Alasdair MacIntyre sprzeciwia się stanowiskom akcentującym istnienie radykalnej, jakościowej różnicy między kondycją zwierzęcą i ludzką. Zwraca uwagę na różne formy wspólnotowego życia, które odgrywają istotną rolę w wielogłosie współczesnych dyskusji w dziedzinie filozofii moralności, a także w kształtowaniu i utrzymywaniu naszych zdolności do prowadzenia dobrego życia.
Jak myśleć o życiu i śmierci, o utracie i nadziei w postapokaliptycznym i posttraumatycznym świecie? Jak nie tracąc z oczu globalnych i planetarnych wyzwań „naszego dzisiaj”, móc myśleć także o materialnych, konkretnych, usytuowanych, wręcz intymnych szczegółach i związkach, w które wchodzi życie w swoich jednostkowych przejawach i formach? Jak tworzyć odpowiedzialne relacje ze światem, jak o nim opowiadać i myśleć? Jak myśleć o człowieku inaczej niż przez pryzmat autonomiczności, samowystarczalności, atomizacji czy jednostkowości? Jak pomyśleć człowieka jako „bycie ze świata”, uchwycić ruch antropo-de-centralizacji, immanentnej relacyjności, sieci współzależności? Na te pytania autorka próbuje odpowiadać współ-myśląc z tekstami współczesnych myślicielek posthumanizmu przede wszystkim Karen Barad, Rosi Braidotti, Vinciane Despret, Natalie Jeremijenko, Erin Manning i Michaela Mardera.
Narracje naukowe, filozoficzne czy interwencje artystyczne opowiadają nam o świecie i mogą to czynić na różne sposoby. Eseje z tego zbioru są próbą wypracowania teorii, konceptualizacji, wizji, utopii czy opowieści o świecie, które rozpoznając specyfikę „naszego dzisiaj”, eksperymentują z myśleniem o „naszym jutrze” (czasem podważając sam linearny obraz czasu) i zmierzają ku praktykom zmiany codziennego etosu.
Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „Narodowy Program Rozwoju Humanistyki” w latach 2016–2019.
Poruszający esej o tym, jak w nowoczesnych społeczeństwach stykają się kwestie uprzedmiotowienia osób niepełnosprawnych i zwierząt. Autorka podważa przy tym definicję pełnosprawności, zauważa, że odnosi się ona do wzorca wysportowanego młodego białego mężczyzny i analizuje, jak społeczeństwo represjonuje tych, którzy do tego znormalizowanego modelu nie pasują. Żyjemy w kulturze, która każe myśleć o niepełnosprawnych jako ludziach niekompetentnych, niezrozumiałych, niewartościowych, niepełnych. Osobom z niepełnosprawnościami ciężko zdobyć dobre wykształcenie i pracę, a co dopiero zrobić karierę są społecznie izolowani, ich odmienność jest patologizowana. Ta refleksja nieuchronnie prowadzi do pytania o prawa zwierząt: dlaczego także im nie jesteśmy w stanie przyznać prawa do bycia sobą na równi z nami, a jeżeli już to na twardo określonych zasadach?
Czy może istnieć doskonały system polityczny?W drugim tomie swoich "Dzienników" Jacek Hołówka zajmuje się idealistycznie nastrojoną myślą polityczną. Jej wstępna wiarygodność nie budzi zastrzeżeń. Znamy odrażające systemy polityczne - np. ustroje totalitarne, które dopuszczały się ludobójstwa; oraz systemy działające niemal bez zarzutu - jak bezpośrednie, anonimowe rządy w kantonach Szwajcarii. Czy realne systemy mogą być ucieleśnieniem jakichś idealnych wzorów? To jest obiecująca koncepcja polityki, twierdzi autor, jeśli się zgodzimy, że doskonałość ma różne wersje - w szczególności: metafizyczną, teoretyczną i normatywną.Doskonałość metafizyczna to niezmienna tożsamość, niezmienność w czasie lub istnienie poza czasem. Taki status przypisujemy liczbom. Jakąś wersję państwa doskonałego w tym pierwszym, metafizycznym sensie proponują Platon, Max Weber i Włodzimierz Lenin. Doskonałość teoretyczna to opis odróżniający w jakimś fragmencie świata to, co istotne, od tego, co wymienialne. Takie opisy znajdujemy w technicznych zasadach funkcjonowania rozmaitych urządzeń. Coś podobnego proponują też utopiści polityczni: św. Augustyn, Tomasz More, Leon Trocki. Chcą urządzić świat w taki sposób, by umożliwić realizację obranych wysokich celów, bez względu na koszty. Z kolei doskonałość normatywna to możliwość prowadzenia takiego stylu życia, którego moralnie prześcignąć się nie da. Wersję państwa doskonałego w tym sensie proponują ci teoretycy, dla których wyznacznikiem doskonałości w życiu społeczności jest przestrzeganie standardów i oparcie praktycznych działań na cnocie, która pozwala wszystkim optymalnie funkcjonować, bez względu na cele ich działania. Tej wersji idealnego państwa bronił Arystoteles, Cyceron, św. Tomasz i Hannah Arendt. Zdaniem Autora, spośród politycznych idealistów, to właśnie ta ostatnia, najbardziej liczna grupa jest jednocześnie najbardziej rozważna, co w filozofii nie zawsze się zdarza.
