Książka opisuje trudy i znoje życia, a w końcu walkę o życie. Po przeczytaniu tej książki chory powinien się otworzyć. Może powie, co go boli, nie fizycznie, ale psychicznie, co mu chodzi po głowie, i zdradzi, czego chce, co mu zaprząta myśli. A każdy inny – lekarz, rodzina, odwiedzający – zrozumie, jak choremu pomóc, aby się nie zraził i przyjął pomocną dłoń, oraz że trzeba jak najczęściej przy nim być, aby nie był samotny. Być życzliwym i pomocnym, nawet jeśli chory czegoś nie mówi, bo się wstydzi czy boi, że się go zostawi w jego samotności. – Książka ta mówi o życiu człowieka, który wiedział, że umiera. – Powinna być lekturą obowiązkową dla wszystkich szczebli szkół medycznych, a także dla rodzin mających wśród bliskich obłożnie chorych czy chorych długoterminowo. – Powinien ją przeczytać każdy, aby wiedzieć, jak chory ukrywa swoją niedolę – jak mu dyskretnie pomóc i często odwiedzać. Autor opisuje swoje życie, a w tym zmagania z chorobą i pobyty w szpitalach. Ocenia, jak widzi świat i ludzi, wielokrotnie powraca do tematów, które sprawiały mu przykrość. Zwróćcie uwagę, że jednym słowem lub czynem możecie chorego zrazić do siebie i sprawić mu dodatkowe cierpienie. Róbcie wszystko koło niego, mimo jego niechęci czy wstydu, aby odczuł, że nie jest sam. Paweł Zegarlicki (5.05.1981–6.06.2019) – całe swoje życie przeżył w Katowicach. Krótki czas spędził w Częstochowie, gdzie zdobywał wiedzę między innymi na uniwersytecie, uzyskując dyplom pedagoga. Po studiach pracował jako nauczyciel w szkole podstawowej i w liceum w Katowicach. Kilka lat przepracował też poza granicami kraju. Ciągle się uczył, dużo czytał, twierdząc, że nauki nigdy za wiele. Stan zdrowia zmusił go do zmiany pracy, założył szkołę nauki jazdy. Szkoląc się ciągle, uzyskał prawo jazdy we wszystkich kategoriach, a później uprawnienia egzaminatora. Praktyczne umiejętności doskonalił też za granicami kraju, w Irlandii i Anglii (Londyn), gdzie pracował jako kierowca autobusu i pomagał innym uzyskać angielskie prawo jazdy. Jako egzaminator przez kilka ostatnich lat pracował w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Katowicach. Emanował wiedzą, nie mądrzył się (czego nienawidził u innych), dlatego był lubiany.
Na książkę Marii Iwaszkiewicz pt. "Portrety" składa się sto barwnych gawęd o ludziach, którzy wyraźnie zaznaczyli swoją obecność w życiu autorki oraz odegrali ważną rolę w historii polskiej kultury. Mocno podeszły wiek pani Marii (ponad 90 lat) sprawił, że nie była już w stanie zapisywać swoich wspomnień, mogła je tylko opowiadać. Wysłuchała tych wspomnień, a potem je spisała Agnieszka Papieska, edytorka "Dzienników" Jarosława Iwaszkiewicza, która sprawdziła opowieści Marii Iwaszkiewicz pod względem merytorycznym i nadała im ostateczny kształt stylistyczny oraz kompozycyjny, zatwierdzony przez Marię Iwaszkiewicz. Upływ czasu pokazał, że to był ostatni moment na utrwalenie bezcennych zasobów pamięci Marii Iwaszkiewicz, która zmarła w marcu 2019 roku.
Maria Iwaszkiewicz, córka Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów, cieszyła się rzadko spotykaną możliwością poznania wielu wybitnych osób, należących do kręgu przyjaciół i znajomych rodziców. Już jako mała dziewczynka autorka wspomnień miała kontakt z wszystkimi skamandrytami, Karolem Szymanowskim, Witkacym, Czesławem Miłoszem, Jerzym Liebertem – by wymienić tylko niektórych spośród wielu. W późniejszych latach krąg jej przyjaciół poszerzył się nie tylko o ludzi znanych Iwaszkiewiczom, do grona jej bliskich dołączyli ci, których spotkała na własnej drodze życia. Należą do nich zwłaszcza osoby związane z wydawnictwem Czytelnik, gdzie Maria Iwaszkiewicz przez kilkanaście lat była redaktorem. Są to zatem pisarze publikujący w Czytelniku (m.in. Władysław Broniewski, Kazimierz Brandys, Stanisław Dygat, Tadeusz Konwicki, Zofia Nałkowska, Jan Parandowski), luminarze polskiej kultury przesiadujący w legendarnej, założonej przez Marię Iwaszkiewicz kawiarni Czytelnika (w tym Gustaw Holoubek i Andrzej Łapicki), muzycy (Artur Rubinstein, Zygmunt Mycielski, Grzegorz Fitelberg, Witold Lutosławski) oraz zespół pracowników Spółdzielni Wydawniczej Czytelnik, m.in. grafik Jan Młodożeniec oraz Olimpia Grochowska, sportretowana przez Leopolda Tyrmanda w Złym jako Olimpia Szuwar.
