Aniela Szczypińska pochodzi z Mazur. Jej rodzina akrywnie wyłaczyła się w życie kulturalne na Mazurach. Autorka grała i śpiewała już w wieku 14 lat. Jej życie rodzinne i zawodowe przeplatało się z muzyką. Jest auotrką około 200 piosenek. Nagrała i wydała dwie płyty ze swoimi utworami.- Tadeusz Piecuszyn, Duo A&T
Ujmujące osobiste wspomnienie o Stephenie Hawkingu jako człowieku, przyjacielu i fizyku.
Stephen Hawking pozostawił trwały ślad w naszej kulturze, oddziaływając na życie milionów ludzi. Jego książki zainspirowały niezliczoną rzeszę przyszłych naukowców, a teoria czarnych dziur i dociekania dotyczące początków Wszechświata wytyczyły nowe kierunki badawcze.
W obejmujących prawie dwie dekady wspomnieniach amerykański fizyk Leonard Mlodinow, przyjaciel i współpracownik Stephena Hawkinga, skupia uwagę nie tylko na sferze naukowej, ale też na bogatej osobowości słynnego badacza. Poznajemy Hawkinga jako przyjaciela, nawiązującego tak doskonały kontakt z bliskimi mu ludźmi, że potrafił efektywnie komunikować się z nimi poprzez podniesienie brwi. Jesteśmy też świadkami rozwoju naukowego Hawkinga, który na przekór wszystkiemu znacznie przyspiesza po zdiagnozowaniu u niego stwardnienia zanikowego bocznego, gdy angażuje swój genialny umysł w odsłanianie tajemnic Wszechświata.
Książka Leonarda Mlodinowa, który jak nikt inny dotąd potrafi w przystępny sposób przedstawić nawet najbardziej skomplikowane koncepcje Hawkinga, to intymne, unikalne i inspirujące spojrzenie na życie i aktywność naukową jednego z największych umysłów naszych czasów, przepełnione wnikliwością, humorem i nigdy wcześniej nieopowiadanymi historiami.
„Stephen Hawking był wyjątkowym naukowcem i człowiekiem, a książka Leonarda Mlodinowa jest jedyną w swoim rodzaju okazją zapoznania się z jego życiem i pracą. To głęboko ludzkie spojrzenie na umysł, który sięgał krańców kosmosu".
Sean Carroll, autor bestsellera Nowa perspektywa. Pochodzenie życia, świadomości i Wszechświata
„Stephen Hawking był wyjątkowym naukowcem i człowiekiem, a książka Leonarda Mlodinowa jest jedyną w swoim rodzaju okazją zapoznania się z jego życiem i pracą. To głęboko ludzkie spojrzenie na umysł, który sięgał krańców kosmosu".
Sean Carroll, autor bestsellera Nowa perspektywa. Pochodzenie życia, świadomości i Wszechświata
Marek Niedźwiecki po raz pierwszy ujawnia tajemnicę swojego głosu- o życiu na antenie i poza nią- o muzyce i ciszy- o PRL-u i współczesności- o niezwykłych podróżach i zwykłej codziennościMarek Niedźwiecki, jeden z najpopularniejszych dziennikarzy muzycznych i być może najwspanialszy głos w historii Polskiego Radia, zaprasza do siebie. Do obejrzenia kolekcji 15 tysięcy płyt, do wysłuchania prywatnej listy płyt wszech czasów, do podróży po ulubionych miejscach na świecie.Przyzna się do sportowych osiągnięć w jeździe (prawie) figurowej. Ugości nas swoimi popisowymi daniami (legendarne mielone!), a potem na stół wjedzie butelka australijskiego shiraza oraz piwo z mango i zaczną się opowieści bardziej muzyczne. Pan Marek od listy zdradzi, jak czekał w apartamencie paryskiego hotelu Ritz na Madonnę i jak uratował przyjęcie Lionela Richiego. Opowie o swoich wpadkach, momentach absolutnego szczęścia, paraliżującym strachu przed wychodzeniem na estradę i o tym jak zwędził papierosy żonie Davida Bowiego...To będzie wspaniała uczta. I piękna podróż. Momentami wzruszająca, pełna anegdot, niecodziennych historii i pięknych wspomnień, których przez dziesiątki lat byliśmy świadkami i słuchaczami. I która, mimo starań złych ludzi, trwa nadal...
