Raju i Charan, dwaj chłopcy z indyjskiej wioski Billi Chaharmi, od najwcześniejszych lat są nierozłączni i dzielą ze sobą wszystko: począwszy od wspomnień beztroskiego dzieciństwa i nienawiści do szkoły, po fascynację szybką jazdą motocyklami i eksperymenty z narkotykami. Kiedy jednak pojawia się coś, czego dzielić ze sobą nie mogą, ich drogi nagle się rozdzielają, a miłość do tej samej kobiety daje początek wielkim zmianom w ich życiu...
„Czwarta prawda” to opowieść o sile przyjaźni i pragnieniu zemsty, trudnej miłości, lojalności i zdradzie.
W tle fascynujące tradycje, bieda i przepych współczesnych Indii – kraju, w którym zbrodniarze pozostają bezkarni, a korupcja, narkotyki i przemoc to nieodłączne elementy codzienności.
Emocjonująca historia prawdziwej męskiej przyjaźni, zdrady i miłości. Ale również tego, czego nie wiemy o sobie i drugim człowieku. To świadectwo nieprzewidywalności życia, które pozwala zachować nadzieję.
Ewelina Górowska, ewelina-czyta.blogspot.com
Bieda i bogactwo w Indiach płynnie się przeplatają. Przemoc i korupcja są na porządku dziennym. To wszystko sprawia, że ciężko odłożyć „Czwartą prawdę” na bok i przejść do porządku dziennego.
Kinga Wójcik, polecanekobietom.blogspot.com
Anna Singh (ur. 1991) – z wykształcenia psycholog, z zamiłowania indolog. „Czwarta prawda”, jej debiutancka powieść, powstała z mieszanki fascynacji indyjską rzeczywistością, podróżniczych impresji i miłości do Pendżabu. W pracy nad książką pomogła jej biegła znajomość języków: hindi i pendżabskiego.
Wszystko, co cię otacza, ma swoją drugą stronę. Czy odważysz się ją odkryć?
Co byś zrobił, gdyby pewnego dnia odwiedziła cię dusza zmarłej osoby? Czy zgodziłbyś się, gdyby Bóg zaproponował ci przejście na „ty”? I co tak naprawdę oznacza świętych obcowanie?
Z tymi pytaniami będzie musiał zmierzyć się Tomek, dla którego przypadkowe spotkanie z tajemniczym mężczyzną będzie impulsem do zmiany sposobu myślenia o otaczającym świecie i o sobie samym. Bohater wkrótce przekona się, że rzeczywistość jest dużo bardziej złożona, niż kiedykolwiek mógł to sobie wyobrazić, a istoty z zaświatów towarzyszą mu na każdym kroku. Nie wszystkie jednak mają dobre zamiary...
Mężczyzna po prostu zniknął i pozostawił w mojej głowie mnóstwo pytań, a na odpowiedź musiałem czekać do rana. Co ciekawe, po tej rozmowie uleciał ze mnie strach. Sprawa wciąż jest bardzo tajemnicza, a jednocześnie nie jestem pewien, czy chcę poznać rozwiązanie…
W 1937 roku operetkowy król Albanii zamówił u Fiata 3 limuzyny...
Jesienią 1937 roku Franciszek Wierzbicki, polski inżynier zatrudniony w przedstawicielstwie koncernu FIAT-a w Bari, zostaje wysłany przez pracodawcę do Albanii. Władca tego kraju, król Zog I, zwany w Europie „operetkowym królem”, zamówił u Fiata trzy nowe limuzyny. Wierzbicki ma je dostarczyć na dwór królewski, przeszkolić kierowców, zapewnić serwis i prawidłową eksploatację w trudnych warunkach komunikacyjnych tego zapóźnionego cywilizacyjnie państwa. Na sprawnej i pomyślnej realizacji kontraktu zależy włoskiemu rządowi, który realizując strategię Duce, stopniowo uzależnia od siebie gospodarczo i polityczne małego sąsiada zza Adriatyku. Tymczasem widmo II wojny światowej staje się coraz bardziej realne...
Jak spod ziemi wyrośli dwaj umundurowani albańscy szoferzy, którzy mieli odprowadzić do stolicy pozostałe dwa samochody. Franciszek osobiście sprawdził, czy przywiezione auta są sprawne i czy nie zostały uszkodzone w czasie transportu i rozładunku. Potem jeszcze dopilnował uruchomienia aut przez albańskich kierowców, nieufnie oceniając ich motoryzacyjne kompetencje i umiejętności. Trochę się obawiał pochopnego oddania cennego ładunku w niepewne ręce. I to jeszcze przed formalnym przekazaniem go kontrahentowi. Ten pobieżny egzamin praktyczny wypadł raczej średnio, ale na tyle zadowalająco, że Wierzbicki mógł się teraz skupić na głównej limuzynie, którą miał osobiście poprowadzić przed oblicze króla.