Jest jednak rzeczą oczywistą, że nawet najwybitniejsze postacie, pozostające się w czyjejś pamięci, nie gwarantują dobrych wspomnień - potrzeba do tego specjalnego daru, polegającego na wyłuskaniu z czyjejś biografii takiego zdarzenia, które najpełniej oświetla ludzkie życie. Takim darem dysponowała Maria Iwaszkiewicz, która jak mało kto potrafiła w krótkich słowach opowiedzieć o człowieku w taki sposób, że przed słuchaczem jawił się cały los bohatera opowieści. Ten dar nie tylko jest ściśle związany z talentem narracyjnym, być może odziedziczonym po ojcu, ma on wiele wspólnego z najlepszymi cechami charakteru samej autorki wspomnień, która niemal zawsze mówiła o ludziach z wyrozumiałością dla ich wad, często z czułością, toteż kiedy nawet kreśli jakieś śmieszne historie, to zabarwia je na ogół ciepłym humorem, który nie ośmiesza człowieka, lecz zjednuje mu sympatię czytelnika. Każda z zapisanych opowieści, nazywana przez Marię Iwaszkiewicz portretem, na papierze liczy zwykle półtorej strony. I o dziwo te półtorej strony starcza za kilkadziesiąt, mamy bowiem przed sobą żywego człowieka w sytuacji, która określa go jak żadna inna. Kto przeczyta historię o filozofie Bolesławie Micińskim uciekającym przed żabą na drzewo, ten już inaczej będzie czytał takie jego eseje, jak Portret Kanta czy Podróże do piekieł: za filozoficznym pochylaniem się nad ludzką słabością będzie widział jakże ludzką słabość filozofa, pozwalającą mu spojrzeć na Kanta z nieoczekiwanej perspektywy.
Czytelnik interesujący się polską kulturą i historią XX wieku uzyskuje unikalną możliwość poznania jej wielu najwybitniejszych przedstawicieli z bardzo osobistej, niekoturnowej i nieoficjalnej perspektywy. Zatrzymane w pamięci Marii Iwaszkiewicz osoby i wydarzenia pozwalają na bardziej emocjonalny kontakt z postaciami z podręczników szkolnych, z antologii twórczości poetyckiej i prozatorskiej oraz muzycznej.
Untamed will liberate women - emotionally, spiritually, and physically. It is phenomenal.’ (Elizabeth Gilbert, author of City of Girls and Eat Pray Love)
Who were you before the world told you who to be?
Part inspiration, part memoir, Untamed explores the joy and peace we discover when we stop striving to meet the expectations of the world, and instead dare to listen to and trust in the voice deep inside us. From the beloved New York Times bestselling author, speaker and activist Glennon Doyle.
For many years, Glennon Doyle denied her discontent. Then, while speaking at a conference, she looked at a woman across the room and fell instantly in love. Three words flooded her mind: There. She. Is. At first, Glennon assumed these words came to her from on high but soon she realised they had come to her from within. This was the voice she had buried beneath decades of numbing addictions and social conditioning. Glennon decided to let go of the world’s expectations of her and reclaim her true untamed self.
Soulful and uproarious, forceful and tender, Untamed is both an intimate memoir and a galvanising wake-up call. It is the story of how one woman learned that a responsible mother is not one who slowly dies for her children, but one who shows them how to fully live. It is also the story of how each of us can begin to trust ourselves enough to set boundaries, make peace with our bodies, honour our anger and heartbreak, and unleash our truest, wildest instincts.
