Lublin - 99 miejsc to wyjątkowy album, który poprzez starannie dobrane zdjęcia i krótkie opisy prowadzi czytelnika przez najważniejsze budynki i place miasta, ukazując jego historię i różnorodność architektoniczną. Ta wizualna opowieść o Lublinie - od renesansowych zabytków po współczesną zabudowę - to idealna pamiątka nie tylko dla turystów i miłośników architektury, ale także dla mieszkańców miasta. Autorem zdjęć jest Rafał Tomczyk, od lat dokumentujący architekturę polskich miast.Lublin - 99 Places is a unique album, which, through carefully selected photographs and brief descriptions, guides the reader through the city's most important buildings and squares, showcasing its history and architectural diversity. This visual story of Lublin - from Renaissance landmarks to contemporary developments - is the perfect souvenir not only for tourists and architecture enthusiasts, but also for the city's residents. The photographs were made by Rafał Tomczyk, who has been documenting the architecture of Polish cities for many years. Lublin - 99 Orte ist ein aussergewoehnliches Album, das den Leser mithilfe sorgfaeltig ausgewaehlter Fotos und kurzer Beschreibungen durch die wichtigsten Gebaeude und Orte der Stadt fuehrt - und dabei ihre Geschichte und architektonische Vielfalt praesentiert. Diese bildhafte Erzaehlung von Lublin - von Denkmaelern der Renaissance bis hin zu modernen Objekten - ist das perfekte Andenken: nicht nur fuer Touristen und alle, die sich fuer Architektur begeistern, sondern auch fuer die Stadteinwohner. Autor der Fotos ist Rafal Tomczyk, der seit Jahren die Architektur polnischer Staedte dokumentiert. Lublin - 99 Lieux est un album exceptionnel qui, a travers des photographies soigneusement selectionnees et de courtes descriptions, guide le lecteur parmi les batiments et les places les plus importants de la ville, en revelant son histoire ainsi que sa diversite architecturale. Ce recit visuel de Lublin - des monuments de la Renaissance aux realisations contemporaines - represente un souvenir ideal non seulement pour les touristes et les amateurs d'architecture, mais aussi pour ses habitants. L'auteur des photographies est Rafal Tomczyk, qui documente depuis des annees l'architecture des villes polonaises. Lublin - 99 Lugares es un album extraordinario que, a traves de fotografias cuidadosamente seleccionadas y breves descripciones, guia al lector por los edificios y plazas mas importantes de la ciudad, mostrando su historia y su diversidad arquitectonica. Esta narracion visual sobre Lublin - desde los monumentos renacentistas hasta las realizaciones contemporaneas - es el recuerdo perfecto no solo para turistas y amantes de la arquitectura, sino tambien para sus habitantes. El autor de las fotografias es Rafal Tomczyk, quien lleva anos documentando la arquitectura de las ciudades polacas.
Studenckie życie kulturalne w Bytomiu 1965-1989Regionalny Ośrodek Studencki Pyrlik oraz Teatr Wiatyk - te nazwy wciąż są znane Bytomianom, chociaż Wiatyk zakończył działalność w roku 1986, a Pyrlik niewiele później. Pyrlik był kultowym klubem studenckim, a Wiatyk to jeden z najciekawszych polskich teatrów alternatywnych lat 80.Marcin Hałaś - dziennikarz zajmujący się sprawami Bytomia od ponad 30 lat i autor kilku książek o tym mieście - postanowił odnaleźć informacje i uporządkować wiedzę o obu tych instytucjach-zjawiskach. Ta książka jest owocem kwerendy źródłowej, ale głównie reporterskiej pracy: rozmów z ludźmi, którzy (współ)tworzyli Pyrlik oraz z niemal wszystkimi żyjącymi aktorami Wiatyku. Dlatego powstało nie historyczne opracowanie, ale żywa opowieść o tamtych czasach, ludziach i przedsięwzięciach. Zagłębiając się w dzieje Wiatyku, autor książki dotarł do informacji dotąd zupełnie nieznanych, pokazujących artystów teatru od bardzo ludzkiej, ale też dramatycznej strony.
Naukowiec Marcel Grabowski przypadkowo rejestruje kamerą moment, w którym z okna gdańskiego hotelu wypada młoda kobieta. Samobójstwo, nieszczęśliwy wypadek czy morderstwo z premedytacją?