Gdy świat dostanie się we władanie czarnej magii, nie zaznasz spokoju. Kormak, mieszkający wśród innych druidów na bezpiecznych wyspach Baucze, od dzieciństwa ma wrażenie, że ktoś go prześladuje. Okazuje się, że to Askella Nardenami, Inkwizytorka, której los naznaczony jest piętnem czarnej magii. To właśnie ona wiele lat temu uprowadziła Kormaka z Ciężkich Ziem, narażając świat na utratę równowagi. Wkrótce będą musieli wrócić tam razem, aby wykonać misję, która może się okazać niewykonalna... Czy uda im się stamtąd powrócić, czy to droga tylko w jedną stronę? Czy w mrocznym świecie zaludnionym przez żądne krwi istoty jest miejsce na litość? I czy to możliwe, aby wyzwolić się spod władania czarnej magii? Przełknął głośno ślinę. Zawahał się i spojrzał za siebie. Ścieżka, która przywiodła go na polanę, była pusta. Ruszył za ową istotą, chcąc się upewnić, że nic mu nie grozi. Gdy znalazł się przy drzewie, spostrzegł, iż nie ma tam już nikogo, natomiast kora drzewa w miejscu, gdzie spoczywała ręka tajemniczego osobnika, była spalona, a trawa poniżej pożółkła. Ostrożnie zbliżył dłoń, by dotknąć spalonej kory i w tym momencie przeszył go ból.
Niebezpieczna misja prosto do serca Korhantu – najgroźniejszego, najbardziej upiornego wymiaru.
Mieszkańcy Edenu, choć wszystkiego mają pod dostatkiem, a ich życie przypomina sielankę, nie są szczęśliwi. Dawno temu zawarli pakt z wszechmocną boginią, która pozwoliła im żyć, ale na własnych warunkach – niewoląc w pozornie radosnej krainie i zabierając ludzkie ciało, a w zamian obdarzając nową, zwierzęcą postacią. Jedyną szansą na odzyskanie wszystkiego, co niegdyś utracili, jest wyprawa do serca Korhantu – zapomnianego wymiaru pełnego zjaw i upiorów – i pokonanie siedmiu potężnych władców. Realizacji tego niebezpiecznego zadania podejmuje się czwórka śmiałków: odważny lis, przebiegły kot, pomysłowy królik i silny byk. Towarzysze przechodzą sprawdzian, od wieszcza otrzymują specjalny oręż, zostawiają swoje rodziny i udają się na karkołomną misję. Nikt nie może im jednak zagwarantować, że wyprawa przebiegnie pomyślnie i kiedykolwiek powrócą do domu…
Miał świadomość, na co się pisze, już kiedyś miał do czynienia z upiorami z Korhantu i wiedział, że walka z nimi jest niesamowicie trudna. Posługiwał się wtedy jedynie zwyczajną bronią, która najwyraźniej nie miała prawa zadziałać przeciwko tym potworom. Żywił nadzieję, że nie zostaną wysłani bez niczego, jak na stracenie. Wiedział, że sama wyprawa nie ma dużych szans na powodzenie, mimo to nie planował umierać. Nie był na tyle zmęczony psychicznie, by dać się zabić. Nawet kilka razy przeszło mu przez głowę, aby wycofać się i dalej tak żyć, ale każdą taką myśl odrzucał. Nie zamierzał umrzeć, ale też nie chciał zawieść tych, którzy na niego liczą. Nie chciał sprawić zawodu Sophii, jego ukochanej, z którą spędził kilka ostatnich lat.
Magiczny świat Edenu urzeka i czaruje. Największe jednak wrażenie robią bohaterowie zamienieni w zwierzęta obdarzone niezwykłymi umiejętnościami. Rzadko który autor potrafi zmieścić tak cudowną historię na tak małej liczbie stron.
Kinga Purgał, recenzentka-doskonala.blogspot.com
Barwna powieść fantasy, w której istotną rolę odgrywają najważniejsze ludzkie wartości, takie jak miłość, przyjaźń, rodzina i wolność. Tylko Ci najodważniejsi będą w stanie sięgnąć po swoje marzenia. Ile będą w stanie poświęcić?
Maria Soczówka, ksiazkomania17.blogspot.com
Spełniają się słowa przepowiedni. Nadchodzi czas krwi…
Po długich trzynastu latach wojny do Jonki powraca syn króla Henryka. Grzegorz nie wie jeszcze, że jest bliżej tronu, niż ktokolwiek mógłby sądzić. Po niespodziewanej śmierci ojca obejmuje władzę, jednak straszna tragedia powoduje, że nowy monarcha pogrąża się w rozpaczy. Brak dziedzica komplikuje sprawę przekazania berła, z czego starają się skorzystać inni, snując intrygi mające na celu pozbycie się obecnego władcy. Na dodatek według przepowiedni wkrótce na świat ma przyjść męski potomek siostry Grzegorza, który będzie stanowił poważne zagrożenie dla prawowitego następcy tronu. Harmonia i spokój w królestwie Jonki znów zostają zachwiane. Nad całą krainę nadciągają ciemne chmury zwiastujące burzliwe, krwawe czasy…
– Wróżba? – spytała wystraszonym głosem Żanna.
– Tak, z ognia i morskiej wody stara przepowie przyszłość twego dziecka – odparła cicho Florianna.
Starucha chwyciła coś, co przypominało zrobione z morskich wodorostów kropidło, i zanurzyła je w misie, po czym obficie skropiła ogień. Zasyczało. Ognisko niemal zagasło, wzbijając kłąb dymu.
– Lwica porodzi syna i ruszy na łowy! – krzyknęła.
Usłyszawszy o synu, król pokłonił się do samej ziemi.
