Wybór esejów i żartobliwych opowiastek dotyczących wiary, kościoła, religii i kwestii związanych z moralnością popularnego autora tekstów publikowanych w portalu racjonalista.pl Lucjana Ferusa. „Droga do ateizmu jest wybrukowana książkami, które odsłaniają misternie utkane kłamstwa. Pan Lucjan od lat wędruje tą drogą, od pierwszego zdumienia, że odkrywa zakazany owoc, do konstatacji, że oczywiste prawdy są tak konsekwentnie odrzucane. Przygląda się ustawicznie dyskretnie przerabianej legendzie, znajduje motywy tych przeróbek, patrzy na historię osobliwie pojmowanej miłości bliźniego nauczanej przez ludzi w komicznych szatach, którzy twierdzą, że mówią w imieniu jakiegoś boga. Ci, którzy też przedzierali się przez te same książki, powoli uwalniając się od dziedzictwa, którym nasycono ich w dzieciństwie, znajdą w tych rozważaniach towarzysza tej samej podróży, dla innych może to być początek długiej drogi do heretyckiego świata. Ja jestem wdzięczny losowi za nasze spotkanie, bo chociaż szedłem tą drogą już wcześniej, to przecież znajdowałem w tych zapiskach rzeczy nowe, częściej inne spojrzenie, nieco inną wrażliwość, inny gniew z powodu zła, które religia tak często wyrządza ludziom” (Andrzej Koraszewski). Fragment „Do wszystkich ludzi na Ziemi. Posłuchajcie mnie uważnie, bowiem od tego, czy właściwie zrozumiecie moje przesłanie, zależy wasz dalszy los, wasze »być albo nie być«. Jestem tym, którego wy nazywacie Bogiem. (…) Teraz prócz wiary będziecie mieć też i pewność, że istnieję. Ala ta pewność żadnego z was nie może do niczego upoważniać, tak samo jak kiedyś wiara we mnie. Nie przydaje ona człowiekowi żadnych dodatkowych wartości i nie może być podstawą do uzasadniania władzy człowieka nad człowiekiem. Nie może być ona również uprawomocnieniem do czynienia zła w imię rzekomo »wyższych celów«. (…) Zaprawdę powiadam wam: żaden cel nie może uświęcać podłych środków i biada tym celom, które zezwalają na czynienie niegodziwości w ich imieniu. (…) Zapamiętajcie to sobie dobrze!”
Kto z nas nie pragnie odrobiny stabilizacji i codziennej rutyny, które niosą ze sobą poczucie bezpieczeństwa w świecie pełnym nieprzewidywalności? Życie jednak nie zawsze daje nam to, czego oczekujemy, kreśląc własne, nieprzewidywalne ścieżki. Taka jest właśnie rzeczywistość bohaterów książki Anny Markiewicz. Ich codzienność pełna jest emocji i uczuć, które są nam doskonale znane: od strachu i radości, przez rozczarowanie i nadzieję, aż po smutek i miłość. Te wszystkie doświadczenia to niczym układanka, którą muszą sami poskładać bez wskazówek czy wzoru. Podobnie jak my wszyscy, bohaterowie muszą balansować między decyzjami serca a podpowiedziami rozumu, często zdając się na przypadkowe zrządzenia losu. Gdyby ich zapytać, co u nich słychać, każdy z nich mógłby odpowiedzieć: "Wiele się dzieje..."
