I znowu na Kościół posypały się kary... Jana Hlebowicza, to pasjonująca powieść o losach parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim i jej niepokornego proboszcza ks. Józefa Waląga. Ów kapłan, żołnierz Armii Krajowej, więzień Polski Ludowej, pomimo dotkliwych szykan ze strony funkcjonariuszy komunistycznego państwa, pozostał wierny swojemu powołaniu. Autor przypomina również sylwetkę ks. Johannesa Wohlerta, pierwszego ? po ponad trzystu latach panowania w Pruszczu protestantyzmu ? katolickiego proboszcza i jego zmagania z narodowym socjalizmem oraz fakt przymusowego wysiedlenia go z Polski przez komunistów.
W niewielkim Pruszczu, mieście żyjącym w cieniu sąsiedniego Gdańska, jak w kropli wody odbiły się najważniejsze wydarzenia polskiej historii drugiej połowy XX wieku. Mieszkańcy miasta, poddawani nieustannej indoktrynacji, potrafili m. in. dzięki pomocy swoich duszpasterzy obronić się przed różnymi zakusami.
Książka powstała w oparciu o rozmowy z wieloma świadkami historii, niektórzy z nich już od nas odeszli oraz w oparciu o niepublikowaną dotąd "Kronikę parafialną". Autor wykorzystał materiały wytworzone przez służby specjalne PRL i zasób Archiwum Państwowego w Gdańsku.
Książka Jaka Hlebowicza to tak naprawdę opowieść o odwiecznej walce dobra ze złem, o szukaniu nadziei nawet wówczas, gdy zdawać by się mogło, że nadziei nie ma.
Tomasz Żuroch-Piechowski
Rozważania irlandzkiego trapisty oparte w znaczniej mierze na Listach św. Pawła oraz tradycji patrystycznej. Boylan porusza najważniejsze tematy historii zbawienia od upadku pierwszych ludzi po nawrócenie i zjednoczenie z Chrystusem. Dotyka zagadnień związanych z modlitwą, miłością bliźniego, sakramentami. Pisze o Maryi Matce członków Mistycznego Ciała Chrystusa, o świętości w małżeństwie, o wartości krzyża i pokory. We wszystkich sprawach ludzkiego życia - jak podkreśla Eugene Boylan - obecny jest Chrystus, ów Wielki Zakochany w nas Bóg-Człowiek.
Pierwsze wydanie tej słynnej książki ukazało się w 1946 r., trzy lata po dziele "Modlitwa myślna" i, jak napisał o. Benedict Groeschel, znał te pozycje każdy wyrobiony duchowo katolik czasów bezpośrednio poprzedzających Sobór Watykański II.
Modlitwy za zmarłych zostały przygotowane z myślą o wiernych, którzy pragną modlić się za dusze w czyśćcu cierpiące. Z roku na rok każdemu chrześcijaninowi przybywa zmarłych: krewnych, przyjaciół, dobroczyńców. Nadejdzie też dzień, kiedy może ktoś inny skorzysta z tego modlitewnika, aby pomodlić się za nas.
Jeżeli pewnego dnia zrozumiesz, że Bóg jest Twoim najlepszym przyjacielem i najbardziej kochającym Ojcem, nie będziesz się nudził, rozmawiając z Nim. Będziesz chciał być jak najbliżej Niego i żyć, jak nakazuje. Wtedy znajdziesz się już na najlepszej drodze do świętości. Każdy z nas nosi w sobie iskierkę świętości. Jeżeli tylko będzie ją pielęgnował i podsycał, ona wzmocni się i zapłonie mocno i jasno, lecz jeśli zaniedba ? iskierka powoli będzie przygasać.
Drogi Czytelniku, Ty także masz powołanie do świętości. Spróbuj odszukać tę swoją iskierkę. Zobaczysz wtedy, jaka jest piękna i gorąca. A gdy będziesz ją podsycał, potrafi ogrzać nie tylko twoje serce, ale także wiele innych.