– Nadchodzi czas krwi! Dopełnia się przeznaczenie Starego Ludu! – Znów skropiła ognisko. – Lwi książę włoży koronę! – wykrzyknęła stara. Król ponownie dotknął czołem ziemi. – Strzeż się, ludu Kamenii, nadchodzi czas krwi!
Grzmiące z oddali miecze zastępuje harmonia. W powietrzu czuć ogrom zmian i niepewności, które już niedługo spłyną krwią. Emocje, intrygi i wewnętrzne walki. Pora zaszyć się ponownie w królestwie Jonki.
Marta Daft, martawsrodksiazek.pl
Książęce intrygi, rycerskie pojedynki, walka o władze – tego nie powstydziłaby się Elżbieta Cherezińska. Brak sentymentu do bohaterów pochwaliłby za to George R.R. Martin, a ja? Nie mogłam się oderwać od lektury i śledzenia dziejów królestwa Jonki. Polecam!
Marta Kraszewska, www.rudymspojrzeniem.pl
Zdumiewająca opowieść o zdradzie, nienawiści i niekończącej się wojnie o władzę. Gdzie miłość to przywilej dla nielicznych, a rodzina jest jedynie przepustką do realizacji nadmiernych ambicji. Nieustająca polityczna walka z nutą romantyzmu i honoru w tle. Pieśni dawnej Jonki otrzymały godną kontynuację!
Daria Żmuda, recenzjedevi.blogspot.com
Krem Nivea w zamian za zwariowany wieczór w brazylijskim porcie, tańce z „dziewczynkami” w podejrzanej spelunce w Afryce, lufy karabinów nad głową...
Jestem dziennikarką i żoną kapitana żeglugi wielkiej. Ciekawość świata i fakt, że mogłam pływać z mężem, sprawiły, że nie tylko opłynęłam kulę ziemską ale także brałam czynny udział w życiu statkowym. Poznałam sekrety, o jakich żaden szczur lądowy nie ma pojęcia, zobaczyłam szokujące zwyczaje panujące w najbardziej egzotycznych portach świata, bawiłam się w przemytnika i spotykałam ludzi, jakich się nie spotyka, będąc tylko turystą. Niestety, zostawałam również sama w najgorszych chwilach życia, gdyż związek z człowiekiem morza to doświadczenie trudne i nie zawsze blaski potrafią przysłonić cienie. O tych blaskach i cieniach jest ta książka.
Aleksandra Skibińska jest absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pracowała m.in. w tygodniku gdańskim „Czas”, zlikwidowanym w stanie wojennym za niepoprawność polityczną, z tego też powodu A. S. otrzymała zakaz pracy w zawodzie. W 1983 wraz z mężem, absolwentem Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni, wyjechała do Niemiec. Współpracowała z Radiem Wolna Europa w Monachium jako Joanna Topolska, a także z wieloma pismami emigracyjnymi na całym świecie. Pracowała w wydawnictwie „Bauer” w Hamburgu jako redaktor, a po 1990 roku została etatowym korespondentem zagranicznym pism Wybrzeża ( „Tygodnik Gdański”, „Dziennik Bałtycki”, „Wieczór Wybrzeża”). Współpracowała z „Polityką” i magazynem sobotnim „Rzeczpospolitej”, wykładała także na Podyplomowym Studium Dziennikarstwa i Zarządzania Informacją na Uniwersytecie Wrocławskim. W 1999 została laureatką Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej wręczonej w Schwerinie. Mieszka w Niemczech, w Polsce i na Maderze.
Czy przeszłość zawsze warta jest tego, by ocalić ją od zapomnienia?
Rok 1912. Młody niemiecki oficer w stanie spoczynku, Jorg, przybywa do przemysłowego miasta Schwientochlowitz na Górnym Śląsku, aby zgodnie z zaleceniem ojca poznać tajniki pracy tutejszej huty żelaza. Wkrótce w sklepie ze słodyczami poznaje Albinę Schmeiduch – nieśmiałą polską wdowę samotnie wychowującą córeczkę. Żadne z nich nie podejrzewa jeszcze, że ich płomienny romans da początek skomplikowanej historii kilku pokoleń świętochłowiczan, których życie przypadnie na burzliwe czasy wojny i okupacji, komunizmu i długiej drogi do jego upadku. W tych nieprzewidywalnych czasach jedyną ostoją jest miasto Schwientochlowitz – Świętochłowice, gdzie splątane języki niemiecki, polski, śląski, a także jidysz tworzą fascynującą sagę o zwykłych mieszkańcach uwikłanych w wielkie wydarzenia XX wieku.
– Ja tylko chciałem prosić o zgodę na odprowadzenie pani do domu. Daleko pani mieszka?
– Nie tak daleko, na Schwarzwaldstrasse – odparła odruchowo. – Zawsze chodzę sama i nikt mnie nie musi odprowadzać. – Znów pojawiła się myśl, że jest pyskata i powinna inaczej reagować.
– Szkoda – uśmiechnął się smutno. – Do widzenia.
Wyszedł tak szybko, że nawet nie zdążyła odpowiedzieć. Ale jest żech durno, gupszo od tej naszej kozy, co sie kole domu pasie. Ale co tam! Taki elegancki kawaler, a ona – prosto dziołcha stąd. Co by fater powiedzieli, jakby zoboczyli, że ją taki elegant odprowadzo? Pewno by ją zryczoł. A może nie? A muter? To by dopiero było kozanie: że to nie synek dlo niyj, że może szukać kogoś takiego jak łona, że ludzie bydom obgadywać.
