„Zatrzymaj się na chwilę” to zbiór wybranej poezji z całości twórczości. Skierowany jest nie tylko do miłośników poezji, ale również do wszystkich, którzy chcą się zatrzymać na chwilę, zapomnieć o pędzie obecnego świata, by odnaleźć siebie i odpowiedzieć sobie na fundamentalne pytania: Kim jesteśmy i w jakim celu zostaliśmy tu posłani? Kim możemy się stać? Co nam potrzeba do szczęścia? Jak ma wyglądać nasz byt? Gdzie poszukiwać drogowskazów życia?
Jesteśmy w przedsionku wieczności, w całym zgiełku życia, zagubieni w swej tożsamości.
Prawie natychmiast partyzant „Lis” został wstępnie przesłuchany przez jednego z oficerów, którzy go przyprowadzili, tego podpułkownika z mapnikiem. „Tawariszcz politruk”, jak zwracali się do niego pozostali Sowieci, zadał Modestowi tylko jedno podchwytliwe pytanie.
– Wy znajetie czto eto takoje... – tu zaczął szukać jakiegoś słowa w swoich papierach w mapniku. Znalazłszy je, enkawudzista powtórzył kwestię: – Wy znajetie czto eto placowka?
– Chyba placówka?
– Da, placówka – poprawił się Rosjanin.
– Wiem – odparł, udając naiwnego więzień. Domyślał się, że chodzi o nazywaną placówką podstawową komórkę AK, ale nie mógł przecież tak odpowiedzieć.
– Nu, słuszaju, słuszaju... – zachęcał przesłuchujący, zakładając nogę na nogę i zaplatając ręce na piersiach.
– Placówka, albo po prostu plac, to jest taki kawałek ziemi, na którym ma być stawiany dom albo inny budynek... – zaczął tłumaczyć więzień.
– Ja tiebie skażu, czto eto placowka! – ryknął nagle Rosjanin, zrywając się z krzesła i wymierzając więźniowi policzek. – Ty dumajesz, czto ja durnyj? – zapytał ponownie i nie czekając już na odpowiedź, kazał wartownikom wyprowadzić aresztanta do obory.
Powiada się, że ci, którzy nie potrafią działać, piszą. Andrzej łączy świetnie jedno z drugim. Poznałem go przy okazji pisania mojej książki „Niebo dla akrobaty”. Zrodziła się ona w gorzowskim hospicjum św. Kamila. Andrzej był tam wolontariuszem. Pomagał najsłabszym i najbiedniejszym – akrobatom, którzy w najtrudniejszym okresie życia musieli przedostać się na drugą stronę rzeczywistości. W tej pomocy był artystą. Ludzie, którzy pomagają w takich chwilach, są wyobrażeniem nieba. I takim niebem był Andrzej. Mam zawsze przed oczami jego płonące oczy, gdy opowiadał mi cudowne historie, które wydarzyły się w hospicjum. Do tego wszystkiego Andrzej ma talent literacki.
Ubiera wszystko, co przeżywa i spotyka, w inteligentny rym. Zna doskonale prawdę, że „kto rymuje, ten się raduje”. A ja się teraz raduję na wieść, że Andrzej postanowił wydać najpiękniejsze baśnie, dodając im swojego ducha. Jestem przekonany, że uda się mu zachwycić czytelników. Polecam gorąco i trzymam kciuki.
Jan Grzegorczyk
"Znane bajki wierszem" to zbiór 15 bajek i baśni należących do klasyki literatury światowej, spisanych przez Hansa Christiana Andersena oraz braci Wilhelma i Jacoba Grimmów. Napisane rymem w oryginalny lekki sposób, zachwycają swoją prostotą. Każda baśń i bajka zakończone są morałem. Autor kreuje na nowo baśniowy świat, nadając mu swój niepowtarzalny styl. Ostatnia pozycja to bajka autorska. Dodatkowym atutem książki są piękne kolorowe ilustracje utrzymane w bajkowym klimacie, dopełniające całość wydania. Jest to debiut literacki autora.
