Myśl filozoficzna, etyczna i pedagogiczna Witolda Rubczyńskiego to nie tylko myśl w znacznej mierze o charakterze religijnym, ale także o charakterze narodowym i przesłaniu ogólnoludzkim.
Publikacja zawiera zbiór esejów o literaturze, sztuce, filozofii, w których myśl ojca psychoanalizy i jego francuskiego kontynuatora stanowi główną inspirację. Psychoanaliza powraca dziś jako jeden z najciekawszych języków przydatnych w interpretacji rozmaitych zjawisk kultury, choć wciąż chyba niedostatecznie reprezentowana jest na wydziałach filologicznych, filozoficznych czy katedrach historii sztuki. Stąd też pomysł na książkę, która – sto lat po ukazaniu się słynnego Freudowskiego eseju Pisarz i fantazjowanie – zbiera szkice czerpiące z dziedzictwa Freuda i Lacana bez uprzedzeń, za to dzięki świeżemu spojrzeniu odkrywa w nierzadko klasycznych już tekstach literackich (Joyce, Witkacy, Leśmian, Schulz, Miłosz), dziełach sztuki (Duchamp, Hopper) nowe znaczenia. Autorzy zawartych w tomie szkiców wchodzą w dialog z dziełem samego Freuda – opisem przypadku prezydenta Schrebera, interpretacją Gradivy Jensena – i Lacana, by skonfrontować je z koncepcjami innych znaczących myślicieli XX wieku (Hannah Arendt, Michela Foucault, Jacques’a Derridy, Gillesa Deleuze’a, Harolda Blooma, Julii Kristevej), feministyczną krytyką literacką i teorią queer. Nie unikają także jednego z najtrudniejszych tematów współczesności – pytania o kulturę po Zagładzie, o egzystowanie wspólnoty naznaczonej traumą.
Z języka greckiego przełożył, wstępem i komentarzem opatrzył Marian Szarmach.
Listy miłosne Filostratosa są korespondencją fikcyjną. Tego rodzaju forma literacka była znana w Drugiej Sofistyce. Polski czytelnik dysponuje Listami heter Alkifrona z II wieku, które przenoszą nas w wyrafinowaną atmosferę Aten IV wieku przed Ch., Listami wieśniaków Klaudiusza Eliana nasyconymi aluzjami literackimi głównie do komedii Menandra oraz epistolograficzną nowelą, jaką jest korespondencja Pseudo-Hippokratesa O śmiechu Demokryta. Starożytność nie przekazała nam zbyt wielu wskazań dotyczących retoryki listu. Żyjący prawdopodobnie w I wieku przed Ch. Demetrios w traktacie de elocutione podkreśla, że list jest wizerunkiem duszy nadawcy i niejako posłanym przez niego prezentem. Nie zaleca pisania listów zbyt rozwlekłych i pompatycznych, lecz przedstawianie prostej sprawy w prosty sposób. Przysłowia i aluzje literackie podnoszą jego piękno i są w nim ?jedyną dopuszczalną formą filozofii?.
Jak wyglądają listy Filostratosa? Autor adresuje je do młodych chłopców, dziewcząt i dojrzałych pań. Nie mają tradycyjnego początku i zakończenia, a jeśli można by się czasami takowego dopatrzeć, jest to zabawa. Niektóre z nich są przekorną rozmową, inne pochwałą adresatki czy adresata, wreszcie jeszcze inne jakimś opisem, czy dowcipną sprzeczką. Tematami ich są piękne, szybko więdnące i uczące korzystania z ulotnej chwili róże, uroda ukochanej czy ukochanego, ich fryzury, oczy, gniew, buty oszpecające nogi, sprzedajność uczuć. Autor będący ofiarą Erosa bawi się tą tematyką, sięgając po cytaty literackie, aluzje do różnych dzieł nie tylko pióra, ale i sztuki oraz do mitologii. Przypomina to popisy literackie Owidiusza w Amores, gdzie poeta prezentuje jakiś temat w różnych wersjach. Listy te są więc inkrustowane cytatami lub kryptocytatami z literatury greckiej, przede wszystkim zaś z Homera, do którego Filostratos nawiązuje w prawie każdej sytuacji jako do Arcypoety, a potem z Eurypidesa, Platona, Teokryta i epigramatów z Antologii Palatyńskiej. Często wydaje się, że na wzór jej poetów pisze popisowe etiudy prozą, w których prowadzi intelektualną, wyrafinowaną grę z odbiorcami.