Uśmiechnęła się, gdyż zauważyła, że myśli po śląsku, jak zawsze, kiedy się czymś zdenerwuje lub wzruszy.
Miłość bywa silniejsza niż więzy krwi.
Fotel.
Zdawałoby się banalny mebel.
Ile jednak sekretów i historii może się w nim kryć? Gdy Emilia przypadkiem odkrywa, że we wnętrzu starego, wykonanego przez jej ojca mebla tkwi pocisk, postanawia rozwikłać jego zagadkę. Ta rodzinna pamiątka wkrótce sprawi, że na jaw wyjdzie dramatyczna wojenna przeszłość rodziny Emilii, a opowieść, którą usłyszy, zmieni na zawsze sposób, w jaki do tej pory myślała o sobie i swoich bliskich...
„Fotel” to poruszająca opowieść o sile miłości, trudnych powrotach, dramatycznych wyborach i poświęceniu. Oraz o tym, że więzy krwi nie zawsze są najsilniejszym spoiwem.
– Mówi pan, że to jest kula?
– Ano kula. Służyłem w wojsku, to i wiem, jak wygląda kula. I powiem pani jedno. Ona tu nie znalazła się przypadkiem. Ktoś specjalnie ją tu umieścił. Wydaje mi się, że zrobił to, aby mieć ją pod ręką. Nawet skóra w tym miejscu była mocniej wytarta. Mówię pani, ta kula nie znalazła się tu przypadkiem. Żaden stolarz nie użyłby drewna z takim czymś w środku. Ale mówiła pani, że to jakaś rodzinna pamiątka.
Biedronki w sieci pajęczyc, czyli jak przetrwać w korporacji i nie zwariować. Bycie biedronką nie popłaca. Awansować na pajęczycę to już pewne osiągnięcie. Szczytem marzeń jest jednak przemiana w modliszkę. Ale czy będąc na najwyższym szczeblu korporacyjnej drabiny, można zachować resztki biedronkowatości, czy wyrok zapadł i nie ma już odwrotu od przemiany w drapieżną bestię? Zacięta rywalizacja, wzajemne podcinanie sobie skrzydeł i plucie jadem, słowem – szara rzeczywistość korporacji z perspektywy kolejnych etapów kariery opakowana w zgrabną, metaforyczną opowieść. Poznajcie historię Lusi i jej zaskakującej metamorfozy! Modliszka, nasz szef wszystkich szefów. Sunie ostentacyjnie każdego ranka do swojego akwarium usytuowanego na niewielkim podeście, skąd ma doskonały widok na wszystkie biedronki i pajęczyce. Tam wykonuje swoje tajemnicze telefony, udając kolejne szkodniki. Kiedy to robi, nie wiem, bo gdy zerkam, to zawsze widzę ten klasyczny układ modlącej się postaci. Nigdy nie słyszałam, jak cokolwiek mówi, pajęczycom wystarczy jej jedno spojrzenie i już wiedzą, w czym rzecz. Może ona porozumiewa się tylko telepatycznie? A. K. Sar (RASKA) – całe swoje życie zawodowe skoncentrowała wokół rozwiązań tele, zarówno w zakresie obsługi, jak i sprzedaży. Wielokrotnie miała możliwość przyglądania się rozwojowi kariery zawodowej w tych strukturach – od korporacji po średnie i małe przedsiębiorstwa. Swoje spostrzeżenia wykorzystuje, tworząc unikalne i łamiące stereotypy środowiska pracy, optymalizując procesy już istniejące i wprowadzając nowe rozwiązania w firmach. Prywatnie spełniona mama nastolatki. W swoim dorobku wydawniczym posiada thriller psychologiczny pt. „M” z 2014 roku. Strona autorska: www.raska.pl/artysta/
Poruszająca historia o uzależnieniu i miłości, która nie zawsze zwycięża
Marcel jest młody, przystojny i inteligentny. Ma kochającą żonę, małą córeczkę, satysfakcjonującą pracę, własny dom – wszystko, czego można chcieć od życia. Ale jest w nim też druga strona, ta ciemniejsza, która nieustannie daje o sobie znać. Koszmary nieszczęśliwego dzieciństwa powracają raz po raz, a pociąg do alkoholu sprawia, że Marcel zaczyna stawać się kimś, od kogo zawsze chciał uciec...
Ta szczera, poruszająca opowieść o walce z własnymi demonami i zmaganiach z rzeczywistością, która nigdy nie jest taka, jak byśmy chcieli, wciąga, bawi i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze długo po zakończeniu lektury.
Zofii Kubiec udało się rozłożyć na czynniki pierwsze skomplikowany mechanizm powielania złego wzorca z dzieciństwa. Historia Marcela wywołuje skrajne emocje, a także pozwala przeżyć wraz z bohaterem wszystkie trudne chwile. To mocna i prawdziwa historia.
Wioleta Sadowska, subiektywnieoksiazkach.pl
„Marcel” to jakże prawdziwa opowieść o obliczach nałogu, który zabiera normalne dzieciństwo, burzy zgodny model rodziny, posuwa do kłamstw i rodzi agresję. Lektura ważna, warta uwagi i potrzebna.
Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska, wielbicielka-ksiazek.blogspot.com
„Marcel” to wstrząsająca i poruszająca historia o nałogu, który niszczy nie tylko życie, ale i człowieka. Uświadamia nam, jak wiele alkohol potrafi zabrać: dzieciństwo, zdrowie i najbliższych.
Patrycja Cygan, whothatgirl.blogspot.com
Zofia Kubiec (ur. 1980) – z zawodu germanistka i nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej. Swoją pasję czytelniczą połączyła z realizacją odwiecznego marzenia o pisaniu. Mieszka w Knurowie na Górnym Śląsku. „Marcel” to jej literacki debiut.
Czasem droga do macierzyństwa to droga przez mękę...
Życie Anki wreszcie zaczyna się układać: ma fajną pracę, własne mieszkanie, poznaje mężczyznę, z którym planuje wspólną przyszłość. Istna sielanka – niczym w bajce. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko dziecka. Jak to jednak często bywa w życiu, pragnienia nie zawsze okazują się łatwe do zrealizowania... Diagnoza niepłodności wpycha Ankę i Jacka w czarną otchłań rozpaczy. Czeka ich długa, mozolna droga przez kolejne bolesne zabiegi medyczne i nierówna walka z losem. I nikt nie może zagwarantować, że finał będzie taki, jak sobie wymarzyli...
„Dlaczego nie chcecie mieć dziecka?” to poruszająca, a jednocześnie w zabawnym tonie napisana opowieść o wielkich nadziejach, jeszcze większych rozczarowaniach i niezliczonych trudnościach, z jakimi trzeba się zmierzyć, marząc o macierzyństwie.
Już któryś raz mijała ich śliczna, uśmiechnięta młoda dziewczyna, której nie widzieli tu wcześniej. Pewnie nowa pielęgniarka albo może stażystka?
Jacek za każdym razem odprowadzał ją wzrokiem. Anka udawała, że nie widzi. Już trudno. Tym razem mu daruje.
– Myślisz, że one mają coś pod tymi fartuszkami? – Chyba się nakręcał przed procedurą, której miał się za chwilę poddać. – Fajna, nie? Może oddałaby nam swoje jajeczka.
– Widzę, że ty chętnie oddałbyś jej swoje. – Anka przybrała srogą minę, bo była już nieźle rozeźlona. Chyba będzie musiała sobie kupić taki fartuszek na użytek domowy, gdy już będzie po wszystkim. Nie zdążyła dodać nic więcej, bo została poproszona do gabinetu zabiegowego.
Odkryj magiczną moc książek, przyjaźni i... gumy balonowej!
Ania wraz ze swoją mamą przeprowadza się do Warszawy. W nowym miejscu czuje się zagubiona – nie ma tu żadnych znajomych i musi sama radzić sobie w szkole. Dodatkowo brakuje jej towarzystwa ukochanego taty, który zaginął w tajemniczych okolicznościach jeszcze przed przeprowadzką. Wszystko zmienia się pewnego dnia, kiedy Ania poznaje Dionizego. Szybko zaprzyjaźnia się z chłopcem i przypadkiem trafia na ślad zaginionego taty. Wie, że musi spróbować go odnaleźć za wszelką cenę. Przyjaciele wyruszają w ekscytującą podróż, podczas której czeka ich spotkanie z nieznajomym z innego wymiaru, walka z niebezpiecznymi porywaczami oraz wyprawa na planetę przyszłości. Co wyniknie z tych niesamowitych przygód? Czy misja Ani i Dionizego zakończy się sukcesem? Przekonajcie się sami!
W mieszkaniu Ani nadal panowała błoga cisza. Dziewczynka już jednak nie spała. Siedziała na swoim łóżku i?spoglądała na pomarańczowy zegar wiszący na ścianie. Po kilku minutach rozmyślania, Ania usłyszała dźwięk otwierających się drzwi. W przedpokoju zaświeciło się światło, ale już po chwili zgasło. Był to znak, że mama przygotowała śniadanie i wyszła do pracy. Ania poczuła się niepewnie. Coś nowego zaczęło ją niepokoić. Od przeprowadzki z Krakowa do Warszawy, jej dotychczasowe życie stanęło na głowie. W dodatku nieobecność taty sprawiła, że dziewczynce trudno było przyzwyczaić się do nowej sytuacji.
Wojciech Wajda - Jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego, obecnie pracuje jako nauczyciel języka polskiego. Wśród innych propaguje ideę działania w wolontariacie. Jego zainteresowania to książki, podróże górskie, gry planszowe oraz koty.
Chaos rządzi. Miłość wyzwala.
Czasami los po swojemu plącze nasze ścieżki, stawia nam na drodze starannie dobranych ludzi i usiłuje zamknąć nas w sztywnych ramach swojego, niezrozumiałego dla nas, planu. Przeznaczenie, fortuna, nieszczęśliwy splot okoliczności, pech. A gdyby tak wziąć los w swoje ręce i zmienić bieg historii? Poszerzyć stan świadomości, oszukać czas, stać się nieśmiertelnym, przejąć kontrolę nad ludzkim życiem, móc dowolnie kształtować otaczającą rzeczywistość? Czy bylibyśmy szczęśliwi, mogąc zażyć specjalny zestaw tabletek przenoszący nas w dowolny moment życia lub chociaż będąc w stanie przewidzieć przyszłość?
