Kulisy słynnych śledztw.Jak domyśliła się, że znaleziona w rzece czaszka to dowód w nierozwiązanym śledztwie?W jaki sposób zdobywała zaufanie informatorów?Jak przekonała seryjnego mordercę do ujawnienia nieznanej milicji zbrodni?Już jako dwudziestoośmiolatka prowadziła najbardziej skomplikowane dochodzenia. Powierzono jej śledztwo w sprawie Mariusza Trynkiewicza i seryjnego mordercy Henryka Morusia.Badała sprawy łapówek branych przez lekarzy i tajemniczej śmierci prezesa NIK-u.W środku nocy jeździła na miejsca zbrodni, przesłuchiwała morderców, oglądała ciała ofiar.Wielokrotnie jej grożono, zastraszano. Niemal wszystkie sprawy, w których oskarżała, zakończyły się wyrokiem skazującym.Prokurator Małgorzata Ronc w rozmowie z dziennikarką Polityki, Joanną Podgórską, opowiada o kulisach słynnych śledztw i o tym, co musiała poświęcić, by odnieść sukces odnaleźć się w męskim świecie przestępców, milicjantów i donosicieli.Historia niezwykłej kobiety, jej siły i determinacji, które pozwoliły przetrwać w świecie zła i zbrodni
Jest rok 1968. W szalony wokółziemski samotniczy wyścig wyrusza dziewięciu śmiałków. Jednym z nich jest Bernard Moitessier. To był pierwszy taki wyczyn w historii żeglarstwa. Zawody Golden Globe Race zorganizował brytyjski dziennik Sunday Times. Regaty trwały dziesięć miesięcy. Jako pierwszy linię mety przekroczył Sir Robin Knox-Johnston. Bernard Moitessier, który prowadził przez większość czasu i miał szanse na zwycięstwo, postanowił nie kończyć żeglugi. Okrążył glob półtora raza... ""Długa droga"" to pamiętnikarski opis tej najdłuższej samotnej podróży (34 455 mil 69 367 km) bez dobijania do lądu. Zapis zmagań z żywiołami, obcowania z przyrodą: morzem, latającymi rybami, pomocnymi delfinami, zmagań z jachtem, codziennością, samotnością i dolegliwościami ciała. Zachwyt nad światem, zachłystnięcie wolnością.
Najpopularniejsza dyrektorka zoo otwiera drzwi do swojego zwierzyńca!
O sobie mówi, że zwierzęta ma w genach. W wieku czternastu lat jako wolontariuszka zaczyna pracę w poznańskim zoo. Trzyma do zastrzyków węże boa i karakale, a jej miłość do zwierząt z czasem przeradza się w wielką pasję.
Polska usłyszała o niej, gdy wraz z pracownikami poznańskiego zoo uratowała życie słynnym Nieumarłym – dziewięciu tygrysom przewożonym w koszmarnych warunkach przez polsko-białoruską granicę. Świat śledził tę walkę, która poruszyła sumienia i wywołała wielką falę dobra. Dziś Ewa Zgrabczyńska nie tylko opiekuje się podopiecznymi w zoo, ale również ma na wsi swój domowy zwierzyniec liczący ponad 60 zwierzaków!
Dlaczego nie należy igrać z nadawaniem kotom imion? Jak udało się uratować niedźwiadka przed chorobą sierocą? Które zwierzęta mają największy temperament, a które stanowią wzór małżeńskiej wierności? Jakie pieszczoty najbardziej lubi nosorożec? I jak to się stało, że najlepszym przyjacielem psa został szczur?
„Tygrysie serce. Moje życie ze zwierzętami” to nie tylko zabawna, a jednocześnie poruszająca opowieść o życiu wśród zwierząt. To także historia niezwykłej kobiety, która na każdym kroku przypomina nam, jak ważna jest walka o prawa tych, którzy sami nie mogą się obronić.
Ewa Zgrabczyńska – polska zoolog, dyrektorka Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu. Autorka publikacji naukowych i popularnonaukowych dotyczących ekologii i ochrony zwierząt.
Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Wychowany w cieniu traum narodowych, przygnieciony szantażem emocjonalnym, że mam się nieustannie utożsamiać, przeżywać, współodczuwać, identyfikować ze swoim krajem, coraz bardziej zmęczony byłem Polską i jej histerycznością, emocjonalnym rozwibrowaniem, deficytem trwałości. Nic tu nie mogło się zakorzenić i wrosnąć na dekady, stulecia. Nawet jak już zaborcy, okupanci, najeźdźcy nie rozwalają wszystkiego, to demolują moi rodacy, ponieważ wyłącznie zaniechanie bądź destrukcja są im przynależne.Zazdrościłem Francuzom ich dobrego samopoczucia, Niemcom ich samozadowolenia, dziedzictwa kulturowego Włochom, a oceanu Portugalczykom. Gdybym dziś był dwudziestoparolatkiem, to chciałbym na zawsze stąd wyjechać i rozumiem każdego, kto pragnie porzucić ten kraj, odciąć się od niego i stać się kimś innym. Za późno, za wiele lat tu żyję, na stałe już nie wyjadę, ale po raz pierwszy w życiu wyobrażam sobie, co by się stało, gdybym w 1988 roku został we Francji i nie wrócił do Polski na studia. Zapewne nie zostałbym pisarzem, redaktorem, felietonistą, nie poznałbym ludzi, których tutaj pokochałem i którzy stworzyli moje życie, ale przynajmniej nie byłbym już Polakiem.Krzysztof Varga
Reprint książki z 1931 r.
Wstęp autora:
Dnia 18 marca 1931 r. upłynęło 10 lat od czasu podpisania definitywnego Traktatu Pokoju pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Rosją i Ukrainą Sowiecką. Traktatem tym zakończona została zwycięsko dla Polski przeszło stuletnia walka pomiędzy Polską a Rosją o niepodległość polityczną Narodu Polskiego, o rozległość terytorium wskrzeszonego Państwa Polskiego i formę bytu politycznego Narodów Ukraińskiego i Białoruskiego — nie wspominając już o uregulowaniu całego szeregu doniosłych zagadnień prawnopolitycznych, gospodarczych, finansowych, kulturalnych i t. p.
Celem przypomnienia społeczeństwu tego doniosłego zdarzenia w dziejach rozwoju naszego Państwa, pragnę w 10-tą rocznice podpisania Traktatu Ryskiego podać do wiadomości ogółu garść faktów, które będą może dla przyszłego historyka ciekawym materiałem dla napisania historii Traktatu Ryskiego. Dziś jeszcze — mimo upływu -dziesięciu lat — na taką historie za wcześnie. Sprawa jest jeszcze zbyt żywa i przesiąknięta namiętnościami. Ponadto ogłoszonej literatury w tej sprawie i materiałów jest zadziwiająco mało — tak ze strony polskiej, jakoteż sowieckiej.
Materiał, który w tej książce daje — poza wspomnieniami osobistemi — jest bezpośredniem odbiciem toczących się, wówczas wypadków, czy to na Konferencjach pokojowych, czy w rozmowach z przewodniczącym Delegacji Rosyjskiej, czy też w prywatnych listach do ówczesnych osobistości kierujących. Wydaje mi się, że właśnie taki materiał, żywy swą bezpośredniością, chwytający ówczesne życie „na gorącym uczynku", nie skorygowany tendencyjnie i nie sfałszowany ex post — jak to się czasem obecnie dzieje — w myśl pewnych późniejszych założeń i planów — ma największą wartość. Na rozumowe przetrawienie tego materiału i na wszechstronną historyczną syntezę jest jeszcze czas.
W pracy mojej starałem się unikać — o ile się to tylko dało — odgrzebywania wszelkich sporów wewnętrznych, które niewątpliwie istniały w swoim czasie. Spory te i różnice zdań nie miały najczęściej znaczenia historycznego i wskutek tego można je przemilczeć, a — o ile które z nich dotyczyły zagadnień istotnie ważnych — to znajdą one zawsze swój wyraz w opinii publicznej.
