Gdzieś daleko w baśniowej krainie żył Bazylian, 12-letni chłopiec wychowujący się bez rodziców. Mimo ciężkiego życia Bazylian był pogodnym chłopcem i łatwo się nie poddawał. Czasami jednak popadał w stan melancholijny i właśnie wtedy zastanawiał się, co w swoim życiu zmienić... Jego marzeniem było dokonanie czegoś wielkiego. Wszystko się zmieniło, gdy pewnego dnia w królestwie pojawił się smok...
Weronika Malengowska urodziła się 10.06.1992 r. w Gnieźnie. Absolwentka Liceum Profilowanego Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 4 im. Jana Kilińskiego w Gnieźnie. Jej pierwszym utworem było opowiadanie o piesku Reksiu, które napisała w wieku 9 lat. Pierwszym poważnym utworem była książka pt. O chłopcu, który uratował świat, którą napisała w wieku 18 lat. W 2012 r. postanowiła ją wydać.
Niewyobrażalne. Potęga i paradoksy naszych umysłów traktuje o niezwykłej mocy umysłu. Wiara w potęgę i możliwości ludzkiego umysłu w pokonywaniu chorób, stresów i zmartwień jest motywem przewodnim tej pracy. Przygotowując książkę, Witold Bońkowski przestudiował wiele dostępnych materiałów z zakresu psychologii, psychoterapii i medycyny – także tej niekonwencjonalnej, oraz zapisów zawartych w Biblii.
z recenzji
dra n. med. Zdzisława Kapelskiego b. Ordynatora Oddziału Psychiatrii Służby Zdrowia Szpitala MSW, konsultanta w dziedzinie psychiatrii Służby Zdrowia MSW, Wiceprezesa Stowarzyszenia Pomocy Mieszkaniowej dla Sierot
Główne przesłanie, które chce nam przekazać autor, odczytuję także z Jego życiorysu. Witold Bońkowski znany jest nie tylko w środowisku poznańskim, ale również w całej Polsce jako założyciel Stowarzyszenia Pomocy Mieszkaniowej dla Sierot. Ta bezinteresowna pomoc tym, którzy tego najbardziej potrzebują, przemawia do nas mocniej i głębiej niż nawet najpiękniejsze i najmądrzejsze słowa.
z recenzji
Ks. dra Edwarda Janikowskiego TChr b. Rektora Wyższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, Członka Honorowego Stowarzyszenia Pomocy Mieszkaniowej dla Sierot
Wybrany fragment książki
Odkryj siłe pozytywnego myslenia
W ciągu całego naszego życia, każdego dnia, stajemy przed rozlicznymi problemami, sprawami, które nas absorbują, pasjonują lub denerwują - czy po prostu wymagają załatwienia albo zajęcia określonego stanowiska. Nie zawsze są to sprawy przyjemne i sympatyczne. Niektóre potrafią nas rozko-jarzyć, zdenerwować na resztę dnia. Bywa, że na długo będziemy wytrąceni z normalnego rytmu życia, a niektóre problemy tak nas zaabsorbują, że wiele czasu upłynie, zanim wrócimy do normalnego rytmu życia. Dlatego bardzo ważne, by nie zawładnęły nami negatywne odczucia. Musimy nauczyć się odpowiedniego, pozytywnego nastawienia, a przede wszystkim dystansu do otaczającego świata i przykrych niespodzianek, jakie ze sobą niesie. Inaczej kłopoty całkowicie nas zdemobilizują. Ciosy otrzymywane od życia, nakładające się na siebie trudności i narastające problemy wysysają z nas energię czynią wyczerpanymi i zniechęconymi. Z czasem mogą też zrujnować nasza psychikę. Oto jakie doświadczenia przekazuje nam doktor Norman V. Peale który niemal całe życie poświęcił propagowaniu pozytywnego myślenia w ujęciu psychiatrii i religii.
NASZA PODŚWIADOMOŚĆ
W chwilach kryzysu psychicznego szczególnie wiele miejsca w naszych rc ważaniach zajmuje porównywanie się z innymi. Dlaczego jednym wiedz się w życiu znakomicie, wszystko idzie bez trudności, nie mają problemć rodzinnych, zdrowotnych, zawodowych i finansowych - a innym żadne; kłopotu los nie oszczędza? Tak tworzą się podstawy do frustracji. Są ludi radośni i ludzie stale niezadowoleni, osoby nastawione do innych i życia pozytywnie, optymistycznie - ale także osoby wciąż niezadowolę „szukające dziury w całym", niechętnie nastawione do świata i najbliższe otoczenia. Rodzą się niechęci i zawiści. Dlaczego jemu wszystko się ud nie ma żadnych problemów, a mnie nic się nie udaje, idzie jak po grud; On jest piękny i bogaty, a ja biedny i brzydki? Z jednej strony szczęście radzenia sobie z przeciwnościami i nastawieniem do otaczającego świata? A może to my sami kształtujemy te sytuacje?