Niezwykłe opowieści z czasów dzieciństwa kilkorga znanych świętych. Pełne humoru i ciepła, przenoszą czytelnika w fascynujący świat przeszłości. Historie ilustrowane są pięknymi barwnymi obrazkami.
Wydaje się, że nasz świat technologicznego postępu za wszelką cenę, żyjący w rytmie: szybciej… szybciej… wciąż szybciej nie zostawia już miejsca dla „posłańców światła”. Przyszło bowiem nam żyć w czasach, gdy komunikacja stanowi prawdziwy problem. Czy więc nabożeństwo do aniołów, należące do epoki, kiedy ludzie byli bliżej siebie i szerzej otwierali oczy na to, co niewidzialne popadło w zapomnienie? Nicole Timbal, autorka niniejszej książki, stanowczo temu przeczy i zachęca nas, byśmy tych świetlistych posłańców Bożej obecności na nowo obdarzyli naszym zaufaniem i uwagą.
Aniołowie, posłańcy światła to książka o aniołach w sztuce, w Biblii, w Kościele i wreszcie w planie Bożym. Słowem: to skończona mozaika, która pozwala poznać owych niestrudzonych kurierów, będących nieustannie w drodze między niebem a ziemią.
Znasz go jako pulchnego i brodatego mężczyznę w czerwonym ubraniu przynoszącego Bożonarodzeniowe prezenty. Pozostawmy jednak na boku mit z dziecięcych lat. W tej książce spotkasz prawdziwego Świętego Mikołaja, postać szanowaną za swoje zadziwiające cuda i pokorę, która kieruje całą naszą uwagę na chwałę Boga. Będziesz zdumiony widząc, jak pojawia się on zawsze we właściwym czasie ? wybawiając żeglarzy od niechybnej śmierci na wzburzonym morzu, ratując trzy młode kobiety przed pogrążeniem się w nierządzie, chroniąc dziecko przed poparzeniem w zbyt gorącej kąpieli.
Jako niestrudzony obrońca prawdy Boga i Jego ludu, dokonujący czynów, które okazują serce słabym, ubogim i zagrożonym, Święty Mikołaj jest w istocie patronem wszystkich i jako taki pozostaje jedną z najbardziej fascynujących postaci w historii chrześcijaństwa.
To pierwsza tego typu książeczka w twórczości ks. Malińskiego.
Psalmy - forma literacka stojąca na pograniczu poezji, prozy, modlitwy i rozważania, wołania i śpiewu, spraw ludzkich, a właściwie Boskich.
Książka na pozór inna, a naprawdę podobna do Czekania na modlitwę czy Przewodnika po samotności. Uczy mądrości i zachwytu.
Myślą przewodnią proponowanych rozważań jest droga powołania Abrahama. Patrząc na życie Patriarchy, odkrywamy, że również my jesteśmy nieustannie zapraszani do podążania podobną ścieżką. Trzeba nam, jak Abrahamowi, zaryzykować i wyjść z naszego Ur Chaldejskiego: wyruszyć ku niewiadomej, żyjąc nadzieją, że spełni się to, co obiecał nam Bóg. Zgodzić się na tę wędrówkę i dać się Bogu prowadzić do coraz większej zażyłości z Nim to pełnia ludzkiego życia. Tylko wtedy możemy stać się szczęśliwymi świadkami Bożej miłości. Zamieszczone na płycie konferencje adresowane są do ludzi, którzy pragną spojrzeć na własne życie i powołanie w świetle słowa Bożego. Mogą one także stać się okazją do rewizji życia i rachunku sumienia dla tych, którzy na drodze swojego powołania przeżywają wątpliwości czy kryzys. Obok rozważań na temat pochodzenia człowieka czy sensu ludzkiego życia zostały tu także zarejestrowane wprowadzenia do medytacji słowa Bożego.
