Pawieł Fłorienski (1882-1937) należy do najwybitniejszych postaci rosyjskiego prawosławia XX wieku. Jest jednocześnie przykładem tragicznego losu intelektualisty w Rosji Sowieckiej. Syn ormiańskiej szlachcianki i rosyjskiego inżyniera, urodził się na Zakaukaziu, gdzie jego ojciec pracował przy budowie kolei. Ukończywszy w Moskwie studia na wydziale nauk ścisłych, poświęcił się jednocześnie teologii i w 1911 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Odtąd jego życie umysłowe biegło dwoistym torem: badań naukowych i duszpasterstwa. Nawet w latach dwudziestych i trzydziestych występował na konferencjach naukowych w sutannie i z krzyżem na piersi. Zderzenie z systemem komunistycznym musiało w końcu nadejść i okazało się dla niego tragiczne. Najpierw został aresztowany i zesłany na krótko w 1928 roku, lecz wtedy wybroniła go pierwsza żona Gorkiego. W 1933 roku nastąpiło drugie aresztowanie i zesłanie, tym razem z wyrokiem dziesięcioletnim. Przeniesiony w 1937 roku do Leningradu, został prawdopodobnie rozstrzelany gdzieś w okolicy tego miasta. We wspomnieniowych zapiskach Dla moich dzieci, które prowadził w latach 1916-1925, chciał przekazać potomkom atmosferę własnego dzieciństwa, swoje wczesne fascynacje przyrodą, religią i tajemnicą istnienia. Książka, wydana pośmiertnie w latach sześćdziesiątych XX wieku, stanowi niezwkły dokument: bardzo osobisty, a zarazem bogaty w szczegóły historyczne.
Isaiah Berlin (19091997) należy do klasyków XX-wiecznej filozofii politycznej i społecznej. Najlepiej znany jest z pełnych pasji, oryginalnych i wpływowych pism o wolności i swobodach obywatelskich. Na ten niepowtarzalny charakter jego twórczości niewątpliwie wpłynął fakt, że Berlin był świadkiem i dzieckiem burzliwej epoki. Urodzony w Rydze w rodzinie rosyjskich Żydów, od 1915 roku mieszkał z rodzicami koło Sankt Petersburga i na własne oczy już we wczesnych latach obserwował traumę rewolucji 1917 roku. II wojnę światową, postępy i upadek komunizmu oglądał już z Anglii, gdzie w 1921 roku znalazł się jako imigrant i gdzie już pozostał. Wykładał w Oksfordzie, położył wielkie zasługi dla rozwoju uniwersytetu, otrzymał tytuł szlachecki. Niniejszy tom zawiera teksty pisane i wygłaszane przez Berlina od wczesnych lat 50. XX wieku, a dotyczące głównie idei wolności politycznej. Trzon tych pism to Pięć esejów o wolności, które zostały poszerzone o drobniejsze niepublikowane prace związane z tym tematem i o teksty autobiograficzne. Dzięki temu szersze oświetlenie uzyskały podstawowe kwestie wolności: wolność negatywna/pozytywna, liberalizm polityczny, prawa człowieka, determinizm a wolna wola i odpowiedzialność. Obszerny przewodnik po najnowszej literaturze berlinologicznej dopełnia całości i czyni tom bodaj najbardziej reprezentatywnym ze wszystkich dostępnych publikacji Berlina.