To my sami decydujemy p naszym losie, a kluczem do powodzenia lub klęski jest nasze nastawienie, nasza psychika. Od nas tylko zależy, czy pomożemy sobie, czy zaszkodzimy, czy będziemy chcieli wpłynąć na nasze losy poprzez odpowiednie nastawienie psychiczne i dostosowane działania. Nawet największe wysiłki lekarzy niewiele dadzą, gdy nie będziemy chcieli wyzdrowieć, najbardziej życzliwe nam otoczenie przestanie takie być, gdy nieumiejętnie będziemy się w nim poruszać. Szukanie winy poza nami to unik, wybieg. Oczywiście, istnieją tak zwane obiektywne okoliczności sprawiające niekiedy, że realizacja naszych zamierzeń nie jest możliwa. Jednak główne siły dające szansę kształtowania naszych losów tkwią w nas samych.
Punktem wyjścia do takich działań jest możliwość kształtowania podświadomości. To warunek budowania w sobie pozytywnego stosunku do otaczającego świata i ludzi. Podświadomość jest źródłem nowych pomysłów, idei, dzięki którym możemy stać się odkrywcami, wynalazcami, artystami tworzącymi nowatorskie dzieła sztuki. To swoiste tło naszego życia i naszych motywacji, dające podstawę aktywnej działalności, a nawet umożliwiające wpływanie na nasze zdrowie i stan fizyczny. Podświadomość jest czynnikiem, którego lekceważyć nie wolno. Wyznacza ona główne kierunki naszych zachowań i naszego postępowania. Może nas ona zarówno uskrzydlić, jak i zniszczyć. To swego rodzaju program zapisany na twardym dysku naszego życiowego komputera, który odpowiednio kieruje działaniem, motywacjami i pragnieniami. Musimy więc nauczyć się go kształtować i regulować. Od nas samych zależy, jakie ustawienia owego programu wybierzemy, co z niego usuniemy, a które funkcje będą kontrolowały nasze losy. Od jej funkcjonowania zależy całość działania naszego organizmu, praca poszczególnych „programów": narządów, układów i psychiki. Od tego, jak „skonfigurujemy" podświadomość będzie zależała sprawność całego „komputera" naszego organizmu. Jeżeli zapanujemy nad podświadomością, będziemy w stanie odruchowo reagować w określonych sytuacjach, wytworzymy w sobie nawyki pozwalające we właściwy sposób zachowywać się i reagować - ku pożytkowi naszemu i otoczenia. Jeżeli jednak nasza podświadomość zostanie nastawiona negatywnie, z góry ukierunkowana na niechęć do otaczającego świata i ludzi - żadne starania nie pomogą. Możemy to jednak zmienić.
Podświadomość gromadzi wszelkie nasze doświadczenia (pozytywne i negatywne), opinie i oceny, ale także uprzedzenia i urazy, które się w nas nagromadziły i wpływają na to, jak interpretujemy rzeczywistość, z którą właśnie mamy do czynienia. Podświadomość sprawia, że jesteśmy bardzo wrażliwi na sygnały z zewnątrz dotyczące naszego zachowania, a wskutek tego natrętne opinie z zewnątrz, na próby wmówienia nam rzeczy i spraw, które w rzeczywistości nie występują, albo są wyolbrzymione. Miejmy własne zdanie i nie nastawiajmy się z góry negatywnie, na „nie". Musimy dążyć do wyeliminowania opinii z góry negatywnych i niechętnych oraz do wyciszenia nagromadzonych w nas przez lata negatywnych emocji i myśli. Warunkiem sukcesu jest nastawienie pozytywne - nawet za pomocą wmawiania sobie. że jestem doskonały, wspaniały, kochany i wszystko mi się uda; jakiekolwiek kłopoty, nieszczęścia, niepowodzenia nie wchodzą w rachubę.
