Książka Syn Magdy i Justka to kontynuacja powieści historycznej Młyn nad Jaworznikiem opisującej życie małej społeczności na granicy trzech zaborów pod koniec XIX wieku. Dalsze losy bohaterów opisywane są na przełomie wieków, na tle historycznych wydarzeń odzyskania niepodległości.Książka opisując życie ówczesnych, ukazuje jak w wyniku działań ludzi oddanych sprawie odzyskania przez Polskę niepodległości i praktycznie realizujących hasła Pozytywistów Polskich, we wszystkich zaborach wyrasta młodzież o coraz większej świadomości narodowej, historycznej i społecznej.
Nigdy nie sądziłam, że dożyję trzydziestki. W moim życiu panowały strach, depresja, niepokój i samotność. Nie wiedziałam, jak pozbyć się bólu, który wciąż mi towarzyszył. Dokonywałam kolejnych złych, destrukcyjnych wyborów. Usiłowałam znaleźć miłość, akceptację i jakiś powód, żeby żyć. Bardzo się starałam, ale wewnątrz mnie była ciemność, przed którą nie byłam w stanie uciec. Było tak, dopóki nie nastąpił punkt zwrotny, który odmienił wszystko. I rozpoczęła się moja podróż pośród trudnych sytuacji, które wymagały podjęcia decyzji, czy pozostać w światłości, czy też poddać się mrokowi mojego zwątpienia.
Ta książka tylko w pewnym stopniu mówi o mnie. Starałam się w niej raczej pokazać, w jaki sposób można znaleźć wyjście z ciemności i znaleźć się na ścieżce, która prowadzi do prawdziwego światła, zdrowia, celu i życia. Znalazłam wolność, odnowienie i zmieniłam się tak bardzo, że kiedyś nie byłabym w stanie sobie tego nawet wyobrazić. Skoro mnie się to udało, każdy, kto w swoim życiu zmaga się z trudnymi problemami, również może tego dokonać. I w tym właśnie ma pomóc ta książka.
Wyjrzeć przez okno autorstwa Anny Kulki-Doleckiej (psycholożki i trenerki rozwoju osobistego, z powodu nieuleczalnej choroby synka Pawła będącej od 2008 roku wraz z rodziną pod opieką Domowego Hospicjum dla Dzieci im. ks. Dutkiewicza SAC w Gdańsku), to najnowszy tytuł w serii Biblioteki Fundacji Hospicyjnej. Książka pokazuje drogę, jaką musi pokonać opiekun rodzinny, aby oswoić codzienną grozę lęku o dziecko i jednocześnie zadbać o szczęśliwe życie własne i swoich bliskich. Zawarte teksty, napisane z nieprzeciętnym literackim talentem, splatają osobiste doświadczenie autorki z posiadaną wiedzą merytoryczną. Każdy rozdział-opowieść otwierają: zdjęcie wykonane przez Grzegorza Doleckiego, męża Ani, oraz rozmowa autorki z redaktorką Magdą Małkowską, w której kolejne teksty są uzupełniane lub komentowane.Każdy rozdział-opowieść porusza inny temat, wskazuje trudny moment (smoła lęku) i proponuje rozwiązanie (zielone doliny życia). I chociaż zrodziły się one z określonej sytuacji autorki, mają charakter uniwersalny, gdyż pokazują, jak w sytuacji kryzysu zadbać o szczęście, wykorzystać dany nam czas i własny potencjał. Uczą, jak komunikować się z sobą samym i ze światem, by otwierać kolejne okna, dające nadzieję, motywację do zmiany, wyzwalające radość. (Alicja Stolarczyk)
Chaosem, karnawałem i zabawą ? tym właśnie, poza chorobą, jest teraz moje życie. Nie da się budować bez wiary w przyszłość. Dlatego chcę świętować rozpad, burzenie porządku, zniesienie codziennych duszących reguł ? chcę być ciałem, które wie, że minie, ale wie też, że jest, i czerpie z tego bycia największą z możliwych rozkoszy.Niezwykłe studium choroby. Jego autorka postawiła na to, co zmysłowe, a nie to, co metafizyczne; na przyjemność, a nie cierpienie; zrozumienie, a nie nadzieję. Szukała języka, którym dałoby się opisać doświadczenie świadomej konfrontacji ze śmiercią. Zachowała podmiotowość tam, gdzie często jesteśmy z niej brutalnie odzierani.