Strajk dokerów w Nowym Porcie. 1946"" przedstawia wydarzenia, które rozegrały się w gdańskiej dzielnicy Nowy Port.Trudne warunki życia i pracy w podnoszącym się z wojennych zgliszczy mieście oraz rozpościerająca swe rządy nowa władza to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Z jednej strony ciężko pracujący za głodowe pensje dokerzy. Po drugiej stronie barykady funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa podejrzliwie spoglądający na przybyłych do pracy w porcie robotników.W dniu 10 sierpnia 1946 roku doszło do jednego z największych w powojennej Polsce starć między władzą a obywatelami. Robotnicy portowi w związku z pogarszającą się sytuacją materialną wyszli na ulicę, domagając się zmian. Zgromadzeni pod Urzędem Zatrudnienia przedstawili swoje postulaty. Jednak nie doszło do porozumienia, na przeszkodzie do rozwiązania sprawy stanęli funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, którzy przybyli na miejsce strajku. Początkowo, chociaż od razu zostali rozpoznani, nikt ich nie ruszał. Dopiero w chwili, gdy zaczęli zachowywać się prowokacyjnie, mówiąc kogo i w jakiej kolejności będą aresztować, zapadła decyzja o przegnaniu ich z placu. Zrobiono to grzecznie, jednak jeden z funkcjonariuszy nie wytrzymał napięcia, wyciągnął broń i oddał strzał, raniąc robotnika.Wydarzenie to rozwścieczyło tłum, który dał upust emocjom, ciężko raniąc dwóch ubeków, a jednego zabijając.Zajścia w Nowym Porcie miały daleko idące konsekwencje dla całej dzielnicy.Niniejsza praca odsłania kulisy tamtych wydarzeń, wydobywa z mroków zapomnienia fakty, które dla ówczesnej władzy były niewygodne i które miały być zapomniane. Krok po kroku odtwarza przebieg i następstwa strajku. Przedstawia prawdziwą wersję wydarzeń, odmienną od tej zaprezentowanej oficjalnie przez władze i utrzymującej się od 1946 aż do 1990 roku, kiedy zaczęto odkłamywać fakty o strajku. Do tego czasu jednak powstało też wiele mitów, które należało obalić, by wydobyć prawdę.Książka ""Strajk dokerów w Nowym Porcie. 1946"" to praca przywracająca dobre imię osobom dotkniętym następstwami strajku, a z których komunistyczna władza zrobiła przestępców.
Dostałem wyrok na życie. Bez odwołania lub zawieszenia. Zjawiłeś się, ale masz wybór. Czy rzeczywiście? Tak. Możesz skrócić ucieczką. Chcesz jednak pełną odsiadkę? Wybrałem pełną, bo chyba można tak to nazwać, gdy kalendarz pokazuje mi, że to już osiemdziesiąty pierwszy rok wyroku. To był długi bieg...Tyle razy zadyszka nazwana zawałem. Ile razy? Było tego ze trzy. Ten ostatni tak się wnerwił, że rozciął mnie jak kurczaka i grzebał w sercu... Zlitował się i dołączył trzy nazwane przez mądrzejszych bajpasami? Co to dało? Być może tę książkę. Tylko dla kogo, no właśnie... Gdy komuś kalendarz pokazuje jakieś trzydzieści z czymś, jakieś pięćdziesiąt z czymś, już nie mówiąc o dwudziestu z czymś, to czy będzie czytał moje osiemdziesiąt z czymś? Skoro są ci, co wybrali pracę w prosektorium i ci, co naukowo rozbierają postacie żywe już tylko w ramach portretów na desce lub płótnie, to może zdecydują się rozebrać mnie po kawałku. Dlaczego jednak właśnie mnie? No właśnie...Nie mnie decydować o gustach. Czy jednak mogę zasłonić się powiedzonkiem mądrości powszechnej, że każda potwora znajdzie swego amatora? Mogę spróbować. Skoro mawia się również, że na każdą dupę znajdzie się krzesło, to chyba będę brnął dalej z moimi osiemdziesiąt z czymś...
PRAWDZIWA OPOWIEŚĆ DLA KAŻDEGO, KTO CHOĆ RAZ MARZYŁ, BY RZUCIĆ WSZYSTKO I WYJECHAĆ W BIESZCZADY
Po części poradnik, po części osobisty dziennik. Małe szczęście to uwodzicielska medytacja autorki – ekspertki od niewielkich domków i ryzykownych decyzji – na temat korzyści płynących ze zwolnienia tempa i docenienia tych naprawdę ważnych w życiu rzeczy. Dee Williams dzieli się z czytelnikiem lekcjami, które przemówią do każdego, kto podświadomie czuje, że „być” niekoniecznie znaczy „mieć”. Ta opowieść sprawi, że odważysz się zrobić pierwszy krok w stronę szczęścia!