Ważną metodą przeciwdziałania negatywnemu „zaprogramowaniu" podświadomości jest autosugestia. Często się zdarza, zwłaszcza przed trudnym egzaminem czy podjęciem ważnej decyzji, że wewnętrznie wyobrażamy sobie niewyobrażalną klęskę, niepowodzenie. Zaczynamy się pocić, nie śpimy po nocach, serce wali jak oszalałe, a gdy nadchodzi chwila próby, wpadamy w panikę. Wtedy albo dochodzi do mobilizacji organizmu i wszystko udaje się jak należy - możemy jednak również tracić wszelką zdolność do działania i logicznego myślenia, a wówczas nastąpi katastrofa. Student obleje egzamin. chirurg zepsuje operację, aktor „położy" rolę, robotnik w fabryce będzie marnował materiał. Tymczasem można zaprogramować podświadomość na zupełnie inne myślenie. Można sobie powiedzieć, że to niemożliwe, by coś nam się nie udało. Jesteśmy doskonali, wspaniali, umiemy to, co trzeba, bez trudności sobie poradzimy, bo to naturalne i oczywiste. Zatem nie ma się czego obawiać, bo będzie dobrze. Będziemy wtedy świadomie wykonywali swoje zadanie, ale jednocześnie zapewnimy sobie pomoc podświadomości. Myśląc negatywnie, sami robimy sobie krzywdę. Natomiast utrwalając w sobie określone przekonania oparte na pozytywnym myśleniu jesteśmy w stanie uzdrowić samych siebie, a przynajmniej znacznie poprawić nasz stan zdrowia, a także poprawić nasze funkcjonowanie w otoczeniu. Naturalnie, nie jest to panaceum absolutnie na wszystko - jesteśmy w końcu śmiertelni i nie powinniśmy być zaskoczeni koniecznością odejścia z tego świata na zawsze. Jednak bez poznania mechanizmów działania podświadomości i wpływania na nie, nie będziemy całkiem bezradni wobec pędu codziennego życia i w rezultacie nie zagubimy się.
Ludzie dość często zadawali nam pytanie, dlaczego właśnie Mongolia: fatalne drogi, bagna, rzeki, piach, podjazdy, upał i nocny chłód. Czasem za mało mamy odwagi na taką decyzję, bo uważamy, że jest za późno, bo obowiązki, kredyty, praca. Ale to wspólny cel zmaterializował rzecz, w którą wielu nie wierzyło, a która pozwoliła wniknąć w głąb i odnaleźć siłę na dokonywanie niezwykłych rzeczy. Mongolia to kraj, w którym każdy odkrywa samego siebie. Dawaliśmy rowerom ostro popalić, a co za tym idzie i sobie. Pokonaliśmy trasę dłuższą niż planowaliśmy. Ale warto było. Bo tak naprawdę tylko ty możesz powiedzieć ?jadę dalej?.
Iza obserwuje naturę przez okno i zachwyca ją wszystko, bo kocha życie i ludzi. [...] Patrzy na świat innymi już oczami niż przed laty, doświadczyła bowiem wiele i teraz nie tylko piękno ją mobilizuje do działania, ale również smutek lub żal, którego doznaje jak każdy. Czasami płacze dusza, choć łzy nie płyną - Iza szuka spokoju, a ja naciskając literki jedna po drugiej, uwieczniam ją. I tak zdanie po zdaniu zapełniam kartki jej smutkiem, od którego uciec nie mogła. Pamiętnik - książka wydarzeń - notowanie dni i dat ważnych i mniej ważnych, które może jeszcze zdąży przeczytać kiedyś i da potomnym, aby podzielić się czasem straconym, który nie zapisał się niczym ciekawym w jej życiu. Może niezupełnie straconym, bo zwiedzanie dzieł Boga na ziemi zalicza do wspaniałych i mądrych chwil.
To rodzaj pamiętnika, w którym autorka opisuje swoje wspomnienia i refleksje związane z psychozą maniakalno-depresyjną. Świadoma swojej choroby przekonuje o tym, jak ważne jest leczenie farmakologiczne oraz wsparcie najbliższych. Stara się pokazać, jak różne sytuacje oraz postawy i zachowania innych osób wpływały na jej stan i co pomogło jej odzyskać równowagę.
Istnieją zjawiska, z którymi logika nie może sobie poradzić i trzeba je tłumaczyć jako dziwne, niezrozumiałe wydarzenia. Nasze zmysły, które czasem trafiają do świadomości, mogą odbierać coś, czego nie ma. I odwrotnie - nie dostrzegamy rzeczy oczywistych, uznając je za złudzenie.
Opisane historie są prawdziwe - wydarzyły się w rzeczywistości. Bohaterowie mają ścisły umysł i kierują się chłodną analizą, która powinna wszystko tłumaczyć. Jednak nie potrafią logicznie zaistniałych zdarzeń wyjaśnić.
