Jeśli nie znasz nawet pobieżnie filozofii, nie pamiętasz lub gubisz się w historii średniowiecza, a terminy Akwinata, scholastyk, czy Doktor Anielski, określające św. Tomasza z Akwinu są ci całkowicie obce, to ta książka… jest właśnie dla Ciebie! Żeby poznać życie i myśl tego wielkiego umysłu, ale jakże skromnego człowieka, nie są potrzebne studia filozoficzne, znajomość epoki średniowiecza, czy nawet łaska wiary. Autor tej książki, znany angielski pisarz G.K. Chesterton, przybliża w charakterystyczny dla siebie sposób współczesnym czytelnikom nie tylko życiorys i dorobek intelektualny bohatera tej pracy, ale kreśli obraz średniowiecznej kultury intelektualnej, która jak żadna inna poddana jest wielu nazbyt uproszczonym przesądom, żeby nie napisać celowym przeinaczeniom.
W efekcie każdy, bez względu na wiek, stosunek do wiary czy filozofii, ma szansę na zawarcie znajomości ze św. Tomaszem. Jakie zaś dalsze kroki poczyni z tą znajomością, to już jest każdego czytelnika indywidualna decyzja…
Ta książka nie ma pretensji być niczym więcej, jak popularnym szkicem wielkiej historycznej postaci, która zasługuje na większą, niż obecnie, popularność. Cel jej zostanie osiągnięty, jeżeli tym wszystkim, którzy nawet nie słyszeli o św. Tomaszu z Akwinu, posłuży za zachętę do przeczytania o nim innych, lepszych od tej, prac. Lecz z koniecznego w tym wypadku ograniczenia wynikają już od samego początku nieuniknione następstwa .
Fragment Wstępu
Gilbert Keith Chesterton (1874-1936), angielski pisarz, mistrz groteski, paradoksu i humoru absurdalnego, wielki przyjaciel Polski, konwertyta, zwolennik dystrybucjonizmu.
Historia Polski to także historia świętych, których ona na przestrzeni tysiąclecia wydała, tych bardziej i mniej znanych, którzy jednak współtworzyli, często jako postaci pierwszoplanowe, ojczyste dzieje. Wybitny autor tej książki, profesor Feliks Koneczny, zaprasza nas w podróż poprzez wieki oglądane przez pryzmat oddziaływania świętych i ogólnie chrześcijaństwa na losy Polaków i ich państwa, jako czynnika scalającego, jednoczącego, a nierzadko wręcz ratującego byt narodu.
My pragnący jednego tylko totalizmu, mianowicie etyki totalnej, poczuwamy się do obowiązku przyczynić się do tego, żeby Ojczyzna nasza, wytworzywszy państwo potężne, stanęła na czele prądu pragnącego wprowadzić moralność katolicką w życie publiczne. Prąd ten może być wyszydzany, prześladowany, nękany, lecz nie ulęknie się niczego i nie spocznie, aż swego dopnie. To posłannictwo Polski! Więc z pomocą Bożą, a przy orędownictwie świętych polskich patronów, skupiajmy się pod tym hasłem!
Fragment książki
Jakie interesy kierują polityką Wielkiej Brytanii? Dlaczego angielscy kapitaliści nie zawsze są sprzymierzeńcami rządu londyńskiego? Dlaczego każdy rząd na Downing Street musi się liczyć z London City? Jak dużą rolę w polityce angielskiej odgrywa masoneria? Czy relacje ze Stanami Zjednoczonymi mają charakter współzawodnictwa czy współpracy? Jak imperium brytyjskie wykorzystywało dla własnych interesów kolejno Polskę, Rosję, Prusy, Cesarstwo Niemieckie i jak potrafiło skłócać inne narody dla własnych korzyści?
O wszystkich tych kwestiach pisał niemal 100 lat temu Roman Dmowski. Jak się okazuje, mimo upływu niemal millenium od napisania analizy, nic nie straciła ze swej spostrzegawczości i trafności oceny.