Poszlak jest niewiele, policja ma trudny orzech do zgryzienia, a Marcel mimowolnie zaczyna uczestniczyć w śledztwie. W tej powieści zagadka kryminalna bywa niekiedy pretekstem do egzystencjalnych rozważań, które snują bohaterowie.
Czy śmierć stanowi koniec wszystkiego?
Czy jesteśmy w stanie tak naprawdę poznać drugiego człowieka i zrozumieć emocje, które nim targają?
A może widzimy tylko jego maskę i sami też ją przybieramy?
Z archiwum Sz. Szczecińskie historie niezwykłe to opowieści o mieście, które nigdy nie było oczywiste. Szczecin - złożony z warstw pamięci, ludzi i zdarzeń - wciąż odkrywa swoją tożsamość na nowo. Ta książka przypomina, że historia nie jest zamkniętym rozdziałem, lecz żywym procesem, który dzieje się tu i teraz. To zbiór historii, które zaskakują, poruszają i pozwalają spojrzeć na Szczecin z innej perspektywy - bliższej, bardziej ludzkiej. Miasto tworzą nie tylko miejsca, ale przede wszystkim ludzie i ich opowieści. Jako redakcja każdego dnia obserwujemy, jak Szczecin się zmienia i dojrzewa. Ta książka jest tego najlepszym dowodem - że przeszłość wciąż wpływa na teraźniejszość, a tożsamość miasta bez przerwy się kształtuje, także dzięki takim publikacjom.Malwina Jankowska redaktor naczelnaAutorzy tekstów:Monika AdamowskaRafał JessweinAlexis KiriakouEryk KrasuckiAndrzej Kraśnicki jrMichał PaziewskiEwa PodgajnaJerzy PołowniakPaula SkalnickaPiotr SzylińskiMagdalena SzymkówEdyta WnukAdam Zadworny
Są historie, które zaczynają się w dzieciństwie, ale nigdy naprawdę się nie kończą… Śliczna trzylatka wesoło podskakuje, trzymając babcię za rękę. Dla niej to tylko kolejny, zwykły spacer. Starsza kobieta jest przekonana, że pod adresem wskazanym przez Jugendamt dziewczynka będzie jedynie zbadana i wrócą razem do domu. Mimo trwającej wojny nie podejrzewa, że za chwilę zostaną brutalnie rozdzielone, a ślad po Basi zaginie na długie lata. Ośrodek Lebensborn w Połczynie-Zdroju rozpoczął funkcjonowanie w 1938 roku. Od 1942 roku do Połczyna kierowano polskie dzieci przeznaczone do germanizacji. Jednym z nich była przywieziona z Litzmannstadt (tak Niemcy nazwali Łódź) Barbara Paciorkiewicz. Wyrwana ze swojego życia trafiła do nowej niemieckiej rodziny i od tego momentu jako Bärbel Rossmann zamieszkała w Lemgo. To doświadczenie stało się początkiem historii, która nie skończyła się wraz z wojną. Dzięki staraniom Polskiego Czerwonego Krzyża Bärbel wróciła do Polski, gdzie na nowo musiała zmienić się w Basię… Czy była szczęśliwa? W swojej książce autorka wraca do miejsc, ludzi i wydarzeń zapisanych w pamięci dziecka, później młodej dziewczyny, a wreszcie dojrzałej kobiety. Jej opowieść jest niezwykle osobista, jednak nie wszystko da się wyrazić słowami. Liczne skany oryginalnych dokumentów, listy i zdjęcia zamieszczone w książce są świadectwem opisanych przejmujących wydarzeń. Barbara Paciorkiewicz (ur. 1938) została wywieziona do Niemiec podczas II wojny światowej przez nazistowską organizację Lebensborn. W latach 1942–1948 przebywała w niemieckiej rodzinie zastępczej w Lemgo. Dzięki staraniom Polskiego Czerwonego Krzyża wróciła do Polski. Dorastała w Łodzi, gdzie pierwszą pracę podjęła jako plastyczka w Teatrze Lalek Pinokio. Od końca lat 50. utrzymywała stały kontakt z niemiecką rodziną w Lemgo. W latach 1994–2006 była prezesem Zrzeszenia Dzieci Polskich Germanizowanych przez Reżim Hitlerowski. Z jej inicjatywy przy ul. Piotrkowskiej 113 w Łodzi odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą dzieciom, którym zabrano tożsamość i porwano do Niemiec w celu „zasilenia rasy aryjskiej”. Nieustannie działa jako świadek historii, przypominając o losie dzieci poddanych germanizacji w czasie II wojny światowej.