Podróż śladami Leopolda Tyrmanda i ludzi, których wyobraźnią zawładnął, to scenariusz hollywoodzkiego filmu. Warszawskie zaułki, kalifornijskie bezdroża, nowojorski zgiełk i moskiewskie mrozy. Reporterska opowieść o legendzie Warszawy i autorze Złego to historia znikania i powrotów. Gdy NKWD przystawia mu pistolet do głowy, Tyrmand w ostatniej chwili ucieka od zsyłki na Sybir. Gdy czeka go komora gazowa, zmienia tożsamość z polskiego Żyda na Francuza i jedzie do nazistowskich Niemiec. W Polsce jego książki znikają z księgarń w godzinę. Marek Hłasko nazywa go geniuszem, Witold Gombrowicz – spadkobiercą romantycznej tradycji, a Tadeusz Konwicki i Maria Dąbrowska połknęli Złego w jedną noc. Biografia Tyrmanda, to opowieść o optymizmie i wierze w szczęście, gdy nie ma się żadnych szans. O Złym, który okazuje się Dobrym, oraz o całej szajce Złego. Jest w niej rzeźbiarka, który lepi Tyrmanda z gliny. Jest dziennikarz, którego od Tyrmanda dzieli śnieżyca. Jest siwy autostopowicz, Zbyszek Herbert, agenci CIA, Sławomir Mrożek i człowiek gotowy pisać o Tyrmandzie arię operową. Jak potoczą się ich losy? Znikające dokumenty, zagubiony grób, tabliczka na oceanicznej wyspie, skarpetki, jazz, mroczna Warszawa i tajemnicze zdjęcie sprzed wojny. I jeden Tyrmand – pisarz o białych oczach.
Jest rok 1924. Halina Olmieńska kończy seminarium nauczycielskie i zostaje kierowniczką małej szkoły powszechnej w Harasymowiczach na Polesiu. Staje się tym samym dla miejscowej ludności autorytetem w wielu dziedzinach życia – lekarką, powiernicą, doradczynią, staje się poleską “siłaczką”.
Jak można w takiego Boga wierzyć, który tak urządził świat, że jedno stworzenie musi zjadać drugie, aby przeżyć. Trudno też wierzyć w takiego Boga, który jako wszechmocny i podobno miłosierny straszy ludzi trzęsieniami ziemi, wichurami, głodem, powodziami i chorobami, każe się im do Siebie modlić, a On wtedy może się nad nimi zlituje albo nie, czyli ich zniszczy. Wygląda na to, że Bóg lubuje się w nieszczęściach ludzkich. Najpierw ich stwarza, a potem ich morduje. To naprawdę trudno pojąć. Bóg nie może być taki zły i przewrotny.
Autor żyjąc w Czerniowcach (w zaborze austriackim) mając 17 lat zgłasza się ochotniczo w szeregi wojsk powstańczych. Bierze udział w potyczkach i bitwach, między innymi pod Żyrzynem. Po dostaniu się do niewoli rosyjskiej zostaje zesłany na Syberię.W publikacji zachowano oryginalną przedwojenną pisownię.
Prawie pięćdziesięcioletni pobyt w Danii spowodował, że Włodzimierz Herman zapuścił głęboko korzenie w kulturze skandynawskiej, stając się swoistym pomostem między literaturą polską i duńską.Autor książki tłumaczy zarówno z, jak i na język duński. Wydobywa z zapomnienia starych duńskich autorów, czym wpisuje się trwale do historii literatury obu krajów, zwłaszcza, że Herman nie zerwał więzi z krajem swojego urodzenia i artystycznego startu. To godne odnotowania, co uwzględniły w obu krajach czynniki odpowiedzialne za wymianę kulturalną (). Cieszymy się, że w osobie Włodzimierza Hermana znaleźliśmy niezwykle kompetentną osobę, która wnosi wkład w poszerzanie horyzontów polskiej i duńskiej humanistyki na wielu polach: literatury, teatrologii i filozofii, głównie za sprawą przekładów oraz opracowań scenicznych sztuk i dzieł choćby Szymona Anskiego, Srena Kierkegaarda czy Ludviga Holberga.() dla mnie najdawniejszym wspomnieniem z dalekiego ukraińskiego dzieciństwa jest księga bajek Andersena (). Andersen sprawił, że kochałem Danię, zanim ją jeszcze poznałem () Jarosław Iwaszkiewicz.Nie, ja takiego uczucia nie doznałem. Mój świat baśniowy roztaczał się z wierzchołków wysokich drzew syberyjskich, na które wspinaliśmy się jako chłopcy, by wykradać ptakom jajka z gniazd. Wówczas i długo jeszcze później ani o Danii, ani o Andersenie nie słyszałem. Odkryłem go dopiero jako dojrzały człowiek. Czytałem go w oryginale, po duńsku, tłumacząc się sobie samemu dorosłemu mężczyźnie że ten genialny pisarz tworzył swoje baśnie tylko pozornie dla dzieci. Parafrazując Iwaszkiewicza i wyrażając się nieco górnolotnie, mogę powiedzieć: poznałem i pokochałem Danię zanim poznałem i pokochałem baśnie Hansa Christiana Andersena Włodzimierz Herman.Duńska Fundacja Velux (The Velux Foundation) dofinansowała wydanie publikacji, w ramach wspierania aktywności osób starszych, tworzących zdaniem autora i oceną wydawcy dzieła ważne i pożyteczne.
