"Kobiety w ciąży wiele czasu poświęcają na znalezienie żłobka, zaplanowanie baby shower, poszukiwania ciuchów pasujących na zmieniającą się sylwetkę oraz radzenie sobie ze wszystkimi nieoczekiwanymi dolegliwościami, które w ciąży dotykają ciał, zdrowia oraz emocji.
Wszystko to usiane jest nieustanną troską o swoje zdrowie… a tak właściwie, to o zdrowie nienarodzonego dziecka.
Czas ten ukazywany jest nam jako wypełniona zakupami przygoda, mająca swój początek i koniec. Przygoda ta ma kończyć się z chwilą porodu. Kobiety zachęcane są do tego, by szczegółowo opracować plan porodu, przywitać dziecko odpowiednią imprezą i zaopiekować się nim w określony sposób.
Nie dostają jednak niemal żadnych informacji na temat tego, jak w czasie połogu ma wyglądać pielęgnacja samej matki. Matki, która dokonała właśnie heroicznego czynu wydania na świat pełnowymiarowego nowego człowieka, który rósł w jej łonie przez dziewięć miesięcy!" - Autorka.
W książce znajdziesz m.in. informacje:
• Jak przygotować ciało do porodu i połogu.
• Proste praktyki i środki domowe, które ułatwią gojenie i przywrócą witalność.
• Jak wzmocnić relacje i wrócić do życia seksualnego po porodzie.
• Jak bezpiecznie wykonywać ćwiczenia poporodowe.
• Wygodne noszenie dziecka.
• Jak się odnaleźć w złożonych i często sprzecznych emocjach, które pojawiają się po porodzie.
„Czwarty trymestr to okres trzech miesięcy po narodzeniu dziecka. Wszyscy wiedzą, że we wszystkich trymestrach ciąży ciało kobiety zmienia się w gwałtowny i znaczący. Większość kobiet nie zdaje sobie jednak sprawy, że te trzy miesiące po narodzinach dziecka są tak samo ważne. Droga kobieto! Potrzebujesz tyle samo, jeśli nie więcej, uwagi i troski, jak wtedy, gdy w twym łonie wciąż znajdowało się dziecko. Ja do porodu przygotowałam się perfekcyjnie, ale w ogóle nie spodziewałam się tego, co czekało mnie potem. Nie zdawałam sobie sprawy, że będę potrzebować czegoś więcej niż moich piersi i kilku par piżam… Jeżeli do swoich wyjątkowych potrzeb czwartego trymestru podejdziesz z szacunkiem, znajdziesz się na prostej drodze prowadzącej do pełni zdrowia.” - Autorka
Kto, jak ja, spogląda wstecz na prawie sto lat życia, ma wiele do opowiedzenia. Moja żona Sophie już od dłuższego czasu prosiła mnie, bym napisał swą autobiografię, lecz ja wytrwale się wzbraniałem – pisze Bert Hellinger i dodaje:
Ponieważ nie jestem ani gwiazdą rocka ani aktorem z Hollywood, chętnie pokazującymi publicznie prywatne sprawy, nie widziałem powodu, dla którego miałbym o sobie opowiadać. Niektóre zdarzenia mojego życia stały się jednak pożywką dla plotek i spekulacji. Były ksiądz, który w wieku prawie osiemdziesięciu lat rozwodzi się z żoną, aby poślubić dużo od niej młodszą inną kobietę, szybko staje się obiektem domysłów. (…) Czy wolno mi obarczać moją żonę, później – kiedy już mnie nie będzie, a to może zdarzyć się w każdej chwili – zadaniem zabierania głosu w moim imieniu? Odpowiadania za mnie na pytania związane z moją osobą? Załatwiania za mnie tego, na co sam nie mam ochoty? Nie, nie mam do tego prawa. I nawet jeśli ona sama podjęłaby się tego wszystkiego dla mnie, czy byłoby to wiarygodne? Czy nie wywołałoby to zarzutów stronniczości i nie naraziło jej na dodatkowe trudności? Dlatego czas, abym teraz sam wszystko wyjaśnił i zatroszczył się o wprowadzenie jasności w zakresie tych różnych tematów. (...) Mam nadzieję, że harmonia towarzysząca powstawaniu tej książki podziała także na jej czytelnika, oraz że ta autobiografia pomoże mu w znalezieniu drogi do pełniejszego i szczęśliwszego życia.
Pisanie autobiografii jest podróżą. Podróżą w czas przeszły, który wiedzie w czas teraźniejszy. Mężczyzna spotyka dziecko, starość spotyka młodość, bliski koniec spotyka początek. Kroczę przez moje życie, którego koło się zamyka, brakuje jeszcze tylko ostatniego kawałka. To przyszłość, nie pozostało mi jej już dużo. Patrzę na nią bez smutku. Hojnie zostałem bowiem obdarowany czasem. Długim czasem, który wolno mi było samemu kształtować, podczas gdy on kształtował mnie. Kształtował wszystkimi zdarzeniami i ludźmi, wszystkimi odkryciami i myślami. Patrzę teraz na niego pełen wdzięczności i pokory. Był mi przychylny.
Bert HellingerAnton Hellinger (1925-2019), znany jako Bert, w wieku 20 lat wstąpił do katolickiego Zgromadzenia Misjonarzy z Mariannhill. Studiował filozofię i teologię na Uniwersytecie w Würzburgu, po czym został wysłany do diecezji Mariannhill w Południowej Afryce, gdzie skończył kolejne studia zdobywając University education Diploma. Później został wysłany do diecezji Mariannhill jako duszpasterz, a następnie pracował jako dyrektor jednej z najlepszych szkół dla rdzennych mieszkańców w Południowej Afryce. W Afryce zapoznał się z wiedzą na temat dynamiki grupowej, którą z sukcesem stosował w swojej szkole. Po 16 latach posługi w Południowej Afryce został przeniesiony z powrotem do Niemiec, gdzie w Würzburgu prowadził seminarium duchowne Zgromadzenia Misjonarzy z Mariannhill.
Po dwóch latach opuścił zarówno zakon, jak i stan kapłański. Rozpoczął studia w dziedzinie psychoanalizy, które ukończył jako psychoanalityk z państwowym dyplomem. Jednocześnie oferował warsztaty dotyczące dynamiki grupy, poszerzając je krok po kroku o metody, w których kształcił się w szeroko zakrojony sposób.