Drodzy Czytelnicy! Tym razem wyjątkowo nic nie przemycamy, bo każdy tramwaj na Moście Przyjaźni jest szczegółowo kontrolowany. Ale nie martwcie się, w Sekretach Śląska Cieszyńskiegonie zabraknie dreszczyku emocji! Zapraszamy Was na uroczyste otwarcie schroniska na Kozubowej! Będzie i kiełbaska, i warzonka, a na koniec wygodne łóżko w jednym z 13 pokoi. Gdy odpoczniemy po zabawie, pokręcimy się na planie Ziemi obiecanej, podejrzymy Richarda Pipesa piszącego przemówienie dla Ronalda Reagana i odwiedzimy hrabinę Gabrielę, by dowiedzieć się, jak to się stało, że przemieniła się w "dobrą panią z Kończyc Wielkich". Zobaczymy najprawdziwsze piramidy w Ustroniu, wiadukt w Zebrzydowicach - prawie jak w Kampanii - i przegryziemy czekoladowego wafelka, który rozpala Islandczyków. Po spotkaniu z papieżem w Skoczowie, zamarzymy o podboju nieba i polecimy szybowcem odkrywać ponad 30 sekretów tego imponującego regionu! PS Na kurs szybowcowy prosimy obowiązkowo zabrać pościel, koc i menażkę.
Zapraszamy do skarbca pełnego Sekretów Polesia Lubelskiego. Ida Haendel dowiedzie, że skrzypce nie szpecą podbródka i nie deformują sylwetki, a światowy sukces jest na wyciągnięcie ręki. August Zamoyski zostanie żywym dowodem na to, że można się zakochać od pierwszego wejrzenia w kobiecie nazywanej niegodną arystokratycznej rodziny komediantką. Czemierniki staną się idealnym miejscem do przeprowadzki z zagrożonej Warszawy, a najdłuższy kanał wodny w Polsce pokona śmiercionośną malarię. Losy Matki Boskiej Chełmskiej pokażą jednak, że nie każda droga prowadzi do domu, wakacyjne oblicze rzeki Krzny rozszarpie stalowy potwór, a dobra w Łęcznej przekonają nas, czy były warte aż milion rubli! Nie zwlekaj! Wybierz się z nami w podróż po ponad 30 rozdziałach o odległych bagnach i torfowiskach, miastach i wsiach, w których spotkasz niezwykłych ludzi i będziesz świadkiem wyjątkowych wydarzeń.
Temu przez nieostrożność ręka dostała się między tryby młocarni, która pogruchotała mu kości, albo podczas żniw została skaleczona sierpem i krew z niej upływa; ten przez pomyłkę wypił zamiast wódki kieliszek esencyi octowej i wije się z boleści; tam znów dzieci, ślizgając się, wpadły pod lód; tego ukąsił wściekły pies lub żmija...Dopieroż w takim wypadku lament i płacz dokoła. Każdy chciałby ratować i pomagać w nieszczęściu, ale zazwyczaj w pobliżu nie ma nikogo, kto by mógł w pierwszej chwili dobrze doradzić lub pomóc.Tymi słowami dr Władysław Wroński zachęcał w 1908 r. czytelników do zapoznania się z tą książką.W czasach, gdy ludzie mieszkający na wsi, pracujący w rolnictwie nie mogli wezwać na pomoc karetki pogotowia ratunkowego, felczera czy lekarza taka publikacja stanowiła podstawowy elementarz postępowania przy różnego rodzaju zdarzeń (tłumaczono w niej, jak opatrywać rany, co czynić przy złamaniach, zwichnięciach), a także gdy dochodziło do zatrucia, pogryzienia, czy podczas choroby. A co zrobić, gdy pojawiło się ryzyko poronienia lub ataku choroby św. Walentego (padaczki)? Jak wielu osobom treści zawarte w tej niezwykłej książce uratowały zdrowie czy życie?W tym wyjątkowym poradniku dr Wroński opisuje, co powinna zawierać "dyżurna apteczka" w gospodarstwie, jak radzić sobie w czasie choroby, co robić, gdy dochodzi do różnych wypadków. Ostrzega także przed "babami", znachorkami i przekonuje czytelnika, by ten uwierzył w moc medycyny.
