Jeżeli chce się coś w swoim życiu zmienić, powinno się zacząć od tego, co w nim konstytutywne, z czym mamy do czynienia codziennie. A skoro człowiek codziennie śpi , dlaczego więc nie wpłynąć na swój los poprzez sen.
Tybetańska joga snu i śnienia pokazuje, jak za dnia wpłynąć na jakość snu i sprawić, żeby stał się on jeszcze jednym elementem prowadzącym do wyzwolenia. Choć Europejczycy nie doceniają potęgi snu, to jednak przeczuwają, że drzemie w nim moc, którą warto wykorzystać. Książka zainteresuje każdego, szczególnie zaś tych, którzy lubią śnić.
Tenzin Wangyal Rinpocze to uznany autor książek i nauczyciel mający uczniów na całym świecie. Jest założycielem i duchowym kierownikiem Instytutu Ligmincha. Napisał takie książki, jak Uzdrawianie dźwiękiem w tradycji tybetańskiej, Tybetańska joga ciała, mowy i umysłu, Leczenie formą, energią i światłem, Cuda naturalnego umysłu (wszystkie wydane przez REBIS).
Dzieło Lwa Szestowa `Kierkegaard i filozofia egzystencjalna` jest jednym z najpóźniej napisanych i najciekawszych, wyraża jego najbardziej dojrzałe poglądy. Stanowi ono sumę tych wątków myślowych jego dociekań filozoficznych, które układają się w dialektyczny szereg przeciwstawnych kategorii, takich jak objawienie i wiedza, upadek i niewinność, wiara i grzech, rozpacz i nicość, prawda i wolność oraz Bóg i człowiek. Jest to wreszcie dzieło, w którym rosyjski myśliciel przeprowadza jakże skuteczną i demaskującą krytykę racjonalizmu w filozofii europejskiej, począwszy od filozofów greckich, poprzez scholastyków aż po B. Spinozę, I. Kanta i G. W. F. Hegla. Szestow pozytywnie ocenia tu myśl wielkich nadracjonalistów i `herezjarchów`, takich jak M. Luter, F. Dostojewski, czy S. Kierkegaard, któremu poświęcił właśnie tą pracę.
Czy można napisać filozoficzną książkę z przymrużeniem oka i na dodatek w sposób trafiający do szerokiej publiczności?
Tomasz Mazur, filozof, stoik, wykładowca ze stopniem doktora w Instytucie Filozofii UW, ulubieniec mediów, za swój cel postawił upowszechnienie stoickiej myśli i pokazanie, że nauka Marka Aureliusza może być bardzo współczesnym narzędziem życia.
Robi to w sposób przebiegły, a miejscami nawet pikantny – tworząc postać Tony’ego Kysto, którym może być każdy z nas.
Fiasko to przewrotny antyporadnik, który pokazuje wykroczenia współczesnego człowieka przeciwko samemu sobie, prowadzące go do klęski. W trzynastu rozdziałach – Nie lubić siebie, Uważać, że inni nas nie lubią, rozpamiętywać przeszłość, robić zbyt wiele rzeczy na raz, stawiać sobie zbyt ambitne cele, romansować, pogrążać się w lęku, wieść jałowe życie, nie szukać dla siebie pomocy, nie starać się dogadać z innymi ludźmi – autor stawia bezkompromisową diagnozę i odpowiada na pytania: Jakie są powody naszych niepowodzeń? Czemu marnujemy życie?
Opowieść można odczytać na wielu poziomach. Z jednej strony – na tym zupełnie podstawowym: jako zabawną relację z nieudanego, marnego życia – ale też można ją zinterpretować głębiej, np. jako zachętę do postawy stoickiej lub przewrotną próbę pokazania, że warto sobie radzić z przeciwnościami.
Fiasko to także obraz współczesnych społeczeństw, które pochłania konsumpcjonizm, rosnąca niepewność i brak wartości, a ludzka egzystencja pozbawiona jest sensu – przedstawiony w ironiczny i parodiujący poradniki sposób.
