetknięcie się z każdym napotkanym przechodniem traktował jako dar.
Jerzy Bahr, Ambasador Tytularny
Radość, że spotkałem prawdziwego ambasadora. Kompetentny, odważny, o gorącym sercu. Jest moim przewodnikiem w zgłębianiu trudnych dziejów naszego współistnienia z sąsiadami. Ale nie tylko. Ufałem mu w docieraniu do spraw najistotniejszych.
Jan Grzegorczyk, pisarz
Zdzisława zapamiętałem jako rozkosznego gawędziarza z niewyczerpaną wiedzą dotyczącą wszystkiego, co działo się za wschodnią granicą. Takiego odnajduję go dziś w jego tekstach.
o. Paweł Kozacki, dominikanin
Zdzisław Nowicki (1951-2006), polski dyplomata, senator I kadencji, konsul generalny RP w Petersburgu w latach 1992-1996, w Charkowie - 1996-1998; ambasador RP w Kazachstanie i w Kirgistanie w latach 2000-2004.
Ponowoczesność jako źródło cierpień"" Zygmunta Baumana to esej o ciemnych stronach społeczeństwa ponowoczesnego, nawiązujący do Kultury jako źródła cierpień Freuda. Dedykowana profesorom Julianowi Hochfeldowi i Stanisławowi Ossowskiemu, książka stanowi summę wcześniejszych publikacji Zygmunta Baumana w języku polskim.
Publikacja omawia dzieje późnośredniowiecznego Kościoła poznańskiego. Autor w oparciu o sześć zachowanych ksiąg tak zwanej metryki kapituły poznańskiej oraz liczne inne źródła rękopiśmienne, zestawił skład osobowy tej instytucji dla lat 1428-1500. Na podstawie zrekonstruowanych przez autora biogramów duchownych, tworzących gremium tej korporacji, została sporządzona analiza prozopograficzna grupy. Prześledzono pochodzenie społeczne, rodzinne i rodowe prałatów oraz kanoników, ich święcenia, wykształcenie, zaangażowanie w działalność administracji kościelnej i świeckiej (służbę królowi polskiemu). Autor zbadał wpływ tych czynników na objęcie prestiżowych i dochodowych godności w poznańskiej kapitule katedralnej. Starał się też odtworzyć mechanizm, podług którego biskup poznański dokonywał nominacji na prebendy kapitulne i określić, jakie rzeczywiste kryteria decydowały o ich objęciu także z mocy nominacji papieskich. Książka zaopatrzona jest w liczne tabele (w tym wymieniające beneficja posiadane przez członków kapituły) oraz dwa aneksy. Pierwszy zawiera zestawione według imion biogramy 283 duchownych - bohaterów niniejszego opracowania. Drugi aneks zestawia skład osobowy posiadaczy poszczególnych prebend prałackich i kanonickich.
Współwydawca Instytut Historii PAN.
Prace Komisji Historycznej PTPN, t. 68
Publikacja dofinansowana ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?