Uznany na świecie górski klasyk, stawiany w jednym rzędzie z Dotknięciem pustki Joe Simpsona. Ostatnia błękitna góra Ralfa Barkera to epicka opowieść o przyjaźni i męstwie w obliczu wielkiej tragedii. Wstrząsająca historia tragicznej wyprawy z 1957 roku na górę Haramosh w Karakorum. Gdy wymarzony szczyt okazuje się nieosiągalny, czwórka młodych himalaistów decyduje się na powrót do obozu. Krótki odpoczynek na zrobienie kilku zdjęć i pożegnanie z pięknym widokiem przerywa lawina, która dwóch z nich porywa setki metrów w dół. Cudem udaje im się przeżyć. Na ratunek śpieszą im pozostali uczestnicy wyprawy, lecz więzną w śniegu tuż obok… Próba bezpiecznego powrotu do obozu po żywność, wodę i pomoc okazuje się jednak dramatyczną walką o przeżycie. Okrutny los znów obraca się przeciwko nim…
Narty były ze mną od dzieciństwa. Za moim rodzinnym domem jest niewielka górka. Gdy miałem te kilka lat, była to dla mnie jednak wielka góra. Każdej zimy, a były one wówczas mroźne i śnieżne, spędzaliśmy na niej z bratem całe dni. Dziadek zapinał nam drewniane narty z wiązaniami Kandahar, a babcia przypominała, żeby wrócić przed zmrokiem. Pierwsze kilka zjazdów to była prawdziwa jazda terenowa. Później mieliśmy już „boisko”, czyli ubity stok, z tą tylko różnicą, że ratrakiem byliśmy my z bratem i nasi koledzy. Z czasem nasza górka trochę mi się znudziła, więc rozpocząłem „eksplorację” okolicznych lasów i znajdujących się tam skoczni. Wtedy nawet do głowy mi nie przyszło, że kiedyś będę chodził na nartach po wysokich górach. W szkole podstawowej po raz pierwszy byłem zimą w górach. Rodzice zabrali mnie na zakładowy wyjazd narciarski na przełęcz Kubalonka. Zobaczyłem wtedy, jak wygląda wyciąg narciarski i że ludzie tam jeżdżący mają zupełnie inne narty i buty niż ja. Od tego momentu rozpoczął się dla mnie etap narciarstwa zjazdowego. Na zjazdówkach ciągle mi jednak czegoś brakowało. Chyba chodziło mi o tę nieskrępowaną wolność, którą dają narty z wolną piętą. W tym czasie zaczęła się rozwijać we mnie miłość do gór. Coroczne wyjazdy na tygodniowe obozy zimowe do schroniska na Hali Rysiance sprawiły, że w głowie miałem tylko ośnieżone szczyty. Pilsko widziane z okien schroniska na Rysiance wydawało mi się wtedy szczytem marzeń. Z czasem góry zaczęły mnie fascynować pod każdym względem. Był to okres ogromnych sukcesów naszych himalaistów: Jerzego Kukuczki i Krzysztofa Wielickiego. To wszystko niesamowicie rozpalało moją wyobraźnię. Zacząłem się wspinać. Złapałem bakcyla wspinania i ta pasja w zasadzie towarzyszy mi do dnia dzisiejszego – wciąż się wspinam z większą lub mniejszą intensywnością. Na studiach zapisałem się na kurs przewodników beskidzkich organizowany przez Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich w Katowicach. To była niesamowita przygoda. Zaczęły się cotygodniowe wyjazdy w różne góry z noclegami w szałasach pasterskich. Na jednym z wyjazdów w Wielkiej Fatrze zobaczyłem dwóch ludzi poruszających się na nartach skiturowych. Od razu chciałem mieć taki sprzęt, ale zdobycie czegoś takiego w Polsce graniczyło z cudem, nie mówiąc już o cenie. Kupiłem więc drewniane narty firmy Germina bez krawędzi, do których zamontowałem stare wiązania typu Kandahar, a za foki posłużyły mi pasy samochodowe, z jodełką wypaloną lutownicą. Foki te nie miały żadnego poślizgu. Przy każdym kroku trzeba było podnosić całą nartę, ale nieźle trzymały podczas podchodzenia. Z dzisiejszej perspektywy całe to wyposażenie było totalnym nieporozumieniem. Wtedy jednak w ogóle mi to nie przeszkadzało, ponieważ na takich nartach jeździłem w dzieciństwie i byłem do nich przyzwyczajony. Największe katorgi przechodziła moja żona, Jadzia, która na takim sprzęcie, z ciężkim plecakiem, musiała się uczyć jeździć. Na szczęście etap nart Germina i pasów samochodowych w roli fok nie trwał zbyt długo. Udało nam się nabyć narty z krawędziami, wiązania Silvretta 300, buty wspinaczkowe Koflach i, co najważniejsze, foki z prawdziwego zdarzenia. To była już inna jakość skituringu. Wprawdzie cały sprzęt trochę ważył, jednak wtedy nie miało to dla mnie znaczenia. Liczyła się tylko ta niesamowita wolność poruszania się w górach.