Spomiędzy drzew zaczęły się wyłaniać nienaturalnie pokrzywione sylwetki oraz dziesiątki, jeśli nie setki blado błyszczących oczu. Łby jeden po drugim wychylały się z równego szeregu ponurych drzew iglastych, które – jakby trącone ohydnym oddechem potworów – sprawiały wrażenie spaczonych i podupadłych. W powietrzu zaczął unosić się odór zgniłego mięsa oraz smoły.
Tak rozpoczyna się atak Czarnokłów na spokojną wioskę Ustronie. Wkrótce okazuje się, że upiorne potwory nie tylko łakną krwi ludzi, ale też są narzędziem w rękach tych, którzy od dawna planowali wojnę między Walezją a Harfingarem. Wyklęci próbują wykorzystać magiczną moc przeciw ludzkości. Czy znajdzie się ktoś, kto stanie do walki ze zbuntowanymi magami…?
Autorka przenosi nas w urokliwy świat przedwojennej Polski. Biedna, ale piękna i uczciwa dziewczyna spotyka na swej drodze przystojnego inżyniera. Czy namiętność, jaka zawładnęła młodymi ludźmi, przerodzi się w głębsze uczucie? Czy chwila zapomnienia wpłynie na przyszłość Aurelii i Krzysztofa? Jaką rolę w życiu obojga odegra właściciel ziemski Hieronim i cygański tabor?
„Jutrzenka” to powieść o miłości, ale i odpowiedzialności, jaka pojawia się pod wpływem życiowych doświadczeń. To przyjemna lektura dla wszystkich żywiących sentyment do czasów międzywojnia.
Prawdziwe świadectwo, do bólu szczere. Warto przeczytać, może się przydać. Szczerze polecam!
Marek Kamiński
Nałęczów Pani Hanki to nadal Cisy Żeromskiego, z galerią trochę strasznych, trochę pięknych postaci, ulotnymi spotkaniami, które pozostawiają trwały ślad, samotnością, bólem i rozczarowaniem, z których rodzą się prawda, dobro i piękno.
Barbara Kulicka
Autorka ze zdawałoby się banalnego wypadku złamania nogi na ulicy uczyniła wspaniałe studium cierpienia, zadziwiające głębią przemyśleń i mocnymi w swej wymowie środkami wyrazu. Książka Hani to dla mnie w sensie pozytywnym wstrząsające odkrycie skłaniające do zatrzymania się na chwilę w biegu codziennego życia i odkrycia jego sensu.
Agnieszka Korzeniewska
W swoim kolejnym tomiku poezji pani Hanna dzieli się z nami obserwacją świata. Idąc przez życie, zatrzymuje się i pozwala nam wejść w historię ludzi: ich przeszłość, uczucia i myśli. Ten personalizm w podejściu do świata staje się cennym rysem w jej poezji. (...) Obserwujemy wraz z nią przedmioty i miejsca, by wniknąć głębiej: w życie ludzi, którzy używali rzeczy zachowanych do naszych czasów lub przebywali w miejscach odwiedzanych przez autorkę. (...) Wybierzmy się więc na kolejną wyprawę do Brugii oraz na Wigry, do Domu Opieki Społecznej i między zakurzone karty Biblii. „Oto człowiek, oto jego historia! Oto jest mój Bóg, oto moja wiara! Zachwyć się nią razem ze mną” – mówi do nas autorka.
Bartłomiej Sokal
Pani Haniu! Zbierałam się do napisania tych kilku słów ponad miesiąc. Jak mam napisać coś z sensem po przeczytaniu słów, które Pani kreśli w książce. To naprawdę trudne! Napiszę więc zwyczajnie: „Pani Haniu, dziękuję, że zawsze w Pani książkach zwyczajny człowiek, codzienne ludzkie sprawy mają sens. I dziękuję za słowa – cytuję za Panią: moje życie, to MOJE ŻYCIE”.
Dorota
Nie spodziewałem się, że tak szybko przeczytam Pani książkę (połknąłem ją jednym haustem). W okresie cierpienia i leczenia złamania odczuwa się wielką pogodę ducha, a niekiedy dużo humoru. W miarę powrotu do zdrowia i sprawności, kiedy to pojawiają się inne otaczające problemy, jest nieco przygnębiająca i zmuszająca do zastanowienia się nad beznadziejnością życia. Jednak ogólny wydźwięk jest pozytywny, może nawet budujący. Dlatego chętnie polecam Pani książkę.
