Czy nie byłoby pięknie móc wyłączyć wszystkie złe emocje?
Osiemnastoletnia Dominika to dziewczyna z rozbitej rodziny. Od zawsze czuje się inna niż wszyscy, zagubiona i bardzo samotna. Nieustannie próbuje rozgryźć samą siebie i zrozumieć świat, który ją otacza. Bolesne życiowe doświadczenia sprawiają jednak, że zupełnie nie radzi sobie z emocjami, które uderzają w nią ze zdwojoną siłą. Pojawiają się myśli samobójcze, pierwsze samookaleczenia i stany depresyjne... Czy pragnienie autodestrukcji weźmie górę nad coraz bardziej wątłą chęcią życia? Co tak naprawdę siedzi w głowie dziewczyny, która nie potrafi uwolnić się od swoich demonów?
Odczuwałam samotność, bo wciąż nikt nie wiedział, z czym dokładnie się zmagam. Potrzebowałam jedynie zrozumienia, ale nie robiłam nic, aby pomóc samej sobie. Dążyłam do autodestrukcji. Coraz częściej w mojej głowie pojawiały się myśli samobójcze. Odpychałam ludzi od siebie i uciekałam w alkohol, za co nienawidziłam się najbardziej, bo zachowywałam się jak on. Cięłam się częściej, piłam do utraty przytomności. Może to żałosne, ale to, co wtedy miałam w głowie, to jeden wielki chaos. Nadal wydaje mi się to wszystko żałosne, ale jednak to naga prawda. Samoocena spadła tak nisko, że już niżej nie mogła. Wyniszczałam się stopniowo, tak jak tego podświadomie chciałam.
Kiedy młoda dziewczyna próbuje odnaleźć własny sposób na życie, niechcący może wpakować się w poważne tarapaty... Doświadczyła tego Natalia, pasjonatka podróży, która postanowiła rozpocząć pracę na statku pasażerskim. Obiecywane góry złotych monet i poszerzenie horyzontów szybko okazują się zwykłym kłamstwem, a Natalia trafia w sam środek piekła na wodzie. Oszukana przez armatora statku i załogę zostaje porzucona bez bagażu i pieniędzy gdzieś w Niemczech. Kiedy w końcu udaje jej się dotrzeć do Polski, postanawia zawalczyć o swoje i kieruje sprawę na policję, mając nadzieję, że sprawiedliwość będzie po jej stronie...
Inspiracją dla powieści „Down by the river” były prawdziwe wydarzenia, które autorka postanowiła spisać ku przestrodze młodych dziewczyn, pragnących swoją pasję do podróżowania przekuć w sposób na łatwy zarobek. To również historia o tym, że jedyną rzeczą, jakiej nikt nie może nam odebrać, jest godność. Nawet gdy traci się wszystko, co nam dane.
Magdalena Brzezińska - urodziła się w 1992 r. w Sławnie na Pomorzu. Jest absolwentką studiów archeologicznych na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Podróżnik, filhellen i przewodnik po Grecji w jednym. Od kilku lat zaraża turystów swoją miłością do wyspy Zakynthos. Zimą przenosi się nieco dalej, by oprowadzać Polaków po egzotycznej Sri Lance. W trakcie swoich podróży uczestniczyła w wielu międzynarodowych projektach badawczych na terenie Azji i Afryki, a także uczyła języka polskiego w Nepalu.
Kiedy bycie człowiekiem staje się trudniejsze niż bycie BogiemNa początku nowego tysiąclecia świat nawiedza tajemnicza epidemia, która zabija prawie wszystkie zwierzęta. Ludzie jednak nie potrafią żyć bez pupili, dlatego znajdują sposób, jak je zastąpić. Genetyka rozwinęła się na tyle, że w laboratoriach możliwe jest niemal wszystko. Wkrótce powstają stworzone na potrzeby ludzi nowe, ulepszone wersje zwierząt. Ale czy ta zabawa w Boga może skończyć się dobrze?Hycel to zbiór opowiadań, w którym bestia okazuje się godniejsza od człowieka, a zezwierzęcenie lub uczłowieczenie może oznaczać narodziny nowego świata. Świata, gdzie nie istnieją hamulce moralne ani żadne inne zabezpieczenia chroniące zdrowy rozsądek. A kiedy rozum zwodzi, budzą się uśpione przed wiekami upiory...