Książka jest pionierskim dziełem rozwijającego się w ostatnich dziesięcioleciach paradygmatu epistemologii społecznej. W opozycji do zainspirowanych przez T.S. Kuhna relatywizujących nurtów w rodzaju różnych odmian konstruktywizmu społecznego czy radykalnej epistemologii feministycznej, Autor przywraca pojęciu wiedzy jego tradycyjny związek z prawdą i jej systematycznym dociekaniem. Zrywa natomiast ze zwyczajowym traktowaniem poznania jako przedsięwzięcia pojedynczego podmiotu poznającego i koncentruje się na wpływach na poznanie ze strony instytucji i praktyk społecznych. Zajmuje się zagadnieniami komunikacji i argumentacji w aspekcie upowszechniania wiedzy, poznawczymi zaletami i wadami technologii informacyjnych oraz instytucjonalnych uwarunkowań działania mediów.Oprócz innowacyjnego podejścia do społecznej natury poznania Autor podejmuje też starsze motywy, które dziś zaliczają się do repertuaru epistemologii społecznej, jak kwestia roli doniesień (przekazu, zeznań, ogólnie: świadectw z drugiej ręki) w poznaniu. W szczególności stosuje on do tego zagadnienia rozwijane dotąd w innym kontekście filozoficznym metody bayesowskie.Podczas gdy epistemologia indywidualistyczna często splata się etyką (np. w epistemologii cnót poznawczych), tak epistemologia społeczna jest ściśle związana z polityką. Widać to zwłaszcza w końcowych rozdziałach książki poświęconych specjalnym obszarom zastosowania epistemologii społecznej: analizie poznawczych aspektów funkcjonowania instytucji naukowych, systemu wymiaru sprawiedliwości, demokracji i systemu edukacji.
Wraz z postępującymi możliwościami ingerencji w organizm człowieka, mającymi na celu zarówno naprawianie błędów natury, jak i ulepszanie organizmu, zaczęła intensywnie się rozwijać medycyna estetyczna. O ile błędy natury nie budzą wątpliwości co do konieczności ich naprawiania, o tyle jej polepszanie jest już dyskusyjne. Ten obszar działalności dotyczy zmian natury fizycznej.
W książce podjęto problematykę drugiego rodzaju ingerencji – ulepszania, i to kognitywnego. Jak się wydaje, jest to działanie znacznie bardziej niebezpieczne, bo nie dotyczy zmian chorobowych, czyli naprawiania błędów natury, a ulepszania i tak sprawnie funkcjonującego umysłu. Przy czym, to ulepszanie może być dokonywane przy użyciu wybranych wzmacniaczy naturalnych bądź farmakologii lub zaawansowanych technologii. I to te ostatnie budzą bardzo dużo poważnych dyskusji i krytycznych uwag.
We wszystkich tekstach zamieszczonych w książce poruszona została bardzo aktualna i intensywnie dyskutowana problematyka. Podjęte analizy dokonywane są w różnych aspektach, w kontekście różnych obszarów badawczych. Przedstawione artykuły są rzetelnie udokumentowane i to w znacznej części najnowszą literaturą.
Prof. dr hab. Anna Latawiec
Recenzowana monografia jest zbiorem artykułów z zakresu antropologii filozoficznej i etyki, której przedmiotem jest próba zrozumienia i krytycznej oceny idei transhumanizmu, zwłaszcza idei ulepszania poznawczego człowieka. Wyniki tej próby układają się w przewodnik po filozoficznych problemach transhumanizmu. Jest to przewodnik filozoficzny napisany z pozycji szeroko rozumianej filozofii klasycznej, poszerzonej o zdobycze filozofii współczesnej i nauk empirycznych, który prezentuje w głównej mierze stanowisko biokonserwatyzmu.
Publikacja jest przykładem bardzo dobrej pracy filozoficznej w zakresie identyfikacji i syntetycznego przedstawienia problemów filozoficznych, rodzących się na styku idei transhumanizmu i projektów naukowo-technicznych zaangażowanych w ulepszenie poznawcze człowieka, oraz przykładem ostrożności badawczej wszystkich autorów w formułowaniu wniosków normatywnych. Krytyczny wymiar obecny w wielu tekstach nie jest radykalny. Oceny szans, zagrożeń, nadziei, płynących szerokim nurtem z transhumanizmu są wyważone, oparte na dobrej wiedzy faktograficznej i – co jest kluczowe – na dobrych analizach filozoficznych.
Praca jest skierowana do specjalistów (naukowców i studentów) różnych dyscyplin zajmujących się człowiekiem: filozofów, psychologów, biologów, humanistów, ale także jej czytelnikami mogą być niespecjaliści, dla których trudnością nie będzie wybitnie specjalistyczny język naukowy używany w tekście.