Od 1979 roku zaczął praktykować ustawienia rodzin, z którymi przede wszystkim łączy się jego nazwisko. Jest twórcą ustawień systemowych, które są metodą porządkowania splątanych i zerwanych więzów ludzkich. Prowadzą w głąb, ku pojednaniu tego, co w naszym ludzkim pojęciu wydaje się niemożliwym do pojednania. Do innej świadomości i innego wymiaru miłości — miłości ducha.
Metoda ustawień rodzinnych nie była nagłym odkryciem ani darem z nieba. To raczej kontakt z pracą Thei Schönfelder, Virginii Satir, Ruth McClendon i Lesa Kadisa sprawił, że zrodziło się we mnie przeczucie istnienia nieznanych mi do tej pory, wzajemnie na siebie oddziałujących sił psychicznych – pisze Hellinger i dodaje:
Osobiście uważam, że do zrozumienia większych, złożonych zależności potrzebna jest też łaska. Dlatego spoglądam z wielką pokorą na to, co dane mi było zdziałać przy pomocy ustawień rodzinnych. Nigdy nie myślałem, że ta forma pomocy życiowej, jak je nazywam, będzie kiedyś praktykowana na całym świecie. To, że mogłem tą metodą pomóc tak wielu ludziom napełnia mnie uczuciem szczęścia i głęboką wdzięcznością wobec losu.
Metoda ustawień narodziła się z ponownego odkrycia tego, co od kilkudziesięciu lat określano jako system rodzinny. Twórca ustawień systemowych, Bert Hellinger, pogłębił i uściślił wcześniejsze obserwacje oraz wykazał, że siła oddziaływania rodziny jest większa, niż zakładano
wcześniej. Istotę systemu rodzinnego stanowią przede wszystkim powiązania nieświadome i ukryte. Nieważne, czy z członkami rodziny utrzymuje się kontakt, czy żyje się samotnie, czy jest się młodym, czy u kresu życia – rodzina pozostaje przy nas i wpływa na nasz los.
Książka objaśnia zachodzące podczas pracy ustawieniowej procesy psychiczne, o których zazwyczaj się nie mówi, gdyż pozostają częścią wewnętrznego doświadczenia klienta i terapeuty. Ukazuje dynamiki systemowe w chorobach, problemach życiowych i trudnościach zawodowych, podając opisy sesji terapeutycznych. Omawia metody pracy i rolę terapeuty. Umiejscawia też ustawienia systemowe wśród innych podejść terapeutycznych, nauki i filozofii.
"Ustawienia systemowe odkryły siłę czynników nieświadomych i niezależnych od nas, ale ukazały też wielki zakres naszej sprawczości. Ma to znaczenie w kontekście wyzwalania się z urazów dzieciństwa, rezygnacji z tendencji samobójczych, wzięcia odpowiedzialności za własne życie, pojednania z rodzicami i odzyskania poczucia mocy życiowej. Przyjęcie życia i siły, która do nas płynie, zależy od nas. Nie jesteśmy tak zdeterminowani, naznaczeni i zależni od okoliczności, jak sądziliśmy dotąd”.
Od Autora:
Gdy kilkanaście lat temu rozglądałem się po księgarni, znajoma sprzedawczyni zagadnęła mnie: „Jest taki nowy psychoterapeuta, którego książki wielu ludzi kupuje”. Ja jednak nie byłem ciekaw o kim mowa sądząc, że chodzi pewnie o eklektycznego terapeutę, który nie wnosi niczego nowego. Sam już nie wiem dlaczego, sięgnąłem jednak po książkę na temat terapii Berta Hellingera, bo to on został wtedy wspomniany. Kilka przeczytanych zdań wydało mi się bardzo sensownych. Wkrótce nadarzyła się okazja, aby pójść na warsztat z samym Hellingerem. Gdy tylko rozpoczęło się pierwsze ustawienie, poczułem wagę sprawy. W dalszej części warsztatu coraz silniej przeżywałem uczucia, które śmiem utożsamiać z grecką katharsis. Obserwowałem dramat ukrytych za zasłoną nieświadomych mocy, byłem z boku, a jednak współuczestniczyłem, głęboko poruszony odkrywaniem tajnych kolein losu. Pamiętam, że na tamtym warsztacie obecne były także osoby szkolące się w metodzie ustawień. Ludzie często bez psychologicznego wykształcenia lub dłuższej praktyki terapeutycznej. Wydawało mi się to jakimś nieporozumieniem. Sądziłem, że aby odczytywać te głębie potrzebne jest nie tylko doświadczenie kliniczne, lecz trening psychoanalityczny. Wyobrażałem sobie, że ustawienie interpretuje się jak sen, a może jak objaw. Później, gdy zapoznałem się z metodą Hellingera, zobaczyłem, że zawiera ona zasady i procedury, których jednoznaczność jest jak na psychologię zupełnie niezwykła. Okazało się, że ustawienia podążają za uniwersalnymi prawami i nie wymagają silenia się na interpretacje, zaś sens każdego zdania teorii potwierdza praktyka. Zadziwiające, że metoda ta łączy cechy, które wydawały się wzajemnie wykluczać, czyli szybkość zmiany oraz głębokość wglądu.
Ta książka powstała w wyniku chęci systematyzacji i fenomenologicznie podbudowanego opisu niektórych aspektów tej terapii, o których normalnie się nie mówi, gdyż pozostają częścią wewnętrznego doświadczenia. Mam nadzieję, że pomoże to ustawieniom zająć należne im miejsce wśród uznanych terapii, o co - z powodu słabej znajomości tej metody w kręgach akademickich - ciągle trudno. W książce przedstawiam ustawienia Hellingera w szerokim kontekście innych metod terapeutycznych oraz dziedzin poznania. Nie znaczy to, iż uważam, że ustawienia systemowe sprowadzają się do tego, co znane.
Niektórzy naiwnie sądzą, że Hellinger nauczył się swojej metody od Zulusów, że wykorzystał to, co od lat znane w terapii rodzin, że podobne rzeczy mówił Jung, Moreno albo ktoś „na Wschodzie”, że ustawienia powstały z niemieckiego idealizmu albo są po prostu szamanizmem, jeśli nie rodzajem spirytyzmu. Te twierdzenia są błędne. Występujące pomiędzy ustawieniami systemowymi a innymi wytworami myśli i kultury zbieżności potwierdzają uniwersalizm tez Hellingera, nie dotykają jednak tego, co w ustawieniach całkiem nowe. Tym nowym są odkryte przez Hellingera dynamiki systemowe i porządki miłości, czyli prawa, którymi kierują się systemy rodzinne oraz te, przy pomocy których terapeuta może pomagać.