Emil Cioran (1911–1995), jeden z najsłynniejszych filozofów XX wieku, urodził się i spędził młodość w Rumunii, po czym w 1937 roku wyjechał do Francji, gdzie już pozostał na resztę życia. Wyjeżdżając, pozostawił Rumunom tę kontrowersyjną książkę o religii i wierze. Opublikowana wlasnym nakładem i praktycznie wówczas (1937) nierozpowszechniana, z biegiem lat stała się istotnym wkładem w europejską refleksję nad wiarą. Uznana w Rumunii za bluźnierstwo, zdaniem autora stanowiła „jedyną książkę o inspiracji mistycznej” na Bałkanach. Dzieło powstało w okresie nader trudnym dla Ciorana, który cierpiąc na bezsenność, przeżywał zarazem kryzys duchowy spowodowany między innymi „pokusą wiary”. Religia pociągała go, ale, jak sam twierdził, nie był zdolny wierzyć. Niemożność wiary nęka go niczym niemożność zaśnięcia. Dlatego w tym aforystycznym eseju – jednym z najważniejszych w jego twórczości – zmaga się z jej kwestią, obierając za temat świętość. Przeciwstawia świętych ateologicznym mistykom. Święty jest po trosze politykiem, szaleńcem „pragnącym wszystkiego”, a swoją wolę mocy i „manię wielkości” urzeczywistnia przez cierpienie. Mistyk tymczasem zawierza swej intuicji i chce jedynie być bezpośrednio przy Bogu. Wierzyć w świętych „już nie można; podziwiamy tylko ich iluzje”, konkluduje Cioran w tych na poły poetyckich rozważaniach, w których przeplatają się motywy świętości, łez, muzyki i mistyki.
Opublikowany w roku śmierci francusko-rumuńskiego filozofa Emila Ciorana (1911–1995) tom wywiadów z nim stanowi bardzo szczególną publikację. Na początku lat 70. XX wieku Cioran pisał do znajomego: „Mam sześćdziesiąt lat i nigdy nie występowałem publicznie”. Nie cenił „życia literackiego”, nie przyjmował nagród, a swoje pisarstwo uważał za „terapeutyczne”. Żył paradoksalnie: uznawał życie za bezsensowne, lecz je kochał i cieszył się nim. W późniejszym okresie jednak, w miarę rosnącej sławy, zaczął udzielać wywiadów, czasem nawet rozmowy z nim odbywały się przed zgromadzoną publicznością. Niniejszy zbiór zawiera dwadzieścia takich wywiadów i rozmów z Cioranem z ostatniego ćwierćwiecza jego życia. Mówi on o sobie i swoim stosunku do świata, opowiada o dzieciństwie, młodości i powodach, dla których, osiadłszy na stałe we Francji, w latach 40. porzucił ostatecznie język rumuński i zaczął pisać po francusku. Wiele miejsca w rozmowach zajmują kwestie egzystencjalne: sens (bezsens) życia, a zarazem czerpanie z niego, samobójstwo, religia, Bóg. Wywiady powstały przy różnych okazjach, rozmaici byli rozmówcy i dlatego mamy tu całą gamę tematów, a także zróżnicowaną głębię refleksji. Niektóre wątki powtarzają się, ale są oświetlane z wielu stron. Dzięki temu czytelnik otrzymuje wielostronny obraz osobowości filozofa poświadczony przez niego samego.
Jeden z najoryginalniejszych w XX wieku filozofów niemieckich, Hans Blumenberg (19201996), z pewnością nie został jak dotąd należycie doceniony w Polsce. Mimo kilku przekładów pozostaje myślicielem na wskroś elitarnym. Tymczasem jego koncepcje mają istotne znaczenie dla zrozumienia ideowych podstaw epoki nowożytnej, a w konsekwencji naszej współczesności. Niniejsza stosunkowo wczesna książka (1958) była programowa dla późniejszych badań Blumenberga nad przejściem od średniowiecza do nowożytności, należy też dzisiaj do klasyki studiów nad miejscem metafory w myśleniu prowadzonych od Nietzschego przez Derridę po George'a Steinera. Znajdziemy w tym tomie zarys metaforologii, nauki badającej metafory absolutne, czyli wymykające się konceptualizacji w danym okresie, a zarazem stanowiące jej podłoże. Tę funkcję pełniły takie omawiane przez autora idee i wyobrażenia, jak przemożna czy naga prawda, podróż, księga i struktury geometryczne (krąg, kula). Od (niezauważalnej) dominacji danej absolutnej metafory w określonej epoce zależy rozumienie prawdy i stosunek do niej czy postrzeganie miejsca człowieka we wszechświecie. Zrywanie z pewnymi fundamentalnymi wyobrażeniami może być podstawą kształtowania się nowej epoki intelektualnej. Tak właśnie Blumenberg pojmuje na przykład nowożytność: jako, hasłowo biorąc, walkę z metaforą koła (świat skończony, cykliczny, zamknięty, o wyraźnie zaznaczonym środku). Nowożytność jest formacją spod znaku linii prostej.