Czy naprawdę wierzysz w to, że sam kierujesz swoim życiem?Komu zależy na destabilizacji polskiej gospodarki? Czy kryzysy, które dotykają nasz kraj są wynikiem wad tkwiących w nas samych? Może to seria przypadków, efekt działania sił chaosu, wkradającego się we wszystkie tworzone przez ludzi struktury? A jeśli ktoś, ukryty na zapleczu wszystkich ważnych wydarzeń gospodarczych, obserwuje nas uważnie i pociąga za odpowiednie sznurki?Te pytania wkrótce pojawią się w głowach trójki budowlańców, którzy przyjęli niewłaściwe zlecenie w niewłaściwym czasie Ich życie w jednym z małych, pogrążonych w marazmie miast na Dolnym Śląsku zmieni się z dnia na dzień, a niebezpieczeństwo, grożące im ze strony gotowych na wszystko przestępców, zmusi do podjęcia radykalnych kroków. Kto w ostatecznym rozliczeniu okaże się wrogiem, a kto sprzymierzeńcem?
Raju i Charan, dwaj chłopcy z indyjskiej wioski Billi Chaharmi, od najwcześniejszych lat są nierozłączni i dzielą ze sobą wszystko: począwszy od wspomnień beztroskiego dzieciństwa i nienawiści do szkoły, po fascynację szybką jazdą motocyklami i eksperymenty z narkotykami. Kiedy jednak pojawia się coś, czego dzielić ze sobą nie mogą, ich drogi nagle się rozdzielają, a miłość do tej samej kobiety daje początek wielkim zmianom w ich życiu...
„Czwarta prawda” to opowieść o sile przyjaźni i pragnieniu zemsty, trudnej miłości, lojalności i zdradzie.
W tle fascynujące tradycje, bieda i przepych współczesnych Indii – kraju, w którym zbrodniarze pozostają bezkarni, a korupcja, narkotyki i przemoc to nieodłączne elementy codzienności.
Emocjonująca historia prawdziwej męskiej przyjaźni, zdrady i miłości. Ale również tego, czego nie wiemy o sobie i drugim człowieku. To świadectwo nieprzewidywalności życia, które pozwala zachować nadzieję.
Ewelina Górowska, ewelina-czyta.blogspot.com
Bieda i bogactwo w Indiach płynnie się przeplatają. Przemoc i korupcja są na porządku dziennym. To wszystko sprawia, że ciężko odłożyć „Czwartą prawdę” na bok i przejść do porządku dziennego.
Kinga Wójcik, polecanekobietom.blogspot.com
Anna Singh (ur. 1991) – z wykształcenia psycholog, z zamiłowania indolog. „Czwarta prawda”, jej debiutancka powieść, powstała z mieszanki fascynacji indyjską rzeczywistością, podróżniczych impresji i miłości do Pendżabu. W pracy nad książką pomogła jej biegła znajomość języków: hindi i pendżabskiego.
Wszystko, co cię otacza, ma swoją drugą stronę. Czy odważysz się ją odkryć?
Co byś zrobił, gdyby pewnego dnia odwiedziła cię dusza zmarłej osoby? Czy zgodziłbyś się, gdyby Bóg zaproponował ci przejście na „ty”? I co tak naprawdę oznacza świętych obcowanie?
Z tymi pytaniami będzie musiał zmierzyć się Tomek, dla którego przypadkowe spotkanie z tajemniczym mężczyzną będzie impulsem do zmiany sposobu myślenia o otaczającym świecie i o sobie samym. Bohater wkrótce przekona się, że rzeczywistość jest dużo bardziej złożona, niż kiedykolwiek mógł to sobie wyobrazić, a istoty z zaświatów towarzyszą mu na każdym kroku. Nie wszystkie jednak mają dobre zamiary...
Mężczyzna po prostu zniknął i pozostawił w mojej głowie mnóstwo pytań, a na odpowiedź musiałem czekać do rana. Co ciekawe, po tej rozmowie uleciał ze mnie strach. Sprawa wciąż jest bardzo tajemnicza, a jednocześnie nie jestem pewien, czy chcę poznać rozwiązanie…
Gdy świat dostanie się we władanie czarnej magii, nie zaznasz spokoju. Kormak, mieszkający wśród innych druidów na bezpiecznych wyspach Baucze, od dzieciństwa ma wrażenie, że ktoś go prześladuje. Okazuje się, że to Askella Nardenami, Inkwizytorka, której los naznaczony jest piętnem czarnej magii. To właśnie ona wiele lat temu uprowadziła Kormaka z Ciężkich Ziem, narażając świat na utratę równowagi. Wkrótce będą musieli wrócić tam razem, aby wykonać misję, która może się okazać niewykonalna... Czy uda im się stamtąd powrócić, czy to droga tylko w jedną stronę? Czy w mrocznym świecie zaludnionym przez żądne krwi istoty jest miejsce na litość? I czy to możliwe, aby wyzwolić się spod władania czarnej magii? Przełknął głośno ślinę. Zawahał się i spojrzał za siebie. Ścieżka, która przywiodła go na polanę, była pusta. Ruszył za ową istotą, chcąc się upewnić, że nic mu nie grozi. Gdy znalazł się przy drzewie, spostrzegł, iż nie ma tam już nikogo, natomiast kora drzewa w miejscu, gdzie spoczywała ręka tajemniczego osobnika, była spalona, a trawa poniżej pożółkła. Ostrożnie zbliżył dłoń, by dotknąć spalonej kory i w tym momencie przeszył go ból.