Marek z Lublina
Niezwykle emocjonujące opowiadania przesycone pesymizmem, który daje wiele do myślenia i nie pozostawia czytelnika obojętnym. Ich bohaterowie, niepokojąco autentyczni, uwikłani są w różne udręki – osobiste i te, które znoszą ludzie z nimi obcujący. Uwięzieni w świecie stereotypów i polskiej mentalności walczą z samym sobą. Ostatecznie bezpardonowo rozprawiają się z tym, co ich uwiera, doprowadzając do mariażu życia i śmierci.
„Czasami właśnie w śmierci człowiek rodzi się na nowo.
Tworzy swoją historię bez bólu życia”.
Rzeczywistość Życia o smaku umierania jest do bólu prawdziwa, utkana z sytuacji potwierdzających zmienność i przypadkowość ludzkiego istnienia. Sytuacji, które mogłyby się przydarzyć każdemu z nas. Ale czy zakończyłyby się tak samo?
W sercu każdego człowieka tli się marzenie by kochać, być kochanym, szczęśliwym, potrzebnym, ważnym!
Ta książka o niezwykłym przesłaniu, ofiarowuje scenariusz do tak wymarzonego życia, ale też ostrzega przed konsekwencjami panoszącego się zła, które człowiek generuje na co dzień!
Kimkolwiek jesteś, przeczytaj ją koniecznie i polecaj innym!
Czy kot może być kimś więcej niż tylko puchatym przyjacielem?
• Czy dzięki zwierzęciu uda się pokonać własne lęki i bariery?
• Jak kot może zrdeukować stres i poprawić samoocenę?
• Jaki kot będzie odpowiedni do pracy terapeutycznej?
• Jakie standardy powinien spełniać terapeuta?
Na te i inne pytania odpowiedzi daje niniejsza książka.
Jarosław M. Daszkiewicz (ur. 1953 r.), historyk sztuki, krytyk, marszand. W młodości był m.in.: pomocnikiem drukarza, czyścicielem okien, organizatorem imprez estradowych, robotnikiem sezonowym w cegielni, nauczycielem plastyki, ratownikiem wodnym. Zrealizował (z L. Jampolskim) kultowy „Arsenał ’88”, prowadził autorski program o sztuce („Panteon”) w TV Polonia, napisał „Malarstwo młodych 1980–1990”, nakręcił film telewizyjny o księdzu poecie Januszu St. Pasierbie („Więcej niż kapłan”). Niniejsze opowiadania są debiutem literackim onego i powstały pierwotnie jako teksty przeznaczone do realizacji etiud filmowych.
Współczesna proza miejska ma już dość bogaty dorobek, z powątpiewaniem więc odbieramy zapowiedź każdego kolejnego dzieła. Niewielu chętnych czytelników znajdzie też kolejna kreacja everymana. W czasach przyspieszonego tempa życia biegniemy do przodu z wizją pożądanego celu w oczach i nie mamy ochoty przeglądać się w podstawianym nam pod nos zwierciadle. A więc znowu ktoś nam zakłóca spokój?!
Składam na Państwa ręce pierwszy tom z cyklu pt.: „Kwiaty poezji”. Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy włączyli się w ten projekt w jakiejkolwiek postaci. Dajecie mi siłę, by łamać granice i iść dalej. Napędzacie mnie wiarą i pomagacie uwierzyć we własne możliwości. Przyczyniłem się do łańcucha wydarzeń, widziałem, jak inni odważnie opróżniają szufladę. Jeśli ta książka trafiła do wydania, to możecie być pewni, że zacząłem pracę nad drugim tomem. Obiecuję dać z siebie więcej, przełamać limit swoich możliwości. Wasze oczekiwanie na tworzoną przeze mnie poezję oraz spotkanie się z Wami to dla mnie wspaniałe przeżycie. Poproszono mnie o napisanie i wygłoszenie kilku przedmów małżeńskich, spróbowałem podołać wyzwaniu. W smutku okoliczności jako laudator ułożyłem mowę pogrzebową. Każda sposobność była ciekawym wyzwaniem, w którym mogłem sprawdzić swoje umiejętności.
Życzę Państwu wszystkiego, co najlepsze, dziękując za to, że jesteście ze mną. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.
