Czy to możliwe, że Jezus, syn cieśli Józefa, przepowiedział Germanikowi, wnukowi Marka Antoniusza, śmierć, jeśli ten pojedzie do Antiochii? Czy to możliwe, że Agrypinie, żonie Germanika, wyłuszczył zasady wiary swoich przodków, zasiewając ziarno chrześcijaństwa w jej sercu? Rzymianin przenosi czytelnika w czasy potęgi Imperium Rzymskiego, czasy nieustającej i krwawej rywalizacji o tytuł cesarza, a także prowadzi za próg domu Marii, Józefa i Jezusa. Historia milczy na temat spotkania wielkiego rzymskiego wodza z synem cieśli, ale jeśli coś zostało przemilczane, nie znaczy, że się nie wydarzyło
Czym są „biedni rycerze”? Jak przyrządzić ryżowe kąski albo pieczone młode kurczęta w sosie agrestowym? Skąd w kuchni gdańskiej wzięły się lody z ananasa? To tylko kilka przykładów dań z XIX-wiecznej książki kucharskiej, które teraz można samemu odtworzyć
w domowym zaciszu i przekonać się, że dawna gdańska kuchnia jest ciekawa, wyjątkowa
i smaczna.
Wszystko dzięki autorkom niniejszej publikacji: fotografce Katarzynie Fiszer oraz muzealniczce, rekonstruktorce kulinarnej Aleksandrze Kucharskiej. W wyniku spotkania tych dwóch gdańszczanek, ich zamiłowania do jedzenia, historii i piękna powstała książka, która łączy w sobie smaki i aromaty dawnego mieszczańskiego życia.
W publikacji znajduje się ponad sto przepisów z przeliczonymi miarami, przystosowanych do wykonania we współczesnej kuchni. Autorki tchnęły nowe życie w receptury zaczerpnięte
z wydanej w 1858 roku „Gdańskiej książki kucharskiej”. Każde danie uwiecznione jest
w kompozycji inspirowanej martwymi naturami, które nie raz można pomylić z obrazami holenderskich mistrzów. W książce Czytelnik znajdzie ciekawostki przybliżające realia, które rządziły kuchnią sprzed wieków, niektóre znane jeszcze naszym babciom, a niektóre zupełnie już zapomniane.
Zapraszamy do czytania, oglądania i gotowania każdego, kto ceni historię, sztukę i dobrą kuchnię.
Zebrane w książce porady i przepisy na nalewki pochodzą z... wszystkąd! Jako chemik technolog środków spożywczych z wykształcenia i z racji przez wiele lat uprawianego zawodu z własnej ciekawości "od zawsze" zbierałem takie przepisy i zazwyczaj w zaciszu domowym je wypróbowywałem oraz modyfikowałem według gustu własnego oraz bliskich. Kilka ulubionych robię co roku nadal... Podczas niemal półwiecza tej pasji nie obyło się bez wizyt w bibliotekach miejskich, uniwersyteckich czy diecezjalnych oraz buszowania w całkiem prywatnych, domowych księgozbiorach, grzebania w najprzeróżniejszych źródłach i to nie tylko książkowych, czasem wpadł mi w ręce jakiś przepis w utkanej pożółkłymi karteluszkami czyjejś "księdze domowej", w gazecie, a czasem zanotowałem coś w trakcie biesiady długopisem na przygodnym świstku lub z braku papieru na... dłoni.