Prezentowane nagrania proponują medytację fundamentu Ćwiczeń duchowych św. Ignacego Loyoli pod kątem wewnętrznego uzdrowienia z poczucia krzywdy. Odczucie skrzywdzenia, jakie męczy nas nieraz latami, zniekształca nasze sumienia, deformuje oceny moralne, zafałszowuje nasze myśli, słowa i czyny. Żyjąc w głębokim poczuciu krzywdy, łatwo stajemy się podejrzliwi i skłonni widzieć w naszych bliźnich raczej zło niż dobro.
Rekolekcyjna atmosfera modlitwy i ciszy zaprasza do przekraczania niszczącego nas i nasze więzi poczucia skrzywdzenia. To, co w czasie osobistej modlitwy traktujemy nieraz jako rozproszenie: na przykład myśli krążące wokół krzywdy i krzywdziciela, bywa tak naprawdę owocem działania Ducha Świętego, który jest duchem prawdy, miłosierdzia, przebaczenia, współczucia i pojednania. Lękowe zepchnięcie krzywdy w lochy nieświadomości nie rozwiązuje przecież problemu. Wręcz odwrotnie, skrywana krzywda oddziałuje na nas destrukcyjnie. Przekraczanie poczucia krzywdy jest jednym z największych darów, jaki możemy ofiarować tym, których naprawdę kochamy.
Fascynujące opowieści o mistyczkach, wizjonerkach i prorokiniach.
Annerose Sieck przedstawia historie niezwykłych kobiet z czasów średniowiecza i wczesnej nowożytności, które wykraczały poza ówczesne kulturowe role i schematy. Opowiada o ich głębokiej wierze, odwadze i ogromnej determinacji w poszukiwaniach duchowych. Przybliża również pisma, w których przekazały one swe intrygujące wizje i osobiste doświadczenia spotkań z Bogiem.
Wśród bohaterek tej książki są święte uznane za Doktorów Kościoła, jak św. Hildegarda z Bingen, św. Katarzyna ze Sieny, św. Teresa z Ávila, czy postaci tak znane, jak św. Brygida Szwedzka czy św. Klara z Asyżu, ale także te nieco może zapomniane, jak św. Maria z Oignies, św. Julianna z Cornillon czy bł. Beatrycze z Nazaretu, których historie i osobowości są równie fascynujące. Ich biografie składają się na barwną, wciągającą opowieść, osadzoną na tle obrazu ówczesnej religijności i stosunków społecznych, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji kobiet.
Znajomość chrześcijańskiej duchowości i historii naszej kultury pozostaje niepełna bez wiedzy na temat bogatego dziedzictwa, jakie pozostawiły te odważne kobiety, które kilkaset lat temu tak wytrwale poszukiwały doświadczenia Bożej obecności.
Kościół jest jeden! To jest Kościół Chrystusa. Nie ma Kościoła łagiewnickiego, toruńskiego, liberalnego, konserwatywnego.
Takie Kościoły nie istnieją! Kościół jest jeden. Kościół jest Chrystusa. Czy powinniśmy więc walczyć o to, żeby faktycznie był to Kościół tylko Chrystusa? Tak! Czy to znaczy, że winniśmy Chrystusa stawiać w centrum? Tak! Ale zobaczmy i inne konsekwencje powyższych stwierdzeń. Kościół należy do Chrystusa. Do tego Chrystusa, który się wcielił i stał się nam bliski, a następnie za nas umarł. Nie do jakiegoś abstrakcyjnego i dalekiego Boga, ale do Pana, którego można było dotknąć, który błogosławił dzieciom, który karmił głodnych i wskrzeszał umarłych. Do Boga, który jest szalenie blisko człowieka. Kościół jest Kościołem Boga, który umiłował nas aż do końca. (fragment książki) Wielu chrześcijan ma dziś pretensje do Kościoła. Nawet jeśli nie odrzucają go całkowicie, to się od niego dystansują, bo to czy tamto w Kościele im się nie podoba. Nawet wśród praktykujących katolików można spotkać wielu mocno uprzedzonych do jego instytucjonalnej postaci. Rekolekcje ks. Węgrzyniaka to skierowane nie tylko do takich osób przypomnienie, czym tak naprawdę jest Kościół, a przede wszystkim – czyj on jest i co to dla nas, wierzących, oznacza.