J. D.
Autor chce przypomnieć inne czasy w Polsce, we Francji, na emigracji.Pragnie ocalić od zapomnienia ludzi, których spotkał podczas swoich dziennikarskich podróży w latach 70., 80. i 90., ważnych i odważnych w swym życiu. Zbiór powstał z tęsknoty za czasami bardzo trudnymi, często tragicznymi i bolesnymi, ale pełnymi przyjaźni i ludzkiej życzliwości
Publikacja z okazji 20. rocznicy śmierci księdza profesora Józefa Tischnera, wybitnego polskiego filozofa i duszpasterza, twórcy filozofii dramatu, kawalera Orderu Orła Białego. Zawiera zapis wybranych odcinków cyklu „Rozmowy z ks. prof. Józefem Tischnerem” prowadzonego przez Ewelinę Puczek na antenie TVP Katowice w latach 1994–1997. Z dialogów wyłania się znany obraz Tischnera jako serdecznego, błyskotliwego myśliciela o niekwestionowanym autorytecie intelektualnym, który imponował nam także swoją postawą życiową, potrafiąc łączyć w niej trudne do pogodzenia elementy.
Wiele tu rozważań religijnych i przemyśleń filozoficznych, wiele spraw bieżących, nieco humoru. Choć rozmowy stanowią świadectwo czasów, poruszając między innymi sporne zagadnienia formatywnego okresu współczesnej Polski jak konstytucja, konkordat, religia w szkole, wybory – okazuje się, że wiele refleksji Tischnera jest zaskakująco aktualnych właśnie dziś, nie tylko tych filozoficznych, ale właśnie tych dotyczących spraw przyziemnych, codziennych – spraw ludzkich.
„Robiłyśmy co się dało, by choć tyle współczucia okazać tej skrwawionej, bólem szarganej Matce – Ojczyźnie: bronić ją, ratować, wspierać jej siły w agonii” (fragment kroniki powstańczej jednego z zakonów).
Agata Puścikowska opisuje nieznane dotąd dramatyczne historie zakonnic, które brały udział w powstaniu warszawskim. Niektóre z sióstr były sanitariuszkami, inne wspierały powstańców, leczyły cywili i żołnierzy, przygarniały tysiące dzieci – sierot wojennych, organizowały modlitwy i duchowo wspierały złamanych ludzi. Do tej pory o zaangażowaniu warszawskich klasztorów niewiele się mówiło, tymczasem skala pomocy niesionej przez zakonnice skrwawionej Warszawie była ogromna i trudno ją przecenić. Książka zawiera portrety bohaterek, ale zarazem kobiet z krwi i kości. Niewątpliwie to również dzięki odwadze, zorganizowaniu, przedsiębiorczości i sprytowi sióstr powstańcy wytrwali aż 63 dni. Gdyby nie ofiarność i nadludzki wysiłek tych, które walczyły również karmiąc głodnych, piorąc bandaże chorym i otwierając klauzury przed bezdomnymi, cywilnych ofiar w powstaniu warszawskim byłoby o wiele więcej.
Dzięki dotarciu do archiwów zgromadzeń zakonnych, nieznanych dokumentów, wspomnień oraz prywatnych dzienników, często wcześniej nie publikowanych, to również pozycja świetnie udokumentowana. Znajdują się w niej autentyczne opisy życia codziennego w schronach, walk o kawałek chleba i kubek wody dla rannych, poruszające losy mieszkańców wysiedlonych z miasta po upadku powstania.
Agata Puścikowska – dziennikarka, felietonistka i reportażystka związana z tygodnikiem „Gość Niedzielny”, Polskim Radiem i telewizją Polsat Rodzina. Autorka wielu książek, m.in. Wojenne siostry, I co my z tego mamy?