Korpus składa się z 73 przeważnie krótkich listów, z których 64 to listy miłosne. Może dlatego idąc za Księgą Suda tak tytułuje się zazwyczaj cały ten zbiór. Pozostałe dotyczą innych, bliżej nieznanych
wydarzeń, jak chociażby aplauzu towarzyszącego popisom jakiegoś retora, którego Filostratos nie darzy sympatią. List ostatni skierowany jest do cesarzowej Julii Domny, w której intelektualnym kręgu Filostratos pozostawał. Nie obeszło się jednak bez tego, żeby filologowie nie zaczęli kwestionować autentyczności przynajmniej niektórych listów, z czym rozprawił się ostatecznie L. De Lannoy, podkreślając, że cechuje je ten sam styl, co Żywot Apolloniosa z Tyany, który bizantyński uczony Focjusz (IX wiek) określił jako ?jasny, ujmujący, ścisły i pełen słodyczy".
Nie przypadkiem w tytule tej książki znalazła się data jej powstania. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że ""Dziennik 1954"" jest kroniką określonego czasu, i to czasu jak na dziennik wyjątkowo krótkiego: nie jednego roku nawet, lecz zaledwie jednego kwartału, okresu od 1 stycznia do 2 kwietnia 1954. Stało się tak też dlatego, że w postaci książki dziennik Tyrmanda ukazał się po raz pierwszy po ćwierćwieczu od napisania, w roku 1980 i autor pragnął zaznaczyć ten dystans. Stało się tak wreszcie chyba dlatego, że rok 1954 był w biografii i twórczości Tyrmanda rokiem przełomowym. Kim był Leopold Tyrmand przed rokiem 1954? Mimo młodego wieku wiele miał już za sobą. Urodzony 16 maja 1920 w Warszawie w zasymilowanej rodzinie żydowskiej, po maturze wyjechał do Paryża, by w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych studiować architekturę (1938-39). Z początkiem wojny znalazł się w Wilnie. Aresztowany w kwietniu 1941, został skazany na dwadzieścia pięć lat więzienia za ""konspirację antylitewską"". Z wybuchem wojny niemiecko-radzieckiej mógł więzienie zamienić na roboty przymusowe. Imał się różnych prac: był robotnikiem i kelnerem, kreślarzem i palaczem, wreszcie marynarzem. W tej ostatniej roli spróbował ucieczki; schwytany w Norwegii, trafił do obozu koncentracyjnego. Pobyt w Norwegii przyniósł Tyrmandowi znajomość języka norweskiego i materiał do pierwszej książki - Hotel Ansgar (Poznań, 1947). Po powrocie do kraju (1946) Tyrmand pracował najpierw jako dziennikarz w ""Expresie Wieczornym"" i ""Słowie Powszechnym"". W latach 1947-49 był członkiem redakcji ""Przekroju"", w roku następnym rozpoczął stałą współpracę z ""Tygodnikiem Powszechnym"". Praca ta skończyła się z chwilą odebrania pisma prawowitym redaktorom i przejęcia go przez Jana Dobraczyńskiego (1953).
Judasz Iskariota - kim był, co o nim wiemy, jak przedstawiają go teksty kanoniczne, a co donoszą o nim apokryfy... Legenda - Najsłynniejszy zdrajca w historii ludzkości czy największy... niewinnie oskarżony, Boża ekonomia zbawienia czy sensacyjne domysły, którymi ludzkość karmi się od wieków... Prawda- Ewangelie, teologia, badania historyczno-literackie, wiedza i autorytet Kościoła...