„Nie ma chorób nieuleczalnych”. To odważne stwierdzenie belgijskiego lekarza, dr. Luisa van Heckena, praktykującego od ponad dwudziestu lat wyłącznie w oparciu o zalecenia św. Hildegardy z Bingen, zmieniło życie autorki książki i tysięcy osób sięgających po leczniczą moc natury. Elżbieta Ruman poświęciła kilkanaście już lat na pogłębianie wiedzy z zakresu naturalnej medycyny Hildegardy z Bingen. Doświadczenie w stosowaniu w swojej kuchni roślin wskazanych przez świętą mniszkę, graniczące z cudem powroty do zdrowia setek osób i dwuletnie studia medycyny hildegardowej w Niemczech pozwoliły jej stworzyć ten niezwykły poradnik.To pierwsza książka z cyklu „Akademia Hildegardy z Bingen”, przybliżająca tak cenne podstawy wiedzy, jak i konkretne terapie i przepisy. Pachnącym zakończeniem publikacji są przepisy hildegardowej kuchni, pozwalające wcielić w codzienność odżywianie, które leczy, odmładza i daje radość życia.ELŻBIETA RUMAN – dziennikarka i publicystka. Autorka wielu programów telewizyjnych i filmów oraz audycji radiowych. W swojej reporterskiej pracy szuka dobra i stara się je ukazywać światu. Od 2006 roku, zafascynowana dziełem św. Hildegardy z Bingen, kroczy jej śladami, aby zgłębiać i przekazywać niezwykłą wiedzę tej średniowiecznej Doktor Kościoła. Jest założycielką Centrum św. Hildegardy z Bingen w Józefowie – jednego z niewielu w Polsce miejsc, gdzie można znaleźć nie tylko wszelkie opisywane przez Hildegardę specyfiki, ale też zakosztować jej wiedzy poprzez konsultacje z terapeutami hildegardowymi, oczyścić organizm dzięki tygodniowym postom, uzyskać „paszport na zdrowe życie”.
"Przez wiry i porohy Dniestru" to debiut książkowy młodego Arkadego Fiedlera, późniejszego słynnego podróżnika. Jest to reportaż z przeprowadzonej w 1924 roku wycieczki -spływu rzeką Dniestr. Grupa przyjaciół uzbrojona w namioty, wędki, fantazję, przedsiębiorczość i zachłanność wrażeń prze-płynęła na dwóch łodziach Dniestr, począwszy od Sambora przez m.in. Mosty, Rozwadowo, Halicz do Zaleszczyk. Autor znakomicie opisał przygody młodych "wioślarzy" oraz podał mnóstwo ciekawostek i anegdot o leżących nad Dniestrem wioskach, miasteczkach i ich mieszkańcach. Książka dla pasjonatów wioślarstwa i miłośników Kresów jest pozycją obowiązkową, a czytelnikom ceniącym dobry reportaż sprawi ogromną przyjemność.
Tony Halik, znany najbardziej jako autor programów telewizyjnych realizowanych z Elżbieta Dzikowską. Podróżnik i łowca przygód. Urodzony w Toruniu. W roku 1939 przedziera się do Anglii, gdzie wstępuje do RAF-u. Zestrzelony nad Francją, zostaje uratowany przez młodą dziewczynę Pierrette. Przez Hiszpanię i Portugalię wraca do Anglii. Po wojnie odnajduje Pierrette i razem ruszają w świat w poszukiwaniu swojej wielkiej przygody. Największą z nich była wyprawa jeepem z Ziemi Ognistej na Alaskę. Rozpoczęła się w Buenos Aires, gdzie Halik osiadł po wojnie. Trwała cztery lata i trzy miesiące. W tym czasie jeep przebył 182 000 kilometrów i 21 krajów; relacje z trasy ukazywały się w telewizji, prasie codziennej i kolorowej; światowe agencje trzykrotnie donosiły o śmierci uczestników ekspedycji.
Po dotarciu za krąg polarny na Alasce Tony wbił w ziemię dwie flagi: argentyńską (był wówczas obywatelem tego kraju) i polską. A potem, tym samym jeepem, lecz trochę inną trasą, wrócił do Buenos Aires. Niniejsza książka zawiera jego relacje z tej najdłuższej wyprawy życia.