Niebezpieczna misja prosto do serca Korhantu – najgroźniejszego, najbardziej upiornego wymiaru.
Mieszkańcy Edenu, choć wszystkiego mają pod dostatkiem, a ich życie przypomina sielankę, nie są szczęśliwi. Dawno temu zawarli pakt z wszechmocną boginią, która pozwoliła im żyć, ale na własnych warunkach – niewoląc w pozornie radosnej krainie i zabierając ludzkie ciało, a w zamian obdarzając nową, zwierzęcą postacią. Jedyną szansą na odzyskanie wszystkiego, co niegdyś utracili, jest wyprawa do serca Korhantu – zapomnianego wymiaru pełnego zjaw i upiorów – i pokonanie siedmiu potężnych władców. Realizacji tego niebezpiecznego zadania podejmuje się czwórka śmiałków: odważny lis, przebiegły kot, pomysłowy królik i silny byk. Towarzysze przechodzą sprawdzian, od wieszcza otrzymują specjalny oręż, zostawiają swoje rodziny i udają się na karkołomną misję. Nikt nie może im jednak zagwarantować, że wyprawa przebiegnie pomyślnie i kiedykolwiek powrócą do domu…
Miał świadomość, na co się pisze, już kiedyś miał do czynienia z upiorami z Korhantu i wiedział, że walka z nimi jest niesamowicie trudna. Posługiwał się wtedy jedynie zwyczajną bronią, która najwyraźniej nie miała prawa zadziałać przeciwko tym potworom. Żywił nadzieję, że nie zostaną wysłani bez niczego, jak na stracenie. Wiedział, że sama wyprawa nie ma dużych szans na powodzenie, mimo to nie planował umierać. Nie był na tyle zmęczony psychicznie, by dać się zabić. Nawet kilka razy przeszło mu przez głowę, aby wycofać się i dalej tak żyć, ale każdą taką myśl odrzucał. Nie zamierzał umrzeć, ale też nie chciał zawieść tych, którzy na niego liczą. Nie chciał sprawić zawodu Sophii, jego ukochanej, z którą spędził kilka ostatnich lat.
Magiczny świat Edenu urzeka i czaruje. Największe jednak wrażenie robią bohaterowie zamienieni w zwierzęta obdarzone niezwykłymi umiejętnościami. Rzadko który autor potrafi zmieścić tak cudowną historię na tak małej liczbie stron.
Kinga Purgał, recenzentka-doskonala.blogspot.com
Barwna powieść fantasy, w której istotną rolę odgrywają najważniejsze ludzkie wartości, takie jak miłość, przyjaźń, rodzina i wolność. Tylko Ci najodważniejsi będą w stanie sięgnąć po swoje marzenia. Ile będą w stanie poświęcić?
Maria Soczówka, ksiazkomania17.blogspot.com
Krem Nivea w zamian za zwariowany wieczór w brazylijskim porcie, tańce z „dziewczynkami” w podejrzanej spelunce w Afryce, lufy karabinów nad głową...
Jestem dziennikarką i żoną kapitana żeglugi wielkiej. Ciekawość świata i fakt, że mogłam pływać z mężem, sprawiły, że nie tylko opłynęłam kulę ziemską ale także brałam czynny udział w życiu statkowym. Poznałam sekrety, o jakich żaden szczur lądowy nie ma pojęcia, zobaczyłam szokujące zwyczaje panujące w najbardziej egzotycznych portach świata, bawiłam się w przemytnika i spotykałam ludzi, jakich się nie spotyka, będąc tylko turystą. Niestety, zostawałam również sama w najgorszych chwilach życia, gdyż związek z człowiekiem morza to doświadczenie trudne i nie zawsze blaski potrafią przysłonić cienie. O tych blaskach i cieniach jest ta książka.
Aleksandra Skibińska jest absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pracowała m.in. w tygodniku gdańskim „Czas”, zlikwidowanym w stanie wojennym za niepoprawność polityczną, z tego też powodu A. S. otrzymała zakaz pracy w zawodzie. W 1983 wraz z mężem, absolwentem Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni, wyjechała do Niemiec. Współpracowała z Radiem Wolna Europa w Monachium jako Joanna Topolska, a także z wieloma pismami emigracyjnymi na całym świecie. Pracowała w wydawnictwie „Bauer” w Hamburgu jako redaktor, a po 1990 roku została etatowym korespondentem zagranicznym pism Wybrzeża ( „Tygodnik Gdański”, „Dziennik Bałtycki”, „Wieczór Wybrzeża”). Współpracowała z „Polityką” i magazynem sobotnim „Rzeczpospolitej”, wykładała także na Podyplomowym Studium Dziennikarstwa i Zarządzania Informacją na Uniwersytecie Wrocławskim. W 1999 została laureatką Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej wręczonej w Schwerinie. Mieszka w Niemczech, w Polsce i na Maderze.