Kościół katolicki przeżywa olbrzymi kryzys wewnętrzny. W obliczu rewolucji kulturowej, prowadzonej przez marksistów, ustępuje pola na wielu płaszczyznach. Zastosowanie przez wrogów chrześcijaństwa zupełnie nowej strategii, tzw. długiego marszu przez instytucje, okazało się, niestety, zabójczo skuteczne. Świat zachodni został w zasadzie zdechrystianizowany, a Kościół skutecznie wyparto ze sfery publicznej. Do jego wnętrza wdarło się wiele błędnych nauk i przekonań. Nawet niektórzy duchowni ulegli marksistowskiemu myśleniu.
Kryzys wewnętrzny narastał i wybuchł z całą siłą, gdy Benedykt XVI podjął decyzję o abdykacji. Zastąpił go argentyński kardynał Jorge Maria Bergoglio, który jako papież Franciszek radykalnie zerwał z linią swoich poprzedników i okazał się rewolucjonistą ciepło wypowiadającym się o marksizmie.
Książka przedstawia historię wzajemnych relacji między katolikami a marksistami. Przedstawiony został marsz tych drugich przez instytucje Kościoła katolickiego i wiele innych sposobów oraz metod, za pomocą których toczona jest obecnie walka z katolicyzmem i wartościami chrześcijańskimi. Czytelnik będzie mógł się także dowiedzieć, w jaki sposób Kościół katolicki przeciwstawiał się tej bezbożnej ideologii w przeszłości. Celem książki jest pokazanie źródeł obecnego kryzysu w Kościele oraz ostatecznego celu, do którego dążą marksiści.
Masz więc, łaskawy czytelniku, acz w krótkim i niedostatecznym obrazie, dzieje soboru, który jest i będzie chwałą i chlubą Kościoła na zawsze. Najprzód albowiem obronił wiarę, na którą zacięta, wielce potężna herezja się rzuciła, a gruntownym i wszechstronnym jej rozjaśnieniem wszelkim zapobiegł wątpliwościom w rzeczach tyczących się zbawienia, błędy zaś i matactwa rozumu ludzkiego, odsłonił nam jawnie.
(…)
Trzy wieki już minęły, jak został zamknięty, a do dziś Kościół wspomina go wdzięcznie, i z jego ustaw czerpie pociechy i siły, których mu potrzeba w nieustającej walce przeciw napaściom świata.
Dałby Bóg, aby święte ustawy soboru, zachowane i wykonywane były po wszystkim Kościele, bo one są i będą na zawsze najmocniejszym fundamentem, i zamkiem jego najobronniejszym.
Fragment Zakończenia
Ks. Antoni Brzeziński (1820-1898), profesor historii i prawa w seminarium duchownym w Poznaniu, działacz społeczny, kapelan wojsk polskich podczas powstania wielkopolskiego 1848 roku. Ostatnie lata życia spędził w Tarnowie, prowadząc liczne akcje charytatywne.
Więc za przykładem idąc zacnych ojców historii kościelnej, przystępujemy do pracy niniejszej z wiarą w nieomylność soborów, i z czcią głęboką ku wszystkiemu, co na nich zostało postanowione. Pragniemy zaś szczerze, najwierniej wszystko opisać, co w czasie trwania soboru w Trydencie się stało, a daj Boże, abyśmy tu żadnego próżnego słowa nie rzucili, za które by nam przyszło przed Bogiem odpowiadać.
Fragment książki
Profesor Feliks Koneczny (1862-1949) jest naszym polskim Arystotelesem. Nikt nie wniósł tak wiele dobrego do rozumienia historii, życia społecznego, polityki, prawa, cywilizacji i kultury - jak On. Zawsze gotowy poznawać prawdę i wierny jej do końca, łączył studia historyczne z głębią realistycznych dociekań filozoficznych. (...)