Wojciech Cejrowski
Kościół dokładnie rozeznał choroby sfery duchowej człowieka, opisał je, ukazał symptomy i zaproponował sposób ich leczenia. Nie były to działania przypadkowe, nieprzemyślane, lecz podejmowane w ramach solidnie zbudowanego systemu. W czasach Ojców Pustyni (od IV wieku) nastąpił rozkwit takiej posługi, a jej kontynuacje znajdujemy w klasztorach, diecezjach, a nawet w parafiach.Mimo że mijają wieki, konieczność uzdrawiania i przychodzenia z pomocą chorym wciąż jest paląca. Stąd zrodziło się pragnienie, aby zgłębić i ukazać solidnie opisaną posługę uzdrawiania chorych pełnioną przez ojca pustyni, Ewagriusza z Pontu, którą podejmował pod koniec IV wieku w osadzie mniszej w Kellia, na pustyni egipskiej, prowadząc razem ze swoimi uczniami swoistą klinikę chorób duchowych. Ewagriusz opisał osiem podstawowych chorób sfery duchowej naszej osobowości, która jest najgłębiej ukryta: obżarstwo, nieczystość, chciwość, gniew, smutek, acedia, próżna chwała i pycha. Następnie pokazał symptomy każdej z nich oraz zalecał sposób leczenia.
Stawianie baniek jest metodą leczenia znaną od tysięcy lat, sprawdzoną i stosowaną
w medycynie ludowej od wielu pokoleń.
Po zakończeniu drugiej wojny światowej, gdy doskwierał niedostatek leków i technicznego wyposażenia medycznego, bardzo często wracano do tego prastarego sposobu leczenia. W miarę poprawy sytuacji materialnej, stawianie baniek szło jednak stopniowo w zapomnienie, mimo że – umiejętnie stosowane – stanowi skuteczną i często bardzo szybko działającą metodę leczenia. Można ją stosować samodzielnie lub w połączeniu z innymi metodami medycyny naturalnej, a w wielu przypadkach także jako uzupełnienie leczenia konwencjonalnego.
Żyjemy w czasach, w których alarmująco rośnie liczba drobnoustrojów opornych nawet na najsilniejsze antybiotyki. Wielu uczonych uważa, że przyczyną tego jest nadmierne stosowanie antybiotyków, a w związku z opisanym zjawiskiem często muszą być one zastępowane innymi, coraz silniejszymi medykamentami. Wady tej nie posiada stawianie baniek, które jest metodą prostą w użyciu, pewną w stosowaniu i nie wymagającą zażywania leków.
Kontemplacja Chrystusowego boku i wypływających z niego strumieni Krwi i Wody towarzyszyć nam będzie do końca świata, niosąc życie, odrodzenie i uświęcenie. Jak pisze papież Benedykt XVI: „Patrzymy na Chrystusa przebitego na krzyżu! On jest najbardziej wstrząsającym objawieniem miłości Boga”. Omawiany w tej książeczce „Akt Uwielbienia Miłości Miłosiernej” nawiązuje do tajemnicy ukrzyżowania i przebicia boku Chrystusa.
(...) Ślad narciarzy cały czas był dobrze widoczny. Później znowu zobaczyłem Małgorzatę na rozstaju leśnych dróg. A właściwie w miejscu, gdzie nasza droga dochodziła prostopadle do innej. Jedne ślady skręcały tu w lewo, w dół. Inne wiodły w prawo, w górę. Dusza wyrywała się w lewo. Zbadałem uważnie ślady nart na śniegu. Zupełnie tak, jak Apacz ślady bladych twarzy na prerii. - Zobacz, po tych w lewo przejechał jakiś samochód. Są pod śladami jego opon. A te w prawo? Narciarze przejechali później niż samochód - tłumaczyłem oczywistą oczywistość. Skręciliśmy w prawo. Choć wątpliwości pozostały. Co to byli za narciarze, którzy pojechali w lewo? Może jedziemy za jakąś zupełnie inną grupą? (...)
Wszystkie wielkie religie świata zachęcają do stałej modlitwy o pokój, o przyjazne współistnienie między narodami, pamiętając, że pokój jest darem od Boga, który wlał w serce człowieka pragnienie pokoju i wzywa go do życia w sprawiedliwości i miłości. Osiągnięcie pokoju wewnętrznego i zewnętrznego wymaga stałej troski, której najskuteczniejszą formą działania jest modlitwa, bo sięga w głąb serca człowieka i oczyszcza jego dążenia.Oddajemy do Państwa rąk modlitewnik, który może być inspiracją w codziennej modlitwie o pokój, a w dobie konfliktów zbrojnych, zagrożenia pokoju, ogromnym duchowym wsparciem i przewodnikiem.