To tylko niektóre z pytań, jakie przewijają się przez „Nowy system opowiadań”. Szaleństwo miesza się tu z normalnością, magia z realizmem, przyziemność z duchowością. A wszystko to doprawione gorzkim humorem, refleksją nad przemijaniem i przeczuciem, że mimo pędzącej naprzód technologii, nasze pragnienia, dążenia i nadzieje pozostają cały czas takie same.
– Czy uważa pan, że jeśli mielibyśmy przeżyć nasze życie jeszcze raz, ale nie wiedząc o tym, to dokonywalibyśmy tych samych wyborów? No wie pan: te same szkoły, ten sam zawód, ta sama rodzina? – zaczepiłam go podczas jednej z podróży do supermarketu.
– Myślę, że tak – odburknął mi zza kierownicy.
– Pozwoli pan, że zapytam jak córka Beigbedera: myśli pan, uważa czy sądzi? – Chciałam sprawdzić, ile w nim filozofa.
– A kto to ten Beibebber?
– Taki francuski pisarz. No więc?
– Raczej uważam. Generalnie zawsze uważam, jak prowadzę.
Co powiedziałaby Polska, gdyby położyła się na kozetce u psychoanalityka?
Czy opis jej dzieciństwa i młodości pomógłby nam zrozumieć naturę jej współczesnych problemów? Czy pozwoliłby nam odpowiedzieć na pytanie o to, w jaki sposób wewnętrzne konflikty i motywacje wpływają na aktualną sytuację Polski? Eseje, które składają się na tę publikację, podejmują temat roli historii w kształtowaniu tożsamości politycznej Polaków. Stawiane w nich pytania dotyczą emocjonalnego i intelektualnego wymiaru historii oraz jej obecności w aktualnym życiu politycznym Polski.
Konstytucje bywały w przeszłości przedmiotem krwawych starć toczonych na polach bitewnych. Dziś teatrem starć o konstytucje są sądy. Te, chociaż nie kierują się względami politycznymi, podejmują rozstrzygnięcia, które mają często polityczne konsekwencje. W tych esejach staram się pokazać, w jaki sposób te rozstrzygnięcia pomagają kształtować tożsamość Polaków jako narodu politycznego, z jednej strony uwikłanego w swoją przeszłość, a z drugiej starającego się stawić czoła wyzwaniom przyszłości.
Jak daleko się posuniesz, by ocalić swoje marzenia?
Wychowywana przez samotną matkę alkoholiczkę Etinet Winston nigdy nie była grzeczną nastolatką. W końcu jednak udało się jej wyjść na prostą: dziewczyna za chwilę ma rozpocząć studia na prestiżowym college'u w Mieście Aniołów, a otwierający się przed nią nowy rozdział życia napawa ją optymizmem i nadzieją na szczęśliwą przyszłość. Wkrótce jednak jej plany pokrzyżuje pewien blondwłosy Kanadyjczyk i... grupa zamaskowanych mężczyzn,
wynajętych, by ją zabić.
Aby ocalić życie i marzenia, Etinet będzie musiała rzucić się w szaloną ucieczkę przez amerykańskie bezdroża, nauczyć się walczyć i zabijać, a przede wszystkim – zmierzyć się z własną przeszłością, która okaże się bardziej mroczna, niż kiedykolwiek jej się wydawało...
Wpadłam na stację benzynową i z piskiem opon zahamowałam przed sklepem, zwracając na siebie uwagę wszystkich wokół. Trzęsącymi się dłońmi wyrwałam kluczyk ze stacyjki, a silnik i radio natychmiast ucichły. Odpięłam pasy, po czym, nie wychodząc na zewnątrz, wgramoliłam się na tylne siedzenia, a z nich przesunęłam się na podłogę. Dopiero kiedy adrenalina opadła, zaczęłam słabnąć; nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Przycisnęłam policzek do wycieraczki, błagając Austina, żeby się pospieszył, z nadzieją, że w jakiś magiczny, telepatyczny sposób dotrze do niego moja prośba i, gdziekolwiek się znajduje, przydepnie gaz. (…) Czy wiedział, kim jestem? Czy, co gorsza, wybrał mnie przypadkiem? Po prostu napatoczyłam mu się…?
Coś uderzyło w przednią szybę, a moje oczy otworzyły się szeroko. Serce podeszło mi do gardła.
Kiedy przemoc staje się codziennością
Jak wiele jest na świecie rodzin, które wydają się być szczęśliwe, poukładane i pełne miłości, a tymczasem za ścianami ich wygodnych domów rozgrywa się prawdziwy dramat? Bohaterka „Ocalić siebie” opowiada historię jednej z takich rodzin, poruszającą tym bardziej że prawdziwą. Wychowana przez ojca-tyrana, wraz z matką i siostrą doświadczyła każdego możliwego rodzaju przemocy: fizycznej, psychicznej i ekonomicznej. Po latach próbuje zrzucić z siebie ciężar negatywnych emocji, szukając wsparcia w swojej własnej, nowej rodzinie.