Lektura Praw dziejowych, choć nie jest łatwa dla współczesnego człowieka, może pomóc mu realizować własne życie celowo, a przez to czynić je normalnym, dobrym, prawdziwym oraz pięknym, może także ostatecznie dopomóc w budowie życia społecznego bez błędów i głupoty, bo "bezsilne jest zło w życiu zbiorowym, dopóki nie urządzi z siebie imitacji dobra, ażeby móc wyłudzić współpracę obywateli pragnących dobra. [...] Nigdy źle niczego nie utworzą bez pomocy dobrych, więc odkąd (dobrzy -) wycofają się z przedsionków zła, zło musi upaść."
dr hab. Paweł Skrzydlewski, prof. PWSZ Chełm
Fragment książki
Czyż to nie przeciwne rozsądkowi – zapytuję się w listopadzie 1943 roku – żeby zaczynać nową książkę, nie wiedząc, gdzie wypadnie szukać noclegu na najbliższą noc, w ciągłej niepewności i o wodę, ogień i dach nad głową? W czasie, gdy dekalog zawieszono, a wszelką własność prywatną faktycznie zniesiono, kiedy w formy prawne stroi się samo tylko bezprawie? A rękopisy, przechodząc z kryjówki do kryjówki, mogą się znaleźć niespodzianie gdzieś w takim miejscu, o którym sam autor nigdy się nie dowie? Oczywiście, że rozpoczynanie niniejszej książki jest przeciwne rozsądkowi, lecz rozum składa się nie z samego tylko rozsądku. A czyż nawet da się żyć samym tylko rozsądkiem? Z reguły trzeba się nim wprawdzie kierować, ale czasem pewne zboczenie może nawet być obowiązkiem. Książka zaś staje się jakby via maior nad autorem, albowiem stanowi prostą konsekwencję, następstwo i wynik poprzednich mych prac.
Powieść Pokój powstała w 2012 roku, jednak w tamtym czasie nieliczne grono Czytelników niemal zgodnie uznało, że ta rozprawa socjologiczna i metaforyczna wizja przyszłości jest przesadzona. Opis społeczeństwa, dobrowolnie poddającego się unifikacji i rezygnującego z wszelkiej indywidualności, do czego doprowadziła wcale nieskomplikowana inżynieria społeczna przeprowadzona na globalną skalę, wydawał się tak nieprawdopodobny, że nikt go nie chciał uznać za możliwy. Z pokorą przyjąłem te recenzje i zrezygnowałem z wydania powieści, chociaż nieustannie towarzyszyło mi przekonanie, że kwestią czasu pozostaje, gdy literacka fikcja stanie się faktem i obudzimy się dokładnie w takiej rzeczywistości: Pokłóciliśmy się o Internet, naturalnie nie o samą akcję, tutaj nie ma wątpliwości, pierwsze zgony wywołane rzekomym wirusem chyba nawet nie były zgonami, skorzystali z żywych trupów, bali się uruchomić czynnego wirusa. Zresztą nie było powodu, przecież plan był genialnie prosty, skoro nowy wirus atakował wszystkie organy i dzielił wszystkimi znanymi chorobami, każdy zgon dawał się tłumaczyć wirusem. Wystarczyło powtarzać w telewizjach całego świata, że ten czy tamten, zanim dostał zawału, zanim wykończył go koklusz, nim po ataku padaczki odgryzł sobie i zadławił się własnym językiem, korzystał z komputera i odwiedzał zupełnie bezpieczne strony. A kto nie miał w 2020 roku komputera, kto nie miał Internetu? Przyszedł rok 2020 i Ci sami Czytelnicy, którzy mówili o przerysowanej metaforze, zgodnie krzyknęli, że nie tylko miałem rację, ale koniecznie trzeba Pokój pokazać światu zanim ziszczą się kolejne etapy budowania społeczeństwa bezpostaciowego, gdzie dla człowieka zabraknie miejsca. Spełniam to życzenie z nadzieją, że wszystko jeszcze uda się uratować, a co zostało utracone, będzie przywrócone. Autor
W oparciu o znane mi dokumenty, kroniki i przekazy wydarzeń, opisałam poszczególne cuda eucharystyczne występujące na ziemiach polskich do 1867 roku, zaś bohaterem książki uczyniłam młodego człowieka szukającego swojej drogi życiowej.