Druga część książki zawiera rozmowy z onk(/t)olożką i psycholożką ? o tym, czym są choroba nowotworowa i śmierć, czy i jak o nich mówić, jak pomóc bliskim w sytuacji granicznej.
Wraz z postępem choroby (stwardnienie zanikowe boczne SLA) zmieniały się techniki pisania tej książki. Na początku pisałem standardowo palce moich rąk uderzały w klawiaturę komputera. Później w klawiaturę uderzała pałeczka do jedzenia chińszczyzny trzymana przeze mnie w zębach. A na koniec, kiedy mogłem ruszać już jedynie głową, była to kropka naklejona na czole i kamerka, która śledziła ruch tej kropki, a potem sprytnie przelewała moje myśli na ekran komputera.Precyzyjnie, wiernie, otwarcie, odważnie, miejscami naturalistycznie autor opisuje to, co się dzieje z nim i wokół niego, z człowiekiem i wokół człowieka chorego na SLA.[]W książce dominuje i uwodzi czytelnika lekki autoironiczny styl, pełen dystans do siebie, paskudnej choroby i świata często nie mniej paskudnego. Są w tym dzienniku, pamiętniku właściwie, fragmenty, które przyprawiają o dreszcze tyle w nich uczuć, pasji, cierpienia, głębi refleksji nad życiem, zdrowiem i chorobą czy człowiekiem.Anna Kot dziennikarka z Poznania
BYĆ JAK MNICH, zabiera czytelnika w podróż do odległego klasztoru położonego w północnej części stanu Nowy Jork, gdzie Jesse Itzler - człowiek, który nie potrafi usiedzieć w miejscu dłużej niż minutę - uczy się życia bez Internetu, egzystowania w sytuacjach niekomfortowych i doceniania chwili obecnej. Zabawna, pełna szybkiej akcji i praktycznych porad książka BYĆ JAK MNICH jest dla tych, którzy dążą do mniej stresującego i bardziej ekscytującego życia. Jesse jest jak żywa wersja gościa z reklamy piwa Dos Equis, jednego z najbardziej interesujących ludzi na świecie. Dokonał w swoim życiu tak wielu różnych rzeczy, a teraz zrobił coś nowego. Zawsze starając się budować swój życiowy życiorys, w BYĆ JAK MNICH dodaje do niego kolejne doświadczenie, dzięki któremu rozwija się jako mąż, ojciec, przedsiębiorca i człowiek. Książka ta jest pełna mocnych lekcji życiowych dla każdego, kto jest ukierunkowany na cel i poszukuje swojego WIELKIEGO DLACZEGO? - LEWIS HOWES, autor bestselleru i gospodar
Mieszkający w Pekinie, publikujący na Zachodzie prozaik, eseista, eksplorator stylów i narracji Yu Hua jest już nam częściowo znany za sprawą książek Żyć i Chiny w dziesięciu słowach. Tym razem opowiada nam o tym, jak się jeszcze do niedawna w Chinach żyło. Wiemy, że biednie. A co poza tym? Bardzo różnie. Na przykład, handlowało się własną krwią. Dziś pod względem materialnym życie się zmieniło, ale co z ludzkimi charakterami, z zasadami?Yu Hua każe nam w takowe zmiany powątpiewać, dostrzegając chińską ciągłość. I chyba warto go posłuchać, bo wiemy, że wrażliwość ma niezwykłą. Prof. Bogdan Góralczyk, sinolog i dyplomata, autor książkiWielki Renesans. Chińska transformacja i jej konsekwencje. [] Wujku, nie zrozumiałem jednej rzeczy, chciałbym cię o coś zapytać. No, mów. Czy wszyscy, którzy nie sprzedają krwi, mają coś ze zdrowiem? Tak odpowiedział wujek. Słyszałeś, co mówiła jej matka? W naszych stronach chłop nie znajdzie żony, jeśli nie sprzedaje krwi... A cóż to za zasada? Nie wiem dokładnie, ale wszyscy zdrowi chodzą sprzedawać krew. Za jeden raz można dostać trzydzieści pięć juanów za pół roku roboty w polu tyle się nie da zarobić. Krew tutejszych jest jak woda w studni jeśli nie będziesz jej ciągnął, to wyschnie, ale kiedy codziennie czerpiesz, nigdy jej nie ubywa Yu Hua jeden z czołowych współczesnych pisarzy chińskich, ceniony i rozpoznawalny również na Zachodzie. Zyskał rozgłos dzięki takim książkom jak: Żyć!, Kroniki sprzedawcy krwi, Chiny w dziesięciu słowach czy Bracia. Jest też cenionym autorem opowiadań, a niniejsza książka to najbardziej kompletny jak dotąd zbiór prezentujący jego krótsze utwory pisane od wczesnych lat osiemdziesiątych do końca lat dziewięćdziesiątych XX wieku.