Jak radykalny islam niszczy Europę od środka Bruce Bawer w książce Kiedy Europa spała (While Europe Slept, I wyd. 2006 r.) analizuje sytuację polityczną i kulturową Europy w kontekście radykalizacji islamu. Pokazuje przy tym głębokie różnice w sposobie myślenia o imigracji i imigrantach między Stanami Zjednoczonymi, a Starym Kontynentem. Przedstawia wyważoną, choć stosunkowo ponurą prognozę Twierdzi, że prawdziwym zagrożeniem dla wolności osobistej, demokracji i zachodnich wartości nie są fundamentaliści chrześcijańscy, lecz nietolerancyjni muzułmanie, coraz głośniej wyrażający swoje poglądy na całym kontynencie. Najwięcej żalu ma jednak do europejskiego establishmentu, który przez lata, stosując narrację politycznej poprawności, lekceważył rosnące zagrożenie dla demokracji, winą za swoje problemy obarczając USA i Izrael.
Jak to możliwe, że tak mały kraj na Bliskim Wschodzie wywołuje tak wielkie emocje, a Żydzi obwiniani są o wszelkie zło tego świata? Andrzej Koraszewski w książce pod przewrotnym tytułem Co izraelscy żołnierze robią palestyńskim dzieciom stara się dociec przyczyn tego stanu rzeczy. O Autorze Andrzej Koraszewski – urodzony w 1940 roku, dorastał w Poznaniu, a następnie studiował na Wydziale Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, w czasach, gdy wykładali tam m.in. Tadeusz Kotarbiński, Maria i Stanisław Ossowscy, Stefan Nowak, Leszek Kołakowski. W 1971 roku wraz z żoną Małgorzatą wyjechał do Szwecji, a w 1986 roku przeniósł się do Londynu, gdzie przez 12 lat pracował w polskiej sekcji BBC. Współpracował z wieloma czasopismami emigracyjnymi, w tym z paryską „Kulturą”. Został laureatem Nagrody im. Juliusza Mieroszewskiego. W 1998 roku przeszedł na emeryturę i wrócił do Polski. Mieszka w Dobrzyniu nad Wisłą i wraz z żoną Małgorzatą prowadzi stronę internetową „Listy z naszego sadu” poświęconą nauce, religii i sprawom międzynarodowym. Fragmenty Ta książka (…) jest skierowana do ludzi zadających sobie pytanie, jak to było możliwe, że doszło do zagłady sześciu milionów europejskich Żydów, do ludzi, którzy zastanawiają się, jak sami zachowaliby się w tamtych nieludzkich czasach, i którzy czasem zadają pytanie, dlaczego wszyscy tak bardzo interesują się Izraelem i dlaczego opinie na temat tego kraju budzą tak wiele gorących emocji. (…) szukam faktów, próbuję znaleźć ich potwierdzenie, próbuję je porządkować. Nie zajmuję się wyłącznie Izraelem i tym, co różni ludzie o Izraelu mówią i piszą. A jednak ta sprawa zajmuje w moich poszukiwaniach miejsce szczególne, może właśnie dlatego, że tak wielu ludzi poszukuje opowieści o tym, »co izraelscy żołnierze robią palestyńskim dzieciom« i gotowych jest uwierzyć w każde kłamstwo o Żydach, może właśnie dlatego, że nie wiem i nie mogę wiedzieć, czy starczyłoby mi odwagi, żeby obronić swoje człowieczeństwo w czasach, kiedy bestialska nazistowska ideologia