Profesora Lecha Mroza poznałem w latach osiemdziesiątych, jeszcze gdy byłem studentem Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Pamiętam go jako badacza zajmującego się problematyką Cyganów i indologią. W środowisku studenckim dużo mówiło się wtedy o organizowanych przez niego wyprawach do Indii.
Otwierając tom dedykowany Profesorowi, mam ogromną przyjemność skreślić te parę zdań wraz z najserdeczniejszymi życzeniami dla Jubilata. Niech entuzjazm dla wszystkiego, czego dotyka, sprawi, by jak dotąd skupiał wokół siebie ludzi, działania i marzenia...
Od Wydawcy,
Sławomir Górzyński
Redaktor Naczelny Wydawnictwa DiG
"Największą ideą człowieka jest idea Boga, największą ideą Boga jest człowiek", pisał Bierdiajew. Jaki sens mają te słowa dzisiaj? Czy docierają gdziekolwiek i czy ktokolwiek je słyszy? A jeśli tak, czy na nie odpowiada? Co po GUŁAGU i "śmierci Boga" można powiedzieć o Bogu? Na te i inne pytania staramy się odpowiedzieć w tej książce.
Kolejna książka Andrzeja Niemczuka wpisuje się w ciąg publikacji, które czynią autora jednym z najwybitniejszych, jeśli nie w ogóle czołowym reprezentantem polskiej aksjologii. Dwie ważne cechy jego twórczości to niezwykła wierność filozofii wartości oraz nieprzerwany rozwój w zakresie głębi obejmowanych zagadnień: od rozważań historycznych - dominujących w pierwszych książkach, po systematyczne - najmocniej zaznaczone w rozprawie "Stosunek wartości do bytu". "Traktat o złu", obejmując obydwie perspektywy, mieści się pośrodku warsztatowego punktu widzenia, a zwrot ku zagadnieniom wartości negatywnych świadczy o wkroczeniu przez autora na nowe tereny badań. Pod względem merytorycznym i erudycyjnym jest to dzieło dojrzałe, stanowiące jedno z najważniejszych wydarzeń w polskiej aksjologii ostatniej dekady. Chociaż będzie budziło niedosyt oraz liczne kontrowersje, stanowi niezwykle cenny, całościowy ogląd problematyki zła i z pewnością stanie się dobrym punktem wyjścia do filozoficznej debaty.
Zrozumienie, jak nasze działania, słowa i myśli wzajemnie na siebie oddziałują, nie tylko umożliwia nam postępy na duchowej ścieżce, ale też pozwala zmienić obraz samych siebie i bardziej radośnie doświadczać życia. W przystępny i bezpośredni sposób Tenzin Wangyal Rinpocze przedstawia tybetańskie techniki medytacyjne, kładąc nacisk zarówno na samą praktykę, jak i wiedzę teoretyczną. To zbiór ćwiczeń jogicznych, wizualizacji, uzdrawiających praktyk z dźwiękiem oraz medytacji – w zależności od tego, w jakiej sferze życia napotykamy problemy, możemy wybrać odpowiednią praktykę.
Tenzin Wangyal Rinpocze to uznany autor książek i nauczyciel mający uczniów na całym świecie. Jest założycielem i duchowym kierownikiem Instytutu Ligmincha. Napisał takie książki, jak Uzdrawianie dźwiękiem w tradycji tybetańskiej, Tybetańska joga snu i śnienia, Leczenie formą, energią i światłem, Cuda naturalnego umysłu (wszystkie wydane przez REBIS).
Do lat sześćdziesiątych XX wieku kamp rozwijał się przede wszystkim dzięki subkulturze homoseksualnej, której członkowie wypracowali sobie kod smaku służący tajnemu porozumieniu. Znaki odmienności seksualnej były tu jednak uplątane w wielopoziomową grę, która czyniła z przekazu tożsamościowego tekst zakryty i zarazem jawny ? tak bardzo ostentacyjny, że aż niewiarygodny. Więzią, która łączyła sprzeczne poziomy komunikacji i nadawała im spójność, była ironia; specyfika kampu wyrażała się w tym, że ironia wymierzona była zarówno w kulturę heteroseksualną, jak i w subkulturę homoseksualną...