GEORGES LEMAÎTRE, belgijski duchowny i kosmolog, należy do tych uczonych XX wieku, którzy jako pierwsi postawili sobie za cel stworzenie pełnego modelu ewolucji wszechświata w ramach nowej teorii grawitacji Einsteina. Niniejsza książka przedstawia sylwetkę Lemaître'a zarówno w perspektywie biograficznej, jak i naukowej. Prezentuje też przekłady dwóch jego prac. Pierwsza to słynna Hipoteza Pierwotnego Atomu, próbująca opisać osobliwość początkową, z której wziął swój początek wszechświat, druga zaś to esej zatytułowany Rozszerzający się wszechświat. Esej ten zawiera spójną wizję ewolucji wszechświata od najwcześniejszych stadiów procesu kosmicznego po powstawanie galaktyk oraz gromad galaktyk i pokazuje, że Lemaître w pełni zasłużył na miano ojca kosmologii Wielkiego Wybuchu.
August Strindberg, jedna z najważniejszych postaci europejskiego modernizmu, pisarz, który ? zgodnie z określeniem Jana Błońskiego ? ?podważył fundament dramatu, ale możliwości sceny rozszerzył niemal ad infinitum?, znany jest w Polsce niemal wyłącznie jako twórca teatralny. Dramaturgia to jednak tylko niewielki ułamek dzieła szwedzkiego pisarza. Po roku 1892 Strindberg porzuca na kilka lat działalność literacką i zaczyna zajmować się eksperymentami chemicznymi
i alchemicznymi oraz badaniami z zakresu fizyki, optyki, astronomii, biologii, meteorologii, geologii i lingwistyki. Krystalizuje się wtedy nowy, inspirowany pismami Swedenborga, Linneusza, Goethego i dziewiętnastowiecznych alchemików i okultystów, światopogląd pisarza. ?Metoda? naukowa Strindberga oparta jest na nieustannym poszukiwaniu podobieństw i analogii, odrzuca on przy tym paradygmat pozytywistyczny i wszelki podział na specjalizacje naukowe, próbując opisać całość stworzenia w kategoriach religijnych.
Pielgrzymka do Mekki Abdallaha Hammoudiego to interesująca opowieść marokańskiego antropologa, od wielu lat pracującego i mieszkającego w Stanach Zjednoczonych, o jego hadżdżu, pielgrzymce do świętego miasta islamu. Hadżdż to jeden z filarów islamu, obowiązków, które musi wypełnić każdy wierny muzułmanin. Hammoudi pisze jednak, że już w dzieciństwie odszedł od praktykowania islamu, rygorystycznego przestrzegania jego rytuałów, a wiele lat życia na Zachodzie postawiło przed nim pytanie o tożsamość: czy i na ile jest jeszcze muzułmaninem. Dlaczego zatem zdecydował się na odbycie hadżdżu? Na to pytanie czytelnik znajdzie odpowiedź w książce.
Autor przedstawia poszczególne rytuały i etapy pielgrzymki z perspektywy uczestnika, poznajemy więc wiele szczegółów, których próżno szukać w suchych opisach arabistów. Bardzo często jest krytyczny, denerwuje go bałagan na pielgrzymce, drażni biurokracja, nie godzi się z nastawieniem Saudyjczyków na zysk, odczuwa wielkie zmęczenie z powodu intensywności rytuałów. Jednocześnie pielgrzymka staje się dla niego wielkim przeżyciem duchowym, a sugestywny opis uświadamia czytelnikowi, dlaczego jest ona tak odbierana przez większość muzułmanów.
Uproszczeniem jednakże byłoby traktowanie książki Hammoudiego jedynie jako opisu hadżdżu. To przede wszystkim zapis jego duchowych przeżyć i przemyśleń dotyczących tożsamości człowieka wychowanego w tradycyjnej kulturze muzułmańskiej, który pracuje na zachodnim uniwersytecie i w pewnej mierze stał się „człowiekiem Zachodu”. Opis konfliktu między tradycją, religią, rytuałem z jednej strony a nowoczesnością i wartościami innej kultury – z drugiej. Hammoudi stawia wiele pytań o miejsce człowieka żyjącego między dwiema kulturami i na niektóre z nich próbuje odpowiedzieć. Czy przekonująco?