Martin Heidegger (1889–1976), klasyk XX-wiecznej filozofii niemieckiej, wygłosił te wykłady o myśleniu na fryburskim uniwersytecie w roku akademickim 1951/1952. Reprezentują one filozofię z późnego okresu twórczości Heideggera, który po politycznych wyzwaniach lat trzydziestych i czterdziestych XX wieku powrócił do życia akademickiego: objęty po wojnie zakazem nauczania z powodu wcześniejszych związków z nazizmem, uzyskał możliwość prowadzenia działalności dydaktycznej w momencie przejścia na emeryturę, co nastąpiło właśnie we wrześniu 1951 roku. Cały sens (i trudność) niniejszych rozważań zawiera się już w tytule: „Was heißt Denken?” można rozumieć na kilka sposobów jako pytanie, co zwie (nazywa) się myśleniem lub co wzywa myślenie, a to znów w sensie wzywania przez myślenie lub wzywania myślenia przez coś. Ta wieloznaczność ukazuje myślenie jako coś zupełnie innego niż zwykła operacja logicznego wnioskowania: jako sam akt egzystencji odpowiadającej na „wezwanie” bycia. Istoty takiego myślenia trzeba szukać raczej w poezji niż w nauce, dlatego patronami tego tomu są poeci z Friedrichem Hölderlinem na czele. Słowa poezji, pisze Heidegger, nie pochodzą „z podręcznika logiki”, lecz „skądinąd”. Skąd? Co zwie myślenie? Nie wiemy, ponieważ „jeszcze nie myślimy”. Kwestia postawiona w tak szerokim (i głębokim) horyzoncie nie prowadzi oczywiście do odpowiedzi – może tylko zwać do myślenia.
Konik Polny Bernarda Suitsa (1925–2007) to ewenement literatury filozoficznej na światową skalę. Urodzony w Detroit Suits spędził życie w niewielkiej odległości od rodzinnego miasta: najpierw na uniwersytecie w Chicago, a od 1966 roku na nowo utworzonym uniwersytecie w kanadyjskim Waterloo koło Toronto, gdzie pozostał do emerytury w 1994 roku. Specjalizował się w teorii gier, próbował sił w poezji i prozie, ale jego twórczość daje się streścić równie krótko: był autorem tej jednej książki (1978). Za to książki niepowtarzalnej pod względem dialogowej formy literackiej, a także pod względem wnikliwości rozważań, których zasadniczym tematem jest gra. Tytułowy konik polny jest jej ilustracją – ona zaś w myśl oryginalnej definicji Suitsa polega na „dobrowolnym pokonywaniu niekoniecznych przeszkód”. Suits neguje tym samym myśl Wittgensteina, że gra jest niedefiniowalna, choć upodobaniem do paradoksów i błyskotliwym umysłem bardzo go przypomina. Ta fabularyzowana filozofia pełna dramatycznych zwrotów intelektualnej „akcji” nie jest wcale błaha – zdaniem autora namysł nad grą kieruje nas do fundamentalnych kwestii ludzkiej egzystencji, do sprawy sensu życia i modelu szczęścia. Nieakademicka gra autora jego filozofią gry sprawiła jednak, że Konik… uchodzi dziś za najbardziej niedocenione dzieło filozoficzne XX wieku.