Tytuł książki odnosi się do opisywanych cudów eucharystycznych, będących niejako głosem wołającego, ożywiającego i umacniającego ludzką duszę Pana Boga. Równocześnie tytuł wskazuje na życie młodego człowieka, który wiedziony jest łaską Bożą do swojego miejsca w świecie.
Czy zatrzymanie się i przyjrzenie zdarzeniom cudownym czemuś służy i czy jest potrzebne człowiekowi? Każdy powinien odpowiedzieć sobie sam na to pytanie. Jedno jest pewne: gdyby człowiek zrozumiał, czym jest cud eucharystyczny dokonujący się podczas przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Pańską, padłby przed Przenajświętszym Sakramentem rozpalony miłością i już nie wstał z kolan.
Jeśli zdarzają się niezwykłe cuda eucharystyczne, których nie rozumiemy, to pozostaje nam uznać, że jest to wołanie Boga do nas i powinniśmy Panu Bogu Wszechmogącemu prosto, najczulej jak potrafimy, oddać należną cześć i chwałę.
Nadprzyrodzone cuda eucharystyczne w życiu ludzi odgrywają tak ważną rolę, że należy zachowywać je w pamięci i przeżywać je z czcią i uwielbieniem.
Jadwiga Czechowicz (z domu Zarzecka) przyszła na świat w 1953 roku w Zielonej Górze, od 40 lat mieszka w Łańcucie. Autorka jest wnuczką bohatera książki Kresy i bezkresy. Powieść wydana przez wydawnictwo Prohibita w w 2016 roku została bestsellerem i została świetnie przyjęta przez czytelników. W 2017 roku cała książka była czytana w odcinkach na falach Radia Maryja. W 2019 roku ukazały się Kresy i bezkresy 2, będące kontynuacją dziejów kolejnych pokoleń rodu Olsiewiczów.
Jesienią 2020 roku grozi nam powrót totalitarnych i antykonstytucyjnych obostrzeń zastosowanych w Polsce i Niemczech ostatniej wiosny. Służy temu zastraszanie społeczeństwa rzekomym wzrostem liczby zachorowań. Według stanu na koniec sierpnia zachorowań na chorobę COVID-9 nie przybywa. Po pierwsze zakażenia nie są zachorowaniami (nie istnieją choroby bezobjawowe). Po drugie nie wiemy, ile zakażeń jest, bo nie są robione uczciwe badania przesiewowe na reprezentatywnych próbach. Po trzecie testów pozytywnych (prawdziwie lub fałszywie) jest obecnie nieco więcej, bo więcej się wykonuje testów. Liczba testów pozytywnych w stosunku do ogółu testów nie rośnie.Przypomnijmy, że stan epidemii wprowadzony 20 marca jest faktycznie stanem nadzwyczajnym, lecz nie został on wskazany w Konstytucji RP, która wymienia trzy stany nadzwyczajne. Wszelkie wynikające z niego obostrzenia można zatem uznać za nielegalne. Mają one prawdopodobnie służyć celom na szczeblu globalnym: redukcji populacji, eliminacji gotówki, wyszczepieniu cały populacji, i wreszcie wygaszaniu gospodarek, które doprowadzi do nędzy miliony ludzi. Niniejsza książka, chociaż relacjonuje stan faktyczny zaledwie w jednym państwie i tylko w okresie do końca wiosny 2020 roku, dostarcza ogromnej porcji naukowych i zdroworozsądkowych argumentów przeciwko nieproporcjonalnej reakcji na stosunkowo niegroźną infekcję wirusową. Pokojowy opór rosnących rzesz świadomych Polaków opiera się na szerzeniu rzetelnej wiedzy. Rządzący i liderzy opinii, zwłaszcza zaś liderzy lokalni i środowiskowi, nie wszyscy są skorumpowani lub zastraszeni. Wielu po prostu uległo sterowanej panice.Dlatego Czytelnicy wykonają kawał dobrej roboty rozsyłając tę książkę tym adresatom, którzy mają wpływ na decyzje i opinie, jak również tym członkom rodziny, przyjaciołom i znajomym, którzy ulegli powszechnej panice, przywracając im w ten sposób niezbędny do normalnego życia spokój.
