900 dni przygotowań, 30 000 kilometrów, 3 sztuki, 3 cele artystyczne, 7 śmiałków
Sztuka jest jak dzika przyroda: nieprzewidywalna, nie zna granic i stanowi nieskończone źródło inspiracji
12 lutego 2017 roku rozpoczął się pierwszy w historii artystyczny rejs polskich twórców do Antarktyki - Trzy Sztuki w Antarktyce. To bezprecedensowe przedsięwzięcie w polskiej kulturze, sztuce i świecie mediów było na bieżąco transmitowane na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia. Uczestnicy, między innymi muzyk Adam Nowak, dziennikarz Paweł Drozd oraz fotograf i pomysłodawca wyprawy Bartosz Stróżyński, postawili przed sobą kilka bardzo ambitnych celów artystycznych. Filarami projektu były film, muzyka i fotografia. W trakcie wyprawy zrealizowano pierwszy w historii koncert polskiego artysty w Antarktyce, powstał film dokumentalny oraz wystawa fotografii, które autor prezentuje także w tej książce.
Publikacja stanowi nie tylko syntezę działań artystycznych, ale także przedstawia kulisy przedsięwzięcia od momentu powstania idei przez kilkuletni bagaż doświadczeń autora prowadzących do spełniania artystyczno-podróżniczego marzenia. Zanim myśl o wyprawie przerodziła się w projekt, a projekt w ekscytującą przygodę i misję artystyczną, musiało upłynąć sporo wody i kilka lat przygotowań, zbierania ekipy, poszukiwania sprzętu i sponsorów. Książka to także, a może przede wszystkim, historia uczestniczących w wyprawie ludzi, ich osobiste doświadczenia, wzloty i upadki, sukcesy i porażki. Autor dzieli się z czytelnikami wspomnieniami, słowami i obrazami. Nawet uczestnicy rejsu mogą być zaskoczeni niektórymi fragmentami tej książki!
Wyprawa Trzy Sztuki w Antarktyce miała wpłynąć na ludzi niecodziennymi, trochę ekstrawaganckimi działaniami artystycznymi i przy ich okazji skierować uwagę odbiorców na Antarktykę, zostawić w nich jej ślad i energię tego miejsca. Jeśli choć najdrobniejsze ziarenko, cokolwiek, co jest związane z Antarktyką, zostało zasiane w ludzkich duszach, to najważniejszy cel wyprawy został osiągnięty.
Bartosz Stróżyński - pochodzi z Wołowa, na stałe osiadł w Poznaniu. Z wykształcenia finansista, z powołania fotograf i filmowiec podwodny, kompozytor, autor tekstów, producent projektów multimedialnych. Autor książki AntArktyka. Podwodne zauroczenie wydanej przez National Geographic w 2014 roku. Pomysłodawca i producent przedsięwzięcia Trzy Sztuki w Antarktyce.
Nagradzany w wielu prestiżowych konkursach fotograficznych, między innymi w International Photography Awards, Por el Planeta Competition, GDT European Wildlife Photographer of the Year oraz Wielkim Konkursie Fotograficznym "National Geographic". Uczestnik licznych wypraw fotograficznych, między innymi Elysium - Shackleton's Antarctic Visual Epic.
Zafascynowany Arktyką i Antarktyką. Specjalizuje się w fotografii zimowej, fotografii wodnych ssaków, fotografii podwodnej gadów i fotografii podwodnej rzek. Autor artykułów o nurkowaniu i fotografii podwodnej publikowanych w kraju i za granicą. Jego prace pojawiają się w wielu prestiżowych magazynach, między innymi w "National Geographic", miesięczniku fotograficznym "Foto", "Scuba Diver Through the Lens", "Scuba Diving Magazine", "X-Ray Mag", "Sport Diver".
www.fimufo.com
Jak być rękami i nogami Jezusa dla świata wokół nas?