Niedawno zmarły Arthur C. Danto (1924–2013) należał do najbardziej znanych amerykańskich filozofów sztuki. Był wszechstronnym myślicielem, który początkowo, w latach 60. XX wieku, starał się z perspektywy filozofii analitycznej przyswoić Ameryce myśl „kontynentalną” (Nietzsche, Sartre). W latach 70. powrócił do dziedziny, od której zaczął w młodości (studiował malarstwo). W Czym jest sztuka, swojej ostatniej książce (2013), objaśnia sformułowaną przez siebie definicję sztuki jako „ucieleśnionego znaczenia”. Tą definicją chce objąć zarówno dzieła „mimetyczne”, jak i nieprzedstawiające. W celu historycznej ilustracji swego podejścia skupia się na kilku przykładach składających się na poszczególne rozdziały eseju: freski w Kaplicy Sykstyńskiej, Duchamp, Warhol, fotografia artystyczna. Te frapujące intelektualnie rozważania nazywa raczej filozofią sztuki niż estetyką, przy czym, trzeba dodać, jest to filozofia bardziej analityczna niż kontynentalna. Zgodnie ze współczesną tendencją w samej sztuce Danto nie uważa piękna za czynnik definiujący i pozostawia je sferze tradycyjnej estetyki. Jego definicja może być punktem wyjścia do dalszego namysłu, do zapytania na przykład, czy każde „ucieleśnione znaczenie” jest dziełem sztuki, czy artystyczne „ucieleśnienie” nie wyróżnia się czymś szczególnym. Już choćby dla takich myślowych wyzwań warto zajrzeć do tej książki, inspirującej i otwierającej nowe perspektywy na świat sztuki.
Maria Anna Potocka od wczesnych lat siedemdziesiątych prowadzi galerie sztuki nowoczesnej, pełniła i pełni funkcje dyrektorskie w instytucjach muzealnych (Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Niepołomicach, Zamek Ujazdowski w Warszawie, Bunkier Sztuki w Krakowie, a obecnie tamże Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK), jest wykładowcą SWPS, członkiem międzynarodowych stowarzyszeń artystycznych i autorem kilku książek z dziedziny sztuki: Malarstwo (1995), Rzeźba (2002), Estetyka kontra sztuka (2007), Fotografia (2010), To tylko sztuka (2011). W obecnej publikacji zwięźle prezentuje swoje rozumienie zjawisk artystycznych, rozumienie szczególne, ponieważ oparte na ich wieloletniej obserwacji w praktyce, a także na najnowszych teoriach. Zestawia i analizuje świat sztuki jako rzecz dwóch wymiarów: prywatnego i publicznego. Twórczość jest pierwotnie osobistą odpowiedzią poznawczą, która po części się uniwersalizuje i zostaje zaabsorbowana przez kulturę. Dynamika i dialektyka tej relacji, sztuka jako „narzędzie kultury” wypełniają treść tej książki. Czytelnik zapozna się w niej z „nową estetyką” twórcy, dzieła, odbiorcy czy rynku artystycznego, by wchodząc do galerii, lepiej rozumiał, z czym właściwie obcuje.
Ta seria jest dla ciebie – dla dowolnej płci hipstera, yuppie czy scuppie, dla metro- i drwaloseksualnych, a także dla wszystkich niezrzeszonych. Jeśli chcesz zabłysnąć w towarzystwie (a przynajmniej nie pozostać w cieniu) – ta seria jest dla ciebie. Nic nie wiesz o winach? Nie szkodzi. Nauczymy cię blefu w tej dziedzinie, pozwolimy kompetentnie konwersować. Uważaj jednak, to pułapka: po lekturze będziesz wiedzieć więcej w tej materii niż 99% ludzkości. Nigdy więcej nie pomylisz rocznika z nauką o uprawie winorośli i produkcji wina, ulażu z enologią, sabrage z cépage. Rozkoszuj się podziwem towarzystwa, śmiało rozprawiaj o pochodzeniu wszystkiego, co masz w kieliszku (lub w ustach), i dumnie staw czoło szyderstwom sommelierów.