NIEKTÓRE DECYZJE ZMIENIAJĄ WSZYSTKO NA… MNIEJSZE I LEPSZE
„Inspirująca historia Dee Williams trafi (…) do każdego, kto chce wreszcie odnaleźć swój dom”. – Janet Eastman, „The Oregonian”
Dee Williams jest nauczycielką i zwolenniczką zrównoważonego rozwoju. Prowadzi warsztaty dotyczące małych domów (tzw. ruch tiny house) i ekologicznego budownictwa. Jej historia była prezentowana w Good Morning America, NBC Nightly News, a także w programach pierwszoplanowych mediów, takich jak telewizja CNN.
Najgłośniejsza i najbardziej szokująca autobiografia ostatnich lat sprzedana w Polsce w blisko 75 000 egzemplarzy.
- Właśnie po to tu jesteś – powiedział. – Żeby pomóc mi spłacić ten dług. Znajdę ci miejsce do pracy – na ulicy. Chyba każdy chętnie by się tak poświęcił dla kogoś, kogo kocha.
Sophie miała dwadzieścia cztery lata, kiedy pojechała do Włoch odwiedzić chłopaka. Spędzili razem romantyczny weekend i Sophie uwierzyła, że to miłość jej życia. Ale kiedy powiedziała, że musi wracać do Anglii, uroczy i troskliwy Kas pokazał swoją prawdziwą twarz: brutalną i cyniczną. Zmusił ją, żeby została i dla niego pracowała. Na ulicy…
Pierwszej nocy miała dziesięciu klientów. Potem pracowała bez przerwy, siedem dni w tygodniu, po trzydzieści razy dziennie. Jeśli nie dość zarobiła, była okrutnie karana. Nie mogła uciec: Kas zagroził, że jeśli to zrobi, zabije jej młodszych braci. Wiedziała, że nie żartuje...
Gwałcona, bita i poniżana Sophie spędziła sześć miesięcy w piekle. Ale znalazła siłę, by wyrwać się z zaklętego kręgu strachu i przemocy. Musiało jednak minąć kolejnych pięć lat, żeby przestała oglądać się przez ramię, poczuła się bezpieczna i opowiedziała o tym, co przeżyła – żeby żadna dziewczyna nie powtórzyła jej losu współczesnej niewolnicy.
SOPHIE HAYES odbudowała swoje życie. Pracuje dla organizacji STOP THE TRAFFIK i prowadzi własną fundację The Sophie Hayes Foundation, która współpracuje z policją i pomaga kobietom zmuszanym do prostytucji.
"Sprzedana", jej szokująca i brutalnie prawdziwa opowieść o tym, jak wbrew własnej woli znalazła się w przerażającym świecie handlu ludźmi, była szeroko komentowana w mediach, na szczycie listy bestsellerów „The Sunday Times” przez sześć miesięcy i zdobyła 1. miejsce wśród brytyjskich bestsellerów roku w kategorii biografie.
Podczas pierwszej sekcji zwłok w podziemnym prosektorium Irka nie myślała ani o okupowanej Warszawie, ani o tym, że ryzykuje życiem, ucząc się w tajnej Akademii Medycznej.Najbardziej na świecie chciała zostać lekarzem. Jednak wojna to nie jest dobry czas na studia.Kiedy Warszawę ogarnie zawierucha Powstania, świeżo zdobyta wiedza medyczna okaże się niezbędna. Studentka medycyny będzie zaszywać rany postrzałowe, wyjmować kule, amputować nogi i patrzeć w oczy setkom umierających. I przekona się, że wojna to nie jest dobry czas na słabość.Wojna to też najgorszy czas na miłość. A ona jak na złość właśnie wtedy uderza najmocniej.Jak być lekarzem w czasie Powstania, gdy pozostaje tylko bezradność?Jak pozwolić sobie na miłość, kiedy świat wokół płonie nienawiścią?Opowieść inspirowana prawdziwą historią doktor Ireny Ćwiertni, napisana na podstawie jej pamiętników z czasów studiów, okupacji i Powstania Warszawskiego.
Już od ponad dwudziestu pięciu lat profesor David Nott – pracujący w londyńskich szpitalach chirurg ogólny i naczyniowy – co jakiś czas bierze bezpłatny urlop i wyrusza jako wolontariusz do najbardziej niebezpiecznych stref działań wojennych. Przeprowadzał ratujące życie operacje w wyjątkowo wymagających i trudnych warunkach – między innymi w 1993 roku w oblężonym Sarajewie i w tajnych szpitalach w kontrolowanym przez rebeliantów wschodnim Aleppo.