Podróż od znanych na całym świecie plaż wyspy Bora Bora aż po najdalsze zakątki archipelagu Tuamotu… Piętnaście tropikalnych wysp i piętnaście rozdziałów pełnych przygód. Jasna Tuta zaprasza nas na pokład swojego jachtu, zabierając w trzyletni rejs po Polinezji Francuskiej. Jej oczami odkrywamy fascynujących mieszkańców wysp i oszałamiającą przyrodę południowego Pacyfiku. Od słynnej na całym świecie wyspy Bora Bora po najodleglejsze atole archipelagu Tuamotu – nurkuj z delfinami i rekinami, żegluj pod gwiazdami, płyń odważnie na przekór sztormom i prądom. Dryfuj, snuj marzenia i ciesz się każdą chwilą! Książka Barwy Polinezji jest cudownym remedium na szarość życia i codzienne zmartwienia. Inspiruje, motywuje i sprawia, że świat wydaje się piękniejszy. Kiedy wiosłowaliśmy z powrotem w kierunku „Calypso”, na horyzoncie dostrzegliśmy białe żagle. Niecałą godzinę później na kotwicowisku pojawiła się mała żaglówka z parą Nowozelandczyków na pokładzie. Chwilę później nas odwiedzili, zadając nietypowe pytanie: – Potrzebujecie butów? Facet podetknął nam pod nos kilka par nowiutkich sandałów. – Wymienię je na butelkę rumu. Nie pytaliśmy, skąd je wzięli, bo od kilku lat nie mieliśmy możliwości zaopatrzenia się w dobrej jakości obuwie. Mojego rozmiaru niestety nie było, za to Rick dokonał transakcji. – Nie widziałam was na kotwicowisku przed miasteczkiem, od dawna tu jesteście? – Zżerała mnie ciekawość. – Nie, nie, dopiero przypłynęliśmy. – Czyli jutro idziecie do żandarmów załatwiać papiery? – Nie, my się nigdy nie ujawniamy. – Co masz na myśli?! – To proste: jeśli unikasz większych miast, nigdy nie spotkasz policji i nikt nie robi problemów. Na wyspach Galapagos opłaty są tak absurdalnie wysokie, że nie zgłosiliśmy się w żadnym porcie i żeglowaliśmy tylko między mniejszymi wyspami. A później stwierdziliśmy, że cały rejs odbędziemy w ten sposób… Nie dociekaliśmy, czy poza anarchistycznymi przekonaniami mają jeszcze jakieś inne powody, żeby unikać policji. Na przykład kolekcję nieużywanych sandałów i innych fantów nieznanego pochodzenia…
Człowiek w drodze to pełna ciepła opowieść o poznaniu i zmianie dokonującej się w człowieku spotykającym się z innymi kulturami, ludźmi, punktami widzenia. Składają się na nią refleksje, dygresje, sny, wspomnienia Autora z licznych egzotycznych podróży do Indii oraz w najwyższe góry… W górach można łatwiej poczuć się częścią kosmosu. Nie wynika to tylko z faktu bycia kilka kilometrów bliżej niego niż nad morzem, lecz z dostrzegania zjawisk kosmicznych w ich astronomicznej formie, a następnie interpretacji zwizualizowanej rzeczywistości. Ale spojrzenie nie musi wędrować jedynie w górę przez szczyty aż po odległe planety, ale również w głąb, w skalę mikro, w świat atomów, jakbyśmy byli w połowie odległości pomiędzy cząstkami a gwiazdami. * Czuję się nieważki, lekki, a właściwie żaden. Zlewam się z otoczeniem. Jestem skałą, lodem, jestem górą, którą nie tyle zdobyłem, ile się nią stałem.(…) Poczucie jedności z naturą nie opuszcza mnie. To mój świat. Nie, to n a s z świat. * Lubię patrzeć na góry. Dają mi poczucie bycia w kosmosie. Może przez cień, który rzucają, przez światło, które obmywa je o świcie i przesuwa się metr po metrze, unaoczniając relacje z naszą Gwiazdą. Normalnie chodząc po mieście nie czuję, że jestem na obracającej się planecie pędzącej przez przestrzeń, aby okrążyć Słońce. * Pstryk, pstryk. Koniec dnia, ostatki słońca, zmierzch. Jeszcze światła samochodów na drodze i oświetlone okna w domach, trochę jakby ludzie zabrali okruchy dnia ze sobą.