Ta seria jest dla ciebie – dla dowolnej płci hipstera, yuppie czy scuppie, dla metro- i drwaloseksualnych, a także dla wszystkich niezrzeszonych. Jeśli chcesz zabłysnąć w towarzystwie (a przynajmniej nie pozostać w cieniu) – ta seria jest dla ciebie. Nic nie wiesz o kuchni? Nie szkodzi. Nauczymy cię blefu w tej dziedzinie, pozwolimy kompetentnie konwersować. Uważaj jednak, to pułapka: po lekturze będziesz wiedzieć więcej w tej materii niż 99% ludzkości. Nigdy więcej nie pomylisz "sous chef" z "sous vide", pieczonej kaczki krzyżówki z reakcją Maillarda, umami z urumaki. Rozkoszuj się podziwem towarzystwa, śmiało rozprawiaj, jak to się stało, że tempura, vindaloo oraz ryba z frytkami przywędrowały z Portugalii. Bez trudu stawisz czoło napuszonym smakoszom z egzemplarzem "Larousse gastronomique" pod pachą.
Ta seria jest dla ciebie – dla dowolnej płci hipstera, yuppie czy scuppie, dla metro- i drwaloseksualnych, a także dla wszystkich niezrzeszonych. Jeśli chcesz zabłysnąć w towarzystwie (a przynajmniej nie pozostać w cieniu) – ta seria jest dla ciebie. Nic nie wiesz o seksie? Nie szkodzi. Nauczymy cię blefu w tej dziedzinie, pozwolimy kompetentnie konwersować. Uważaj jednak, to pułapka: po lekturze będziesz wiedzieć więcej w tej materii niż 99% ludzkości. Nigdy więcej nie pomylisz pozycji misjonarskiej z techniką dostrojonego spółkowania ani pozycji „kowbojka” z pozycją „azjatycka kowbojka”. Rozkoszuj się podziwem towarzystwa, gdy będziesz ze znawstwem porównywać przyjemności pobudzania punktów P, E i G, a jego przerażeniem, gdy fachowo opiszesz zagrożenia przenoszone drogą płciową.
Nikołaj Michajłowicz Ziernow (1898–1980) był rosyjskim filozofem, teologiem i historykiem. W 1921 r. emigrował wraz z rodziną do Jugosławii, gdzie ukończył studia teologiczne. W 1925 r. przeniósł się do Paryża i rozpoczął aktywną działalność w rosyjskim ruchu studenckim; jednocześnie wykładał w Instytucie Teologicznym św. Sergiusza. Od 1930 r. mieszkał w Anglii. Uzyskał tytuł profesora Uniwersytetu Oksfordzkiego, był członkiem Towarzystwa Prawosławno-Anglikańskiego. Jest autorem kilkunastu książek mających duże znaczenie dla poznania myśli rosyjskiej i historii rosyjskiej inteligencji. Niniejsza książka o rosyjskim odrodzeniu religijnym wprowadza czytelnika w mało znany, niezwykły świat intelektualnych dyskusji końca XIX i XX w., które zdawały się ukazywać i zapowiadać nowe oblicze Rosji. Kres tym oczekiwaniom położyła bolszewicka rewolucja, jakkolwiek część myślicieli rosyjskich kontynuowała działalność na emigracji w Europie Zachodniej i Ameryce. Ziernow opublikował swoją książkę w 1963 r. w Wielkiej Brytanii z myślą przede wszystkim o anglikanach – przyjaciołach prawosławnych. Jej rosyjski przekład ukazał się w Paryżu w tym samym roku. Bohaterami Ziernowa są m.in. o. Siergiej Bułgakow, Nikołaj Bierdiajew, o. Pawieł Fłorienski, Siemion Frank. Autor analizuje stosunek inteligencji nie tylko do Cerkwi prawosławnej, ale też do samodzierżawia, marksizmu i rewolucji. Pisze o reformach cerkiewnych, spotkaniu prawosławnych z chrześcijańskim Zachodem oraz o losach emigrantów i Cerkwi na wychodźstwie. Lektura interesująca dla każdego, kogo zajmują zarówno najnowsza historia, jak i dylematy intelektualne osób dokonujących dramatycznych wyborów pod dziejową presją.