Jest początek lat dziewięćdziesiątych, zmienia się cały ustrój i polityka państwowa, sklepy. Podczas tych przemian powstają różne gangi, mafie i inne grupy przestępcze, które zaczynają śmielej rządzić w Polsce, mając różne powiązania ze światem przestępczym całej Europy.Akcja zaczyna się w prawobrzeżnej Warszawie, gdzie spokojna młoda dziewczyna, mieszkająca z rodzicami, po ukończeniu szkoły średniej wkracza w dorosłe życie. Niestety, przez głupie posunięcie, na które sama się zdecydowała, jej życie obraca się o 180 stopni, stawiając ją w bardzo niebezpiecznej sytuacji. Chcąc się wyrwać z tego niebezpiecznego środowiska, nie narażając nikogo bliskiego na poważne konsekwencje, spotyka na swojej drodze chłopaka marzeń. Zaczyna jednak szybko zdawać sobie sprawę, że musi podjąć decyzję, aby wyrwać się z tego piekła, w którym się znajduje.Co zdecyduje? Czy wybierze spokojne życie w zgodzie z prawem, czy wielką miłość powiązaną z przestępczością, tego dowiesz się Czytelniku po przeczytaniu powieści.
Przeczytajcie, Państwo, ze zrozumieniem, do końca, bez względu na swoje przekonania religijne. Cenzurę zostawcie na koniec.
Wstęp, który Państwo czytają, jest jednocześnie podsumowaniem pewnej części mojego pisania. Niektóre więc zdania będą się powtarzały, ale przy przebiegłej nerwicy powtórki zawsze są wskazane. Dlaczego zająłem się nerwicą? Bo ją miałem, poznałem i pokonałem. W wieku 37 lat wylądowałem w szpitalu z zawałem serca. Po wyjściu ze szpitala nastąpiła koronacja mojej nerwicy, którą i tak, ale w mniejszym stopniu, miałem, od kiedy pamiętam. Została moją królową, a królem został strach. Walczyłem na różne sposoby parę ładnych lat za pomocą diet, oczyszczania ciała i leków. Efekt? Brak efektu. Królestwo mojej królowej było wielkie. Nie do zniszczenia. Ale wszystko jest do czasu. Tak chciałem z tego wyjść, że każdy pomysł, jaki do mnie docierał, brałem pod uwagę. I taki jeden, chyba najbardziej wtedy absurdalny, zadziałał. Napisane jest w jednej z ksiąg: Poznacie Prawdę, a ona was wyzwoli. Słowa te na nieszczęście ludzi są napisane w Biblii. A dlaczego na nieszczęście? Dlatego, że dla jednych jest wielka, ale nie z powodu tego, co tam jest napisane, a dla drugich jest niczym, z czystej przekory do tych pierwszych. Efekt? Różaniec, a obok relanium, albo samo relanium. Wniosek? Coś, co powinno służyć ludziom dla ich dobra, to dobro zamienia w kłótnie. Ale możemy tę sytuację odwrócić i poczytać trochę. Prawda, która wyzwala. Szukałem tej Prawdy w swoim myśleniu i nici z tego wychodziły. Prawda, która wyzwala. Gdzie ona jest? Jak wygląda? Zadawałem sobie pytania. A kto mi na nie odpowiadał? Moje myślenie. Jakie myślenie? Myślenie opanowane przez moją królową. Czy można w takim wypadku znaleźć tę prawdziwą Prawdę w tym myśleniu? Nie ma takiej możliwości. Ale jaja znalazłem. Znalazłem, bo była gdzie indziej. Pewnej soboty kosiłem trawę ze swoją królową, podniosłem głowę i zobaczyłem drzewo w moim ogrodzie. Niby nic, to drzewo widziałem setki razy. Tylko teraz było inaczej. Spojrzałem na drzewo i napięcie mi towarzyszące znikło. Opuściłem głowę i znowu się pokazało. Podniosłem wzrok na drzewo - znowu znikło. Wcześniej już coś takiego przeżywałem, ale... No właśnie, ale. Ale odrzuciłem ten kamień węgielny. Królowa była sprytniejsza. Tym razem się nie dałem. Prawda, która wyzwala, to jest jedyna rzecz, jak się później okazało, która rozpuszcza nerwicę. Gdy wracałem do tej Prawdy, moje królestwo przechodziło na drugi plan i powoli znikało. Jest to tak proste, że postanowiłem się tym podzielić. Zacząłem pisać blog. Jak się okazało, zaczęło to pomagać ludziom. Książeczka, którą Państwo czytacie, jest tym blogiem. Nie będę tu wiele zmieniał, zrobię tylko malutką kosmetykę. Tak to wtedy widziałem i są tu pytania komentatorów i moje odpowiedzi naprowadzające na dobrą drogę. Przekonanie nerwicy do przepuszczenia nas przez nią wymaga długich wyjaśnień. Ale i tak nie wszystkich przepuszcza. Kto ma zrozumieć ten zrozumie. Dlatego wskazane jest parokrotne przeczytanie tego pisania ze zrozumieniem. Czytam i wiem, co czytam, a nie czytam i słucham, co o tym myślę. Bo to myśli nerwica. Czym jest ta Prawda? Czy to coś nadprzyrodzonego? Ależ skąd. Zasada działania tego jest bardzo prosta. Nie można jednocześnie służyć Bogu i mamonie. Na-
sza Uwaga nie może być w dwóch miejscach naraz. Nie może być np. jednocześnie na drzewie i słuchać nerwicy, która jest w umyśle. Nasza Uwaga skupiona na czymś na zewnątrz nas, pozwala naszej nerwicy swobodnie opuścić nasz umysł, podobnie jak mocz opuszcza nasze ciało. Jak go zatrzymasz, to cię boli. I to jest cały sekret.