Mahatma Gandhi (1869-1948) jedna z ikon XX wieku, ojciec założyciel niepodległych Indii, twórca idei walki bez użycia przemocy, obrony ludzi przed krzywdą i życzliwości dla człowieka (ahimsa), autor bardzo wielu książek, w tym najważniejszej, czyli właśnie Mojej autobiografii. Zwolennik wegetarianizmu, prostoty, egalitaryzmu, nawet najbiedniejszy hindus nie musiał się przy nim wstydzić swego ubóstwa. Umierał nieco zgorzkniały, gdyż nie udało mu się doprowadzić do zgody religijnej między hinduistami i muzułmanami, zginął zresztą zastrzelony przez skrajnego hinduistę 30 stycznia 1948 roku, ale nawet śmierć Mahatmy stała się w pewien sposób pozytywna, gdyż w kraju zapanowała tak wielka żałoba, że przynajmniej na jakiś czas połączyła naród.Jak pisze Ija Lazari-Pawłowska w swojej biografii Mahatmy: koniec walki nie miał być początkiem nowych konfliktów nakazywał więc dbać o to, aby przeciwnik, nad którym odniesione zostało zwycięstwo, nie wyszedł z walki z poczuciem klęski, z nienawiścią i chęcią odwetu. Celem jego nie było złamanie przeciwnika, lecz jego zjednanie uważał to za jedyny sposób trwałej likwidacji antagonizmu. Czy w dzisiejszych czasach w wielu krajach postawa Gandhiego nie wydaje się naiwnością? Może i się wydaje, jednak pamiętajmy: Mahatma Gandhi wygrał nie tylko walkę o niepodległość Indii, ale też walkę o ludzką wolność i godność. I zawsze toczył tę walkę bez gwałtu, przemocy.
„Jej lektura [...], owszem, wywołuje uśmiech, ale częściej: nostalgię i poruszenie dramatem tych, którzy tak wiele dali Polsce i którym Polska tak niewiele mogła dać. Jest wciąż w Wiciku ów rzadki w najnowszej literaturze żar miłości do ojczyzny, o którym pisze w przedmowie Wańkowicz. Jest też zachwyt nad pięknem nadberezyńskiej ojczyzny, tak pięknie wyrażony w «modlitwie» Wicika do jego rodzinnej Zielonki. Jest wreszcie polityczne przesłanie powieści – z jej wizją Rzeczypospolitej wolnej i demokratycznej, z profecją Kościka, że «Polska tu wróci w chwale. Wróci nie po majątki tutejszych obszarników, jak agenci sowieccy krzyczą, ale po lud swój, po synów swoich, po naród polski i białoruski»” – z posłowia Macieja Urbanowskiego.
„Czytając Czarnyszewicza w zamęcie pojęć, zawsze względnych, gdzie tak wygodnie się rozrasta za nic nie odpowiedzialny nihilizm, książka Czarnyszewicza daje ten czysty diament przeżyć pełnych, zazębionych o sprawy wieczne, gdzie za każde tak i za każde nie człowiek się nie waha oddać życia, bo w nie wierzy i taki właśnie stosunek do świata wśród nawet najgorszych klęsk stwarza istnienie, które można uczcić i pokochać” – Józef Czapski
Po tej lekturze nic już nie będzie takie samo. Pozostanie w sercu rana, która nigdy się nie zabliźni, bo o bohaterach tej książki nie da się zapomnieć. Ukazane tu dzieci to niewinne ofiary miłości rodziców wywodzących się z dwóch różnych i tak odległych od siebie światów. Polsko-libijskie pochodzenie stanie się dla nich przekleństwem. Muzułmańscy ojcowie odbiorą im wszystko: dzieciństwo, poczucie bezpieczeństwa, wolność, a nawet życie. Po stronie mężczyzn stoi prawo, religia i obyczaje panujące w ich kraju, po stronie krzywdzonych dzieci jedynie bezradne matki.Cztery dramatyczne historie oparte są na autentycznych wydarzeniach. Autorka poznała je, mieszkając przez lata w Libii i dzieląc los tamtejszych kobiet. Do Afryki zawiodła ją miłość. Zakochała się w ciemnookim studencie i wyszła za niego za mąż. O swoim życiu w arabskim kraju, ucieczce do Polski i rozwodowej batalii Nadia Hamid pisze w książkach Gorzka pomarańcza oraz Jarzmo przeszłości. Niech te publikacje będą przestrogą dla kobiet, które decydują się na związek z człowiekiem odmiennej kultury, wyznania, mentalności, bo to wiąże się także z innym postrzeganiem i rozumieniem spraw dotyczących małżeństwa oraz rodziny.