Ta wstrząsająca opowieść to przestroga dla wszystkich tych, którzy tkwią w związku z osobowością aspołeczną, psychopatyczną, narcystyczną. To również ważny głos zachęcający do walki o własne szczęście, godność i wolność – bez względu na to, jak wiele trzeba będzie poświęcić.
Wbiegłam do ich mieszkania. Mama klęczała w kuchni na ziemi, opierając się łokciami o krzesło. Czepek kupiony dwa dni wcześniej, by osłonić łysą głowę, przesunął się na jedno ucho. Pielucha zsunęła się do kolan. Ojciec stał nad nią, szarpiąc za ramiona i wrzeszcząc:
– Wstawaj! Przecież mówię: wstawaj, ty histeryczko!
Nie, nie zaskoczył mnie zapach wódki, do którego od jakiegoś czasu byłyśmy już przyzwyczajone. Nie to było najgorsze. Najgorsze były jego oczy. Wybałuszone, małe, niebieskie oczy pozbawione emocji.
Trudno powściągnąć emocje przy tym przejmującym obrazie życia z psychopatą. Dramatyczne ludzkie losy ukazane na kartach tej książki wywołują ogrom emocji i niekończące się pokłady empatii. Ta historia uświadamia, jak często pozory potrafią przesłonić nam prawdziwy obraz rzeczywistości.
Wioleta Sadowska, subiektywnieoksiazkach.pl
Ocalić siebie to bardzo wstrząsające wyznania Hanny Goworowskiej-Adamskiej. Niezwykle szczere i do bólu prawdziwe. Autorka zachęca do tego, aby znaleźć w sobie odwagę, głośno mówić o tym, co nas spotyka oraz odpowiednio reagować na krzywdę i zło.
Agnieszka Krizel, nietypowerecenzje.blogspot.com
Hanna Goworowska-Adamska (ur. 1959) – anglistka, egiptolożka, aktywistka społeczna oraz tłumaczka – tłumaczyła m.in. Świat po kapitalizmie prof. Davida C. Kortena (2003), a także Wędrując Henry’ego Davida Thoreau (2016).
Zadebiutowała w 2010 roku powieścią o starożytnym Egipcie pt. Nikt nie zna wszystkich jej imion. Opowieść o królowej Hatszepsut. Rok później ukazała się kolejna książka Tron Obu Krain, która zdobyła główną nagrodę podczas Targów Książki Kaszubskiej i Pomorskiej Costerina 2012.
Ocalić siebie jest rezultatem kilkuletnich studiów nad zaburzeniami osobowości oraz zagadnieniami związanymi z przemocą w rodzinie.
Szczęście pachnie lasem, mokrą trawą i chlebem pieczonym o poranku.Wiktoria wie, że przemoc domowa jest jak stygmat, który na zawsze chciałoby się ukryć przed światem. Bita i poniżana przez swojego męża, w końcu decyduje się na radykalny krok i ucieka przed swoim oprawcą. W górskiej miejscowości Szczęśliwce, gdzie mieszka jej babcia, powoli odzyskuje spokój i wewnętrzną równowagę. Wkrótce poznaje leśniczego Krzysztofa, który, tak jak ona, próbuje na nowo poukładać sobie życie po bolesnym rozstaniu. I kiedy okazuje się, że tych dwojga zaczyna łączyć coś znacznie więcej niż tylko zamiłowanie do przyrody i długich spacerów po lesie, budzą się duchy przeszłości, o których woleliby na zawsze zapomnieć...Szczęście to poruszająca opowieść o poplątanych rodzinnych losach, skrywanych przez pokolenia tajemnicach i odwadze, która pozwala na przerwanie tragicznego fatum. To również historia o miłości i o tym, że warto na nią czekać, a gdy się pojawi - walczyć o nią do utraty tchu.Wiktoria z daleka ujrzała dom babci. Tyle razy pojawiał się w jej snach, teraz stał się jawą. Czerwona dachówka pięknie prezentowała się tego słonecznego dnia. Zielone okiennice i czerwone pelargonie w wiklinowych donicach na parapetach zapraszały każdego, kto chciałby choćby na chwilę znaleźć się w bajce. Wiktoria nacisnęła delikatnie klamkę i wkroczyła do zaczarowanego świata. Świata, w którym każde drzewo, każdy krzew i kwiat z namaszczeniem pielęgnowane najukochańszymi rękami babuni cieszyły się z jej powrotu. Stanęła na drewnianych schodach, zatrzymała wzrok na zwyczajnym wiejskim płocie, gdzie na sztachetach powieszone były gliniane garnki i słomiany kapelusz. Poczuła się szczęśliwa, bezpieczna, gotowa na zmiany. Wróciła do domu...Wioletta GocołUkończyła Akademię Pedagogiczną w Krakowie. Jest żoną oraz mamą trójki dzieci. Uwielbia kawę i podróże. Szczególnie bliskie jej sercu są Włochy. W każdej wolnej chwili czyta książki - zwłaszcza te o miłości ze szczęśliwym zakończeniem.
"Czy kilkoro dzieci jest w stanie przeciwstawić się potędze mroku, która zagraża całej krainie?
Królestwo Solarii było przez wieki spokojną krainą, w której panowała harmonia, a jej mieszkańcy żyli dostatnio i szczęśliwie pod opieką sprawiedliwego władcy. Źródłem dobrobytu Solarii było siedem słońc, których energia dawała ludziom siłę, zdrowie i szczęście.