Każdy chrześcijanin jest powołany do głoszenia Ewangelii, jednak często nie wiemy, jak to robić jak swobodnie dzielić się naszą wiarą z innymi ludźmi, tak by i oni mogli poznać i pokochać Jezusa Chrystusa.
Nick Vujicic jeden z najsłynniejszych światowych ewangelizatorów doskonale rozumie trudności, których doświadczają ludzie pragnący głosić Dobrą Nowinę. Przekonuje jednak, że każdy z nas może znaleźć sposób ewangelizacji pasujący do naszej osobowości i sytuacji życiowej. W swojej najnowszej książce Nick dzieli się wieloma praktycznymi wskazówkami i pomysłami, podpowiadając, jak dzielić się Ewangelią słowem i czynem w świecie, który tak bardzo potrzebuje Bożej miłości.
Nick stawia sprawę jasno: Skoro Bóg może uczynić swymi rękami i nogami człowieka bez kończyn, to z pewnością może posłużyć się każdym ochoczym sercem!. A zatem do dzieła!
Brytyjczyk Jerry Moffatt – legenda wspinaczki lat 80. Niepokorny, ambitny, niedający za wygraną mistrz skały i zawodnik. W wieku 17 lat, po latach niepowodzeń w szkole, wybrał własny sposób na życie. Stawiając wszystko na jedną kartę, dopiął swego – zapisał się na kartach historii wspinaczki nie tylko brytyjskiej, ale też światowej. Książka Jerry’ego pt.: Revelations, której tytuł nawiązuje wprost do słynnej wśród wspinaczy drogi Revelations (8a+) w Raven Tor, opowiada o robieniu cyfry, wygrywaniu zawodów, pracy nad sobą, podnoszeniu poprzeczki i łamaniu zasad grawitacji. O ambicji i spełnianiu marzeń. O trudnych początkach, z kredą krawiecką zamiast magnezji. O skórze spalonej słońcem i białych podkolanówkach z koniecznie dwoma paskami. O sukcesach. I wreszcie o schodzeniu ze sceny. Przeczytacie w niej też o treningu, diecie i systematycznej pracy nad tym, by zostać najlepszym wspinaczem w historii.
Krzysztof Kamiński - dziennikarz, absolwent Politechniki Rzeszowskiej i Uniwersytetu Jagiellońskiego, popularyzator medycyny naturalnej, redaktor i wydawca kwartalnika Porady na zdrowie. Zafascynowany postacią ojca Klimuszki, od ponad 30 lat zajmuje się dokumentacją życia i działalności franciszkanina. Niniejsza pozycja jest piątą książką biograficzną o. A.C. Klimuszki napisaną przez tego autora.Śp. ojciec Andrzej był dobrze nam znany. Nie tylko w Elblągu, nie tylko w diecezji, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Była to postać piękna, znana, prawdziwie chrześcijańska. Gdyby się tak zastanowić, jaka była najważniejsza cecha jego życia, to byśmy powiedzieli, że chciał służyć z miłości. Święty Franciszek, zakonodawca zakonu, do jakiego należał ojciec Andrzej, był najpiękniejszym człowiekiem jakiego wydał Kościół, przez jego miłość do Boga, ludzi i wszystkich stworzeń. Ojciec Andrzej naśladował swojego mistrza. Franciszek chciał być dla wszystkich dobry, chciał wszystkim służyć, i Andrzej służył uśmiechem, czynem, radą, modlitwą. Całe jego życie było służbą miłości (...) fragment mowy pożegnalnej ks. Klemensa Śliwińskiego z pogrzebu A.C. Klimuszki