Czy chrześcijaństwo zostało wymyślone? Kim naprawdę był Chrystus? Z czym walczy chrześcijaństwo? Jakie były rzeczywiste początki Kościoła? Co ma na sumieniu ta potężna instytucja? Na te i inne trudne pytania znajdziecie odpowiedź w książce włoskiego autora Leo Zena pt. Tak wymyślono chrześcijaństwo. Życie Jezusa od niepamiętnych czasów było przedmiotem szerokiego zainteresowania zarówno ze strony jego wyznawców, jak i ludzi niewierzących. Istnieje wiele opracowań na temat tej postaci, jednakże mamy do dyspozycji niewiele obiektywnych danych, co przyczyniło się do powstania rozlicznych hipotez. Z kolei świadectwo ewangeliczne jest tylko jedno, zresztą bardzo niespójnym i poplątanym. A to zbyt mało i z całą pewnością nie wystarcza, by odtworzyć ludzkie losy Chrystusa całkowicie obiektywnie. Podejmuje się tego Leo Zen, który w książce Tak wymyślono chrześcijaństwo przedstawia przekonująco teorię, że Jezus był liderem ugrupowania jahwistów, przywódcą grupy apostołów-zelotów. Podobna teza była formułowana przez licznych naukowców i badaczy tematu i przemawia za nią wiele wskazówek. Na historii jednego z wielu samozwańczych mesjaszy, ukrzyżowanych bez skrupułów przez władze rzymskie, wyrosła późniejsza teologia Pawła apostoła, który nigdy osobiście nie poznał Chrystusa... Zen nie buduje nowych hipotez, nie wykracza poza tezy omawiane przez innych autorów. Ale właśnie dlatego, a także dzięki wyjątkowej lekkości tekstu, przejrzystej strukturze i wyczerpujących wyjaśnieniach książka stanowi doskonały wstęp godny polecenia szczególnie tym, którzy po raz pierwszy przymierzają się do rekonesansu na planecie Jezus Włoska Unia Racjonalistycznych Ateistów i Agnostyków (UAAR). W książce Tak wymyślono chrześcijaństwo autor wskazuje na liczne niespójności, sprzeczności i przekłamania, które spotykamy podczas analizy dokumentów składających się na Nowy Testament. W niezbity sposób udowadnia, że chrześcijaństwo zostało zbudowane w oparciu o jedną olbrzymią mistyfikację. Przeprowadzając nową analizę dzieł Józefa Flawiusza, największego z historyków żydowskich pierwszego wieku n.e., Zen zdradza prawdziwą tożsamość i prawdziwe losy życia Mesjasza, który, jako ukrzyżowany król, dał początek religii od ponad dwóch tysięcy lat leżącej u podstaw cywilizacji zachodniej Clinamen Editrice.
Wnikliwa analiza wydarzeń z kilkunastu wypraw górskich, które zakończyły się tragicznie.Wszystkie historie są bardzo szczegółowo udokumentowane. Krystynie Palmowskiej udało się dotrzeć do ogromnej ilości źródeł opisujących te sytuacje, i przytoczyć je w swojej analizie.Czytając kolejne opisy, dochodzimy do wniosku, że często przyczyną późniejszych dramatów są drobne błędy lub zaniechania, które później sumują się w tragiczne skutki. W większości tych wypadków nie dostrzeżono w porę realnego zagrożenia.Widzimy, jak ważną staje się ocena sytuacji: zauważenie w porę zmian w zachowaniu i kondycji partnera, właściwa reakcja na zmieniające się warunki pogodowe, niedoprowadzanie do zbyt długiego przebywania w strefie śmierci.Niewykluczone, że nawet takich zagrożeń obiektywnych jak lawiny, udałoby się uniknąć poprzez właściwą ocenę sytuacji.Opisywane wyprawy miały miejsce w okresie tak zwanej złotej ery polskiego himalaizmu - fragment wstępu autorstwa Janusza Majera.