Książka Grzegorza Polaka Najbardziej lubił nasturcje wskazuje na nieznane fakty z życia Prymasa Wyszyńskiego i rozwija rzadko poruszane wątki z jego nauczania. Należą do nich m.in. stosunek do Żydów, pomoc udzielana Kościołowi na Wschodzie, czy działalność na rzecz jedności chrześcijan.
Osobny rozdział poświęcony został postawie Prymasa wobec kobiet. Dowartościowanie przez niego roli kobiet w Kościele oraz powierzanie im bardzo ważnych zadań było niespotykane w jego czasach i dziś może być wzorem dla wielu hierarchów Kościoła.
Mimo niewątpliwych osiągnięć zarzucano mu, że był zbyt konserwatywny, oderwany od realiów życia, oschły i niewzruszony. Autor w błyskotliwy sposób podważa te stereotypy, które narosły wokół postaci Prymasa.
W książce tej Czytelnicy znajdą też sporo ciekawostek z biografii kardynała Wyszyńskiego, np. na jakim instrumencie grywał w domowym zaciszu, którego rosyjskiego barda lubił słuchać, i kiedy po raz pierwszy użyto określenia „Prymas Tysiąclecia”.
Niezwyczajne spojrzenie autora zapewnia nowe spojrzenie na tego wyjątkowego duchownego i rozprawia się ze stereotypami, które go otaczają.
Grzegorz Polak (1952) — dziennikarz, autor książek, realizator filmów dokumentalnych, działacz ekumeniczny, obecnie szef działu merytorycznego w Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego. Autor i wydawca serii o Janie Pawle II, które ukazały się w mediach świeckich w łącznym nakładzie ponad 85 milionów egzemplarzy. Wykładał informację dziennikarską w ATK i UKSW. Pracował m.in. w mediach: „Słowo Powszechne”, „Więź”, „Gazeta Wyborcza”, „Edipresse Polska”, Katolicka Agencja Informacyjna i Religia.tv. Autor ponad 30 książek o tematyce papieskiej, hagiograficznej, historycznej i ekumenicznej. Były członek Komitetu Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem. Laureat dziennikarskiej Nagrody im. biskupa Jana Chrapka „Ślad” (2003) i Nagrody TOTUS zwanej „katolickim Noblem” za propagowanie nauczania Jana Pawła II (2007).
Stefan Sztromajer, chemik z wykształcenia, wieloletni pracownik akademicki Politechniki Łódzkiej, pasjonat motocykli i aparatów fotogracznych, urodził się w Łodzi w 1931 roku.Przez ponad 75 lat fotografował rodzinne miasto. Był taki czas, że nie ruszał się z domu przy ulicy Piotrkowskiej bez aparatu fotogracznego, dzięki temu zarejestrował, jak miasto się zmieniało. Na jego zdjęciach widzimy nie tylko drewniane domy przy ulicy Nawrot, wyburzone kamienice przy ulicy Głównej, zmieniające się witryny sklepowe czy plakaty polityczne z różnych epok, ale przede wszystkim ludzi: niewidomego sprzedawcę sznurowadeł z ulicy Piotrkowskiej, babcie handlujące konwaliami na Zielonej czy cinkciarzy spod Grand Hotelu.Jednak gdyby nie Zoa Sztromajer, negatywy tych zdjęć kurzyłyby się gdzieś w starych pudłach. To ona zmobilizowała męża, by zechciał je zdygitalizować i pokazać. To dzięki niej powstało kilka wystaw z fotograami Łodzi widzianej oczami pana Stefana i album Łódź. Od końca do końca ze zdjęciami z lat 19451989. To ona namówiła go również, by opowiedział historię swojej bardzo ciekawej rodziny i sama spisała jego relację.Dlatego książka Wywołać wspomnienia jest faktycznie dziełem tych dwojga: Zoi i Stefana Sztromajerów. Oprócz opowieści o ciekawym życiu nie brakuje tu niezwykłych zdjęć pokazujących Łódź, która już odeszła, ale która przetrwała na zawsze.Dziękujemy, panie Stefanie!Joanna Podolska
NADAL JESTEM to książka o spotkaniach żyjących z tymi, co już odeszli, odchodzą lub dopiero zamierzają odejść z tego świata. Nawiązują z nami kontakt ci, co w fizycznej rzeczywistości przestali istnieć, a według niektórych: istnieć już nie powinni. Skoro człowiek po śmierci znika, to jakim cudem pojawia się znowu? Czy to tylko zaburzenia mózgu i wysilanie się w tęsknocie po osobie zmarłej? Sięgnij po tę książkę i poznaj prawdziwe relacje ludzi, którzy spotkań między światami doświadczyli. Przekonaj się, że ci, którzy stąd odeszli, nadal są.