Stolico Dolnego Śląska! Wróciliśmy, by - tym razem - odkryć już wszystkie karty! Przez poranny gwar ulicy przebijają się okrzyki młodego gońca: Tylko teraz! "Nasz Wrocław" zatrudni dziennikarzy, drukarzy, korektorów, kolporterów i maszynistki!. Bruno O'Ya spieszy się na kolejny plan zdjęciowy, a Giovanni Battista Piccinin przygotowuje nieziemsko pyszne cassate. Po południu młode pary przechadzają się po Parku Szczytnickim - mają czas, bo zgodnie z popularnym hasłem reklamowym:Polar pierze, a pan z panią na spacerze. Na stromym dachu jednego z budynków błyszczą dumnie w zachodzącym słońcu olbrzymie litery tworzące napis: "KDM". Gdy zapada zmrok, pedantyczny chirurg Jan Mikulicz-Radecki w swoim wzorowym zakładzie operacyjnym ratuje kolejnych pacjentów, a pewien dociekliwy astronom wypatruje teleskopem komety Kim jest? Czy odniósł sukces? Odpowiedzi szukaj w trzeciej części nieziemskich Sekretów Wrocławia!PS Wiesz, kto wymyślił, jak obliczyć IQ? No właśnie. Zajrzyj na stronę 22!
Jest 1978 rok, środek zimnej wojny. Brytyjscy miłośnicy transportu ze stowarzyszenia Light Railway Transport League (LRTL) przekroczyli żelazną kurtynę i wyruszają na ulice pięciu wybranych miast Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Chcieli udokumentować jeżdżące po Kijowie, Moskwie, Lwowie, Odessie i Winnicy tramwaje i trolejbusy. Wykonane przez Petera Haseldine niezwykłe, kolorowe fotografie dokumentują poruszające się po szynach pojazdy KTM i Tatra, a także jeżdżące po ulicach trolejbusy ZiU i koda. W utrwalonych kadrach znalazły się też ulice, osiedla mieszkaniowe, architektura, samochody i sceny z życia codziennego. Jest to unikalna, kolorowa fotorelacja ukazująca codzienność pięciu miast ZSRR. Książka zawiera również krótki opis działania transportu publicznego w tym, jakże odmiennym dla fotografujących, kraju. Całość uzupełniają najpopularniejsze typy tramwajów, trolejbusów i autobusów, jakie można było zobaczyć na terenie Związku Radzieckiego. In 1978, in the middle of the Cold War, a group of tram and trolleybus enthusiasts from the LRTL crossed the Iron Curtain to explore five cities in the USSR. They went to see at first hand, and to ride on, Soviet tramcars and trolleybuses in Kyiv, Moscow, Lviv, Odesa and Vinnitsya. The photos taken by Peter Haseldine depict not only Tatra and KTM tramcars, as well as ZiU and koda trolleybuses, but also Soviet passenger cars, architecture and everyday life in the streets. It is a unique photo reportage of that period in the USSR. A description of the tour, and an analysis of Soviet public transport at that time, written by an academic, has been included in the book, as well as descriptions of the most common tram, trolleybus and city bus types.
Książka ukazuje stuletnią historię Koluszkowskiego Klubu Sportowego. W tej podróży przez kolejne dekady autor oddaje głos dawnym i obecnym trenerom, zawodnikom, działaczom, kibicom, a także potomkom tych, którzy już odeszli. Dzięki ich barwnym wspomnieniom i archiwalnym zapiskom udało się odtworzyć między innymi przedwojenne początki klubu oraz powrócić do miejsc i osób niegdyś z nim związanych. Książka jest jednocześnie pełną nostalgii, ale i anegdot, opowieścią o Koluszkach i mieszkańcach miasta, gdyż jak podkreśla autor, nie ma chyba wśród rodowitych koluszkowian rodziny, w której nikt nie grałby kiedyś w piłkę nożną, siatkówkę czy nie zmagał się na bieżni.Cennym uzupełnieniem publikacji są zdjęcia, zwłaszcza te najstarsze, pochodzące z archiwum KKS oraz rodzinnych zbiorów. Znalazły się tu także spisy nazwisk zawodników, trenerów i działaczy, począwszy od 1925 roku.