Autor nie obawia się stawiać odważnych pytań i kwestionować utartych odpowiedzi. Porusza kontrowersyjne tematy i sprawy trudne. Czyni to w sposób niebanalny, nie stroniąc od humoru i anegdot, a jednocześnie wykazując się niezwykłą przenikliwością i trafnością obserwacji i interpretacji.
Jakkolwiek różnie można nazywać Mertona: eseistą, krytykiem społeczeństwa, działaczem ekumenicznym, poetą, fotografem, artystą, autorem listów, tym niemniej Merton był przede wszystkim mnichem. O wiele więcej czasu spędzał na mszy, na modlitwie i na medytacji aniżeli na pisaniu książek i listów bądź na zajmowaniu się czymś, co zwracałoby nań uwagę opinii publicznej. Albowiem przez większą część swojego życia zakonnego dźwigał w klasztornej wspólnocie rozliczne, pochłaniające czas obowiązki. Na równi z innymi uczestniczył w uświęconych tradycją pracach fizycznych wspólnoty. A treść zwykłego życia jest tym, co w biografiach, w sposób nieunikniony, najbardziej się pomija; bardziej eksponuje się wydarzenia niż to, co "wydarzeniem" nie jest. A Mertona głównie ciekawiło właśnie to drugie.
Książka niniejsza, z powodu swych rozmiarów, nieuchronnie pomija wiele z tego, co było ważne w życiu Mertona i w jego twórczości. A nic nie sprawi mi większej przyjemności niż świadomość, że uchyliła ona drzwi do twórczości samego Mertona i, być może, do paru innych książek jemu poświęconych."
Z Przedmowy Jima Foresta
Dlaczego duchowni odchodzą z Kościoła? Dlaczego tak wielu księży, mnichów, zakonnic zrzuca sutannę czy habit, "schodzi ze ścieżki powołania"? Do niedawna był to temat tabu; obecnie takim decyzjom towarzyszy niejednokrotnie rozgłos medialny i społeczna dyskusja, jednak większość wiernych i obserwatorów życia kościelnego wciąż nie uświadamia sobie - albo nie chce dostrzec - skali i znaczenia tego zjawiska. Tym mniej wiedzą oni, jakie są motywacje i uczucia tysięcy osób, które zasłużyły w najlepszym wypadku na nieco lekceważące miano "eksów", a w najgorszym - na łatkę przeniewierców i ptaków kalających własne gniazdo. Dominują stereotypowe, uproszczone oceny, na czele z nieśmiertelnym "cherchez la femme", równie słuszne co jakakolwiek kategoryczna odpowiedź na pytanie, dlaczego, na przykład, ludzie się rozwodzą.
Maciej Bielawski odważył się spojrzeć na problem zarazem osobiście i obiektywnie. Osobiście - bo w 2004 roku, po bez mała 25 latach życia w rozmaitych strukturach kościelnych, sprawowania posługi kapłańskiej i stałego rozwoju duchowego - sam wystąpił z zakonu benedyktynów. Obiektywnie - bo przywołał na świadków kilkanaście postaci, dla niektórych będących symbolami wolności wiary i myślenia teologicznego, dla innych - osławionymi enfants terribles Kościoła. Ich życiorysy i wypowiedzi - deklaracje, listy, autobiografie, badania naukowe - posłużyły jako kanwa opowieści o istocie odejścia, o psychologicznych, społecznych, teologicznych i moralnych aspektach skomplikowanego procesu odchodzenia.