Dr hab. Zbigniew Wróblewski, prof. KUL
Carlos Castaneda (1925-98) - amerykański (urodzony w Peru) antropolog, psycholog, autor 12 książek w tym bestsellerów takich jak Nauki Don Juana, Podróż do Ixtlan, Odrębna rzeczywistość, w sumie wiele milionów sprzedanych egzemplarzy, przełożonych na 17 języków. Minęło 30 lat, odkąd Castaneda opublikował swoją pierwszą książkę Nauki don Juana, pierwszy tom opowieści o jego niezwykłym szkoleniu u indiańskiego czarownika Yaqui. Potęga milczenia to efekt kolejnego spotkania autora ze swoim mistrzem, nauczycielem i wiernie jego nauki odtwarza. W tym tomie zajmuje się głównie przejawami Ducha i jego Zstąpiniem i czymś co Castaneda nazywa ""Pokaniem ducha"" oraz ""Fortelem Ducha"". Carlos Castaneda był guru dla pokolenia dzieci kwiatów, ale jest też po prostu odkrywcą niezbadanych elementów naszej świadomości. dzięki podróży wraz z ""Potęgą milczenia"" możemy się w nią bardziej zagłębić.
Jan Jakub Rousseau (1712-78) - urodzony w Genewie, ale jednak bardziej pasuje do niego określenie zarówno francuski jak i szwajcarski, pisarz i filozof. Autor koncepcji którą można nazwać naturalizmem i to we wszelkich dziedzinach życia *(również społecznego). Przywrócił także znaczenie uczuciom stawiając je w kontrze do intelektualnego czysto rozumowego pojmowania świata. Ważne miejsce w jego filozofii zajmowała etyka, w której ponad wszystkie inne dobra stawiał dobro moralne. W filozofii społecznej (głównie w dziele ""Umowa społeczna) opowiadał się za równością i wolnością i zbliżeniem do natury. ""Wyznania"" to jego bardzo osobista książkaodzwierciedlająca w znacznej mierze charakter Autora - to nie są metodyczne rozważania, ale pełne pasji rozważania, wynikające z jego osobistych marzeń, porywów serca, fantazji.
Profesor Micah Sadigh – psycholog, filozof, poeta i kompozytor – zaprasza nas, byśmy odbyli własną, osadzoną w codzienności Podróż egzystencjalną. W swojej książce wprowadza nas w teorie innych twórców, zwłaszcza Viktora Frankla i Lwa Tołstoja, którzy stawili czoła Cierpieniu, zmierzyli się ze Śmiercią i zmagając się z losem, nie zaprzestali Poszukiwania sensu. Podstawowe założenia ich dzieł skłaniają nas do życia autentycznego, zgodnego z wewnętrznymi wyobrażeniami, życia, które pozwoli odnaleźć cel i odkryć istotę tego,
kim jesteśmy.
Książka, którą trzymacie w dłoniach, to poruszające świadectwo zdolności ludzkiego ducha do radzenia sobie z traumą i rozświetlania drogi prowadzącej do odnalezienia sensu. Jeśli więc zastanawiacie się, kim jesteście, z całego serca polecam
wam wyruszyć w egzystencjalną podróż.
Dr Ann V. Graber, autorka książek
The Journey Home i Viktor Frankl’s Logotherapy
Emil Cioran (1911–1995), rumuński filozof, osiadłszy na resztę życia w Paryżu już pod koniec lat trzydziestych XX wieku, został ostatecznie francuskim intelektualistą i w okresie wczesnopowojennym zdecydował się pisać wyłącznie po francusku. Niniejsza książka powstała jeszcze w języku rumuńskim w 1940, a w przekładzie na francuski (Le Crépuscule des pensées) ukazała się w 1991 roku. Ze względu na wysoce niezadowalający przekład na język francuski niniejsze wydanie jest tłumaczeniem z oryginału rumuńskiego Amurgul gîndurilor. Poprzednia polska wersja, pod mylącym tytułem Zmierzch myśli (zmierzch nie myśli, lecz zapada), z konieczności powtarza niedostatki podstawy francuskiej. Ponadto tytułowe słowo „myśli” ma oznaczać drugą osobę l. mn. „Na początku był Zmierzch”, pisze Cioran – śladem starożytnych, dla których umieranie zaczyna się wraz z chwilą narodzin – w tym zbiorze bardzo poetyckich aforyzmów i przemyśleń pełnych miłości do życia, symbolizowanego przez różę, i poszukiwania sensu (motyw krzyża) w bezsensownym z założenia wszechświecie. Ten paradoks – ta sprzeczność – przenika całe dzieło Ciorana, a najdobitniej we wczesnej fazie jego twórczości. Duch to „materia wydźwignięta do stanu cierpienia”. Róża życia zakwita chorobą, chcemy usłyszeć zapach róży, bo duszę „stwarza nam muzyka”. Po tych bezdrożach anestezji krąży nocami młody Cioran cierpiący na bezsenność – i na życie.