Wypuścić emocje. Porzucić samego siebie. Problem jest tylko jeden. Otworzyć oczy i coś zobaczyć. Naprawdę, proszę mi wierzyć. Wystarczy tylko na coś patrzeć i to widzieć, słuchać czegoś i słyszeć. I tyle. Nic więcej. Nic prostszego, ale i nic trudniejszego. Kołaczcie, a otworzą wam. Nagroda jednak jest wielka. W chwili, gdy to coś swoją Uwagą uchwycicie, emocja pęka. Prawdziwa spowiedź. Proszę zrobić sobie ćwiczenie. Wyciągnijcie przed siebie rękę i obserwujcie Państwo swoją dłoń. Niedługo, może nawet niecałą minutę. Patrzcie z Uwagą jak wyglądają wasze linie, odciski palców. Skupcie tylko na tym Uwagę. Każdy stres bardzo łatwo w ten sposób się rozładowuje i każdą największą nerwicę włącznie z różnymi nałogami. Książeczka ta jednak nie doprowadzi was do celu. Ma ona przekonać wasze nerwicowe myślenie o powrocie do obserwacji otoczenia i obserwacji samej nerwicy. Ta obserwacja wyzwoli was od niej. Powrót waszej Uwagi do rzeczywistości jest powrotem syna marnotrawnego do domu. I to zależy tylko i wyłącznie od was.
Więc nie traćcie czasu.
Mrowisko to powieść, która pod przykrywką wątku fantastycznego pokazuje inne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Porusza też kwestie ,,zalet"" człowieka w zestawieniu z idealną naturą. Czy rzeczywiście jesteśmy jej częścią, czy tylko intruzami?***Leciał ku słońcu. Jego skrzydła dodawały mu swobody i lekkości. Pławił się wolnością i ciepłem słońca, które ogrzewało jego ciało promieniami. Czuł się bosko.Dostrzegł samicę. Nie chciał do niej lecieć, podświadomie czuł, że to wiąże się z dużym ryzykiem. Walczył ze sobą, ale na próżno. Szybko doskoczył, chwycił ją w miłosnym uścisku, spojrzał jej w oczy.Ester!!!Uśmiechała się do niego, a on był przerażony. ,,Przecież to jest moja królowa"" - kołatało mu w głowie.Szybkość całego zajścia i jego przerażenie nie pozwoliły mu odczuć żadnej przyjemności.Już po wszystkim.Rozejrzał się wokół. Ester już nie było. W oddali dostrzegł jakąś sylwetkę, ale nie miał siły lecieć ku niej. Musiał wylądować. Nie chciał tego robić, ale nie miał innej możliwości.Bał się.Wylądował niedaleko kopca. Spojrzał na swoje skrzydła.,,Są takie piękne"" - pomyślał.Wbrew swojej woli sprawnym ruchem żuwaczek odgryzł je. Leżały przed nim. To była jego wolność, którą stracił.Cały czas był przerażony, czuł, że teraz coś powinno się wydarzyć.Poczuł czyjąś obecność, obejrzał się.Za nim stała królowa, ale to nie Ester. To była królowa z innego kopca. Ta sama, która nie pozwoliła mu, aby został u niej niewolnikiem. - Zdajesz sobie sprawę, banito, że tak naprawdę nie powinno cię tu być? - Już kiedyś słyszał te słowa.I wtedy nagle pojawił się człowiek.