Książka jest żywa, barwna, intensywna
i ma niezaprzeczalny plus: rozprawiając
o śmierci nie przygnębia czytelnika.
Piotr Cielebiaś, Nieznany Świat
Less R. Hoduń – wokalista, muzyk, kompozytor, pisarz, autor textów, poeta, grafik, pasjonat nieznanego. Wydał w pełni autorski tomik „targowisko różności”, z którego wybrane wiersze trafiły do zbioru „Strofy Znad Łarpii. Antologia poezji polickiej i regionalnej 1260-2010” oraz esej „Lekcja Paranormalności”. Ma na koncie Złoty Medal Międzynarodowych Targów Poznańskich. Projektował logosy wielu firm. Jego utwory i piosenki z jego udziałem grane były w wielu krajach świata, i trafiły na składanki międzynarodowych magazynów muzycznych. Dzielił scenę z gwiazdami polskiej i zachodniej muzyki. Z dwoma zespołami nagrał cztery krążki i gościł na płytach trzech krajowych wykonawców. Teledysk jego hordy Helless został finalistą Szczecin European Film Festival 2017. Stworzył pełną czołówkę programu podróżniczego “Z akwalungiem przez świat”. Brał udział w produkcjach stacji TVN: „Zostań gwiazdą” i „Maraton uśmiechu”. Był dziennikarzem i głosem lokalnej stacji RMF FM.
Korespondencja rodziny Artwińskich (1889-1983). Kielce-Kraków-Lwów, wstęp, wybór i opracowanie Paweł WolańczykSeria wydawnicza: Seria Świętokrzyska Dzienniki, Wspomnienia, Pamiętniki, Listy, T.4Korespondencja rodziny Artwińskich (1889-1983) jest unikalnym źródłem opisującym trzy pokolenia jednej rodziny. Życie prywatne i zawodowe Stefana Artwińskiego - ostatniego prezydenta Kielc w II Rzeczpospolitej, jego rodziców, żony oraz dzieci.Na kartach książki czytelnik może odnaleźć nieznane dotąd szczegóły dotyczące ich wzajemnych relacji oraz motywów działań, ponadto przesyłane wiadomości zawierają cały wachlarz emocji: troskę o drugą osobę, szacunek dla najbliższych, ale czasem też irytację i wzajemne oskarżenia.Jest to również ciekawe źródło ukazujące dwudziestowieczną burzliwą historię Polski. Okres ten przyniósł wiele zmian. Można dzięki listom zapoznać się z funkcjonowaniem i sposobem myślenia drobnej szlachty zamieszkującej gubernię kielecką końca XIX i początku XX w., następnie zobaczyć dzień powszedni inteligencji kieleckiej, krakowskiej oraz lwowskiej w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Szczególnie przejmujące teksty zachowały się z lat II wojny światowej. Korespondencja oddaje realia okupacji: rozpacz związaną ze stratą najbliższych, rozłąkę z rodziną, osłabienie więzi międzyludzkich i pogorszenie jakości życia. Z kolei treść powojennych materiałów to przede wszystkim zmagania z ""władzą ludową"", ale także z przemijającym życiem. W tym kontekście publikowana korespondencja ma walory uniwersalne, ponieważ podobną drogę w XX w. przechodziło wiele innych inteligenckich polskich rodzin.