18 grudnia 2003 roku partyzanci UNITY uprowadzili misjonarzy i pracujące wraz z nimi siostry zakonne z misji w Cacolo w Angoli. Uwolnili ich dopiero 25 kwietnia 2004 roku po negocjacjach prowadzonych przez Watykan i organizacje międzynarodowe. Książka jest skróconą wersją pamiętnika prowadzonego przez o. Krzysztofa Łukoszczyka - werbistę, uczestnika opisywanych wydarzeń.
Każdy ma w sobie coś z dziecka. Ale nie każdy miał takie dzieciństwo.
Szokująca autobiograficzna opowieść syna hitlerowskiego oficera. Główny bohater, nazywany konsekwentnie przez całą książkę Dzieckiem, obraża się na wojnę i próbuje stworzyć swój własny świat. Ważnym elementem tego mikroświata stają się kochający dziadkowie i ? co z pewnością przerazi czytelnika ? rosyjski jeniec, który molestuje Chłopca. Wojna w książce Behra obraca w pył wszelkie wartości, ale nie na tym polega jej nowatorstwo. Najbardziej wstrząsający w tej opowieści jest brak jakichkolwiek więzi między Dzieckiem a rodzicami ? ojciec jest tu jedynie ?mężczyzną w uniformie?, widywanym od czasu do czasu podczas oficjalnych spotkań u wujka Josefa (Goebbelsa), wujka Hermanna (Göringa) i samego Hitlera.
Wstrząsająca lektura o trudnym dzieciństwie w czasach wujka Adolfa.
...Oprócz naturalnej potrzeby odwiedzania przez byłych mieszkańców małych ojcowizn i miejsc z lat dziecinnych, Autor podkreśla również ich nieopisany i nieukojony ból po stracie najbliższych członków rodziny. Modlitwa, pielgrzymowanie i stawianie krzyży są nie tylko dopełnieniem obowiązków żywych wobec zmarłych. Jest to niezwykle ważny akt w naszej kulturze i cywilizacji europejskiej i chrześcijańskiej.
Ojciec Augustyn Kordecki przeszedł do historii jako bohaterski obrońca Jasnej Góry podczas potopu szwedzkiego. Jako przeor klasztoru dowodził obroną i stanął na czele zakonników oraz grupy szlachty. W swoim pamiętniku przedstawił wydarzenia związane z oblężeniem klasztoru. Staropolski język oraz liczne cytaty z oryginalnej korespondencji z generałem wojsk szwedzkich pozwolą słuchaczowi przenieść się w czasy oblężenia Jasnej Góry. Atutem realizacji dźwiękowej jest tło muzyczne skomponowane specjalnie na potrzeby nagrania.
Mając pięćdziesiąt lat Michael Gates Gill miał wszystko: duży dom na przedmieściach, kochającą rodzinę i pracę na kierowniczym stanowisku, która przynosiła mu sześciocyfrowy przychód. Jeszcze przed skończeniem sześćdziesiątki stracił to wszystko, poza wykształceniem na prestiżowym uniwersytecie i poczuciu, że wszystko mu się w życiu należy. Zaczęło się od utraty pracy. Następnie romans przekreślił dwadzieścia-cztery lata małżeństwa. A na koniec zdiagnozowano u niego wolno rosnący guz mózgu. W tym samym czasie ze związku pozamałżeńskiego urodził mu się syn. Gill nie miał pieniędzy, ubezpieczenia zdrowotnego i żadnych perspektyw.
Pewnego dnia znalazł się w kawiarni Starbucksa na Manhattanie. Pijąc kawę latte – ostatni luksus, jaki pozostał mu w życiu – zastanawiał się nad swoim nieszczęściem i rozważał możliwości, które nie były zbyt optymistyczne. I wtedy spotkał dwudziesto-ośmioletnią kierowniczkę kawiarni Starbucksa, Crystal Thompson, która pół-żartem, pół-serio zaproponowała mu pracę. Ponieważ nie miał nic do stracenia, przyjął ją i w ten sposób przeszedł od picia kawy w garniturze Brooks Brothers do serwowania jej w firmowym, zielonym fartuchu. Po raz pierwszy w swoim życiu Gill należał w swoim środowisku do mniejszości – był jedynym starszym i białym facetem, pracującym w zespole młodych Afro-Amerykanów. Musiał pozbyć się wszystkich uprzedzeń, które wpajano w niego od najmłodszych lat życia i przyznać przed samym sobą, że praca, którą teraz wykonywał, była naprawdę ciężka. Praca, z którą młodzi współpracownicy, chociaż mieli o połowę gorsze wykształcanie i dwa razy więcej problemów niż on, świetnie sobie radzili.