Kult Męki i Śmierci Krzyżowej Pana Jezusa jest tak dawny, jak dzieje Jego świętego Kościoła. W poszczególnych epokach kult ten wyrażał się w sposób rozmaity, jak świadczy o tym historia liturgii. Nabożeństwo Drogi Krzyżowej rozpowszechniło się w średniowieczu, w łączności z wyprawami krzyżowymi. Pobożni pielgrzymi, udający się do Ziemi Świętej, odbywali w modlitewnym skupieniu drogę, po której kroczył udręczony Zbawiciel na Górę Kalwarię, miejsce swojej okrutnej śmierci na krzyżu.
Jest to biografia O. Grzegorza Ciorocha OFMConv (1962-2004) pierwszego kustosza franciszkańskiej Kustodii Rosyjskiej, wielkiego misjonarza Rosji, który zginął w wyniku zamachu pod Kobryniem na Białorusi. Jest to pierwsza publikacja opisująca w detalach realia pracy katolickich misjonarzy w Rosji od lat 90. ubiegłego wieku. Życiorys o. Cirocha: O. Grzegorz Cioroch (1962-2004) to najwybitniejszy franciszkanin XX wieku po Świętym Maksymilianie. Był wielkim misjonarzem Rosji, gdzie od początku lat 90. pod skrzydłami arcybpa Kondrusiewicza współtworzył pierwsze seminarium, odegrał kluczową rolę w odzyskaniu katedry w Moskwie, założył tam najbardziej liczące się katolickie wydawnictwo, którego ukoronowaniem było jego dzieło: wielotomowa Rosyjska Encyklopedia Katolicka (gdy Władimir Putin był u Benedykta XVI z pierwszą wizytą w 2017 r., osobiście wręczył jej 2 tomy w prezencie Papieżowi). Ojciec Cioroch jako Kustosz erygował wiele klasztorów, pociągał liczne powołania, a swoimi zaletami przyciągał zarówno moskiewską inteligencję, jak i wyznawców Prawosławia. W 2002 roku podjęto próbę ośmieszenia O. Ciorocha. Nastąpiła tzw. prowokacja moskiewska polegająca na zorganizowaniu w wynajmowanych od klasztoru pomieszczeniach domu publicznego, co zostało transmitowane przez oficjalną telewizję, jak i opisane w gazecie Komsomolskaja Prawda. Za całą akcją, obliczoną na całkowite zdyskredytowanie o. Ciorocha, jak i wszystkich katolików w Rosji, stała wg przesłanek FSB, a nitki korzyści wizerunkowych z prowokacji prowadzą do rosyjskiej cerkwi, której ówczesnym szefem dyplomacji był późniejszy patriarcha Cyryl. O. Grzegorz Cioroch nie załamał się i udało mu się oczyścić wizerunek tak silnie nadszarpnięty medialnie wobec ludzi i w Radzie Generalnej Związku Dziennikarzy Rosji. Wstawił się za nim min. najsłynniejszy rosyjski dysydent, założyciel Memoriału, Siergiej Kowalow. Kolejne miesiące upływały na ciężkiej i dynamicznej pracy misyjnej, jednak pojawiły się przeszkody. Nieznani sprawcy zastraszali, wybili w klasztorze szyby, śledzili ojca Ciorocha, podsłuchiwali zakonników, by wreszcie w pierwszej połowie 2004 roku grozić, że nie wróci on z urlopu żywy (co się finalnie dokonało w lipcu tego roku). Ojciec Cioroch przez długi czas ufał swojemu uczniowi XX, który świetnie potrafił rozpracować oczekiwania o. Ciorocha i długo udawał oddanego Kościołowi zakonnika. Gdy o. Cioroch się zorientował, że nie jest to uczciwy zakonnik, było już zbyt późno. Między innymi o. XX współodpowiada za skłócenie ojca Ciorocha z Kurią Generalną w ostatnich miesiącach życia. Skutek był taki, że gdy o. Grzegorz pojechał na ostatni urlop do Polski na początku lipca 2004 r. wiedział o grożącej śmierci, jednak nie