Świat Patti Smith w Roku Małpy olśniewa osobliwością. Tu sen miesza się z rzeczywistością, dobre zjawy z przeszłości spotykają się z politycznymi demonami teraźniejszości, a wszystkiemu przyświeca pochwała codzienności w duchu poezji Williama Carlosa Williamsa.Smith z czułością wspomina tych, którzy już odeszli, rozmyśla nad największymi dziełami literatury i nie boi się pytać o niepewną dla świata przyszłość.Rok Małpy to poetycki manifest zaangażowanej artystki i intymny autoportret ikony amerykańskiej popkultury.Zachwycająca, oniryczna [] niewielka książka pełna melancholii. Wspomnienia punkowej poetki przegląda się jak stertę starych polaroidów w jej nowojorskim mieszkaniu kolejne talizmany na naszyjniku bezustannych podróży. Entertainment Weekly***Sen na jawie pełen wspomnień []. Smith wszędzie widzi mistyczne powiązania podążając za jej słowami, zaczną je widzieć także czytelnicy. The New YorkerPorywająca podróż przez sny i życie Patti Smith. Rzeczywistość miesza się tu z fikcją, przenikają się prawdziwi i zmyśleni bohaterowie. Autorka przegląda się w metalicznej powierzchni tostera i stwierdza: odkryłam, że wyglądam jednocześnie młodo i staro. To idealnie ukazuje jej duszę . Maureen Dowd, The New York Times***Smith zaczęła pisać Rok Małpy w pierwszym dniu 2016 roku. Rok ten przyniósł jej wiele zmian: artystka poczuła, że się starzeje, straciła przyjaciół, towarzyszyło jej wszechogarniające poczucie zawodu. Autorka zestawia osobistą narrację z opisem krajobrazu. Granica między fikcją a rzeczywistością się zaciera []. Ta fascynująca opowieść o poszukiwaniu sensu w trudnych czasach pokazuje talent poetycki Patti Smith. Christian Allaire, Vogue***Od 1975 roku Patti Smith zaciera granice między muzyką, poezją a prozą, wyjąc z żalu i krzycząc z radości, czy to na scenie, czy w swoim pisarstwie. Rok Małpy jest zbiorem jej najnowszych prozatorskich obrazów []. W tej cienkiej książce pełnej wizji Smith błąka się po Stanach, odwiedza swoje ulubione miejsca, jeździ z nieznajomymi, stąpa po rozmytej granicy między rzeczywistością a snem i ubolewa nad wynikami wyborów prezydenckich w 2016 roku. Ale gdy tylko popada zbyt głębokie przygnębienie, na niebie pojawia się słońce. Przez chwilę nie ma w niebiosach niczego na podobieństwo udręki prawdziwego życia, lecz już niedługo zdarzy się coś wspaniałego. Leigh Haber, O. The Oprah Magazine***Rok Małpy to fantastyczny dziennik snów pełen obrazów, rozmów i rozmyślań, także nad tym, co łączyło Smith z dwójką jej najstarszych i najdroższych przyjaciół dramaturgiem Samem Shepardem i producentem muzycznym Sandym Pearlmanem, który zmarł w czasie, gdy powstawała książka. Autorka nigdy nie była tak blisko połączenia dojrzałości swoich ostatnich dzieł z improwizowaną dzikością wczesnych wierszy i tekstów piosenek. Andrew Barker, Variety***Melancholijny nastrój i poetycki język wyróżniają tę książkę spośród innych dzieł Patti Smith. [] Smith opisuje kawiarnie, wyprawy autostopem, dziwne motele w Santa Cruz i swoje sny. Z wielką czułością opowiada też o wizytach u Sama Sheparda w ostatnich miesiącach jego życia i o pomaganiu mu w ukończeniu jego książki. Jane Ciabattari, BBC