Jeden Bóg na niebie wie, jak powstałej w końcu 1918 r. Eskadrze Kościuszkowskiej udało się przez lata II RP przetrwać ze swoją tradycją. Inne lotnicze jednostki traciły je nadzwyczaj szybko. Jednak dzięki podkreślającej braterstwo broni odznace i sławie walczących o Polskę amerykańskich lotników, tradycja ta doczekała momentu, gdy ponownie zagościła w sercach i zapisała się na kartach historii. Dzięki młodzieńczej fantazji i uporowi Mirosława Fericia, naprzykrzającego się umęczonym walką kolegom, jednostka stworzyła unikatowy dokument, z którego w dużej mierze korzystał pierwszy i najbardziej znany piewca wielkości 303 Dywizjonu Myśliwskiego, Arkady Fiedler. Z tego przechowywanego w Londynie źródła przez dziesięciolecia, aż po dziś, nie wyłączając autorów tej pozycji, czerpano i nadal czerpie się natchnienie do pisania książek, artykułów, tworzenia filmów i animacji, by odkrywać losy lotników Dywizjonu 303.Książka, która trafia do ręki czytelnika, to opowieść o pilotach rozsławionych przez Arkadego Fiedlera: Witoldzie Urbanowiczu, Janie Zumbachu, Josefie Frantiku... I ich następcach: Bolesławie Gładychu, Eugeniuszu Horbaczewskim, Władysławie Śliwińskim... Ale także o połamanych przez sojuszników życiorysach lotników, którzy po wojnie musieli podjąć dramatyczną w swoim wyborze decyzję: wracać do wymęczonego wojną i okupowanego przez Sowietów kraju, czy zostać emigracyjnym tułaczem. Lotnicy częściej niż żołnierze innych formacji stawiali na emigrację, bo nie mieli gdzie wracać, gdy ich ukochane miasta i wsie znalazły się poza granicami Polski; bo zdawali sobie sprawę z wszechogarniającego codzienne życie komunistycznego terroru. Ci, którzy ostatecznie znaleźli się nad Wisłą, stawali przed kolejnymi dylematami: postawić na konformizm i sprzedawać kolegów za garść reglamentowanych przywilejów, czy zachować twarz, by dla ideałów narażać na represje siebie i rodzinę.Jednostka miała też szczęście do ludzi, którzy w niej służyli, a później zapisali się w historii nie tylko lotnictwa, i nie tylko Polski. Ta książka jest też o nich, o ludziach rzadko kojarzonych z kościuszkowskimi kosami byli wśród nich i Ludomił Rayski, i Roman Czerniawski, i Merian Cooper, i Stanisław Latwis, i Janusz Meissner, i Bohdan Arct, i Artur Horowicz. Marsza lotników odgrywanego podczas lotniczych uroczystości zawdzięczamy lotnikom Kościuszkowskiej Eskadry. Najdroższy polski przedwojenny film opowiada właśnie ich historię. Kinową legendę o King Kongu, która co rusz odkrywana jest w coraz to nowszych wersjach, wymyślił i zrealizował walczący w jej szeregach lotnik. Zagorzałą dyskusję na temat polskiego przemysłu lotniczego przed wojną rozpoczyna się od nazwiska byłego kościuszkowca. Sukces inwazji na Normandię, która umożliwiła zakończenie wojny w Europie, jest w dużej mierze zasługą lotnika związanego z tą jednostką. Gdy czytelnik zachwyca się grafikami w dziełach pisarzy lub poetów, rzadko kojarzy, że wyszły one spod ręki lotnika służącego w Dywizjonie 303.Te wszystkie nici zmierzające do kłębka z napisem kościuszkowska legenda znaleźć można w książce God save the 303 Squadron!. Główną osią narracji książki jest bowiem podążanie autorów za rodzącą się, i wciąż darzoną niebywałą miłością Polaków, sławą kolejnych wcieleń Kościuszkowskiej Eskadry. Jest odsłonięciem potencjału, którego w dzisiejszych czasach nie powinniśmy lekceważyć, ani tym bardziej zmarnować. Ignorowanie siły legendy już raz obróciło się przeciwko Polakom, gdy partia Britain First wykorzystała symbol 303 w kampanii wymierzonej także w naszych rodaków.