W latach 1929-1937 prof. Feliks Koneczny opublikował kilkanaście tekstów na łamach tygodnika społeczno-kulturalnego „Myśl Narodowa”. Przedstawione w niniejszym zbiorze eseje, artykuły i recenzje pokazują jak ogromne spektrum zainteresowań badawczych miał autor.
Z jednej strony mamy jego klasyczne już teksty cywilizacyjne, czy dotyczące monizmu prawniczego, ale wśród artykułów znajdziemy również prawdziwe perełki: autorską analizę politycznego tła renesansu włoskiego, który doprowadził Italię do zapaści, krytykę ustawowych przywilejów wielkich przedsiębiorstw (żubrów) kosztem małych firm (mrówek), wreszcie pierwszą recenzję książki Tragizm losów Polski Jędrzeja Giertycha.
Żaden temat nie ciąży nad naszymi czasami tak bardzo jak koronawirus i żaden tak nie napawa lękiem.
Sprzeczne opinie, fake newsy, doniesienia kontrolowane politycznie - to wszystko wprowadza zamęt. Odmienność poglądów prowadzi do zaciekłych sporów.
Jaka jest prawda? Jakie są fakty? Co jest kwestią interpretacji?
Niniejsza książka rzeczowo wprowadza ład. Dostarcza danych naukowych i podbudowanych faktów.
Niech Czytelnik skonstruuje sobie własną opinię i poprze ją rzetelną wiedzą.
Powieść Pokój powstała w 2012 roku, jednak w tamtym czasie nieliczne grono Czytelników niemal zgodnie uznało, że ta rozprawa socjologiczna i metaforyczna wizja przyszłości jest przesadzona. Opis społeczeństwa, dobrowolnie poddającego się unifikacji i rezygnującego z wszelkiej indywidualności, do czego doprowadziła wcale nieskomplikowana inżynieria społeczna przeprowadzona na globalną skalę, wydawał się tak nieprawdopodobny, że nikt go nie chciał uznać za możliwy. Z pokorą przyjąłem te recenzje i zrezygnowałem z wydania powieści, chociaż nieustannie towarzyszyło mi przekonanie, że kwestią czasu pozostaje, gdy literacka fikcja stanie się faktem i obudzimy się dokładnie w takiej rzeczywistości: Pokłóciliśmy się o Internet, naturalnie nie o samą akcję, tutaj nie ma wątpliwości, pierwsze zgony wywołane rzekomym wirusem chyba nawet nie były zgonami, skorzystali z żywych trupów, bali się uruchomić czynnego wirusa. Zresztą nie było powodu, przecież plan był genialnie prosty, skoro nowy wirus atakował wszystkie organy i dzielił wszystkimi znanymi chorobami, każdy zgon dawał się tłumaczyć wirusem. Wystarczyło powtarzać w telewizjach całego świata, że ten czy tamten, zanim dostał zawału, zanim wykończył go koklusz, nim po ataku padaczki odgryzł sobie i zadławił się własnym językiem, korzystał z komputera i odwiedzał zupełnie bezpieczne strony. A kto nie miał w 2020 roku komputera, kto nie miał Internetu? Przyszedł rok 2020 i Ci sami Czytelnicy, którzy mówili o przerysowanej metaforze, zgodnie krzyknęli, że nie tylko miałem rację, ale koniecznie trzeba Pokój pokazać światu zanim ziszczą się kolejne etapy budowania społeczeństwa bezpostaciowego, gdzie dla człowieka zabraknie miejsca. Spełniam to życzenie z nadzieją, że wszystko jeszcze uda się uratować, a co zostało utracone, będzie przywrócone. Autor
Wzruszający pamiętnik ojca Wilhelma Westona (1550-1615), angielskiego jezuity, niczym sensacyjna powieść ukazuje nam z jednej strony bohaterstwo i niezłomną wiarę katolickiego misjonarza, z drugiej zaś okrucieństwo i fanatyzm jego protestanckich prześladowców.