Fichus to mowa, którą Derrida wygłosił z okazji otrzymania nagrody imienia Theodora Adorno. Wbrew oczekiwaniom nie traktuje ona o dialektyce negatywnej i jej wpływie na dekonstrukcję. Derrida, jak zwykle przekorny wobec konwencji, skupia się w niej nie tyle na filozofii Adorno, lecz na snach. Mówi o marzeniach sennych Adorna, który spisywał je w formie Traumprotokollen, o fantazjach Waltera Benjamina, który dzielił się raportami ze swoich snów z przyjaciółmi (tytuł pochodzi z jednego takiego snu, gdzie kluczowym symbolem okazuje się właśnie fichus, czyli halsztuk) i o swoich własnych nocnych zjawach, w ten sposób dołączając do grona mesjańskich marzycieli, należących do żywiołu nocy, nie dnia. Wysnuwając z tego „kłębka snów” nić sennej analizy, Derrida rozwija nową koncepcję oświecenia jako racjonalności zdolnej do „ocalającej krytyki” marzeń sennych. W ten sposób powracają wielkie filozoficzne wątki, które Derrida z pozoru zawiesił w swojej mowie o Adorno: kolejnym krokiem w procesie dialektyzacji oświecenia okazuje się właśnie jego stosunek do snów, w których ludzkość od zawsze deponuje swoje najśmielsze pragnienia, broniąc się przed ich brutalnym odczarowaniem. To czułe oświecenie nie ma być niszczącym marzenia „trzeźwym światłem dnia”, lecz nową praktyką rozumu, który będzie potrafił porzucić sen, jednocześnie zachowując zeń to, co najcenniejsze - nadzieję. Dzięki Piotrowi Sadzikowi, który przetłumaczył to dziełko i opatrzył świetnym komentarzem, polska publiczność ma szansę zapoznać się z kolejną ważną pozycją Derridy, który składa w niej hołd swojemu wielkiemu prekursorowi.
Agata Bielik-Robson
„Polityczność naszej egzystencji zaczyna się na bardzo przyziemnym poziomie: od skrobania ziemniaków na wspólną kolację i od zmywania naczyń po niej. To, co wydarza się „pomiędzy”, mówi więcej o nas, o naszych decyzjach i ideach niż niejedna doraźna interwencja polityczna czy zdeklarowany pogląd i dlatego w książce, która jest krytyką polonistycznego rozumu, refleksją nad polskością i życiem uniwersyteckim, piszę także o tym, co, dlaczego i jak gotuję. Nie wierzę w opozycję „żywego” doświadczenia i „martwego” archiwum, podobnie jak nie daję się przekonać o mocnej separacji pamięci i zapomnienia albo rzeczywistości i języka. Lubię cytować, interpretować i tłumaczyć, ale tak samo intensywnie rozkoszuję się babraniem w materii, którą na różne sposoby staram się opanować w kuchni, miejscu równie w moim życiu uprzywilejowanym co biblioteka. Pisanie, uczenie i gotowanie to moje trzy główne praktyki egzystencjalne, o których piszę. W każdej z nich indywidualne idiosynkrazje zostają przetłumaczone na inny wymiar, sferę komitywy, minimalnej wspólnoty, dzielenia się z innymi. Chcę stworzyć personalną narrację nie dla samej narracji, która puszczona wolno, osiadałaby na manowcach myśli, ale dla przedłożenia jakiegoś argumentu, który będzie można rozważać nie w oderwaniu od tej narracji, lecz wyłącznie razem z nią. I odwrotnie: zamierzam umieścić istotny argument w ramach jednostkowego wyznania, które posłużyć może innym, albowiem granice między mną a innymi są porowate i przepuszczają więcej, niż się myśli. Mieszać te porządki, nie wstydzić się (pisać o wstydzie stosunkowo łatwo; nie wstydzić się samemu, pisząc, znacznie trudniej), mówić w pierwszej osobie, jakby się mówiło w trzeciej (a w trzeciej – jakby się używało pierwszej), nie bać się pojęć w anegdocie, pisać o Polsce na amerykańskiej wsi w przerwach między gotowaniem tajskiego i indyjskiego, a także wplatać do tej narracji dyskurs opakowany erudycją i przypisami, bo to tylko druga strona mojego rzemiosła – oto moje pisarskie zadanie”. Michał Paweł Markowski Ta książka jest hymnem na cześć nowożytnego podmiotu, który odkrył, że nie musi być jednym, że bogactwo świata ludzkiego, poznawane rzetelnie i ze świadomością własnych ograniczeń, wyklucza redukcję. Żeby to wykazać, autor czyni siebie zakładnikiem własnych tez. Na swoim piszącym, gotującym, uczącym i jedzącym jestestwie poddaje próbie krytykę historyczną takich pojęć, jak