Książka podzielona jest na dwie części.
Część pierwsza – obejmująca rozdziały od I do IV – dotyczy pracy terapeutycznej i coachingowej przy pomocy ustawień systemowych oraz wglądów, do jakich metoda ta prowadzi.
W części drugiej – rozdziały V i VI – zajmuję się kontekstem terapeutycznym, naukowym i filozoficznym, w jakim możemy umieścić ustawienia systemowe.
W pierwszym rozdziale książki opisuję teorię i technikę ustawień systemowych, zarówno grupowych, jak i indywidualnych (terapeuta – klient). Wyjaśniam procesy i pojęcia tej metody, problematykę powstawania zaburzeń, postępowanie i postawę terapeuty systemowego.
W rozdziale drugim przybliżam systemowe spojrzenie na zaburzenia psychiczne i fizyczne oraz problemy życiowe i zawodowe, podając opisy sesji terapeutycznych. Wspominam też o pracy z organizacjami.
W rozdziale trzecim zajmuję się bliższym przedstawieniem poszczególnych technik terapeutycznych, pogłębiam analizę procesów, jakie mają miejsce w trakcie ustawień oraz szerzej opisuję rolę terapeuty.
W czwartym rozdziale mówię o rodzinie, relacjach partnerskich, wychowaniu dzieci.
W drugiej części książki, w rozdziale piątym, wskazuję na związki pomiędzy ustawieniami systemowymi a psychodramą, terapią rodzin, psychoanalizą oraz innymi metodami terapeutycznymi i paraterapeutycznymi.
W ostatnim rozdziale stawiam ustawienia systemowe w szerszym kontekście zagadnień podejmowanych przez filozofię, fizykę, antropologię, psychologię czy parapsychologię.
"Zrozumienie prawdziwej natury ego przyspiesza postęp duchowy. Ono nie jest wrogiem, którego trzeba atakować albo pokonać, nie jest też złem, które należy przezwyciężyć. Każdy z nas ma ego, i ono wcale nie jest wyjątkowe ani indywidualne. Tym, co naprawdę różni poszczególne osoby, jest stopień zniewolenia programami ego."
Skąd wiedzieć czy zmierzamy we właściwym kierunku na drodze osobistego rozwoju?
Autor - twórca Mapy Poziomów Świadomości, który doświadczył wysokich stanów świadomości, wyprowadza nas z dualistycznej percepcji, demaskuje najpowszechniejsze błędy postrzegania i ukryte mechanizmy ego.
Z wprowadzenia Autora:
Doświadczanie rzeczywistości na drodze do oświecenia to trzeci tom trylogii o ewolucji ludzkiej świadomości, zawierającej obserwacje z naszych badań nad świadomością, jak również wynikające z osobistego doświadczenia. W pierwszej książce, zatytułowanej "Siła czy Moc", w zarysie przedstawiona została możliwa do zweryfikowania Mapa Poziomów Świadomości i po raz pierwszy w historii ukazany został sposób, jak odróżnić prawdę od fałszu, tym samym przezwyciężając najpoważniejszą wrodzoną ułomność ludzkiego umysłu. "Siła czy Moc" dotyczyła głównie poziomów świadomości większości ludzi. Są to poziomy wznoszące się do wysokich zakresów 500, często określanych jako poziom świętych. Druga książka, "Oko w Oko z Jaźnią", dotyczyła poziomów świadomości od 600 do około 850. W całej ludzkiej historii, w wielu tradycjach te poziomy uważano za sferę oświeconych nauczycieli duchowych. Ta książka, trzecia, kończy opis ewolucji ludzkiej świadomości od poziomów 800 do szczytowego jej doświadczenia na poziomie 1000, który historycznie rzecz biorąc określa maksymalny zakres rozwoju ludzkiej świadomości. To jest poziom świadomości mistyków, tutaj prawda pochodzi wyłącznie z doświadczenia radykalnej subiektywności boskiego objawienia.
Materiał do tej książki zebrany został z wykładów, rozpraw i dialogów z uczniami, gośćmi i poszukiwaczami duchowymi z całego świata, wywodzącymi się z różnych środowisk duchowych i religijnych, mających świadomość na różnym poziomie. Odniesienia do innych duchowych rozpraw albo nauczycieli są stosunkowo nieliczne, ponieważ materiał jest całościowy i wystarczający sam w sobie. To nie jest tekst teologiczny, który zwyczajowo dla celów akademickich zawiera liczne szczegółowe odniesienia. Zamiast tego, czytelnikowi głównie zostawia się odnajdywanie powiązań z literaturą przedmiotu. Dlatego sanskrycka, chrześcijańska czy wedyjska terminologia została ograniczona do absolutnego minimum.
Książka daje nam nie tylko nowe zrozumienie ludzkiej podróży we wszechświecie, ale też pokazuje nam miejsce, w którym my sami i nasi bliźni znajdujemy się na drabinie duchowego oświecenia oraz odnośnie naszej własnej, osobistej podróży do stania się tym, kim moglibyśmy się stać.Opisany w książce rozkład poziomów mocy w relacjach ludzkich odsłania niezwykłe rozróżnienie między mocą a siłą oraz ich odpowiednimi jakościami. Ta anatomia świadomości oddaje kształt całej ludzkiej kondycji, pozwalając na wykorzystanie obszernej analizy emocjonalnego i duchowego rozwoju jednostek, społeczeństw i rasy ludzkiej w ogóle.
Dr. David Hawkins, amerykański psychiatra, który odniósł imponujące sukcesy terapeutyczne wyjaśnia w książce dlaczego tak modne obecnie wyrażanie uczuć, wcale nie pomaga sobie z nimi radzić i proponuje zupełnie nowe podejście do tematu, które stosował zarówno w pracy z pacjentami jak i we własnym życiu. Autor krok po kroku opisuje Technikę Uwalniania - prostą i skuteczną metodę, która pozwala uwolnić się od negatywnych emocji i stanów umysłu, by w pełni cieszyć się miłością, powodzeniem, zdrowiem i szczęściem. Zawiera praktyczne wskazówki jak poradzić sobie samodzielnie z apatią, smutkiem, żalem, strachem, żądzą czy gniewem, pokazuje anatomię emocji w uzdrawianiu przeszłości, uczy poddawania negatywnych myśli oraz budowania pozytywnych uczuć. Powinien przeczytać ją każdy, kto poważnie traktuje własny rozwój.