Od czasów Oświecenia teologia i sztuka podążają odrębnymi drogami, w poczuciu wzajemnej obcości i izolacji. Artyści w swej autonomii rzadko inspirują się religią, o wiele częściej szukają motywów swej twórczości w sferze profanum niż w przestrzeni sacrum. Natomiast teologowie są nieufni wobec sztuki, w której trudno doszukać się wątków nawiązujących wprost do Objawienia. Raczej bywa ono przez nią skrywane, czasem kwestionowane. Reakcją teologów jest więc wcale nierzadko wysuwana wątpliwość: czy sztukę współczesną można jeszcze uznać za locus theologicus? W efekcie sugeruje się podział na sztukę religijną czy, ściślej, chrześcijańską, odnoszącą się w swych motywach do prawd wiary i sztukę świecką, milczącą o Bogu.
Minione dziesięciolecia obfitują w studia badające wątki teologiczne, czy też, szerzej, religijne w obrębie szeroko rozumianej sztuki. Doprowadziły one do trzech ważnych konkluzji. Po pierwsze, pozwoliły uświadomić teologom nie tylko zależność Biblii od formy literackiej, ale pokazały, że od powstania czterech Ewangelii poprzez autobiografie świętych czy też ich żywoty istnieje bardzo ważny rodzaj teologii narracyjnej rozwijanej obok teologii konceptualnej. Po drugie, pozwoliły przyjąć, że sztuka rozumiana szerzej może przyjąć formę teologii alternatywnej, pozawerbalnej. Po trzecie, i to chyba najważniejsze, studia te odsłoniły teologii sztukę pozornie wolną od wątków chrześcijańskich jako obfitującą w treści metafizyczne, stanowiące niezwykle interesujący materiał do analizy. Innymi słowy - zamazały granicę pomiędzy tzw. sztuką religijną i niereligijną.
Niewątpliwie w tych nielicznych publikacjach sztuka odzyskała na nowo rangę miejsca teologicznego. W moim przekonaniu nie wyjaśniono wyraźnie kwestii: Jakie funkcje pełni sztuka w poznaniu teologicznym? To pytanie stanowi problem mojej monografii. Chciałem pokazać, że sztuka może być sprzymierzeńcem teologa na każdym etapie jego poszukiwań, nawet taka sztuka, która wydaje się stać w opozycji do Objawienia i wiary.
Książka podejmuje temat ludzkiego ciała i płci na poziomie refleksji teologicznej. Nie chodzi przy tym o refleksję etyczną na temat relacji między mężczyzną i kobietą, ale raczej to, jak tematyka ciała i płci pojawia się w teologii dogmatycznej. Książka uzasadnia tezę, że w objawieniu biblijnym płeć jest podstawowym alfabetem, za pomocą którego Bóg mówi o sobie samym. Różnica płci wskazuje na tajemnicę Trójjedynego Boga; równocześnie to wertykalne znaczenie płci napełnia określoną treścią to, czym jest bycie mężczyzną i kobietą. Unieważnienie i relatywizacja różnicy płci w dzisiejszej kulturze stwarza więc poważny problem dla procesu orzekania o Bogu. W tym znaczeniu, prezentowana książka jest traktatem z pogranicza antropologii teologicznej, teologii fundamentalnej, chrystologii, trynitologii, sakramentologii i mariologii.