miał do kogo w zakonie zwrócić się o pomoc (jedyne co proponowała Kuria Generalna pod wypływem dziesiątek donosów XX to przymusowe leczenie psychiatryczne, niesprawiedliwe i poniżające w tym wypadku zdrowego człowieka). W drogę powrotną z Polski o. Cioroch udał się sam samochodem, kierując się na przejście graniczne pod Kobryniem na Białorusi. Na przejściu granicznym został przetrzymany, a jego auto na godzinę zostało zabrane gdzieś na bok przez dwóch mężczyzn, pod pretekstem kontroli. Ojciec Grzegorz wykonał telefon do współbrata w Petersburgu mówiąc, że być może teraz się wydarzy jego zabicie. Godzinę później już nie żył. Bezpośrednią przyczyną było zderzenie z pordzewiałym, nieużywanym już wówczas, mlekowozem GAZ-53, który stał na obwodnicy Kobrynia. Niestety rodzina zakonna nie zadbała ani o zgłoszenie do prokuratora tej śmierci 42-letniego wybitnego misjonarza, ani o przeprowadzenie sekcji zwłok, ani też o zabezpieczenie wraku samochodu który porzucili na policyjnym parkingu w Kobryniu; rozpuszczając jednocześnie kłamliwe wersje o śmierci, jako o zwykłym wypadku samochodowym, nie mając do tego żadnych przesłanek.
Nie ma chorób nieuleczalnych. To odważne stwierdzenie belgijskiego lekarza, dr. Luisa van Heckena, praktykującego od ponad dwudziestu lat wyłącznie w oparciu o zalecenia św. Hildegardy z Bingen, zmieniło życie autorki książki i tysięcy osób sięgających po leczniczą moc natury.Elżbieta Ruman poświęciła kilkanaście już lat na pogłębianie wiedzy z zakresu naturalnej medycyny Hildegardy z Bingen. Doświadczenie w stosowaniu w swojej kuchni roślin wskazanych przez świętą mniszkę, graniczące z cudem powroty do zdrowia setek osób i dwuletnie studia medycyny hildegardowej w Niemczech pozwoliły jej stworzyć ten niezwykły poradnik.To pierwsza książka z cyklu Akademia Hildegardy z Bingen, przybliżająca tak cenne podstawy wiedzy, jak i konkretne terapie i przepisy. Pachnącym zakończeniem publikacji są przepisy hildegardowej kuchni, pozwalające wcielić w codzienność odżywianie, które leczy, odmładza i daje radość życia.Elżbieta Ruman dziennikarka i publicystka. Autorka wielu programów telewizyjnych i filmów oraz audycji radiowych. W swojej reporterskiej pracy szuka dobra i stara się je ukazywać światu. Od 2006 roku, zafascynowana dziełem św. Hildegardy z Bingen, kroczy jej śladami, aby zgłębiać i przekazywać niezwykłą wiedzę tej średniowiecznej Doktor Kościoła. Jest założycielką Centrum św. Hildegardy z Bingen w Józefowie jednego z niewielu w Polsce miejsc, gdzie można znaleźć nie tylko wszelkie opisywane przez Hildegardę specyfiki, ale też zakosztować jej wiedzy poprzez konsultacje z terapeutami hildegardowymi, oczyścić organizm dzięki tygodniowym postom, uzyskać paszport na zdrowe życie.
Dialog jest celem naszego spotkania ze słowem Bożym. W tym dialogu – i to pokazał nam czas pandemii – nie chodzi tylko o szukanie odpowiedzi na pytania, które nosimy w sobie. To często dialog z naszymi lękami, obawami, wątpliwościami. W ten nasz wewnętrzny dialog włącza się nie tylko słowo Boże. W tym słowie przychodzi do nas Ten, który jest odwiecznym Słowem Boga – Jezus Chrystus. W Nim możemy odkryć ostateczną prawdę o naszym życiu, powołaniu i przeznaczeniu.