To był czwartek, 28 września 1967 roku. Dwa lata po wyjeździe Leopolda Tyrmanda z Polski, kilka miesięcy po opublikowaniu przez niego na łamach paryskiej „Kultury” Porachunków osobistych. Przed drzwiami mieszkania Barbary Hoff w Warszawie stanęło dziewięciu pracowników Służby Bezpieczeństwa. W wyniku przeprowadzonej rewizji skonfiskowano książki (wydany w Londynie tom poezji Broniewskiego, Bagnet na broń czy anglojęzyczną wersję Siedmiu dalekich rejsów), czasopisma (paryska „Kultura”), listy Tyrmanda do Barbary Hoff, liczne kartki pocztowe od bliższych i dalszych znajomych (np. od Konwickiego czy Herberta), różnego typu legitymacje, zapisane po brzegi kalendarzyki i adresowniki, stosy wizytówek, które w przeważającej większości należały do korespondentów zagranicznych czasopism, fotoreporterów, wydawców czy pracowników ambasad.
W zbiorze tym trafimy także na dwa niepozorne, zapisane najczęściej zielonym atramentem, notatniki.
Są one o tyle ważne i niepowtarzalne, że jako jedyne ilustrują literacką kuchnię pisarza, jego lektury i intelektualne zainteresowania w pierwszych latach po powrocie do kraju. Jednak zanim do tego doszło los rzucał pisarza po wielu europejskich krajach, a wydarzenia, które temu towarzyszyły – bez odrobimy przesady – mogłyby być podstawą sensacyjnego filmu.
Wstrząsający i liryczny, smutny i wesoły, pełen ciepła i ostro tnący łajdaków, melancholijny i szyderczy… zapis czy urywki z bardzo bogatego życia sprzed wojny, z czasów ludobójstwa, czasów mniejszych i większych świństw Polski socjalizmu i wreszcie współczesnych, w których życie autora, jak i nasze przeplata się z bezsensowną polityką. Wspaniała literatura w chronologicznym zapisie miesięcy i lat, o których autor tak subiektywnie i sugestywnie opowiada, że wystarczy na chwilę się w niej zagłębić, by poczuć to co on. …X 1945 - W hotelu Sejmowym przyjmował grupę towarzysz Szleyen, „Hiszpan”, teraz wysoki działacz partyjny, erudyta. Tak, to wszystko jeszcze byli inteligenci. Szleyenową uważano za wybitną tłumaczkę literatury hiszpańskiej. Po wojnie Szleyenowie adoptowali dwie dziewczynki, sieroty. W marcu 1968 odchowane już dorosłe panny zwróciły się do władz partyjnych, że nie chcą być córkami żydowskich rodziców. Żeby unieważniono adopcję. Partia przywróciła im katolickie nazwisko. Samotna już wtedy Szleyenowa została opuszczona przez dziewczyny, które zdążyła pokochać… …Opowiada Kurkiewicz, że był „przez krótką chwilę samozwańczym, niezrzeszonym aktywistą antynikotynowym”. Wybrał w pociągu miejsce w wagonie „dla niepalących”. W korytarzu dużo było dymu. Pyta konduktora: „Czy to wagon w całości dla niepalących?”. „A tak”. „Czyli nikomu nie wolno palić?” „Nie wolno”. Po chwili konduktor, wspaniałomyślnie: „Ale zapal pan sobie!”. Czy nie powiedziałem kiedyś w wywiadzie: „Cudowny kraj ta Polska!”? Można palić tam, gdzie nie wolno. Można głosić nienawiść, rasizm, antysemityzm – chociaż prawo tego zabrania. Można kontynuować przemarsz faszystowski, chociaż ratusz nakazał manifestację rozwiązać. „Wyspa wolności!”...