Teonanácatlem czyli „świętymi grzybami” Aztekowie nazywali grzyby przynoszące wizje podczas starożytnych ceremonii magicznych i szamańskich obrzędów uzdrawiania. Hiszpańscy zakonnicy, którzy w trakcie konkwisty zetknęli się z tymi obyczajami, traktowali je jako diabelskie rytuały. Dopiero w XX wieku zachodni badacze – antropolodzy, religioznawcy i mykolodzy – przyznali godne miejsce tej tradycji jako autentycznej ścieżce poszukiwań duchowych. Niektórzy z nich pozwolili sobie nawet na twierdzenie, że stanowi ona pozostałość po najstarszych praktykach religijnych, dzięki którym doszło do uczłowieczenia istot człekokształtnych. Rozwój wyobraźni i słowotwórstwa pod wpływem grzybów psylocybinowych skłonił wielu badaczy do uważniejszego przyjrzenia się tej tematyce, a wyizolowanie z tych grzybów substancji pycho-aktywnej czyli psylocybiny przez dr. Alberta Hofmanna przyczyniło się do wybuchu rewolucji psychodelicznej w latach sześćdziesiątych XX wieku.
Teonanácatl to kompendium wiedzy na temat fascynującej biologii, historii i psychofarmakologii „świętych grzybów”, a także zbiór niezwykle intrygujących opowieści oraz świadectw ich użytkowników. Dzieło bez którego niemożliwe jest zrozumienie fenomenu kultury psychodelicznej, ale i kultury w ogóle.
W książce staraliśmy się prosto wyłożyć najważniejsze zasady hathajogi, zarysowując jogiczną metodę treningu fizycznego.
Przede wszystkim uznaliśmy za konieczne wyjaśnić na początek różne funkcje ludzkiego ciała, posiłkując się terminologią zachodniej fizjologii, by następnie przedstawić zamysł i metody samej natury, z którymi czytelnik nasz powinien pozostawać w jak najgłębszej zgodzie i harmonii.
Ze Wstępu
Umiejętność nawiązywania dobrych kontaktów z innymi i przebywanie w otoczeniu życzliwych ludzi to rzeczy szalenie istotne dla jakości naszego życia. Tylko w bezpiecznym, pełnym pozytywnych emocji otoczeniu możemy w pełni rozwinąć swoje zdolności, wykorzystać potencjał, osiągnąć spokój ducha i harmonię. Jednak zyskiwanie powszechnej sympatii to sztuka, która nie każdemu się udaje. Jeśli chcesz dołączyć do grona szczęśliwców mających wokół siebie mnóstwo wiernych przyjaciół, dobrych kolegów i uczynnych znajomych, pora zmienić front i zacząć działać na swoją korzyść. Pomoże Ci w tym nowe wydanie książki Agnieszki Ornatowskiej. Znajdziesz tu wszystkie powody, dla których czasem można, a nawet należy posłużyć się niewinną manipulacją. Sprawdzisz, co przyciąga do Ciebie innych ludzi. Nauczysz się zmieniać świat wokół siebie w taki sposób, by inni czuli się z Tobą lekko i radośnie. Poznasz istotne sekrety komunikacji werbalnej i niewerbalnej ? odkryjesz, co zniechęca, a co zachęca do kontaktów z Tobą. Dowiesz się także, jak pielęgnować przyjaźń, by nigdy się nie skończyła, i poczytasz o najbardziej lubianych ludziach. A wisienką na torcie będzie zapis pewnego seansu hipnotycznego? Czytaj i zmieniaj świat!
Co było pierwsze, nauka czy religia?
Nauka pozwoliła nam odkryć tysiące tajemnic natury, opanować jej siły i opracować nowe technologie, które zmieniają nasze życie. Duchowość nie próbuje dokonywać zmian, koncentruje się natomiast na tym, co niewidoczne — na poszukiwaniu sensu istnienia i naszego miejsca na tym świecie.
Który z tych światopoglądów jest Ci bliższy?
Czy nauka precyzyjnie opisuje wszechświat, czy może lepiej sobie z tym radzą starożytne doktryny filozoficzne, ponieważ docierają do tajemnic, które pozostają daleko poza zasięgiem naukowców?
Jak powstał wszechświat, jaka jest jego natura i dokąd zmierza?
Jak zaistniało życie na Ziemi, czym jest ewolucja i co oferuje nam genetyka?
Po co nam neurobiologia? Jak nauka i religia postrzegają ciało i umysł?