Autor unika absolutyzowania swoich spostrzeżeń czy wniosków. Nie pozostawia jednak wątpliwości co do intencji swojej książki: musimy zrozumieć, że problem odejść dotyczy wszystkich: nie tylko tych, co odchodzą ("kto podejmuje ryzyko wstąpienia, podejmuje też ryzyko odejścia"), ale i tych, co zostają; nie tylko samych "eksów", ale również ich rodzin, przyjaciół, sąsiadów; ich uczniów i ich mistrzów; ich zwolenników i ich sędziów.
Biografia ks. Stefana Bieguna, w której jak w kropli wody odbijają się historyczne losy prawosławia w Polsce międzywojennej i po II Wojnie Światowej. Prawosławie nie zawsze, ale w dużym jednak stopniu nakłada się na identyfikację z mniejszościami narodowymi i etnicznymi: białoruską, ukraińską, łemkowską czy tzw. wschodniosłowiańską. Osobiste losy ks. Bieguna, a także członków parafii w których pełnił posługę, są wyrazem losów doświadczeń owych mniejszości, w tym szczególnie następstw akcji "Wisła". Książka przygotowana przez Kazimierza Urbana zawiera obszerny wstęp autora oraz archiwalne zdjęcia i dokumenty.
Ks. Andrzej Muszala (1963),ksiądz Archidiecezji Krakowskiej, wykładowca bioetyki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, duszpasterz akademicki. Autor książki „Modlitwa w ciszy" (2011). Prowadzi rekolekcje na pustelni św. Teresy z Lisieux w Beskidach
(www.pustelnia.pl)
Wypytywałem więc najstarszych i najbardziej oświeconych spośród ojców pustyni, który dowiedzieli się ze słyszenia o wielkim Eutymiuszu, a żyli i walczyli wspólnie ze najświętszym Sabą. To wszystko, czego mogłem się dowiedzieć i zebrać od każdego z nich, nie tylko o cudach, jakie zdziałał wielki Eutymiusz, lecz także o życiu i postępowaniu świętego Saby, zapisywałem nie po kolei na różnych kartkach w pomieszanych opowiadaniach. Wówczas za wiedzą i radą wspaniałego Jana, biskupa i hezychasty, opuściłem cenobium i zamieszkałem w Nowej Laurze, mając ze sobą karty, na których spisałem dzieje Eutymiusza i Saby. Nakłoniony przez Waszą Świątobliwość, który usłyszałeś o wspomnianych kartach, by odpowiednio ułożyć zawarte na nich treści, używając prawidłowego stylu i konstrukcji, a następnie przesłać ci je, pozostałem przez około dwa lata w odosobnieniu w tejże Nowej Laurze nie przestając rozmyślać nad kartami. Nie byłem w stanie zacząć układania, jako że brakowało mi wprawy (...), kiedy z powodu braku wprawy w słowach i sposobie opowiadania rozważałem już porzucenie tych kart, choć modliłem się i prosiłem gorąco. Pewnego dnia bowiem, gdy jak zwykle siedziałem na swoim miejscu i trzymałem w ręku te karty, o drugiej godzinie dnia owładnął mną sen i zjawili się przede mną święci ojcowie Eutymiusz i Saba w swych zwykłych, czcigodnych szatach. I usłyszałem jak święty Saba mówi do wielkiego Eutymiusza: ?Oto Cyryl ma w ręku twoje karty i okazuje żarliwą chęć, a chociaż trudzi się, by to zrobić, nie może zacząć dzieła?. Wielki Eutymiusz odpowiedział mu: ?Jak bowiem mógłby pisać o nas, jeśli nie otrzymał łaski stosownej mowy, gdy otwiera usta?? Święty Saba rzekł do niego: ?Daj mu tę łaskę, ojcze?. Wielki Eutymiusz skinął głową i z zanadrza wyciągnął srebrne naczynie i sondę, nabrał trzy razy z naczynia i dał na moje usta. (...) Gdy obudziłem się z tej niewypowiedzianej słodyczy, mając ową przyjemną woń i słodycz w ustach i na wargach, zacząłem natychmiast pisać wstęp tego dzieła. W ten sposób, dzięki tak wielkiej łasce, opowiedziałem szczegółowo o wielkim Eutymiuszu, spiesząc się, podtrzymywany przez taką łaskę, by wypełnić obietnicę i opowiedzieć w drugim dziele o życiu i postępowaniu Saby ? mieszkańca nieba.