Andrzej Koraszewski - urodzony w 1940 roku, dorastał w Poznaniu, a następnie studiował na Wydziale Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, w czasach, gdy wykładali tam m.in. Tadeusz Kotarbiński, Maria i Stanisław Ossowscy, Stefan Nowak, Leszek Kołakowski. W 1971 roku wraz z żoną Małgorzatą wyjechał do Szwecji, a w 1986 roku przeniósł się do Londynu, gdzie przez 12 lat pracował w polskiej sekcji BBC. Współpracował z wieloma czasopismami emigracyjnymi, w tym z paryską „Kulturą”. Został laureatem Nagrody im. Juliusza Mieroszewskiego. W 1998 roku przeszedł na emeryturę i wrócił do Polski. Mieszka w Dobrzyniu nad Wisłą i wraz z żoną Małgorzatą prowadzi stronę internetową „Listy z naszego sadu” poświęconą nauce, religii i sprawom międzynarodowym. Ta książka to nie tylko opowieść o mojej drodze do ateizmu. Ateizm to zaledwie głęboki sceptycyzm co o możliwości istnienia jakichkolwiek istot nadprzyrodzonych, sceptycyzm graniczący z pewnością. Dalej jednak pojawiają się nowe pytania o konsekwencje przekonania, że religie są zbiorem fałszywych mitów hamujących rozwój nauki i blokujących ludzkie odruchy moralne. Ateizm może (ale nie musi) łączyć się z racjonalizmem i humanizmem. Nie jest to łatwe, bowiem wymaga ciągłego szukania i pamiętania o pułapkach, które czasem przypominają religijną utopię, a czasem kuszą, czy to pseudonauką, czy rozkoszą stadnego myślenia. Ateizm otwiera bramę do wolności od religii, ale również do samodzielnego myślenia i odpowiedzialności.
Dlaczego próba pogodzenia wiary z nauką jest skazana na niepowodzenie? Odpowiedź prof. biologii Jerryego Coynea nie pozostawia wątpliwości! Autor bestsellerowej książki Ewolucja jest faktem (Prószyński i S-ka, 2009) dogłębnie wyjaśnia, dlaczego każda próba pogodzenia wiary z nauką jest skazana na niepowodzenie. Dowodzi jasno i bez emocji, że narzędzia naukowe oparte na rozumie i badaniach empirycznych są niezawodne. Natomiast te, którymi posługuje się religia, prowadzą do błędnych, niesprawdzalnych lub sprzecznych wniosków.
Książka ""Dlaczego nie jestem chrześcijaninem a tym bardziej katolikiem"" rozeszła się w samych Włoszech w ponad pół miliona egzemplarzy. Odifreddi z matematyczną precyzją tropi i poddaje logicznym analizom podstawy wiary chrześcijańskiej. Dogłębnie bada Stary i Nowy Testament, podważa historyczne istnienie Jezusa oraz śledzi zmiany, jakie w pierwotnej doktrynie religijnej dokonywał Kościół, jak również wytyka liczne błędy hierarchów kościelnych, począwszy od wypraw krzyżowych, po skandale związane z pedofilią. Dyskusję z książką Odifreddiego podjął sam papież Benedykt XVI. Zwieńczeniem wymiany ich korespondencji jest książka Drogi papieżu teologu, drogi matematyku ateisto.Gdyby Biblia w istocie była dziełem powstałym w wyniku boskiej inspiracji, czyż nie powinna być spójna, pozbawiona błędów, zgodna z prawdą i z prawem, inteligentna oraz piękna? Dlaczego więc zamiast tego pełna jest naukowych absurdów, logicznych sprzeczności, historycznych przekłamań, etycznych perwersji, świadczy o ludzkiej głupocie i jest przykładem brzydkiej literatury?
15 stycznia 2015 roku portal goryonline.com donosił: Dawn Wall zrobiona klasycznie! To, na co z zapartym tchem czekał cały wspinaczkowy świat, a pod koniec zmagań także ludzie niezwiązani na co dzień z górami śledzący relację na żywo zostatnich metrów transmitowaną przez NBC News stało się faktem. Tommy Caldwell iKevin Jorgeson ukończyli ostatni wyciąg Dawn Wall istanęli na szczycie El Capitana! Obaj panowie spędzili w ścianie 19 dni, rozpoczynając swoje zmagania 27 grudnia. Linia, którą przeszli, jest obecnie bez wątpienia najtrudniejszą klasyczną wielowyciągową drogą na świecie.Podobny news obiegł media wspinaczkowe na całym świecie...Presja to fascynująca historia o niesamowitym dokonaniu zespołu Caldwell-Jorgeson iowydarzeniach, które do niego doprowadziły, ale przede wszystkim to fantastyczna i szczera opowieść Tommy'ego o sobie samym. O przemianie nieśmiałego, introwertycznego chłopca wprawdziwego wojownika. Życie nie szczędziło mu wyzwań. W sierpniu 2000 roku wraz ztrójką innych wspinaczy został porwany przez separatystów islamskich i przeżył piekło wgórach Kirgistanu. Wkrótce po tym, w wyniku wypadku podczas prac remontowych we własnym domu, stracił palec wskazujący. Trudno o większą katastrofę dla wspinacza. Nieco później opuściła go żona. Ze wszystkich tych trudności Tommy wyszedł z na nowo ugruntowanym poczuciem celu i ogromną determinacją...Polscy czytelnicy i widzowie znają Tommy'ego Caldwella z filmu pt. Dawn Wall, który miał u nas premierę jesienią 2018 roku.