Poruszająca historia o uzależnieniu i miłości, która nie zawsze zwycięża
Marcel jest młody, przystojny i inteligentny. Ma kochającą żonę, małą córeczkę, satysfakcjonującą pracę, własny dom – wszystko, czego można chcieć od życia. Ale jest w nim też druga strona, ta ciemniejsza, która nieustannie daje o sobie znać. Koszmary nieszczęśliwego dzieciństwa powracają raz po raz, a pociąg do alkoholu sprawia, że Marcel zaczyna stawać się kimś, od kogo zawsze chciał uciec...
Ta szczera, poruszająca opowieść o walce z własnymi demonami i zmaganiach z rzeczywistością, która nigdy nie jest taka, jak byśmy chcieli, wciąga, bawi i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze długo po zakończeniu lektury.
Zofii Kubiec udało się rozłożyć na czynniki pierwsze skomplikowany mechanizm powielania złego wzorca z dzieciństwa. Historia Marcela wywołuje skrajne emocje, a także pozwala przeżyć wraz z bohaterem wszystkie trudne chwile. To mocna i prawdziwa historia.
Wioleta Sadowska, subiektywnieoksiazkach.pl
„Marcel” to jakże prawdziwa opowieść o obliczach nałogu, który zabiera normalne dzieciństwo, burzy zgodny model rodziny, posuwa do kłamstw i rodzi agresję. Lektura ważna, warta uwagi i potrzebna.
Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska, wielbicielka-ksiazek.blogspot.com
„Marcel” to wstrząsająca i poruszająca historia o nałogu, który niszczy nie tylko życie, ale i człowieka. Uświadamia nam, jak wiele alkohol potrafi zabrać: dzieciństwo, zdrowie i najbliższych.
Patrycja Cygan, whothatgirl.blogspot.com
Zofia Kubiec (ur. 1980) – z zawodu germanistka i nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej. Swoją pasję czytelniczą połączyła z realizacją odwiecznego marzenia o pisaniu. Mieszka w Knurowie na Górnym Śląsku. „Marcel” to jej literacki debiut.
Czasem droga do macierzyństwa to droga przez mękę...
Życie Anki wreszcie zaczyna się układać: ma fajną pracę, własne mieszkanie, poznaje mężczyznę, z którym planuje wspólną przyszłość. Istna sielanka – niczym w bajce. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko dziecka. Jak to jednak często bywa w życiu, pragnienia nie zawsze okazują się łatwe do zrealizowania... Diagnoza niepłodności wpycha Ankę i Jacka w czarną otchłań rozpaczy. Czeka ich długa, mozolna droga przez kolejne bolesne zabiegi medyczne i nierówna walka z losem. I nikt nie może zagwarantować, że finał będzie taki, jak sobie wymarzyli...
„Dlaczego nie chcecie mieć dziecka?” to poruszająca, a jednocześnie w zabawnym tonie napisana opowieść o wielkich nadziejach, jeszcze większych rozczarowaniach i niezliczonych trudnościach, z jakimi trzeba się zmierzyć, marząc o macierzyństwie.
Już któryś raz mijała ich śliczna, uśmiechnięta młoda dziewczyna, której nie widzieli tu wcześniej. Pewnie nowa pielęgniarka albo może stażystka?
Jacek za każdym razem odprowadzał ją wzrokiem. Anka udawała, że nie widzi. Już trudno. Tym razem mu daruje.
– Myślisz, że one mają coś pod tymi fartuszkami? – Chyba się nakręcał przed procedurą, której miał się za chwilę poddać. – Fajna, nie? Może oddałaby nam swoje jajeczka.
– Widzę, że ty chętnie oddałbyś jej swoje. – Anka przybrała srogą minę, bo była już nieźle rozeźlona. Chyba będzie musiała sobie kupić taki fartuszek na użytek domowy, gdy już będzie po wszystkim. Nie zdążyła dodać nic więcej, bo została poproszona do gabinetu zabiegowego.
Chaos rządzi. Miłość wyzwala.