Zofia Kozłowska-Budkowa (1893-1986), jedna z największych indywidualności polskiej mediewistyki XX w., przez ponad siedemdziesiąt lat związana z Uniwersytetem Jagiellońskim i Zakładem Nauk Pomocniczych Historii (od 1954 r., jako profesor), uczennica Stanisława Krzyżanowskiego, Franciszka Bujaka i Władysława Semkowicza, wybitna specjalistka w zakresie średniowiecznej dyplomatyki, paleografii oraz dziejopisarstwa ze szczególnym uwzględnieniem rocznikarstwa, pionierka nowoczesnych studiów nad historią Uniwersytetu Krakowskiego i elit intelektualnych, autorka należących do kanonu polskiej historiografii opracowań (Repertorjum polskich dokumentów doby piastowskiej, 1937) i edycji źródłowych (Najdawniejsze roczniki krakowskie i kalendarz, 1978).Wspomnienia z lat 1893-1923 to ostatnia większa praca Uczonej, przygotowana w postaci maszynopisu w roku jej dziewięćdziesiątych urodzin. Odtworzone w niej pierwsze trzydzieści lat życia Zofii Kozłowskiej uczennicy, a następnie słuchaczki Uniwersytetu Jagiellońskiego składają się na fascynującą panoramę epoki przełomu stuleci, pierwszego światowego konfliktu zbrojnego i odzyskania przez Polskę niepodległości. Autorka, będąca nie tylko obserwatorem, ale także uczestnikiem wielu opisywanych wydarzeń, sumiennie, a przy tym niezwykle barwnie, ocaliła we Wspomnieniach obraz dawnej codzienności, czasu lat dziecinnych spędzonych w ziemiańskich dworach, nauki w szkołach Kielc i Rygi, dojrzewania, spotkań z Ignacym Paderewskim i Henrykiem Sienkiewiczem, wreszcie fascynacji polityką i Uniwersytetem
Rzym, 1946 rok. Niemcy pokonane, okupowane przez aliantów. Polska w nowych granicach określonych przez Stalina. Europa podzielona w Jałcie na strefy wpływów. Rok zero Europy. Czterdziestoletni Jerzy Giedroyć przebywa w Rzymie. Co robić? Przyszłość kraju i Europy pozostaje nieznana. W klasztorze na Awentynie zaczyna od pisania kilkudziesięciu listów dziennie. Dział wód w jego biografii...
Cóż za barwny i bogaty żywot! Historia prawdziwego romantyka, jakim był Harro Harring (1798–1870). Duńczyk z urodzenia, niemieckojęzyczny pisarz, z wyboru Polak, był zarówno niebywale popularnym w swej epoce poetą, jak i niepospolicie odważnym bojownikiem o wolność narodów, prześladowanym do końca swoich dni przez… carską policję. Mając niespełna 30 lat został ułanem, oficerem gwardii przybocznej wielkiego księcia Konstantego w Warszawie. W zamian za świetną służbę zaproponowano mu tam stanowisko… międzynarodowego szpiega carskiego na dworach europejskich. Kiedy oburzony odmówił, przedstawiono mu alternatywę: kazamaty na Syberii. Niewiele czekając czmychnął z Warszawy; ścigano go do granicy, a potem – niemal do końca życia. W każdym kraju, gdzie zjawiał się Harro Harring, ambasadorzy carscy żądali wydalenia go. Ich żądaniom czyniono (już wtedy…) zawsze zadość!
Gdzież nie był ten poeta zawadiaka… Poza niemal całą Europą dotarł do Rio de Janeiro, do Ameryki Północnej, nawet do Australii. Często pod przybranymi nazwiskami. I zawsze walczył. Najpierw podwójnym orężem, czyli bronią i piórem; wielokroć raniony i kontuzjowany, przez 34 lata z kulą pistoletową w piersi, która ugrzęzła tam w wyniku pojedynku. Potem posługiwał się tylko piórem. Jego porywające wiersze uwielbiano na wszystkich kontynentach; wiele z nich poświęcił bohaterom Powstania Listopadowego i uciemiężonej Polsce. Zakochany w pięknej polskiej arystokratce, związał się na zawsze z jej ojczyzną i przybrał polskie nazwisko Kazimirowicz.