Czołem, łajzo! Po trzynastu latach pokoju w rozbitym dzielnicowo Orgonie znowu wybuchła wojna domowa. No i bardzo dobrze! Długo nie było roboty dla uczciwego najemnika. Teraz jest jej aż nadto. Zapraszamy do oddziału! Zapewniamy wikt, opierunek, wyszkolenie, broń, a nawet buty! Nie interesuje nas, kim i skąd jesteś, co robiłeś, czy umiesz machać żelazem, czy nie lub czy za twoją głowę ktoś wyznaczył nagrodę. Dla każdego znajdzie się miejsce. U nas dostaniesz carte blanche. cokolwiek to, kurwa, znaczy. Jasne, że można zginąć, tylko że bez tego nie byłoby przygody. No. na co jeszcze czekasz - zapraszamy w szeregi Psów Wojny!"" Najemnicy to krwista i wielowątkowa powieść fantasy z szeroko zakrojonym tłem politycznym. Barwni i wiarygodni bohaterowie knują intrygi, biorą udział w dramatycznych potyczkach i wielkich bitwach z udziałem tysięcy zbrojnych, w których szala zwycięstwa waży się do ostatniej chwili. Powieść ta inspirowana jest grą fabularną Aphalon - Świat Księżycowego Ostrza autorstwa Arka Mielczarka i Dariusza Tarki. Pamiętaj, kiedy nie wiesz, kto jest dobry, a kto zły, dobry jest ten, kto więcej zapłaci. Paweł Jakubowski (ur. w 1984 r. w Szczytnie k. Olsztyna) - absolwent Filologii Polskiej na Uniwersytecie Szczecińskim. Z zawodu pisarz, hobbystycznie sprzedawca. Jeden z członków-założycieli legendarnego stowarzyszenia 40i4 zajmującego się szeroko pojętą fantastyką. Od niedawna także aktor-amator.
Dojrzały mężczyzna poszukuje własnej tożsamości. Ma swoją szufladę skrywanych wartości i prawd, w które wierzy. Jego choroba to zagubienie, zbaczanie ze swojej drogi, odpychanie intuicji. Czuje jednak, że nadejdzie dzień, w którym wszystko w co wierzy zostanie docenione. Odnajdzie siebie prawdziwego.
Jest dziennikarzem o wysokiej etyce zawodowej. W pracy wszystkich poucza, kieruje się moralnością i etyką do bólu, ale w życiu prywatnym moralność spycha na jakieś nieodkryte głębiny. W życiu osobistym grzęźnie w trójkącie miłosnym, z którego pozwala mu się otrząsnąć jego wieloletni przyjaciel, wielokrotnie przypominając mu słowa Kierkegaarda: „Pozwól sobie na siebie i nie zagłuszaj swoich własnych sygnałów”.
Jest to współczesna powieść psychologiczno-obyczajowa o dojrzewaniu dorosłego człowieka.
Mężczyzna – fragment książki
Przebudził się i spojrzał w okno. Było jeszcze szaro. Starał się zasnąć, ale myśli kłębiły mu się w głowie, nie pozwalały mu na dalszy sen. Spojrzał na zegarek, była 4.33. Wyszedł na taras, usiadł na krześle i zapalił papierosa. Wspomnienia z tych wszystkich lat nie dawały mu spokoju.
Poznał ją w pubie, w zwykły lipcowy dzień. Przyszedł do Krzyśka, jak codziennie po południu. Byli wszyscy znajomi. Zadzwonił telefon. Dzwoniła ich koleżanka, Agnieszka, właścicielka słynnego pubu w ich mieście.
Krzysiek wszedł do pokoju i oznajmił wszystkim:
- Jedziemy do „Pierrota", Agnieszka nas zaprasza, podobno siedzą u niej wszyscy członkowie zespołu Mart.
- Super - stwierdził Adam. Tomek był niechętny.
- Słuchajcie, jedźcie sami, ja nie mam dzisiaj najlepszego nastroju.
- Nie wygłupiaj się - nalegał Adam - pojedziemy całą ekipą, jak będziesz się tam źle czuł, to obiecuję ci, że odwiozę cię do domu.
Zapakowali się w dwa samochody i ruszyli do pubu. Tomek dokładnie pamięta tę chwilę, kiedy weszli do pubu. Cały zespół Mart siedział na słynnej w mieście, oliwkowej sofie. Wtedy ją zobaczył pierwszy raz, pierwszy raz na żywo. Wcześniej przemykała mu na ekranie telewizyjnym, ale nigdy się nią nie interesował. Zwrócił na nią uwagę, ponieważ siedziała w kącie sofy i z nikim nie rozmawiała. Sprawiała wrażenie zagubionej.
Usiadł na sofie, pomiędzy członkami zespołu, zaczął rozmawiać z Andrzejem, gitarzystą zespołu. Rozmowa się nie kleiła. Nagle zza Andrzeja wychyliła się ONA:
- Mam na imię Iga, a ty?
- Tomek, miło mi.
Andrzej zrobił im miejsce i Tomek przysiadł się do Igi. Rozmawiali o wszystkim, kiedy Tomkowi przypomniało się, że przecież jest dziennikarzem, że powinien ją poprosić o wywiad. Każdy rasowy dziennikarz by tak zrobił.
- Słuchaj, jestem dziennikarzem, słyszałem, że dłużej zostajecie u nas w mieście, może zgodziłabyś się na wywiad i kilka zdjęć?