Umarło mi dziecko. Oksymoron, żadne ze słów w tym zdaniu do siebie nie pasuje. Śmierć zrobiła swoje i poszła po inne dzieci. A ja musiałam samą siebie na nowo oswoić. Jak? Nie ma w dzisiejszych czasach niemal żadnych rytuałów żałobnych, musiałam znaleźć własny.Tydzień po nagłej śmierci mojego Tadka zaczęłam pisać dziennik. Kompulsywnie i intuicyjnie notowałam emocje, lęki, niechciane myśli i koszmarne sny. Zapisywałam błahe wydarzenia, analizowałam relacje z mężem, córką, rodziną i przyjaciółmi, przypadkowe rozmowy i spotkania. Rejestrowałam postępy w terapii stresu pourazowego, pisałam o kontaktach z psychiatrą i innymi rodzicami w żałobie.Opowiadanie pozwoliło mi przebrnąć przez rzekę rozpaczy i beznadziei.Chciałam pokazać wyczerpujący obraz. Że ostatecznie nie trzeba się bać, że nie trzeba cierpieć dłużej, niż to konieczne, choć krócej też się nie da w tej rozgrywce przyspieszanie cofa pionek o kilka pól. Że to cholernie ciężka praca nauka żonglowania żyletkami, połykania ognia i kroczenia nad przepaścią, a tym samotnym treningiem nie pochwalisz się w żadnym cyrku świata, co najwyżej sama możesz sobie bić brawo.To jest moje życie. Straciłam dziecko i trafiłam do strefy zero, ale okazało się, że świat dookoła nadal istnieje, a ja go doświadczam. Nie jestem trędowata, nie jestem naznaczona. Mogę się moim doświadczeniem podzielić. W taki sposób postanowiłam o tym opowiedzieć.Dwunasty sierpnia dwa tysiące siedemnastego roku. Jedziemy przez Kościerzynę do Bytowa. Właścicielka wynajętego mieszkania uprzedza nas telefonicznie o drzewach powalonych na drogę przez wichurę. Tadek i Róża, którzy przed chwilą marudzili i płakali, nareszcie zasnęli. Pierwszy raz podróżujemy wspólnie z półtoramiesięcznym synkiem.Jedziemy w błogiej ciszy. Nagle las znika. Z ziemi sterczą kikuty drzew, metodycznie połamane przez żywioł. Nie widzieliśmy nigdy tak bezwzględnie precyzyjnej siły.Niespodziewanie uruchamia się lampka sygnalizująca awarię silnika. Stajemy na poboczu. Żebyśmy tylko nie utknęli z dziećmi w epicentrum zniszczenia, żebyśmy tylko nie zostali uwięzieni w samochodzie Ale sinik odpala i ruszamy dalej. Skoszony las ciągnie się kilometrami. Wiele osób zatrzymuje auta i robi sobie zdjęcia w scenerii z filmu katastroficznego.A my nie wiemy jeszcze, że oglądamy nasze życie takie, jakie będzie, dokładnie za miesiąc i jeden dzień.
Zorganizuj najlepszą imorezę ever! Jak? Za pomocą własnych rąk!ozdóbswój pokój w stylu The Glitterati, przygoduj oszronione napoje a la Chill Out Club i ułóż fryzurę razem ze Stradust Quwwn. Co po za tym? Strony tylko dla ciebie, które przechowaja twoje sekretne zapiski.
To są moje porachunki osobiste z komunizmem i z ludźmi w komunizmie. Kogo nie interesuje ich prywatność lub razi wąskość ich perspektyw, niech dalej nie czyta. Dalej mowa będzie o gnojeniu i z tego tylko wynikają moje uogólnienia i manie. Może byłem pomyłką w historii, może się spóźniłem i wygłupiałem, zgoda, ale próba postępowania zgodnie z własnym sumieniem jest zawsze probierzem uczciwości. Zresztą nie byłem jeden: każdy toczy tam taką osobistą i prywatną walkę z aparatem nacisku na świadomość, z wszechobejmującym kłamstwem, z super-pozorem. Tylko że większość zgadza się na własną klęskę, nieliczni - na tzw. honorową przegraną, jeszcze mniej - na remis. Ja nie chciałem się poddać i ustąpić; może to głupie, ale przecież o to samo wojowaliśmy z Hitlerem - obowiązywała wszak wtedy zasada, że jest w końcu coś, z czego nie można ustąpić.