Ojciec Wilhelm Weston (1550-1615) był angielskim jezuitą, misjonarzem, znanym egzorcystą. Studia odbył w Hiszpanii i we Francji, by następnie w Rzymie wstąpić do Towarzystwa Jezusowego. W 1584 roku udał się z tajną misją do ojczyzny, gdzie niedługo po przybyciu został aresztowany i dopiero w 1603 roku wygnany z Anglii. Ostatnie lata życia spędził w Hiszpanii, najpierw w Sewilli, gdzie pełnił funkcję rektora tamtejszego kolegium angielskiego, a następnie w Valladolid, gdzie też zmarł w opinii świętości. Pozostawił po sobie pamiętnik opisujący jego dzieje jako kapłana prawdziwie niezłomnego, potrafiącego ocalić swoją godność nawet w warunkach długoletniego, poniżającego uwięzienia.
Współczesny i bardzo bliski duchowo naszemu znanemu już z dzieła Obrona religii katolickiej biskupowi Pelczarowi, święty papież Pius X, często kładł nacisk na ukazanie szkodliwości, jaka płynie z nieznajomości podstawowych prawd wiary: „Daremnie by czekać” – mawiał – „iż ten, kto nie ma formacji, może spełnić obowiązki chrześcijanina”.
W jego ślady poszedł dobry pasterz, biskup Józef Sebastian. Ofiarowuje on nam dziś oto ponownie jedno ze swoich dzieł, dotyczące tych niezliczonych cegiełek, z jakich składa się przewspaniała, Boska w swym zamyśle, budowla naszej Świętej, Katolickiej Wiary.
Jeśli całe narody, także ochrzczone wieki temu, żyją dziś w ignorancji co do podstawowych prawd i dogmatów, jeśli nawet w naszej Ojczyźnie widać, iż wiedzy tej brakuje, ujmijmy z wdzięcznością wyciągniętą ku nam z tą książką dłoń świętego przemyskiego biskupa, w której ujął on nieustannie naglące wezwanie, by skoro już Boga Żywego kochamy, skoro wiemy, iż przemawia On i przychodzi wszak na ołtarz z miłością do nas, to powinniśmy wiedzieć o naszej świętej Religii jak najwięcej, móc opowiadać innym o jej prawdach i obietnicach, jakie niesie tym, którzy odnajdą w Chrystusie i umiłowanej Oblubienicy Jego, Kościele Świętym Katolickim, jedyną drogę zbawienia. Nie bójmy się mówić wszem i wobec, że nasza Boska wiara jest najpiękniejsza na świecie! Uczmy się jej z każdym dniem coraz głębiej i otwierajmy na nią coraz szerzej nasze serca, bo przecież:
Kto poznał – jeno ten się dowie,
co znaczy kochać Zbawcę świata!