Czy należysz do osób, które próbowały już wszystkiego by osiągnąć szczęście? Do tych, którzy niestrudzenie poszukują i sprawdzają kolejne metody, biorą udział w coraz to nowych szkoleniach rozwoju osobistego?
„Medytujesz, intonujesz mantrę, jesteś ześrodkowany. Uczysz się NLP, próbujesz samorealizacji, ćwiczysz wizualizację. Studiujesz psychologię, ćwiczysz jogę, taniec, kickboxing, przechodzisz kolonoterapię, dietę i uprawiasz aerobik. Nosisz amulety. Pijesz chińskie zioła, oczyszczasz się. Jedziesz do Indii. Znajdujesz nowego guru. Uwalniasz doświadczenia poprzednich wcieleń. Piszesz afirmacje. Robisz mapę marzeń. Poddajesz się regresji hipnotycznej. Zamawiasz analizę horoskopu. Praktykujesz tantrę. Oczyszczasz swoją aurę. Wisisz głową w dół...”
Co jeszcze? – jeszcze 3 strony tej fantastycznej wyliczanki, bo autor wie, że:
„Intuicyjnie wyczuwamy, że gdzieś tam jest ostateczna odpowiedź. Dlaczego jednak nie możemy jej znaleźć? Nie rozumiemy istoty problemu – oto dlaczego nie możemy znaleźć odpowiedzi. Może jest ona niezwykle prosta i dlatego właśnie jej nie dostrzegamy. Może za bardzo polegamy na swoich przekonaniach i jesteśmy ślepi na to, co oczywiste. (...)
Zagubienie jest naszym ocaleniem. Dla tych, którzy są zdezorientowani wciąż jest jeszcze nadzieja. Trzymaj się swojego poczucia zagubienia. Ostatecznie to ono jest twoim najlepszym przyjacielem, twoją najlepszą obroną przed śmiercionośnymi odpowiedziami innych ludzi, przed byciem zgwałconym przez ich idee. Jeśli jesteś zdezorientowany, to znak, że wciąż jesteś wolny. Jeśli jesteś zdezorientowany, ta książka jest właśnie dla ciebie."
"Podczas wieloletniej praktyki w psychiatrii klinicznej moim nadrzędnym celem było poszukiwanie najskuteczniejszych sposobów usuwania ludzkiego cierpienia. Odkryłem podczas wszystkich tych poszukiwań, że bardzo mi pomaga świadome uwalnianie. Jego rola jest tak doniosła, że poczułem konieczność napisania książki, w której będę mógł podzielić się tym, co zaobserwowałem jako klinicysta, i tym, czego doświadczyłem. (...)
Co znajdziesz w tej książce? Przedstawienie prostej metody osiągania głębokiej jasności zrozumienia i przekraczania twoich problemów, które pojawiają się po drodze. Nie odbywa się to poprzez odnalezienie odpowiedzi, lecz poprzez usunięcie przyczyn problemu. Stan osiągany przez nielicznych ludzi na przestrzeni dziejów też jest nam dostępny; rozwiązania znajdują się wewnątrz nas i są łatwe do znalezienia. Mechanizm poddania jest prosty, a prawda oczywista. Stosuje się go podczas naszego codziennego życia. Nie jest związany z żadnym dogmatem, ani systemem przekonań. Jego działanie oceniasz sam dla siebie, więc nie możesz zostać wprowadzony w błąd. Nie będziesz zależny od żadnych nauk. Działa w przypadku cyników, pragmatyków, osób religijnych i ateistów. Działa w przypadku osób w każdym wieku, wywodzących się z dowolnej kultury. Działa zarówno w przypadku osób uduchowionych, jak i nie zajmujących się duchowością.
Ponieważ mechanizm ten przynależy do ciebie, nikt nie może cię go pozbawić. Pozostajesz tym samym chroniony przed rozczarowaniem. Odkryjesz sam dla siebie co jest prawdziwe, a co jest jedynie programem umysłu czy systemem przekonań. W miarę kontynuowania procesu uwalniania, staniesz się zdrowszy, będziesz odnosił większe sukcesy przy mniejszym wysiłku, staniesz się szczęśliwszy i bardziej zdolny do prawdziwej miłości. Nie doświadczysz 'odlotu', po którym następuje upadek. Odkryjesz natomiast, że masz w sobie automatycznego, wewnętrznego nauczyciela." - David Hawkins
Książka zawiera szczegółowy opis zaawansowanych stanów świadomości i doświadczeń autora tradycyjnie określanych mianem oświecenia. Informacje z zakresu duchowości są zaprezentowane w taki sposób, aby były zrozumiałe również na poziomie intelektualnym. Korelacja między nauką i duchowością stanowi tu wyraz zintegrowania tego co linearne z tym co nielinearne, a tym samym przekroczenia przeciwieństw. Autor rozpuszcza odwieczne opozycje między nauką a religią, tym co materialne i tym co duchowe, oraz między ego a duchem. Książka została napisana tak, aby trafić zarówno do ego czytelnika, jak i do jego Jaźni. Jedną z największych przeszkód na drodze do oświecenia jest przekroczenie opozycji tego co dualne z niedualnością. Poprzez lekturę tej książki czytelnik w naturalny sposób zyska niezbędną świadomość w tym względzie.
Prezentowany w książce materiał został pogrupowany w cztery główne części:
I. Opis subiektywnych stanów duchowej uważności.
II. Droga duchowa
III. Droga do oświecenia poprzez zrozumienie natury świadomości.
IV. Wykłady, rozmowy, wywiady i dyskusje grupowe z bardzo różnymi uczniami duchowymi przeprowadzone w różnych krajach.
"W młodości spontanicznie doświadczyłem nieograniczonego i totalnego zrozumienia całości i ogromu ludzkiego cierpienia. Było to wstrząsające doświadczenie, pod wpływem którego poświęciłem się niesieniu ulgi w ludzkim cierpieniu przy pomocy wszystkich dostepnych środków - nauki, filozofii, duchowości, neurochemii, medycyny, psychoanalizy, humoru, psychiatrii, nauczania i uzdrawiania.
Jednak najwspanialszy sposób pojawił się jako dar zrozumienia, które jest w stanie uzdrowić ludzkie cierpienie u samych jego podstaw."
David R. Hawkins
Przywracanie zdrowia – David R. Hawkins
W książce Przywracanie Zdrowia David R. Hawkins opisuje sposoby uzdrawiania za pomocą świadomości. Przydają się do tego Mapy Świadomości, opisywane w innej książce Hawkinsa, Siła czy Moc.