Nikt z rodziny Natalii się nie spodziewał, że koniec 2015 roku będzie najgorszym w ich życiu.Wszystko toczyło się błyskawicznie - kilkudniowa wysoka temperatura, badania i diagnoza - ostra białaczka szpikowa.Sylwestra 2015 bohaterka książki spędziła już na oddziale onkologicznym.Pojawił się strach, ale Natalia nigdy się nie poddała! W swojej książce opisuje początki choroby i jej przebieg, długotrwałe leczenie i stany psychiczne, które mu towarzyszyły.Książka jest zarówno relacją z tego trudnego czasu, jak i świadectwem, że białaczkę można pokonać. Jest też apelem do rodziców i dzieci, które wyzdrowiały, aby dzieliły się ze światem wielką radością, jaką jest pokonanie choroby. Ta nadzieja to lek dla tych, którzy wciąż walczą.Bardzo ciekawie napisana relacja młodej pacjentki walczącej z ciężką, zagrażającą życiu chorobą. Pomimo bolesnych i trudnych przeżyć, Natalka zaraża czytelników optymizmem i pozytywnym spojrzeniem na świat. Pokazuje, że kiedy burzy się dotychczasowy świat, wciąż można żyć, realizując swoje marzenia, znajdując małe przyjemności w ponurej codzienności, odczarowując straszną, pełną lęków rzeczywistość.To także piękny portret kochającej się i wspierającej rodziny, gotowej przychylić nieba ukochanym córkom. Myślę, że jest to obowiązkowa lektura dla wszystkich naszych pacjentów, lekarzy i młodych ludzi zastanawiających się nad tym, co w życiu jest istotne i ważne.Joanna Krasińskalekarz prowadzący
Cezary Tarkowski dziennikarz, publicysta autor 100 bajek i i dwóch książek satyrycznych.
Autor publikuje gównie w prasie prawicowej i katolickiej a także pisanych dla kabaretów
Jedna z bajek Autobus na leśnych dróżkach była publikowana w wydawnictwie Penelopa
Książka Bywało gorzej,bywało śmieszniej jest to zbiór felietonów o charakterze wspomnieniowym
Felietony są obrazkami życia Polaków z mistrzostw lat od okresu PRL-u do czasów współczesnych
Jest to ciekawa książka pełna humoru i będąca lekturą dla każdego.
Ostatki Jana Stanisława Witkiewicza to przede wszystkim wywiad-rzeka z tym krytykiem muzycznym, znawcą opery i baletu, kolekcjonerem, fotografikiem, uzupełniony o fragmenty jego dziennika muzycznego i wywiady, które przeprowadził jako czynny dziennikarz.
„Kiedy Jan Stanisław Witkiewicz napisał do mnie i zapytał, czy byłbym zainteresowany przeprowadzeniem z nim wywiadu do niniejszej książki, moja odpowiedź była jednoznaczna i natychmiastowa. Natomiast dziś – gdy książka jest już gotowa i znajduje drogę do Czytelników – mam jeszcze jedną refleksję na jej temat. Bo nie tylko wypowiada się w niej niezwykle interesująca osobowość, o ciekawym, bogatym, jednostkowym życiorysie i poglądach, lecz przeglądają się tu również czasy, wyjątkowe, przełomowe, no i… nasze. I możliwe, że chwilami oddadzą się Państwo nastrojom sentymentalnym, ale zapewne dominującą refleksją będzie owo odwieczne: jakim cudem, mimo upływu lat, tak niewiele się zmienia człowiek i świat. I na to pytanie chyba nie udzielimy tutaj satysfakcjonującej odpowiedzi”.
[Fragment Wstępu]
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?