podmiot, indywiduum, pamięć, ideologia, histeria, psychoza czy nerwica. Na sobie jako nauczycielu, pisarzu i intelektualiście, ale też kucharzu i ogrodniku, opisuje procesy przejmowania „ich” przez dyskursy, którymi się te podmioty posługują. Siebie mięsożercę i miłośnika zwierząt, sybarytę i miłośnika płonącego ognia, apologetę rozmów przy stole i okresowego samotnika wprowadza z całą tą kłopotliwą wielością na scenę polityczną, mówiąc: oto obywatel. Tę książkę napisał intelektualista, który uczy studentów i zdaje sobie sprawę z politycznej wagi edukacji akademickiej. Jasność profesjonalnego wywodu wynika wprost ze zobowiązania publicznego. Podziwiam to w Markowskim od niepamiętnych czasów, ale odkąd pisze z Ameryki, ta cecha nabrała mocy. Świat jest do objaśniania, a nie do ściemniania i gmatwania. Słowa i zdania mają siłę zmieniania rzeczywistości. Intelektualista – całe życie ćwiczący się w rozumieniu najbardziej złożonych komunikatów, jakie stworzył człowiek, czyli literatury – jest dobrem publicznym, z którego powinien móc skorzystać obywatel chcący rozumieć z rzeczywistości więcej, niż podsuwają mu paski dnia czy eksperci telewizyjni „na gorąco” komentujący wydarzenia. Ryszard Koziołek, rektor Uniwersytetu Śląskiego Markowski potrafi zrobić świetną literaturę nie z „niczego”, jak poeta, ale z teorii, jak profesor. Doskonale opanował rzadką umiejętność łączenia indywidualnej emocji z dyskursywnym argumentem, wplatania jednostkowej narracji w rozważania wymagające akademickiego neutrum.
Dlaczego tu jestem? Co stanie się z nami po śmierci?To jedne z najtrudniejszych pytań, jakie może usłyszeć rodzic. Wyjaśnienie dziecku sensu życia jest wystarczająco skomplikowane nawet wówczas, gdy macie wsparcie wspólnoty religijnej, do której przynależycie. Jeśli jednak postanowiliście wychować swoje dzieci bez religii, może wam się wydawać, że to zadanie jest ponad wasze siły.Poza wiarą to poradnik oferujący wsparcie w wychowaniu niezależnie myślących, wrażliwych i otwartych dzieci. Eseje wybitnych świeckich specjalistów pokażą wam, jak obchodzić święta w humanistycznej rodzinie, nauczyć dziecko pokory, empatii, moralności, pomóc mu w poszukiwaniu sensu życia czy w żałobie po stracie bliskiej osoby. To pierwsza tak pouczająca książka skierowana do rodziców, nauczycieli i wychowawców.Dale McGowan wielokrotnie nagradzany doktor sztuk muzycznych, nauczyciel, pisarz, redaktor i mówca. Autor ośmiu książek i trzech podcastów z dziedziny ateizmu, wychowania dzieci w rodzinie wolnej od religii, w tym wydanej w 2012 roku nakładem Wydawnictwa Czarna Owca książki pod tytułem Jak wychować wolnomyśliciela. Praktyczny poradnik wychowania poza wiarą.
Spotkania z wybitnymi ludźmi stanowią drugi cykl pism G.I. Gurdżijewa. Po raz pierwszy ukazały się we Francji w roku 1960. Niniejsze trzecie wydanie w języku polskim zostało przygotowane na podstawie oryginalnego tekstu rosyjskiego, który stał się dostępny dopiero w roku 2015.Jak powiedział sam autor, jego zadaniem w tym cyklu było dostarczenie materiału potrzebnego do stworzenia odczucia nowego świata odczucia rzucającego inne światło na życie człowieka. Spotkania z wybitnymi ludźmi to opowieść o latach dzieciństwa, młodości i pierwszym etapie poszukiwań Gurdżijewa. Nie jest to jednak autobiografia w ścisłym znaczeniu tego słowa. Opowiadając o swoim barwnym życiu i niewiarygodnych wprost przygodach, Gurdżijew daje nam przedsmak innej rzeczywistości i wskazuje na źródła posiadanego przez siebie poznania.Gieorgij Iwanowicz Gurdżijew uważany za jednego z największych mistyków XX wieku, urodził się w Armenii około 1870 roku i zmarł w Paryżu w 1949. Już we wczesnej młodości jego pragnienie zrozumienia sensu ludzkiego życia stało się tak silne, że zaczął przyciągać do siebie grupę wybitnych ludzi między innymi inżynierów, lekarzy, archeologów takich samych jak on niestrudzonych Poszukiwaczy Prawdy. Wyruszył z nimi do wielu krajów Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej w poszukiwaniu poznania, które, jak czuli, na pewno kiedyś istniało, ale którego prawie wszystkie ślady gdzieś zaginęły.