Konflikty zbrojne, których ofiary ratował na miejscu David Nott, to smutna historia wojen XXI wieku: Afganistan, Sierra Leone, Liberia, Darfur, Kongo, Irak, Jemen, Libia, Strefa Gazy i Syria. Jednak „Indiana Jones chirurgii”, jak bywa nazywany Nott, ocalił niejedno życie także w krajach dotkniętych katastrofami naturalnymi – między innymi w Haiti i Nepalu po trzęsieniach ziemi.
Zawodowa pasja, głęboka empatia, pragnienie niesienia pomocy najbardziej potrzebującym i dreszcz emocji związany z pracą w obliczu śmiertelnego zagrożenia – wszystko to popycha go do działania.
Nott, który jest obecnie uważany za najbardziej doświadczonego chirurga urazowego na świecie, na pewnym etapie wolontariatu zdał sobie sprawę, że jego bezpośrednia pomoc w miejscach konfliktów wojennych lub katastrof naturalnych to trochę za mało – że tamtejsi lekarze powinni nauczyć się, jak skutecznie radzić sobie z najcięższymi przypadkami urazów u ofiar tych dramatycznych wydarzeń. Od 2015 roku wraz z żoną Elly prowadzi fundację, której celem jest upowszechnianie jego wiedzy i doświadczenia, by pomagały skutecznie ratować życie tam, gdzie zagrażają mu pociski i bomby.
Ta książka to poruszająca i z wielu powodów wyjątkowa opowieść prawdziwego bohatera – lekarza wojennego Davida Notta.
Nie zawsze los stoi po twojej stronie, ale zawsze możesz o to zawalczyć.Cena marzeń i przekonań bywa bardzo wysoka. Walka z przeciwnościami losu trudna i nie zawsze sprawiedliwa.Przekonała się o tym Maria pielęgniarka z powołania, osoba pełna empatii wobec wszystkich tych, którzy zostali boleśnie doświadczeni przez życie. Ona sama przegrała walkę z biurokracją i urzędami, pozbawiono ją tego, co kochała najbardziej: pracy w domu opieki. Zmuszona do emigracji, stara się wierzyć, że za granicą będzie mogła żyć. W poruszających wspomnieniach opowiada o tym, co jej się przytrafiło w Polsce, pragnąc rozliczyć się z bolesną przeszłością, która nadal jest dla niej ciężaremBudzik. Czwarta trzydzieści. To dzisiaj jest TEN dzień. Wyjeżdżam z Polski na zawsze. Wiem, że nigdy tutaj nie wrócę. Raz, że nie mam do czego ani do kogo, drugie, że nikomu nie zależy, abym została. Córka Marta już wyjechała, mąż jedzie ze mną. Zostawiam w Polsce pięćdziesiąt lat życia. Przyrzekłam sobie już dawno, że nie będę się rozklejać. Nie po tym wszystkim, przez co przeszłam. Ale świadomość, że to nasze ostatnie śniadanie w tym domu powoduje, że oboje z Romkiem niewiele możemy przełknąć. Kierowca busa przyjedzie po nas przed siódmą. Wczoraj wieczorem zapakowaliśmy kilka niezbędnych rzeczy. Pamiątki, ubrania, książki, rower Marty - drobiazgi na początek nowego życia. I to, co boli najbardziej. Kilkanaście segregatorów dokumentacji prowadzonej przeze mnie działalności. Spakowałam moje życie do kilku dużych toreb, a w nich papier, papier, papier...
Była godzina dwudziesta trzecia, kiedy po raz ostatni sprawdziłem pocztę i wyłączyłem telefon, licząc na to, że robię to na zawsze.Mark Boyle, znany na świecie jako człowiek bez pieniędzy, opisuje swoje życie bez technologii, rządzone rytmami pór roku, na tle krajobrazu dalekiego od miejskiego zgiełku. W swojej książce dzieli się wnioskami, które skłoniły go do powrotu do korzeni, oraz osobistą podróżą w poszukiwaniu sensu życia i pielęgnowaniem człowieczeństwa bez udziału urządzeń elektronicznych.Jego pełna otwartości, podszyta poczuciem humoru opowieść skłania do refleksji: czy jestem w stanie przełączyć się na stałe na tryb offline? Czy poczucie wygody zatraca we mnie radość z codziennych czynności? Jakie działania mogę podjąć, aby bliżej połączyć się ze światem i otaczającymi mnie ludźmi?