Drugi tom (tom pierwszy 2016 r.) bardzo rozszerzonego wyboru dzienników Sándora Máraiego (1900–1989), jednego z najwybitniejszych dwudziestowiecznych pisarzy węgierskich. Pisanie dziennika autor Wyznań patrycjusza rozpoczął w 1943 roku i kontynuował aż do samobójczej śmierci w 1989. W „Czytelniku” ukazał się dotychczas jednotomowy wybór z tego niezwykle obszernego diariusza. Publikowany obecnie tom, obejmujący lata 1949–1956, stanowi drugą część nowej, pięciotomowej edycji. Dziennik Máraiego to dzieło intelektualisty, który w swoich notatkach zawarł refleksję nad światem, przemyślenia z lektur, ocenę socjologiczną i moralną współczesnych społeczeństw, namysł nad kondycją ludzką. Głębia myśli, bezwarunkowa uczciwość w ocenianiu otoczenia i siebie samego, błyskotliwość sformułowań, ironia i finezyjny dowcip – wszystko to nie pozwala oderwać się od lektury tej niezwykłej książki.
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się jak wygląda życie osób niepełnosprawnych? Jaką walkę z przeciwnościami losu i ograniczeniami narzuconymi przez własne ciało muszą podejmować by godnie przeżyć każdy kolejny dzień?Życie spisane patyczkiem to autobiografia Józefa Stanisława Fronta, który wskutek niefortunnego skoku do wody złamał kręgosłup. Połowę swojego życia spędził w pozycji leżącej, na brzuchu, a wszelkie manualne czynności wykonywał patyczkiem trzymanym w ustach z niewielką pomocą na wpół sparaliżowanych rąk. Tak też, przy pomocy patyczka w ustach, spisał historię swojego drugiego życia, jak sam go określał.Wyjątkowo wstrząsająca historia, która poruszy niejedno zatwardziałe serce. Jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości? Skąd czerpać siłę, gdy wszystkie znaki na niebie gasną niczym spadająca gwiazda? Na te pytania odpowiedzi znajdziecie w tej budzącej wiele emocji historii. Dawno nie miałam okazji czytać tak wzruszających i zarazem strasznych kolei losów. Jak jedno zdarzenie zmienia życie człowieka o sto osiemdziesiąt stopni. Życie spisane patyczkiem to lektura, którą trzeba poznać, jednak zaznaczam, że bez chusteczek się nie obędzie. Jestem pełna podziwu dla autora za siłę, uśmiech i determinację, której wielu z nas by zabrakło. Powstaniesz, jak Feniks z popiołów nabiera tutaj nowego znaczenia. Gorąco polecam! Barbara Śniechota @my_worl_book
Kulisy słynnych śledztw.Jak domyśliła się, że znaleziona w rzece czaszka to dowód w nierozwiązanym śledztwie?W jaki sposób zdobywała zaufanie informatorów?Jak przekonała seryjnego mordercę do ujawnienia nieznanej milicji zbrodni?Już jako dwudziestoośmiolatka prowadziła najbardziej skomplikowane dochodzenia. Powierzono jej śledztwo w sprawie Mariusza Trynkiewicza i seryjnego mordercy Henryka Morusia.Badała sprawy łapówek branych przez lekarzy i tajemniczej śmierci prezesa NIK-u.W środku nocy jeździła na miejsca zbrodni, przesłuchiwała morderców, oglądała ciała ofiar.Wielokrotnie jej grożono, zastraszano. Niemal wszystkie sprawy, w których oskarżała, zakończyły się wyrokiem skazującym.Prokurator Małgorzata Ronc w rozmowie z dziennikarką Polityki, Joanną Podgórską, opowiada o kulisach słynnych śledztw i o tym, co musiała poświęcić, by odnieść sukces odnaleźć się w męskim świecie przestępców, milicjantów i donosicieli.Historia niezwykłej kobiety, jej siły i determinacji, które pozwoliły przetrwać w świecie zła i zbrodni
Jest rok 1968. W szalony wokółziemski samotniczy wyścig wyrusza dziewięciu śmiałków. Jednym z nich jest Bernard Moitessier. To był pierwszy taki wyczyn w historii żeglarstwa. Zawody Golden Globe Race zorganizował brytyjski dziennik Sunday Times. Regaty trwały dziesięć miesięcy. Jako pierwszy linię mety przekroczył Sir Robin Knox-Johnston. Bernard Moitessier, który prowadził przez większość czasu i miał szanse na zwycięstwo, postanowił nie kończyć żeglugi. Okrążył glob półtora raza... ""Długa droga"" to pamiętnikarski opis tej najdłuższej samotnej podróży (34 455 mil 69 367 km) bez dobijania do lądu. Zapis zmagań z żywiołami, obcowania z przyrodą: morzem, latającymi rybami, pomocnymi delfinami, zmagań z jachtem, codziennością, samotnością i dolegliwościami ciała. Zachwyt nad światem, zachłystnięcie wolnością.