Jean-Louis Flandrin (1931–2001) należał do tych francuskich historyków, którzy wykonali ogromną pracę przybliżania nam obrazu życia codziennego w przeszłości. Dzięki nim historia przestała być tylko relacją o abstrakcyjnie doniosłych zdarzeniach i trudno wyobrażalnych ogólnych relacjach. Od wielkich narracji przeszła do małych, bodaj jeszcze bardziej fascynujących. Flandrin w swoim badaniu skupił się na tym, co we współczesnym społeczeństwie zachodnim najważniejsze: na rodzinie, jej historii, strukturze, moralności, uczuciach rodzinnych, prokreacji. Omówił te kwestie głównie na przykładzie rodziny francuskiej i angielskiej XVI–XIX wieku. Jak się okazuje, nasza rzekomo „tradycyjna” rodzina w obecnej („nuklearnej”) postaci jest dość późną strukturą, ukształtowaną zasadniczo w okresie nowożytnym, a ściślej w czasach oświecenia. Wcześniejsza powszechność konkubinatu, rozległość kategorii „domowników”, brak domowego „zacisza”, nikła rola uczuć przy zawieraniu małżeństwa, instytucja mamki zabierającej niemowlę na długo do siebie z trudem pozwalają rozpoznać w tej instytucji „podstawową komórkę społeczną” w dzisiejszym sensie – ważne memento dla wszystkich, którzy zbyt łatwo powołują się do swoich, głównie politycznych, celów na domniemaną „prastarą” tradycję. Flandrin, historyk życia codziennego, odtwarza faktyczny bieg jego historii i skłania do bardziej uważnego przyglądania się instytucjom, którymi dziś dysponujemy w życiu społecznym, i do namysłu nad ich rodowodem.
Sensacyjna w świetle rozpowszechnionego przekonania o „globalnym ociepleniu” książka Fritza Vahrenholta, niemieckiego specjalisty od ekologicznej energii, i Sebastiana Lüninga, niemieckiego geologa, nie tylko obala ten najnowszy mit, lecz także demaskuje manipulacje usiłujących narzucić go opinii publicznej. Vahrenholt, były minister ochrony środowiska w Hesji, a obecnie jeden z dyrektorów RWE, przeprowadził we współpracy z Lüningiem swoiste naukowe śledztwo, tropiąc grube nadużycia w doborze i interpretacji danych dokonywane przez zwolenników tezy, że główną przyczyną stałego wzrostu globalnej temperatury jest emisja dwutlenku węgla. Okazuje się, że nie „główną przyczyną” ani nie „stałego”. Od 2000 roku średnia temperatura na Ziemi nie rośnie, a w długim okresie mierzonym dekadami, stuleciami czy mileniami za zmiany temperatury odpowiada aktywność Słońca. Tysiąc lat temu Grenlandia (jak wskazuje sama nazwa) była zieloną krainą, a biegun północny był wolny od lodu. Naturalny cykl aktywności Słońca i związaną z nią rolę promieniowania kosmicznego skrzętnie się ukrywa, a dane klimatyczne ekstrapoluje się w sposób rysujący apokaliptyczną przyszłość. Rzetelność naukowa popada w konflikt z – uzasadnionym skądinąd – interesem politycznym: z dążeniem do ograniczenia emisji CO2 za wszelką cenę. Śledząc detektywistyczne tropienie przez autorów prawdy ukrywanej tam, gdzie powinna ona być najbardziej jawna: w nauce, czytelnik dowie się przy okazji mnóstwa rzeczy o klimacie Ziemi i jego historii, a wiedza ta, jak wynika z lektury Zimnego Słońca, może się okazać bardzo przydatna w praktyce.