Książka Macieja Replewicza to publikacja przełomowa i niezwykła. Dotychczas nikt nie pokusił się o prezentację pojazdów użytkowanych przez Milicję Obywatelską i organy bezpieczeństwa PRL w sposób profesjonalny, a przy tym przystępny i zrozumiały dla laika. Przed 1989 r. temat był całkowicie utajniony. Po ustrojowym przełomie rzadko i niechętnie pisano o milicyjnych pojazdach, choć do początku XXI w. eksmilicyjne Polonezy oraz Nysy stanowiły znaczną część policyjnej floty. Z MO kojarzono głównie Polonezy serialowego porucznika Borewicza i radiowozy używane przez grupy rekonstrukcyjne przy okazji rocznic wprowadzenia stanu wojennego. Dla wielu Polaków widok zomowskiego Stara WT był traumatycznym wspomnieniem czasów słusznie minionych.Maciej Replewicz dotarł do niepublikowanej dotąd dokumentacji MSW i zaprezentował profesjonalne opracowanie o pojazdach MO i bezpieki: od milicyjnego motocykla SHL M11 przez prawie nieznane radiowozy Syrena 103 i Fiat 132p, importowane z Japonii Hondy aż po kołowy transporter opancerzony SKOT używany przez ZOMO w latach 80. Wbrew pozorom MO borykało się ze stałym niedoborem pojazdów właściwie aż do upadku PRL. W kryzysowych latach 80. milicjanci powszechnie krytykowali jakość wykonania i niewystarczające osiągi radiowozów. Dla wielu Czytelników zaskoczeniem okaże się rozdział poświęcony pojazdom używanym przez Urząd Bezpieczeństwa, a od 1956 r. przez Służbę Bezpieczeństwa. Bezpieka używała pojazdów pochodzących głównie z wrogiego ideologicznie Zachodu, w mrocznej epoce stalinizmu trzon jej floty tworzyły importowane z Francji Citrony, a także liczne pojazdy z USA, Kanady i Wielkiej Brytanii. Autor ujawnia, że samochody odpowiedzialnego za obserwację Biura "B" MSW były wyposażone w kilka kompletów tablic rejestracyjnych, a kierujący nimi funkcjonariusze dysponowali dokumentami z fikcyjnymi danymi. Większość zdjęć oraz ilustracji zamieszczonych w książce nie była dotąd publikowana. Niezwykłym świadectwem czasów są wykonane z ukrycia zdjęcia nieoznakowanych samochodów SB podczas rewizji w domu jednego z działaczy opozycji demokratycznej w maju 1979 r.
Zostało im tylko nazwisko. Dzieje rodziny Biedermannówto barwna historia rodu, dla której kanwą stały się skrupulatnie wyłuskane z archiwaliów fakty z życia łódzkich przemysłowców. Cała plejada bohaterów, z których wielu odcisnęło swoje piętno i na trwałe weszło do historii Łodzi i regionu, to również ludzie z krwi i kości, odnoszący sukcesy, ale i borykający się z codziennymi problemami - osobistymi i zawodowymi. Doświadczają skrajnych emocji, bo jak to w życiu bywa chwile spokoju i szczęścia przeplatają się ze sprawami trudnymi i bolesnymi przeżyciami. Radość i smutek, śmiech i łzy wpisane są w istnienie rodziny.Czytelnik ma okazję przyjrzeć się z bliska poszczególnym osobom. Może również spojrzeć na Łódź oczami tych, którzy przyczynili się do jej rozwoju. Jego przewodnikiem jest autorka, czerpiąca z genealogii i archiwistyki, która wraz z potomkami Biedermannów odkrywa nieznane wydarzenia, wspólnie analizuje dokumenty. Dzięki temu książka stanowi połączenie literatury faktu z żywą historią, reportażem, analizą wydarzeń ukazanych z różnych punktów widzenia. To również saga rodzinna. Tę interesującą opowieść dopełnia bogaty materiał ilustracyjny: archiwalne zdjęcia, skany dokumentów, map i ówczesnych gazet, a ponadto grafy, ukazujące związki małżeńskie, oraz drzewa genealogiczne rodziny Biedermannów.