Najpopularniejsza dyrektorka zoo otwiera drzwi do swojego zwierzyńca!
O sobie mówi, że zwierzęta ma w genach. W wieku czternastu lat jako wolontariuszka zaczyna pracę w poznańskim zoo. Trzyma do zastrzyków węże boa i karakale, a jej miłość do zwierząt z czasem przeradza się w wielką pasję.
Polska usłyszała o niej, gdy wraz z pracownikami poznańskiego zoo uratowała życie słynnym Nieumarłym – dziewięciu tygrysom przewożonym w koszmarnych warunkach przez polsko-białoruską granicę. Świat śledził tę walkę, która poruszyła sumienia i wywołała wielką falę dobra. Dziś Ewa Zgrabczyńska nie tylko opiekuje się podopiecznymi w zoo, ale również ma na wsi swój domowy zwierzyniec liczący ponad 60 zwierzaków!
Dlaczego nie należy igrać z nadawaniem kotom imion? Jak udało się uratować niedźwiadka przed chorobą sierocą? Które zwierzęta mają największy temperament, a które stanowią wzór małżeńskiej wierności? Jakie pieszczoty najbardziej lubi nosorożec? I jak to się stało, że najlepszym przyjacielem psa został szczur?
„Tygrysie serce. Moje życie ze zwierzętami” to nie tylko zabawna, a jednocześnie poruszająca opowieść o życiu wśród zwierząt. To także historia niezwykłej kobiety, która na każdym kroku przypomina nam, jak ważna jest walka o prawa tych, którzy sami nie mogą się obronić.
Ewa Zgrabczyńska – polska zoolog, dyrektorka Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu. Autorka publikacji naukowych i popularnonaukowych dotyczących ekologii i ochrony zwierząt.
Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Wychowany w cieniu traum narodowych, przygnieciony szantażem emocjonalnym, że mam się nieustannie utożsamiać, przeżywać, współodczuwać, identyfikować ze swoim krajem, coraz bardziej zmęczony byłem Polską i jej histerycznością, emocjonalnym rozwibrowaniem, deficytem trwałości. Nic tu nie mogło się zakorzenić i wrosnąć na dekady, stulecia. Nawet jak już zaborcy, okupanci, najeźdźcy nie rozwalają wszystkiego, to demolują moi rodacy, ponieważ wyłącznie zaniechanie bądź destrukcja są im przynależne.Zazdrościłem Francuzom ich dobrego samopoczucia, Niemcom ich samozadowolenia, dziedzictwa kulturowego Włochom, a oceanu Portugalczykom. Gdybym dziś był dwudziestoparolatkiem, to chciałbym na zawsze stąd wyjechać i rozumiem każdego, kto pragnie porzucić ten kraj, odciąć się od niego i stać się kimś innym. Za późno, za wiele lat tu żyję, na stałe już nie wyjadę, ale po raz pierwszy w życiu wyobrażam sobie, co by się stało, gdybym w 1988 roku został we Francji i nie wrócił do Polski na studia. Zapewne nie zostałbym pisarzem, redaktorem, felietonistą, nie poznałbym ludzi, których tutaj pokochałem i którzy stworzyli moje życie, ale przynajmniej nie byłbym już Polakiem.Krzysztof Varga
Reprint książki z 1931 r.
Wstęp autora:
Dnia 18 marca 1931 r. upłynęło 10 lat od czasu podpisania definitywnego Traktatu Pokoju pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Rosją i Ukrainą Sowiecką. Traktatem tym zakończona została zwycięsko dla Polski przeszło stuletnia walka pomiędzy Polską a Rosją o niepodległość polityczną Narodu Polskiego, o rozległość terytorium wskrzeszonego Państwa Polskiego i formę bytu politycznego Narodów Ukraińskiego i Białoruskiego — nie wspominając już o uregulowaniu całego szeregu doniosłych zagadnień prawnopolitycznych, gospodarczych, finansowych, kulturalnych i t. p.