Czasami los po swojemu plącze nasze ścieżki, stawia nam na drodze starannie dobranych ludzi i usiłuje zamknąć nas w sztywnych ramach swojego, niezrozumiałego dla nas, planu. Przeznaczenie, fortuna, nieszczęśliwy splot okoliczności, pech. A gdyby tak wziąć los w swoje ręce i zmienić bieg historii? Poszerzyć stan świadomości, oszukać czas, stać się nieśmiertelnym, przejąć kontrolę nad ludzkim życiem, móc dowolnie kształtować otaczającą rzeczywistość? Czy bylibyśmy szczęśliwi, mogąc zażyć specjalny zestaw tabletek przenoszący nas w dowolny moment życia lub chociaż będąc w stanie przewidzieć przyszłość?
To tylko niektóre z pytań, jakie przewijają się przez „Nowy system opowiadań”. Szaleństwo miesza się tu z normalnością, magia z realizmem, przyziemność z duchowością. A wszystko to doprawione gorzkim humorem, refleksją nad przemijaniem i przeczuciem, że mimo pędzącej naprzód technologii, nasze pragnienia, dążenia i nadzieje pozostają cały czas takie same.
– Czy uważa pan, że jeśli mielibyśmy przeżyć nasze życie jeszcze raz, ale nie wiedząc o tym, to dokonywalibyśmy tych samych wyborów? No wie pan: te same szkoły, ten sam zawód, ta sama rodzina? – zaczepiłam go podczas jednej z podróży do supermarketu.
– Myślę, że tak – odburknął mi zza kierownicy.
– Pozwoli pan, że zapytam jak córka Beigbedera: myśli pan, uważa czy sądzi? – Chciałam sprawdzić, ile w nim filozofa.
– A kto to ten Beibebber?
– Taki francuski pisarz. No więc?
– Raczej uważam. Generalnie zawsze uważam, jak prowadzę.
"Czy kilkoro dzieci jest w stanie przeciwstawić się potędze mroku, która zagraża całej krainie?
Królestwo Solarii było przez wieki spokojną krainą, w której panowała harmonia, a jej mieszkańcy żyli dostatnio i szczęśliwie pod opieką sprawiedliwego władcy. Źródłem dobrobytu Solarii było siedem słońc, których energia dawała ludziom siłę, zdrowie i szczęście.
Wszystko zmieniło się w momencie, gdy kraj opanował okrutny Kattler na czele swej armii. Siedem słońc zgasło, a Solaria pogrążyła się w mroku. Mimo upływu czasu, mieszkańcy Solarii nie porzucili nadziei na odzyskanie wolności i pokonanie tyrana. Część z nich zaszyła się z dala od siedzib ludzkich i postanowiła odnaleźć dawnego władcę swej ukochanej krainy. Tymczasem w małej wiosce, leżącej daleko od stolicy, żyje wraz ze swoim dziadkiem chłopiec, który jeszcze nie wie, że wkrótce przyjdzie mu odegrać niebagatelną rolę w zbliżającej się ostatecznej walce dobra ze złem...
– Myślisz, że moi rodzice nie żyją? – zapytał chłopiec.
– Tego nie powiedziałam – odparła szybko Miriam. – Nie wiadomo nawet, czy przyłączyli się do buntowników. Od tej chwili, gdy cztery lata temu wyszli z Vilo Vary nazbierać tasetu, słuch po nich zaginął. Twój dziadek z początku był zrozpaczony, jednak potem, im bardziej nasilały się plotki o przystąpieniu Amara i Ametisty do buntowników, tym większa narastała w nim gorycz i złość… Stary Grads z czasem uspokoił emocje, w końcu musiał wziąć się w garść, miał przecież ciebie.
– To dlatego nie chciał mi opowiadać o Strażniku, dlatego tak mało wiem o tamtych czasach… Znajdę ich! Znajdę rodziców! Tak samo jak uwolnię dziadka! – Elpin podniósł pięść w wojowniczym geście.
Wojciech Obremski, (ur. 1979 w Bydgoszczy) – dziennikarz. Do 2015 redaktor naczelny lubuskiego miesięcznika „Przekrój Lokalny”.
Był reporterem „Gazety Lubuskiej” oraz „Kuriera Zachodniego”, ponadto publikował m.in. w „Angorze”, „Expressie Bydgoskim”, „Gazecie Sulęcińskiej”, „Promocjach Kujawsko – Pomorskich”, „Świecie Kobiety”, „Pograniczu Lubuskim” i „Zeszytach Komiksowych”.
Obecnie przewodzi „Wiadomościom Powiatowym”, ukazującym się w powiecie słubickim. Jest również rzecznikiem prasowym starosty słubickiego.
Laureat kilku konkursów literackich, m.in. „Legenda o Sulęcinie”.
Autor książki „Krótka historia sztuki komiksu w Polsce 1945-2003” (Toruń 2005) oraz współautor „Galerii osobowości z terenu Krainy Szlaków Turystycznych” (Sulęcin 2015). "
Czasem trzeba poświęcić wiele w pogoni za dostatnim, szczęśliwszym życiem.