Proroczy esej prof. Feliksa Konecznego z 1925/1926 roku, w którym przewiduje m.in., że na skutek różnic cywilizacyjnych na Bałkanach próba zjednoczenia pod jednym państwem tylu kultur i narodów zakończy się krwawą wojną, co miało miejsce u progu lat 90. XX wieku."Gdybym zamierzał wykazywać, jako Słowiańszczyzna nie wytworzyła ani nawet nie wytwarzała nigdy jakiejś odrębnej „kultury słowiańskiej”, i że wyrażenie tego rodzaju stanowi czczy frazes na oznaczenie wyssanego z palca wymysłu, wynajdywałbym doprawdy niepotrzebnie proch. Każdemu żakowi szkolnemu wiadomo, że całkiem co innego cywilizacja łacińska, a co innego bizantynizm, i że obie te cywilizacje mieszczą się w Słowiańszczyźnie, a zatem o cywilizacji czy kulturze Słowian można mówić tylko w liczbie mnogiej. A gdyby chodziło o przykłady tej i tamtej cywilizacji, żeby uwydatnić ich odrębność, a często przeciwieństwo, również szkoda byłoby czasu na pisanie, boć to dostatecznie już jest opisane przez wystarczającą najzupełniej ilość pisarzy. Lecz pragnę zwrócić uwagę na niektóre pomijane dotychczas objawy: nie dwie cywilizacje, lecz trzy widzę w Słowiańszczyźnie, mianowicie do tamtych dwóch dodać trzeba turańską. Zważać też należy na tę okoliczność, że stosunki wzajemne wszystkich trzech bywały niejednakowe w rozmaitych okresach dziejowych, a nawet nie wszędzie i nie zawsze występowały wszystkie równocześnie. Godnym wreszcie uwagi jest fakt, jako każda z tych cywilizacji wydawała w Słowiańszczyźnie pewne odmiany, odcienia, a nadto powstawały inne znów odmiany z mieszania się dwóch cywilizacji, tych lub owych, z dążeń do tzw. syntezy lub też z mieszaniny ich mechanicznej. Co zważywszy, widzimy, jako różnolitość kulturalna Słowiańszczyzny nie dwie odmiany mieści w sobie, lecz znacznie więcej".(fragment eseju)
Jak sprawić, aby nóż, narzędzie zbrodni, nie zdradził swym przyszłym ofiarom celu do osiągnięcia którego zostanie użyty? Należy umieścić go między łyżką a widelcem, wówczas jako element zestawu sztućców doskonale ukryje, że w rzeczywistości stanowi telum occidendi. I o nim właśnie, czyli o starym i skompromitowanym na wieczne czasy marksizmie, oraz o mechanizmach ukrywania go w platerowym kostiumie zakłamanych, choć pięknie brzmiących idei oraz haseł trucizn, jest ta książka.
Robert Kościelny (ur. 1962) – historyk i publicysta. Autor książek, m.in. Rzeczpospolita oskarżanych narodów, Szczecin 2003, Przedmurze chrześcijaństwa, Kraków 2013, Wiosna wolnych Polaków. Wersja szczecińska, Warszawa 2017. Publikacje o charakterze naukowym m.in. w „Kwartalniku Historycznym”, „Przeglądzie Humanistycznym”, „Naszej Przeszłości”. Jako komentator polityczno-społeczny współpracuje z „Warszawską Gazetą”, natomiast artykuły popularnonaukowe zamieszcza w „Wiedzy i Życiu”, „Świecie Wiedzy” oraz magazynie „Focus Historia”. Mieszka w Szczecinie.
Ciąg dalszy pięknej sagi rodzinnej autorstwa Jadwigi Czechowicz. Po bestsellerowym debiucie Kresów i bezkresów autorka opisała losy rodziny Olsiewiczów po śmierci głównego bohatera, Józefa.
Pod ścianą domu, na starej ławie siedziała zamyślona Paulina. Pochowała w minionym tygodniu swojego ukochanego męża Józefa, teraz musi nauczyć się żyć bez niego. W sercu czuła opustoszałe miejsce, a w nim ogromną boleść. Bolała tęsknota, bolał brak obecności fizycznej i tylko miłość do męża dawała jej możliwość życia z nadzieją na spotkanie w przyszłości… na spotkanie w niebie.
Fragment książki
Jadwiga Czechowicz (z domu Zarzecka) przyszła na świat w 1953 roku w Zielonej Górze, od 40 lat mieszka w Łańcucie. Autorka jest wnuczką głównego bohatera książki, Józefa Olsiewicza, a wydana w 2016 roku książka Kresy i bezkresy podbiła serca czytelników stając się literackim bestsellerem. Debiutancka książka była czytana w 2017 roku w odcinkach na antenie Radia Maryja. Mimo ciężkiej choroby po trzech latach od wydania pierwszej części, autorce udało się dokończyć prace nad kontynuacją losów rodziny Olsiewiczów.
O średniowiecznych krucjatach napisano wiele książek, w których aż roi się od jawnych i celowych kłamstw, mniej lub bardziej świadomych przeinaczeń oraz uprzedzeń, kompletnie nie oddających ducha idei krucjatowej, wreszcie zawierających tezy i konkluzje, które służą jedynie jako amunicja przeciwnikom Kościoła.