Harro Harring najbardziej zasłynął oskarżycielskimi tekstami wobec rosyjskiego despotyzmu pt. Pamiętnik o Polsce pod rosyjskim panowaniem. Obnażył brutalność oraz cynizm carskiej władzy i ostrzegał przed nią, otwierając oczy wielu osobom w Europie i Ameryce. Kiedy na dodatek zdemaskował ważnego moskiewskiego szpiega na Zachodzie, barona von Schweizera, nie mógł już zaznać spokoju ze strony tajnych służb. Czując stałe niebezpieczeństwo, nigdy nie wychodził z domu bez pistoletu i sztyletu.
Przepędzany, aresztowany, uwalniany w wyniku interwencji porządnych ludzi, trwał niezłomnie przy swoich ideałach. Bardzo płodny pisarz i publicysta, władający dziewięcioma językami. Opublikował ok. stu tomów swoich utworów, a mimo to żył nieraz w skrajnej nędzy, ratowany od śmierci głodowej przez przyjaciół. Uznawany za rewolucjonistę stał się jednak obiektem ostrej publicystycznej napaści Karola Marksa, ponieważ zwalczał rodzący się właśnie komunizm, który uważał za „bałamutny filozoficzny materializm i ateizm”. Ostatni tekst publicystyczny z 1869 roku poświęcił (po angielsku) swej przybranej ojczyźnie i zatytułował znamiennie Do wrogów Polski.
Krystyna Szayna-Dec, posługując się znakomitą polszczyzną i opierając się tylko na faktach, napisała biografię, którą czyta się jak powieść awanturniczą. Nic dziwnego, taki bowiem był żywot tego wielkiego Polaka z wyboru.
Autor tej książki, ceniony historyk na amerykańskim uniwersytecie, jako osiemnastolatek został brutalnie zgwałcony przez katolickiego księdza. Długo borykał się z tym samotnie, podobne przypadki okrywała przez lata zmowa milczenia. W końcu zdecydował się opowiedzieć swoją historię, także dlatego, żeby jak najwięcej osób dowiedziało się o traumie, która bywa też udziałem mężczyzn, a którą to traumę społeczeństwo wydaje się ignorować. Mimo drastycznego tematu jest to książka wyważona, napisana z wielką odwagą i uczciwością.
"Sportowcy – uczestnicy Powstania Warszawskiego, to ludzie niebanalni, charyzmatyczni, lubiący ryzyko i życie na krawędzi. Dlatego losy wielu z nich mogłyby posłużyć za kanwę scenariusza filmu sensacyjnego! Zwłaszcza, że do grona bohaterów niniejszej książki, obok medalistów olimpijskich – lekkoatletów, wioślarzy czy szermierzy, zaliczamy osoby, które na swoim koncie zapisały m.in. podróże do najdalszych zakątków świata, pracę w kopalni czarnych opali czy też szukanie skarbów we wrakach statków.
Kiedy wybuchła II wojna światowa zamienili stadiony, korty i lodowiska na nową arenę walki. Stała się nią akcja Kedywu, wykonanie wyroku na kacie Gestapo czy też transport broni ukrytej w wózku – obok własnego dziecka. Młodzi ludzie stres i trudne, wojenne emocje odreagowywali uczestnicząc w konspiracyjnych mistrzostwach stolicy w piłce nożnej i siatkówce. Organizując zawody pływackie, regaty żeglarskie, mecze hokeja, a nawet wyścigi coraz bardziej popularnych w stolicy riksz.