Prezentowana książka jest zaproszeniem na adriatyckie wybrzeże należącego dziś w znacznej części do Chorwacji półwyspu Istria. Znajdziemy tam jego perły, Opatiję i Lovran - niegdysiejsze Abację i Lovranę - o niepowtarzalnym uroku nadmorskiego krajobrazu, łagodnego klimatu i elitarnego szyku nadadriatyckich kurortów. Liczne ślady ich dziewiętnastowiecznej świetności, porównywalnej z czarem Nicei czy Monte Carlo, niezauważalnie wpisały się na trwale w pulsującą nowoczesnością dzisiejszą Riwierę Opatijską.Na niej to, łączącej urzekający widok morza i gór, bujną śródziemnomorską przyrodę oraz materialne i duchowe znaki dawnych wieków, znajdziemy pośród pozostawionych przez ówczesnych "wielkich" tamtego świata także wyraziste polskie ślady. Pamiętać bowiem należy, że w latach belle poque (więc przed rokiem 1914) wielu Polaków - mieszkańców Galicji - żyło w państwie, którego granice obejmowały to niezwykłe w swym uroku wybrzeże. Ślady te zostały tam trwale odciśnięte przez postacie elity twórczej, takie jak Henryk Sienkiewicz, Michał Elwiro Andriolli, Maria Konopnicka, Stanisław Witkiewicz, Stefan Żeromski, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Zofia Nałkowska, czy też politycznej, jak Józef Piłsudski, nie wspominając o licznych przedstawicielach rodzimej arystokracji, ziemiaństwa czy finansjery. Także w latach międzywojennych przybywali tam na letnie pobyty zamożni rodacy, wreszcie już nie w pełni beztroskie wakacje spędził tam w roku poprzedzającym wybuch II wojny światowej prezydent Rzeczypospolitej prof. Ignacy Mościcki.Na początku XXI wieku Czesław Miłosz wspomniał:Nazwy Abacji nikt, ale to już nikt nie pamięta i brakuje jej nawet w encyklopediach.Dzięki tej pracy nazwa kurortu nie odejdzie jednak w zupełne zapomnienie. A może nawet zostanie pamięci przywrócona, stając się ponadto inspiracją do ruszenia polskim szlakiem w tej części Chorwacji - coraz liczniej odwiedzanej przez turystów z Polski. Zapraszamy w tę podróż.
W Rzezi Wołyńskiej wielu ludzi umarło podwójnie - raz w trakcie eksterminacji, a potem gdy zaginęła pamięć o nich i o miejscach ich spoczynku. Starają się ją przywracać ci, którzy ocaleli.Blizny po przeżyciu własnej śmierci; ucieczka przed ukraińskimi bandami - nawet "pod opiekę" Niemców; pamięć o tych, którzy podjęli czynny opór wobec rezunów; wdzięczność akowcom i sprawiedliwym Ukraińcom; wreszcie żal po Janowej Dolinie - nowoczesnym ośrodku zwanym wołyńską Gdynią - to wątki, wokół których swoje opowieści snuje pięcioro bohaterów książki. Ich beztroskie dzieciństwo skończyło się jednym momencie. Większość podobnych im ocaleńców na swoją opowieść czekała kilkadziesiąt lat, bo zawsze była "nie w porę" - ani za czasów PRL i jego "bratniego" ZSRR, ani po wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej w 2022 r. Warto zauważyć, że wśród ocalałych z Rzezi nie brakuje osób, które przyjęły pod swój dach uciekinierów z zaatakowanej ostatnio Ukrainy. W wołaniu skrzywdzonych Wołyniaków i ich potomków nie o zemstę chodzi, ale o pamięć, prawdę i godne pochówki, których przecież nie odmówiono ofiarom Katynia, Holocaustu czy Wehrmachtu.Monika Odrobińska (1978)- dziennikarka prasowa, autorka książek Dzieci wygnane (Znak 2020) i Dzieci ocalone (Znak 2022). W reportażach "dużą historię" opowiada z perspektywy "małych historii" poszczególnych osób, rodzin, społeczności.
Co prawda do świateł Las Vegas miastu było daleko, ale w komunistycznej siermiężnej rzeczywistości kolorowe neony stanowiły w Łodzi powiew wielkiego nieznanego świata. Ubierająca się para zdobiąca ścianę Centralu, tańczące kieliszki na Kaskadzie, lisek znad sklepu przy ulicy Więckowskiego ubarwiały codzienność. Praktycznie zawsze towarzyszyły im świetlne napisy wykonane nieszablonowym, wyszukanym liternictwem. Central, Balaton, Bałtyk i wiele innych neonów wykorzystywało różnego rodzaju czcionki. Natalia Kawczyńska podjęła się identyfikacji tej typografii, "wytropienia" inspiracji ich twórców. Opisuje proces projektowania i tworzenia świetlnych instalacji. Teraz możemy przyjrzeć się im z bliska. Ta książka, a właściwie album o niezwykłej szacie graficznej, zabierze nas na nocny spacer po zupełnie innym już mieście.