Przeżyć, by żyć” to opowieść o wyjątkowym człowieku: księdzu, poecie, pisarzu, spowiedniku i… pasjonacie sportu.
W wywiadzie z Patrycją Michońską-Dynek ks. Marek Chrzanowski, orionista, opowiada między innymi o dzieciństwie i dorosłości, o szukaniu powołania, drodze do kapłaństwa i życiu zakonnym, o pobytach w szpitalach, chorobie i walce oraz o rodzinie i bliskich, na których zawsze można polegać.
Diagnoza śmiertelnej choroby księdza Marka przyszła dwa lata temu. Najpierw był szok i kłótnia z Bogiem. Potem wróciła ufność i zaczęła się walka o życie. Dziś wiemy, że wszystko, co się dzieje – to CUD. „Przeżyć, by żyć” to także książka o cierpliwym znoszeniu choroby, nieustannej wierze i nadziei, że Bóg nas nigdy nie opuszcza i dla każdego z nas ma dobry plan.
Ks. dr Marek Chrzanowski FDP – rekolekcjonista, duszpasterz, odpowiedzialny za Instytut Życia Konsekrowanego dla dziewcząt i kobiet. Autor zbiorów opowiadań, medytacji, 10 tomików poezji i 2 powieści. W Polskim Radiu prowadzi autorską audycję „Idę do Ciebie z miłością”.
Patrycja Michońska-Dynek – dziennikarka radiowa, telewizyjna i prasowa. Pracowała m.in. w TVP i TV Puls, Programie III Polskiego Radia, Radiu Józef i Radiu Plus. Obecnie jest autorką audycji w Radiu Plus i koordynatorką Stacji Lokalnych Radia Plus w Grupie Eurozet.
W tym międzynarodowym bestsellerze Nikki Sixx zabiera nas w podróż opisującą jedne z najbardziej wstrząsających i przerażających doświadczeń związanych z uzależnieniem jakie kiedykolwiek zostały opublikowane.Dzienniki Heroinowe to druzgocące wspomnienia, surowe i niesamowite dzienniki w których obserwujemy jak główny bohater sięga dna a następnie podejmuje odważną decyzję o wyrwaniu się z nałogu i rozpoczęciu wszystkiego od nowa.Alkohol, kwas, kokaina to były tylko przelotne znajomości. Ale kiedy spotkałem heroinę, to była dopiero prawdziwa miłość Nikki Sixx.
Pierwsza zbiorcza edycja tekstów narracyjnych wybitnej polskiej poetki. W dorobku Kazimiery Iłłakowiczówny proza ilościowo ustępuje poezji i pozostaje praktycznie nieznana, jednak dla pisarki była ona równie ważna. Po formy narracyjne sięgała rzadziej, ale przez większość swojej pisarskiej biografii ? od roku 1918 do 1967. Wydała jedynie pięć utworów prozatorskich, ale różniły się one tematami, charakterem i formą: od powieści dla dzieci ?Bajeczna opowieść o królewiczu La-Fi-Czaniu, o żołnierzu Soju i o dziewczynce Kio, przez wspomnienia o marszałku Piłsudskim i pracy w jego sekretariacie (?Ścieżka obok drogi?), o pobycie w Rumunii podczas II wojny światowej i trudach tłumaczki poezji (?Niewczesne wynurzenia?), a także o dzieciństwie i współczesnych, m.in. o Stefanie Żeromskim (?Trazymeński zając?), aż po wizyjną prozę poetycką (?Z rozbitego fotoplastikonu?). Każdy z tych utworów cechuje mistrzostwo języka i obrazowania.