Kim byli podczas Powstania Warszawskiego? Wśród wyjątkowo licznego grona sportowców odnajdujemy samego komendanta AK, dowódców batalionów, sanitariuszki i łączniczki, ale i ludność cywilną. Zawodnicy przedwojennych klubów smak walki znali z boisk, pływalni i ringu bokserskiego. Tam bili rekordy, zdobywali medale i tytuły mistrzowskie. W powstańczej Warszawie przyszło im jednak wziąć udział w rządzących się całkowicie innymi prawami igrzyskach życia i śmierci…
Agnieszka Cubała
Pasjonatka historii Powstania Warszawskiego. Swoją przygodę z tematem rozpoczęła od napisania książki „Ku wolności… Międzynarodowe, polityczne i psychologiczno-socjologiczne aspekty Powstania Warszawskiego”. Pracowała w Muzeum Powstania Warszawskiego, zajmując się koordynacją prac nad realizacją ekspozycji stałej i przygotowaniem wystaw czasowych. Opracowała hasła autorskie do Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedii Powstania Warszawskiego. Była konsultantką historyczną dwóch rozdziałów polskiego wydania książki Normana Davisa „Powstanie’44”. W ostatnich latach ukazały się jej dwie kolejne książki: „Sten pod pachą, bimber w szklance, dziewczyna i… Warszawa. Życie codzienne powstańczej Warszawy” oraz „Skazani na zagładę? 15 sierpnia 1944. Sen o wolności a dramatyczne realia”. Za pierwszą z nich otrzymała prestiżową nagrodę Klio."
„Mózg jest instrumentem tak jak skrzypce, umysł zaś skrzypkiem grającym na tym instrumencie” - John Carew Eccles.
Kruchy dom duszy, mózg, przez najdłuższy czas pozostał białą plamą w historii medycyny. Książka Thorwalda opowiada o powstaniu i rozwoju neurochirurgii. Ukazuje losy pierwszych chirurgów, którzy odznaczali się nie tylko odwagą, determinacją ale też niezachwianą pewnością w to, że można i należy leczyć „zakazany organ”. „Kruchy dom duszy” to historia wzlotów i upadków ludzi zmieniających współczesną medycynę.
Zbigniew czy Zbyszek?Skrzypek klasyczny czy trębacz rozrywkowy?Artysta estradowy czy muzyk awangardowy?Zbigniew Wodecki miał dwa życiorysy. W pierwszym występował w filharmoniach jako skrzypcowy solista, podbijał Europę u boku Ewy Demarczyk, szalał w jazzowych improwizacjach i nagrywał piosenki, które wyprzedzały resztę polskiego popu przynajmniej o długość plerezy. W drugim uchodził za eleganckiego pana z telewizji, showmana w popularnych programach, muzyczną instytucję. Tyle że o tym pierwszym wszyscy na lata zapomnieli. Nawet on sam.Wodecki. Tak mi wyszło to książka na dwa głosy: reporterska opowieść Kamila Bałuka o Zbigu i jego przebojowym powrocie na scenę w 40 lat od debiutu; oraz historia Zbigniewa, którą Wodecki snuje w autobiograficznej rozmowie z Wacławem Krupińskim dosłownie na chwilę przed wybuchem Zbigomanii. Czy Zbigniew mógł przypuszczać, że powróci jako Zbig? Czy Zbig w młodości planował zostać Zbigniewem? A może po prostu tak mu wyszło?
Pierwsze polskojęzyczne wydanie wybranych fragmentów dziennika Ołeksandra Koszyca – światowej sławy ukraińskiego muzyka, przez długi czas zakazanego w rodzinnym kraju, dokąd mu nie pozwolono wrócić od czasu, gdy wraz ze swoim zespołem odbył tournée po Europie i obu Amerykach. Prezentowaną edycję prof. Walentyna Sobol przygotowała na podstawie materiałów historycznych, które odnalazła w Archiwum Ołeksandra i Tetiany Koszyców w Ukrainian Cultural and Educational Centre w Winnipeg.