W końcu naczyć się żyć to w życiu Jacquesa Derridy wywiad ostatni i traktujący o rzeczach ostatnich: o życiu, śmierci, życio-śmierci i przeżyciu. Derrida przedstawia siebie jako myśliciela przeżycia (survie), tym samym dystansując się do tradycji filozoficznej, którą określił platoński imperatyw melete thanatou, czyli nauki umierania. Derrida staje po stronie życia jako przeżycia, które nieustannie musi zmagać się ze śmiercią, utratą i żałobą, ale póki przeżywa – nie poddaje się i nie przyjmuje Heideggerowskiego wyroku bycia-ku-śmierci jako dydaktycznego autorytetu. Życie określone przez survie jest skończone, ale nie definiuje się przez swój kres: jest pełnoprawnym życiem, pomimo tego, że nie może liczyć na nieśmiertelność. W istocie w ogóle się nie definiuje: życia nie sposób się nauczyć. Stąd, jak zawsze u Derridy, subtelna zabawa słowna w tytule: życie można by ogarnąć tylko „w końcu”, a więc wtedy, gdy już zabraknie ucznia. W ten sposób tworzy Derrida nowy, skromnie witalistyczny typ mądrości w stylu nowoczesnej docta ignorantia: nawigując między od zawsze umierającą filozofią (od Platona do Heideggera) a chrześcijańską obietnicą życia wiecznego, Derrida kreśli trzeźwą pochwałę życia skończonego, które nie pojmuje się przez pryzmat własnego kresu, lecz pozostaje otwarte, niedokończone i niewyuczalne – aż do samego końca. Piotr Sadzik, tłumacz i autor posłowia, znakomicie wychwycił wszystkie elementy Derridiańskiej „uczonej niewiedzy”, która odsłania nam inne, dotąd w Polsce nieznane oblicze twórcy dekonstrukcji: myśliciela, który tym razem zmaga się z tekstem własnego życia.
Agata Bielik-Robson
Rozprawa Michała Pawłowskiego O granicy poznaniazakwalifikowała się do finału Konkursu o Nagrodę im. Barbary Skargiogłoszonego w maju 2019 roku, a rozstrzygniętego w listopadzie 2020.Temat konkurs brzmiał: Metafizyka dziś[] Kolejną wartą przypomnienia właściwością granicy (o ile w przypadku pseudoobiektu tego typu można w ogóle mówić o własnościach) jest złączenie w ramach jej ukonstytuowania elementu koniecznościowego z niepodlegającym determinacji. Granica poznania, leżąc zwyczajnie tam, gdzie leży, ma kształt niepodlegającej negocjacji rzeczywistości - z drugiej strony sama została ustanowiona przez rozum, zdawałoby się więc, że też przez niego może zostać zniesiona lub przesunięta. Rzeczywiście, rozum według Kanta może rozszerzać granice swego poznania, jednak jest to proces żmudny i wymagający wielkiej ostrożności. Paradoksalność zniknie, gdy weźmie się pod uwagę transcendentalny charakter tego częściowo przypadłościowego determinowania granicy i empiryczny kształt bariery napotykanej w codziennym użyciu przez rozum. Pomocna może być również analogia z Heglowskim utożsamieniem wolności z koniecznością na wyższym poziomie rozwoju Rozumu lub figurą zmuszania do wolności, zaproponowaną przez Jana Jakuba Rousseau.Tak jak dla Kanta granica w myśleniu wraz ze swymi warunkami jest określana na sposób syntetyczny, totalizm Wittgensteinowskiego ujęcia wiedzy, ukryty za pojęciem sensowności, jest dużo dalej posunięty i otrzymuje ściśle analityczny kształt. Znaczy to tyle, że, paradoksalnie, sens i nonsens opierają się na takim samym językowym tworzywie. Na pierwszy rzut oka dane zdanie może równie dobrze przynależeć do sfery sensu, konstatując jakiś fakt, bezsensu rozumianego jako beztreściowość charakteryzująca logiczny szkielet świata, czy niedorzeczności wykraczającej poza jego granice. Dopiero jego analiza wskaże, do której dziedziny przynależy. Jednak samo to kryterium zbudowane jest w języku i na nim też się opiera. W efekcie znika nadwyżka pojęciowa, oddzielająca prawomocny dyskurs od nieuzasadnionego, a granica okazuje się, wprawdzie konsekwentnym, ale tylko pojęciowym rozróżnieniem. []Fragment rozdziału IVMichał Pawłowski o swoim eseju:Głównym tematem eseju O granicy poznania. metafizycznie i einzcyzifatem jest tytułowa granica poznania. Podstawowe zawarte w nim pytanie brzmi: w jaki sposób jest w ogóle możliwe, aby rozum sam ustosunkowywał się do swoich granic? Wielokrotnie filozofowie (zwłaszcza ci "metafizyczni") czy naukowcy formułowali i wciąż formułują pewne zdania dotyczące tego, co poznawalne, a także tego, co granicę poznawalności przekracza. Zdawałoby się, że nie ma tu nic kłopotliwego - wystarczy sformułować pewne kryterium "poznawalności" i następnie wyznaczyć grupę obiektów mu podlegających, wyłączając to wszystko, co się wymyka poza reżim poznawalnego. Tak by postąpił rzetelny badacz.Jednakże charakter tej granicy, z konieczności wyznaczanej przez rozum (nawet gdy niezależnie od tego miałaby być ona determinowana przez, powiedzmy szumnie, Naturę), okazuje się przy uważniejszym oglądzie czymś co najmniej problematycznym. Czy jej wytyczenie w jakimś konkretnym miejscu nie wymagałoby umiejętności przynajmniej chwilowego wykroczenia poza nią, jak sugeruje Wittgenstein? Zresztą co to by miało być za miejsce? Wykluczenie pewnych obiektów jako niepoznawalnych równałoby się uznaniu ich za nieistniejące z perspektywy poznającego rozumu, a przecież niepodobna dopuścić granicę przebiegającą między czymś a pustką. Z drugiej strony, jeśli ma to być granica między czymś a czymś, nie będzie to już granica poznania we właściwym sensie.