Błyskotliwy sukces dzieli życie Chopina we Francji na dwa, odmienne okresy. Późniejszy znamy dobrze. Od kiedy stał się bogaty i sławny, jego występy publiczne były zapowiadane na afiszach, relacjonowane i komentowane przez prasę; każdy gest, każde słowo odnotowane przez uczniów, pamiętnikarzy, diarystów. W odróżnieniu od niego pierwsze paryskie miesiące geniusza pozostają nieznane. Co robił, gdzie mieszkał, jak żył? Zamiast faktów - kilka legend notorycznie fałszywych. Biedni nie mają historii. A przecież okres przed triumfem zasługuje na lepsze poznanie: te miesiące zmieniły go jako człowieka i kompozytora. Nieznany nikomu ubogi student przedzierzgnął się w bożyszcze paryskich salonów, jednego z najzamożniejszych Polaków we Francji. Nieudany kandydat na pianistę koncertowego w (najdroższego) profesora fortepianu; kompozytor utworów przeznaczonych do wykonania w wielkich salach w autora małych form muzycznych - genialnych etiud, preludiów, nokturnów, które zapewniły mu nieśmiertelność.
Bytom do dziś kojarzy się z węglem, kopalniami i hutami. Jego historia sięga jednak czasów piastowskich. Przez wieki wizerunek miasta zmieniał się wraz z nowo powstającymi budynkami, ulicami i placami. Gwałtowny rozwój przemysłu w XIX wieku, a co za tym idzie budownictwa, pozostawił po sobie piękne kamienice z bogato zdobionymi elewacjami, gmachy użyteczności publicznej, pomniki, dzieła inżynierii. Wielu z nich już dziś nie ma, chociaż nadal trwają w pamięci mieszkańców Bytomia. Album prezentuje ponad 100 lokalizacji, a przedstawione miejsca przestały istnieć zarówno wiele lat temu, jak i całkiem niedawno. To tylko niewielka część z bardzo dużej ilości obiektów, które na przestrzeni dziejów z różnych powodów zniknęły z mapy miasta. Nie pospacerujemy już po zachodniej pierzei Rynku, nie wejdziemy do rozbarskiego ratusza i nie zwiedzimy pałaców Goduli i Tiele-Wincklerów. Nie zobaczymy też wieży ciśnień, stolarzowickiej Bramy Brandenburskiej, kasyna huty „Julia”, pomnika Fryderyka Wielkiego czy drewnianego kościółka w miejskim parku. Z książką w ręku wybierzmy się więc w podróż w przeszłość. To okazja do wspomnień i zachęta do odkrycia nieistniejącego już miasta, utrwalonego jednak na dawnych fotografiach. Beuthen wird bis heute mit Kohle, Bergwerken und Hütten assoziiert. Seine Geschichte reicht jedoch bis in die Zeit der Piasten-Dynastie zurück. Über die Jahrhunderte hinweg veränderte sich das Stadtbild mit dem Bau neuer Gebäude, Straßen und Plätze. Die rasante Industrialisierung im 19. Jahrhundert und der damit verbundene Bauboom hinterließen wunderschöne Mietshäuser mit prächtig verzierten Fassaden, öffentliche Gebäude, Denkmäler und Meisterwerke der Ingenieurskunst. Zahlreiche davon existieren heute nicht mehr, leben jedoch in der Erinnerung der Einwohner von Beuthen weiter. Das Album zeigt über hundert Orte, die entweder schon vor langer Zeit oder erst vor kurzem verschwunden sind. Dies ist nur ein kleiner Teil der Vielzahl von Bauten, die aus unterschiedlichen Gründen im Laufe der Geschichte von der Stadtkarte verschwunden sind. So können wir weder an der Westfassade des Marktplatzes entlangspazieren noch das Rossberger Rathaus betreten oder die Herrenhäuser der Familien Godula und Tiele-Winckler besichtigen. Auch der Wasserturm, das Brandenburger Tor in Stolarzowice, das Kasino der Hütte „Julia“, das Reiterstandbild Friedrichs des Großen und die kleine Holzkirche im Stadtpark gehören der Vergangenheit an. Lassen Sie uns also mit dem Buch in der Hand eine Reise in die Vergangenheit unternehmen. Es ist eine Gelegenheit, in Erinnerungen zu schwelgen und eine Stadt zu entdecken, die zwar nicht mehr existiert, jedoch auf alten Fotografien verewigt ist.