Gdyby nie przedwczesna śmierć, Heinrich Zimmer (1890–1943) stałby się zapewne czołowym indologiem na skalę światową. Niniejsza książka reprezentuje ledwie fragment jego niedokończonych i projektowanych badań. Urodził się w Niemczech, a jego ojciec, o tym samym imieniu, też był indologiem. Heinrich Zimmer junior wykładał m.in. w Heidelbergu, ale w 1939 roku musiał emigrować z powodu polityki rasowej nazistów. Przez Anglię dotarł do USA, gdzie w 1942 roku rozpoczął pracę na Uniwersytecie Columbia. Rok później zmarł nagle na zapalenie płuc. Tekst „Mitów…” ma podstawę właśnie w wykładzie wygłoszonym na tej uczelni. Autor objaśnia sens podstawowych symboli występujących w indyjskich obiektach sakralnych i wytworach zaliczanych z dzisiejszej perspektywy do sztuki. Ukazuje nam świat zupełnie odmienny od naszych zachodnich wyobrażeń, nieoddzielny od bóstwa, które go emanuje w wiecznym cyklu powstawania i ginięcia, zawsze jako złudną „maję”. Interpretacje te dają klucz do ikonograficznego rozumienia sakralnej sztuki hinduizmu i buddyzmu, ale nie są zwykłym słownikiem symboli. Zamysł Zimmera jest dużo głębszy: pod konstelacją masek i pozorów, jakie piętrzy indyjska mitologia, znaleźć klucz do ludzkiej psyche i uniwersalnych praw życia.
Ronald Dworkin (1931-2013) był amerykańsko-brytyjskim filozofem prawa znanym z antypozytywistycznej koncepcji pierwszeństwa zasad prawnych przed normami prawnymi. W tej książce, ostatniej, choć zamierzonej jako początek rozległych badań, i wydanej pośmiertnie, nieco podobnie podchodzi do kwestii religii: doświadczenie ,,świętości"" jest warunkiem wiary w Boga. O tyle ateista i teista mogą być religijni. Religijnego ateistę cechuje postawa religijna, która nie musi implikować wiary w określonego czy nawet osobowego Boga. Dworkin spogląda za Kantem na ,,prawo moralne we mnie i niebo gwiaździste nade mną"", poszukując w sobie sensu życia, a w kosmosie wzniosłego piękna. Kto uznaje istnienie jednego i drugiego (sensu i piękna), przybiera postawę religijną. Ten koncyliacyjny pogląd, dziś tak potrzebny w obliczu wojen religijnych prowadzonych na ogół przez wiernych w imię obrony ich Boga, ma także daleko idące konsekwencje prawne, rewiduje bowiem rozumienie religijności w prawodawstwie. Pozwala na przykład zwolnić ateistę z obowiązku odbycia służby wojskowej z powodów sumienia tak samo jak wyznawcę jakiejś religii teistycznej. Propozycje Dworkina zawarte w tej niewielkiej książeczce są więc fundamentalne, a jego pogląd, że ,,religia jest głębsza od Boga"", może skłonić obie strony konfliktu do rozmowy ponad podziałami.