"Nie mam żalu do nikogo", do żadnej "niebogi", a nawet do siebie samego. Byłem absolutnie lojalny wobec postanowień podejmowanych przez Matkę i – dopóki żył – Ojca. Jak rozumiem, nie chodziło im tylko o oszczędzenie mi bękarckiego losu: uszczypliwości, wyzwisk i manifestowania wobec mnie wyższości, w czym specjalizuje się spora część bliźnich. Moi nowi rodzice pragnęli, bym miał normalne, rodzinne dzieciństwo, a następnie tyle jeszcze, ile się da, spokoju osobistego. (…)
Myślę, że tymi samymi intencjami, co moi przybrani rodzice, powodowała się też moja bio-matka. W jej wypadku mogło jeszcze dochodzić pragnienie uniknięcia przykrego – również za sprawą bliźnich – losu "panny z dzieckiem". Nie mam o to do niej żalu; w dużym stopniu dzieliłbym z nią taki los. Przeciwnie: również i do niej żywię głęboki szacunek i szczerą wdzięczność za to, że powierzyła mnie rodzinie o niepospolitych walorach i ujmującym uroku.
Pełna wątków autotematycznych Zimna Anna stanowi powieść drogi, czy może raczej wędrówki, ze sporą dozą refleksji nad kondycją współczesnego świata. To także zapis walki głównego bohatera z kapryśną górą, przeciwnościami losu, samym sobą – organizmem, umysłem i uczuciami. Liryczna egzotyka przeplata się tu sprawną prozą z blokowiskową poetyką, a fabuła czasem przywodzi na myśl rasowy thriller. Autor doprawia tę smakowitą całość dobrym alkoholem i muzyką. W efekcie Czytelnik otrzymuje wyborny, idealnie schłodzony andyjskim mrozem drink…
„Szkoła klasztorna” to olśniewający literacki debiut (1968) Barbary Frischmuth.
Autobiograficzna relacja autorki, przez cztery lata uczennicy katolickiej szkoły dla dziewcząt w Gmunden jest opowieścią o autorytarnym wychowaniu w opresyjnej instytucji, którego celem jest pozbawienie uczennic wszelkiej indywidualności,
elementarnej wolności myślenia, odczuwania i działania.
Szkoła i internat prowadzone przez siostry zakonne to miejsce totalnej kontroli, surowych reguł i dyscypliny. To świat zakazów i ograniczeń, ciasny i odizolowany od rzeczywistości na zewnątrz. W szkole klasztornej tępi się wszelką indywidualność, narzucając prymat konfesyjnej wspólnoty i bezwzględnego podporządkowania się jej wymogom. Tępi się także nawiązywanie wszelkich bliższych związków między dziewczynkami, ich potrzebę bliskości i sympatii, niepokoje wieku dojrzewania i seksualność.
I stał się jazz! Andrzej Idon Wojciechowski zabiera Czytelników w szaloną podróż mocno zakrapianą wyskoprocentowymi trunkami. Mrożek, Szymborska, Polański, Wajda, Majewski, Komeda to zaledwie kilka wybitnych osób, z którymi zetknął się w swoim życiu i o których opowiada w książce Idon Wojciechowski. Z lekką nutą melancholii powraca do kultowego łódzkiego SPATiF-u, by choć w części oddać atmosferę miejsca, które przez lata tworzyli znani aktorzy tacy jak Ludwik Benoit, a także charyzmatyczna obsługa. Opisuje czasy szkolne w III LO w Łodzi i jej znanego absolwenta Jana Machulskiego.Legendarny trębacz łódzkiego zespołu jazzowego Melomani w krótkich, dowcipnych tekstach wspominał ludzi i miejsca, które odegrały szczególną rolę w polskiej kulturze. Próbował uchwycić wszystko to, co czyni życie niezwykłym, przepełnionym dystansem i nieprzewidywalnym jak jazzowa improwizacja. Dołączone do tekstów karykatury dodatkowo podkreślają humor, którym podszyta jest każda opowieść.Choć tytuł książki głosi, że Prunelki piło się dużo, to po lekturze także dziś nabiera się ochoty na degustację
Wojciech Karpiński opisując czas dorastania bohatera, przywraca zapomniane słowa. Przedstawia obrazy życia w miejscach, które istnieją, choć tylko ktoś wtajemniczony potrafi się po nich poruszać. Bohater powraca do nich, uświadamia sobie co przemknęło niezauważone. Przypomina co tak ważne było w rozumieniu sensu bycia. Każdy z nas zapewne ma takie miejsca. W czasach, które gonią w zawrotnym tempie nie wiadomo dokąd, potrzebujemy chwili wyciszenia, powrotów, zanurzenia w świat, który zostawił w nas ślad na całe życie.Autor pisze jak możemy do tego świata wrócić i jak to porządkuje nasze życie. Ta książka jest jak drogowskaz, którego coraz częściej nam brakuje.