Zbiór anegdot, wspominków, opowieści, gawęd tatrzańskich i nie tylko, autorstwa Ludwika Wilczyńskiego (tekst) i Witolda Sasa-Nowosielskiego (ilustracje).Czy dobrze nam zdobywać góry? Góry zdobywa się nam bardzo dobrze. Wiatr chłonie się młodą, a nawet starą piersią wspaniale i tak samo depcze się chmury stopą prężną. Góry to niewyczerpane źródło dobrej energii i życiowej siły nawet wtedy, gdy już wiemy, że się ich nie zdobywa, że to one nas zdobyły swoim ogromem, przestrzenią i obojętnością. Duma czy nawet pycha płynąca z pierwszych górskich zdobyczy ustępuje miejsca poczuciu małości w kontakcie z naprawdę wielkimi wyzwaniami lub nieokiełznanymi żywiołami przyrody. Dobrze nam zdobywać góry, bo rodzajów satysfakcji w górach jest wiele. Kontakt z przyrodą, przyjaźń czy tylko poczucie wspólnoty, przygoda, walka do upadłego, sportowe wyzwania, rywalizacja, sukcesy i sława nawet w małym środowisku
Album poświęcony Władysławowi Cywińskiemu jego pracy, zainteresowaniom, pasji, poglądom. Obok zdjęć topograficznych Tatr jego autorstwa (celowo nieopisanych, by Czytelnik mógł sprawdzić swoją wiedzę), znajdują się fotografie samego Włodka Cywińskiego oraz ludzi, którzy w ten czy inny sposób stanowili istotną część Jego życia. W albumie znalazły się również teksty jego przyjaciół anegdotyczne, sentymentalne, ciepłe, które przybliżają postać Legendy Tatr tym, którzy nie mieli szans jej poznać. Na końcu przytoczone zostały cytaty z Jego książek te, które najlepiej oddają nietuzinkowość myśli tego niezwykłego człowieka
Kiedy Anne Frank w 1944 roku pisała: ... czy zostanę jeszcze kiedyś dziennikarką i pisarką? Mam nadzieję, że tak, o, mam taką nadzieję, bo pisząc, mogę wszystko utrwalić, moje myśli, ideały i fantazje, nie wiedziała, jak wielki wpływ będą miały prowadzone przez nią zapiski na kulturę w latach po II wojnie... Tymczasem okazało się, że jej Dziennik stał się inspiracją dla całych pokoleń czytelników, a ona sama postacią na trwale wpisaną w historię literatury Holocaustu, więcej kultury XX wieku...W 2017 roku fundacja Anne Frank Fonds z siedzibą w Bazylei zrealizowała projekt graficznej adaptacji światowego klasyka literatury, jakim jest Dziennik Anne Frank. Do realizacji tego dzieła zaproszono Ariego Folmana i Davida Polonsky'ego wybitnych twórców nominowanych do Oskara za film pt. Walc z Baszirem. Tekst został oparty na wydaniu Dziennika w opracowaniu Mirjam Pressler, przy czym w wielu miejscach znalazły się w nim oryginalne fragmenty lub bezpośrednie nawiązania. Ilustracje Polonsky'ego dopełniają całości dzieła przepiękną kreską i kolorem.