Jeden z najwybitniejszych współczesnych filozofów przedstawia nową koncepcję początków świadomego umysłu.
Z jakiej przyczyny istnieją umysły? I jak to możliwe, że umysły mogą zadawać to pytanie i na nie odpowiadać?
Do zrozumienia naszych świadomych umysłów wiedzie kręta ścieżka, prowadząca przez dżunglę nauki i filozofii, począwszy od początkowego, podstawowego założenia, że ?ludzie są obiektami fizycznymi, posłusznymi prawom fizyki. Ścieżka jest najeżona trudnościami, zarówno empirycznymi, jak i konceptualnymi, a wielu ekspertów spiera się gorąco, jak radzić sobie z tymi problemami. Ponad pięćdziesiąt lat przedzierałem się przez te gąszcze i bagniska. Znalazłem ścieżkę, która prowadzi nas do zadowalającej — i dającej zadowolenie — koncepcji, jak „magia” umysłu urzeczywistnia się bez żadnej magii, ale ścieżka ta nie jest ani prosta, ani łatwa. Nie jest to jedyna proponowana droga, ale chcę pokazać, że jest na razie najlepsza i najbardziej obiecująca.
Daniel C. DennettNiesłychanie przyjemna, wciągająca lektura, łącząca 50 lat rozmyślań o pochodzeniu i funkcjonowaniu umysłów… Dennett zasłużył na reputację jednego z najłatwiejszych w lekturze, intelektualnie zręcznych i obytych naukowo filozofów, co pokazuje ta subtelna, mądra książka. Niezmiernie pouczająca i zajmująca. - „Nature”
Dan Dennett jest dziś naszym najlepszym filozofem. Jest następnym Bertrandem Russellem. W przeciwieństwie do filozofów tradycyjnych, Dan zna się na neurologii, językoznawstwie, sztucznej inteligencji, informatyce i psychologii. Przedefiniowuje i zmienia rolę filozofa. - Marvin Minsky
Jeden z najbardziej oryginalnych myślicieli naszych czasów. - „Science”
Najbystrzejszy, najsprytniejszy i obdarzony najlepszym stylem badacz kwestii, jak ludzka świadomości splata się dziś z teorią ewolucyjną. - „Philadelphia Inquirer”
W dniach 21 – 24 października Autor odwiedzi Polskę z wykładami – Lublin, Kraków.
Daniel C. Dennett – amerykański filozof i kognitywista, kierujący Center for Cognitive Studies na Tufts University. Specjalizuje się w filozofii umysłu, sztucznej inteligencji oraz teorii ewolucji. Autor m.in. książek Dźwignie wyobraźni i inne narzędzia do myślenia (CCPress 2015), Świadomość (CCPress 2016) i współautor Filozofii dowcipu (CCPress 2015)
Kolejna książka w nowej kolekcji dzieł Hermanna Hessego. Tematem powieści jest dramat małżeński, który był też udziałem samego pisarza, jest to więc książka na poły autobiograficzna. Opublikowana w 1914 roku, dotyczy nie tylko błędnego wyboru, lecz – głównie – kwestii małżeństwa artysty w ogóle, a więc pytania, czy, jak pisał Hesse w liście do ojca, „artysta i myśliciel, człowiek, który nie tylko chce instynktownie żyć, ale też możliwie obiektywnie rozpatrywać i przedstawiać życie – czy ktoś taki w ogóle zdolny jest do małżeństwa”.