Jak żyć, gdy mąż od lat pracuje za granicą, na utrzymaniu ma się pięcioletnią córkę, drugą w drodze, znalezienie stabilnego zatrudnienia graniczy z cudem, a nad głową wisi kredyt hipoteczny? Julietta odkrywa własny sposób na te problemy: pakuje walizkę, zabiera ze sobą córeczkę i postanawia dołączyć do męża. Szybko jednak okazuje się, że życie na emigracji, nawet w kraju tak pięknym jak Francja, to prawdziwe wyzwanie. Różnice kulturowe, bariera językowa, nawarstwiające się komplikacje związane z wychowaniem dzieci i jeszcze to irytujące przekonanie Francuzów, że Polska to takie smutne, zapomniane miejsce na ziemi, gdzie nigdy nie dotarła prawdziwa cywilizacja...
Czy ta przeprowadzka okaże się dla Julietty początkiem nowego, szczęśliwszego życia, czy wręcz przeciwnie – bolesną porażką? Jak sobie poradzi w nieprzyjaznej „krainie żabojadów”? I czy uda się jej w końcu odnaleźć to, za czym tak uparcie goniła?
Z czym kojarzy się wam słowo „nieśmiertelność”? Z wolnością, wyzwoleniem od strachu przed śmiercią, poczuciem wyjątkowości, a może z czymś zupełnie innym – osamotnieniem, bezkresnym smutkiem, gdy jest się świadkiem odchodzenia wszystkich, których się kocha?
Dla Ady, seniorki rodziny Croftów, nieśmiertelność to błogosławieństwo i przekleństwo zarazem. To coś, co daje siłę, poczucie humoru i dystans do codziennych problemów, ale też sprawia, że trzeba mierzyć się z wyzwaniami, które nie dotyczą zwykłych śmiertelników. Tym bardziej że wkrótce na jaw zaczną wychodzić sekrety z zamierzchłej przeszłości, które mogą sprowadzić na całą rodzinę prawdziwe nieszczęście...
Ta przewrotna, zabawna, a jednocześnie refleksyjna powieść zabierze was do szalonego świata pełnego wyjątkowych osobowości z wszystkimi ich pragnieniami, emocjami i namiętnościami, a perypetie wyjątkowego rodu z nadmorskiej miejscowości Ryki sprawią, że sami staniecie się na chwilę mieszkańcami tytułowego Domku.
Łatwo wyobrazić sobie, jak smutne było jej życie, jeśli co kilkadziesiąt lat musiała zakładać nową rodzinę, aby czuć, że nie jest sama na świecie, że jest ktoś, kto się o nią troszczy i komu na niej zależy. Kiedy to wszystko przestanie mieć znaczenie? Po którym opuszczeniu jakiegoś domu na zawsze odechce jej się wszystkiego? Ada ciągle powtarzała, że to najlepsza era, ale czy na pewno? Czy teraz czuła coś innego niż nadchodzący strach przed odejściem z Domku? Czy w końcu, po tylu latach, odnalazła i stworzyła ludzi, z którymi miała się nigdy nie rozstać, którzy mieli przekazywać jej sekret i odpowiedzialność za tę wiedzę kolejnym generacjom? Czyżby wierzyła, że w końcu nadszedł właściwy czas?
Adrianna Szymańska – urodziła się w 1993 roku, obecnie mieszka w Warszawie. Ukończyła filologię polską ze specjalizacją edytorską. W czasie studiów zajmowała się leksykologią i romantyzmem. Ma na swoim koncie kilkanaście niepublikowanych opowiadań i wierszy. Od wielu lat zajmuje się miniaturami w skali 1:6.
Na zawsze związana z Rykami, gdzie zapuściła korzenie. Od 15 lat na kolorowym dywanie kształtuje z siostrą rzeczywistość równoległą, którą teraz dzieli się z czytelnikami w trylogii o Rykach, mieście dającym moc i nieśmiertelność.
„Domek” jest jej debiutem literackim.
Autorka zaprasza czytelników na stronę internetową książki: www.domeknovel.com
Chcesz pójść do nieba? Nie czytaj tego!
Proza, którą chciałoby sie nazwać zbiorem opowiadań (i jednego tekstu do rymu), bardzo przy tym zróżnicowanych stylistycznie, gdyby nie fakt, że opatrzona została, niczym tradycyjna powieść, prologiem i epilogiem. Klasyczne tematy literatury: początek i koniec, erotyzm, przemijanie, starość, dusza i ciało, pytania o istnienie/nieistnienie Boga, tu ujęte w sposób zdecydowanie nie klasyczny. Bez mała wszystko to podane kpiąco, gorzko-ironicznie albo z opartym na paradoksie przewrotnym sarkazmem.
Nie jest to lektura dla tych, którzy wierzą, że „człowiek” brzmi dumnie.