Okrucieństwo i bezsens wojny widziane oczami dziecka. Polina Żerebcowa przez kolejne 10 lat wojen czeczeńskich (1994–2004) opisywała w swoim dzienniku dorastanie i młodość w Groznym – mieście śmierci, zniszczenia i nienawiści. W mieście, w którym każdy mógł stać się wrogiem lub wybawcą, szczególnie, gdy – jak autorka – pochodziło się z rodziny, w której byli i Czeczeni, i Rosjanie. Polinie Żerebcowej udało się przeżyć i ocalić w sobie człowieczeństwo. Politkowska opisała wojnę jako dziennikarka, z zewnątrz. Polina Żerebcowa opisała ją z wewnątrz, z serca ciemności.
Przygotujcie się na największy show Kuby Wojewódzkiego.L'enfant terrible polskiego show biznesu.O jego medialnej osobowości powstały już prace naukowe, a typowa dla niego bezczelność stała się telewizyjną dyscypliną olimpijską.Pogromca osobowości płaskich i bez charakteru.Wyznawca zasady, że przeginanie pały to takie samo prawo obywatelskie jak udział w wyborach.Bohater kultury pop, gość z krainy próżności.Od dziecka lubił szokować, a rzeczywistość dawała mu do zabawy niezbędne gadżety i okoliczności. Chciał zostać aktorem, ale znawcy sceny prognozowali mu rolę halabardnika albo aktora grającego kroki za sceną. Został więc królem błaznów. Jego autobiografia to skarbnica błyskotliwych bon motów, genialnych ripost, ciętych komentarzy. Kronika medialnego żywota, którego intensywnością można spokojnie obdzielić kilku celebrytów, a gażą za odcinek talk show wykarmić powiat. To też opowieść człowieka zasmuconego kondycją myślenia społeczeństwa, które głowy używa głównie do potakiwania.Człowiek-kameleon, właściciel ego widocznego z kosmosu, genialny publicysta, człowiek instytucja, ojciec chrzestny i grabarz wielu karier.Kim jest Kuba Wojewódzki?Bezczelna, irytująca i bulwersująca najlepsza autobiografia celebryty.Kuba Wojewódzki. Urodził się w 1963 r. W tym samym roku utworzono Zalew Zegrzyński. Dziennikarz, aktor, pisarz praworęczny. W dzieciństwie wyglądał tak, jakby go rodzice kupili na wyprzedaży garażowej. Ma wszystkie zalety, których nie chciał oraz wady, do których się przyzwyczaił. Ironista z zawodu, prześmiewca z powołania. Jego poczucie humoru smakuje jak rosyjskie pestycydy. Specjalista od cudzych porażek. Ma tak przerośnięte ego, że w kinie zasiada na trzech miejscach jednocześnie.Pracował we wszystkich najważniejszych telewizjach, bo chciał. Nie pracował we wszystkich najważniejszych stacjach radiowych, bo nie chciał. Wybierany na różne stanowiska w różnych mediach. Posiadacz legendarnej fryzury sprawiającej wrażenie, jakby codziennie majstrował przy wysokim napięciu. Alkoholik lub jak wolą inni, całoroczny degustator. Był jurorem we wszystkich możliwych programach z jurorami. Mistrz świata w seksie przedmałżeńskim. Czasami sprawia wrażenie, jakby nie miał bezpośredniego połączenia między mózgiem a językiem. Mówi w pięciu językach, niestety nie jest w stanie porozumieć się w żadnym z nich. Jedyne ćwiczenia jakie uprawia to liczenie pieniędzy. Z zawodu kawaler. Mieszka w Warszawie.Książkę czyta Kuba Wojewódzki
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?