David R. Hawkins
David R. Hawkins był psychiatra, przewodnikiem duchowym oraz wykładowcą czołowych uniwersytetów amerykańskich. Poświęcił się badaniom klinicznym, współpracował w najwybitniejszymi naukowcami. Jest autorem Map Poziomów Świadomości. Wiele jego prac z dziedziny psychiatrii uznano za pionierskie.
Jak przywracać zdrowie
w Przywracaniu zdrowia Richard R. Hawkins zaprezentował jak wykorzystać Mapy Poziomów Świadomości do samoleczenia. On i jego pacjenci są najlepszymi przykładami – zostali wyleczeni z wielu dolegliwości oraz chorób, które sytuowały ich jako przypadki beznadziejne. Mapy Świadomości ukazują relacje ciało-umysł-duch, których zrozumienie jest bardzo istotne w procesie zdrowienia.
Fragment książki
Skoncentrujemy się na samych technikach, które wspomagają uzdrawianie, a także na ich zastosowaniu. Zgłębimy również podstawowe zasady, jak na przykład tę mówiącą o tym, że źródłem choroby często jest nieświadome poczucie winy i określony system wierzeń, pogorszone jeszcze przez stłumione emocje. Opiszę, jak wykorzystywałem te techniki i ich zrozumienie, aby uleczyć siebie z ponad dwudziestu ciężkich, chronicznych chorób, które przez lata były oporne na metody leczenia tradycyjnej medycyny.
Mnóstwo zjawisk, przejawiających się w ciele dorosłej osoby, zostało przyjętych na bardzo wczesnym etapie życia wskutek przypadkowych komentarzy zasłyszanych w telewizji, czy też powstałych wskutek mylnego zrozumienia czegoś w książce albo uwagi zwróconej przez nauczyciela. Te rzeczy stanowią część sugestywnego programowania i powszechnego systemu wierzeń i zostają uświadomione dopiero, gdy zaczynamy nad nimi pracować. Jesteśmy podporządkowani temu, o czym myślimy, ale co to właściwie znaczy? Jaka jest natura samej choroby? Pierwsze, co przychodzi nam na myśl, to ból i cierpienie. Jest czymś oczywistym i wynikającym ze zdrowego rozsądku, że choroba jest wyrazem bólu i cierpienia. Gdy przyjrzymy się Mapie Świadomości, widzimy, że ból i cierpienie są zlokalizowane na niższych poziomach energii, a pole ma negatywny kierunek, co znaczy, że ma ono niekorzystny wpływ na nasze życie. Musimy także zrozumieć naturę winy oraz sposób, w jaki się przejawia.
Ajurweda pokazuje jak osiągnąć i utrzymać pełnię zdrowia za pomocą diety i stylu życia. Uczy, jak za pomocą prostych sposobów dostępnych dla każdego zmienić jakość swojego życia. Wielu szuka pomocy w nowoczesnej medycynie, która ma do zaoferowania całą gamę tabletek i często nie dociera do źródła choroby. Alternatywą dla tych rozwiązań jest powrót do naturalnych metod leczenia - najstarszą z nich i przez wieki sprawdzoną jest właśnie ajurweda. W "Ajurweda. Jak dbać o siebie i być zdrowym" znaleźć można wskazówki jak zadbać o oczyszczenie ciała, wyciszyć umysł i dotrzeć do własnej duszy. Dr Partap Chauhan w książce omawia podstawowe koncepcje i terminy ajurwedy, tworząc podstawy do dalszego studiowania. Dzięki tej książce: sprawdzisz, jakim typem konstytucji jesteś poznasz najlepszą dla siebie dietę rozpoczniesz oczyszczanie z toksyn naturalnymi, nieinwazyjnymi sposobami nauczysz się jak zwiększać swoją odporność odkryjesz naturalne sposoby regeneracji, dzięki którym odzyskasz witalność, energię i wewnętrzny spokój
czaszkowo-krzyżowe podejście do istoty zdrowia
Dzięki odczuciu głębokiego działania tej terapii zaczęło z niej korzystać coraz więcej osób. Pacjenci w każdym wieku i z różnorodnymi dolegliwościami odkrywają poprawę zdrowia.
Przedmowa do wydania polskiego:
Oto długo oczekiwana, pierwsza tego typu pozycja na polskim rynku.
Amerykański osteopata Michael Kern prezentuje koncepcję Terapii Czaszkowo-Krzyżowej (TCK, Craniosacral Therapy ) nie tylko od strony warsztatu pracy z pacjentem, lecz także w szerokim kontekście filozoficznym. Właśnie ze względu na ten aspekt oraz cokolwiek ezoteryczne opisy terapii i jej głównej osi czyli koncepcji tzw. Oddechu Życia (Breath of Life), którymi posługiwał się jej twórca – W.G. Sutherland – wokół TCK wyrosło wiele mitów. Toteż terapeucie posługującemu się metodą TCK trudno jest czasem odpowiedzieć w sposób prosty - czym jest ta terapia? I tu okazuje się, że łatwiej ją opisać przez negację, niż proste stwierdzenia.
Terapia czaszkowo-krzyżowa nie jest terapią magiczną. Praktykujący TCK nie posiada żadnych tajemniczych mocy ani stopni wtajemniczenia. Owszem jest niekonwencjonalna, jeśli chodzi o technikę pracy, gdy terapeuta w fazie nasłuchu spędza długie minuty pozornie nie robiąc nic. Trzeba jednak pamiętać, że wysiłek terapeuty wkładany jest w znacznie potężniejszy proces, który zachodzi w ciele pacjenta – proces autoregulacji, który ujawnia się w ciele właśnie jako Oddech Życia, o którym Sutherland pisał "te siły w ciele pacjenta są większe niż jakakolwiek ślepa siła wprowadzona tam z zewnątrz".
Terapeuta posługujący się tą metodą ma świadomość i postawę aktywnego świadka procesu, jednak w żadnym wypadku nie jest jego przyczyną. Podobnie jak żeglarz, który korzysta z fali i wiatru aby poruszać łodzią, ale nie jest autorem ani jednego ani drugiego. Myliłby się ten, kto uważałby metodę za całkowicie intuicyjną – jak w każdej sztuce trzeba posiadać pewną wiedzę i pewne techniczne umiejętności aby uzyskać efekt: tzn. dopłynąć w zamierzone miejsce mimo niesprzyjających wiatrów.