Gasł w tempie ekspresowym. Już po tygodniu przestał opowiadać dowcipy, w drugim miesiącu pobytu zaniedbał się pod względem higieny osobistej, zaprzestając nawet wyrywania sobie palcami włosów z nosa, którym to zajęciem wcześniej parał się każdego ranka (…), w trzecim całkiem zamilkł, a w czwartym, zrezygnowany i umysłowo zdegradowany do poziomu zeschłego i śmierdzącego kalafiora – zapadł się w siebie totalnie, poddając się ogólnie tam panującemu stoickiemu podejściu do życia, i odleciawszy w mentalny niebyt, ostatecznie znormalniał.
Zbigniew Sawicki
Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Pracował głównie w urzędach państwowych – z czego sześć lat spędził w dyplomacji – zaliczając wcześniej prawie roczny epizod w postaci pływania na kutrze pełnomorskim. Zwiedził niejeden kraj – w celu umocnienia swego sentymentu do jego własnego.
Opublikował dotąd dwa zbiory opowiadań: „Opowiadania bałkańskie i inne” (2008) oraz „Afrykańskie i inne zmyślenia” (2010).
Czworo przyjaciół, zaginione perły i... mnóstwo przygód!
Dwaj przyjaciele, Ernest i Ambroży, mieszkają w ogromnej kamienicy w Pechowicach. Różni ich wygląd – Ernest jest wysoki i chudy jak patyk, a Ambroży niski i pulchny jak pączek – a łączy fakt, że żaden z nich nie może się pochwalić zbytnią popularnością wśród rówieśników. Wyszydzani i traktowani jak nieudacznicy, będą jednak mieli wkrótce okazję udowodnić, na co ich stać, a wszystko za sprawą tajemniczego ogłoszenia w gazecie o skradzionych perłach Ludwiki von Abażur... A to tylko początek przygód, bowiem na ich drodze staną dwie niesamowite dziewczyny, Estera i Helga, które staną się ich przyjaciółkami, a może i kimś więcej...
Poznajcie szalone przygody czterech nierozłącznych jedenastolatków i przekonajcie się, że nieudacznicy też mogą być super!
Wszyscy kucnęli, żeby nie zostać zauważeni. Ambroży naliczył pięciu innych chłopców.
– O kurczę! Mamy przerąbane! W naszej bazie są chłopcy z BSM! – oznajmił łamiącym się głosem.
– BSM? Co to BSM? – zapytała Estera.
– BSM… Banda Szkolnych Mięśniaków. Potwory, które żywią się ludzką krwią! – wyjaśnił roztrzęsiony Ambroży.
– Co?! Nie wiedziałam, że macie tutaj wampiry! – przeraziła się Helga. – Nie lubię wampirów.
Filip Porębski (ur. w 2001) – autor książek dla dzieci i młodzieży oraz sztuk teatralnych o tematyce dziecięcej. Zadebiutował utworem „Zosia i Maks, czyli afera za dużych spodni”, opublikowanym nakładem Wydawnictwa Novae Res w 2018 roku. Na co dzień uczęszcza do Liceum Ogólnokształcącego im. Filomatów Chojnickich w Chojnicach. W wolnych chwilach pisze, czyta, odwiedza dzieci podczas spotkań autorskich i słucha Beatlesów.
Czy miłość może być lekiem na nieśmiałość?
Zamkniętą w sobie i chorobliwie nieśmiałą Zosię wciąż prześladują bolesne wspomnienia z gimnazjum, gdzie była ofiarą mobbingu. Kiedy trafia do szkoły średniej, odkrywa dla siebie dwie formy terapii: prowadzenie pamiętnika i miłość do muzyki, która sprawia, że dziewczyna postanawia dołączyć do zespołu złożonego z jej kolegów z klasy. Chociaż Zosia wciąż nie potrafi przezwyciężyć lęku przed ludźmi, coraz wyraźniej zaczyna uświadamiać sobie, że jeśli chce poukładać sobie życie, musi najpierw spróbować pokonać najtrudniejszych przeciwników – własne słabości i uprzedzenia.
Czy pomoże jej w tym Max, charyzmatyczny pół-Amerykanin po przejściach? Czy Zosia znajdzie w sobie siłę, by mu zaufać? I czy ta znajomość stanie się początkiem zaskakującego uczucia, które pozwoli im spojrzeć na siebie z zupełnie nowej perspektywy?
Miałam przy sobie pusty zeszyt, więc wyjęłam go ukradkiem, a zagryzmolony notatnik, z którego właśnie niechcący zrobiłam pamiętnik, schowałam do torby.
W ten sposób powstały dwa zeszyty do historii, z których jeden opisywał dzieje Polski, a drugi wydarzenia z mojego życia. Okładka z podpisem „Zeszyt do historii” okazała się niezłą kryjówką dla moich myśli.