Co rozumiemy pod pojęciem „bóg” i do czego jest on nam potrzebny?
Niniejsza książka stanowi próbę udzielenia odpowiedzi na te pytania. Jeśli chcesz poznać siłę argumentów obu stron i upewnić się, że obrałeś właściwą drogę, albo pragniesz bliżej zaznajomić się z punktem widzenia strony przeciwnej, ta lektura będzie dla Ciebie źródłem wielu przemyśleń. Gorąca dyskusja, jaka toczy się między dwoma błyskotliwymi umysłami, z których jeden reprezentuje naukę, a drugi świat duchowy, to prawdziwa intelektualna uczta, a zarazem bardzo głębokie emocjonalne przeżycie.
Rozmowy z radiowej Trójki w wersji do czytania. Wywiady Marcina Zaborskiego z programu ""Biuro Myśli Znalezionych"". Osobiste, poruszające historie dwudziestu bohaterów - wybitnych przedstawicieli polskiej kultury, życia społecznego i polityki. Między innymi: Krzysztof Kozłowski, Jadwiga Staniszkis, Teresa Torańska, Staszek Sojka, O. Knabit, Szwach Weiss, Ernest Bryl, Jan A.P. Kaczmarek, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Adam Rotfeld, Ewa Łętowska, Janina Ochojska, Adam Nowak.
`Pierwsza noc poślubna. Ale pierwsza noc żałobna?` - zapisuje Roland Barthes 26 października 1977 roku. I ta notatka otwiera jego `Dziennik żałobny`, prowadzony przez pisarza niemal dwa lata po śmierci matki, który ukazał się właśnie po raz pierwszy w Polsce. Matka Barthes`a, Henriette, urodziła się w 1893 roku. Miała dwadzieścia lat, kiedy poślubiła Louisa Barthes`a, dwa lata później urodził się Roland. Miał zaledwie rok, kiedy zmarł jego ojciec. Matka żyła lat osiemdziesiąt cztery. Dla Barthesa, słynnego francuskiego krytyka literackiego, pisarza, jednego z czołowych przedstawicieli strukturalizmu, jej śmierć była potężnym ciosem - poświęcił jej nie tylko `Dziennik`, ale też ostatnie swoje dzieło - `Światło obrazu`, tekst, w którym z jednej strony prowadzi rozważania dotyczące komunikacji za pośrednictwem fotografii, z drugiej - medytuje nad dawną fotografią matki. Umiera tuż po ukazaniu się książki drukiem, potrącony przez ciężarówkę, tuż po wyjściu z przyjęcia u Francois Mitteranda. Badacze życia i twórczości Barthes`a twierdzą, że po śmierci matki nie potrafił już pisać o niczym innym. `Dziennik żałobny`, który Barthes zaczął prowadzić dzień po śmierci matki, został właściwie zrekonstruowany przez Nathalie Leger - przetrwał na luźnych karteczkach, fiszkach, na których robił notatki podczas tych dwóch lat - ołówkiem i piórem. Leger, przygotowując tom do druku, ułożyła je chronologicznie i tak zbiór notatek objawił się jako prowadzony z regularnością dziennik. Czytając go, można odnieść wrażenie, że autor starał się ująć w karby ból po stracie najbliższej osoby. Że próbując odnaleźć właściwy język, tak, ażeby nazwać to, co nienazwane, przypisać rozpaczy właściwe pojęcia, szuka sposobu na zapanowanie nad swoim stanem. Tak, żeby - jak pisze - `nie wypierać żałoby (zgryzoty) (głupia idea czasu, który ją znosi), ale ją zmieniać, przekształcać, sprawić, żeby przeszła ze stanu statycznego (zastoju, zatoru, powtarzających się powrotów tego samego) w płynny`.