TCK nie jest bioenergoterapią, nie zachodzi w niej żadna wymiana energii pomiędzy terapeutą i pacjentem. Owszem mimo nadzwyczajnej delikatności i zaledwie kilku technikom manualnym, zastosowanym w czasie jednej sesji, zachodzą czasem procesy niezwykle burzliwe, przypominające emisję czy raczej rozpraszanie energii, ale ich pochodzenie tłumaczy się głęboką relaksacją systemu powięziowego i układu nerwowego.
TCK nie jest alternatywą dla medycyny konwencjonalnej, a już na pewno nie stoi w opozycji w stosunku do niej. Posługuje się nieco innym, bardziej holistycznym aparatem pojęciowym, który stanowi jednak odbicie patologii opisywanych w medycynie konwencjonalnej jako konkretna jednostka chorobowa. W TCK wszystkie te procesy są formami zniekształcenia czy raczej stłumienia Oddechu Życia. Aktualna prezentacja problemu w ciele zgłaszającego się pacjenta może wynikać z zaburzeń, które powstały na zupełnie innym poziomie i – niekiedy – na bardzo odległym etapie życia. Zadaniem i ambicją terapii jest „poszukiwanie pierwszej kostki domina”, która uruchomiła lawinę niekorzystnych zmian i przywrócenie równowagi w ciele.
Dla wszystkich którzy pracują z ciałem, książka ta będzie wspaniałą inspiracją do poszukiwania wewnętrznych sił organizmu zmagającego się z zakłóceniami równowagi i dążącego do jej odzyskania. Bowiem jak pisał Rollin Becker – kontynuator myśli Sutherlanda – „zdrowie nigdy nie ginie”.
Piotr Godek
lek. med. ortopeda, osteopata
AUTODESTRUKCJA KROK PO KROKU. Przewodnik sarkastyczny - Bill L. Little „Nieszczęście to nie tylko stan umysłu, to prawdziwa sztuka! ”– twierdzi Autor, używający z werwą psychologii prowokatywnej w swojej pracy terapeutycznej. Bezkompromisowo demaskuje różne neurotyczne zachowania i niezdrowe relacje, pokazując w jaki sposób samodzielnie „produkujemy” swoje uzależnienia, niepowodzenia i fobie. Dzięki tej książce pozbędziemy się problemów poprzez zrozumienie naszego udziału w ich powstawaniu. To lekka a jednocześnie bezkompromisowa książka, w której można przejrzeć się niczym w krzywym zwierciadle, które pozwala nam zobaczyć nasze słabości w atmosferze bardzo dobrego humoru!
Czy znasz takie stany, gdy czujesz, że pomimo, iż przed chwilą skończyłeś posiłek, twój organizm czegoś jeszcze potrzebuje? Czy znasz to uczucie, że byś coś zjadł, ale nie wiesz, co konkretnie? - gdy "coś za tobą chodzi"? A może nieobce jest ci to uczucie, gdy głodny otwierasz lodówkę pełną jedzenia - i nie masz ochoty na nic, co się w niej znajduje? Czy czujesz różnicę, gdy jesz jajko od kury wolno-wybiegowej i jajko od kury z chowu klatkowego? Czy w ogóle zwracasz na to uwagę?! A może nie jesz jajek w ogóle... i mięsa też. Może odżywiasz się tylko pokarmem roślinnym? Liczysz kalorie? Odchudzasz się?
Okazuje się, że to, co nas odżywia nie zależy do końca od wartości energetycznej (kalorii) czy od tego, jakie jedzenie spożywasz (roślinne, mięsne). Autor zwraca uwagę na to, że organizm każdego z nas potrzebuje do życia określonych wibracji i jednym z wielu źródeł tych wibracji może być przyjmowany pokarm. Te wibracje, ich częstotliwość są ściśle związane z rytmami Natury oraz z promieniowaniem świetlnym. Najpotężniejszym, niezawodnym i najłatwiej dostępnym źródłem energii świetlnej jest słońce.
Autor zwraca również uwagę na zagadnienia dotyczące tzw. żywności bio- i eko-, wykazując, że czasami produkty roślinne z upraw biologicznych nie dorównują tym z upraw prowadzonych standardowo (i nawet nawożonych) - bo wiele zależy od "dopasowania" warunków uprawy rośliny do biologicznych rytmów - miejsca uprawy, nasłonecznienia, następstwa roślin, sposobu kultywowania gleby.
Polarity to prawo przeciwieństw w ich subtelnym przyciąganiu z centrum do centrum. Jedność to połączenie tych prądów w jedną Esencję. Kreacja niesie wciąż nowe przeciwstawne wartości, a my możemy wykorzystać je to tworzenia naszego życia.
Książka ta mówi o procesie. Świat, którego doświadczamy, jest procesem. Pozostaje on bardzo indywidualnym doświadczeniem dla każdego z nas, choć działa w oparciu o uniwersalne prawa i cykle. Proces życia, czy też „stawania się”, jest przepływem energii – takie jest przesłanie tej książki. Słowo „energia” ma wiele znaczeń, a my, dzięki poniższej pracy, zbadamy jej kluczowe znaczenie.
„Proces Polarity stanowi punkt zwrotny w rozwoju naturalnych metod uzdrawiania oraz w powstawaniu nauki o medycynie energetycznej. Prezentuje klarowną syntezę życiowego dorobku Randolpha Stone’a, genialnego lekarza naturoterapeuty, chiropraktyka
i osteopaty, uznawanego za ojca medycyny energetycznej. Autor książki, Franklyn Sills, ujmuje pionierską, ezoteryczną wizję Stone’a w przejrzystą
i wymowną publikację, która ukazuje głębokie powiązania pomiędzy mistycyzmem a nauką. Proces Polarity polecam w szczególności osobom poszukującym głębszego zrozumienia mechanizmów uzdrawiania.”
Bruce Burger – magister sztuki, certyfikowany terapeuta Polarity, autor książki Anatomia Energetyczna: Ciało jako świadomość, założyciel Heartwood Healing Arts Institute.
Brytyjski biolog, Rupert Sheldrake, i amerykański duchowny, Matthew Fox, mają wspólne zainteresowanie w sięganiu poza istniejące ograniczenia, zinstytucjonalizowaną naukę i mechanistyczną religię. Obaj wyrażają przekonanie, że u zarania nowego tysiąclecia potrzebna jest nowa wizja łącząca naukę i duchowość. W przełomowych dialogach zaprezentowanych w książce Naturalna łaska odnajdziemy niezwykłą harmonię między tymi dwoma pozornie przeciwstawnymi obozami. W jaki inny sposób można obudzić nadzieję, jeżeli nie dzięki połączeniu tych dwóch potężnych tradycji, które zostały rozdzielone w XVII wieku? Odnajdziemy tu nową kosmologię przemawiającą zarówno do naszych serc, jak i umysłów.