Niech tytuł książki będzie inspiracją do początku zdrowego trybu życia.
Poznaj fakty!
Udziel sobie chwili dla zdrowia, użyj podanych w książce materiałów jako drogowskazu w pogłębianiu wiedzy o zdrowiu.
M. O. W. A, czyli historie Mirandy, Oli, Weroniki i Antka to krótkie opowiadania przedstawiające okres dorastania czworga dzieci, otaczające je smutki i bezkompromisową rzeczywistość. Na horyzoncie widać jednak promyk nadziei, który będzie próbował przebić się przez szare chmury codzienności.
Każda z historii uczy nas czegoś ważnego. Autorka opowiadań przypomina, jak ważnymi są: drugi człowiek i wiara w niego, dobroć, niesienie pomocy, poświęcenie, przyjaźń i miłość, chęć uczenia się oraz samorealizacja. Bez tych wartości życie jest ciężkie, nieznośnie puste.
Bohaterami są Miranda, Ola, Weronika i Antek. Poznajemy ich, gdy mają po kilkanaście lat i chodzą do szkoły, ale też uczą się na przyspieszonym kursie dorosłości. Czworo różnych dzieci, naznaczonych słabymi charakterami swoich rodziców, dzieci, których, wydawałoby się, losy są już wytyczone. Czy uda się im odzyskać równowagę, stanąć na nogi i stworzyć coś swojego, lepszego?
Aby znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania, warto sięgnąć po tę lekturę. Warto to zrobić też po to, by kibicować młodym bohaterom i nie tracić w nich wiary.
Zaletą tych 4 opowiadań jest niewątpliwie autentyczność przekazu. Autorka wiernie oddaje nasze realia i sytuacje, z którymi borykają się młodzi ludzie. Jest to wartościowa lektura, która wywarła na mnie duże wrażenie. Samo życie, bez retuszu, ale opisane z nieprzeciętną wnikliwością. Najważniejszym przekazem tej książki jest danie nadziei, do której droga jest bardzo kręta i zwykle wiedzie przez pot, krew i łzy. Najważniejsze jest, żeby dojść do celu. Samo życie…
Ewa Błaszczyk
OSTATNI LĄD to fascynująca wielowątkowa opowieść o dwóch równoległych światach, niby podobnych, bo zamieszkanych przez ludzi, a jednak bardzo się różniących. Jeden świat to nasza Ziemia, drugi to cywilizacja bardzo podobna do naszej, ale ukryta głęboko na dnie Rowu Mariańskiego, technologicznie o wiele bardziej jednak rozwinięta, której przedstawiciele dążą do panowania na nimi oboma. Liczne spiski, intrygi, walka o władzę, a w tle miłość między Dianą, atrakcyjną i niesamowicie inteligentną kobietą z Ziemi, a Dawidem, wybitnym i równie inteligentnym przedstawicielem tej drugiej cywilizacji.
Jest to jednocześnie ciekawa wizja przyszłości, opartej na trudnych obecnie do wyobrażenia wynalazkach i rewolucyjnych zdobyczach nauki i techniki.
„Droga do raju” przedstawia dzieje rodziny żydowskiej, która podczas II wojny światowej uciekła z okupowanej przez nazistów Polski. Przedzierając się przez nękaną wojną Europę, dotarli do Genui, skąd popłynęli do Nowego Jorku. W USA najpierw zostali umieszczeni w obozie dla uchodźców, a później po uzyskaniu obywatelstwa rozpoczęli życie na własny rachunek.
Mieszkając już w Stanach, główny bohater Dawid zakochuje się w pięknej muzułmance Aiszy. Młodzi postanawiają się pobrać, mimo dzielących rodziny różnic religijnych. Jak potoczą się ich losy, co ich tam jeszcze spotka i gdzie odnajdą swój upragniony raj? Tego się dowiecie po przeczytaniu książki. Zapraszamy do lektury!
Książka "Klucz wolności":
- wskaże Ci, jak być wolnym;
- uświadomi potrzebę sensu w życiu;
- podważy Twoją wiedzę o świecie;
- ukierunkuje na posłuszeństwo;
- zaprogramuje nieposłuszeństwo.