Kiedy nasz najmłodszy syn obejrzał ,,Gwiezdne wojny"" dwunasty albo trzynasty raz z rzędu, spytałem go: Dlaczego oglądasz je tak często? A on mi na to: Z tego samego powodu, dla którego ty przez całe życie czytasz w kółko Stary Testament. Znalazł się w świecie nowego mitu.""Kultowa już ,,Potęga mitu"" jest zapisem rozmów Josepha Campbella z dziennikarzem Billem Moyersem, zainspirowanych przez Jacqueline Kennedy Onassis, ówczesną redaktorkę wydawnictwa Doubleday. Rancza, na którym spotykali się autorzy, użyczył im sam George Lucas.Joseph Campbell - wybitny antropolog i religioznawca - porównuje mity różnych kultur, w których poruszane są wielkie tematy ludzkości: życie, zdolność do ofiary, miłość, bohaterstwo, pragnienie wieczności... Jednocześnie podkreśla, że mitologia odgrywa w życiu współczesnego zachodniego człowieka niewielką rolę, co powoduje, że nie potrafi on żyć w zgodzie ze społeczeństwem, naturą i przede wszystkim z samym sobą.Campbell twierdzi, że mitologia Zachodu opiera się na światopoglądzie z pierwszego tysiąclecia przed naszą erą, który nie zgadza się ze współczesnym wyobrażeniem o wszechświecie. Dodaje też, że długo będziemy musieli czekać na nową mitologię, bo wszystko zmienia się zbyt szybko, żeby można było to zmitologizować. Campbell wierzy jednak, że nowa mitologia powstanie. Ale czy wspólna mitologia mieszkańców całej planety jest możliwa?
Krew, ten „sok bardzo szczególny”, jak mówił Goethe, zajmuje we wszystkich religiach i kulturach niezwykle ważne miejsce. Być może jest to jedyna rzecz materialna tak naocznie i przemożnie kojarząca się z tajemnicą sacrum; jej widok budzi zawsze emocje głębokie i najżywsze. Krew rozlana jest symbolem śmierci i zniszczenia, ale też oczyszcza i zmywa hańbę. Ściąga przekleństwo na tego, kto rozlał ją niewinnie, ale również stanowi cenę odkupienia za grzechy.
Te wszystkie aspekty krwi rozważa J.-P. Roux, analizując miejsce, rolę i symbolikę krwi w wierzeniach i obrzędach wszystkich właściwie ważniejszych ludów i cywilizacji – od Azteków po Chińczyków, od australijskich Dierisów i afrykańskich Dogonów oraz Bambarów po Eskimosów i amerykańskich Odżibwejów.
z recenzji Ireneusza Kani
Carol Gilligan, wybitna amerykańska psycholożka, to „kobieta, która słucha”. W stłumionych głosach kobiet i dziewcząt szuka źródeł oporu i kontestacji. Znajduje w nich przekonanie, że to, czego wymaga miłość i udział w demokratycznym społeczeństwie, jest jednym i tym samym. Zarówno głos, jak i potrzeba związków są wpisane w naszą ludzką naturę, podobnie jak zdolność sprzeciwienia się fałszywym autorytetom.
Autorka Chodźcie z nami! wzywa do zaangażowania w imię stworzonej przez siebie etyki troski. Pokazuje zarazem, że etyka troski z prawdziwego zdarzenia nie jest możliwa bez przemian społecznych.
Carol Gilligan jest jedną z najwybitniejszych psycholożek naszych czasów. Chodźcie z nami! to bardzo ważny etap na obranej przez nią drodze łączenia dziedzin psychologii i kultury. Ta książka to dzieło sztuki; jest pięknie napisana i, niczym najlepsza powieść, pełna niespodzianek.
Richard Sennett
Przyjemnie jest wertować tę książkę Gilligan, bo można w niej natknąć się wraz z autorką na ten lub inny element patriarchatu – u Freuda, Lizystraty, Hawthorne’a, Marvella, Orestei. Pouczające jest obserwowanie, jak rozbija ona utarty schemat opieki nad dzieckiem, który nigdy nie był ani nie jest prostą triadą matka–ojciec–dziecko.
„The Review of Arts, Literature, Philosophy, and the Humanities”
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?