Książka pochodzi z najpłodniejszego okresu, z lat pięćdziesiątych XX wieku, klasyka historii judaizmu Gershoma Scholema (1897–1982). Urodzony w Berlinie, już w 1923 roku osiadł na resztę życia w Jerozolimie. Stał się autorytetem w dziedzinie badań nad mistycyzmem żydowskim, a zwłaszcza nad jego najważniejszym nurtem – kabałą, której wspołczesna postać narodziła się pod koniec średniowiecza i od tego czasu współistnieje z tradycyjnym kultem. „Kabała…” jest nie tylko znakomitym, lecz także przystępnym wprowadzeniem do zagadnień mistycyzmu religijnego. Scholem rozważa tu naturalne i dotyczące nie tylko judaizmu pytanie o relacje między zawsze w jakiejś mierze wywrotowym mistycyzmem a religijnym establishmentem, między mistyczną wykładnią pism a ich tradycyjną lekcją. To także kwestia relacji między ezoteryczną symboliką a skłonną do racjonalizmu ortodoksją. Mistycyzm, zawsze młody, dynamiką swego żywego doświadczania Boga rozbija skupioną na prawie, kostniejącą w zakazach i nakazach ortodoksyjną tradycję. Te napięcia, jak pokazuje Scholem, nie mają tylko negatywnego charakteru. Kabała przysparza żywotności Torze. Mistyczne i ezoteryczne praktyki pogłębiają jej sens o żywe doświadczenie. Także golem, jak wynika z badań Scholema, wbrew ludowej legendzie nie był wcale stworzonym przez człowieka monstrum, lecz formą takiego doświadczenia – medytacyjnym ćwiczeniem kabalistów.
Książkę tę Terry Eagleton (ur. 1943) – światowej sławy brytyjski teoretyk literatury i filozof społeczny („Iluzje postmodernizmu”, „Zło”, „Jak czytać literaturę”) – opublikował w półwiecze początków swej aktywności publicznej. Zaczynał w 1964 roku jako rewolucyjny socjalistyczny katolik i do dziś bada zmienne losy Boga w ludzkiej kulturze. W tym eseju rozważa, na ile Boga – martwego, jak zakłada, od trzystu lat –zdołała lub nie zdołała zastąpić kultura. Oświecenie, romantyzm, modernizm, postmodernizm składają się na historię tych prób o niemal sensacyjnej fabule z niespodziewanym finałem 11 września 2001. Głównymi postaciami dramatu i stawką w grze są ateizm i jedność społeczna. W swojej jak zwykle błyskotliwej i erudycyjnej narracji Eagleton przywołuje mało znane fakty i wypowiada właściwe sobie kontrowersyjne opinie. Jak kultura miałaby zastąpić religię i po co? Jeśli po to, by pełnić za nią pozytywne funkcje polityczne (unifikacja społeczeństwa i spokój społeczny), to czy religia, zwłaszcza nowotestamentowa, faktycznie się do tego nadaje? Kiedy, jeśli w ogóle, pojawia się prawdziwy ateizm? I co z jego odwrotem po 11 września i ekspansją fundamentalizmu? Historia prób zastąpienia kulturą odchodzącego Boga jest przyczynkiem do drażliwej sprawy relacji między (religijnymi) masami a (na ogół niewierzącą) elitą intelektualną i wiele wyjaśnia z mechanizmów najnowszej historii Europy.
Do dziś kontrowersyjny ze względu na epizod nazistowski Carl Schmitt (1888–1985), niemiecki filozof prawa i konstytucjonalista, miał wyraziste poglądy prawicowego krytyka republiki weimarskiej, demokracji i II soboru watykańskiego. Zaznaczył też swoją obecność na polu teologii, którą jednak, choć był gorliwym katolikiem, zawodowo się nie zajmował. Pojęcie politycznej teologii, które spopularyzował w latach 20. XX wieku, zrobiło światową karierę, choć niekoniecznie w takim sensie, w jakim rozumiał je sam Schmitt. W niniejszej książce z 1969 roku autor polemizuje ze znaną rozprawą teologiczną z lat 30. XX wieku odrzucającą samą możliwość teologii politycznej, przez którą rozumie się tu uwikłanie Kościoła chrześcijańskiego w związki z władzą świecką, czego wyrazem był np. w średniowieczu „cezaropapizm”. Ta konkretna tematyka jest okazją do podjęcia uniwersalnej dyskusji o Augustyńskiej idei dwóch państw, państwa Bożego i państwa doczesnego, sacerdotium i regnum, o zadaniach chrześcijanina w świecie. Taki sens ma politische Theologie: nie tyle jakiś dział teologii, „teologia” polityczna, ile raczej „polityczna” teologia – religia w polis, civitas, doczesnym „mieście” człowieka.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?