Wspomnienia syna Lecha Torlińskiego i ucznia Profesora Adama Wrzoska Romana K. Meissnera. Przesądy i zwyczaje lecznicze Kaszubskich rybaków nadmorskich.
Na Jasną Górę w bieżącym wieku dążyło już trzech przyszłych papieży ? powiedział prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński, 2 maja 1966 roku, w przeddzień uroczystości tysiąclecia Chrztu Polski. Prymas miał na myśli arcybiskupa Achillesa Ratti ? Piusa XI, arcybiskupa Giovanniego Roncalli ? Jana XXIII i księdza Giovanniego Battistę Montiniego ? Pawła VI. Nikt nie domyślał się, że obok Wyszyńskiego stoi czwarty przyszły papież ? arcybiskup krakowski Karol Wojtyła.
?Habemus papam? to kontynuacja beletryzowanej biografii Jana Pawła II (?Lolek. Młode lata papieża?, ?Wujek Karol. Kapłańskie lata papieża?). Książka opowiada o latach jego biskupiej pracy, która poprzedziła przyjęcie godności Biskupa Rzymu oraz o samym wyborze. Autor wykorzystał w niej materiał zebrany w czasie rozmów z kapelanami prymasa Stefana Wyszyńskiego i kardynała Bolesława Kominka oraz liczne teksty źródłowe.
Kult świętych w prawosławiu przejawia się w swej formie zewnętrznej w ikonach, relikwiach, cerkwiach wznoszonych ku ich czci oraz w modlitwach prywatnych i zanoszonych przez Kościół. W przeciwieństwie do Kościoła rzymskokatolickiego w prawosławiu nie ma ustalonej zasady procesu kanonizacyjnego. Oficjalny akt lokalnej władzy kościelnej jedynie potwierdza i uprawomocnia kult lokalny lub powszechny. Warunkami kanonizacji są: lokalny lub powszechny kult, cuda dokonane za życia lub po śmierci, świętość życia, męczeństwo za wiarę lub nietknięte szczątki. Prezentowany słownik obejmuje panoramiczny przekrój najbardziej znanych i szczególnie czczonych w prawosławiu świętych, tych, którzy pozostawili po sobie konkretny, trwały, niezniszczalny ślad w znaczeniu duchowym i materialnym.
Książka nie jest zwykłym zapisem wrażeń z ponad dwudziestu lat pielgrzymowania autora do serca prawosławia-na górę Athos-i spotkań z mnichami.Ukazując dzień powszedni tysiącletnich klasztorów,odwiedzając eremitów i wioski mnichów,zaglądając do ich bibliotek,ogrodów,na cmentarze,austriacki dziennikarz,publicysta radiowy,znana postać ze świata polityki i mediów,wprowadza czytelnika w duchowość Świętej Góry.Jego refleksje,ilustrowane autorskimi fotografiami,pomogą każdemu odkryć w sobie potrzebę harmonii i prostoty,której doskonałym zaspokojeniem jest duchowość monastyczna.Książka okazała się sukcesem wydawniczym w Austrii.Przez 25 tygodni zajmowała czołowe miejsca na listach bestselerów w austriackich mediach.W wielu klasztorach-także na samym Athos-jest lekturą mnichów przy posiłkach.W marcu 2008 roku księgarze austriaccy przyznali książce tytuł "Złotej Księgi".
Zazwyczaj śmierć jest tematem, którym nie mamy ochoty się zajmować. Wolimy go unikać, żeby nie rzucał cienia na nasze życie. W książce "Po drugiej stronie lustra" Nouwen pokazuje jednak, że świadomość naszej śmiertelności może w rzeczywistości wzbogacić nasze życie. Sam fakt krótkości życia przypomina o tym, jak ważna jest każda chwila.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?