Książka, którą oddajemy do rąk czytelników, ma przyczynić się do odrzucenia usankcjonowanych polityczną poprawnością krucjatowych paradygmatów (katolicy najeżdżali i masowo mordowali, katolicy pod groźbą śmierci nawracali innowierców, katolicy łupili wszystko i wszystkich, rycerze to byli zwykli bandyci, krucjaty to po prostu masowe ludobójstwo ze strony chrześcijan, itp., itd.). Czym były zatem naprawdę krucjaty? Jaki był ich prawdziwy cel? Dlaczego nie można ich uznać za katolicką agresję?Po lekturze książki Bartosza Ćwira poznasz odpowiedzi na powyższe, idące pod prąd obecnym prądom intelektualnym, pytania.
Szwecja w XVI wieku uwalnia się spod panowania duńskiego, na tronie zasiada Gustaw Waza, a w Europie żniwa zaczyna zbierać rewolucja protestancka. Po jego śmierci w 1560 roku zaczyna się walka o władzę między synami: Erykiem XIV, Magnusem, Janem III i Karolem Sudermańskim. Jednocześnie zaczyna się decydująca walka o religijną tożsamość Szwedów. Dlaczego Szwecja odeszła od religii katolickiej? Jaki wpływ na to miały przekonania i decyzje króla Jana III? Z jaką misją do Szwecji pojechał ks. Antonio Possewino? Co udało mu się osiągnąć? Czy była szansa, aby Szwecja jako jedyne państwo Skandynawii pozostała wierna Rzymowi? Jak w całym tym zamieszaniu udało się uchować w katolicyzmie królewicza Zygmunta, późniejszego króla Polski?
Profesor Feliks Koneczny w swoim wspaniałym, dociekliwym ale zarazem przystępnym i wciągającym stylu, prezentuje panoramę historyczną XVI-wiecznej Szwecji, zaś szczególnie sytuację religijną. Na podstawie Archiwum Watykańskiego oraz innych materiałów źródłowych dochodzi do odmiennych wniosków, niż powszechnie przyjęte. Rozprawa napisana w 1901 roku jako cykl artykułów dla „Przeglądu Powszechnego” ukazuje się po raz pierwszy w formie książki.
Przyjęło się o królu Janie III Wazie mniemać, że był katolikiem w skrytości i tylko z politycznych względów nie wystąpił jawnie z restauracją katolicyzmu. Niniejsza rozprawa zamierza zmienić to zapatrywanie.
Prof. Feliks Koneczny
W dobie powszechnej dezinformacji, fake newsów i postprawdy, katolicy powinni zadać sobie również inne pytanie postawione w tej książce. Dlaczego katolickie media nie informują nas o ogromnych zmianach w Kościele? Dlaczego ważniejsze są dla nich obrazki ukazujące ciekawostki z życia papieża Franciszka, niż poważne informacje o zasadniczych różnicach zdań między kardynałami i biskupami przyglądającymi się działaniom Ojca Świętego, o wielkich debatach na temat tego, czy Kościół wciąż jest jedyną drogą zbawienia, którym słowom Pisma Świętego wolno ufać, czy można dowolnie zmieniać słowa modlitwy albo odwieczne nauczanie moralne, lub czy sakrament spowiedzi wciąż powinien obowiązywać katolików.Fragment książkiTo jest smutna książka o smutnych czasach. Ale potrzebna. Polscy katolicy, tragicznie niedoinformowani w myśl zasady: „niech tam w całym świecie wojna, byle parafia nasza spokojna”, mają prawo i obowiązek wiedzieć, że w Kościele poza lokalnymi opłotkami szaleje prawdziwa burza. A kiedy burza szaleje, co robi wierny katolik? Najpierw podejmuje wszelkie działania mające na celu zabezpieczenie domu przed żywiołem, a potem zapala gromnicę i pada na kolana.Ze Wstępu Jerzego Wolaka
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?