Wszystko zmieniło się w momencie, gdy kraj opanował okrutny Kattler na czele swej armii. Siedem słońc zgasło, a Solaria pogrążyła się w mroku. Mimo upływu czasu, mieszkańcy Solarii nie porzucili nadziei na odzyskanie wolności i pokonanie tyrana. Część z nich zaszyła się z dala od siedzib ludzkich i postanowiła odnaleźć dawnego władcę swej ukochanej krainy. Tymczasem w małej wiosce, leżącej daleko od stolicy, żyje wraz ze swoim dziadkiem chłopiec, który jeszcze nie wie, że wkrótce przyjdzie mu odegrać niebagatelną rolę w zbliżającej się ostatecznej walce dobra ze złem...
– Myślisz, że moi rodzice nie żyją? – zapytał chłopiec.
– Tego nie powiedziałam – odparła szybko Miriam. – Nie wiadomo nawet, czy przyłączyli się do buntowników. Od tej chwili, gdy cztery lata temu wyszli z Vilo Vary nazbierać tasetu, słuch po nich zaginął. Twój dziadek z początku był zrozpaczony, jednak potem, im bardziej nasilały się plotki o przystąpieniu Amara i Ametisty do buntowników, tym większa narastała w nim gorycz i złość… Stary Grads z czasem uspokoił emocje, w końcu musiał wziąć się w garść, miał przecież ciebie.
– To dlatego nie chciał mi opowiadać o Strażniku, dlatego tak mało wiem o tamtych czasach… Znajdę ich! Znajdę rodziców! Tak samo jak uwolnię dziadka! – Elpin podniósł pięść w wojowniczym geście.
Wojciech Obremski, (ur. 1979 w Bydgoszczy) – dziennikarz. Do 2015 redaktor naczelny lubuskiego miesięcznika „Przekrój Lokalny”.
Był reporterem „Gazety Lubuskiej” oraz „Kuriera Zachodniego”, ponadto publikował m.in. w „Angorze”, „Expressie Bydgoskim”, „Gazecie Sulęcińskiej”, „Promocjach Kujawsko – Pomorskich”, „Świecie Kobiety”, „Pograniczu Lubuskim” i „Zeszytach Komiksowych”.
Obecnie przewodzi „Wiadomościom Powiatowym”, ukazującym się w powiecie słubickim. Jest również rzecznikiem prasowym starosty słubickiego.
Laureat kilku konkursów literackich, m.in. „Legenda o Sulęcinie”.
Autor książki „Krótka historia sztuki komiksu w Polsce 1945-2003” (Toruń 2005) oraz współautor „Galerii osobowości z terenu Krainy Szlaków Turystycznych” (Sulęcin 2015). "
"Gdy w twoim życiu niespodziewanie pojawia się pies, szykuj się na zmiany!
W życiu Julii zapanowała irytująca nuda. Synowie niespodziewanie zerwali z nią kontakt, mąż związał się z inną kobietą, skończyła się praca zawodowa. Rutynę dnia codziennego przerywa nagłe pojawienie się przed jej mieszkaniem tajemniczego psa. Uroczy jamnik z miejsca zaskarbia sobie przyjaźń Julii. Ułożony i inteligentny i jak się okazuje, ma też swoje hobby – wędkarstwo. Wraz z upływem czasu Julia nabiera przekonania, że to właśnie za sprawą jej nowego czworonożnego towarzysza zaczyna się dziać wokół niej coraz więcej pozytywnych rzeczy, pełnych emocji zbiegów okoliczności, a życie nabiera rumieńców. Z impetem wkraczają w nie: interesujący mężczyzna, czyli sąsiad z osiedla, bliższe i dalsze wyprawy nad wodę oraz zagadkowy wątek adopcji… Skąd wziął się Bruno? W jakim celu przybył? Czy to możliwe, by jeden niepozorny pies okazał się lekiem na całe zło?
Bruno jest potwierdzeniem, że psi przyjaciel jest w stanie zmienić życie człowieka.
Agnieszka Juja, aga-zaczytana.blogspot.com
Niekiedy szczęście biega na czterech łapach i trąca nas zimnym nosem. „Niezwykły pies Bruno” to pełna humoru opowieść o tym, że nigdy nie jest za późno, by otworzyć swoje serce i naprawdę zacząć żyć.
Monika Arora, papierowybluszcz.wordpress.com
Ewa Zienkiewicz swoją rozczulającą opowieścią o nietypowej przyjaźni pomiędzy psem i człowiekiem pokazała, że najbardziej przełomowe chwile w naszym życiu pojawiają się w najmniej oczekiwanych momentach. Po przeczytaniu tej refleksyjnej historii stwierdziłam, że każdy z nas powinien spotkać na swojej drodze takiego psiego przyjaciela, jakim jest Bruno. To była wciągająca oraz niezwykła literacka przygoda!
Wioleta Sadowska. subiektywnieoksiazkach.pl
Ewa Zienkiewicz jest z wykształcenia architektem, a z zamiłowania pisarką. W swoich książkach nawiązuje do własnych doświadczeń w zawodzie nauczycielki, urzędniczki, projektantki, a także do podróży po krajach Afryki, Azji i Ameryki Południowej."
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?