Celem przypomnienia społeczeństwu tego doniosłego zdarzenia w dziejach rozwoju naszego Państwa, pragnę w 10-tą rocznice podpisania Traktatu Ryskiego podać do wiadomości ogółu garść faktów, które będą może dla przyszłego historyka ciekawym materiałem dla napisania historii Traktatu Ryskiego. Dziś jeszcze — mimo upływu -dziesięciu lat — na taką historie za wcześnie. Sprawa jest jeszcze zbyt żywa i przesiąknięta namiętnościami. Ponadto ogłoszonej literatury w tej sprawie i materiałów jest zadziwiająco mało — tak ze strony polskiej, jakoteż sowieckiej.
Materiał, który w tej książce daje — poza wspomnieniami osobistemi — jest bezpośredniem odbiciem toczących się, wówczas wypadków, czy to na Konferencjach pokojowych, czy w rozmowach z przewodniczącym Delegacji Rosyjskiej, czy też w prywatnych listach do ówczesnych osobistości kierujących. Wydaje mi się, że właśnie taki materiał, żywy swą bezpośredniością, chwytający ówczesne życie „na gorącym uczynku", nie skorygowany tendencyjnie i nie sfałszowany ex post — jak to się czasem obecnie dzieje — w myśl pewnych późniejszych założeń i planów — ma największą wartość. Na rozumowe przetrawienie tego materiału i na wszechstronną historyczną syntezę jest jeszcze czas.
W pracy mojej starałem się unikać — o ile się to tylko dało — odgrzebywania wszelkich sporów wewnętrznych, które niewątpliwie istniały w swoim czasie. Spory te i różnice zdań nie miały najczęściej znaczenia historycznego i wskutek tego można je przemilczeć, a — o ile które z nich dotyczyły zagadnień istotnie ważnych — to znajdą one zawsze swój wyraz w opinii publicznej.
J. D.
Autor chce przypomnieć inne czasy w Polsce, we Francji, na emigracji.Pragnie ocalić od zapomnienia ludzi, których spotkał podczas swoich dziennikarskich podróży w latach 70., 80. i 90., ważnych i odważnych w swym życiu. Zbiór powstał z tęsknoty za czasami bardzo trudnymi, często tragicznymi i bolesnymi, ale pełnymi przyjaźni i ludzkiej życzliwości
Publikacja z okazji 20. rocznicy śmierci księdza profesora Józefa Tischnera, wybitnego polskiego filozofa i duszpasterza, twórcy filozofii dramatu, kawalera Orderu Orła Białego. Zawiera zapis wybranych odcinków cyklu „Rozmowy z ks. prof. Józefem Tischnerem” prowadzonego przez Ewelinę Puczek na antenie TVP Katowice w latach 1994–1997. Z dialogów wyłania się znany obraz Tischnera jako serdecznego, błyskotliwego myśliciela o niekwestionowanym autorytecie intelektualnym, który imponował nam także swoją postawą życiową, potrafiąc łączyć w niej trudne do pogodzenia elementy.
Wiele tu rozważań religijnych i przemyśleń filozoficznych, wiele spraw bieżących, nieco humoru. Choć rozmowy stanowią świadectwo czasów, poruszając między innymi sporne zagadnienia formatywnego okresu współczesnej Polski jak konstytucja, konkordat, religia w szkole, wybory – okazuje się, że wiele refleksji Tischnera jest zaskakująco aktualnych właśnie dziś, nie tylko tych filozoficznych, ale właśnie tych dotyczących spraw przyziemnych, codziennych – spraw ludzkich.
Warszawa, Londyn, Berlin, Praga, Wiedeń, lata 1900-30. Siódma część wspomnień Daniela W. Bachracha. Tym razem pomyślana jako całość i publikowana w Ekspressie wieczornym ilustrowanym w 1930 r. Daniel Bachrach opisuje, jak przypadek sprawił, iż został detektywem i jakie były początki jego pracy w policji londyńskiej. Zdradza również kilka faktów ze swojego życia. Poznamy jego pierwsze amatorskie dochodzenie w sprawie morderstwa w pociągu, a także historię tajemniczego fotografa o zielonych oczach oraz hazardzisty, grającego na wyścigach konnych, który zawsze wygrywał. W Warszawie Bachrach tropił morderców Czerwonej damy oraz handlarzy żywym towarem.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?