Brytyjski biolog, Rupert Sheldrake, i amerykański duchowny, Matthew Fox, mają wspólne zainteresowanie w sięganiu poza istniejące ograniczenia, zinstytucjonalizowaną naukę i mechanistyczną religię. Obaj wyrażają przekonanie, że u zarania nowego tysiąclecia potrzebna jest nowa wizja łącząca naukę i duchowość. W przełomowych dialogach zaprezentowanych w książce Naturalna łaska odnajdziemy niezwykłą harmonię między tymi dwoma pozornie przeciwstawnymi obozami. W jaki inny sposób można obudzić nadzieję, jeżeli nie dzięki połączeniu tych dwóch potężnych tradycji, które zostały rozdzielone w XVII wieku? Odnajdziemy tu nową kosmologię przemawiającą zarówno do naszych serc, jak i umysłów.
W latach 80 XX w. zapanowało uniesienie, kiedy to nowe techniki umożliwiły klonowanie genów oraz odkrywanie poszczególnych sekwencji kodu genetycznego. Chwila ta wydawała się zwieńczeniem biologii: oto instrukcje życia zostały wreszcie obnażone, stwarzając biologom możliwości genetycznej modyfikacji roślin i zwierząt. To osiągnięcie w rzeczy samej odmieniło nasze myślenie o nas samych, jednak inaczej, niż oczekiwano. Pierwszą niespodzianką było to, że genów jest tak mało. Szokiem było dalej odkrycie, że odmienność struktur ciała u wielu odmiennych grup zwierząt nie odzwierciedla się w różnicach na poziomie genów albo że wiele gatunków roślin ma znacznie więcej genów niż my ludzie. Podczas gdy teoria mechanistyczna praktycznie wszystkie zjawiska związane z dziedziczeniem przypisuje dziedziczności genetycznej, utożsamianej z DNA, to hipoteza formatywnej przyczynowości, przedstawiana przez Autora dodatkowo postuluje, że organizmy żywe dziedziczą pola morficzne organizmów z przeszłości należących do tego samego gatunku. Ten rodzaj dziedziczenia zachodzi dzięki rezonansowi morficznemu, nie zaś przez geny.
Gdy w 1947 roku Moshe Feldenkrais napisał swoją pierwszą książkę „Ciało i dojrzałe zachowanie" kolejne dwa lata przeleżała w szufladzie. Uznał, że na wiedzę, która zawarł w tej książce, może być za wcześnie w powszechnej świadomości. Twierdził, że „jeśli jedna osoba ma rację, a cały świat się myli, to ta osoba zostanie zamknięta w domu wariatów a nie odwrotnie" Mając całkowite przekonanie o swojej racji dotyczącej poglądów, które wyrażał w książce i wiedząc, że jego idee nie znajda akceptacji, miał wrażenie, że to być może on sam traci kontakt z rzeczywistością. Postanowił zapomnieć o całej tej sprawie. Po dwóch latach spotkał wystarczająco duża liczbę osób, które utwierdziły go w przekonaniu, że tymi ideami trzeba się dzielić. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Poglądy, które były tak rewolucyjne w tamtych latach, znalazły powszechne uznanie, szacunek i coraz częściej staja się częścią naszego rozumienia świata.
„Świadomość poprzez ruch" to kolejna książka Moshe Feldenkraisa, napisana na początku lat 70. XX wieku, (est to doskonały wstęp do metody i przystępny wykład jego głównych idei, których efektów możemy doświadczyć robiąc lekcje ruchowe, które autor proponuje w książce.
Trzymacie Państwo w rękach książkę wyjątkowego człowieka. Jego życiorys czytałoby się jak doskonalą powieść historyczną, wojenną, historię odkryć i wynalazków, a przede wszystkim opowieść o człowieku pełnym pasji poznania i niejako poszukiwaczu recepty na uwolnienie człowieka od ograniczających uwarunkowań. Urodził się we wsi Slavuta na terenie dzisiejs'ćej Ukrainy. Ojciec Moshe Feldenkraisa, tak jak i większość mężczyzn w jego rodzinie, był rabinem, [ego wuj ze strony rnatki nazywał się Pinkas z Korca i był słynnym cadykiem. Długie rozmowy, czytanie i interpretowanie Talmudu były czymś powszednim w jego domu. Dzieci brały udział w rozmowach. Każdy miał prawo do swojego głosu i dowolnej interpretacji czytanych słów.
Z takiego domu wyruszył Moshe Feldenkrais w wieku 12 lat, by samodzielnie przedostać się z Baranowic, w ówczesnej Rosji, do Palestyny. Wcześnie zaczął kwestionować swoje kulturowe i społeczne uwarunkowania, którym ulegał, żyjąc w tradycyjnym domu żydowskim. To kwestionowanie stało się jednym z głównych filarów, na których oparta jest jego metoda. Wnikliwe obserwowanie tego co kieruje naszym zachowaniem, tak by mieć świadomość motywów naszego zachowania, by móc świadomie kierować samym sobą.
Do rozwoju świadomości Moshe Feldenkrais wybrał ruch, który był mu szczególnie bliski. Był sportowcem, trenował piłkę nożną i boks. Był również judoka i to nie byle jakim. W skromnym gronie pierwszych w Europie pobierał nauki od najlepszych nauczycieli z Japonii i zdobywał mistrzowskie pasy w tej dyscyplinie. Zresztą przygoda Moshe Feldenkraisa ze sztukami walki zostawiła mocny ślad w rozumieniu optymalnego ruchu i nauczaniu Metody, którą stworzył. Mia Segal, pierwsza uczennica Feldenkraisa. spytała go kiedyś o to,„co może zrobić, by zrozumieć metodę lepiej" W odpowiedzi usłyszała: „studiuj judo".