Wartościowa, ze wszech miar potrzebna książka autorstwa Anny Pekaniec została napisana z dużym zaangażowaniem i w sposób niezwykle interesujący. Autobiografki… to z pewnością ważna pozycja dotycząca dziejów kobiet w Polsce. Wyraźnie dochodzi tu do głosu umiejętność dociekliwego interpretowania tekstów autobiograficznych: diariuszy, pamiętników, listów. Monografistka kobiecego dokumentu osobistego, autorka książki Czy w tej autobiografii jest kobieta? (Kraków 2013) proponuje tym razem nowe tematy i nowe ujęcia, opisuje lektury i artystyczne fascynacje kobiet z przeszłości, ich sposób przeżywania chorób i starości, spojrzenie na życie rodzinne i zbiorowe. Przedstawia wizerunki matek i córek, ukazuje wyłaniające się z zapisków autoportrety. Warto zauważyć, że książka skierowana jest nie tylko do specjalistów, reprezentantów nauk humanistycznych, lecz także do wszystkich zainteresowanych autobiografiami i dziejami polskich kobiet żyjących w XIX i XX wieku. Z recenzji prof. dr hab. Anny Czabanowskiej-Wróbel Anna Pekaniec – absolwentka filologii polskiej i podyplomowych studiów z wiedzy o kulturze i filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim, doktor literaturoznawstwa, historyczka literatury. Pracuje jako adiunkt w Katedrze Krytyki Współczesnej Uniwersytetu Jagiellońskiego, współpracuje z Ośrodkiem Badań Literatury Dziecięcej i Młodzieżowej. Przez wiele lat związana z redakcją „Nowej Dekady Krakowskiej”. Jej zainteresowania badawcze skoncentrowane są na kilku obszarach: teorii autobiografii i epistolografii (ze szczególnym uwzględnieniem literatury dokumentu osobistego obiet, również w aspekcie historycznym), historii literatury kobiet (głównie prozy i poezji) od XIX do XXI wieku, narracyjnych teorii tożsamości, feministycznej krytyki literackiej, historii literatury od Młodej Polski po współczesność. Prócz wskazanej w recenzji monografii opublikowała wiele tekstów w tomach pokonferencyjnych oraz artykułów w czasopismach naukowych, między innymi w „Pamiętniku Literackim”, „Wielogłosie”, „Ruchu Literackim”, „Er(r)go”, „Autobiografii”. Przemyślanka, mieszka w Krakowie
Piękna, pełna ciepła opowieść o latach spędzonych w Tymoszówce, dworze na dalekich kresach Rzeczpospolitej. Zofia Szymanowska, najmłodsza siostra Karola Szymanowskiego wspomina beztroskę lat dziecięcych, atmosferę pogody ducha tamtych dni, radości i nadzieje oraz wszechobecną muzykę Tak opisuje dom rodzinny:Dom tymoszowiecki był wielki i trochę mroczny. Szeroki korytarz ciągnął się jak kręgosłup przez całą długość domu. Na lewo znajdował się sypialny pokój Nuli. Obok sala jadalna, pełna starych pamiątek i portretów rodzinnych. Za nią okrągła biblioteka i duży salon o pięciu oknach, ze starym inkrustowanym kominkiem, w którym jesienią trzaskały wesoło brzostowe polana. Na prawo od wejścia znajdował się gabinet Felcia, za nim pokój cioci Myńci, następnie spiżarnia, kredens, sypialny pokój mamy, mój i Katota, a na samym końcu domu sypialny pokój Felcia z balkonem. Dom był parterowy, z jasnym dachem, z jednej strony otoczony lipami, z drugiej osłaniały go również lipy i dwa stare orzechowe drzewa, osypane owocem co roku. Przez całą prawie długość domu, od zachodniej strony, ciągnęła się biała weranda, gęsto dzikim winem obrosła. Okna były duże i jasne, zwłaszcza gdy liście opadły, gdyż latem ocieniały je gęsto orzechy i lipy. [...] W starym rzeźbionym gdańskim kredensie, otwieranym ćwierćmetrowym kluczem, i w równie starej, rzeźbionej cechowej skrzyni, spoczywały sobie bezpiecznie pamiątki. [...] W sali jadalnej stał dębowy stół i krzesła rzeźbione, na prostych rozchylonych nogach, kryte safianem o dyskretnie barwnych deseniach. W sali wisiały portrety. W dzieciństwie bałam się ich bardzo i nie lubiłam pozostawać z nimi sama, gdy zbliżał się wieczór. Byli tam biskup i prałat, piękne młode damy o białych szerokich dekoltach i najstarszy, znany nam z portretu pradziad Maciej Korwin-Szymanowski, kasztelan rawski, poseł do Rzymu z ramienia króla Władysława IV.W swej opowieści przeplata losy rodzinne, pojawiają się cudowne ciotki, niańki, służący, goście a wśród nich Artur Rubinstein, Harry Neuhaus, Paweł Kochański oraz konie, psy i zabawy. I oczywiście starszy brat Karol Szymanowski, poważny, zapracowany, pochłonięty muzyką i tworzeniem; ukochany brat, który na łamach powieści mówi tak: Tymoszówka jest piękna, piękna, dobra i droga. I nie wiem, czy mógłbym rozstać się z nią na długo. Nie wiem, jak mógłbym z dala od niej żyć i pracować. Myślę, iż gdybym nie miał możności powrotu do niej co roku i pewności moralnego wypoczynku i spokojnej pracy, czułbym się, jak człowiek, który musiałby wciąż pracować i być w ruchu, a nie miałby możności usnąć.