Zapraszamy na spacer po lubelskich blokowiskach. W tym temacie Lublin ma wiele do zaoferowania! Zajrzymy na osiedle Mickiewicza, gdzie przepaloną żarówkę zgłaszało się "klatkowemu", i na wymykające się schematom osiedle Słowackiego. Odwiedzimy mieszkańców na Kalinowszczyźnie, Tatarach, Czechowie czy Bronowicach, powspominamy, damy się zaskoczyć historiami, malowniczymi zakątkami, niepowtarzalnymi smakami i zdjęciami z domowych albumów. Przejdziemy się wśród bloków drogą do szkoły i przedszkola, wejdziemy do kultowych sklepów i przypomnimy sobie miejsca najlepszych dziecięcych zabaw.Blokowiska z PRL mają wiele minusów, ale wciąż przyciągają nowych mieszkańców. Może czasem zbyt dobrze słychać sąsiadów, brakuje miejsc parkingowych, łazienki bywają za ciasne, ale wielu lublinian z sentymentem myśli o beztroskich latach spędzonych na trzepaku przed klatką. Macie czas? Spotkajmy się na ławce przed blokiem, gdzie współczesność miesza się magicznie z historią.
Łódzka burżuazja stworzyła własny, indywidualny styl życia naśladujący panujące od wieków i ugruntowane zasadami savoir-vivre'u wzorce arystokratycznego zachowania. Dominowała w nich chęć autoprezentacji, nieograniczająca się jedynie do budowania finansowej potęgi danej rodziny, ale przekładająca się na całą sferę życia codziennego, wzory konsumpcji czy sposoby spędzania wolnego czasu. Istotną rolę odgrywały także spotkania towarzyskie skupione przy wspólnym stole w zaciszu mieszkań, rezydencji czy majątków ziemskich. Na kartach książki zaglądamy do okazałych reprezentacyjnych kamienic, willi oraz pałaców, wchodząc do dwóch najważniejszych domowych pomieszczeń - kuchni i jadalni. Przyglądamy się na przestrzeni lat 1890-1939 sposobom ich urządzenia i wyposażeniu dobranym zgodnie z zasadami obowiązującej mody oraz stylistyki artystycznej. Czytamy o tym, jak kolorystyka pomieszczeń, meble, bielizna stołowa, porcelana, szkło, zastawa srebrna i platerowana, zasady etykiety tworzyły oprawę dla wyznaczanych przez rytm dni, celebrowanych wówczas spotkań towarzyskich, reprezentacyjnych ślubnych śniadań, obiadów czy kolacji przeciągających się często do bladego świtu oraz kameralnych podwieczorków kryzysowych lat 30. XX wieku. Odnajdujemy tutaj znanych bohaterów, reprezentantów rodzin Scheiblerów, Herbstów, Grohmanów, Poznańskich, Biedermannów, Kindermannów i innych. Z książki możemy dowiedzieć się również, jakie przedmioty artystyczne stanowiły wyposażenie jadalń najzamożniejszych reprezentantów lokalnej społeczności. A przystępna narracja naukowa umiejętnie prowadzi refleksje Czytelnika od mikro do makro historii. Opracowanie jest rzetelną, bogatą w źródła historyczne i ikonograficzne analizą kultury materialnej i życia prywatnego łódzkich elit. Na publikację składa się wstęp i pięć rozdziałów, w których opisano reprezentacyjne siedziby mieszkalne, pomieszczenia kuchenne i ich wyposażenie, pracę służby domowej, wystrój i wyposażenie jadalń, bieliznę stołową, zastawę porcelanową, szklaną, srebrną i platerowaną, a także łódzkie delikatesy i sklepy spożywcze, w których zaopatrywano się w rozmaite produkty.Książka wydana wspólnie z Wojewódzką Biblioteką Publiczną im. J. Piłsudskiego w Łodzi.Tekst stanowi znakomity przykład rzetelnej, pogłębionej analizy kultury materialnej i życia codziennego łódzkich elit. To opracowanie dotyczące kultury stołu wśród łódzkiej burżuazji, którego Autor wykazuje się imponującą erudycją oraz głęboką znajomością zarówno historii sztuki użytkowej, jak i społecznych uwarunkowań życia codziennego przełomu XIX i XX wieku. W rezultacie powstała praca rzetelna, bogata w źródła, a jednocześnie przystępna i atrakcyjna w lekturze. Stanowi doskonały przykład, jak opowiadać o przedmiotach codziennego użytku w sposób angażujący, jednocześnie poparty wartościowymi badaniami naukowymi.Z recenzji dr hab. Anny Kostrzyńskiej-Miłosz prof.IS PANkierownika Pracowni Rzemiosła Artystycznego i Dizajnu
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?