- Nie ma sprawy, a kiedy?
- Może jutro, musiałbym tylko zadzwonić do mojego kolegi fotografa, żebyś miała dobre zdjęcia.
Poszedł do małej sali obok, gdzie hałas był mniejszy, i zadzwonił do Darka. Darek był zachwycony - zgodził się bez zbędnych dyskusji. Umówił się z Iga, że spotkają się na wywiad, jutro o dziesiątej w hotelu, gdzie zespół się zatrzymał. Adam zaproponował, że może ich odwieźć do hotelu. Tomek siedział w samochodzie obok Igi. Czuł jakieś dziwne wibracje, jakąś nieogarniętą energię. Zatrzymali się pod hotelem.
- To do jutra! - rzuciła Iga.
- Do jutra!
Rano Tomek spotkał się z Darkiem w holu hotelu.
- Cześć stary.
-No cześć, to co? Dzwonimy do niej, że już jesteśmy!
-Ok.
Zeszła po nich na dół.
- Cześć, to pójdziemy do mojego pokoju, tam będziemy mieli spokój, żeby porozmawiać?
Weszli do jej pokoju hotelowego i ustalili, że najpierw Tomek zrobi z nią wywiad, a Darek zaczeka na korytarzu, żeby później zrobić jej zdjęcia. Zostali sami w pokoju. Tomek stał przy oknie, kiedy ona podeszła do niego i pocałowała go w usta. Był tym zaskoczony, ale nie zszokowany. Zaczęli wywiad, poszło gładko. Potem Darek robił jej zdjęcia, Tomek czekał na korytarzu. Po zakończeniu materiału, jeszcze chwilę porozmawiali o autoryzacji wywiadu. Wymienili się numerami telefonów.
Tomek z Darkiem wyszli z hotelu, chwilę porozmawiali i umówili się na następny dzień, że popracują nad tym materiałem.
Książka „Masz wybór!” jest wynikiem wieloletniej fascynacji i studiowania psychologii, filozofii, psychofizyki. W oparciu o własną wiedzę, doświadczenia życiowe oraz liczne rozmowy i spotkania z tysiącami słuchaczy wykładów, autor przedstawia specyficzny sposób widzenia świata, istną filozofię odmienności opartą o szczerość i odwagę w podejmowaniu decyzji. Nie podaje gotowych rozwiązań, wskazuje jedynie możliwości, jakie daje otaczające środowisko w powiązaniu z potencjałem ludzkiej inteligencji, uświadamiając fakt wyborów, jakich dokonujemy w każdym momencie życia. Wybór własnej drogi zależy w całości od nas samych. Wpływ na codzienne decyzje mają przekonania utrwalone na podświadomym poziomie umysłu, które podlegają w znacznym stopniu naszej kontroli, z czego w większości nie zdajemy sobie sprawy. Wszystko, co robimy, jest nawykiem. Sami w procesie życia dokonujemy wyboru nawyków, którymi posługujemy się w codzienności. Mamy oczywiście możliwości, aby dokonywać zmian tych nawyków na lepsze, często brakuje nam jednak zwykłych chęci, aby tego dokonać dla własnego dobra.
Czytelniczko, Czytelniku, jak bardzo jesteście głodni literatury? Jeśli nie bardzo, jeśli nasyceni już jesteście treściami, to weźcie ze sobą tę książkę jako wiśnię na torcie, ponieważ to końcowy smak deseru. Jeśli zaś jesteście niesyci, to posilcie się tym tekstem, w którym znajdziecie nowe ożywcze składniki ? najlepiej zbilansowaną dietę Czytelnika.
Poznaj sposób życia poza głównym nurtem! Możesz go wypróbować, ubarwić swoją egzystencję. Uniknij niebezpieczeństwa ominięcia życia na marginesie. Poza głównym nurtem poznasz smaki bycia.
Dodaj do przyjemności swojego życia lekturę mojej książki! Nie bierz jej ze sobą, jeśli poznałaś już wszystkie uroki istnienia. Ale jeśli brakuje Ci choć jednego, ta książka wypełni lukę.
Poznaj, co myślą mężczyźni. Będziesz przygotowana, silniejsza i przenikliwa.
Wzmocnij się, uwewnętrznij zdania tej książki. Weź ją ze sobą!
Miłośników filozofii i literatury uprasza się o wzięcie tej książki dla siebie.
Poza tym, że napisałem tę książkę, jestem filozofem, psychologiem, coachem, terapeutą i trenerem.