Najważniejsze to rano wstać i odpieprzyć się od siebie.
Powiedział kiedyś Wiktor Osiatyński Dorocie Wodeckiej. Do najistotniejszych pytań powrócili pod koniec życia Profesora, w ostatnich bolesnych i niepewnych miesiącach, naznaczonych chorobą. Ta wyjątkowa rozmowa domyka tom wywiadów, w którym pytania o życie i jego sens, świat i nasze w nim miejsce, w sobie właściwy sposób prof. Osiatyński zadawał gościom autorskiej audycji radiowej „Zrozumieć świat”. Zapraszał do niej wybitne w swojej dziedzinie autorytety i osobowości świata intelektualnego, profesorów, publicystów i pisarzy. Jak mało kto, miał wyjątkowy talent do rozmów, potrafił pytać i słuchać z mądrą wrażliwością i czułą uwagą. Dziś zapis tych niespiesznych spotkań staje się ożywczą lekturą, która krzepi, dodaje otuchy i prowadzi, niczym życiowy drogowskaz, tak bardzo nam potrzebny. W ostatniej rozmowie z Dorotą Wodecką, prof. Osiatyński przyznaje, że jest niechętny do dawania wskazówek jak żyć, by nie cierpieć. Jednak jego rozmowy, m.in. z Jackiem Santorskim, Haliną Bortnowską, Eustachym Rylskim czy Agatą Tuszyńską, mówią wiele o dobrym życiu i o tym, jak je wypełnić.
Poleca Radio TOK FM
„1720 dni na Syberii” – to drugie, zmienione wydanie wcześniejszej publikacji, która w 2009 roku ukazała się pt. „Gorzki smak mleka, czyli nigdy więcej".
Strony książki odsłaniają przed czytelnikiem historię opartą na faktach. Historię, przedstawiającą losy młodziutkiej autorki, której dane było spędzić pięć długich lat w nieludzkich warunkach na Syberii. W słowie wstępnym autorka zdradza miedzy innymi jaka była etiologia powstania tej pozycji. Całość kończy się autorskim epilogiem, tworząc tak jakby klamrę zamykającą pewien fragment życia Danuty Sienkowskiej-Haffke. Na końcowych stronach prozy znajduje się także zarys biograficzny i zdjęcie autorki.
A tak w tekście zamieszczonym na drugiej stronie okładki wypowiada się o książce jedna z wnuczek pani Danuty – Magdalena Turowska:
Lata 40 XX wieku. Niekończąca się podróż w topornych wagonach. A potem Syberia, na której poddać się znaczy tyle, co umrzeć. Gdzie aby przetrwać, trzeba imać się każdej dostępnej pracy, czy będzie to taśma produkcyjna, czy wyrąb tajgi, czy chodzenie po zasypanych śniegiem chałupach z talią wróżebnych kart w dłoni. „1720 dni na Syberii” to prawdziwa historia nastoletniej dziewczyny, która wraz z matką i czwórką rodzeństwa trafia do Kraju Ałtajskiego. Anna, bo tak jej na imię, ogląda świat z wrażliwością dziecka. Ze szczegółami przedstawia surowość, ale i kulturę odległej krainy. Trudy życia na zesłaniu, ale także, zabawne niekiedy, perypetie swoich bliskich. Maluje portrety szeregu bohaterów drugoplanowych, przywołuje czastuszki śpiewane dla otuchy nad kubkiem kipiatoku. Bez silenia się na nadmierny dystans, ale i bez martyrologii, Anna zabiera nas w podróż, w wyniku której „ta straszna Syberia” staje się jeszcze straszniejsza, a zarazem dziwnie bliska.