W jaki sposób Clive Staples Lewis, największy apologeta chrześcijański XX wieku, odpowiedziałby na nowy ateizm Richarda Dawkinsa, Christophera Hitchensa i ich towarzyszy, z którymi spotykamy się w XXI stuleciu? Czy własna droga Lewisa od ateizmu do wiary chrześcijańskiej odpowiada na zarzuty stawiane religii przez nowych ateistów? Chrześcijański filozof Peter S. Williams w książce C.S. Lewis kontra nowi ateiści zabiera nas w intelektualną podróż przez teksty Lewisa, do których odwołuje się w dyskusji ze współczesnymi antyteistami. Książka pokazuje zakres, głębię i aktualność apologetyki chrześcijańskiej Clive'a Staplesa Lewisa. W swych niezwykłych pracach Lewis przedstawia opis chrześcijaństwa, który obejmuje kwestie związane z etyką, estetyką i racjonalnością, lub mówiąc inaczej argumentuje, że wiara, która stała się udziałem świętych, jest Dobra, Piękna i Prawdziwa. Lewis broni tych wartości nie dlatego, że wierzy w hipostazy nazw abstrakcyjnych lecz dlatego, iż przede wszystkim uznaje Boga za źródło wszelkiego dobra, piękna i prawdy oraz ufa, że istoty ludzkie stworzone na obraz Boga naturalnie dążą do udziału w tych boskich atrybutach. Każdy z nas, nieważne, czy jest chrześcijaninem, czy też nie, odnajduje w sobie pragnienie (które jest zarazem pragnieniem i potrzebą), aby być szczęśliwym, pięknym i prawym. Samo istnienie tego pragnienia wyraża prawdę, że Bóg spotyka nas, zanim my spotkamy Jego, że On jest naszym początkiem i końcem.Dr Michael Ward, Senior Research Fellow, Blackfriars Hall, OxfordPeter S. WilliamsChrześcijański filozof i apologeta. Od 2009 r. jest zatrudniony jako adiunkt w katedrze Communication and Worldviews w NLA University College w Norwegii. Do 2015 r. współpracował z organizacją Damaris Trust w Southampton. Jest autorem wielu książek, m.in.: Outgrowing God? A Beginner's Guide to Richard Dawkins and the God Debate (Wipf and Stock, 2020), Getting at Jesus: A Comprehensive Cri-tique of Neo-Atheist Nonsense About the Jesus of History (Wipf and Stock, 2019), A Faithful Guide to Philosophy: A Christian Introduction to the Love of Wisdom (Wipf and Stock, 2019)C.S. Lewis. Rozum i WiaraWierzę w chrześcijaństwo tak samo jak we wschodzące słońce nie tylko dlatego, że je widzę, ale także dlatego, iż dzięki niemu widzę wszystko inne (C.S. Lewis)Seria wydawnicza C.S. Lewis. Rozum i Wiara to zbiór publikacji dotyczących twórczości i życia Clive'a Staplesa Lewisa, uznawanego za największego współczesnego chrześcijańskiego apologetę. Prezentuje intelektualne walory teizmu oraz argumentację na rzecz tezy o racjonalności przekonań teistycznych, a w szczególności chrześcijaństwa. Choć Lewis zmarł w roku 1963, jego twórczość jest wciąż aktualna. Do jego argumentów i analiz dotyczących moralności oraz społeczeństwa wciąż odwołują się zawodowi filozofowie i teologowie, a także liczni przedstawiciele obu stron filozoficzno-teologicznego sporu ateizmu z teizmem.Na język polski zostało już przełożone wiele prac C.S. Lewisa, które cieszą się niesłabnącą popularnością. Wciąż jednak brakuje opracowań biograficznych i krytycznych oraz pogłębionych analiz jego poglądów. Seria C.S. Lewis. Rozum i Wiara ma wypełnić tę lukę. Publikowane w niej teksty odznaczają się naukową wnikliwością, a jednocześnie są przystępne dla szerokiego grona czytelników, tak jak twórczość samego C.S. Lewisa, który przekonywał, że dzięki chrześcijaństwu wszystko inne nabiera sensu.
Fragmenty…, odniosły po ukazaniu się w 1977 roku niezwykły sukces rynkowy. Niezwykły i zaskakujący, bo to zakorzenione i w semiologii, i w literaturze dzieło profesora College de France Rolanda Barthes’a (1915–1980) stanowi niejakie wyzwanie wobec intelektu czytelnika. Zarazem jednak urzeknie go świeżością mówienia o sprawach miłości istotnych dla każdego. Książka ma strukturę słownika „pojęć miłosnych” (afirmacja, asceza, czułość, katastrofa…), z których każde stanowi pretekst do minieseju. Patronem jest Goethe między innymi z tego powodu, że autor Cierpień młodego Wertera, wokół których krąży myśl Fragmentów…, napisał swoją powieść, aby zaradzić osobistemu kryzysowi. Również u podłoża książki Barthes’a leży głęboko skrywany dramat osobisty. Być może to przydaje jej autentyczności, a dla „podmiotów miłosnych” jest źródłem inspiracji i cytatów. Fragmenty… wystawiano też na scenie zarówno we Francji, jak i w Polsce. Przede wszystkim jednak książka stanowi pomnik zmagania się naszej mowy z doświadczeniem miłości i odwrotnie. „Dyskurs miłosny” komponuje się mozolnie z fragmentów oświetlających doznania, by się rychło rozłożyć, rozpaść przy pierwszym nieopatrznym ruchu języka. Nie pozwala na budowę spójnej opowieści ani rozprawy, co unaocznia nam zarazem kruchą naturę wszelkiego ludzkiego dyskursu.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?