Kawałki rozsypanego serca należy pozbierać w całość, inaczej nie będzie dobrze działać ani kochać.A ono nawet okaleczone bije mocno przy wspomnieniach gorącego lata na pięknej Krecie. W tej historii wypielęgnowany salon staje się świadkiem rozmów kobiet szukających sposobu na porozumienie się ze swoimi mężczyznami i nieraz rozbrzmiewa głośnym śmiechem.Trzeba po prostu ruszyć w świat, aby znaleźć swoje szczęśliwe serce.
Ciepłych kobiecych historii kilka w tle, trochę słodko, trochę gorzko a czasem śmiesznie, łączy podróże bohaterki prowadzące do zmiany, jaka w niej zachodzi, kiedy spotkany Litwin mówi o niej ""Boże, jaka piękna"". Wówczas powoli odkrywa w sobie inną kobietę i nie chce już mężczyzny nadmiernie skoncentrowanego na własnym ego, dla którego ""pełna micha i czyste gacie"" stanowią życiowe kredo. W historii tej mężczyźni w żeńskim wymiarze są ważni; przedstawia ona niezwykłe miejsca na świecie i te niespodziewane w zakamarkach kobiecej duszy.
Czy 46-letnia, zupełnie przeciętna, kobieta może wejść na Kilimandżaro?
Prawie zmuszona przez swoja rodzinę, pełna obaw, pojechałam. I udało się. W swojej relacji z wyprawy opisuję, że nie było to łatwe i wymagało sporej dawki samozaparcia, ale było warto. Przy okazji udowodniłam sobie, że nadal mogę wiele osiągnąć. Oprócz niesamowitej przygody, która w pełni zasługuje na miano "wyprawy życia" były to również wspaniałe rodzinne wakacje.
Książka „Krótka wędrówka” pokazuje wartość i piękno religii katolickiej. Skierowana jest do ludzi niewierzących oraz słabej wiary. Napisana została z okazji Roku Wiary na podstawie źródeł katolickich. Zapraszam do przeczytania. Spróbuj otworzyć się na Boga. Nie udawaj, że Go nie ma. Uwierz! On jest najlepszym lekarzem. Tytuł „Krótka wędrówka” nawiązuje do wędrówki człowieka po ziemi. Życie ludzkie jest bardzo krótkie i nie warto robić złych rzeczy, bo nie starcza później czasu na ich naprawę. Henryka z Heleną wybrały się na pielgrzymkę do Częstochowy. Nigdy nie przypuszczały, że przeżyją tyle wrażeń i emocji, najpiękniejsze jednak chwile były związane z nawracaniem się ludzi. Urodziłam się 2 lutego 1954 roku we Włodawie w rodzinie robotniczej. Jestem mężatką, mam dwóch synów: Mateusza i Michała. Bardzo pragnęłabym, aby ta książka dotarła do tych, do których powinna. Jeśli dzięki niej nawróci się choć jedna osoba, to już będę miała satysfakcję.
Anioły nieustannie wpływają na zmiany klimatyczne Ziemi. Wrony rozmawiają ludzkim głosem. Latarniczka pisze listy do dyrekcji a czytelnicy lokalnej gazety piszą listy do redakcji.
Rada miasta uchwala absolutorium dla burmistrza pod dyktando Fiodora Dostojewskiego.
Podczas lektury ciągle przechodzimy przez granicę pomiędzy rzeczywistością a literaturą.
Adam Zimnol jest dyplomowanym Specjalistą ds. Ochrony i Bezpieczeństwa. Ukończył także studium psychoterapii. Swoją karierę zaczął jako zwykły pracownik ochrony bez wykształcenia, kontynuując krok po kroku różne kursy i szkoły oraz zbierając doświadczenia, osiągnął wszystkie najwyższe cele w swej dziedzinie na terenie Niemiec.
Posiada wieloletnie doświadczenie w kierowaniu pracownikami, a także w szkoleniu trudnych oraz heterogennych grup.
Do niedawna mieszkał w Niemczech, w okolicach Frankfurtu nad Menem, jednak ostatnio zmienił miejsce zamieszkania i na stałe przeprowadził się do Polski. W dalszym ciągu prowadzi kursy, szczególnie w dziedzinie komunikacji interpersonalnej, na terenie całych Niemiec. Jest też członkiem izb egzaminacyjnych w dziedzinie ochrony i bezpieczeństwa we Frankfurcie nad Menem i w Mainz.
Czy zastanawiałeś się kiedyś jak często życiem rządzi przypadek? Trzy kobiety: młoda wdowa, była żona bigamisty oraz doświadczona przez życie rozwódka nawet nie przypuszczają jak wiele w ich życie mogą wnieść wspólne egipskie wakacje. Leniwy urlop na leżaku? Nic bardziej błędnego. Niesamowite zbiegi okoliczności sprawią, że ich świat stanie na głowie i po powrocie do kraju już nic nie będzie takie jak przedtem...
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?