fragment tekstu
Modlitwa Pańska, choć jej słowa są proste, zawiera w sobie nieskończoność wynikającą z nieskończoności Tego, który nas jej nauczył. Dlatego też żadna jej wykładnia, czy interpretacja nie jest wystarczająca. W tej niewielkiej książeczce zawarta jest interpretacja czerpiąca z bogactwa tradycji Kościoła Wschodniego. Spojrzenie to nie ma jednak nic z egzotyki. Ukazuje Ona bliskość każdego człowieka we wspólnym odkrywaniu piękna i świętości Modlitwy Pańskiej.
Listy Starca z Wałaamu są pięknym świadectwem duchowości prawosławnego mnicha. Osoba starca w Kościele prawosławnym nie ma swojego odpowiednika w Kościele łacińskim. Zdobyty płomień zawiera rady praktyczne starca dotyczące modlitwy, stanów ducha, pokus i doświadczeń mistycznych, które są udziałem każdego szczerze miłującego Boga chrześcijanina.
Ojciec Jan z Wałaamu (1873?1958) prosty człowiek, bez wykształcenia rozpoczął życie monastyczne od najniższego statusu. Jego duchowość opierała się na stałej lekturze Pisma Świętego, które w swoich listach cytuje z pamięci oraz na tradycji Ojców Kościoła i mnichów. Poza Pismem Świętym najważniejszą jego lekturą było Dobrotolubija czyli rosyjskie wydanie Filokalii, zbioru ascetycznych tekstów Ojców Kościoła z pierwszych wieków. Po latach jego mądrość stała się lekarstwem duchowym dla wielu ludzi. Proste rady, jakich udziela swoim korespondentom uderzają spokojną łagodnością mądrego starca. Taka była i jest duchowa rola starca w tradycji Kościoła Prawosławnego,szczególnie w Rosji.
Z formalnego punktu widzenia sinarquismo istnieje – pod nazwą Unión Nacional Sinarquista (Narodowy Związek Synarchistyczny) – od 23 V 1937 roku, jednakże jego korzenie, tkwiące w podziemnej organizacji pod nazwą Legion(es), a następnie La Base, są o co najmniej pięć lat starsze. UNS został założony w szczególnie dramatycznym okresie historii Meksyku, kiedy to – po upadku powstania ludowego, zwanego cristiadą, oraz wejściu w fazę szczytową procesu instytucjonalizacji Rewolucji Meksykańskiej – Kościół katolicki w tym kraju, już faktycznie zdelegalizowany wskutek drakońskich przepisów konstytucji z 1917 roku oraz wydanych w latach 20. rozporządzeń wykonawczych, znalazł się na krawędzi instytucjonalnej zagłady. Utworzony w ścisłym porozumieniu z hierarchią kościelną i przez nią kontrolowany, synarchizm był pomyślany jako droga wyjścia meksykańskiego katolicyzmu z tego katastrofalnego położenia. Przyjęta przez synarchizm formuła obywatelskiego ruchu społecznego, manifestującego publicznie swoje żarliwie katolickie przekonania, przesiąknięta była mistyką społeczną, „apokaliptycznym” mesjanizmem i gotowością do męczeńskiej ofiary z życia. W szczytowej fazie rozwoju ruchu, tj. w latach 1940-1942, pod kierownictwem charyzmatycznego Salvadora Abascala Infante (1910-2000), umundurowane, zdyscyplinowane i fanatyczne wręcz kadry UNS – czujące się „Milicją Ducha” prowadzącą „świętą wojnę” z komunizmem i judeomasonerią – sięgnęły, według niektórych szacunków, ponad pół miliona członków.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?