Książka Jezus-Chrystus. Życie Mistrza jest zapisem jednego z licznych wykładów, wygłoszonych przez Ramthę. W prosty i piękny sposób tłumaczy w niej, kim był Jezus, jakie było prawdziwe znaczenie jego życia i działalności oraz w jaki sposób każdy człowiek może urzeczywistnić w swoim własnym życiu to samo, co osiągnął Jezus.Ramtha jest oświeconym Mistrzem - Nauczycielem, który podczas swojego życia zrozumiał jak tworzymy rzeczywistość i odkrywamy niezwykłość w życiu, wykorzystując nieograniczony potencjał naszego umysłu. Jego posłanie niosące ze sobą nadzieję dla ludzkości, zmieniło wiele dróg życiowych, ale żadnej do takiego stopnia, jak Judy Zebry Knight.JZ Knight jest unikalnym, jedynym Kanałem Ramthy. Historycy i religioznawcy, którzy badali jej pracę i życie, nazywają ją Wielkim Amerykańskim Kanałem oraz widzą w niej jedną z najbardziej charyzmatycznych i przekonujących duchowych liderek współczesności.Tłumacz: Aleksandra Paprocka-Nath
Część pierwsza, zatytułowana „Gruzja słodka”, to opis państwa gościnnego, radosnego, kolorowego, ze wspaniałą kuchnią i tradycjami, do którego chce się wracać. Artur Zygmuntowicz oczywiście opisuje znane miejsca i ważne zabytki kraju, które ktoś, kto przyjeżdża tu po raz pierwszy, po prostu musi zobaczyć, ale nie jest to schematyczny opis, tylko osobisty wgląd Autora, uwzględniającym elementy, których nie znajdziemy w żadnym przewodniku czy komercyjnym folderze. Sporą część tej napisanej z lekkością i poczuciem humoru książki stanowi nie ukrywany zachwyt nad miejscową kuchnią. Przebija tu wyraźna miłość autora do jedzenia, którą skutecznie zaraża czytelników. Druga część książki – „Gruzja Słodko-Gorzka” – to rysunek nieco mniej pozytywny, z którego wyłania się państwo pełne problemów, zranione i chwilami rozdzierająco smutne, choć nadal inspirujące i barwne. Autor umiejętnie zrównoważył obie części tak, że z tekstu, bogato ilustrowanego zdjęciami, wyłania się państwo nie rodem z przewodników turystycznych czy z szukających sensacji reportaży, jakie znamy z czasopism, ale takie, które ma swój własny, niepowtarzalny charakter, swoje plusy, minusy i okazuje się tętniącą życiem tkanką – barwnym tyglem piękna i brzydoty, koloru i szarzyzny, otwartości i jednocześnie trudnych do zrozumienia obyczajów… Gruzja Zygmuntowicza to książka, dzięki której podróż do tego niezwykłej kraju może okazać się zdecydowanie łatwiejsza, przyjemniejsza i bogatsza. A sama lektura, to emocjonalny roller coaster, bo pełno tu historii po których trudno opanować wybuchy śmiechu, oraz takich, po których nastrój radykalnie się zmienia. I tak przez przez cały tekst – ostre porównania, niepoprawny język i tok myślenia, humor wyrafinowany na zmianę z rubasznym i zawsze pełne empatii dążenie do zrozumienia drugiego człowieka.
W Kim jesteśmy naprawdę Ramtha w pięknych słowach pokazuje prawdę o nas samych. „Jesteście Bogami”, mówi i wyjaśnia tę tezę z pozycji Obserwatora, sięgając do zasad fizyki kwantowej. Opisuje i rozwija szczegółowo swoją podstawową koncepcję świadomości i energii, które tworzą naturę rzeczywistości, jak również prezentuje rozwój mózgu od wczesnego dzieciństwa, problematykę cząsteczek atomowych czy sieć neuronową osobowości.W waszych początkach byliście świadomością i energią, które są wszystkim, co istnieje. Co to znaczy w tym kontekście? To znaczy, że jesteście świadomością – świadomą percepcją – która jest Duchem. To także znaczy, że wy, podróżnicy z duszą – świadomość i energia z jej pamiętnikarzem – żyliście wiele razy, inkarnując w różnych ciałach. Dusza jest, że tak powiem, kronikarzem waszych żyć. Jesteście świadomością, co znaczy, że jesteście świadomi, i energią, co znaczy, że posiadacie potencjał. Dlaczego zatem, jeśli w waszych początkach byliście wszystkim, znaleźliście się tutaj w ciemnocie i grzęzawisku płaszczyzny demonstracji? Jaki to ma cel? Rozwinięcie umysłu. (fragment)
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?