‘Where can the human animal seek its energy in this era of lockdowns and social distancing? Dodge may help us to find out’ Guardian
‘If you’re a fan of Maggie Nelson’s work, you’ll like this book. It’s truly beautiful’ Dazed
Is love a force akin to gravity? A kind of invisible fabric which enables communications through space and time? Artist Harry Dodge finds himself contemplating such questions as his father declines from dementia and he rekindles a bewildering but powerful relationship with his birth mother. A meteorite Dodge orders on eBay becomes a mysterious catalyst for a reckoning with the vital forces of matter, the nature of consciousness, and the bafflements of belonging.
Structured around a series of formative, formidable coincidences in Dodge’s life, My Meteorite journeys with stylistic bravura from Barthes to Blade Runner, from punk to Pale Fire. It is a wild, incandescent book that creates a literary universe of its own. Blending the personal and the philosophical, the raw and the surreal, the transgressive and the heartbreaking, Harry Dodge revitalizes our world, illuminating the magic just under the surface of daily life.
'Holds you in its thrall like a brilliant friend. Dodge is a masterful writer' Miranda July
Wspomnienia Jerzego Antczaka spisane z okazji szczególnej rocznicy 90. urodzin, tworzą niezwykle osobistą księgę życia wielkiego twórcy. Jerzy Antczak, nominowany do Oskara za Noce i Dnie i dwukrotny zdobywca Diamentowych Lwów oraz Nagrody Specjalnej Platynowe Lwy za całokształt twórczości (wtedy też Noce i dnie wybrane zostały polskim filmem 40-lecia), jest żywą legendą polskiego filmu, teatru i Teatru Telewizji. Jak ja ich kochałem to szczegółowy, barwny, pełen zabawnych anegdot i poważnych rozterek wyjątkowy zapis jego życia a poprzez to historii polskiej sceny teatralnej i telewizyjnej od lat 50. do współczesności, oraz – co podkreśla autor – hołd złożony z miłością wszystkim, z którymi był na różnych etapach życia związany.
Pod koniec 2016 r. do Oddziałowego Archiwum IPN w Szczecinie zostały przekazane protokoły przesłuchań byłych więźniarek i więźniów obozów koncentracyjnych położonych w Niemczech i na terenach okupowanych przez Niemców. Materiały te zostały sporządzone przez pracowników Polskiego Instytutu Źródłowego w Lund. Publikacja ta ma na celu nie tylko ukazanie życia codziennego w żeńskim obozie Ravensbrck, lecz także przybliżenie działalności Polskiego Instytutu Źródłowego w Lund jako jednej z polskich placówek naukowych na emigracji.
Nieplanowane to nie jest zwykły film. To iskra, która na naszych oczach staje się zarzewiem buntu przeciwko kulturze śmierci. Iskra, która burzy spokój ludzi zachodniego świata. Iskra, która pali sumienie. Czy ta iskra wznieci rewolucję dla życia? Wiele zależy od nas. Czy będziemy chcieli ją rozniecić? Do tego zachęca ta książka...
Autorzy pragną przybliżyć i odkryć czytelnikom historię Nieplanowanych, by mogli jeszcze skuteczniej korzystać z dobra, które niesie film i historia Abby Johnson. Pozwoli to bardziej emocjonalnie podejść do tego dzieła i poruszanej przez niego tematyki, uwierzyć w jego siłę i przekonać się, że warto nieść go dalej: do rodzin, przyjaciół, znajomych, szkół, wspólnot, by w rezultacie wywalczyć zmianę myślenia co do wartości życia.
Wśród autorów książki znaleźli się między innymi bohaterowie Nieplanowanych: Abby Johnson oraz Shawn Carney, szef organizacji pro-life, który mówi, jak ta historia była widziana zza płotu kliniki aborcyjnej. Szczególną opowieścią dzieli się także Cary Solomon, scenarzysta i reżyser filmu.
Przedstawiamy kulisy produkcji i wprowadzenia jej na polski rynek. Pokazujemy „od kuchni”, na jakie trudności napotkali twórcy i dystrybutorzy. Odsłaniamy motywy i postawy bohaterów. Prezentujemy również poruszające świadectwa widzów, których film wyrwał z wygodnej bierności i zachęcił do zaangażowania się po stronie życia.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?