(Ze Wstępu)
Ks. Wojciech Pikor – kapłan diecezji pelplińskiej, profesor nauk teologicznych, wykładowca Pisma Świętego na Wydziale Teologicznym UMK w Toruniu i w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie, członek Zarządu Stowarzyszenia Biblistów Polskich.
Książka pokazuje, jaką radością może być odkrywanie Ewangelii z dziećmi. Są w niej pomysły na rozmowy i zajęcia plastyczne inspirowane niedzielną Ewangelią. Adresowana jest do rodziców, dziadków i przyjaciół pragnących przekazywać wiarę młodszym. Przyda się wszystkim, którzy głoszą Słowo Boże dzieciom. Może być ciekawa dla wspólnot poszukujących programu do pracy z dziećmi.
Ta książka nie jest tylko o śmierci. Ona jest o życiu. O życiu Bożym, które jest człowiekowi danei które ludzkie życie przemienia, uzdalniając do rzetelnej, codziennej, wręcz detalicznej miłości. Czerpiąc ze światła, błyszczącego w tym lustrze, jakim jest droga Boga-Człowieka i Jego przejście przez dno ludzkiej nędzy, cierpienia, śmierci i bezbożności otchłani, książka zaprasza do fascynacji nad Jego dobrowolnym, w pełni ludzkim, a zarazem boskim darem z siebie. Zachęca to do dawania siebie z miłości, w każdej chwili bieżącego życia, a także gdy przyjdzie ten najważniejszy moment ostatecznego przejścia do wieczności.O.Wojciech Giertych OP, teolog Domu PapieskiegoKsiążka stanowi poważne, wieloaspektowe i wnikliwe studium choroby, bólu, cierpieniai śmierci. Autor poddaje klinicznej, psychologicznej i teologiczno-etycznej analizie cierpieniei śmierć krzyżową Jezusa. Podejmuje także inne problematyczne zagadnienia związane ze śmiercią człowieka, takie jak uporczywa terapia, eutanazja czy samobójstwo.Prof. dr hab. med. Władysław SinkiewiczOna nie tylko oswaja ze śmiercią, ukazując, że proces umierania dokonuje się w nas nieustannie, ale i daje praktyczne wskazówki, jak przygotować się na własną śmierć, tak aby odchodzićw pokoju, zamiast w niepokoju. I to być może jest największym walorem tej książki.Ks. dr hab. Marek Gilski
Chcemy ujrzeć Jezusa (J 12,21) to duchowe echo prośby, skierowanej do apostoła Filipa przez kilku Greków, którzy przybyli do Jerozolimy z pielgrzymką paschalną (). Podobnie jak tamci pielgrzymi sprzed dwóch tysięcy lat, także ludzie naszych czasów, choć może nie zawsze świadomie, proszą dzisiejszych chrześcijan, aby nie tylko mówili o Chrystusie, ale w pewnym sensie pozwolili im Go zobaczyć. () Nasze świadectwo byłoby jednak nie-dopuszczalnie ubogie, gdybyśmy my sami jako pierwsi nie byli tymi, którzy kontemplują Oblicze Chrystusa.Jan Paweł II, Novo millennio ineunte, 16
Książka opracowana, jako forma zwięzłego przewodnika i podręcznika. Skierowana do ministrantów po to by ubogaciła ich wiedzę i jeszcze z większym pożytkiem pozwala pełnić służbę blisko Pańskiego stołu.
Spotkać się w Słowie to seria medytacji do tekstów Ewangelii przewidzianych w liturgii Mszy Świętej na wszystkie dni roku liturgicznego. Tom pierwszy przynosi komentarz do Ewangelii okres Adwentu i Bożego Narodzenia. Proponowana lektura narracyjna Ewangelii służy odniesieniu jej orędzia do własnego życia, szczególnie w kontekście epidemii koronawirusa, która od marca 2020 roku w znacznym stopniu wpływa na nasze życie rodzinne, społeczne i religijne. Medytacje Spotkać się w Słowie to doskonała pomoc w osobistej lekturze Ewangelii, wsparcie dla osób praktykujących codzienne lectio divina, jak również źródło inspiracji kaznodziejskich.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?