Angelika Jędryka (ur. 1991 r.) – absolwentka filologii polskiej. Dzięki swojej pracy i pasji od zawsze związana jest z książkami. Serce dzieli na pół między rodzinnymi Damienicami a Tarnowem, gdzie mieszka wraz z mężem. Lubi podróże po Polsce, dobrą kawę i nocne rozmowy na każdy temat.
Dwóch dzieciaków budujących prawdziwy samolot, powojenna tułaczka po terenach ZSRR, skaner w ciągu chwili posyłający ludzi na drugą półkulę, czyli zbiór kilkunastu opowiadań o najróżniejszym charakterze. W tym swoistym silva rerum czytelnik znajdzie między innymi:
• historię trzyletniej tułaczki komendanta partyzantów Armii Krajowej,
• napisaną z przymrużeniem oka dokładną historię ucieczki Józefa i Maryi do Egiptu z malutkim Jezusem,
• krótki tekst o Słowackim,
• opowiadania zawierające dyskusje i sądy polityczne oraz filozoficzne.
Książka idealna dla osób lubiących krótkie, ciekawe formy, przy lekturze których można miło spędzić czas, a jednocześnie wzbogacić wiedzę.
Wczesnym rankiem ktoś zastukał do jego drzwi. Był to żołnierz sowiecki, który powiedział Wiktorowi, że u nich jest pewien oficer, z zawodu nauczyciel, który chciałby z nim porozmawiać. Poszedł z mundurowym do sąsiedniego domu, a tam przy stole zamiast nauczyciela siedziało dwóch oficerów NKWD. Znaleźli na liście jego nazwisko i pytają:
– Wy oficer?
– Tak.
– Wy komandir partizantów?
– Byłem nim.
– Wam nada iść z armią Polszy!
(…)
Następnego dnia podjechał samochód i zabrał go, ale nie do polskiego wojska, a na razie do Majdanka, na teren byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego.
Czekała go długa droga nie na wojnę, a do obozów w ZSRR.
Ryszard Marian Mrozek urodził się w 1930 roku w Jakubowie, gdzie skończył pierwszą klasę szkoły powszechnej. Przez resztę dzieciństwa i lata młodzieńcze mieszkał w Cegłowie. Ukończył szkołę średnią o profilu ogólnym. Był długoletnim pracownikiem poligrafii w resorcie Ministerstwa Obrony Narodowej. Jego zamiłowania to książki i turystyka, głównie górska. Autor książek: Historia jednego życia, Rama Singh, Trzydzieści srebrników, Źdźbło w garażu, Intro ligare, Niewidka i inne opowiadania oraz tomiku poezji.
"Kiedy Seba poznał Ankę – współczesny romans polski
Sebastian, turbopatriota i właściciel komisu samochodowego pod Warszawą, poznaje w supermarkecie Ankę, która ujmuje go urodą, intelektem i zaradnością życiową. Wkrótce okazuje się, że idealnie do siebie pasują – wszędzie dookoła węszą przekręt, nienawidzą lewactwa , fuszerki, obcych i ciapatych, kochają prestiż i blichtr. Sebastian ma dość nudnej żony, której sensem życia są coweekendowe zakupy w Ikei, a Anka chce uciec od męża, zapalonego myśliwego, śmierdzącego wódką i dzikiem. Ich romans zaczyna się uroczą sielanką, a zakończy – krwawą makabreską...
Inspiracją dla tej przewrotnej, pełnej ironicznego humoru historii był autentyczny język i obyczaje Polaków czasów tzw. „dobrej zmiany”. To swoisty the best of internetowychkomentarzy i dialogów zaczerpniętych z rozmów z rodakami. To także opowieść o polskim chamie i chamstwie, pogardzie dla słabszych i strachu przed wszystkim, co inne. Opowieść zarówno śmieszna, jak i straszna – dokładnie taka, jak nasza rzeczywistość.
– Seba, sushi już nie jest modne. Parę lat temu to i owszem, a teraz na sushi iść to jak spodnie dzwony nosić albo wąsy. Bez sensu. Poza tym ryba na zimno mi osobiście nie smakuje. Jak było modne, to trzeba było to jeść. Dobrze, że wyszło z mody.
– To tylko na zimno to mają? Frytki też na zimno?
– Nie dają do tego frytek. To takie wegetariańskie żarcie jest.
– A, to faktycznie dobrze, że niemodne. Wegetariańskie jedzenie to porażka. To chorzy ludzie są. Jak można nie jeść mięsa? Wiadomo, że tylko mięso ci da wszystkie potrzebne witaminy i te inne, te białka, węglowodory. Wszystko, co do życia potrzebne. Chorzy ludzie. Lewacki obłęd."
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?