Książka przybliża sylwetkę oraz dorobek orientalisty i podróżnika Witolda Władysława Rajkowskiego (1910prawdop. 1957), postaci właściwie nieznanej. W pierwszej połowie XX w. był to jeden z niewielu obywateli polskich, którzy nie tylko podróżowali po Bliskim Wschodzie, ale tam zamieszkali, uczyli się języka arabskiego, różnych jego dialektów i, co najważniejsze, starali się poznać i zrozumieć realia miejscowe. Wchodzili w interakcje z ludnością. W prezentowanej publikacji przytacza się głównie jego relacje z odbytych podróży po Egipcie, Libii, Syrii, Libanie, Transjordanii oraz Iraku. Zakres tematyczny tekstów jest szeroki. Wzbogacone są o liczne fotografie, które w większości nie były nigdy publikowane, wykonane przez orientalistę, a pozyskane z prywatnych zbiorów rodziny W. Rajkowskiego.
Współpraca Jerzego Giedroycia i Györgya Gomöriego przyniosła wymierne korzyści dla obu stron - Redaktor miał pod ręką eksperta, korespondenta, pośrednika do spraw węgierskich dla „Kultury” i „Zeszytów Historycznych”, dzięki czemu tematyka węgierska była obecna na łamach paryskich czasopism przez dekady. Węgierski polonista literaturoznawca uzyskał w ten sposób forum, możność przekazu swych myśli w jednym z najważniejszych periodyków polskiej emigracji, gdzie reprezentował „węgierski punkt widzenia”,co z kolei przyniosło mu w kręgach polskiego uchodźstwa politycznego pewna rozpoznawalność. W dodatku Węgier uzyskał stały i łatwy dostęp do wydawnictw Instytutu Literackiego, przedstawianych, recenzowanych później w węgierskich lub anglosaskich czasopismach, więc i promowanych wśród szerszego kręgu czytelników, co w oczywisty sposób pasowało także i Giedroyciowi. Redaktor zaś był „kluczem” do innych literatów emigrantów (Gombrowicz, Mrozek, Hłasko), których dzieła Gömöri tłumaczył na język węgierski(i w związku z tym prosił ich o prawa autorskie dotyczące przekładów).
Na prawie 390 stronach tego opracowania zamieszczono 20 rozpraw, przedstawiających różne okresy i aspekty życia tytułowej postaci, a także rodu Szeptyckich, którego najwybitniejszymi przedstawicielami w XX wieku byli, oprócz głównego bohatera, jego dwaj bracia: greckokatolicki metropolita lwowski sługa Boży Andrzej (1865-1944) i generał Wojska Polskiego Stanisław (1867-1950).
Chociaż dokonania retoryczne Richarda Nixona rzadko bywają zestawiane w dyskursie popularnym z przemówieniami tak uznanych oratorów jak John F. Kennedy, Martin Luther King czy Ronald Reagan, zdolność do elokwentnego wyrażania swych racji i skutecznego osiągania założonych celów komunikacyjnych stawia go niewątpliwie pośród najwybitniejszych mówców XX wieku w Stanach Zjednoczonych. Oratorska spuścizna Nixona jawi się jako niezwykle interesujący przedmiot studiów tym bardziej, że jego trwająca prawie trzy dekady kariera polityczna pełna była dramatycznych, wymagających efektywnej akcji retorycznej momentów. Celem niniejszego opracowania jest rzucenie nowego światła na dorobek krasomówczy 37. Prezydenta USA i omówienie go z uwzględnieniem swoistości politycznej, społecznej i kulturowej czasów, w których działał republikanin.
„Zbigniew Pełczyński. Podarunek życia” to składająca się z jedenastu rozdziałów książka wspomnieniowa poświęcona wybitnemu polskiemu filozofowi, wieloletniemu wykładowcy Uniwersytetu Oksfordzkiego, profesorowi Zbigniewowi Pełczyńskiemu. Autor David McAvoy – były student Pełczyńskiego – opisuje życie swojego mentora począwszy od jego młodości przypadającej na okres II wojny światowej, związanej z walką w szeregach Armii Krajowej i udziałem w powstaniu warszawskim, aż po emigrację do Wielkiej Brytanii i rozkwit niezwykłe bogatej, pełnej sukcesów działalności akademickiej profesora. Książkę uzupełnia zbiór zdjęć z archiwum prof. Pełczyńskiego.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?