Wiesław Dziergawka podważa panujący pogląd o posłuszeństwie jako jedynej drodze do osiągnięcia wolności w dzisiejszym świecie. Jego spojrzenie cechuje się determinacją do poznania prawdy o otaczającej rzeczywistości. Subiektywna wyprawa przez dzieje, zawarta w niniejszej książce, ukazuje szeroki wachlarz zachowań ludzkich w obliczu próby. Wyprawa przynosi refleksje o naturze zła, ale przede wszystkim wskazuje na kierunki drogi do dobra. Autor przytacza, opierając się na dziejach Kościoła katolickiego wiele przykładów heroicznej postawy i determinacji. Jednocześnie w opracowaniu ujęto też postawy ludzi, dalekich od wiary, których czyny godne są stawiania za wzór umiłowania prawdy.
,,Klucz wolności. Człowiek przeciw sieci norm” to poradnik jak w obecnym znormalizowanym świecie zachować sens, upragnioną wolność wewnętrzną i autonomię. Wskazuje na sposoby postępowania gwarantujące zachowanie wolności nawet w najczarniejszych chwilach zniewolenia. Jest odpowiedzią na poszukiwanie mistycznego, klucza wolności, narzędzia pozwalającego na bycie wolnym, bycie sobą, bycie najlepszą wersją samego siebie!
Nie miała pojęcia, że następnego dnia, zajrzy do umysłu Boga i rozwiąże największą zagadkę wszechczasów!
Na widok mieszkańców Ziemi, antenki Penetratora stanęły by dęba. Przesłał by falo-czipa do swoich: „Trzecią zaludniają elektromagnetyczne Pustaki. Gdyby z siedmiu miliardów ludzi, wycisnąć próżnię z ich atomów, powstała by kulka o wielkości poziomki…”
Wprowadzenie Oscylatora do ligowych rozgrywek w piłce nożnej uatrakcyjniło by mecze drużyn środka tabeli i ograniczyło by skutki nadciągającego tsunami korupcji…
„Kobiety są jak galaktyki, których czarne centra posiadają ogromną siłę przyciągania, skutkującą ciążeniem. Osobliwością mężczyzn, są ich żółte karły, które w odpowiednim momencie, potrafią przeobrazić się w czerwone olbrzymy…” mówiła zaśmiewając się Krystyna, której wszystko kojarzyło się z kosmosem.
I co? Gdzie jesteś Boże?
Stoję o trzeciej nad ranem na ulicy, koleżanka w domu pijana, starsza Pani panikuje, a ja nie znam angielskiego. Rzeczy leżą na ulicy.
I co dalej…?
Dalsze losy bohaterów książek: „ŚWIAT WEDŁUG MARKA” i „TYLKO TERAZ”, okażą się w książce: CIEŃ KUNY.
Świat idzie naprzód! „Dobra zmiana” w sporcie może polegać na:
- wprowadzeniu „Oscylatora” do rozgrywek ligowych w piłce nożnej.
- karaniu fauli taktycznych, rzutami karnymi z 20 metrów.
- eliminacji strącania poprzeczek w skokach wzwyż i o tyczce oraz – spalonych skoków i rzutów.
Bez dobrej zmiany „Dobrej zmiany”, pozostaniemy zaściankiem Europy. Nasz Statek zdryfował za bardzo na lewo. Musimy wrócić do korzeni! Gospodarkę i światopogląd – skierować ku CENTRUM. W rezultacie pokład zaroi się od wykształciuchów. Wśród nich będzie wielu jajogłowych. Co ty na to?
Wielkie plany, piękne wizje. Otaczają nas wielkie stada drapieżników. Wykorzystają każde potknięcie…
Duży wpływ na kształtowanie opinii naszego społeczeństwa, ma obcy kapitał i obce interesy! To było by nie do pomyślenia w takich krajach, jak Niemcy, Francja i Anglia.
Za nami udany start, ale „tu na razie jest ściernisko…!”
„Przypadkowo się dowiedziałam o tym, co teraz dzieje się w pracowni pani męża. Kiedyś nikt by o czymś takim nawet nie pomyślał... Teraz tam Sodoma i Gomora! Jakaś blondynka podobno zaliczyła już wszystkich kolegów, a taką rudą kasztankę, dosiadają na zmianę dwa żonate i dzieciate ogiery! Jeden młody, a drugi stary…”
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?