Książka w podtytule mówi o „ćwiczeniach dla zdrowia'! Należy wiedzieć, że proponowane tu ćwiczenia to jednocześnie nie - ćwiczenia. O ćwiczeniach mówił, że ćwiczyć możemy tylko to, co już potrafimy. Moshe Feldenkrais, odwołując się do nieskończenie bogatego potencjału naszej motoryki, w każdej lekcji proponuje coś innego, coś co popchnie nas do dalszych poszukiwań i lepszego zrozumienia siebie. Coś co sprawi, że nasz obraz samych siebie będzie coraz pełniejszy,
dokładniejszy. Ten obraz, który staje się matrycą naszych zachowań, o którym wspomina już w pierwszym zdaniu książki.
Ścisły, a co ważniejsze dociekliwy i krytyczny umysł Moshe Feldenkraisa rozkwitał miedzy innymi dzięki studiom na kierunku inżynierii i późniejszej pracy w laboratorium fizyki jądrowej w Paryżu. W czasie II wojny pracował w laboratorium badań nad wykrywaniem lodzi podwodnych w dalekiej Szkocji. Tam na swoich kolegach z pracy eksperymentował z pierwszymi lekcjami ruchowymi. Zdarzeniem, które nadało nowa siłę jego eksperymentom ruchowym, była odnowiona kontuzja kolana, na której wyleczenie nie znalazł odpowiedzi we współczesnym świecie medycznym. W Londynie, już po wojnie, uczęszczał na lekcje do E M. Alexandra - twórcy Techniki Alexandra. Na skrzyżowaniu tych ścieżek rozwijała się metoda, której hasłami przewodnimi są „poznanie siebie" „rozwój świadomości" „nabywanie nowych umiejętności w łatwy i przyjemny sposób" „usprawnienie działania w taki sposób, by było spójne z intencją"
Idee Feldenkraisa zaczęły być coraz bardziej uznawane, rozpoznawane i doceniane. Najpierw stal się sławny w Izraelu i to dzięki... staniu na głowie. No, ale też postawił na głowie nie byle kogo tylko samą... głowę państwa Dawida Ben Guriona we własnej osobie, który powiedział, że dr Feldenkrais postawił go na głowie, ale tak naprawdę to nauczył go jak mocno stać na dwóch nogach. Takie też przesłanie niesie ta metoda - nauczyć się robić rzeczy, które wcześniej uznawaliśmy za niemożliwe i to nauczyć sieje robić z lekkością i elegancją, która satysfakcjonuje nasze estetyczne potrzeby. Droga do tego często jest kręta i nieoczywista.
Metoda Feldenkraisa jest jak cały szereg drogowskazów, które stopniowo prowadzą nas czasem prosta, a czasem krętą drogą, coraz bliżej celu. Sami sobie wybieramy ten cel. Ale jeśli chcemy go osiągnąć, to musimy wiedzieć, co robimy, tak by nasze wybory nie były dziełem przypadku albo nieuświadomionych mechanizmów, które kierują naszym zachowaniem.
Próby opisania i zdefiniowania Metody to trudne zadanie. Sam Moshe Feldenkrais mówił, że jest to tak proste, a przez to tak bardzo skomplikowane. Witaj w świecie paradoksu, nieskończonych możliwości, ograniczeń, zaprzeczeń i ścistych reguł, z których wyłania się jednak bardzo precyzyjny porządek i ład, którego główna zasadą jest... brak zasad. A to wszystko prowadzi nas do bardziej świadomego życia, pełnego świadomych wyborów i nowych możliwości. Droga ku wolności od ograniczających nas uwarunkowań. Moshe Feldenkrais mawiał: „jeśli wiesz, co robisz, możesz robić to, co chcesz". Metoda Feldenkraisa to droga, na której odkrywamy w praktyce, co to znaczy.
Jacek Paszkowski
nauczyciel Metody Feldenkraisa - Przedmowa do książki
Dobrze już znana Mapa Poziomów Świadomości została przedstawiona w książce "Siła czy Moc" (Virgo, 2010), przetłumaczonej na ponad 25 języków.
"Przekraczanie poziomów świadomości" powraca do badań przejawów ego oraz jego wrodzonych ograniczeń, jest źródłem szczegółowych wyjaśnień oraz instrukcji podpowiadających, jak te ograniczenia przekroczyć. W książce wyłonione zostają jasne zasady wspierające duchową ewolucję. W miarę przekraczania naszych barier stajemy się bardziej świadomi, lepiej poznajemy siebie, odrzucamy blokujące nas schematy i w pełni możemy realizować nasz potencjał.
"Poziomy świadomości zostaną tutaj przebadane szczególnie na użytek adeptów duchowości, jej miłośników oraz uczciwych osób, zainteresowanych samodoskonaleniem jako celem samym w sobie. Dzięki analizie różnorakich przeszkód i poziomów, które muszą zostać przekroczone, pewne zasady wspierające duchową ewolucję ujawnią się same."
czyli co nas odżywia
Czy znasz takie stany, gdy czujesz, że pomimo, iż przed chwilą skończyłeś posiłek, twój organizm czegoś jeszcze potrzebuje? Czy znasz to uczucie, że byś coś zjadł, ale nie wiesz, co konkretnie? - gdy "coś za tobą chodzi"? A może nieobce jest ci to uczucie, gdy głodny otwierasz lodówkę pełną jedzenia - i nie masz ochoty na nic, co się w niej znajduje? Czy czujesz różnicę, gdy jesz jajko od kury wolno-wybiegowej i jajko od kury z chowu klatkowego? Czy w ogóle zwracasz na to uwagę?! A może nie jesz jajek w ogóle... i mięsa też. Może odżywiasz się tylko pokarmem roślinnym? Liczysz kalorie? Odchudzasz się?
Okazuje się, że to, co nas odżywia nie zależy do końca od wartości energetycznej (kalorii) czy od tego, jakie jedzenie spożywasz (roślinne, mięsne). Autor zwraca uwagę na to, że organizm każdego z nas potrzebuje do życia określonych wibracji i jednym z wielu źródeł tych wibracji może być przyjmowany pokarm. Te wibracje, ich częstotliwość są ściśle związane z rytmami Natury oraz z promieniowaniem świetlnym. Najpotężniejszym, niezawodnym i najłatwiej dostępnym źródłem energii świetlnej jest słońce.
Autor zwraca również uwagę na zagadnienia dotyczące tzw. żywności bio- i eko-, wykazując, że czasami produkty roślinne z upraw biologicznych nie dorównują tym z upraw prowadzonych standardowo (i nawet nawożonych) - bo wiele zależy od "dopasowania" warunków uprawy rośliny do biologicznych rytmów - miejsca uprawy, nasłonecznienia, następstwa roślin, sposobu kultywowania gleby.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?